Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kto naprawdę przykrywa afery KO? Czy polska prawica nie stała się własnym największym problemem?
Data Autor
u2
"Nie twierdzę, że PiS czy prawica świadomie „przykrywają” afery KO"Oczywiście afera goni aferę. Afera przykrywa aferę. Ale to stare zamiatanie afer pod dywan. Żadna nowa taktyka :)x.com  
Es
@mjkNawrocki nie jest żadnym problemem.  Wręcz przeciwnie: jest bezpiecznym gwarantem przedłużenia trwania dotychczasowego duopolu. A jego rola jest rosnąca wyłącznie w procesie balansowania amerykanskich i niemieckich wpływów na zarzadzanie Polską. Jest atakowany przez stronę rządową jedynie w tym kontekście.  Nadzieje i emocje kilku srodowisk związane z jego osobą, każą wielu komentatorom przedstawiać go w roli Odnowiciela, podczas gdy wszelkie sygnaly dochodzace bezpośrednio od niego jak i z wystapien przedstawicieli jego obozu , dowodzą, że realizuje moderowana w amerykanskiej ambasadzie pisowską wersję polityki. Chociaż właściwie należałoby powiedzieć : realizuje wytyczne amerykańskiej wersji zarzadzania terytorium zależnym.W tym kontekście wtargniecie na scenę niestabilnej i mniej kontroliwanej konfederacji Bosaka i Menzena jest sporym problemem, natomiast Braun to zakłucająca status quo katastrofa w poprawnym funkcjonowaniu podległego kondominium.
Romuald
Nie mam żadnej specjalistycznej wiedzy z materii polityki, wyciągam takie wnioski z obserwacji na tyle na ile obejmuję to rozumem. Nie wiem także czy można chcieć "nie rządzić" nieświadomie, na pewno można wzbraniać się z wejściem w niekorzystne przedsięwzięcie. Choć także wewnętrznie skłaniał bym się ku Pańskiemu podejściu, że tak wcale być nie musi jak zakładam. To bowiem by świadczyło o braku poczuciu obowiązków wobec kraju i przedkładaniu interesu partii nad dobro kraju. Inna sprawa że nie ma powodu wkładać głowę szubieniczną pętlę skoro wyborcy wolą mieć inne partie u władzy.Utrzymanie elektoratu nie jest wyjściem dającym długoterminowe efekty, bez dopływu nowych wyborców to będzie trwanie. Wygodne i dające profity w postaci nieopodatkowanej diety, dodatków i innych korzyści.Zadane przez Pana pytanie jest znamienne a odpowiedź na nie była by kluczowa dla prawdopodobieństwa oceny, jakie PiS ma zamiary. Dotychczas nie zostało zadane publicznie i obawiam się że gdyby padło, zadający zostałby okrzyknięty defetystą. Można także rozważyć i takie podejście, że wewnętrzne organy partyjne PiS wiedzą że np. i tak uśmiechnięty rząd upadnie i powstanie jakiś mało spójny układ koalicyjny, który targany wewnętrznymi sporami będzie musiał zając się rządzeniem, bo rozliczenia minionego rządu będą mało istotnymi igrzyskami wobec problemów państwa jakie po nich zostaną.
mjk1
Problemem nie są Konfederacje Es-ie. To te same elementy, tego samego układu. Problemem dla nich jest Nawrocki. Na tę chwilę dla "maślarzy" a czy dla "harcerzy" okaże się niedługo. Jedyna nadzieja w środowisku profesora Nowaka i owym tajemniczym, ja na razie, środowisku 700 reformatorów. Czy tym razem się uda, nie wiadomo, ale mam taka nadzieję. Na razie Rudy z Koniem grają w "Berka". Co z tego wyniknie nie wiadomo, ale okrągłostołowa sitwa ma duży problem, że nawet "strateg" się w tym wszystkim pogubił.
Es
"Czy Kaczyński przypadkiem nie pomaga Tuskowi?"" Czy PiS przykrywa afery KO?"Prawda, że te przypadkowe " przypadki" przydarzajace się zawsze w istotnych momentach są zastanawiające ?Piszę o tym od ponad 15 lat. Sytuacja w zatęchłym już duopolu władzy jest - a w zasadzie była- taka, że:  kopiemy sie maksymalnie nie wyzej niz do kolan. Możemy sobie nawet napyskowac przed kamerami , ale później idziemy na wódkę. I ustalamy na czym wspólnie czy osobno nie wchodzac sobie w drogę  robimy interesy . Tylko , ze pojawiła sie komplikacja. Konfederacja. Nie dość ze jedna to jeszcze i druga. I jest problem. 
