Często rozrywamy szaty narzekając na los, który nas doświadcza, zapominając, że sami jesteśmy
w dużej części twórcami własnego losu.
Nic się nie stało
Pazerność, próżność i unicestwiająca głupota osiągają swój szczyt, więc trudno się dziwić, że Natura zaczyna powoli wprowadzaćl swą korektę.
Jeśli ktoś wierzył, że sens i cel życia jest w obłąkanym gromadzeniu dóbr, „czatowaniu” ze smartfonem w ręce, robieniu pieniędzy z pieniędzy, i zabijaniu tych, którzy są nam niewygodni, chociaż nam nie zagrażają, będzie powoli musiał przestawić swoje myślenie, albo wziąć udział w zbiorowym samobójstwie.
Nagle otwarło się pole do spekulacji myślowej u tych nawet, którzy do tej pory byli gorącymi zwolennikqmi i wykonawcami cudzych teorii.
Zaczynają rodzić się pytania: czy aby, to co robiłem do tej pory służyło mi, czy jest jakaś inna droga, którą podążając uniknąłbym zbliżającej się tragedii, czy wybory jakich dokonywalem do tej pory były słuszne, a ludzie których popierałem zasługiwali na zaufanie, i wreszcie, kto wpuścil mnie w ten kuriozalny kanał który prowadzi do coraz głębszego szamba ?
Zaczynając od końca, należałoby odpowiedzieć sobie na pytanie: kto na tym korzysta.
Oczywiście, w starciu z Naturą nie ma innych zwycięzców niż sama Natura. Jest tylko kwestia czasu.
Teraz nie ma już miejsca na udawanie, że nie ma sprawy.
Logiczny osąd moralny i jednoznaczne wnioski są nakazem chwili, bo czekanie aż zło samo się wypali ( co niewątpliwie kiedyś nastąpi)
jest znamieniem głupoty i zniewolenia.
Odrodzenie umysłów i dusz jest blisko. Jak blisko? Na to pytanie trudno odpowiedzieć, bo czas w Boskiej przestrzeni biegnie inaczej niż chcielibyśmy, albo zdołali zrozumieć.
kmeehow
Marzec 2020
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 23290
..".."Zaczynają rodzić się pytania: czy aby, to co robiłem do tej pory służyło mi, czy jest jakaś inna droga, którą podążając uniknąłbym zbliżającej się tragedii, czy wybory jakich dokonywalem do tej pory były słuszne, a ludzie których popierałem zasługiwali na zaufanie, i wreszcie, kto wpuścil mnie w ten kuriozalny kanał który prowadzi do coraz głębszego szamba ?"..
Wybor do nas nalezy,,jeszcze istnieje..jest prosty..Chrystus ze swoja Kultura ,ktora stworzylismy..czy Szatan ze swoja Kulura Smierci,ktora sie czai za progiem..i juz jest obecna w Polsce..maly jej element ktory nazywa sie dla niepoznaki "kompromisem aborcyjnym"..czyli setki tysiecy rocznie poczetych a nastepnie mordowanych Polskich Dzieci..Eutazjonowanie nas ,nastepnym krokiem..i dalsze..
Jeszcze od nas zalezy w jakim duchu jakiej Kulturze , beda dorastac nasze dzieci..w tym ?
youtube.com
czy w tym ?
youtube.com
Ich plany sa jednoznaczne w detalach..nawet ich nie ukrywaja :
youtube.com
Pzdr.
Dziękuję za cenny komentarz. Dla katolików wiele kwestii jest wyjaśnionych poprzez dogmaty wiary. Cóż jednak z tymi, którzy wychowani we wrogim im środowisku uważają to środowisko za własne i "jedynie słuszne"?
Sugerowanie dogmatów wiary takim ludziom nie przynosi ulgi, a w wielu przypadkach budzi sprzeciw.
Właściwą, moim zdaniem drogą byłoby najpierw zdjęcie blokady założonej im na samodzielne myślenie oraz obudzenie duchowości.
Pozdrawiam serdecznie
PS. A co w tym czasie, gdy my rozmawiamy, robi Imć Waszeć?
Szlaja się gdzieś po obcych blogach, zamiast być tu z nami.
Może przyjdzie?
Wielum z nas brakuje Odwagi..i przyzwoitysci aby uznac ubostwo wlasnch opini i wyborow..brak nam dystansu do siebie samych i swiata..
Szczegolnie brak nam Wiary w samych siebie..Wiary ,ze w kazdym momencie mozemy podniesc sie z kolan mimo wlasnych bledow i slabosci..i czynic Slusznie ..
