Otrzymane komantarze

Do wpisu: Strategia porażki. Jak Jarosław Kaczyński blokuje sukcesję, która mogłaby uratować PiS.
Data Autor
mjk1
Długość tekstu Zdzisek, sama w sobie oczywiście nie jest gwarancją merytoryki, tak samo jak krótka uwaga nie jest jej zaprzeczeniem. O wartości wypowiedzi decydują argumenty, a te w moim wpisie zostały przedstawione: kwestia sukcesji, strategii wyborczej oraz realnej zdolności obozu do zmiany przywództwa.Jeśli widzisz w tych tezach błędy lub nieścisłości, chętnie je poznam i przedyskutuję. Polemika ma sens wtedy, gdy odnosi się do argumentów, a nie do objętości tekstu czy mojej skromnej osoby.
wielkopolskizdzichu
szyszko, to że w pocie czoła tworzysz przydługawe teksty nie oznacza że są merytoryczne.
mada
Folksdojczów u nas ci dostatek.
mjk1
Polityka ma to do siebie, że prędzej czy później sama zaczyna pisać najbardziej wiarygodny scenariusz. Nie poprzez deklaracje, lecz poprzez fakty. I jeśli kolejne doniesienia się potwierdzą, to ten scenariusz zaczyna układać się w dość czytelną całość.W jednym z programów publicystycznych Telewizji Trwam pojawiły się sugestie, że Jarosław Kaczyński może wycofać się z propozycji wskazania kandydata na premiera. Jeżeli rzeczywiście tak by się stało, trudno będzie traktować całą operację jako element ofensywy Prawa i Sprawiedliwości. Coraz bardziej wyglądałoby to na wewnętrzne testowanie i jednoczesne osłabianie potencjalnych następców.W takim układzie nie chodziłoby o realne przygotowanie do przejęcia władzy, lecz o kontrolę procesu sukcesji i utrzymanie równowagi w obozie. A to prowadzi do poważniejszego wniosku: być może stawką nie jest dziś wygrana wyborcza, lecz zachowanie modelu partii skoncentrowanej wokół jednego lidera.Jeśli polityka sprowadza się do zarządzania konfliktem i blokowania naturalnych procesów pokoleniowych, trudno mówić o strategii zwycięstwa. Wtedy najbardziej prawdopodobnym scenariuszem staje się nie ofensywa, lecz dryf - trwanie w opozycji jako bezpieczniejsza forma istnienia niż odpowiedzialność za rządzenie.A życie polityczne ma jedną bezlitosną zasadę: partie, które nie potrafią przygotować własnej przyszłości, wcześniej czy później stają się jej zakładnikami.
mjk1
Nie wiedziałem, że mój wpis dotyczy sierocińców Zdzisek. Jeśli jednak masz coś merytorycznego do dodania - chętnie poczytam.
wielkopolskizdzichu
Sierotki po Jarkaczu, jakby mi było ich żal.
mjk1
Drogi Dżabe, jesteś wzorcowym wręcz przykładem, że w żaden sposób oleju do łba wlać się nie da. Niezależnie od tego, czy to zakuty, czy pusty łeb. Tego się po prostu trzeba "naumieć". Jestem pewien, że znowu nic nie zrozumiesz, jednak jeszcze raz spróbuję.PiS istnieje nie tyle „dla zadowolenia”, co dla reprezentacji a to zasadnicza różnica.Partie polityczne - w tym Prawo i Sprawiedliwość, nie istnieją po to, by zadowalać swoich wyborców jak usługodawca klientów, lecz by artykułować ich interesy, wartości i oczekiwania w procesie politycznym. W demokracji każda większa grupa społeczna potrzebuje kanału reprezentacji, nawet jeśli inni obywatele się z jej poglądami nie zgadzają.Gdy partia traci zdolność reprezentowania wyborców, oni nie znikają, tylko szukają innej formy ekspresji politycznej. Dlatego obecność partii jest elementem mechanizmu reprezentacji, a nie formą „zadowalania” kogokolwiek.Dotarło ... .