mjk1
Myślę Panie Romualdzie, że dotknął Pan bardzo ciekawej hipotezy, której sam wcześniej nie formułowałem aż tak wyraźnie.Nie zakładałbym oczywiście, że ktokolwiek w PiS świadomie chce „nie rządzić”, ale warto zadać pytanie, czy część obecnej strategii nie prowadzi właśnie do takiego efektu. Bycie w opozycji jest stosunkowo łatwe: punktować Tuska, wyciągać afery, rozliczać poprzedników i mobilizować własny elektorat. Rządzenie jest znacznie trudniejsze. Trzeba przedstawić plan, znaleźć ludzi, którzy go wykonają, a potem podejmować również decyzje niepopularne i wziąć za nie odpowiedzialność. I tutaj widzę zasadniczą różnicę między tym, co obecnie robi otoczenie Kaczyńskiego, a kierunkiem, który próbuje proponować Morawiecki.Ten pierwszy model wygląda dziś bardziej jak strategia utrzymania własnego elektoratu: obrona dorobku, krytyka Tuska, rozliczenia i mobilizacja przeciwko przeciwnikowi.Drugi zakłada próbę wyjścia poza własną bańkę: rozmowę o gospodarce, rozwoju, inwestycjach, technologii, przedsiębiorczości i o tym, jak państwem rzeczywiście rządzić.Nie twierdzę, że Morawiecki ma automatycznie rację ani że jego program jest gotową receptą na Polskę. Twierdzę tylko, że jest to zupełnie inna odpowiedź na pytanie: „co zrobimy, kiedy już wygramy?”.Być może właśnie tego najbardziej brakuje dziś PiS. Nie kolejnego argumentu przeciwko Tuskowi, ale odpowiedzi na znacznie trudniejsze pytanie:Po co właściwie chcecie ponownie przejąć władzę i co konkretnie zrobicie w pierwszych dwóch latach, kiedy już ją dostaniecie?Jeżeli na to pytanie nie ma przekonującej odpowiedzi, to może Pan mieć rację w jednym bardzo ważnym punkcie: frakcja Kaczyńskiego nie ma zamiaru wygrać i nie przygotowuje się do rządzenia.
mjk1
Chyba właśnie trochę minąłeś się z sensem tego tekstu U2. Nie pisałem, że Romanowski jest „winny” albo że Naddniestrze nie jest tematem. Nie rozstrzygałem też, jak prokuratura powinna prowadzić postępowanie w sprawie Kacprzyka. Chodziło mi o coś innego i znacznie prostszego.Jeżeli w momencie, kiedy KO ma poważny problem z wydawaniem 4,5 mln zł pieniędzy przeznaczonych dla powodzian, cała debata w ciągu kilku godzin przenosi się na Romanowskiego, co dla KO jest to politycznie korzystne - niezależnie od tego, czy ktoś tę zmianę tematu zaplanował. I dokładnie taki sam mechanizm opisywałem przy innych sprawach. Nie twierdzę, że PiS czy prawica świadomie „przykrywają” afery KO. Pytam, czy nie robią tego czasem własnymi rękami, dostarczając kolejnych, bardzo atrakcyjnych medialnie tematów. To jest zasadnicza różnica.Możemy godzinami dyskutować o TVP, Tusku, prokuraturze, sygnalistach czy Naddniestrzu. Tylko wtedy właśnie robimy to, o czym pisałem: zamiast rozmawiać o pierwotnej sprawie, przeskakujemy do kolejnej wojny politycznej. Mój tekst był właśnie pytaniem, dlaczego prawica tak często pozwala, żeby jej własne konflikty i emocje odbierały jej możliwość skutecznego wykorzystania problemów przeciwnika.Jeżeli uważasz, że ten mechanizm nie istnieje, to właśnie to jest temat do dyskusji. Natomiast argumenty o tym, kto powinien być przesłuchany pierwszy, są już zupełnie inną rozmową.
Romuald
Nie zakładał bym, że PiS czy wręcz sam Prezes Kaczyński jest z kimkolwiek w zmowie, albo że jest nieudolny i zatracił instynkt polityczny, możliwym jest natomiast, że podejmowane są doraźne decyzje niemożliwe do skoordynowania z pojawiającymi się nowymi okazjami do punktowania rządzących.Natomiast jako partia i jako posłowie mogą nie mieć pomysłu na siebie oraz na dotarcie do ludzi. Skoro Ci nie chcą ich rządów bo wolą żyć w gorszych warunkach finansowych/gospodarczych, ale ze świadomością, że rządzą nimi (i nami) oświeceni i predestynowani do rządzenia, co samo w sobie umacnia ich wiarę w wybraną władzę.Zwyczajnie mogą jako partia, wcale nie chcieć rządzić, bo nawet gdyby mieli samodzielną a nawet konstytucyjną większość to posprzątanie po uśmiechniętej władzy zapewne będzie się wiązało z niekorzystnymi decyzjami w skutek czego po kadencji i tak pewnie zaszły by zmiany w wyniku których zostali by znów odsunięci od władzy.