Dziekuje ,ze jestes !..
Wszystkim a szczegolnie jemu pragne zadedykowac fragment muzyczny AD 376.. Sw.Grzegorza de Nazianze.z textem..jakze aktualnym..gloria.tv
Ô Toi l’au-delà de tout, comment t’appeler d’un autre nom ?
Quelle hymne peut te chanter ? aucun mot ne t’exprime.
Quel esprit te saisir ? nulle intelligence ne te conçoit.
Seul, tu es ineffable ; tout ce qui se dit est sorti de toi.
Seul, tu es inconnaissable ; tout ce qui se pense est sorti de toi.
Tous les êtres te célèbrent, ceux qui parlent et ceux qui sont muets.
Tous les êtres te rendent hommage, ceux qui pensent comme ceux qui ne pensent pas.
L’universel désir, le gémissement de tous aspire vers toi.
Tout ce qui existe te prie et vers toi tout être qui sait lire ton univers fait monter un hymne de silence.
Tout ce qui demeure, demeure en toi seul.
Le mouvement de l’univers déferle en toi.
De tous les êtres tu es la fin, tu es unique.
Tu es chacun et tu n’es aucun.
Tu n’es pas un être seul, tu n’es pas l’ensemble :
Tu as tous les noms, comment t’appellerais-je ?
Toi, le seul qu’on ne peut nommer ; quel esprit céleste pourra pénétrer les nuées qui voilent le ciel lui-même ?
Aie pitié, ô Toi, l’au-delà de tout ; comment t’appeler d’un autre nom ?
Ja też uwielbiam Śpiewy Gregoriańskie.
Sugerowanie dogmatów wiary takim ludziom nie przynosi ulgi, a w wielu przypadkach budzi sprzeciw."..
. Ja wierzę, że Bóg jest, i to jest mój dogmat. Natomiast dla kogoś dogmatem jest to, że Boga nie ma. I naukowo ani ja nie udowodnię, że Bóg jest, ani oni nie udowodnią, że Go nie ma. Najistotniejsze jest, to trzeba wyraźnie stwierdzić, że każdy człowiek zasługuje na taki sam szacunek. Trzeba to mocno stwierdzić, bo często zarzuca się nam, że traktujemy ludzi niewierzących albo wierzących inaczej jak niepełnowartościowych ludzi. Tymczasem wierzymy, że każdy człowiek jest stworzony przez Pana Boga i w oczach Bożych jest kimś nadzwyczajnym, cennym, przeznaczonym do zbawienia. I teraz jest pytanie, jaką droga dojdzie do zbawienia. Zasadniczo tą drogą jest Chrystus; to On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Jeśli Chrystusa wyznaję przez uznanie dogmatów i wprowadzanie w życie zasad moralności, którą Chrystus przyniósł ze sobą, to w takim razie jestem w porządku, mogę się nie przejmować — jestem na prostej drodze do szczęścia wiecznego, do zbawienia. Natomiast jeśli ktoś nie uznaje Jezusa Chrystusa, wyznaje inne dogmaty, nie przyjmuje ani prawd wiary, ani sposobu postępowania, które głosi Kościół, to ten człowiek Nie Przestaje być osobą, ale w oczach kogoś wierzącego wydaje się być bardzo biedny, pozbawiony wielkich wartości. Ja tak tłumaczę to .. Piszę im, że są ludźmi tak samo kochanymi przez Pana Boga i przeznaczonymi do zbawienia jak wierzący. Nawet jeśli są poganami, od czasów samego Pana Jezusa, nawet od czasów proroka Izajasza jest mowa o tym, że poganie mogą być zbawieni, mogą przyjść do Pana, że dla nich też wszystkie dobra duchowe są dostępne. Trzeba się modlić i dawać świadectwo, żeby zbliżyli się do Boga..
.Cała laicyzacja, która się współcześnie dokonuje, to jest w dużej mierze wina katolików: i duchownych, i świeckich, których wlasne świadectwo dążenia do pełni z Bogiem nie jest czytelne: ani walka wewnętrzna, ani owoce tej walki.
Generalnie chodzi tu o grzech zaniechania; zamykanie się w sobie i jak słusznie to określasz - bycie nieczytelnym, czyli nie dawanie pozytywnego przykładu innym. Do tego dochodzi miowolna niekiedy propagacja postaw „nowoczesnych” oraz strach przez ostracyzmem ze strony środowiska.