mjk1
W demokracji Zdzisek, warto oddzielać ocenę partii od logiki systemu politycznego. Likwidacja dużej formacji reprezentującej miliony wyborców nie oznacza, że znikają poglądy i interesy tych ludzi, one po prostu szukają innej, często bardziej radykalnej reprezentacji.Prawo i Sprawiedliwość można krytykować za decyzje, styl rządzenia czy program, ale jego istnienie jest faktem politycznym wynikającym z realnego zaplecza społecznego. Stabilność państwa polega właśnie na tym, że spory polityczne toczą się między instytucjami i partiami, a nie poprzez ich eliminację.Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi, czy jakaś partia powinna istnieć, lecz czy system potrafi zapewnić konkurencję, rotację władzy i reprezentację różnych grup obywateli. Bez tego spór polityczny nie znika, tylko przenosi się poza ramy instytucjonalne, a to rzadko kończy się dobrze dla jakości samej demokracji.
wielkopolskizdzichu
"Strategia porażki. Jak Jarosław Kaczyński blokuje sukcesję, która mogłaby uratować PiS."Każdy scenariusz kończący się likwidacją tej bandy udającej patriotów jest dobrym scenariuszem dla Polski.
Jabe
Czyli PiS istnieje dla zadowolenia elektoratu.
mjk1
Nie gniewaj się Dżabe, ale Ty po prostu jesteś tak tępy, że nawet nie wiesz, jak ważne pytanie zadałeś, bo to wbrew pozorom bardzo ważne pytanie i warto a nawet należy na nie wyczerpująco odpowiedzieć..Po pierwsze, PiS jest reprezentacją dużej części społeczeństwa, niezależnie od ocen tej partii. Kilkumilionowy elektorat nie znika wraz z kryzysem formacji politycznej. Jeśli nie ma dla niego reprezentacji w głównym nurcie, pojawia się frustracja, radykalizacja albo nowe, często bardziej niestabilne projekty. Z tego punktu widzenia istnienie silnej, uporządkowanej partii tej części sceny politycznej pełni funkcję stabilizującą system.Po drugie, demokracja potrzebuje realnej alternatywy władzy. Nie chodzi o sympatię do konkretnej partii, lecz o mechanizm równowagi. System polityczny, w którym jedna strona nie ma zdolności do odzyskania władzy, przestaje być konkurencyjny, a zaczyna być hegemoniczny. To szkodzi jakości rządzenia niezależnie od tego, kto akurat rządzi.Po trzecie, partie nie istnieją tylko po to, by rządzić, ale by agregować interesy i poglądy. PiS pełnił i nadal pełni rolę politycznego kanału dla określonych postaw społecznych: socjalnych, konserwatywnych, peryferyjnych, sceptycznych wobec części integracji europejskiej. Te postawy nie znikną wraz z problemami partii.Dlatego pytanie „po co komu PiS” można przeformułować: po co demokracji silna reprezentacja tej części wyborców. Odpowiedź brzmi, po to, by konflikt polityczny odbywał się w ramach instytucji, a nie poza nimi.Dyskusja o przyszłości PiS jest więc mniej rozmową o jednej partii, a bardziej o tym, czy polska scena polityczna zachowa równowagę i zdolność do realnej konkurencji.Ty niestety Dżabe jesteś za głupi żeby to zrozumieć
Jabe
To poważne pytanie.
mada
Już wiem.Jabe potrzebny Tuskowi.
mada
A po co komu Jabe?
