|
|
paparazzi Drogi mjk1 ty nic z tego nie zrozumiałeś , przykro mi a taki byl dobry, hamerykański . |
|
|
paparazzi mjk1 to nie zarzut, paniali? |
|
|
sake2020 Przeczytał pan swoje poprzednie komentarze? Dowściagał sie pan odpowiedzi dlaczego prawica konkretnie media niezależne straszą społeczeństwo złym Tuskiem,złymi migrantami,złą sytuacją gospodarczą.Odpowiedziałam podając przykłady kto tak naprawdę straszy społeczeństwo,bo nie uważam,że są to akurat media niezależne.Nie wiem dlaczego akurat te media pan oskarża za mówienie prawdy którą kiedy jest dla rządzących niewygodna po prostu się przemilcza i czy wg pana sytuacja Polski jest tak świetna jak to przedstawiają media rządowe.Przedstawiłam zresztą panu ,że przyczyną przyrostu w sondażach dla prawicy jest brak zaufania wynikły z propagandy rządowej którą społeczeństwo jest karmione i brak nadziei że kiedykolwiek będzie lepiej.Społeczeństwo widzi arogancję władzy ,postępującą cenzurę,korupcję,głupotę i indolencję rządu.Ale widzi też coraz większy reżim,kontrolę,bezprawie i niepewnosć jutra. Zamiast niepotrzebnie skupiać się na udawadnianiu swojej tezy niech pan zobaczy co się dzieje w Polsce i co rzeczywiście jest sportem narodowym . Tylko to pozwoli wyciagnąć wnioski. |
|
|
paparazzi Drogi mjk1 ty nic z tego nie zrozumiałeś , przykro mi a taki byl dobry, hamerykański . |
|
|
mjk1 Drogi Grzegorzu, od miesięcy słyszę od Ciebie tę samą tezę: że stosuję chwyty erystyczne, uciekam od argumentów i nie odpowiadam na zarzuty. Problem polega na tym, że samo powtarzanie tego nie jest jeszcze dowodem. Jeżeli uważasz, że gdzieś popełniłem błąd rzeczowy, to wystarczy go wskazać i wykazać. Jeżeli mnie przekonasz, nie mam problemu z korektą własnych poglądów. Natomiast stwierdzenie „nie przekonałem Cię, bo stosujesz erystykę” jest po prostu inną formą zdania: „jeśli się ze mną nie zgadzasz, to dlatego, że nieuczciwie dyskutujesz”. To działa dokładnie tak samo w drugą stronę. Myślę, że czytelnicy sami mogą ocenić nasze argumenty i nie ma sensu kolejny raz wracać do tych samych sporów. |
|
|
mjk1 I właśnie dlatego od miesięcy krążymy w kółko Droga Sake. Ja pytam o skuteczność komunikacji politycznej, a Ty po raz kolejny odpowiadasz listą zarzutów wobec Tuska, KO, TVN, UE i mediów. Tylko że to nie jest odpowiedź na moje pytanie.Zrozum, że Twoje zarzuty są słuszne, ale nadal nie wyjaśniają tego, dlaczego przekaz prawicy nie zdobywa szerszego poparcia społecznego. To jest dokładnie problem, o którym piszę od początku. Jeżeli ktoś pyta: „dlaczego przegrywacie?”, a odpowiedź brzmi wyłącznie: „bo przeciwnik jest zły”, to taka odpowiedź niczego nie wyjaśnia. Polityka nie polega na udowadnianiu własnym sympatykom, że przeciwnik jest podły. Polityka polega na przekonywaniu ludzi, którzy jeszcze nie są po naszej stronie. I właśnie o tym jest cała ta dyskusja. Nie o Tusku. Nie o TVN. Nie o SAFE. Tylko o tym, dlaczego od lat prawica mobilizuje własny elektorat, ale nie zdobywa nowego. |
|
|
sake2020 Chcialabym zakończyć tę jałową dyskusję jako że wymusiłam na panu ,,argumenty'' przeciw części prawicy.Myślę że dla ułatwienia należy zamiast irytującego stereotypu-plemiona zastosować podział na PiS i Antypis( KO,Lewica ,częśc prawicy,plankton) do którego i pan się zalicza. I cóż to za argumenty przeciw PiS i Republice pan mkj1 wytacza niczym działa?PiS straszy społeczeństwo Tuskiem,UE,Niemcami migrantami.Naprawdę? A kto straszy społeczeństwo wydumanymi zbrodniami PiS-u,szerzy mowę nienawiści,nawołuje do delegalizacji? Kto ordynarnie szkaluje prawicę