Jeśli chodzi o tych, którzy jeżą się na próbę, nawet, rozmowy na temat Boga, myślę, że są wśród nich dwie kategorie. Jedna, która ani intelektualnie ani emocjonalnie nie jest w stanie opuścić rozkoszy grillowania - i tu sprawa się kończy (dla człowieka, nie dla Boga) oraz druga grupa, która poszukuje, ale w tajemnicy - niekiedy przed samym sobą. W tym drugim przypadku katolik taktowny, wyposażony w moc Ewangelii jest w stanie pomóc znaleźć drogę we właściwym momencie i we wlaściwy sposób.
Dobro nie jest statycznym kanonem. Dobro wymaga dzialania, by zaistniało.
Pozdrawiam serdecznie
Taki maxipolus czy jak tam się on zwie, stosując Imię Pańskie, jako maczugę do walenia interlokutorów po głowie jest doskonałym przykładem katolika taktownego.
Pragne rozwazyc to w kontekscie pana zwrotu "nic sie nie stalo"..
Odnosi sie on do "sfery dzialan i aktywnosci spolecznej"..Obszar tego Grzechu siega gleboko w zycie kazdego z nas i go deformuje..
Jego obszary i zasieg wplywu ogromny..rozciaga sie na Cala Polske..Mozna i trzeba go identyfikowac jako
grzech przeciwko bliźniemu
przeciwko godności bliźniego
przeciwko prawom osoby ludzkiej
przeciwko sprawiedliwości
przeciwko wolności drugiego człowieka
Grzech w znaczeniu prawdziwym i właściwym jest zawsze aktem konkretnej osoby, ponieważ jest aktem wolności poszczególnego człowieka, a nie zaś aktem grupy czy wspólnoty. Człowiek ten może być uwarunkowany, przymuszony, przynaglony przez istotne i działające z siłą czynniki zewnętrzne, może również ulegać skłonnościom, wadom, przyzwyczajeniom związanym z jego własnym stanem. W wielu przypadkach owe czynniki zewnętrzne i wewnętrzne mogą w mniejszym lub większym stopniu ograniczyć jego wolność, a zatem zmniejszyć także odpowiedzialność oraz winę. Jest jednak prawdą wiary, którą potwierdza również nasze doświadczenie i rozum, że osoba ludzka jest wolna. Nie można lekceważyć tej prawdy, obarczając grzechem poszczególnego człowieka, rzeczywistość zewnętrzną,struktury, systemy itd.
Dlatego tutaj na NB z taka sila wskazuje na potrzebe odrzucania i NIE ulegania Partyjnym Ideologiom,bowiem ZADNA ze stron nie odrzuca Grzechu..Wrecz przeciwnie..zacheca do jego czynienia.Dlatego Polske mozna okreslic jako Wspolnote Grzesznikow wyznajacych Grzech jako swojego Boga z cala swiadomoscia ..i religia pod nazwa "Polacy...nic sie nie stalo"..
Caly ten dyskurs o " reformowaniu Polski" ,w blad wprowadzajacy podzial Ideologiczny na rzekoma "prawice" "centrum" "lewice" w swoim koncowym efekcie konczy sie Grzechem..
Szczegolnie bolesne ,ze swoimi podpisami i dzialaniami wspieraja go ludzie deklarujacy sie jako "katolicy" czy "chrzescijanie"..jak np.ten nieszczesliwy Krzywoprzysiezca Prezydent..
Najwazniejsza obecnie potrzeba w Polsce jest ODKLAMANIE zycia spolecznego i przywrocenie PRAWDZIWEGO slowa znaczeniu..Pzdr.
..." Lecz nade wszystko - słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość."..
I wtedy jest właśnie jak u pana maximplusa:
Bóg istnieje - udowodnić się nie da.
Bóg nie istnieje - udowodnić się nie da.
W takiej sytuacji postawiony, myślący i uczciwy człowiek bez silnej wiary musi zostać agnostykiem.
Lecz gdy coś z tyłu głowy zaczyna szeptać - hej, hej, to wszystko musi być kreacją. Tylko my nie mamy jeszce do tego mentalnego dostępu. A ta ateistyczna bzdura Dawkinsa, czy Hawkinga, że coś może powstać z niczego (teoria wielkiego wybuchu), to potężna ściema - wyraz bezradności.