Jabe
Ważniejsze pytanie: po co komu PiS?
mjk1
To jest interesująca teza Panie Kazimierzu, ale opiera się na założeniu, że sukcesja automatycznie oznacza rozpad. A to wcale nie jest reguła, to tylko jeden z możliwych scenariuszy.Problem PiS polega dziś właśnie na tym, że brak sukcesji nie zatrzymuje procesu erozji, tylko go rozciąga w czasie. Lider może stabilizować strukturę organizacyjną, ale nie jest w stanie zatrzymać zjawisk politycznych takich jak zmęczenie elektoratu, konflikt pokoleniowy czy presja na nowe przywództwo. Innymi słowy, utrzymywanie status quo nie jest neutralne, tylko kosztowne. Dlatego pytanie nie brzmi czy sukcesja przyspieszy procesy rozpadu, lecz czy brak sukcesji nie prowadzi do tego samego rezultatu, tylko wolniej i bez możliwości kontroli. Historia partii wodzowskich pokazuje, że największe rozpady następują właśnie wtedy, gdy sukcesja jest odkładana do momentu wymuszonego przez wydarzenia. Wtedy nie ma już scenariusza kontrolowanego, tylko chaos. Kontrolowana zmiana lidera, nawet ryzykowna, daje przynajmniej szansę na zachowanie instytucji. W tym sensie obecność Jarosława Kaczyńskiego może stabilizować PiS krótkoterminowo, ale równocześnie blokować proces, który i tak musi nastąpić. A im później się zacznie, tym mniej będzie sterowalny.Co do pytania „co po PiS”, ono samo pokazuje skalę problemu. Partie o tak silnym elektoracie i strukturze nie znikają nagle, lecz transformują się albo dzielą. Kluczowe jest więc nie to, czy PiS przetrwa w obecnej formie, lecz czy będzie zdolny przejść zmianę jako podmiot, a nie jako efekt rozpadu. Dlatego dyskusja o sukcesji nie jest spekulacją personalną, tylko debatą o zdolności partii do życia po liderze. I to jest pytanie, którego żadna formacja polityczna nie może uniknąć.
Kazimierz Koziorowski
moze PJK nie blokuje sukcesji a blokuje agonie PIS, gdyz jego abdykacja lub odejscie z jakiegokolwiek powodu przyspieszy rozpad partii. obecnie nie ma juz znaczenia dlaczego do takiej sytuacji doszlo, czy tez wskazywanie architektow rozpadu. wazne jest co po PiSie? miejmy nadzieje ze prominentni politycy pisowscy powinni juz miec plan na te ewentulanosc 
Do wpisu: Ostatnia karta PiS. Albo kontrolowane ryzyko, albo polityczne wymarcie.
Data Autor
wielkopolskizdzichu
"pomagieru"Naucz się odmianów zanim zaczniesz brylować na NB
juur
To jak pytanie do „osòb grenlandzkich” czy wolą być kolonią swoich oprawców czy kolejnym stanem Ameryki.
u2
Wypierdalaj pomagieru Tuska.
wielkopolskizdzichu
Moje preferencje są takie by Polska była suwerenna, a tak się składa że PiS dąży do całkowitego uzależnienia jej istnienia od kaprysów mieszkańca Białego Domu.O ile  da się pograć na ambicjach Niemców to na amerykańskich już nie.Mijają dekady od czasu zakupu F-16 i 1/2 od zakupu Jasów a  Polska nadal nie ma możliwości na wypadek ataku Rosji wykorzystania ich, ot sojusznicze powiązania.Krótko pisząc, wiązanie Polski z ambicjami faceta uzależnionego od sexu z pornoaktorkami nic dobrego dla Polski nie przyniesie.
mjk1
Nie wiem jakie są Twoje preferencje Zdzisek, ale ja wolę, aby USA nas wyzyskiwały, niż Rosja z Niemcami nam pomagały.
Jabe
Nie ma w tej partii nadziei.
wielkopolskizdzichu
Czyżby tobie szyszko marzy się Polska jako terytorium powiernicze pod wspólnym zarządem USA i Rosji, bo do tego sprowadzą Ojczyznę pisiory.
u2
"Ile stopni w Dowspudzie?W tej chwili -6 stopni Celsjusza. Słucham obecnie w internecie prawdziwego Geniusza, ale nie z Raczek osławionego przez Wieszcza Julka Slowackiego. Mój kuzyn rapuje: youtube.com