Otrzymane komantarze

Do wpisu: Prawica ogłasza zwycięstwo a Trybunał dalej śpi pod cudzym kierownictwem.
Data Autor
spike
Her Kolegen ty brednie wypisujesz, w tym problem, jak można bazgrać, że prezes TK jest zawieszony, skoro to zawieszenie nie ma mocy prawnej, od samem osoby sędzi zaczynając, skoro Prezydent jest "strażnikiem Konstytucji" więc jego obowiązkiem jest stanąć w jego obronie! - - By pisać prawdę, należy zacząć zdanie, prezez TK bezprawnie zostaje zawieszony w swoich obowiązkach ...... itd., inaczej akceptpujesz bezprawie, więc cała twoja pisanina "jest ponadto, od Złego pochodzi".
mjk1
Odpowiem Wam wspólnie kochani, bo oboje dyskutujecie z czymś, czego w moim wpisie nie ma.Ja nie zarzucam prezydentowi, że nie wtargnął siłą do Trybunału, nie obijał nikomu gęby i nie wyrzucał ludzi przez okna. Nie oczekiwałem też, że samym wejściem do budynku rozwiąże wielomiesięczny konflikt ustrojowy. Prezydent ma obowiązek stać na straży Konstytucji i nie kwestionuję jego prawa do reagowania. Tylko że czym innym jest wykonanie obowiązku, a czym innym skuteczność podjętych działań. I właśnie o tym napisałem.Rozumiem oburzenie na działania Tuska. Rzeczywiście wykorzystuje tę sytuację politycznie, że jego wystąpienie odwracało uwagę od istoty problemu, a opowieść o rzekomym pobiciu Korwin-Piotrowskiej była próbą przerzucenia odpowiedzialności na prezydenta. Nie zamierzam bronić Tuska ani usprawiedliwiać jego postępowania, ale powiedzcie mi: co z tego wynika dla sytuacji w Trybunale?Teraz fakty. Prezydent zawrócił z podróży, skonsultował się z prezesem SN, przyjechał w nocy do TK, wygłosił stanowcze oświadczenie i posiedział tam około godziny. Sikorski celnie podsumował efekt tej prezydenckiej przepychanki: prezydent posiedział sobie w holu Trybunału. Można się oburzać na sposób, w jaki to powiedział, ale trudno uciec od tego, że efekt organizacyjny całej tej wizyty jest na razie właśnie taki. Korwin-Piotrowska nadal kieruje pracami TK i wydaje kolejne zarządzenia. Święczkowski i Sochański nadal pozostają odsunięci od obowiązków. Żadne z ich zawieszeń nie zostało cofnięte. Nie przywrócono poprzedniego kierownictwa, nie odzyskano faktycznej kontroli nad Trybunałem. Dzisiaj prezydent spotkał się z przedstawicielami ugrupowań politycznych. I co z tych rozmów wynikło? Na razie nie znamy żadnego konkretnego porozumienia ani planu, który zmieniałby sytuację w TK. O wcześniejszych wyborach też na razie trudno mówić jako o realnym rozwiązaniu. Były rozmowy, deklaracje i konsultacje. Tylko gdzie są rezultaty?Piszesz Spike, że prawica się zjednoczyła i dlatego wygrana jest albo może być, ale zjednoczenie na jeden wieczór to jeszcze nie zwycięstwo. Zwycięstwo będzie wtedy, kiedy uda się przywrócić normalne funkcjonowanie Trybunału i rozwiązać problem zgodnie z prawem. Na razie tego nie ma. Przypomnę też, że już tydzień temu, powołując się na artykuł w Interii, pisałem o scenariuszu, w którym do stycznia Trybunał zostanie praktycznie wyzerowany. I co dzisiaj wskazuje, że ten scenariusz się nie realizuje? Czy po ostatnich wydarzeniach pojawił się jakiś konkretny mechanizm, który miałby temu zapobiec? Ja go nie widzę.Nie rozumiem również, dlaczego każdą próbę oceny skuteczności działań prezydenta traktujecie jako atak na niego. Można