|
|
spike Kolego, że jest rozłam w PiS, to fakt, kiedyś był z Ziobrystami, prawdopodobnie będzie i teraz z Morawieckim, wszyscy po powiedzmy prawej stronie wiedzą, że ich programy mają jakąkolwiek szansę wejść do realizacji, muszą się dogadać, inaczej czeka ich unicestwienie, Tusk do tego dąży i tego nie ukrywa, mówi otwarcie o delegalizacji nie tylko PiSu, Konfie też robi koło pióra, a Brauna chcą wsadzić do paki, jak Tusk znowu zdobędzie władzę, a robi wszystko by to osiągnąć, wciągając w to sądownictwo z TK włącznie, zalegalizuje prawo, jak on i jego przewrotowcy rozumieją, czyli zalegalizują bezprawie, skutecznie na początek ubezwłasnowolnią Prezydenta, co też nie ukrywają, więc nic nie stanie im na drodze do dyktatury, a Polska wpadnie w niemieckie łapy. Obecnie nie będzie to tylko bitwa, nadchodzi wojna o Polskę, Tuska gra va bank i o "życie", co też przypomniał swoim przydupasom. - - - - jak chcesz coś pożytecznego pisać, to pisz kolego o tym co nas czeka, jak Tusk zdobędzie władzę, to jest najważniejsze, nie programy itp. drapanie się po głowie, Polska płonie ! |
|
|
mjk1 Stawiasz dość poważną tezę Uboot, że Tuska wybrali wyborcy wywodzący się z ORMO, MO i SB. Tylko na jakiej podstawie? Masz dane pokazujące, ilu takich ludzi głosuje na KO i jaki rzeczywiście mają wpływ na jej poparcie? Na razie to nie jest wyjaśnienie wyniku wyborczego, lecz wygodne założenie, które ma zastąpić analizę. Jeśli każdemu niewygodnemu wynikowi wyborów będziemy dopisywać odpowiednio podejrzane pochodzenie wyborców, to rzeczywiście nie będziemy musieli się zastanawiać, dlaczego przegrywamy.Ilu właściwie tych byłych funkcjonariuszy ORMO, MO i SB głosuje na KO? I skąd wiadomo, że jest ich na tyle dużo, by tłumaczyć nimi poparcie dla tej partii? Jeśli KO nadal utrzymuje wysokie poparcie, to może warto zadać trudniejsze pytanie: dlaczego głosują na nią również ludzie, którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z PRL-owskimi służbami? Przedsiębiorcy, pracownicy, emeryci, młodsi wyborcy. Czy wszyscy oni również są spadkobiercami ORMO i SB, czy może mają własne powody, dla których głosują tak, a nie inaczej? Można oczywiście uważać, że Tusk skutecznie wywołuje polityczne konflikty i potrafi mobilizować swoich zwolenników. Tyle że to nie wyjaśnia wszystkiego. Trzeba jeszcze zrozumieć, dlaczego ta metoda działa na tak dużą część wyborców i dlaczego sama krytyka Tuska nie wystarcza jego przeciwnikom do odebrania mu poparcia.I tu dochodzimy do pytania, które chyba jest ciekawsze od kolejnego przypominania o SB: co sprawia, że ludzie wybierają jedną partię zamiast drugiej? Program, interes ekonomiczny, stosunek do Unii, obawy przed powrotem poprzedniej władzy, ocena rządów, a może po prostu brak przekonującej alternatywy? Jeżeli chcemy zrozumieć politykę, musimy próbować odpowiedzieć na te pytania, a nie wyjaśniać wynik wyborczy pochodzeniem części elektoratu, którego liczebności nawet nie znamy. Jest tu pewna ironia. Jeśli każdą porażkę własnego obozu tłumaczymy tym, że przeciwnicy to postkomuniści, esbecy albo ludzie ogłupieni propagandą, to zwalniamy własnych polityków z odpowiedzialności za to, że nie potrafią przekonać większej liczby wyborców. A może zamiast wciąż pytać, co jest nie tak z wyborcami, warto zapytać, co robią nie tak politycy, którzy chcą ich głosów zdobyć?Etykietką można obrazić przeciwnika, ale nie da się nią wyjaśnić, dlaczego wygrywa wybory. |