Więc krok po kroku, poprzez naukę, idąc śladami wielkiego filozofa ( Bóg (nie) istnieje. Wyznanie ateisty - Antony Flew), pojmujemy, że wszystko we wszechświecie jest tworem - od kwantów po Wszechświat, czyli dziełem kreacji, a jeśli tak, to istnieje Kreator. Wtedy musimy sięgnąć po świętych mędrców, doktorów Augustyna i Tomasza z Akwinu i to jest następny krok. I ja wtedy zaczynam się zastanawiać nad głębokim znaczeniem słów św. Jana Ewangelisty - "na początku było słowo..." oraz po raz kolejny studiuję życie Jezusa Chrystusa i nagle... olśnienie. Wiara okrężną drogę, poprzez naukę i logikę; poprzez podpowiedzi Biblii i Mędrców nagle się objawiła.
Fakt, to jest moja wiara. A ponieważ urodziłem się i wychowany zostałem katolikiem, no to jestem katolikiem z małą przerwą.
Pozdrawiam serdecznie poszukujących
Ziom! Rzuć adresem twojego dealera. Też chcę mieć ten towar.
Matematyka, moim zdaniem, nie ma tu wiele do powiedzenia. Gdyby miała, nie rozważalibyśmy dzisiaj problemów, którymi jesteśmy atakowani.
Poza tym, twórczy aspekt matematki w kontekście zjawisk spolecznych jest wątpliwy. Nie odgrywa ona roli ani jako narzędzie opisu - patrz pseudonauka o nazwie ekonomia - ani jako instrument przewidywania wydarzeń społecznych.
Myślę, że jest to królowa, która gardzi pospólstwem i jego problemami. Chce - widać - pozostać czystą.
Intuicyjnie poprawne, matematycznie karkołomne jak na mój organizm.
Niemniej, pomyślałelm sobie, czy można by przyjąć liczbę eulera jako bazę i i uprościć obliczenia np logarytmów naturalnych, albo na przykład stałą Planca/Diraca do uproszczonego obliczania bilansu energetycznego na poziomie cząsteczkowym w róznych stanach wzbudzenia.
Wciąż nie widzę związku fraktali, czy „unikatowych” baz liczbowych w wykorzystaniu do nauk społecznych, ale udowodnione związki funkcji Zeta ze światem fizyki mogą sugerować szansę i w tym kierunku. Trzymam kciuki za pomyślność badań.
To tak ad hoc; wczytuję się dalej w tekst.
dzięki
Przymierzałem się kilkakrotnie do wysłuchania do końca i nie potrafiłem. Natrafiam w tej muzyce na coś, co jest mi tak obce, że aż przerażające, albo nawet - wrogie.
Tak ja to odczytuję - głównie poza swoją świadomością.
Człowiek ze swoim zapisem genetycznym, uwarunkowaniami wychowania i środowiska w jakim wyrastał, stanowi pewien spójny i określony organizm zdolny do określonych działań i percepcji, jemu tylko typowych. Wyjście poza ten obszar jest możliwe, ale może być niebezpieczne, a w najlepszym przypadku nie jest komfortowe.
Niechętnie akceptujemy obce i obcych. Jest to w nas implantowane. Nie oznacza jednak, że wszystkie „obcości” traktujemy automatycznie jako wrogie i nieprzyjemne.
Proces akceptacji i asymilacji jest w nas również jako naturalny odruch. Bo przecież bywa tak, że czyjemy się u obcych tak jak u siebie, lub przyjmujemy obcą kulturę jako wzbogacenie własnej.
Robimy to jednak zawsze selektywnie.
Przesyłam ci teraz dwa linki muzyczne.
„Trywialny” muzycznie - według nowoczesnych antykulturowych standardów - kawałek lat minionych youtube.com
Muzykę obcej, odległej nam kultury, która to muzyka „przystaje” do mojego wnętrza i napełnia je pięknem, które rozumiem youtube.com
Ciekawy jestem twojej opinii.
Mxilampusowi odpowim później, bo piękne słońce świeci, więc idę w świat.
youtube.com
Muzyka po Chrystusie jest moim najwiekszym przyjacielem..Slyszalem prawie wszystko,stworzone przez czlowieka ..
Gdyby ktos zapytal mnie co najbardziej przemawia do mnie i przenosi moja dusze w Swiat Mistyczny ,bez wachania wskazalbym :
1) Agnus Dei Barbera.. youtube.com
2) Miserere Mei Deus Allegri w wykonaniu King's College Choir youtube.com
3) Rachmaninow Praise the Lord youtube.com vs Czajkowski Hymn of the cherubim youtube.com
..." I can see how it might be possible for a man to look down upon the earth and be an atheist, but I cannot conceive how a man could look up into the heavens and say there is no God ":...
ps. Czy inni moge wymienic 3-ke swoich muzycznych faworytow-przyjaciol ?