i prezydenta?Kto straszy,że przez PiS kobiety umierają na porodówkach i są zmuszane do rodzenia?Kto straszy społeczeństwo,że PiS chce wyprowadzić Polskę z UE? Kto straszy społeczeństwo złym człowiekiem rzekomo mającym wsadzić do więzienia pańcię Sobiesiak-Czarnecką płaczliwie i teatralnie zapewniającą swoją córkę ,że ona się nie da i przeprowadzi unijne SAFE? Kto straszy społeczeństwo,że w NBP żadnego złota już nie ma,bo Glapiński i prezydent go wywieźli? Czyż można się dziwić społeczeństwu,że zwyczajnie się boi,bo za niebacznie powiedziane słowo czeka go wizyta policji,mandaty i szykany, można mu się włamać do domu,zwolnić z pracy kiedy okaże się zwolennikiem PiS-u.Społeczeństwo widząc, że umarza się sprawy polityków a do więzienia idą dziennikarze śledczy ujawniający patologię władzy i wiedzą że jutro to mogą być zwykli obywatele będą na was głosować ze strachu ,nie z miłości ani szacunku.Oczekuje pan podania przez prawicę dobrych rozwiązań,inwestycji i projektów? To dlaczego dobry projekt SAFE 0% wylądował w sejmowym koszu? Dlaczego wszystkie inicjatywy prezydenta tkwią w zamrażalniku? Gdzie rozpoczęcie choćby realizacji CPK? Odrzucono wszystkie projekty jako ,,pisoskie'' a zaporę na granicy tak krytykowaną jako tamę dla ,,biednych ludzi'' dumnie ogłoszono jako sukces Tuska. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Nie przekonałem Cię, to Ty na moje merytoryczne argumenty odpowiadasz nieuczciwymi chwytami erystycznymi. W każdej dyskusji Ci na to zwracam uwagę. |
|
|
mjk1 Przepięknie dziękuję za tę odpowiedź Alino. Przez wiele dni przekonywałaś mnie, że nie rozumiem Brauna, nie rozumiem ekonomii, nie rozumiem sensu jego wypowiedzi i nie rozumiem naszej wcześniejszej dyskusji. Gdy więc po raz kolejny zapytałem o ten rzekomo oczywisty sens, którego podobno nie potrafię pojąć, otrzymałem odpowiedź: „spadaj głąbie”. I właśnie to jest najciekawsze, bo gdybyś rzeczywiście potrafiła wykazać, że źle interpretuję wypowiedź Brauna, zrobiłabyś to jednym lub dwoma zdaniami. Zamiast tego od wielu komentarzy słyszę jedynie, że nic nie rozumiem, po czym na końcu pojawia się zwykłe wyzwisko. To nie jest dowód mojej niewiedzy. To jest dowód bezradności argumentacyjnej. Najbardziej ironiczne jest jednak to, że od początku nie pytałem o dosłowne brzmienie zdania, tylko o jego sens. Ty zaś od tygodni przekonujesz mnie, że sens jest zupełnie inny, ale nadal nie potrafisz wyjaśnić na czym ta różnica właściwie polega. W efekcie czytelnicy dostali bardzo prosty wybór: albo rzeczowe wyjaśnienie, albo „spadaj głąbie”. Jak widać, wybrałaś drugą opcję. I to chyba najlepiej podsumowuje całą naszą dyskusję. |
|
|
Alina@Warszawa @mjk1 - spadaj głąbie! |
|
|
mjk1 Mam wrażenie, że znowu mieszasz dwie różne rzeczy: spór o fakty i spór o definicje.Zacznijmy od SAFE. Twierdzisz, że „żaden lider prawicy nie formułował tezy, że SAFE to pieniądze dla Niemiec”. Problem polega na tym, że przez wiele miesięcy w prawicowych mediach i komentarzach dominował właśnie taki przekaz: że głównymi beneficjentami będą Niemcy, Francuzi, zachodnie koncerny, a Polska zostanie z długiem. Nie pisałem przecież pracy naukowej o wszystkich odcieniach prawicy, tylko opisywałem dominującą narrację obecną w debacie publicznej. To, że część Konfederacji akcentowała bardziej problem zadłużenia i suwerenności, nie zmienia faktu, że przekaz o „niemieckim interesie” był szeroko obecny.Druga sprawa to Twoje ulubione stwierdzenie, że „PiS to socjaldemokracja, więc nie jest prawicą”. To jest definicja ideologiczna, a nie polityczna. W