|
|
mjk1 Panie Bartoszu. Rozróżnienie na deflację z wydajności i deflację długową ma sens tylko w modelu teoretycznym bez długu. W realnej gospodarce, gdzie dług jest powszechny i nominalny, każdy spadek cen automatycznie zwiększa realny ciężar długu, niezależnie od przyczyny deflacji. Matematyka długu nie widzi, czy ceny spadły z powodu technologii czy kryzysu. Dlatego w praktyce deflacja z wydajności bardzo łatwo przechodzi w deflację długową: spadają ceny i przychody, raty pozostają nominalnie takie same, rośnie presja na dłużników, co ogranicza popyt i kredyt. To nie jest kwestia interpretacji, tylko konstrukcji systemu pieniężnego.ASE trafnie krytykuje zniekształcanie sygnałów przez kredyt, ale zakłada świat, w którym dług jest marginalny i w pełni oparty na realnych oszczędnościach. Taki świat historycznie nie istniał, nawet pod standardem złota. W gospodarce z rozwiniętym kredytem, twardy pieniądz nie eliminuje problemu, tylko przesuwa go w stronę chronicznej deflacji i wzrostu realnego zadłużenia.Spór dotyczy więc nie opisu mechaniki, lecz wniosków systemowych. Stała podaż pieniądza w świecie długu nie stabilizuje gospodarki, tylko ją usztywnia. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Póki nie przerosisz za chamskie ataki ad personam i nie obiecasz poprawy, nie licz na rozmowę ze mną. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Tu rozwijam tę kwestię konkurencji: naszeblogi.pl |
|
|
Bartosz Jasiński Panie Grzegorzu, z konkurencją walut jako ideą da się dyskutować i to jest ciekawy kierunek: nie „jedna święta waluta”, tylko wybór i odpowiedzialność. Tylko ja bym to doprecyzował „po ziemi”: konkurencja działa fajnie, jeśli ludzie mają realną możliwość wyboru, niskie koszty zmiany i jasne zasady (np. rozliczenia podatkowe, egzekucja umów, brak faworyzowania jednej waluty przepisami). Inaczej to się robi „konkurencja na papierze”, a w praktyce i tak wygrywa to, co państwo podkręci regulacją. Co do krypto: jasne, Mises/Hayek tego nie znali, ale część intuicji dalej pasuje (informacja, zaufanie, koszty błędu, ryzyko cykli). Różnica jest taka, że krypto ma swoje „choroby wieku dziecięcego” (zmienność, spekulacja, ryzyka infrastruktury), więc raczej jako element miksu, a nie cud-lekarstwo na wszystko. |
|
|
Bartosz Jasiński Pisząc „deflacja deflacji nierówna” miałem na myśli, że spadek cen może brać się z dwóch zupełnie różnych mechanizmów:Deflacja „z wydajności” – ceny spadają, bo rośnie produktywność/technologia i rzeczy da się wytwarzać taniej. Wtedy to nie musi „zabijać gospodarki”, tylko oznacza, że za te same pieniądze kupuje się więcej.Deflacja „długowa/kryzysowa” – ceny spadają, bo pęka bańka kredytowa, banki przykręcają finansowanie, ludzie tną wydatki, a realny ciężar długu rośnie. To potrafi robić spiralę: mniej zakupów → mniej przychodów → zwolnienia → jeszcze mniej zakupów. I to jest ta deflacja, która boli najbardziej.I tu dochodzimy do ASE: ona patrzy na pieniądz głównie jako nośnik informacji. Stopa procentowa ma mówić, ile jest realnych oszczędności i na co faktycznie nas stać w inwestycjach. Gdy kredyt jest „kreowany z powietrza”, to te sygnały się fałszują: wygląda jakby kapitału było więcej, ruszają inwestycje „na tani pieniądz”, a potem przychodzi korekta (boom → przeinwestowanie → krach). Dlatego ASE krytykuje nie sam kredyt, tylko kredyt oderwany od realnych oszczędności.Rozumiem też Pana argument, że „twardszy pieniądz” w świecie pełnym długu może być „gorszy” od fiducjarnego, jeśli robi się to nagle — bo wtedy łatwo właśnie o deflację długową. Ale to już jest spór o przejście i reguły gry, a nie o sam opis mechaniki kreacji pieniądza (tu się zgadzamy, że wpis Grzegorza jest poprawny). |
|
|
mjk1 To nie atak na Pana. To tylko stwierdzenie faktu i za każdym razem ze szczegółowym uzasadnieniem do którego Pan nie potrafi się odnieść. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Ataki ad personam to chamstwo. |
|
|
mjk1 I znowu potwierdził Pan, to co napisałem. W zalinkowanym materiale jest napisane jak byk : "Szkoła austriacka nie próbuje sterować gospodarką. Próbuje ją zrozumieć...". Rozumiem, że Pan wprowadzając do gospodarki kryptowaluty, nie próbuje sterować gospodarką, tylko ja zrozumieć. I najważniejsze: chiński model podwójnej waluty to nie keynesizm. Znów musi się pan douczyć podstaw ekonomii. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski naszeblogi.pl |
|
|