u2
"4,5 miliona złotych i… nagle Romanowski"Wiadomo, czymś skandale trzeba przykryć. Naddniestrze pasuje idealnie.Dzisiaj nawet obejrzałem kawałek TVP w fałszywej likwidacji i oczywiście wałkowali tam to Naddniestrze :)"Przypadek Kacprzyka"Dzisiaj obejrzałem również kawałek gadających głów na Polsacie News Polityka. Jakaś ruda od Rudego nadawała o procedurach, że podejrzanego przesłuchuje się na końcu, co jest oczywistą brednią, bo najpierw trzeba zabezpieczyć dowody i postawić pierwsze zarzuty podejrzanemu, aby się nie wymknął. Oczywiście mafia Tuska robi wszystko, aby dowody zniszczyć, świadków zastraszyć, a oskarżyć i skazać sygnalistę :)
Do wpisu: Dwa płuca dla Polski. Morawiecki i Nawrocki - różne drogi, wspólny kierunek.
Data Autor
mjk1
Oczywiście chodziło o prawie 80 lat, a nie 90 Droga Sake. Literówka. Jeśli naprawdę chcesz sprowadzić całą dyskusję do poprawiania takich błędów, to gratuluję znalezienia argumentu.Problem w tym, że znowu omijasz sedno. Nigdzie nie pisałem, że Kaczyński „nie poparł” Nawrockiego ani że wymieniano kandydata w kampanii. Pisałem o czymś zupełnie innym: o odpowiedzialności Kaczyńskiego za obecny stan PiS i za decyzje podejmowane po przegranych wyborach.A skoro już przy Nawrockim jesteśmy, to warto pamiętać, że „kandydat obywatelski” właśnie dlatego był pomysłem wykraczającym poza tradycyjny szyld PiS. Nie można jednocześnie przedstawiać go jako sukcesu szerokiego, ponadpartyjnego podejścia i twierdzić, że jego zwycięstwo jest po prostu potwierdzeniem słuszności dotychczasowej polityki PiS.I jeszcze jedno: po raz kolejny wrzucasz do dyskusji UE i jej rzekome „wyznaczanie rządów”, choć rozmowa dotyczyła przyszłości prawicy i relacji między Kaczyńskim, Morawieckim i Nawrockim. To dokładnie ten mechanizm, o którym piszę od początku: kiedy brakuje odpowiedzi na zasadniczy argument, pojawia się kolejny wielki temat zastępczy.A co do „brzydkiego ataku Morawieckiego na Kaczyńskiego” - proszę najpierw wskazać konkretnie, gdzie Morawiecki zaatakował Kaczyńskiego, zamiast kolejny raz przedstawiać jako fakt własną interpretację.Literówkę już poprawiłaś. Teraz może spróbowałabyś wrócić do meritum.
sake2020
@mkj1....Dzisiaj dzień pouczania sake z braku pana Grzegorza na forum? Sporo się dowiedziałam.Pan stale dokłada kopniaków Kaczyńskiemu ,nawet wiek. No jak na 90 lat to nieźle się trzyma,tym bardziej że urodził się w 1947 roku.Matematyka się kłania.Doskonale wiem,że K. Nawrocki został od początku przedstawiony jak kandydat obywatelski,że Kaczyński wbrew szerzonym plotkom nie wzbraniał się przed poparciem Nawrockiego, nie chciał ulec presji by z powodu ordynarnych ataków środowiska KO o ,,wysokich standardach moralnych'''i elektoratu TRzaskowskiego wymienić kandydata w trakcie kampanii. Warto poczytać książkę prof,Nowaka zamiast snuć nienawistne komentarze. Nie jest powiedziane kto teraz wygra wybory skoro sama UE postanowiła wziać sprawy w swoje ręce i samej wyznaczać rządy. Nie ma wojny Kaczyński-Morawiecki-jest brzydki atak Morawieckiego i jego trzódki na Kaczyńskiego co przecież jest przyjęte i dozwolone od lat. 