uznawać, że ma rację w sporze o status sędziów, można popierać jego interwencję, a jednocześnie pytać, dlaczego po tej interwencji sytuacja wygląda praktycznie tak samo jak przed nią. To nie jest zdrada prawicy, tylko elementarna umiejętność odróżniania deklaracji od rezultatów.I jeszcze jedno. Piszesz Droga Sake o ludziach stojących na zimnie, policji i poświęceniu. Nie lekceważę tego, tylko że emocje ludzi, ich obecność pod Trybunałem i odwaga prezydenta nie zastąpią rozwiązania prawnego i politycznego. Państwa nie naprawia się samym oburzeniem.A teraz najciekawsze: Tusk może sobie spokojnie obserwować, jak prawica ogłasza sukces, media biją brawo, a rzeczywisty układ sił w Trybunale pozostaje bez zasadniczej zmiany. Jeżeli taki był cel politycznej rozgrywki, to nie trzeba nawet specjalnie komentować jej skuteczności. Nie napisałem, że prezydent nic nie zrobił. Napisałem, że po jego działaniach niewiele się zmieniło.I na koniec, Ja opisuję to, co można sprawdzić. Kto kieruje Trybunałem, kto jest odsunięty od obowiązków i jakie zarządzenia nadal obowiązują. Zamiast odpowiadać na te fakty, opowiadacie mi o Tusku, Niemcach, policji, Zachodzie i zjednoczeniu prawicy. Może więc problem nie leży w moim laniu wody, tylko w tym, że nie każda prawda jest przyjemna dla własnego obozu. Prawica, zamiast zastanowić się, jak wygrać tę rozgrywkę, już świętuje zwycięstwo. Tyle że przeciwnik nadal siedzi w Trybunale i wydaje zarządzenia.
spike
Dla przypomnienia, za Prezydenta Dudy, Tyfus wykorzystał okazję nieobecności Prezydenta, nasłał policję na pałac by aresztować 2 posłów, ochrona nie kiwnęła palcem. Tyfus ma swojego idola Adolfa, naśladuje go w mowie i czynach.
sake2020
@spike...Bardzo łatwo jest oceniać siedząc w papuciach przed telewizorem i mędrkować, czekając na jakieś zdarzenie które potem przez pół roku wałkowac w namolnych pytaniach.Trudniej czekać na zimnie ,czuwać pod ,,opieką'' uzbrojonej policji wystawionej przeciw swojemu narodowi.Ten przyjaciel Niemców i podnóżek  ostentacyjnie gra narodem na rozkaz wysuszonej mumii brukselskiej. Prezydent nie dlatego zmienil kierunek lotu i przyjechał z powrotem do kraju aby podjąć działania,ale działa jako strażnik Konstytucji. Patologiczny kłamca Tusk bez zmrużenia oka oczernia prezydenta o pobicie uzurpatorki bezczelnie kłamiącej nie podającej co nawet robi w tym miejscu jak przekazał Tusk w idiotycznym orędziu.Oczywiście,jedyną metodą okazuje się krytyka wszystkiego co było związane z wczorajszą sytuacją.Jakoś autor nie ma problemów w oskarżaniu wszystkich o brak  działań,ale nie ma żadnych do Tuska choć wiadomo że ściąganie policji z całej Polski i działania pod nieobecność prezydenta to widoczna intryga dość grubymi nićmi szyta. 
spike
"Mój wpis dotyczył czegoś zupełnie innego: rzeczywistego efektu działań prezydenta. " - - - - Kolegen, sam nie rozumiesz znaczenia tego co piszesz, pisząc o "efektach działań prezydenta", tym samym podważasz jego działania w tej konkretnej sprawie, Prezydenta nie działa, a spełnia sój obowiązek, a podstawowym obowiązkiem jest przestrzeganie Konstytucji, o "efektach działań" należy rozważać działania rozbójników Tuska, w tym samozwańczej sędzi Korwin i jej podobnych przydupasów, "bez teki" sędziego TK, to jest sedno problemów, nie Prezydent!