Prawda? I tę muzykę chłonie się, nie tylko słucha..
Nie potrzeba podkładu z podmalowanego na fioletowo ptaszka, dziewczyny z wydatnymi ustami na tle uroczyska, czy zadu końskiego w szalonym galopie.
pozdrowienia
A teraz poważnie.
Dawno, dawno temu jechałem ci ja drogą Hwy 17 biegnącą północnym brzegiem jeziora Superior.
Podążałem w kierunku Thunder Bay, czyli na zachód.
Pogoda była cudowna, więc wyłączyłem AC, otwarłem okna i rozkoszowałem się jazdą, wypatrując równocześnie jakiegoś przybytku, w którym mógłbym kupić coś do picia.
Po lewej stronie szosy zauważylem małą budkę z szyldem „Trading Post”. Budka była stylizowana na starą „kabinę” (cabin), ale jak sprawdziłem później, w tym miejscu był prawdziwy Trading Post, czyli punkt handlu z Indianami.
Stała ona przy samym urwisku wznoszącym się od poziomu wody jeziora do poziomu szosy, czyli jakieś 50m.
Zatrzymałem się na moment by usłyszeć dźwięki muzyki dobiegajacej z budki. Było to coś, tak uroczego, że nie zapomnę tego momentu do końca życia. Dźwięki rozchodziły się niezakłócone interferencją z falą odbitą - biegły daleko w przestrzeń nad jeziorem i znikały. Odnosiłem wrażenie, że dodatkowo są wzmacniane, czy „uszlachetniane” obecnością areozolu z wody jeziora.
Podbiegłem do budki, by zapytać co to za muzyka i czy mogę kupić kasetę. Tak, tak, wtedy nie mieliśmy jeszcze CD. Było to nagranie Carlosa Nakai „Changes”.
Muzyka nie potrzebuje make-up, ale dobrze jest, gdy jest odbierana we właściwym środowisku, czy scenerii właściwej muzyce, jak na przykład w pięknej sali koncertowej, czy w sceneri wyżej opisanej.
Nie ma to nic wspólnego z występami współczesnych „artystów” muzyki masowej, którzy wydając
nieokreślone dźwięki w rozdzierającym huku stoją po kolana w dymie wydostającym się spod sceny, obsypywani są czymś spadajacym z góry, a i tak delikwent nie zostanie nobilitowany na „artystę” dopóki nie ściągnie spodni, i nie pokaże d..y. Wówczas dopiero gwiazda piosenki wzejdzie. Oczywiście dodatkowym plusem jest, gdy „artysta” jest seksualnie niekonwencjonalny. To jest dopiero prymitywizm.
Podążałem w kierunku Thunder Bay, czyli na zachód."..
oooo??? Jestem z Parkdale M6R-1B..... Queen str.West..
Na weekend do Severn Fallsen.wikipedia.org; and Algonquin Provincial Park ontarioparks.com jest jeszcze ktos z Canadyjskiej rodziny ?
Ja po prostu podzieliłem się z Waści szczerze tym, że nie lubię, według mnie, kiczowatych obrazków
mających "pomagać" w odbiorze muzyki.
Zupełnie inna sprawa, to sama muzyka, za której linkowanie jestem Waści niezmiernie wdzięczny, bo sam
prawdopodobnie nigdy nie trafiłbym w rejony, które Waść wskazujesz.
Myślę też, że to jest pokoleniowa sprawa. Za moich czasów muzyki się słuchało, a ewentualna wizualiacja dokonywała sie w mózgu.
Teraz oferowany jest zestaw audiowizualny - coś nowego dla mojego pokolenia.
Przepraszam, jeśli uraziłem.
szacunek
Od lat śledzę sprawę tzw. „śmieciowego” DNA (junk DNA), które w końcu uznano za nie śmieciowe. Ostatecznie - stanowi ono 90% naszego genetycznego zapisu.
Różne są hipotezy, ale jedna jest najbardziej frapująca i chyba ze zrozumiałych wzgolędów spychana na boczny tor - jest to hipoteza mówiąca, że „śmieciowy” obszar DNA jest czymś w rodzaju języka komunikacji wewnątrzłańcuchowej, jak i zewnętrznej, czyli czymś w rodzaju interface do komunikacji..... z czym? Z kim?
I tu nieodparcie powraca to co wspomniał @jazgdyni: " na początku było słowo".