realnej polskiej polityce zdecydowana większość wyborców, mediów i politologów zalicza PiS do szeroko rozumianej prawicy lub centroprawicy. Można się z tym nie zgadzać, ale jeśli przyjmiesz własną definicję, według której połowa ludzi nagle przestaje być prawicą, to potem łatwo udowodnić każdą tezę.Co do zarzutu, że „zawsze brakuje mi argumentów”. Wybacz, ale mam dokładnie odwrotne wrażenie. W dyskusjach o Mileiu, SAFE czy ekonomii problem nie polegał na braku argumentów, tylko na tym, że dochodziliśmy do momentu, w którym po prostu się nie zgadzaliśmy.Na przykład w sprawie Mileia moje stanowisko było proste: zweryfikujmy teorię w praktyce. Austriacka Szkoła Ekonomii od ponad stu lat funkcjonuje głównie jako konstrukcja teoretyczna. Jeśli Milei rzeczywiście przeprowadzi głęboką transformację gospodarczą i osiągnie trwały sukces, będę miał powód do korekty swoich poglądów. Nie mam z tym problemu. Natomiast dziś znaczna część dyskusji nadal dotyczy obietnic, kierunku zmian i interpretacji pierwszych rezultatów.Podobnie z kapitalizmem. To nie jest wyłącznie marksistowski argument. Od dawna istnieje w ekonomii problem luki popytowej, niedostatecznego popytu czy relacji między produkcją a zdolnością nabywczą społeczeństwa. Można się spierać o mechanizm, skalę i konsekwencje, ale nie jest to żaden egzotyczny wymysł. To jeden z najstarszych sporów ekonomicznych.Natomiast w jednym przyznam Ci rację. Każdy autor, także ja, powinien uważać, żeby nie wpaść w pułapkę własnej narracji. Różnica polega na tym, że ja nie twierdzę, że jestem nieomylny. Twierdzę jedynie, że jak dotąd nie przekonałeś mnie, iż w tych konkretnych sprawach się mylę. A to jednak nie jest to samo. Pozdrawiam. |
|
|
mjk1 Droga Alino, i właśnie dlatego od kilku dni proszę Cię o wyjaśnienie sensu tej wypowiedzi. Najpierw napisałaś, że Braun nie powiedział tego, co mu przypisałem. Kiedy podałem źródło, okazało się, że powiedział dokładnie o „kupowaniu własnych pieniędzy”. Wtedy teza zmieniła się na: „powiedział, ale chodziło mu o coś zupełnie innego”. I tu pojawia się problem. Od samego początku pytam: o co konkretnie chodziło? Napisałaś jedynie, że chodziło o „lichwiarską międzynarodówkę”, ale nie wyjaśniłaś, w jaki sposób zmienia to sens wypowiedzi. Bo jeśli ktoś mówi: „Doprowadzono do sytuacji, że musimy kupować własne pieniądze”, a ja po latach streszczam to jako: „Doprowadziliśmy kraj do sytuacji, w której musimy kupować własne pieniądze”, to sens polityczny i ekonomiczny pozostaje dokładnie ten sam: ktoś twierdzi, że obecny system pieniężny zmusza Polaków do płacenia za dostęp do własnego pieniądza. Ty natomiast od kilku dni powtarzasz, że sens jest „zupełnie inny”, ale nadal nie pokazałaś, na czym konkretnie ta różnica polega.Dlatego odnoszę wrażenie, że nie dyskutujesz z moją interpretacją, tylko z tym, że nie zacytowałem po dziesięciu latach wypowiedzi słowo w słowo. Mnie interesował sens wypowiedzi Brauna. Ciebie najwyraźniej interesuje przecinek. A to jednak nie jest to samo. |
|
|
Alina@Warszawa @mjk1 Gdzie napisałam, że Braun nie powiedział? Zażądałam tylko źródła, podałeś, i okazało się, że powiedział kawałek zdania, które przytoczyłeś, co precyzyjnie ci wykazałam, całość wypowiedzi była w innym, w konkretnym sensie, którego wciąż nie możesz pojąć. Co do epitetów, to jesteś ofiarą własnej inicjatywy (chamstwa) obrzucania mnie epitetami - więc w ramach odpowiedzi dostałeś je w zwrotnym prezencie i często będę Ci to przypominać - głąbie! |
|
|