tricolour
I to można zrobić bez przywracania czegokolwiek. Dla ludzi w okolicach pięćdziesiątki kara 25 lat jest wyrokiem śmierci, tyle że kosztownym, bo trzeba karmić skazańca.Więc można wsadzać tylko trzeba być konsekwentnym.
sake2020
@spike...Już była w ogródku,już witała się  gąską ,widać było czerwony lakier na pazurach szarpiących prezydenta a dziś okazuje się że ordynarne babsko zostało ,,pobite'' przez prezydenta. I taką pewno wersję przedstawi kłamca w UE ,a sala wstanie i złoży hołd . 
mjk1
Tym razem Spike nie tyle nie zgadzasz się z moim wpisem, ile po prostu nie przeczytałeś go ze zrozumieniem. Gdzie ja rozstrzygam, kto ma rację w sporze o legalność sędziów TK? Gdzie domagam się, żeby prezydent kogokolwiek siłą usuwał, obijał mu gębę czy wyrzucał przez okno? To są Twoje własne wyobrażenia, z którymi następnie dzielnie polemizujesz. Zewrzyj z etatową tu blondynką szeregi, będzie Wam raźniej. Mój wpis dotyczył czegoś zupełnie innego: rzeczywistego efektu działań prezydenta. Zawrócił z podróży, przyjechał do Trybunału, wygłosił mocne oświadczenie, a prawicowe media ogłosiły wielkie zwycięstwo. Tylko że po tej całej akcji Korwin-Piotrowska nadal kieruje pracami TK, Święczkowski i Sochański nadal są odsunięci od obowiązków, a dzisiaj pojawiły się kolejne zarządzenia. To są fakty, a nie moje gdybanie. Możemy dyskutować o ich prawnej ocenie, ale nie zmienimy ich samym entuzjazmem.Piszesz, że wygrana jest albo może być, bo prawica się zjednoczyła. A co konkretnie wygrała? Zjednoczenie na chwilę przed kamerami to jeszcze nie odzyskanie Trybunału. Morawiecki i Hołownia już ćwierkają o resecie. Polityka nie polega na tym, że wszyscy przez jeden wieczór mówią jednym głosem, tylko na tym, że potrafią następnego dnia przełożyć deklaracje na konkretne działania. Właśnie o tym jest mój wpis.Co do Twoich przewidywań, że Zachód może nie uznać władzy Tuska, a wiarygodność Polski spada i nikt nie będzie chciał robić interesów, to już osobna opowieść. Chętnie porozmawiam o konkretnych dowodach na takie twierdzenia, ale nie traktujmy politycznych przypuszczeń jak faktów dokonanych. Gospodarka i międzynarodowe relacje nie działają na zasadzie: ktoś ogłosił kryzys, więc kryzys już nastąpił.I na koniec jedna uwaga. Zarzucasz mi klechdy domowe, mowę trawę i brak znajomości Konstytucji, ale ani słowem nie odnosisz się do najważniejszej części wpisu: co właściwie zmieniła nocna wizyta prezydenta w funkcjonowaniu Trybunału? Wskazałem konkretne zdarzenia i konkretne skutki, a Ty odpowiadasz o biciu po gębach, wyborach i nieuznawaniu rządu przez Zachód.Może więc zanim kolejny raz zarzucisz komuś lanie wody, warto najpierw sprawdzić, czy samemu nie odpłynęło się od tematu, bo polemika z cudzymi poglądami ma sens tylko wtedy, gdy najpierw się je zrozumie.
spike
W USA wiele stanów ją mają, a na wyrok czekają latami, a nawet dłużej i co z tego, wystarczy bezwzględny wyrok 25 lat, bez prawa łaski.