mjk1
Mam wrażenie, że im dłużej dyskutujemy, tym bardziej trzeba wracać do podstawowych faktów Droga Sake.Po pierwsze: Karol Nawrocki nie był po prostu „kandydatem PiS”, którego Kaczyński wystawił i którego zwycięstwo potwierdziło, że społeczeństwo chce dokładnie takiego PiS, jaki znamy. Jego kandydatura była właśnie próbą wyjścia poza partyjny szyld. Kaczyński długo się przed nią wzbraniał, a ostatecznie zaakceptował ją dopiero po bardzo silnej presji wewnątrz partii, w tym ze strony Przemysława Czarnka. To zasadnicza różnica.Dlatego zwycięstwo Nawrockiego można odczytywać również zupełnie inaczej niż Ty to robisz: wyborcy nie powiedzieli „chcemy powrotu starego PiS”, tylko wybrali człowieka, który miał być szerszym kandydatem prawicy i prawicy nie tylko partyjnej.Po drugie, powtarzanie, że „ośmioletnie rządy PiS pokazały, że można”, nie odpowiada na moje pytanie. Ja tego dorobku nie neguję. Sam wielokrotnie pisałem, że okres rządów PiS był dla Polski okresem bardzo szybkiego rozwoju. Problem zaczyna się po przegranych wyborach. Od 2023 roku nie mamy już ośmioletniego PiS-u rządzącego państwem. Mamy partię, która traci poparcie, nie potrafi stworzyć szerokiej koalicji i której przywódca ma coraz większy problem z przekonaniem wyborców spoza własnego, najbardziej lojalnego elektoratu.I tu dochodzimy do rzeczy, której konsekwentnie nie chcesz zauważyć.Jarosław Kaczyński ma już prawie 90 lat. To nie jest argument przeciwko niemu jako człowiekowi, tylko zwykła rzeczywistość polityczna. PiS musi odpowiedzieć na pytanie: kto przejmie partię po Kaczyńskim i czy będzie w stanie utrzymać choćby obecne poparcie?Błaszczak? Sasin? Bocheński? Każdy z nich ma swoje zalety, ale trudno poważnie twierdzić, że którykolwiek z nich automatycznie zapewni PiS-owi poszerzenie elektoratu. Przeciwnie - istnieje ryzyko, że partia pozostanie zamknięta w swoim obecnym środowisku i będzie walczyła o próg wyborczy a wtedy można jeszcze przez kilka lat bardzo skutecznie punktować Tuska, rozliczać afery, organizować protesty i wygłaszać najostrzejsze przemówienia. Tylko co z tego, jeśli wyborów się nie wygra albo zniknie ze sceny politycznej?I właśnie dlatego nie rozumiem Twojej niechęci do samego pytania o Morawieckiego.Nie twierdzę, że Morawiecki jest zbawcą Polski. Nie twierdzę, że ma być podporządkowany Nawrockiemu ani że Nawrocki ma być podporządkowany Morawieckiemu. Twierdzę, że po stronie prawicy potrzebni są ludzie zdolni wyjść poza obecny elektorat PiS. Morawiecki ma wady, ma na koncie decyzje, które można i należy krytykować. Ale ma też doświadczenie premiera, kontakty międzynarodowe, wiedzę gospodarczą i - co najważniejsze - możliwość dotarcia do części wyborców, do których obecne kierownictwo PiS po prostu nie dociera. Jeżeli PiS stworzy własny, naprawdę dobry program rozwoju Polski i znajdzie człowieka zdolnego go sprzedać szerzej niż obecny elektorat - świetnie. Będę temu kibicował, ale na razie proszę nie udawać, że problem nie istnieje.Co do „zemsty na Kaczyńskim”, to kolejny argument, który sama sobie dopowiadasz. Można uważać Kaczyńskiego za wielkiego polityka historycznie, a jednocześnie uznać, że jego czas jako lidera partii dobiegł końca. Można doceniać jego zasługi i krytykować jego obecne decyzje. Jedno drugiego nie wyklucza.I jeszcze jedna rzecz: jeśli uważasz, że Nawrocki jest „prezydentem Kaczyńskiego”, to proszę odpowiedzieć na proste pytanie: dlaczego Kaczyński tak długo nie chciał jego kandydatury i dlaczego została ona zaakceptowana dopiero pod tak silną presją wewnętrzną? Może więc zamiast powtarzać, że Nawrocki potwierdził słuszność obecnego PiS-u, warto przyjąć bardziej interesującą interpretację: Nawrocki wygrał właśnie dlatego, że potrafił przekroczyć granice, których PiS od lat nie potrafił przekroczyć. Dlatego nadal uważam, że przyszłość prawicy nie powinna polegać na wojnie „Kaczyński kontra Morawiecki”, lecz na znalezieniu sposobu, żeby wykorzystać różne potencjały i stworzyć większość zdolną do rządzenia. Można mieć rację, można mieć świetne argumenty i można codziennie punktować Tuska, ale jeśli po wyborach znowu okaże się, że prawica nie ma większości, to wyborca zapyta bardzo prosto: po co było to wszystko?