Grzegorz GPS Świderski W dyskusjach ze mną zawsze brakowało Ci argumentów i wtedy, zamiast nich, zaczynają pojawiać się u Ciebie etykiety, obrażanie rozmówcy i przekonanie, że skoro rzeczywistość nie pasuje do Twojej teorii, tym gorzej dla rzeczywistości. To Twój styl. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Obie Konfederacje to 20% Polski — to połowa opozycji i całość prawicy, bo PiS to socjaldemokracja, czyli lewica. Żaden lider prawicy nie formułował tezy, że SAFE to pieniądze dla Niemiec. Oni wszyscy wyraźnie głoszą, że to zbędne zadłużanie się w UE powodujące całkowitą utratę suwerenności. |
|
|
mjk1 Drogi Grzegorzu, różnica między nami polega chyba na czymś innym, niż próbujesz to przedstawić.Jeżeli chodzi o SAFE, to nie pamiętam już dokładnie całej naszej wymiany zdań, ale pamiętam główną tezę. Pisałem o dominującym przekazie znacznej części prawicy, a nie o każdym pojedynczym komentatorze czy każdym środowisku prawicowym bez wyjątku. Jeśli część polityków Konfederacji formułowała swoje zastrzeżenia ostrożniej, to nie zmienia faktu, że główny przekaz docierający do opinii publicznej był prosty: SAFE to pieniądze dla Niemiec. Tymczasem dziś okazuje się, że pierwsze kontrakty trafiają właśnie do polskiej zbrojeniówki.W sprawie Mileia moje stanowisko również się nie zmieniło. Nie twierdziłem, że każda jego decyzja jest błędna. Twierdziłem, że Austriacka Szkoła Ekonomii pozostaje przede wszystkim konstrukcją teoretyczną, której nigdy nie wdrożono w pełnej postaci w dużym nowoczesnym państwie. Jeżeli Milei rzeczywiście zbuduje trwały sukces gospodarczy oparty na jej założeniach, nie będę miał problemu przyznać, że był to dowód przeciwko mojej tezie. Problem polega na tym, że na razie jesteśmy na etapie eksperymentu, a nie końcowego wyniku.Natomiast przykład Chin podałem właśnie dlatego, że tam widzimy odwrotną sytuację: bardzo konkretny model gospodarczy funkcjonujący w praktyce od kilkudziesięciu lat, a nie wyłącznie w podręcznikach.W kwestii kapitalizmu również nie uważam, że krytyka jego wewnętrznych sprzeczności jest wyłącznie marksistowska. Problem luki popytowej był analizowany przez wielu ekonomistów daleko wykraczających poza marksizm. Sam fakt, że pracownicy nie są w stanie wykupić całej produkcji z własnych wynagrodzeń, jest jednym z podstawowych problemów nowoczesnej ekonomii i właśnie dlatego pojawiły się kredyt, wydatki publiczne, eksport czy transfery społeczne.Dlatego nie zgodzę się z tezą, że każdą krytykę odrzucam. Wielokrotnie zmieniałem zdanie pod wpływem argumentów. Natomiast samo postawienie kontrargumentu nie oznacza jeszcze, że mam obowiązek uznać go za rozstrzygający.Najciekawsze jest jednak coś innego. W moim tekście nie pisałem o ludziach, którzy się ze mną nie zgadzają. Pisałem o ludziach, którzy z góry zakładają własną nieomylność. Jeżeli ktoś przedstawia argumenty, analizuje dane i prowadzi spór merytorycznie, to właśnie jest przeciwieństwo „narodowego sportu Polaków”, który opisywałem.Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy zamiast argumentów pojawiają się etykiety, obrażanie rozmówcy i przekonanie, że skoro rzeczywistość nie pasuje do naszej teorii, tym gorzej dla rzeczywistości. |
|
|