spike
Znowu mowa trawa, ble, ble, ble, Prezydent uważa, nie uznaje etc. wypada chociaż samemu poczytać Konstytucję i nie gdybać, kto ma rację, to trzeba wiedzieć. Tak poza wszystkim, co miał zrobić Prezydent, czy prawica, wtargnąć siłą i gęby samozwańczym poobijać i przez okna wywalać, dziecinada. Wygrana jest, albo może być, bo widać było że prawica w tym momencie się zjednoczyła, kwestią jest na jak długo, Tyfus nie bez powodu organizuje te afery, cel to wybory, nie zakłada że zachód może nie uznać jego władzy i co wtedy, a już słychać krytyczne głosy, wiarygodność Polski spadała, teraz nastąpiło tąpnięcie, w takim kraju nie robi się interesów. - - - - Twoje opowieści kolegen to typowe Klechdy domowe, zawierają tylko ziarenko prawdy, reszta to ponadto.
tricolour
Nie można przywrócić kary śmierci bez zmiany konstytucji.Po drugie - po przywróceniu trzeba ją wykonywać, wtedy ma sens przywracanie.I po trzecie - stryczek trzeba kupić w Lidlu.
JzL
Za zamach stanu należy przywrócić KARĘ OSTATECZNĄ czyli karę śmierci
Do wpisu: Co się dzieje z młodymi ludźmi? A może z nami?
Data Autor
u2
Teraz też brakuje wody w Wiśle. Zawsze jak rządzicie, to niczego nie ma. Jak nie powódź w górach to susza na Mazowszu :)
sake2020
@mlk1.....Pan fatycznie ma umysł tak ścisły,że nic do pana głowy już nie ma prawa wejść.Odpowiada pan też ścisle, bo nie ma najczęściej nic do powiedzenia oprócz krytykowania i lania wody. 
mjk1
Trochę szerszym Uboot, bo geologiem a Hydrozagadka była nie o laniu, ale o braku wody. 
u2
mjk130.10.2026 23:08"Ja jestem umysłem ścisłym"Hydrologiem? Dlatego wodę lejesz? Polecam znakomity film Kondratiuka pt. "Hydrozagadka". To klasyka polskiego filmu :)
mjk1
Ja jestem umysłem ścisłym Uboot i zawsze staram się odpowiadać ściśle, czyli dokładnie i w szczegółach na dany temat. A jak to dla Ciebie jest wodolejstwo, to cóż ja na to mogę poradzić?
u2
mjk129.10.2026 14:24 "Rozumiem, że miała być uszczypliwością, ale niewiele wnosi do rozmowy."No nie, Formułowanie twoich opinii i poglądów wskazuje na wodolejstwo. Nauki ścisłe operują faktami i danymi, czyli konkretami. Żadne urządzenie, czy system urządzeń nie zbuduje się na wodolejstwie. No chyba, że starożytne akwedukty :)
mjk1
Właśnie w tym tkwi problem, który próbuję Ci pokazać od początku Droga Sake. Za każdym razem wygląda to tak samo: najpierw pojawia się stek zarzutów, domysłów i przypisywania mi poglądów, których nie wyraziłem. Kiedy proszę o konkretny cytat lub dowód, słyszę, że sam mam sobie szukać i przypominać, co rzekomo miałem na myśli.Otóż nie. To nie ja mam szukać dowodów na zarzut, który Ty mi stawiasz. To Ty powinnaś umieć wskazać, na jakiej podstawie oskarżasz mnie o radość z pobicia Polaków czy tolerowanie chamstwa. Nie wystarczy powiedzieć: „proszę sobie przypomnieć”. To nie jest argument, tylko próba zastąpienia dowodu sugestią.I nie jest to pierwszy taki przypadek. Ty nie tylko ze mną prowadzisz w ten sposób dyskusję. Najpierw tworzysz sobie obraz rozmówcy, potem przypisujesz mu własne wyobrażenia, a następnie polemizujesz z tym obrazem, jakby był udokumentowanym faktem. W ten sposób można wygrać każdą dyskusję we własnej głowie, ale nie da się uczciwie rozmawiać z drugim człowiekiem.Co więcej, mój wpis o wychowaniu dotyczy właśnie takich zachowań:- braku odpowiedzialności za słowo, zastępowania faktów domysłami i nieumiejętności przyznania, że mogło się kogoś niesłusznie oskarżyć. Być może dlatego tak bardzo Cię drażni, że zamiast odnieść się do jego treści, raz po raz demonstrujesz dokładnie ten mechanizm.Nie zamierzam oceniać Twoich dyplomów ani wykształcenia. Wykształcenie formalne nie gwarantuje umiejętności samodzielnego myślenia, krytycznej analizy ani uczciwego prowadzenia sporu. Te umiejętności pokazuje się własnymi wypowiedziami, a nie tytułem zawodowym.Na koniec powiem jasno: jeśli stawiasz komuś zarzut, proszę go udowodnić. Jeśli nie potrafisz wskazać faktów, proszę nie przedstawiać własnych wyobrażeń jako cudzych poglądów. Ja nie mam obowiązku odpowiadać za to, co sobie o mnie dopowiedziałaś.
