|
|
spike W kwestii zarzutów, nie chodzi o sytuację w jakiej się znalazł, ale o domniemaną grabież olbrzymich pieniędzy. Powielanie i domniemanie, że to mogło mieć miejsce, źle świadczy o każdym, kto to twierdzenie dopuszcza. Pierwsze i najważniejsze, nie wskazano dokładnie ile, gdzie, kiedy i z kto, miał brać udział w defraudacji, druga sprawa, Ziobro mając taki majątek, nie uzyskałby azylu na Węgrzech, by się ewakuował gdzieś do Argentyny itp. gdzie nie ma ekstradycji, a już ta grupa przestępcza, to aż bije po oczach polityczną ustawką. Dowolne zarzuty można postawić każdemu, co obecna szajka robi, bo nie chodzi o prawo i jego egzekwowanie, tylko upokorzenie Zbigniewa i innych z nim powiązanych, oraz zniszczenie dobrego imienia. Szajka Tyfusa doskonale wie, że te zarzuty upadną, może nawet procesu nie będzie, zaczynając od tego, że prokurator stawiający te zarzuty jest bezprawnie postawiony na tym stanowisku, co już miało miejsce w SN, gdy prokurator został odsunięty z tego powodu. Ziobro to idealista, nie złodziej jak ci co go oskarżają, Żurek posiada majątek nie posiadający pokrycia w dochodach, jak większość kolesiów Tyfusa. |
|
|
mjk1 Zgoda Es, to jest scenariusz śmiały. Tylko że obecna sytuacja też jest śmiała, tyle że w złym kierunku - mamy zawieszenie broni między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim i brak realnego rozwiązania. W takim układzie standardowe metody już nie działają. I tu właśnie pojawia się potencjał, który wielu pomija - efekt powrotu Zbigniewa Ziobry. Gdyby zdecydował się na dobrowolny powrót, nie pod presją, tylko z własnej decyzji, to zmienia całkowicie narrację. Z polityka w defensywie na tego, który bierze inicjatywę. Z uczestnika sporu na kogoś, kto może go zacząć porządkować. Taki ruch daje coś bardzo ważnego w polityce - impuls i mobilizację społeczną. A polityk, który wraca na fali, ma zupełnie inną pozycję negocjacyjną niż ten, który tylko uczestniczy w wewnętrznych układach. W tym sensie Ziobro mógłby wzmocnić cały obóz, ustabilizować relacje a przy okazji trochę sprowadzić na ziemię ambicje różnych graczy w tym Mateusza Morawieckiego, jeśli faktycznie zaczyna być postrzegany jako dominujący. To nie jest scenariusz gwarantowany, ale na tle obecnego dryfu jest przynajmniej próbą wyjścia do przodu, a nie tylko zarządzania konfliktem. Dziś największym problemem nie jest to, kto kogo pacyfikował, tylko to, że bez nowego impulsu ten układ po prostu się nie utrzyma. |
|
|
mjk1 Najpierw motto: Ja jej mówię święte słowa, ona moja krowa, moja krowa. Tym razem ja.Powtórzę setny raz, choć wiem, że i tak nie dotrze. To nie jest kwestia ujadania, tylko odpowiedzialności za własny obóz Sake. Jeśli ktoś widzi problem w PiS, to nie dlatego, że nie dostrzega innych tematów, tylko dlatego, że właśnie od tego obozu oczekuje rozwiązań, a nie zamiatania konfliktów pod dywan. Oczywiście, że są realne problemy, jak inwestycje typu Małaszewicze, czy szerzej polityka gospodarcza rządu Tuska. I tak, można i trzeba je krytykować. Tylko, że jedno nie wyklucza drugiego. Powiedzmy wprost, jeśli PiS sam się rozsypie przez konflikt Kaczyński-Morawiecki, to nie będzie miał żadnego wpływu ani na Małaszewicze, ani na cokolwiek innego. Dlatego skupienie się na problemach wewnętrznych nie jest oderwane od rzeczywistości, tylko dokładnie odwrotnie. To jest warunek, żeby w ogóle móc cokolwiek zmieniać!!! I jeszcze jedno: krytyka PiS nie jest anty-PiS-em. To próba zwrócenia uwagi, że konflikt narasta, decyzje są odkładane a realnego rozwiązania brak. Bo na dziś mamy sytuację, w której Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki nie rozwiązali sporu, tylko go zawiesili. I dokładnie o tym jest ta dyskusja.Można oczywiście mówić o wszystkim naraz, tylko najpierw trzeba odpowiedzieć na jedno pytanie: jak PiS ma rozwiązywać problemy państwa, skoro nie potrafi rozwiązać własnych? |
