Otrzymane komantarze

Do wpisu: Jarosław Kaczyński właśnie podarował Tuskowi drugą kadencję.
Data Autor
u2
"sprawa Morawieckiego skończy się dla niego jak dla Gowina" Nie sądzę. Na kanale ZERO wprost mówią, że to ustawka Prezesa z Premierem. I bardzo dobrze. Wolę rozłam, aby pokonać hydrę niemiecko-rosyjską, a nie trwanie w ciągłym marazmie niemożności :)
spike
O czym kolego piszesz, jakiś zamordyzm etc.? Co jakiś czas jest wybór prezesa partii, Prezes jest legalistą, jakby ktokolwiek chciał zmiany, to by najnormalniej zgodnie z prawem, zmienili prezesa partii.Kaczyński kieruje się zasadami, wystarczy przeanalizować jego decyzje względem partii, ktoś coś przekręci, to od razu jest zawieszony, albo usunięty. Pamiętacie głośną sprawę z dziadkiem Tuska? Co się okazało, Tusk, się dziadka wyparł, Kurski został oskarżony o oszczerstwo, nawet grożono sądem w trybie wyborczym, a co się okazało, że Tusk to wyjątkowy łajdak,  jednak jego dziadek służył w niemieckim wojsku, nawet mówiła to jego nieletnia siostrzenica, co ciekawe, to TVN ujawnił niemiecki dokument tego faktu.Jeszcze jak Lis brylował w TVN, był program o tej sprawie, gośćmi był Kurski, Żakowski, Najsztub i ktoś jeszcze. Na tym spotkaniu Kurski dowiódł kłamstw Tuska, jak też próbę zwalenia tego łajna na niego, pokazał prasę z Pomorza, w której dużo wcześniej pisano o dziadku Tuska, w TV nie Kurski poleciał do mediów z tą "nowiną", a został zaczepiony przez dziennikarza, chyba z TVNu, o tym co piszą o Tusku, Kurski tylko odpowiedział, że tak piszą w pomorskiej prasie, a szmaciarze jemu przypisali, że to on tak twierdzi, pomawiając Tuska.Podobnie jest z Morawieckim, antypolskie media grilują Kaczyńskiego, Morawieckiego, szczególnie Czarnka za rzekome odebranie pomocy "biednej" Ukrainie.Co się okazuje, z pomocą zarówno Czarnkowi, jak i Prezydentowi przychodzi nie kto inny jak sam były premier, komuch Miller, Bielecki o mało nie chciał się na niego rzucić, widać było w jego pijackich ślepiach nienawiść, aż podskakiwał na krześle, był też ćmok Pawliak, zaczął coś dukać, stękać, nędza i rozpacz, ktoś powinien go sprawdzić po pieniądzach, ten kontrakt gazowy, musiał mieć grubą kopertę. Co ty kolego tu opowiadasz, zapominasz, że to nie partia decyduje o wygranej, to tylko Tusk tak robi już od wielu lat, z pomocą usłużnych sądów, dlatego tak niszczy sędziów i prawo w Polsce, spłaca długi, całą władzę  sądowniczą po TK chce przejąć Iustitia, nawet sięz tym nie kryją.Jestem przekonany, że sprawa Morawieckiego skończy się dla niego jak dla Gowina, Pisowi nie zaszkodzi, a kto wie, może go wzmocnić, wyborcy PiSu są w większość konserwatystami, a ci nie znoszą fałszu i zdrady, jaka była wcześniej u Marcinkiewicza (też marnie skończył), Lepper też był zdrajcą, podobnie Giertych.Mam nadzieję, że Morawiecki się opamięta, jego kanapowa grupka bez Kaczyńskiego zniknie, Tusk z pewnością go nie przyjmie, bo jemu nie chodzi o Polskę, nie widać tego? wierzę, że Morawieckiemu jeszcze na Polsce zależy.Jeżeli my wyborcy, nawet ci co nie przepadają za Kaczyńskim, ale zależy im na Polsce, widząc i czując do czego łajdak Tusk doprowadził Polskę, zagłosują na PiS, tylko i wyłącznie oni mogą odbudować naszą Ojczyznę - Polskę.