sake2020
@mkj1....To ja mam szukać dlaczego pan się wtedy tak cieszył? Proszę sobie wrócić do tamtych dni i spytać samego siebie.
mjk1
Widzę, że znów zmieniamy temat Droga Sake. Zamiast odpowiedzieć na moje konkretne pytanie, wyciągasz wcześniejsze wypowiedzi o Kaczyńskim. Tyle że to nie jest odpowiedź, tylko próba odwrócenia uwagi.Wyjaśnię więc po raz kolejny: krytykowałem Kaczyńskiego i robiłem to ostro, ponieważ nie zgadzałem się z jego decyzjami, sposobem kierowania partią i konkretnymi działaniami politycznymi. Nie dlatego, że nazywa się Kaczyński i jest z PiS. Tak samo krytykuję polityków KO, Konfederacji czy innych ugrupowań, kiedy uważam, że popełniają błędy. Nie mam obowiązku oszczędzać jednych tylko dlatego, że inni ich krytykują.A co ma do tego Czarzasty, Morawiecki czy przemówienie Kaczyńskiego wygłoszone bez kartki? Czy umiejętność wygłoszenia przemówienia bez kartki rozstrzyga o jakości decyzji politycznych? Czy wypowiedzi innych polityków unieważniają krytykę Kaczyńskiego? To są zupełnie różne sprawy.Jeżeli użyłem kiedyś określeń zbyt osobistych lub przesadziłem z tonem, mogę za to odpowiadać. Nie zamierzam jednak wycofywać się z krytyki tylko dlatego, że komuś nie podoba się jej adresat. Krytyka polityka nie jest atakiem na wszystkich jego wyborców, tak jak krytyka Tuska nie oznacza nienawiści do wszystkich głosujących na KO.I teraz wróćmy do sprawy, od której cały czas uciekasz. Zarzuciłaś mi, że cieszyłem się z pobicia Polaków i że toleruję chamstwo. Nadal proszę o wskazanie moich konkretnych słów, które mają to potwierdzać. Zamiast tego otrzymuję opowieść o Kaczyńskim, Czarzastym i przemówieniach bez kartki.Droga Sake, to naprawdę nie jest trudne: proszę odpowiedzieć na argument, a nie za każdym razem otwierać nowy temat, kiedy poprzedni wymaga uzasadnienia. Nie można bez końca zmieniać przedmiotu sporu i uważać, że w ten sposób udzieliło się odpowiedzi.A skoro rozmawiamy o wychowaniu, to właśnie tego dotyczy mój wpis: odpowiedzialności za własne słowa, uczciwego przedstawiania cudzych poglądów i umiejętności przyznania, że nie na każde pytanie ma się odpowiedź.
sake2020
@mkj1...Niech się pan tak nie afiszuje ze swoimi sloganami o odpowiedzialności za słowo,wychowaniu i szacunku.Przypominam,ile razy z wielką satysfakcją obrzucał pan wyzwiskami prezesa Kaczyńskiego jako osoby nienormalnej ,za starej i zbyt niedołężnej by uczestniczyć w ogóle w polityce i to się ciągnie do dziś,bo tylko jego oskarża pan o marginalizowanie Brauna,choc znamy wypowiedzi Czarzastego ,Morawieckiego i wielu innych posłów na jego temat. Wczoraj widziałam właśnie przemówienie podobno nienormalnego Kaczyńskiego jak wprawdzie cicho ale bez kartki wygłaszał przemówienie.