mjk1 Ludzie, chyba piekło zamarzło? Panie Grzegorzu, Pan to naprawdę napisał! Jednym wpisem zaorał Pan całą ideę ASE, której z taką determinacją Pan bronił. "Mises, Hayek czy Rothbard nie znali kryptowalut, więc ich teorie w ramach ASE są o to uzupełniane przez ich uczniów". Na dziś tylko przez Pana, bo żadnych innych uczniów nie widzę, chyba, że w Konfie, albo u Brunatnego. Co do meritum, wsadzenie kryptowalut do ASE, to tylko i wyłącznie pańska teoria. Pozwoli Pan, że przedstawią swoją. Mises, Hayek czy Rothbard nie znali drugiej waluty w Chinach czyli niezależnego Renminbi, bardziej znanego jako Yuan , więc ich teorie w ramach ASE uzupełnił niejaki MJK (Majkel Dżej Ka, żeby tak bardziej po amerykańsku brzmiało) i teraz dopiero ASE została uwolniona od swojej głównej wady, czyli pieniądza opartego na długu.I która teoria jest teraz właściwa? Pańska, czy moja? Słowo przeciw słowu? Nie brutalna rzeczywistość Panie Grzegorzu. Chińczycy właśnie zaorali całą zachodnią ekonomię a lansowana przez Pana ASE nie została wprowadzona nigdzie na Świecie. Z kryptowalutami, czy bez.Proszę się nie gniewać, ale nie mam zamiaru przepraszać kogokolwiek za brak zrozumienia arytmetyki na poziomie piątej klasy szkoły podstawowej. Zawsze jednak może się Pan postarać o uzupełnienie swojej wiedzy.Pozdrawiam Pana. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Tylko że ja uważam, i to wielokrotnie napisałem i solidnie uzasadniałem w moich licznych wpisach, że poprawnym, właściwym, najlepszym systemem walutowym jest konkurencja. W warunkach konkurencji będą i waluty oparte na złocie, i waluty fiducjarne, i kryptowaluty, i każda znajdzie swoją niszę — i każda z osobna będzie miała inflację albo deflację. Mises, Hayek czy Rothbard nie znali kryptowalut, więc ich teorie w ramach ASE są o to uzupełniane przez ich uczniów.mjk1 przeszedł ostatnio z trybu merytorycznego w tryb chamskiego przysrywania ad personam, dlatego zmyśla i insynuuje, bo się zaraził tym od tutejszego chamstwa. Póki mnie nie przeprosi i nie obieca poprawy, to z nim nie dyskutuję. |
|
|
mjk1 Nie wydaje mi się Panie Bartoszu. Wpis dotyczy kreacji pieniądza i jest całkowicie poprawny, co uczciwie napisałem. Ja natomiast pisałem nie o ASE, ale o roli jaką powinien pełnić pieniądz wg. ASE, czyli też napisałem o pieniądzu. Dlaczego to jest jeszcze gorsze od pieniądza fiducjarnego rozwinąłem pod wcześniejszym wpisem Pana Grzegorza. W pańskim natomiast wpisie ciekawi mnie stwierdzenie dlaczego: "deflacja deflacji nierówna"? Jak mógłby Pan rozwinąć byłbym wdzięczny. |
|
|
Bartosz Jasiński No właśnie – mechanika „pieniądz jako zapis” jest tu opisana poprawnie. A spór, który Pan dorzuca, to już nie bankowość, tylko model gospodarki.Tylko dwie rzeczy „po chłopsku”, bo tu jest dużo straszenia słowem DEFLACJA:Stała (albo twardsza) podaż pieniądza nie oznacza „zakaz kredytu”. Kredyt może być normalną pożyczką cudzych oszczędności, a nie „nowym pieniądzem z klawiatury”. ASE głównie czepia się tego drugiego: że kredyt jest pompowany sztucznie i potem mamy boom, a potem krach.Deflacja deflacji nierówna.I na koniec: tekst Grzegorza tu jest o tym jak to działa, a Pan mu wjeżdża w usta „złoto albo śmierć gospodarki”. To jest skrót. Da się dyskutować o wadach twardego pieniądza, ale w obecnym systemie też mamy „systemowego zabójcę”: dług + stałe dodruki + ukryty podatek inflacyjny, tylko rozłożony w czasie.A to „bladego pojęcia” – serio zbędne. Lepiej się trzymać konkretu: czy kredyt ma być pożyczką oszczędności, czy kreacją nowego pieniądza, i jakie są koszty jednego i drugiego. |
|
|
mjk1 Szanowny Panie Grzegorzu. To, co Pan opisuje, czyli kreację pieniądza bankowego jako zapisu, rozróżnienie porządku prawnego, bilansowego i operacyjnego, jak również fakt, że „pieniądz nie leży w sejfach” - jest poprawne i zgodne z podręcznikami bankowości centralnej!Problem w tym, że jest Pan zwolennikiem ASE a ta szkoła mówi, w największym skrócie, że pieniądz powinien mieć stałą podaż. Najlepiej opartą na złocie i bez „manipulacji” banku centralnego.I tu wchodzimy dokładnie w problem, który wcześniej opisałem pod poprzednim pańskim wpisem czyli:wzrost dóbr plus stała ilość pieniądza, to DEFLACJA!To NIE jest drobna wada. To systemowy zabójca gospodarki kredytowej i rozwojowej. Generalnie proponuje Pan zamiast leczyć pacjenta, od razu go zastrzelić.Reasumując, dopóki nie wyjaśni Pan tej sprzeczności w dalszym ciągu będę twierdził, że o ekonomii nie ma Pan bladego pojęcia i o ASE też. |