|
|
mjk1 Chyba pierwszy raz potraktowałeś mnie poważnie Spike, więc pozwolisz, że się odwdzięczę. Jak konkretnie wyobrażasz sobie to poparcie dla PiS? Z Twojego komentarza wynika, że wystarczy wyczyścić pole z konkurencji i wszyscy rozsądni wyborcy powinni ustawić się za Kaczyńskim. Tylko polityka to nie grabienie liści, a wyborcy nie są workami z piaskiem, które można dowolnie przesuwać.PiS miał ponad 30 procent poparcia, a mimo to zamiast poszerzać zaplecze, urządził we własnych szeregach rozłam i to z przytupem. Morawiecki i grupa około 40 polityków znaleźli się na bocznym torze, notowania partii spadły o połowę, a nam próbuje się wmówić, że to wszystko odbyło się na życzenie samego Morawieckiego. Naprawdę mamy uwierzyć, że partia, która pozbywa się ludzi mogących pomóc jej odzyskać wyborców, właśnie w ten sposób buduje większość?Braun, jak sam zauważasz, nie ma dziś szans na samodzielne rządzenie, a jego środowisko coraz ostrożniej wypowiada się o braniu odpowiedzialności za władzę. Konfederacja musiałaby z kolei zapłacić wysoką cenę za wejście do rządu z PiS, bo straciłaby część wiarygodności, jako alternatywa dla obecnego układu. Zostaje więc pytanie, z kim PiS ma tę większość zbudować.Morawiecki mógłby być jednym z ludzi zdolnych do szukania porozumienia, ale właśnie jego pozycję w partii osłabiono. To jak w końcu? PiS chce odzyskać władzę, czy przede wszystkim uporządkować partię tak, żeby nikt nie zagroził obecnemu kierownictwu?Nie kwestionuję, że PiS jest realną siłą polityczną ani że ma doświadczenie rządzenia. Tylko doświadczenie to nie to samo co zdolność do zdobycia większości a samo przekonanie, że inni są gorsi, nie przyciąga wyborców, ale ich odpycha, co widać po sondażach.Dlatego pytam całkiem serio: jaką konkretnie drogę do większości parlamentarnej widzisz, skoro PiS odpycha część własnego zaplecza, Braun dystansuje się od odpowiedzialności za rządzenie, a Konfederacja musiałaby ryzykować politycznym samobójstwem, wchodząc do rządu z PiS?Nie gniewaj się, ale na razie wygląda to tak, że mamy wskazać jedyną partię zdolną rządzić, ale nie bardzo wiadomo, z kim miałaby to robić. Wyczyszczenie pola z konkurencji nie jest jeszcze planem zdobycia większości. To najwyżej plan na to, żeby na boisku zostać samemu. |
|
|
u2 "Wyborcy nie powierzają politykom państwa po to, żeby urządzali w nim awantury."Bajeczki, właśnie dlatego wyborcy z ORMO, MO i SB wybrali von Thuska. Bo umie robić zawieruchę skutecznie i umie ujarzmiać Polaczków :) |
|
|
spike mamy jedno wyjście, więcej nie będzie, albo mimo sympatii do Brauna, Konfy, które nie mają szans na uzyskanie większości razem czy osobno, trzeba wyczyścić pole z chwastów czerwono-brunatnych, by do wyboru kolejnych partii, chwastów nie było, a tylko i wyłącznie poparcie PiS, które jest realną siłą polityczną, która może to zrobić, potem będzie łatwiej, np. Kukiz to zrozumiał, że samotność polityczna to niebyt. - - - - Śmieszy mnie to analizowanie programów, które nimi nie są, PiS już rządził, wiemy co potrafi, można wymagać więcej, a już szczególnie bezwarunkowo postawić Tufusa i jego szajkę KO, także tą w ławach poselskich przed sądem, łącznie z neoprawnikami innymi sędziami, którzy wspierali bezprawie i zamach stanu, do paki. |
|
|