JzL
Można się z nim zgadzać albo nie. Można go lubić albo krytykować. Ale jednego Jarosławowi Kaczyńskiemu odmówić nie można — charakteru, konsekwencji i politycznej odporności. Wiatry historii wieją coraz mocniej. Fale uderzają z każdej strony. Jedni wyskakują za burtę, inni próbują przejąć ster, a jeszcze inni patrzą wyłącznie na własny interes. A on? On nadal stoi na pokładzie i pcha tę łajbę do przodu. Mimo presji, ataków, zdrad i kolejnych politycznych burz. Pełen szacunek za to, że kiedy inni kalkulują, gdzie bardziej im się opłaci, on wciąż walczy o swoją wizję Polski. 
mjk1
Nie robię sobie jaj, tylko oddzielam fakty od domysłów Ijon. To, że ktoś może mieć ambicje polityczne, nie oznacza automatycznie, że chce rozbić własną partię. Dla Mateusza Morawieckiego wyjście z PiS i budowanie nowego ugrupowania byłoby dziś politycznie bardzo ryzykowne. Historia polskiej prawicy pokazuje, że takie rozłamy zwykle kończyły się osłabieniem obu stron i w efekcie wzmacniały przeciwników. Dlatego uważam, że jeśli Morawiecki rzeczywiście o coś walczy, to raczej o wpływ na przyszłość PiS niż o stworzenie konkurencyjnej partii. Przejęcie przywództwa w dużej, istniejącej formacji daje znacznie większe możliwości niż zaczynanie wszystkiego od zera.Oczywiście mogę się mylić. Ale na razie nie widziałem żadnej publicznej deklaracji Morawieckiego, że odchodzi z PiS i zakłada własny projekt. Jeżeli taka deklaracja padnie, bez problemu zmienię zdanie. Natomiast jedno już dziś jest faktem. To nie Morawiecki postawił ultimatum. To Jarosław Kaczyński powiedział: pełne podporządkowanie albo rozstanie. I właśnie dlatego napisałem ten felieton, bo niezależnie od tego, kto ma rację w tym sporze, największym wygranym wewnętrznej wojny na prawicy może okazać się Donald Tusk.
mjk1
Właściwie w jednej sprawie się z Tobą zgadzam Ijon - PiS rzeczywiście ma dziś poważny problem kadrowy i od dawna o tym piszę. Tylko że nadal nie odpowiedziałe na moje pytanie.Jeżeli nie Morawiecki, to kto?Bo krytyków jest wielu, natomiast nazwisk jakoś nikt nie podaje. Co do rozwiązania Sejmu po wyborach prezydenckich - nie było to takie proste. Prezydent nie może według własnego uznania rozwiązać parlamentu, bo ma na to konstytucyjne ograniczenia. Można oczywiście dyskutować o różnych scenariuszach politycznych, ale nie przedstawiajmy ich tak, jakby wszystko zależało wyłącznie od jednej decyzji Nawrockiego.Z czym się natomiast zgadzam, to z tym, że po zwycięstwie w wyborach prezydenckich PiS nie wykorzystał politycznego momentu. Rząd był wyraźnie osłabiony, a opozycja zamiast narzucić własną narrację zaczęła zajmować się głównie sobą. I właśnie dlatego wracam do sedna mojego wpisu. Nie twierdzę, że Morawiecki jest idealny. Twierdzę jedynie, że spośród obecnych polityków PiS nie widzę dziś nikogo z większym potencjałem do przejęcia odpowiedzialności za partię. Jeżeli ktoś takiego widzi, to naprawdę chętnie poznam nazwisko i argumenty. Na razie słyszę głównie, dlaczego nie Morawiecki, ale wciąż nie słyszę, kto w jego miejsce.
tricolour
Jeżeli inna strona sceny politycznej jest dla Kaczyńskiego wrogiem ("wróg jest gdzie indziej"), a jednocześnie jest sugestia, że "rozłamowcy" są wrogiem, to... w sumie dobrze.Czas na nowe.
mada
POwiedzcie wszyscy mądrzy Kogo chcecie na premiera.W głowie tylko maseczki.