|
|
mjk1 Trochę upraszczasz. To nie jest tak, że kandydatów na następcę jest zbyt wielu. W praktyce ta lista jest bardzo krótka. Wg mnie najlepszym kandydatem byłby Zbigniew Bogucki, ale został de facto zaorany przez koncepcję premiera technicznego. To pokazuje jedną rzecz: Jarosław Kaczyński na dziś nie ma realnej woli oddania władzy. Powody mogą być różne, ale efekt jest taki, że naturalna sukcesja jest blokowana. W tej sytuacji zostają tak naprawdę dwie opcje: albo dalsza wewnętrzna wojna, albo wskazanie kogoś, kto jest w stanie utrzymać całość. I tu, mimo wszystkich wad, najbardziej oczywistym kandydatem pozostaje Mateusz Morawiecki. Ma doświadczenie, rozpoznawalność i realne zaplecze.Natomiast wracając do mojego wątku: przy tak napiętym układzie ktoś musi ten proces stabilizować, a nie tylko brać w nim udział. Dlatego pojawia się rola Zbigniewa Ziobry, nie jako następcy, tylko jako elementu, który może pomóc przejść przez ten moment bez rozpadu. Bo dziś problemem nie jest sam wybór następcy, tylko to, żeby było jeszcze co przejmować. |
|
|
Es @mjkPomysł wprowadzania Ziobry , pacyfikowanego przez 8 lat , włącznie z wyrzucaniem do kosza wszelkich jego pomysłów, nawet tych przecisnietych przez parlament, lub torpedowanych w połowie, jako moderatora lub łącznika między Prezydentem a Nowogrodzką jest co najmniej ... delikatnie mówiąc.. śmiały. Tym bardziej biorac pod uwagę Morawieckiego, ktory imoscil sie juz chyba teraz na pozycji głównego rozgrywajacego . |
|
|
Es @Horn" Dyktando" Ziobry bylo tak silne, ze Duda wywalił jego ustawy, na co Kaczynski odparł: nie ma sprawy. A później postanowil osobiscie nadzorować aby tamten za mocno nie fikał i z tymi reformami nie przesadzał. I firmowal tylko te na które on sam ma zamówienie. |
|
|
sake2020 @Hornblower......Potraficie coś więcej niż ujadać na PiS? Dzień w dzień jedno i to sam pieprzenie tak jakby w Polsce żadnych problemów oprócz złego PiS-u nie było.Czy wy w ogóle wiecie co się wokół was dzieje? Co Polsce potrzebne oprócz waszego ujadania wiecie chociaż?Co szwankuje,o czym się mówi a co przemilczają media,jakie są bolączki,co trzeba zmienić.Oczywiście nie wiecie bo i skąd zresztą nawet nie jesteście zainteresowani.Dlaczego brak dyskusji o realnych problemach .Przykład pierwszy z brzegu -port przeładunkowy w Małaszowicach,inwestycja opisana w 2023 roku zakładająca zainwestowanie 4,5 mld złotych w rozbudowę i jako konkurencja dla przewozów ze Wschodu przynosząca przyszłe zyski została zaniechana przez rząd. Takich zaniechań jest wiele,rząd je przemilcza ,jedynie niezależne media sprawę podnoszą.Rząd nie podejmuje śmiałych działań gospodarczych mogących zwiększyć budżet bo dla niego tylko interesy zagraniczne są priorytetem.Jakoś nie widzę na NB żebyście oprócz ataku na PiS spróbowali spojrzeć na ,,pracę'' obecnego rządu.No ,oczywiście reżimu tuskowego nie ośmielicie się skrytykować. Łatwiej a i bezpieczniej pyszczyć jedno i to samo, pouczać mentorskim tonem, ukazywać swoją wyższość i pogardę dla tych co mają odmienne zdanie przez nazywanie ich bezmózgami które nic nie rozumieją.A co wy rozumiecie? Pewnie nic i dalej będzie klepać o zbrodniach PiS-u. |