Romuald Jak najbardziej, zgadzam się z tym co Pan pisze o swoim przekonaniu, mam podobne, choć gdyby mógł być "języczkiem u wagi" i korzystnie wpłynąć na gospodarkę - w końcu wyborcy po to będą na niego głosować i rozliczać z obietnic - było by to w jakimś stopniu korzystne patrząc na jego założenia. A czy dla wszystkich i z jakimi skutkami to inna sprawa. |
|
|
mjk1 Nie przesadzałbym z tym, że budżet już leży i trzeba ciąć wszystko. Sytuacja finansów publicznych jest poważna, deficyt i koszty obsługi długu rosną, ale z tego nie wynika, że jedynym wyjściem jest powszechne zaciskanie pasa. Pozostaje jeszcze pytanie, co ciąć, co zmienić, gdzie poprawić efektywność wydatków, jak zwiększać dochody i przede wszystkim jak pobudzać rozwój gospodarki. Cięcie wydatków na chybił trafił może przecież ograniczyć również inwestycje, a tym samym przyszły wzrost.Nie widzę powodu, by zakładać, że PiS miałby dziś znacznie większą swobodę działania. Wysokie wydatki, zobowiązania państwa, potrzeby obronne i koszty obsługi długu nie zniknęłyby po zmianie rządu. Można inaczej rozłożyć akcenty, ale rachunek nadal trzeba zapłacić.Dlatego właśnie interesuje mnie, co konkretna partia zamierza zrobić, a nie tylko co obiecuje albo co będzie musiała ciąć. Samo straszenie katastrofą nie zastępuje analizy, tak samo jak samo obiecywanie dobrobytu nie zastępuje programu. |
|
|
mjk1 Zgadzam się Panie Romualdzie, że samo posiadanie programu nie oznacza jeszcze możliwości jego realizacji. I tu właśnie zaczyna się ciekawszy problem. Braun potrafi mobilizować elektorat, a jego wystąpienia przyciągają uwagę. Nie jestem jednak przekonany, czy równie skutecznie buduje zaplecze potrzebne do przejęcia odpowiedzialności za państwo. To oczywiście moje wrażenie, nie wiedza o jego intencjach. Nie przekreślałbym jednak programu tylko dlatego, że dziś trudno wskazać realną większość zdolną go zrealizować. Program pokazuje przecież nie tylko to, co partia zrobiłaby po zdobyciu władzy, lecz także to, jakiej Polski chce. I właśnie dlatego warto sprawdzać jego założenia.Zgadzam się też, że PiS przynajmniej część swoich obietnic zrealizował. Tyle że realizacja obietnic nie zwalnia z oceny ich skutków. Tę samą miarę trzeba stosować do wszystkich. Mnie interesuje więc nie tylko to, czy Braun może dziś stworzyć rząd, ale również to, czy jego program daje przekonującą odpowiedź na pytanie, jak Polska ma się rozwijać i jak mają rosnąć dochody społeczeństwa. Mobilizacja wyborców to jedno, a przygotowanie do rządzenia - drugie. I nie zawsze jedno idzie w parze z drugim. |
|
|
r102 No przecie nikt nie napisze w programie - że będą konieczne cięcia. Cięcia wszystkiego bo budżet leży i już nawet nie kwiczy... |
|
|
Romuald To że Braun mówi głośno to inni boją się nawet pomyśleć to fakt, z drugiej strony nie wszystko co mówi przynosi mu wymierne korzyści - poza mobilizowaniem elektoratu, za to trzeba mu oddać zasłużone honory.Natomiast co do obietnic, jak każda partia musi mieć program, tu odbiegnę od samego tematu przeglądu założeń KKP - tym nie mniej nic po programie, nawet dobrym skoro szanse na stworzenie koalicyjnego "prawicowego" rządu są przynajmniej na razie żadne, każdy ma swój plan na samodzielne władanie krajem, bez pokrycia tego w sondażach - mając tego świadomość można obiecywać wszystko, poza omawianą obecnie KKP, podobne uwagi można mieć wobec PiS, choć Ci przynajmniej zrealizowali jakąś część swoich założeń. |