|
|
Jan1797 Cieszę się, wrócimy do podatków lecz nie dzisiaj. |
|
|
Obserwator @Jan1797
Nie wydaje mi się, nie zauważyłem też aby ktokolwiek pisał "o obróconych w rządzie". |
|
|
Jan1797 @Obserwator_3 Pisał Pan o obróconych w rządzie? |
|
|
Obserwator @Jan1797
Czy Pana komentarz odnosi się do mojego wpisu? Co ma Pan na myśli, wskazując na "z uporem powtarzane przez autora "pomyłki""? |
|
|
Obserwator @spike
Jakie pretensje do jakiego rządu o jakie działania? O czym tu mowa? Jeżeli rzeczywiście istnieje gdzieś w Polsce niezależna ekonomicznie "klasa średnia" z dochodami na poziomie 50 tys. PLN rocznie "na rękę" w wynajętym lub kredytowanym mieszkaniu, to bardzo proszę wskazać, w jaki sposób ta jej "niezależność ekonomiczna" ma powstać? Ile może odłożyć rocznie młode małżeństwo z trójką dzieci, mające takie właśnie dochody (czyli w sumie 100 tys. rocznie "na rękę"), wynajmujące lub spłacające mieszkanie lub domek dla pięcioosobowej rodziny (prosta zastępowalność pokoleń) i jaka jest struktura ich wydatków?
Kredyt 300 tys. na trzydzieści lat (takie sobie M-5, ale niech będzie, żeby nie było że się czepiam) to 10 tys. rocznie samego salda, jak na 4% rocznie to dochodzi jeszcze (w pierwszym roku) 12 tys. odsetek, razem 22 tys. (2 tys. miesięcznie), do tego koszty energii itd. W sumie 3 tys. miesięcznie, może być? No to zostaje 5 tys. na życie dla 5 osób, przy czym minimum wegetacji wg. GUS to dla pięcioosobowej rodziny kwota ok. 3 tys. miesięcznie, 20 PLN/osobę dziennie. Tak więc 2 tys. to taki bufor bezpieczeństwa ponad minimum egzystencji. Tyle maksymalnie może zostać zaoszczędzone, oczywiście jak się dojeżdża do pracy rowerem, zdrowie dopisuje, dziećmi zajmie się babcia i nie ma się psa lub kota. Czyli gdzieś połowa jednej pensji, tak? A moim trudno minimum wegetacji uznać za reprezentatywne dla "klasy średniej".
No to uprzejmie donoszę, że aby mieć te 4 tys. miesięcznie "na rękę", trzeba zarabiać brutto ok. 6 tys., co sytuuje w górnych 15% Polaków.
Możemy oczywiście twierdzić, że to właśnie jest "klasa średnia", OK, jeżeli taka definicja zostanie przyjęta i się na nią zgodzimy, to dobrze. Ale trudno wtedy porównać standard życia z "klasą średnią" w innych krajach.
Nie mam pretensji do rządu że w Polsce nie ma powszechnej, niezależnej ekonomicznie klasy średniej, bo to oczywiście sprawa wielowiekowych zaszłości, ale to nie powód żeby zgadzać się na przypisywanie ze względów podatkowych takiego statusu ludziom, którzy de facto ledwie zarabiają na życie i dla których chwilowa utrata dochodów grozi katastrofą, skoro rocznie są w stanie odłożyć na osiem czynszów lub rat kredytu mieszkaniowego z opłatami, albo na cztery miesiące wegetacji.
|
|
|
jazgdyni Oczywiście.
Dla pana to rewelacje? Pan z przysłowiowego Pcimia? |
|
|
Jabe Panie Jazgdyni, potrafi Pan podać jakieś źródło dla swoich rewelacji? |
|
|
jazgdyni Janku
Są dane oficjalne i jest życie wokół. Uprzejmie donoszę, że w Urzędzie Miasta Gdyni średnia płaca to 7 tyś brutto. Płace prawników oscylują wokół 20 tyś, a lekarze też nie schodzą poniżej 12 tyś, chociaż najlepsi, najsprytniejsi i najbardziej pracowici łatwo przekraczają 50 tyś. na rękę. Także spora grupa drobnych, ale rynkowo potrzebnych producentów i handlarzy swobodnie egzystuje powyżej 20 tyś. Z tego, co mi donoszą logistyka jest dzisiaj złotą żyłą.