mjk1
Czasami to już naprawdę nie tylko ręce i nogi opadają Droga Sake. Pytam gdzie ja napisałem, że cieszę się z pobicia Polaków, a Ty odpowiadasz, że toleruję chamstwo. Gdzie ja to stwierdziłem? Proszę zacytować moje słowa.Ty naprawdę nie dostrzegasz różnicy między potępieniem czyjegoś zachowania a zgodą na każdą interpretację tego zachowania, którą Ty przedstawiasz? Można potępiać chamstwo i jednocześnie domagać się, by nie zastępować faktów domysłami. Jedno drugiemu nie przeczy.Najbardziej zdumiewające jest to, że rozmawiamy o wychowaniu, szacunku i odpowiedzialności za własne słowa, a Ty po raz kolejny przypisujesz mi pogląd, którego nie potrafi poprzeć cytatem.Zanim więc kolejny raz oskarżysz kogoś o tolerowanie chamstwa, warto najpierw sprawdzić, czy rzeczywiście je toleruje, czy tylko nie zgadza się z Twoją interpretacją wydarzeń.
sake2020
@mkj1....Pan oczywiście należy do tych co to chamstwo toleruje i udaje że go nie widzi. Jakież to wygodne.
mjk1
Postaram się to uporządkować, bo przypisujesz mi Droga Sake coraz więcej rzeczy, których nie napisałem.Po pierwsze, nie twierdzę, że ordynarne ataki na prezydenta są dopuszczalne. Można i należy krytykować chamstwo, niezależnie od tego, kto je prezentuje. Czym innym jednak jest potępienie chamskiego zachowania, a czym innym uznanie, że każdy, kto nie przyłącza się do naszego oburzenia w oczekiwany przez nas sposób, akceptuje to chamstwo.Po drugie, sprawa Berlina. Z relacji, która wszyscy widzieli. Bąkiewicz chciał postawić krzyż bez wymaganego pozwolenia. Niemiecka policja uprzedziła go o konsekwencjach, a gdy próbował złamać zakaz, interweniowała. Można oceniać zasadność tego zakazu, sposób interwencji i zachowanie policjantów, ale samo stwierdzenie, że niemiecka policja interweniowała wobec Polaków, nie dowodzi jeszcze, że biła polskich patriotów. Trzeba rozróżniać to, co się widziało, od tego, co się z tego wywnioskowało. Jeśli jednak masz inne informacje o przebiegu zdarzenia, to je przedstaw.Po trzecie, najpoważniejszy zarzut: piszesz, że nadal udaję, iż cieszyłem się jak dziecko z pobicia Polaków. Proszę wskazać moje konkretne słowa, w których wyraziłem taką radość. Nie interpretację, nie domysł i nie to, co uważasz, że musiałem myśleć, lecz konkretny cytat. Jeden jedyny w zupełności wystarczy, bo ja nie przypominam sobie, żebym coś takiego napisał.I wreszcie wychowanie. Właśnie o nim rozmawiamy. Jeżeli dorosły człowiek uczy młodych, że należy potępiać chamstwo, a jednocześnie sam przypisuje rozmówcy poglądy bez wykazania, na jakiej podstawie to robi, to mamy sprzeczność wartą zauważenia. Nie trzeba przy tym nikogo obrażać ani rozstrzygać, kto jest patriotą, a kto nim nie jest.Nie oczekuję, że zgodzisz się ze mną w sprawach politycznych. Oczekuję tylko jednej zasady: proszę polemizować z tym, co rzeczywiście napisałem, a nie z tym, co przypisujesz mi na podstawie własnych wyobrażeń. Jeśli nie potrafimy oddzielić jednego od drugiego, to nie jest już dyskusja o godności, tylko walka o to, kto głośniej ogłosi własną rację.