mjk1 Problem polega na tym Droga Alino, że od kilku dni nie odpowiadasz na pytanie, tylko próbujesz mnie obrażać. Przypomnę więc fakty. Napisałaś, że przypisałem Braunowi słowa, których nigdy nie powiedział. Podałem link do jego wypowiedzi. Wtedy okazało się, że Braun rzeczywiście powiedział o sytuacji, w której „musimy kupować własne pieniądze”. Zamiast przyznać, że sens mojej parafrazy był zgodny z jego wypowiedzią, zaczęłaś tłumaczyć, że ja rzekomo nie rozumiem różnicy między jednym a drugim sformułowaniem. Do dziś jednak nie wyjaśniłaś, na czym miałaby polegać ta fundamentalna różnica znaczeniowa. Za to regularnie pojawiają się: „głąb”, „grafoman”, „ekonomiczny ignorant” i kolejne wycieczki osobiste. Zauważ, że od dłuższego czasu nie bronisz już swojej tezy. Bronisz wyłącznie własnej niechęci do przyznania, że mogłaś się pomylić. Jeżeli rzeczywiście różnica jest tak oczywista, jak twierdzisz, to wystarczy ją pokazać. Kilka zdań. Jeden argument. Jedno logiczne wyjaśnienie. Tymczasem od wielu komentarzy dostaję wyłącznie instrukcję, żebym „czytał do skutku”. To trochę mało jak na osobę, która była absolutnie pewna, że Braun „nigdy czegoś takiego nie powiedział”. Im dłużej uciekasz od meritum, tym bardziej wygląda to tak, jakby problemem nie było moje niezrozumienie, lecz brak argumentów po Twojej stronie. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Pod tekstem o SAFE pokazałem Ci, że Twoje sformułowanie: "przez wiele miesięcy prawica przekonywała swoich wyborców, że pieniądze z SAFE trafią głównie do zagranicznych, zwłaszcza niemieckich firm" jest za szerokie, bo na prawicy były też głosy dużo ostrożniejsze — w tym moje, co powtarzałem za liderami Konfy. Zamiast choćby minimalnej korekty dostałem odpowiedź dokładnie z katalogu, który tutaj krytykujesz: zrzucenie problemu na czytanie ze zrozumieniem i dopasowanie definicji tak, żeby teza została nietknięta.W dyskusji o Mileim napisałeś, że "Milei to XIX wiek, a Chiny to XXI" i że wolnorynkowa utopia nie ma szans w świecie państw‑olbrzymów, bo świat konkurencji rynków już nie istnieje, mamy konkurencję systemów państwowych. Kiedy punktowałem, że to jest mocne twierdzenie o strukturze porządku międzynarodowego i że warto doprecyzować, co dokładnie uważasz za anachroniczne w programie Mileia, odpowiedziałeś, że nie odpowiadam na Twoje argumenty, tylko buduję własną narrację. Zamiast wejść w szczegół sporu (gdzie kończy się realpolitik, a zaczyna retoryka o epokach), dostałem etykietę — klasyczny narodowy sport, który w tym tekście rozpracowujesz krok po kroku.Pod tekstem o ekonomii (szkoły ekonomiczne i problem kapitalizmu) postawiłeś bardzo mocną tezę, że źródło problemu nie leży w polityce czy ideologii, lecz w samym mechanizmie kapitalizmu: wartość wytworzona i wartość nabyta nigdy nie są równe i że nie da się zbilansować świata, w którym płace są kosztem, a zysk nagrodą. Zwróciłem uwagę, że mieszasz tu poziomy opisu — księgowy, makroekonomiczny i quasi‑marksistowską metaforę i że to się da uporządkować bez tak totalnych wniosków. Zamiast przyznać: OK, może tu za bardzo podkręciłem retorykę, sprowadźmy to do ścisłej wersji, znów dostałem odpowiedź w stylu: nie o tym jest tekst, czepiasz się szczegółów — czyli dokładnie to, co tu piętnujesz jako ucieczkę od korekty własnego błędu w stronę obrony narracji.Nie chodzi mi o to, że na pewno nie masz racji w swoich diagnozach. Chodzi o coś innego: że gdy ktoś próbuje Twoje mocne tezy podważyć argumentacyjnie, bardzo łatwo uruchamiasz te same mechanizmy, które tak celnie opisujesz u innych — ramka "nie rozumiesz, o czym jest tekst", "budujesz swoją narrację", "to trzeci manewr". Zamiast zdania: w tym punkcie mnie przekonałeś, tu poprawię, wchodzi znane z Twojego wpisu narodowe zdanie zastępcze: to nie ja się mylę, to ty źle czytasz.I dlatego Twój świetny tekst o narodowym sporcie Polaków działa jak lustro: pokazuje patologie polskiej debaty — i jednocześnie bardzo wiernie oddajesz Twój własny styl reagowania, gdy rzeczywistość albo dyskutant przychodzi z korektą Twojej tezy. |