sake2020
To nie rozłam w PiS a ośmioletnie rządy PiS-u pokazały ,że można,że da się Polskę zmienić,a wybory prezydenckie  to potwierdziły że idziemy w dobrym kierunku.Z powodu nadmiernych ambicji Morawieckiego i jego grupy dążącej do przywilejów których nie mogli oczekiwać w reżimie jako opozycyjny PiS doszło do rozłamu który cofnął Polskę do tyłu.Nie wiem na jak długo i dlatego w komentarzu umieściłam wzmiankę o kreciej robocie UE i pieniądzach które przeznacza na ustalanie przez siebie rządów w krajach UE.Napisałam ,że bez rozliczeń nie będzie mowy o żadnym postępie ani rozwoju jeżeli zeszliśmy z drogi prawa. Społeczeństwo musi wiedzieć dlaczego mają coś zmieniać,a tego się nie dowie jeśli ktoś nie podejmie wysiłków obnażając patologię obecnej władzy. Niestety to PiS a głównie otoczenie pozostałe przy Kaczyńskim padło ofiarą fali krytyki jakoby tylko uderzali w Tuska nie zajmując się przyszłością Polski i nie mając potencjału intelektualnego i decyzyjnego do rządzenia.Tyle,że ci których głównym celem jest zemsta na Kaczyńskim nie przewidzieli.że teraz skręcono gwałtownie w lewo,a przed prezydentem stoi trudne zadanie.Mam nadzieję,że przynajmniej pogrążone w euforii nad własną wielkością stowarzyszenie Morawieckiego ochłonie na tyle,by nie biegać po mediach ze swoimi żalami i pogardą wobec niedawnych kolegów i lidera.Kaczyński dobrze choć spokojnie stwierdził,że to nie reżim,nie Tusk a on jest wrogiem dla Morawieckiego.Bowiem wrogiem powinna być sejmowa zamrażarka blokująca wszelkie inicjatywy prezydenta,a niezadługo wszystkie prawa oddająca w ręce Brukseli. Teraz powinno się odzyskać wcześniejszą odwagę-protestować na posunięcia rządu łamiącego prawo ,nie śmiać się gdy tych protestujących jest raptem kilkunastu, krytykować i piętnować patologię pomimo bezczelności rządzących,organizować się i trwać przy prezydencie skoro prawicy już nie ma.Nie wiadomo na jakiej płaszczyźnie ma wyglądać współpraca prezydenta akurat z rozłamowcami.Gdzie widzą swoje miejsce po wyborach?Chyba u boku Tuska,tam gdzie żłób.
mjk1
Znowu odpowiadasz na pytanie, którego nie zadałem Droga Sake.Nie twierdzę, że Morawiecki jest jedynym człowiekiem w Polsce, z którym prezydent może współpracować. Nie twierdzę nawet, że musi z nim współpracować. Piszę o konkretnym zjawisku politycznym: o tym, że rozłam w PiS i powstanie środowiska Morawieckiego stworzyły po raz pierwszy od dawna realną przestrzeń do rozmowy o tym, co dalej z polską prawicą i jak ma wyglądać Polska za kilka czy kilkanaście lat.I właśnie tego wcześniej brakowało!!!Proszę sobie przypomnieć nasze wcześniejsze dyskusje. Kiedy pytałem, jaki pozytywny program PiS ma przedstawić wyborcom, Twoją odpowiedzią było przede wszystkim: trzeba punktować Tuska, pokazywać afery, nadużycia, łamanie prawa i rozliczać władzę. Nie kwestionuję, że to jest potrzebne, ale to nie jest strategia rozwoju państwa.Dopiero po odejściu grupy Morawieckiego zaczęliśmy słyszeć z PiS nieco więcej o programie, rozwoju, gospodarce i przyszłości. I bardzo dobrze. Jeżeli PiS rzeczywiście przedstawi poważny program rozwojowy, będę go oceniał merytorycznie i jeżeli będzie dobry na pewno poprę go. Nie mam żadnego problemu z tym, żeby powiedzieć: „to jest dobre rozwiązanie”, ale na razie problem polega właśnie na tym, że przez długi czas tego programu po prostu nie było w centrum przekazu. Dlatego pisałem o Morawieckim. Nie dlatego, że dostałem od niego legitymację komitetu wyborczego, tylko dlatego, że jego odejście zmieniło układ polityczny i wymusiło pytania, których wcześniej PiS nie chciał albo nie potrafił postawić a Ty sama twierdziłaś, że to jest jedynie słuszna strategia.A teraz druga rzecz.Piszesz, że najpierw trzeba stworzyć warunki do realizacji inicjatyw prezydenta, a dopiero później rozmawiać o współpracy. Zgoda. Tylko właśnie dlatego trzeba myśleć szerzej niż o samym Pałacu Prezydenckim. Prezydent nie zbuduje większości parlamentarnej własnymi inicjatywami. Do realizacji ambitnego programu potrzebne są partie, ludzie, zaplecze eksperckie, gospodarka i wyborcy. I dlatego pytanie o potencjał Morawieckiego nie jest pytaniem o to, kto ma siedzieć obok Nawrockiego w Pałacu. Jest pytaniem o to, kto może pomóc zbudować większość zdolną do realizacji programu rozwojowego. Jeżeli uważasz, że Morawiecki się do tego nie nadaje - proszę wskazać konkretnie dlaczego. Jeśli uważasz, że są inni lepsi - bardzo chętnie ich poznam. Jednak argument „Morawiecki rozbił prawicę, więc nie należy z nim współpracować” jest trochę przedwczesny. To właśnie dopiero czas pokaże, czy jego odejście osłabi prawicę, czy przeciwnie - zmusi ją do przebudowy i poszerzenia elektoratu.I jeszcze jedno. Zarzucasz mi, że „pomijam” blokowanie inicjatyw prezydenta. Wcale tego nie pomijam. Tylko mój tekst nie był o tym. Był o tym, co może wydarzyć się po przebudowie prawicy. Jeśli mamy rozmawiać o przyszłości Polski, to naprawdę nie możemy przez kolejne trzy lata prowadzić wyłącznie kampanii pod hasłem: „patrzcie, jaki zły jest Tusk”, bo dokładnie wtedy wracamy do punktu wyjścia.I chyba właśnie tutaj różnimy się najbardziej: Ty uważasz, że najpierw trzeba wygrać poprzez rozliczanie przeciwnika, a ja uważam, że żeby wygrać, trzeba przede wszystkim dać ludziom powód, żeby chcieli zagłosować na naszą przyszłość. Jak na razie dotychczasowa strategia przyniosła tylko spadek poparcia dla PiS o połowę. Czy nowa zmieni coś na lepsze? Czas pokaże. Ja uważam, że tak i cała w tym nadzieja.