Ijontichy
". Nie widziałem dotąd żadnej wypowiedzi Mateusza Morawieckiego, z której wynikałoby, że chce rozbijać PiS, zakładać własny klub czy budować konkurencyjną partię."--koniec cytatu.Chyba se jaja robisz!!! MA POPEŁNIĆ SAMOBÓJSTWO??? Miałem cie za powaznego blogera...Ciao.
Ijontichy
"Bo jeśli nie Morawiecki, to kto?"---koniec cytatu.Dobre pytanie..gdybym chciał sobie zakpić,to bym zaproponował @sake2000 aby ci odpowiedziala.:-))Sam od czasów smoka wawelskiego TU piszę,ze szpital geriatryczny im.PiS  już ledwo dycha.Każdy "gość" w mediach..to siwiuteńki jak gołąbek i duka teksty sprzed 20 lat.Była okazja po wyborach prezydenckich...Tusk i reszta byli w szoku trzęśli pośladkami...było wtedy zaatakować!!! Zamknąć sejm na zamek,senat tez i ogłosić nowe  wybory! Że co? UE? Srać na ten gejowski grajdoł! Ktoś tu pisze o "poznaniu po czynach"...ale lepiej brac pieniądze NASZE i nic nie robić...BYĆ SE W OPOZYCJI.Jak czytam Kuźmiuka,to dostaję choroby morskiej...NIC!!! Człowiek z 10 partii ...żadnej myśli...tylko NIC! Twoje pytanie KTO?Nikt,NIKT...lepiej im w opozycji..."dieta leci,nie cza sie męczyć,pisac ustawy i COŚ ROBIĆ"Pewnie sam Kaczyński na premiera...żartowałem..:-))) 
mjk1
Moim zdaniem to właśnie jest zasadnicza różnica między nami Ałtorytecie. Ty zakładasz, że wszystko jest elementem misternie przygotowanego planu. Ja patrzę przede wszystkim na fakty. Nie widziałem dotąd żadnej wypowiedzi Mateusza Morawieckiego, z której wynikałoby, że chce rozbijać PiS, zakładać własny klub czy budować konkurencyjną partię. Wręcz przeciwnie - od wielu miesięcy podkreśla, że chce działać w ramach Prawa i Sprawiedliwości.Natomiast faktem jest coś innego. To Jarosław Kaczyński postawił ultimatum. To on powiedział: albo pełne podporządkowanie, albo rozstanie. Jeżeli więc dojdzie do pęknięcia, to trudno będzie twierdzić, że nastąpiło ono wyłącznie z inicjatywy Morawieckiego. Od wielu lat słyszymy również zapowiedzi przekazania sterów młodszemu pokoleniu. Sam prezes mówił o tym wielokrotnie. Tymczasem za każdym razem, gdy pojawia się ktoś z realnym potencjałem przywódczym, okazuje się, że jeszcze nie teraz. Problem polega na tym, że polityka nie zatrzymuje się dlatego, że ktoś nie chce odejść. Czas płynie niezależnie od naszych planów. Jeżeli dziś dla zachowania pełnej kontroli nad partią ryzykuje się osłabienie własnego obozu, to największym beneficjentem nie będzie ani Morawiecki, ani Konfederacja, ani Korona.Będzie nim Donald Tusk.I właśnie to najbardziej mnie niepokoi, bo można wygrać każdą wewnętrzną walkę o władzę w partii, a jednocześnie przegrać walkę o władzę w państwie. A z punktu widzenia wyborcy to ta druga jest przecież najważniejsza.