|
|
Hornblower No cóż, PiS (jak każda partia polityczna w naszym bantustanie) jest zbieraniną ludzi o bardzo różnych poglądach, skupionych na sobie, swoich karierach i dojeniu kasy publicznej na wszelkie legalne i nielegalne sposoby. Jest podzielony na frakcje, koterie i dwory regionalnych baronów, którzy marzą o władzy i zniszczeniu konkurentów we własnej partii. Jedność, ojczyznę i takie tam inne głupoty mają głęboko w dupie. Jak każdą partię typu wodzowskiego, we względnej jedności trzyma Wódz. W przypadku PiS jest to oczywiście Jarosław Kaczyński. Ponieważ jego pozycja słabnie, choćby z powodu wieku, w PiS rozpoczęła się wojna o następstwo tronu. A wojna to wojna. Najgorsza, bo domowa. Nie widzę specjalnie szansy na zatrzymanie wojny i utrzymanie jedności, bo kandydatów na następcę Wodza jest zbyt wielu. |
|
|
mjk1 Nie twierdzę, że Zbigniew Ziobro jest dziś w idealnej sytuacji, zdrowotnej czy politycznej. I nikt rozsądny nie pomija też zarzutów czy jego ostrych wypowiedzi pod adresem Mateusza Morawieckiego. Tylko że mój punkt widzenia jest prostszy. Przy obecnym konflikcie Kaczyński-Morawiecki nie ma dziś naturalnego mechanizmu, który ten spór rozwiąże. Jest tylko zawieszenie broni i to na bardzo krótki okres. W takiej sytuacji nawet ktoś obciążony i skonfliktowany może, paradoksalnie, odegrać rolę stabilizującą, jeśli uzna, że stawką jest przetrwanie całego obozu. Alternatywą nie jest idealna jedność, tylko dalsze tarcia i w końcu rozpad. A wtedy nie będzie już czego scalać, ani kto ma z kim się godzić. Masz lepszą propozycję, to ją przedstaw, chętnie podyskutuję? |
|
|
spike "Nie da się pominąć faktu, że wokół Zbigniewa Ziobry narosły poważne zarzuty. " - - - to mi się najbardziej podoba, a wisienką jest, że schorowany Ziobro, który uciekł z kraju, by ratować resztkę życia, jakie mu zostało, ma być mediatorem, szczególnie po jego wystąpieniach, krytykujących Morawieckiego, że daje się oszwabić z KPO, jak mówią, marzyć każdy może, więc ja też pomarzę, że tak się stanie i Ziobro pogodzi się z Morawieckim i przekona go, by dla dobra Polski i Polaków nie rozwalał jedności PiS, na to przyjdzie pora, od dawna wyczekiwana, warunek POlszewia i bolszewia mają zniknąć z polskiej polityki, a szczególnie mają stanąć przed sądem, za to co już zrobili Polsce i Polakom, zaczynając od Tyfusa (niech mu ziemia nigdy lekką nie będzie). |
|
|
mjk1 Zgoda co do jednego Sake. Rola Karola Nawrockiego w tej układance jest kluczowa i potencjalnie mógłby być elementem spajającym. Prezydent z definicji powinien pełnić funkcję stabilizującą i ponadpartyjną. Tylko że sam opis sytuacji, że projekty są blokowane, że jest marginalizowany, że brakuje współpracy ze strony rządu, choć w dużej mierze trafny, niczego nie zmienia! To jest diagnoza, nie rozwiązanie. Do Ciebie chyba do końca Świata nie dotrze, że polityka działa tak, że jeśli ktoś jest wypychany na margines, to nie wystarczy mówić, że „nie powinno tak być”. Trzeba zbudować realne zaplecze, które tę sytuację zmieni. I tu jest właśnie problem. Prezydent, nawet mając predyspozycje, nie ma dziś wystarczającego wsparcia politycznego, żeby skutecznie narzucać kierunek czy wymuszać