„ Krążymy, krążymy i drogi do domu nie możemy znaleźć” - że zacytuję Waści.
science.sciencemag.org
healingtaousa.com
Jestem niesłychanie szczęśliwy, że jestem jednym z tych, którym udało się oderwać Imć Waszecia od cyferek i bardziej skoncentrować na matematyce chaosu. Bo tu jest przyszłość matematyki po rewolucji binarnej.
Mam też do Imć Waszeci pytanie - to znowu coś z matematyki stosowanej - lecz czy Szanowny zetknął się bardziej z teorią algorytmów? Uczyłem się myślenia algorytmicznego i bardzo to lubiłem. Ostatnio, jeszcze w pracy, stosowałem to do oceny ryzyka przedsięwzięcia. Tak więc - jest tutaj coś ciekawego, czy tylko opis metod stosowanych w programowaniu.
Pozdrawiam
Rewelacyjnie, ale przyznam ponad moje zdolności intelektualne, przedstawiłeś Waść niepodważalne naukowo fakty, z którymi nie śmiem dystutować.
Jesteśmy więc białkiem, polimerem, czy chmurą elektronów w permantentnym chaosie i ten konglomerat fizyczno-chemiczno matematyczny siada pewnego dnia za biurkiem i z jakiegoś powodu zaczyna próbę samodefinicji. Zaczyna myśleć (a cóż to takiego to myślenie?) i próbować analizować strukturę i sens własnego istnienia.
Już sam ten fakt - analizowania obiektu przez samego siebie - obudzi podejrzenia o rzetelność, jeśli nie odpwiemy na pytanie o poczatek/źródło powstania obiektu.
Skąd bierze się ta celowość działań białek?
Czy to też skutek permanentnego chaosu i przypadkowości?
Czy obiektywność naszych badań i obserwacji jest uprawnionym stwierdzeniem, skoro sami jesteśmy przedmiotem własnych badań?
Czegoś tu brakuje. Nieprawdaż?
Miałem duży spór z ateistami z Torunia (UMK) na forum kogniwistycznym, tak że w końcu to forum zamrozili. Właśnie takie banalne, proste pytania:
- co to jest myśl? (Wg, noblisty Penrose'a, myśl tworzy się w momencie załamania się fali kwantowej)
- co to jest świadomość? Do dziś nie ma przyzwoitej definicji i co gorsza, ci laiccy kognitywiści nawet nie chcą na ten temat gadać. Nieco w temacie mówi Patricia Churchland z UCLA. ale to nie jej główna domena.
Na koniec tego bezczelnego wtrętu zdradzę, że ja wierzę, iż świadomość znajduje się poza ciałem, poza człowiekiem, per analogiam "w chmurze", tylko... również poza znanym Wszechświatem. Raczej w tym Świecie Boskim. A nasz mózg korzysta z fragmentów tej wspólnej świadomości, jakby był terminalem, który ma hasło do naszego sektora. Identycznie jest z pamięcią, bo nawet światowy badacz i znawca ludzkiej pamięci, prof. Jagodzińska, nie wie, gdzie pamięć się znajduje.
Pozdrawiam i przepraszam.
pozdrawiam
może obawa, że oto jesteśmy na drodze do znalezienia Ostatecznej Odpowiedzi ? Nie wiem.
Ale równie wyskoko, jeśli nie wyżej cenię odpowiedź jedną z najbardziej rzetelnych: „Nie wiem, Nie wiemy, Jeszczenie wiadomo”
Mówią, że buta kroczy przed upadkiem, co dobitnie ilustruje nasze życie polityczne, ale w nauce
skromność też jest potrzebna, by nie wpaść w czarną dziurę.
I tę właśnie skromność cenię u Waści i za nią dziękuję.
Dla mnie najpiękniejszy głos. Żeński. A-ha... I moja ukryta szkocka krew.
youtu.be
No dobrze, to jeszcze trochę niskich częstotliwości. Pasjukow jest dobry.
youtu.be
langtonant.com
Dlaczego nagle supeł się prostuje?
Na początku był chaos...
A z chaosu powstał porządek...
Ile jeszcze kroków potrzebujemy?
Przecież ma pan ciągi, funkcje okresowe i stabilne.
Myślę, że wiele zależy od tego jak rozumiemy pojęcie trajektorii.
Jeśli jest to z góry założony wykres ruchu promienia, po którym chcemy aby promień się realizował,
to rzeczywiście paradoks rozprzestrzeniania się promienia w przestrzeni, która jeszcze nie istnieje jest oczywisty.