mjk1
Panowie (Ijon&Ałtorytet), nie twierdzę, że Mateusz Morawiecki jest politykiem bez błędów. Wręcz przeciwnie - ma za sobą decyzje, które do dziś budzą kontrowersje. Można dyskutować o zmianie rządu Beaty Szydło, polityce covidowej, relacjach z UE czy Ukrainą. To wszystko są tematy do poważnej rozmowy. Tylko że ja piszę o czymś innym. Patrzę na sytuację PiS w połowie 2026 roku i zadaję proste pytanie: kto dziś realnie może przejąć odpowiedzialność za tę partię i poprowadzić ją do zwycięstwa?Bo jeśli nie Morawiecki, to kto?Czarnek? Został politycznie wyhamowany. Bogucki? Również. Błaszczak się nie nadaje i nie widać, by budował własne zaplecze. Pozostali? Nie mają ani rozpoznawalności, ani doświadczenia premiera. Nie twierdzę, że Morawiecki jest idealny. Twierdzę jedynie, że spośród obecnych polityków PiS ma dziś największy potencjał, aby powalczyć o wyborców spoza twardego elektoratu. Co do rzekomej współpracy Tuska z Morawieckim, mam zupełnie inne wrażenie. Gdyby rzeczywiście istniał taki układ, to dlaczego obecnie największe polityczne ciosy spadają właśnie na Morawieckiego? Dzisiejszy konflikt wybuchł przecież wewnątrz PiS, a nie między PiS a KO. Jeżeli już gdzieś widzę polityczny paradoks, to raczej w tym, że działania obecnego kierownictwa PiS prowadzą do osłabiania własnego środowiska, a każda kolejna wojna wewnętrzna oznacza jedno - większą szansę na utrzymanie władzy przez Donalda Tuska.Dlatego ponawiam pytanie, bo ono jest najważniejsze: jeśli odrzucamy Morawieckiego, to kogo w jego miejsce proponujecie? Nie za pięć lat, tylko dziś, bo sama krytyka nie jest jeszcze programem politycznym.
AŁTORYDET
Sprawy poszły dalej niż myślisz , Ijonie. Paręnaście dni temu, sąd belgijski, zablokował konto PAŻP, z paroma miliardami dolarów. Zablokował, bo Morawiecki jednostronnie wypowiedział umowę z Pfizerem. Wydawało się, że to idealna piłka do ataku na Morawieckiego i PiS, zważywszy na tragiczny stan finansów państwa. I g...o. Tusk przykrył skandal, atakiem na Kaczyńskiego, Świrskiego i Kraskowskiego. Dolary przeciwko orzecha, że trwa intensywna praca na linii Tusk - Morawiecki.
AŁTORYDET
Kaczyński tak samo podarował Tuskowi drugą kadencję, jak Nawrocki zrobił z "braci" Ukraińców - banderowców. Po prostu testuje lojalność Morawieckiego. Morawiecki chce odejść  PiS-u, utworzyć klub w Sejmie i obsadzić stanowisko v-ce marszałka. No i clou programu: mając blisko czterdziestu posłów, stworzy perspektywę odrzucania prezydenckich vet.Ciekawe, że najbardziej znani frondyści pochodzą z Breslau. Naiwniacy z konfy i korony, liczą, że będą beneficjentami manewru Morawieckiego. Oj naiwni, naiwni...
tricolour
Moze jeszcze nie podarował,  ale ciężko pracuje nad prezentem.Kaczyński uważa, ze wybory można wygrywać tą samą metodą przez kilka dekad: wyeliminować wewnętrzną konkurencję,  a potem wyjąć z kapelusza jakąś osobę,  na którą zagłosują głosowacze. Wstawi się manekin w telewizor, powie się, że to dobry manekin, a głosowacze oddadzą głos, jak mocz. To działało.Teraz przestaje. Jest jeszcze inercja, może nawet na przyszłe wybory, ale energia się kończy. Morawiecki nie odpuści, to dobrze.
Ijontichy
Ludzie pamiętają M.M. wszystko! !Pucz w 2017 odsunięcie Beaty Szydło i całego rzadu.2.Podpisywanie w UE wszystkiego najgorszego!3.Ustępstwa w Unii na rzecz czegoś tylko obiecywanego...4.Potem afera Covidowa...za którą każdy inny premier poszedłby siedzieć!  5.Polityka wobec Ukrainy...Duda,Morawiecki i Zelenski jedno pochodzenie etniczne...Myślisz,że "elektorat" PiS- zapomniał? Pewnie tak...ci którzy NIE DARUJĄ PISOWI I MORAWIECKIEMU POLITYKI...POSZLI DO KONFY.Wybory w 2023 to pokazały...Kaczor juz ma 77 lat...reszta jest milczeniem...skąd znam ten cytat? :-))
Do wpisu: Apel do libertarianina.