kompromisy. Dlatego samo wskazanie go jako „spoiwa” nie wystarczy.Wracając do mojego wątku, jeśli mamy konflikt wewnątrz obozu (Jarosław Kaczyński - Mateusz Morawiecki), słabe, niepewne zaplecze prezydenta, presję zewnętrzną i polityczną grę rządu, to potrzebny jest konkretny mechanizm wzmocnienia tego układu, a nie tylko nadzieja, że „prezydent pojedna wszystkich”. Dlatego przedstawiłem propozycję dołożenia dodatkowego elementu - np. powrotu Zbigniewa Ziobry, który mógłby: wzmocnić zaplecze prezydenta, ustabilizować sytuację w obozie i stworzyć realną przeciwwagę dla obecnego układu. Inaczej zostajemy w punkcie wyjścia: narzekamy, że prezydent jest blokowany, ale nie robimy nic, żeby zmienić układ sił, który do tego prowadzi. A w polityce bez zmiany układu sił nie ma zmiany efektów. |
|
|
mjk1 To jest w końcu konkretny argument, a nie hasło Hornblower i warto się do niego odnieść. Wypowiedź Adama Gawędy dotyka realnego problemu. Reformy wymiaru sprawiedliwości firmowane przez Zbigniewa Ziobrę były kontrowersyjne, niedokończone i w wielu miejscach wywołały chaos. To fakt, z którym trudno dyskutować. Tylko że z tego nie wynika automatycznie wniosek, że Ziobro nie może odegrać żadnej roli w obecnej sytuacji politycznej. Bo mój punkt jest inny.Dziś głównym problemem nie jest już sama ocena reform sprzed lat, tylko realne ryzyko rozpadu obozu po konflikcie Jarosław Kaczyński - Mateusz Morawiecki. Po ostatnich wystąpieniach widać wyraźnie, że nie ma porozumienia, jest tylko zawieszenie broni. W takiej sytuacji pytanie nie brzmi: „czy Ziobro był idealnym ministrem?” tylko: czy istnieje ktoś, kto może pomóc ustabilizować układ, zanim się rozpadnie? Ziobro ma własne zaplecze, ma doświadczenie w twardej polityce i jest niezależny wobec obu głównych frakcji. Czy jest obciążony? Oczywiście. Czy jest kontrowersyjny? Bez wątpienia. Ale polityka bardzo często polega na wyborze rozwiązań niedoskonałych, które działają, zamiast idealnych, które nie istnieją. Alternatywa na dziś wygląda tak. Dalsze trwanie konfliktu, narastanie napięcia i w końcu rozpad, który osłabi wszystkich - niezależnie od tego, kto miał rację. Dlatego zamiast skupiać się wyłącznie na rozliczaniu przeszłości, warto odpowiedzieć na jedno proste pytanie.Jeśli ten scenariusz z Ziobrą jest zły, to jaka jest realna, wykonalna alternatywa, która jednocześnie zatrzyma konflikt i utrzyma jedność obozu? |
|
|
sake2020 @Tricolour...Spoiwem jest a przynajmniej powinien być prezydent Nawrocki i ma wszelkie po temu predyspozycje. Dlatego nieustanne ordynarne ataki na niego i na jego wysiłki powodują,że nigdy nie osiągniemy celu.Może nawet nie chcemy jako Polacy celu osiągnąć i być w rozsypce tkwiąc w nienawiści rozgrywani przez obcych? Jak można osiągnąć jakiś cel jeżeli świadomie w Sejmie przetrzymuje się projekty prezydenta Nawrockiego,które przecież powinno się chociaż rozpatrywać. Jak można osiągnąć cel jeżeli premier świadomie,złosliwie i z premedytacją pomija prezydenta we wszystkich działaniach?Nawet w tak pozornie drobnych sprawach jak stałe ,,zapominanie'' podania tytułu przed nazwiskiem Nawrocki np.przez redakcję S24 świadczy o poniżaniu i lekceważeniu. Prezydent Nawrocki to jedyna osoba która jest w stanie skutecznie pojednać Polaków,ale skoro oni sami pojednania nie chcą? |
|
|