Jak byś nie wiedział, że Polacy kombinują. Że nie wykazują prawdziwych dochodów. Naprawdę niewielu lekarzy, dentystów, fryzjerów, kosmetyków i innych usługodawców przepuszcza klienta przez kasę fiskalną. Oszacuj szarą strefę proszę. W mojej okolicy najpopularniejszym samochodem dla żony (drugi) jest Jeep (taka moda na dzisiaj), a dla niego - do wyboru i koloru, albo fantazji. Słoneczko zaświeciło, to wyroiły się kabriolety. Najlepiej amerykańskie vintage.
Nie możesz opierać się na GUSie, czy money.pl. Zawsze od 1939 byliśmy narodem kombinującym i dyskretnym w kwestii zarabiania. Klasa średnia już jest. Popatrz choćby sobie na statystyki biur podróży. A nawet w kraju, w takiej agroturystyce zapłacisz za dzień pobytu 400 zł. A poza sezonem weekend w Bryzie (dwie skromne noce) to dla dwojga 1200 - nocleg + śniadanie. W sezonie to 3000 zł i miejsc nie ma. Myślisz, że to tylko dla Niemców, Szwedów, czy Ruskich? Nie to nasi jeżdżą. A żebyś wiedział jakie po świecie wspaniałe podróże realizują znajomi profesorowie! A potem na kolacyjce (gdzieś 1500 zł kosztów dla szóstki) targowisko próżności, gdzie to się nie było. Kąpiele w gorących źródłach w Islandii, wędkowanie łososi a Alasce, dziewczyny w Wenezueli, albo jakieś pogardliwe Machu Pichcu. Myślisz, że to tylko fenomen Trójmiasta? Nieprawda.
|
|
|
tricolour @U2
Jakie to mądre i odkrywcze, że latem nie ma smogu, bo ludzie latem samochodami nie jeżdżą tylko wszyscy pieszo chodzą i z tego powodu smogu nie ma... nic, a nic. Mozna sobie zerknąć, nawet teraz, na pomiary zanieczyszczeń i smogu nie ma.... znaczy wszystkie auta Polsce stoją, drogi puste, a stacje benzynowe zamyka sie latem z braku ruchu.
Te mądrości dla ludu to TVPInfo? No tak, nie można drażnić elektoralnej biedoty, która pali śmieciami i innym "węglem więc winne są samochody........ |
|
|
tricolour @Spike
Takie oto osoby, jak ty, to jest źródło - w mojej ocenie - większości problemów. "ledwo zaczął rządzic drugą kadencję".... i co? I nico. Poza dawaniem 500zł dziecku nic nie zostało zrobione. Te twoje gadanie, jakie to zakłady odkupilismy i pobudowlaiśmy, to jest ślepota lub głupota, bo nic - nawet jedna sztuka - nie zostało wybudowane, nawet jedna polska fabryka. Już mi sie nie chce pisać, że zapałki zaczęliśmy importować, bo ostatni zakład padł. Porcelana to samo. AGD to samo (no chyba, że Electrolux czy Bosch hehehehe). Nie zostało dosłownie nic liczącego się, zawiązanego z kulturą: nad Bałtykiem chiskie zabawki, bo ludzie nawet nie wiedzą, co to sa regionalne wyroby. Dykta i tektura, nie państwo i jego historia.
A takie durne gadanie, że dopiero druga kadencja, a dalej łopaty szukacie przez rok na rozpoczęcie budowy fabryki samochodów - weź ty mnie nie rozśmieszaj. W tym czasie powstanie kolejnych 200 Biedronek i 60 Lidli, by nie 150 miliardów złotych odessać z rynku, a dwieście - i do tego nie trzeba łopat rok szukać tylko wystarczy chcieć wybudować, a nie kłapać jęzorem.
Lenie i wazeliniarze. |