Jeśli jednak spojrzeć na sprawę od strony przestrzeni Plancka i przyjąć, że moment rozpoczęcia promienia jest równocześnie momentem decyzji o jego trajektorii, to wówczas nasze oczekiwania na kierunek i kształt trajektorii nie mają wpływu, a w rozszerzającej się przestrzeni jesteśmy tylko biernym obserwatorem i tu nie widzę paradoksu.
PS
Pan Zygmunt Korus podał rewelacyjny link youtube.com koniecznie do obejrzenia.
Nie powiem dużo, bo właśnie przygotowuję esej w tym temacie.
Tu zdradzę, że kluczem jest hasło - Dzieci Alexy.
I jeszcze jedno - zazwyczaj moje cykliczne impresje z obszaru pandemii kończę z całym przekonaniem - nic już nie będzie tak samo.
Choćby taki drobiazg, który obserwuję z zainteresowaniem. Władza usiłuje doprowadzić, by Duda został nominowany na drugą kadencję bez wyborów. Co to będzie oznaczać, jak uda się to zrealizować? Warte zastanowienia.
Jako hardware'owiec powiem dobitnie - przykra sprawa - nie da się ukryć. Face Surveillance to tylko nieduży fragment wielkiego problemu.
"...is not in the public’s interest." piszą autorzy EFF. A proszę powiedzieć, czy ci, co chcą mieć twoją sylwetkę ze szczegółami będą na to zważać?
Stąd roboczy tytuł mojego eseju "Czy można shakować człowieka?"
Czy będziemy w stanie się obronić? Nawet, jak pozbędziemy się wszystkiego typu "smart" - komputerów, laptopa, telewizora, tableta, sieci kablowej, gpsów, nowoczesnego auta i co tam jeszcze, to na zewnątrz pozostaną kamery, drony i satelity. Nie żartuję. Po co Chińczycy gwałtownie rozwijają sektor kosmiczny? Trudne pytania.
Pozdrawiam
No to się kurcze Panie Profesorze w pełni rozumiemy. Taka nas czeka przyszłość. Damy radę? Tak jak linux z windowsem? Będą nam podsyłać fałszywki.
W tek chwili oni mają najlepszą technologię, najlepszych ludzi (pensja roczna powyżej 1 mln USD to normalka) i potężne światowe wsparcie, Zewsząd. Jedyna ewentualnie skuteczna walka, która już się toczy to USA vs China (Czajna). My jesteśmy tutaj mikrobami.
Mówisz Pan o Fałszbuku i tym podobnym. Głownym macherem opinii i nastrojów są Google. W Stanach już powstały dwie niezależne wyszukiwarki, ale nie mają jeszcze zasięgu globalnego.
Drogi Panie, fachowcy, którzy chcą kompletnie wymazać twardy dysk, albo pendrive'y pieką je w mikrofalówkach, po uprzednim potraktowaniu młotkiem. Nigdy Pan nie wyczyści systemowo dysku do postaci dziewiczej. Kto, jak kto, ale Pan powinien wiedzieć o pamięci materii.
Ciekawym aspektem jest KTO prowadzi globalną inwigilację wszystkich pronów?
Walki różne się toczą. Po osobistej kawie z kumplem, nieco podejrzanym dla władzy i antywładzy, u mnie, 10 minut później po jego wyjściu dzwoni pan były poseł do niego z fantastycznym pytaniem: - co słychać?
Walizeczka z przejmowaniem rozmów komórkowych jest ogólnie dostępna w sprzedaży i kosztuje ok. 2500 euro..
Nadszedł czas supremacji wiedzy. Źle pojmowanej wiedzy. Wiedzy o nas wszystkich.
Po co to? A jak Imci myślisz? Dlaczego was zwolnili?
Jest projekt. Duży projekt. Jak według nich ten świat ma wyglądać.
I realizacja własnie się rozpoczęła.
Kmeehow ma nadzieję na pozostanie w obszarze obowiązującego prawa. A ja uważam, że wreszcie trzeba zerwać kagańce pseudodemokracji. Głupota nie może decydować o przyszłości. A macherzy będą podkręcać kurek pod patelnią.
Ps. Wszystko co tu napisałem, oczywiście zostało zarejestrowane, oflagowane i przekazane do dalszej analizy. Nie przez człowieka, przez SI (angielskie AI).
"Władza usiłuje doprowadzić, by Duda został nominowany na drugą kadencję bez wyborów."