Hornblower Najbardziej chyba znienawidzony w PiS osobnik jako zbawca, mediator i organizator nowej równowagi. Świetny pomysł. "Nie miałem też świadomości, że tak poważne zmiany systemowe minister Ziobro wprowadzał bez właściwych konsultacji. Pod jego dyktando doszło do sytuacji, w której zatarciu uległy granice pomiędzy poszczególnymi władzami: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Obecnie w polskim wymiarze sprawiedliwości nikt nie ma recepty, jak z tej patowej sytuacji wyjść. Osiem lat reformowania prokuratury i sądownictwa, tworzenie nowych instrumentów represji i inwigilacji oraz wykorzystywanie służb do politycznych zadań doprowadziły do tego, że ważne obszary państwa nie były należycie chronione, a obywatele utracili poczucie bezpieczeństwa. Wprowadzone zmiany prowadzą do sytuacji, w której osoba oskarżona dla samooczyszczenia może zeznawać przeciwko drugiej osobie, często mijając się z prawdą. Staje się, mówiąc wprost, nie tylko zwykłym kapusiem, ale fałszywie zeznając może liczyć na mniejszy wyrok?! Jak to jest z tymi reformami Ziobry, skoro po ośmiu latach reformowania ich twórca ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, którego jest autorem?! Jak w takiej sytuacji może czuć się bezpiecznie przeciętny Kowalski?"To zdanie Adama Gawędy, byłego parlamentarzysty i wiceministra w rządzie PiS. |
|
|
mjk1 Zgadzam się z diagnozą, czyli "fundamentalną cechą naszego narodu". Ale od rządzenia nie nie jest żadna fundamentalna cecha, ani naród w swej masie, tylko Inteligencja tego narodu, ta prawdziwa. Ktoś przecież musi rządzić, nawet w najgorszym burdelu. |
|
|
mjk1 Emocje emocjami, ale spróbujmy zejść na poziom faktów Ijon. Etykietki i insynuacje pod adresem Morawieckiego, Dudy czy Kaczyńskiego niczego nie wyjaśniają, tylko podkręcają chaos, który już i tak jest problemem. Natomiast jedno jest dziś dość czytelne. Po dzisiejszym wspólnym wystąpieniu Kaczyńskiego i Morawieckiego nie ma żadnego realnego porozumienia, jest tylko zawieszenie broni. Konflikt nie został rozwiązany, tylko przykryty. I właśnie w takim układzie wraca mój główny wątek - Zbigniew Ziobro. Nie dlatego, że jest „idealny”, tylko dlatego, że przy dwóch blokujących się ośrodkach ktoś trzeci może stabilizować sytuację. Alternatywa to dalsze zaostrzanie sporu aż do momentu, w którym żadna strona już nie będzie w stanie kontrolować skutków. Można Ziobrę lubić albo nie, to drugorzędne. Kluczowe pytanie brzmi. Czy lepszy jest scenariusz dalszego dryfu i potencjalnego rozpadu, czy próba dołożenia elementu, który może ten układ zrównoważyć?Na dziś wygląda to tak: bez dodatkowego „spoiwa” ten konflikt nie zniknie. On po prostu wróci, tylko w dużo gorszym, o ile nie w beznadziejnym momencie. |
|
|
juur To wygląda jak głos z zaświatów nawołujący do eutanazji prawicy. Oczywiście nie dotyczy to nawołujących, oni "pomogą" i przypilnują drzwi by nikt nie uciekł. |
|
|
Ijontichy Czyś ty oszalał??? Skąd wyciągnąłeś Zbyszka Ziobre do tego chlewa??? Morawetz to żyd z Biderberga i najchętniej by Ziobrę utopił w łyżce śliwowicy paschalnej! Drugi w tej nienawiści to Duda...jego teść ma długie ręce...wystające spod haweloka...Kaczyński to cipa uszata [nie usuwać to cytat] nie pytaj czy,tylko kiedy!!! Morawetz rozwali PiS! TUSKA MA ZADANIE OD NIEMIEC--MORAWETZ OD JEROZOLIMY!!! |
|
|
tricolour Brak spoiwa jest fundamentalną cechą naszego narodu. To pierwsza zasada, na której nie można zbudować nic trwałego.Kombinowanie to metoda osiągania celów, siłą rzeczy jest to nieefektywne i niestabilne. |