sake2020
Czy pan reprezentuje na NB komitet wyborczy Morawieckiego?Przecież prezydent wyraźnie powiedział,że chce współpracować z Polakami skupionym w różnych środowiskach a nie wybiórczo z jednym.Czy w tych środowiskach nie widzi pan nikogo z potencjałem równym Morawieckiemu? Czemu pan tego potencjału odmawia innym? Pominął pan milczeniem fakt.że dotychczasowe inicjatywy prezydenta lądują albo w zamrażarce albo w koszu ,bądź zostają jak referendum utrącone w Senacie. Zanim więc będziemy dyskutować o korzyściach wynikających z potencjału Morawieckiego trzeba przygotować najpierw grunt dla rozpatrywania tych inicjatyw w ogóle,a dopiero wtedy myśleć o ewentualnej współpracy.Mnie nie przychodzi ,,nic do głowy'' jak tu pan złośliwie sugeruje. Wystarczy interesować się bieżącymi sprawami i zobaczyć jak wielkie mają znaczenie-chociazby to finansowanie organizacji pozarządowych prowadzących kampanie wyborcze swoich kandydatów.Pan Morawiecki dokonał sprytną intrygą rozłamu na prawicy w Polsce,zaś w Brukseli wycofał się z przewodnictwa Europejskiej Partii Reformatorów i Konserwatystów. czyli skłania się do centrum lub lewicy .Trudno więc  mówić o jego aktualnych poglądach 
mjk1
Ten komentarz Droga Sake dokładnie pokazuje, dlaczego tak trudno nam się porozumieć. Nigdzie nie napisałem, że Nawrocki ma być „w tandemie” z Morawieckim, że Morawiecki ma być jego „mężem opatrznościowym” ani że prezydent ma współpracować wyłącznie z nim. To są Twoje własne konfabulacje, nie moje stwierdzenia.Napisałem coś znacznie prostszego: że potencjały obu polityków mogą się wzajemnie uzupełniać. Prezydent ma mandat społeczny i konstytucyjne kompetencje, Morawiecki ma doświadczenie w kierowaniu rządem i gospodarką. Dlaczego miałoby być czymś złym rozważać możliwość współpracy takich ludzi?A ty z tego robisz „forsowanie idola” i „prymitywną propagandę”.Co więcej, twierdzisz, że „nie ma odrębnych tematów”. Otóż właśnie dlatego każda dyskusja może trwać w nieskończoność. Jeśli piszę o współpracy dwóch polityków, a odpowiedzią są kolejno Bruksela, 40 milionów euro, NGO-sy, Niemcy, grill, Marek Jurek, Senat, media, wróg wewnętrzny i lewicowość, to oczywiście wszystko może być ważne, ale nie jest już odpowiedzią na moje pytanie.I jeszcze jedno: nie bagatelizuję ani działalności prezydenckich rad, ani jego inicjatyw ustawodawczych. Właśnie dlatego uważam, że warto myśleć o tym, jak wykorzystać cały dostępny potencjał polityczny, ekspercki i gospodarczy, zamiast z góry odrzucać ludzi tylko dlatego, że należeli wcześniej do innego obozu.Co do Brukseli i finansowania organizacji pozarządowych - to jest osobny temat i jeżeli masz konkretne, sprawdzalne informacje, chętnie o nich porozmawiam, ale nie będę na podstawie luźnych sugestii budował całej teorii o tym, kto finansuje wybory w Polsce.Naprawdę można mieć różne poglądy. Problem zaczyna się wtedy, gdy do jednej dyskusji wrzucamy wszystko, co akurat przychodzi do głowy, a następnie zarzucamy drugiej stronie, że nie odpowiada na temat.Ja więc pozostanę przy swoim pytaniu: czy współpraca potencjałów Nawrockiego i Morawieckiego może być korzystna dla Polski? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, bardzo chętnie poznam konkretne argumenty przeciwko temu. Reszta to już zupełnie inne dyskusje.