Też tak to widzę. Zobaczymy jakich nizin sięgną, by zrealizować ten cel.
Właśnie był w tvp wywiad z wice-marszałkiem. Na razie chcą przekonywać i osiągnąć konsensus.
A dalej? Kolejny zamach majowy?
Racja. Muzyka, jak istota ludzka, najlepiej czuje się w miejscu swego urodzenia.
Odpowiem zbiorczo, bo wiele linków Waść podałeś, za które dziekuję.
Pytasz: „jak się podoba?” Odpowiem: bardzo. Mam ogromny szacunek dla amerykańskich Indian
ich, walki o przetrwanie, zachowanie tożsamości oraz lubię ich ekspresję ducha, czy to w formie muzyki, czy tańca, ubioru etc. Wyjątkowo, w linkach które przesłałeś nie rażą mnie obrazki wilków, prerii itd. Są jakby częścią składową tej ekspresji audialnej.
Skąd jeszcze bierze się mój szacunek dla Indian? Prawdopodobnie z solidarności i porównania ich losów z naszymi. Oczywiście, nie bez znaczenia jest ślad lektury książek Karola Maya w młodości.
pozdrawiam
Może nie wszyscy znają tę historię, więc polecam:
magazynpolonia.com
Oczywiście czytałem wspaniały wpis Pana Korusa - jednego z niewielu prawych wojowników.
Co do rozpoczęcia się globalnej ostatecznej rozgrywki - tu nie mam pewności.
Miecz jest obosieczny, więc może to być tylko próba generalna przed tym, co nas niechybnie czeka w dalszej przyszłości.
Pozdrowienia
"Odrodzenie umysłów i dusz jest blisko..."
Tylko nad tym od kilku lat paru z nas nieustannie pracuje.
Ale opór materii niestety jest niesłychanie duży.
Szacunek
Materię trzeba najpierw ożywić.
Do tego potrzebny jest,albo cud, albo metoda doktora Frankensteina.
To drugie właśnie się dzieje.
pozdrawiam serdecznie
No więc wirus jest martwy. Choć ma pewną cechę istoty żywej. To "słowo" dane niewątpliwie przez Pana. Albo jako DNA, albo RNA. No tak... ale Pan martwym kryształom daje piękny geometryczny kształt (a taki dwudziestościan to dopiero majstersztyk).
Czyli krótko - materia, energia, przestrzeń nawet n-wymiarowa i czas, to za mało. Najważniejsza jest informacja (słowo).
Pozdrawiam
dzięki
czy jak Szanowny zainstaluje sobie w kompie Windowsa, albo Linuxa, tak, że komputer sprawnie działa, to czy jest potrzeba, żeby ktoś od tego Windowsa, czy Linuxa siedział i patrzył, czy u Pana wszystko dobrze działa?
A jeżeli, czego powoli zaczynamy się domyślać, stwórca zainstalował w projekcie Wszechświat & Człowiek, coś jak program samouczący (jakieś AI) i samonaprawiający, powiedzmy z jakąś rekurencyjnym, czy wstecznym wyszukiwaniem błędów, to może on po początkowym kopniaku i osiągnięciu dojrzałości działać kompletnie samopas. Czyli zgoda - Pan stworzył zasady (na przykład nasze stałe fizyczne i kwadraturę koła), a dalej już się sami martwcie. Tylko, coś na początku musieliśmy sknocić, że wypędzono nas z raju.
No to jesteśmy w domu. Świat to fraktale. Więcej - Wszechświat. A nad tym wszystkim Teoria Chaosu. Czy jest to ważny przełom w nauce?
Mentalnie trzeba się przystosować. Nieco mnie wkurzyła Fuzzy Logic - logika rozmyta. Lecz można się, przy całej tej fraktalizacji, było spodziewać. Tylko całe to nauczanie, że wszystko jest albo True, albo False, wzięło w łeb. Dalej rozmyślając, pytamy - dlaczego albo zero, albo jedynka? Czy wszystkie zbiory są rozmyte i nigdzie nie ma wyraźnych granic?
A ja w młodości miałem kłopot z ciągami dążącymi do zera, albo nieskończoności, zbliżającymi się i zbliżającymi, ale nigdy nie osiągającymi celu.
A bez tego wszystkiego niemożliwe jest stworzenie systemów inteligentnych. Pewnie przynudzam nieco problemami inżynierskimi, czy choćby systemami ekspertowymi. Lecz wydaje mi się, że to również fundamentalne zagadnienia filozofii.