|
|
Alina@Warszawa @mjk1 Może jak przeczytasz wcześniejszą naszą dyskusję, to zrozumiesz. Jak nie za pierwszym razem, to za drugim? Też nie? To czytaj do skutku, albo znajdź kogoś obok, kto Ci wyjaśni o co chodzi, a ode mnie - z daleka. Nie mam czasu na czcze dysputy z człowiekiem dotkniętym grafomanią. |
|
|
mjk1 Ten komentarz jest właściwie najlepszym potwierdzeniem tego, o czym pisałem Droga Sake. Zwróć uwagę, że po raz kolejny odpowiadasz nie na moje słowa, lecz na poglądy, które mi przypisujesz i nie wiem na jakiej podstawie. Piszesz: „wy sprzedajecie”, „wy ryczycie”, „wy zafundowaliście”, „wy szkalujecie”, „wy zastraszyliście”. Tylko kim jest to tajemnicze „wy”, bo ja nie byłem autorem ośmiu gwiazdek. Nie prowadziłem kampanii wyborczej. Nie jestem politykiem KO. Nie pracuję w TVN. Nie układałem stu konkretów. Nie odpowiadam za działania rządu. A mimo to od wielu komentarzy odpowiadasz mi tak, jakbym osobiście siedział w sztabie Tuska i pisał scenariusze dla wszystkich stacji telewizyjnych w kraju.I właśnie o tym był mój tekst!!!Przestajemy rozmawiać z konkretnym człowiekiem, a zaczynamy rozmawiać z wyobrażonym przedstawicielem przeciwnego plemienia. Tymczasem ja nie napisałem, że prawica jest głupia. Nie napisałem, że nie ma racji. Nie napisałem, że nie wolno krytykować Tuska. Napisałem jedynie, że moim zdaniem prawica ma problem z docieraniem do wyborców niezdecydowanych i że jednym z powodów może być dominacja przekazu opartego na zagrożeniach, konfliktach i nieustannej mobilizacji przeciw komuś. Z tą tezą można polemizować. Można ją obalać. Można przedstawiać kontrargumenty. Ale trudno dyskutować, gdy na każde zdanie dostaję odpowiedź skierowaną do zbiorowego „was”, do którego nigdy się nie zapisywałem. A na końcu piszesz, że „z takim złem nie da się ani wygrać, ani pojednać, ani dyskutować”.Proszę wybaczyć, ale od wielu dni to właśnie ja próbuję dyskutować, a Ty od wielu dni próbujesz ustalić, do którego plemienia mnie przypisać. I mam wrażenie, że to jest między nami największa różnica. |
|
|
paparazzi Ty nic z tego nie zrozumiałeś :-). Dłuższego słowotoku nie budiet. |
|
|
sake2020 @mjk1....Właśnie prawica mówi co trzeba poprawiać,jak widzą Polskę,z czego się wycofać a co promować.Nie muszą straszyć Tuskiem bo jakim okazał się premierem wszyscy wiemy. To wy sprzedajecie w taki sposób obraz prawicy jako niewykształconych prostaków z małych miast,starych ,brudnych i co gorsze katolików.Nie widziałam w Sejmie posłów prawicy tak ohydnie zachowujących się jak własnie z waszej formacji.To wy z 8 gwiazdkami na czółkach ryczycie na własnych wiecach i uważacie że świat do was nalezy.To wy zafundowaliście Polsce tak odrażającą i chamską kampanię prezydencką.To wy szkalujecie opozycję wysmiewając wiek,wzrost ,przekonując że to ludzie niepoczytalni.To wy sprzedaliście społeczeństwu nie tylko strach ale i przekonanie o bylejakości prawicy której miejsce jest na śmietniku.To dzięki wam prawica nie jest postrzegana jako pełnoprawny członek społeczeństwa.Czemu się pan teraz dziwi?Co zrobiliście z projektami i inwestycjami z czasów PiS? I gdzie są te wasze zasługi,projekty i te 100 konkretów w które ludzie wam uwierzyli?To wy swoim wrzaskiem tak zastraszyliście społeczeństwo,że nie śmie nawet myśleć. Zdaję sobie sprawę,że prawica jest tu bez szans,bo z takim złem jakie wy reprezentujecie nie da się ani wygrac ani pojednać ani dyskutować. |
|
|