Es
No różni ich również to, że Lewandowski nie strzelił do własnej bramki ani razu.
u2
Tyle że Morawer osiągnął doskonałe wyniki w polskiej drużynie, a nie niemieckiej. To odróżnia trochę Morawera od Lewego. Lewy zresztą też pokonał dwa razy Niemców na PGE Narodowym w Warszawie.
Es
Morawiecki jest jak Lewandowski. Można sie zachwycać nad grą i możliwościami. Co z tego, jesli sprawdzają się najlepiej w grze dla obcych drużyn
sake2020
@mjk1....Faktycznie ,nie da się dyskutować z takim bufonem i takim betonem jak pan.Muszę to jednak zrobić w związku z częścią pana komentarza. Chyba upał panu zaszkodził kiedy pisał,że to ja oskarżam pana o osłabienie prezydenta,stanie przeciw niemu czy ignorowanie jego projektów.Zdumiewające,że można się posunąć do takiej konfabulacji. W swojej przemowie w Pałacu Prezydenckim prezydent wystąpił ze strategią rozwoju przypominając o działalności 17 Rad Prezydenckich  grupujących 700 wybitnych przedstawicieli i ekspertów niewiązanych z polityką którzy społecznie i w różnych obszarach współpracują z prezydentem nad rozwojem. Niezależnie od tego prezydent zaprosił do dialogu również środowiska polityczne. Celem prezydenta jako głosu Polek i Polaków jest składanie inicjatyw ustawodawczych (21) które jak dotąd blokuje rząd. Nie rozumiem więc dlaczego pan z uporem lansuje tandem Nawrocki -Morawiecki jako jedyny mający zrobić ,,coś dobrego'' dla Polski?Prezydent zawsze wyraźnie podkreśla ,że jest przedstawicielem Polaków a nie partii,czy wybranych grup. Czym pan motywuje,że to akurat Morawiecki jest tym drugim płucem i jako ,,mąż opatrznościowy'' wskazany do współpracy?Dość prymitywna ta pańska propaganda w forsowaniu swego idola  w sytuacji gdy marszałkiszcze blokuje wszystkie inicjatywy prezydenta.Nadzieja jest tylko w tym ,że presja społeczna na niekompetentny rząd okaże się skuteczna ,a nie to czy prezydent będzie współpracował z Morawieckim.Zarzuty jakobym odbiegała od tematu są nieuzasadnione.Każda dyskusja musi uwzględniać rózne przesłanki, rózne głosy ,różny ogląd a nawet wychodzić poza ramy. Dyskusja to nie pies kręcący się wokół swego ogona.Przecież wiadomość,że Bruksela przeznacza tak olbrzymie kwoty na wpływanie na wybory władzy w Polsce i politykę wewnętrzna i blokowanie środowisk konserwatywnych jest kluczowa,bo co mówić wtedy o rozwoju,postępie a nawet suwerenności.Pan to bagatelizuje a może nawet nie wie zamknięty w swoim świecie i będzie przez pół roku truł na NB.Nie ma odrębnych tematów-wróg wewnętrzny, wróg unijny ,podążanie ku lewicowości, wymuszony przez Morawieckiego rozłam na prawicy- to wszystko ma znaczenie własnie teraz. Nawet pytanie kto finansował tego grilla ,na którym Morawiecki udawał celebrytę jest zasadne.Brakowało tylko zdjęcia na ściance.
mjk1
Chyba rzeczywiście dalsza dyskusja z Tobą Droga Sake nie ma już większego sensu, bo po raz kolejny rozmawiamy o czymś zupełnie innym.Mój tekst dotyczył możliwości współpracy Nawrockiego i Morawieckiego oraz tego, czy ich potencjały mogą się wzajemnie uzupełniać. Ty odpowiadasz o 40 milionach z Brukseli, wojnie Brukseli z prezydentem, obrażaniu Nawrockiego, Marku Jurku, Senacie i „wrogu wewnętrznym”.To są całkowicie odrębne tematy.Co więcej, przypisujesz mi po raz kolejny poglądy, których nie wyraziłem. Nigdzie nie pisałem, że należy osłabiać prezydenta, „stać przeciwko Nawrockiemu” czy ignorować jego projekty. Wręcz przeciwnie - uważam, że dobrze wykorzystany potencjał prezydenta i potencjał Morawieckiego mogą się wzajemnie wzmacniać.Możemy oczywiście dyskutować o tym, czy Morawiecki rzeczywiście zmierza w stronę lewicy, czy Marek Jurek rzeczywiście coś takiego powiedział i co dokładnie oznacza „drugie płuco”, ale to już byłaby zupełnie inna dyskusja.Dlatego zostawmy może na chwilę Brukselę, Tuska, NGO-sy, Niemcy i wszystkie pozostałe wątki. Jeśli chcesz porozmawiać o tym, czy Nawrocki i Morawiecki mogą wspólnie zrobić coś dobrego dla Polski, bardzo chętnie. Jeśli nie - chyba rzeczywiście szkoda naszego czasu na kolejne rozmijanie się z tematem.