Data Autor
spike
"Drogi Grzegorzu, ......", "nie krępuj się Albercik, usta usta!". - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Nie da się w jakikolwiek sposób, nawet farmakologicznie przekonać "Napoleona" w gustownym kaftanie, że nim nie jest. :))))) - - - - - - Ogólnie można powiedzieć, że człowiek pracujący, mający rodzinę, w jakikolwiek sposób nie ma czasu na zajmowanie się idiotycznymi teoriami z zakresu "płaskiej Ziemi", chyba że w wolnej chwili dla rozrywki. Osobnik który pisze takie głupoty, musi być "pod specjalnym nadzorem", a to tylko mały wycinek tej "tfurczości", z bajkopisarstwa się nie wyżyje, chyba że jest na "garnuszku", bez możliwości posiadania prawa jazdy.
Grzegorz GPS Świderski
Dobrze. Skoro nigdy nie twierdziłeś, że terytorialny monopol na przymus jest konieczny i nieusuwalny — napisz wprost: czy uważasz, że można się bez niego obejść? Czy monopol na przymus jest moralnie dopuszczalny? Bo jeśli Twoja odpowiedź brzmi „nie wiem" albo „to nie jest mój temat" —  to właśnie o tym piszę: że budujesz cały system na fundamencie, którego nie chcesz ani obronić, ani zakwestionować. Nie wciskam ci tez — pytam o fundament, którego unikasz. Cokolwiek napiszesz o polityce, w tle będzie państwo, czyli monopolistyczny aparat terroru. Ten terror jest fundamentem wszelkich tematów politycznych. Więc poruszając jakikolwiek temat polityczny, musisz wiedzieć, jaki masz stosunek do terytorialnego monopolu na terror.A na twoje pytanie odpowiadałem ci już wielokrotnie: wszystkie tereny na świecie są opanowane przez monopolistyczne aparaty przemocy. Nielicznym wyjątkiem jest np. Liechtenstein — i wyraża się to tym, że każda gmina ma prawo do secesji. Ideałem libertarian jest to, by każda gmina na świecie miała prawo do secesji. Takie prawo można, a nawet trzeba, dopisać do Deklaracji Praw Człowieka. Gdy takie prawo uzna większość państw, to w istocie państwa staną się rozproszonymi obszarami z licznymi enklawami i eksklawami, co wyeliminuje krwawe wojny na dużą skalę. 
mjk1
Dziękuję Grzesiu za kolejne potwierdzenie tego, o czym napisałem. Po raz trzeci odpowiadasz na tekst, którego nie napisałem. W moim wpisie nie było ani jednego zdania o tym, że państwo jest "konieczne i nieusuwalne", ani projektu "jak terroryzować ludzi ku ich dobru". To są wyłącznie tezy, które sam mi przypisałeś, żeby móc wygłosić po raz setny swój wykład o "terytorialnym monopolu na terror". To już nie jest dyskusja Grzesiu. To jest odtwarzanie tej samej płyty niezależnie od pytania. Mógłbym napisać o emeryturach - odpowiesz "terror". Mógłbym napisać o ochronie zdrowia - odpowiesz "terror". Mógłbym napisać o drogach - odpowiesz "terror". Mógłbym napisać o pogodzie - pewnie też doszedłbyś do "terytorialnego monopolu na terror".Piszesz o dziesięciu "folwarkach", prywatnych państewkach i dobrowolnych umowach, ale nadal nie odpowiedziałeś na najprostsze pytanie: gdzie taki model działa na skalę całego społeczeństwa i zapewnia trwały dobrobyt? Nie w teorii Rothbarda. W rzeczywistości!!!Ja opisałem własne doświadczenie życiowe. Ty odpowiedziałeś kolejnym manifestem ideologicznym. To właśnie pokazuje różnicę między nami. Ja rozmawiam o rzeczywistości, Ty nieustannie wracasz do swojej teorii. Kiedy zaczniesz odpowiadać na to, co naprawdę napisałem, chętnie podejmę dyskusję. Dopóki odpowiadasz wyłącznie własnym wyobrażeniom o moich poglądach, rozmawiasz przede wszystkim... sam ze sobą.