|
|
mjk1 No to konkretnie. To, co opisujesz, brzmi dobrze jako hasło, ale w praktyce jest niewykonalne. Układ: Mateusz Morawiecki premier, Jarosław Kaczyński szara eminencja, to de facto kontynuacja obecnego modelu, tylko pod inną nazwą. To nie rozwiązuje konfliktu, tylko go przykrywa. Wywalenie koterii? W polityce tak się nie da. To nie korporacja, gdzie robisz czystkę i jedziesz dalej. Każda wyrzucona frakcja, to osobna lista, osobny szyld i kilka-kilkanaście procent elektoratu mniej. W systemie metody d’Hondta, to prosta droga do oddania władzy.I tu wracamy do sedna mojego wpisu. Problemem nie jest brak twardej ręki, tylko brak spoiwa między frakcjami. Jeśli masz dwa rywalizujące centra, Kaczyński vs Morawiecki, to ktoś trzeci może stabilizować układ. Dlatego pojawia się wątek Zbigniewa Ziobry. Nie jako cudotwórcy, tylko jako element równoważący, który może zatrzymać rozpad, zebrać część elektoratu i wzmocnić cały obóz zamiast go ciąć na kawałki. Bo siłowe porządki, o których piszesz, kończą się zawsze tak samo. Nie ma jednego zwycięzcy, są dwie słabsze formacje i jedna wyraźna przegrana całego obozu. I to jest dopiero scenariusz, w którym nikt niczego nie wygrywa. |
|
|
mjk1 PiS to nie spółka z o.o., tylko układ lojalności wokół Jarosława Kaczyńskiego. Każda próba „siłowego przejęcia” kończy się nie konsolidacją, tylko rozpadem. Te 5% dla Mateusza Morawieckiego to wygodny argument, ale mało mówi o realnej władzy w partii. Premierem był kilka lat, to nie jest żaden „człowiek z zewnątrz”, tylko jeden z głównych graczy.Przemysław Czarnek? Był testowany i nie dowiózł szerokiej integracji - właśnie dlatego temat przycichł. To nie „spisek”, tylko brak zgody wewnątrz. A te opowieści, że „decyzje zapadły gdzie indziej niż na Nowogrodzkiej”, brzmią efektownie, ale są wygodnym skrótem. Tu wystarczy zwykły konflikt ambicji i wizji.Najważniejsze, że wczoraj nie było żadnego „przejęcia”. Było zatrzymanie rozpadu i to jest na dziś jedyna racjonalna decyzja. Chyba, że coś się zmieni za chwilę bo czekamy na konferencje prasową Kaczyńskiego z Morawieckim.Na teraz wraca mój wątek. W sytuacji, gdy dwóch głównych graczy się blokuje, ktoś trzeci może stać się spoiwem. Powrót Zbigniewa Ziobry, niezależnie od emocji, jakie budzi, mógłby być takim elementem równoważącym, a nie zapalnikiem. Zwłaszcza jeśli sam wyciągnął wnioski z własnych doświadczeń. Bo alternatywa jest prosta: „próba siły”, o której piszesz, nie kończy się przejęciem, tylko podziałem, odpływem wyborców i politycznym zjazdem całego obozu.” |
|
|
tricolour Konkretnie?Morawieckiego na premiera, Kaczyńskiego na prime doradcę, z najważniejszym głosem, ale za kurtyną. Szara eminencja. Kłócące sie partyjne koterie wywalić pokazowo na zbity pysk dając do wyboru albo team albo etat w biedronce, co jest uczciwym wynagrodzeniem za kwalifikacje i pracę. |
|
|
Es Po co rozwalać coś co można przejąć w całości?To czas na kolejne podejście do próby udowodnienia przez większość pisu, czy mają kojones czy sa trokami od kaleson, co udowadniali wcześniej wielokrotnie. Ale może tym razem, w sytuacji przełomu, będą w stani się przemóc.Na temat możliwości integracji napisałem w komentarzu pod poprzednim wpisem. A w skrocie: nie pod takim przywódcą. Oczywiście kazdego mozna kupić, ale w efekcie otrzymamy koalicję obywatelską bis. |
|
|
mjk1 A coś konkretnego, oprócz głupawego hasełka pod publiczkę? |