sake2020
Te 40 mln przeznaczono na walkę z Pis-em i prezydentem a nie prezydentowi. I dlaczego pan uważa ,że piszę nie na temat? Bo w pana ciasnym światku nawet przecinek ma by na swoim miejscu? Powoli zbliżają się wybory a więc to jest sygnał,że Bruksela będzie ingerować w jej wyniki. To chyba arcyważna wiadomość ,ważniejsza od proponowania bicia piany na NB.Wyraźnie wskazałam, że potencjał prezydenta nie jest zbieżny z potencjałem Morawieckiego ,inne są ich spojrzenia na Polskę.Nawrocki mówi ,,tylko Polska ,tylko Polacy'',Morawiecki ma tylko ambicje i wielkie zadęcie przykryte gadką o rozwoju i trosce o Polskę.Jego człowiek Marek Jurek wczoraj w Polsce24.pl przyznał,że rozważają obranie kursu na lewicę. więc chyba nie ma zbieżności ani możliwości dwu płuc z prezydentem.Naszym zadaniem dziś jest stać przy prezydencie któremu wojnę wypowiedziała Bruksela,Niemcy,Ukraina i wróg wewnętrzny. wywierać presję na rządzących by dobre projekty prezydenckie nie trafiały do kosza czy zamrażarki, walczyć jako prawica o senat i reagować gdy media a właściwie każdy który z woli Tuska ma prawo obrażąć prezydenta poniósł konsekwencję swego chamstwa. Zamiast pozorów sztucznego podobieństwa patrzenia na Polskę przez prezydenta i Morawieckiego umacniajmy prezydenta w sprawowaniu urzędu.
mjk1
Znowu dokładnie to samo Droga Sake. Mój wpis dotyczy możliwej współpracy Morawieckiego z prezydentem Nawrockim i tego, dlaczego oba środowiska nie muszą być dla siebie konkurencją, tylko mogą się wzajemnie uzupełniać a Ty po raz kolejny odpowiadasz o Brukseli, 40 milionach euro, grillach, organizacjach pozarządowych i swoich podejrzeniach dotyczących Morawieckiego. To wszystko może być osobnym tematem, ale proszę mi w takim razie powiedzieć konkretnie: co z tego ma wynikać dla Nawrockiego? Co prezydent ma zrobić z tymi 40 milionami? Dlaczego miałby nie współpracować z ludźmi Morawieckiego? I gdzie w moim tekście znalazłaś tezę, że należy bezkrytycznie poprzeć wszystko, co robi Morawiecki?Jeżeli Morawiecki się Tobie nie podoba - dobrze, to jest Twoje święte prawo, ale tekst nie był o tym, czy Sake lubi Morawieckiego. Był o tym, czy jego potencjał polityczny i gospodarczy można wykorzystać razem z potencjałem prezydenta Nawrockiego dla Polski. Naprawdę trudno dyskutować z argumentem, którego się nie postawiło a jeszcze trudniej z kolejnym komentarzem, który po raz kolejny omija temat wpisu szerokim łukiem.Jeżeli chcesz rozmawiać o Morawieckim - proszę bardzo. Jeżeli o Nawrockim - jeszcze lepiej, ale może tym razem spróbujmy porozmawiać o tym, co rzeczywiście napisałem.
sake2020
@mjk1....40 mln euro na pokonanie PiS-u i Orbana przeznaczyła wyschnięta brukselska mumia.Te pieniądze przekazane organizacjom pozarządowym miały służyć nie tylko promowaniu ,,wartości europejskich''(ciekawe jakich) ,do kształtowania debaty politycznej w państwach pozostających w sporze z Brukselą.Niemiecki ,,Berliner Zeitung'' opublikował wywiad z Thomasem Fanzi który twierdzi że te pieniądze z Brukseli walnie przyczyniły się do zmiany władzy w Polsce w 2023 roku. No własnie jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie o pieniądze. Wiadomo już kto opłacił tego szampańskiego grilla jako ,,debatę polityczną'' o rozwoju plus i skąd taka determinacja trzódki Mateuszka. Przed panem też ważna misja-przekonać i pogaworzyć na NB o energetyce,dobrych szkołach,dobrej pracy .  
u2
"Skąd przekonanie,że Mrawiecki chce prowadzić spokojną politykę?'Bo taką do tej pory prowadził. Bez hejtowania. Bez wulgaryzmów. Posłowie Jakubiak, Jurek, czy Terlecki też są dobrze wychowani i nie hejtują. Wolę po prostu politykę opartą na spokoju, a nie na ciągłej wojence polsko-polskiej. Prowadzą ją zresztą dwaj starsi politycy nie z mojego pokolenia. Choć kibicuję PJK, to nie widzę większych szans na jego wygraną z PDT. Jest po prostu za stary.