mjk1 Nie wiem, czy zauważyłaś, ale ja właśnie odpowiedziałem na Twoje pytanie Droga Sake. Napisałem wprost, że moim zdaniem problemem jest to, iż znaczna część prawicy znacznie częściej sprzedaje ludziom strach niż nadzieję. Że koncentruje się na zagrożeniach, winnych i katastrofach, a znacznie rzadziej pokazuje atrakcyjną wizję przyszłości. Można się z tym nie zgadzać, ale trudno twierdzić, że nie podałem własnych argumentów. Od kilku dni próbujesz mi wmówić, że uchylam się od odpowiedzi, podczas gdy odpowiedź została już udzielona. Natomiast z Klarenbachem sytuacja jest dokładnie odwrotna od tej, którą opisujesz. To nie ja rozpocząłem ten wątek. Nie ja go wprowadziłem do dyskusji. Nie ja napisałem komentarz o Collegium Humanum. Odniósł się do niego Trójkolorowy, ponieważ uznał go za przykład mechanizmu opisanego w tekście. Jeżeli więc ktoś „zepchnął temat”, to na pewno nie ja. Mam też wrażenie, że po raz kolejny mylisz krytykę konkretnej osoby z krytyką całego środowiska. Jeżeli ktoś stawia zarzuty Klarenbachowi, to nie znaczy automatycznie, że atakuje wszystkich prawicowych dziennikarzy. Tak samo jak krytyka TVN nie oznacza automatycznie krytyki wszystkich dziennikarzy w Polsce. I właśnie ten sposób myślenia był jednym z tematów mojego tekstu. Bardzo często przestajemy oceniać konkretne fakty i konkretne osoby, a zaczynamy automatycznie bronić lub atakować całe plemię. A wtedy każda uwaga pod adresem jednego człowieka staje się rzekomo atakiem na wszystkich. I dokładnie wtedy rozmowa przestaje być rozmową. |
|
|
sake2020 @Tricolour.....Po cóż mieszać tu Ewangelię do sprawy tak prostej? Pan mjk1 0czekuje argumentów na swoje pytanie,ja na ile potrafię i jak uważam odpowiadam.Pan mjk1 jak zwykle wybrzydza i nie zgadza się.Ja pytam jakie w takim razie są jego argumenty,żeby można było zacząć dyskusję,ale pan mjk1 się nadyma i kolejny raz krytykuje za uchylanie się od tematu, swoich argumentów jednak nie podając. To jak ta dyskusja ma wyglądać? Z takim betonem jak pan mjk1 to niemożliwe. No ale jak widzę panu się udało zepchnąć temat na Klarenbacha i teraz pewno będziecie go wałkować ze trzy miesiące. Można? Można.Prawicowy dziennikarz to świetny materiał dla was do ujadania .Powodzenia,ale nie zaplujcie sobie monitorów. |
|
|
mjk1 Dziękuję za rzeczowy komentarz GPS-ie. Problem z argumentem o lustrze polega jednak na tym, że jest on na razie wyłącznie deklaracją. Piszesz, że opisany przeze mnie mechanizm pasuje również do mnie. Być może. Nie wykluczam takiej możliwości. Każdy człowiek ma swoje uprzedzenia, emocje i ślepe punkty. Ale jeżeli tak jest, to warto pokazać konkretne przykłady. W moim tekście opisałem określone zachowania: ignorowanie faktów niepasujących do własnej narracji, niezdolność do przyznania się do błędu, zastępowanie argumentów lojalnością plemienną oraz traktowanie polityki jak religii. Jeżeli uważasz, że sam tak postępuję, wskaż konkretnie gdzie. Nie „mam wrażenie”. Nie „chwilami tak to odbieram”. Nie „przynieść ci lustro”. Tylko konkretny przykład, bo istnieje zasadnicza różnica między odrzuceniem argumentu dlatego, że jest niewygodny, a odrzuceniem argumentu dlatego, że jest fałszywy. W kilku naszych wcześniejszych dyskusjach krytykowałem niektóre Twoje tezy nie dlatego, że były Twoje, lecz dlatego, że uważałem je za błędne lub niezgodne z faktami. I starałem się wyjaśniać dlaczego. Jeżeli uważasz, że sam robię dokładnie to, co opisałem w tekście, to jestem gotów o tym rozmawiać. Ale do tego potrzebne jest coś więcej niż metafora lustra. Potrzebne są argumenty. |