Grzegorz GPS Świderski
Twój temat brzmi: jak zastosować terytorialny monopol na terror, który uznajesz za konieczny i nieusuwalny, tak żeby wyszedł na dobro obywateli.Ja odpowiadam dokładnie na ten temat – ale od strony fundamentu: pokazuję, że założenie o konieczności, słuszności i nieusuwalności tego monopolu jest fałszywe.Jeśli fundament jest fałszywy, nie ma sensu projektować czegokolwiek opartego na terrorze. Dlatego piszę na temat: trzeba pozbyć się monopolu na terror i pozwolić ludziom organizować życie bez takiego monopolu, według dobrowolnych umów.To wciąż jest ta sama rozmowa na ten sam temat – tylko ja zaczynam ją krok wcześniej: od pytania, czy narzędzie, które chcesz dobrze stosować, jest w ogóle moralnie dopuszczalne.Ty ustalasz poziom dyskusji na: „jak terroryzować ludzi ku ich dobru”, a ja przenoszę ją na poziom: „czy terror ku czyjemukolwiek dobru jest moralnie dopuszczalny i czy da się obyć bez niego”. Ty chcesz zaprojektować dobry, terytorialnie monopolistyczny aparat stosujący terror, a ja ci tłumaczę, że taki aparat sam w sobie jest zły i cokolwiek robi, jest złe – więc nie można go przeprojektować tak, by robił dobrze.Różnica między nami jest taka, że ty chciałbyś wypracować idealne rozwiązanie gospodarcze, które zostanie narzucone odgórnie siłą, a ja uważam, że nawet najlepsze rozwiązanie będzie złe, jeśli zostanie narzucone siłą.Jak zrezygnujemy z narzucania, to w ogóle nie będzie potrzeby wypracowywania jednego ideału, bo wtedy po prostu ludzie sobie zdefiniują wiele ideałów, być może wzajemnie sprzecznych, i będą je realizować w swoich grupach, nie przeszkadzając innym.PiS założy swój folwark socjalny i do niego wstąpi jego elektorat, a KO swój. W jednym folwarku będą szkoły z krzyżem i religią, a w drugim tęczowe szkoły z uczącymi transwestytami. Nie ma żadnej potrzeby, żeby robić albo tak, albo tak, albo 4 lata tak, a kolejne 4 inaczej. Można śmiało mieć w jednym kraju dziesięć folwarków, które realizują różne ideały edukacji, służby zdrowia czy zabezpieczenia się na starość. To nie musi być jednolite!
Grzegorz GPS Świderski
Problem polega na tym, że mjk1 nie polemizuje z moimi argumentami, lecz z własnym wyobrażeniem mojego stanowiska.
mjk1
Ależ ja doskonale zdaję sobie sprawę Tri, że z Grzesiem nie wypracujemy wspólnego stanowiska. Tylko nie dlatego, że mamy odmienne poglądy. Problem polega na tym, że Grześ nie polemizuje z moimi argumentami, lecz z własnym wyobrażeniem mojego stanowiska.W moim tekście pisałem o odpowiedzialności, praktyce życia, o tym, że cywilizacja jest sztuką znajdowania równowagi między wolnością a bezpieczeństwem. Tymczasem Grześ odpowiedział po raz kolejny wykładem o "terytorialnym monopolu na terror", Rothbardzie, podatkach jako grabieży i państwie jako organizacji terrorystycznej. Czyli... znowu odpowiedział na tekst, którego nie napisałem.To trochę tak, jakby ktoś zapytał, dlaczego samochód pali tyle benzyny, a w odpowiedzi usłyszał godzinny wykład o budowie silnika parowego. Można nawet mówić rzeczy ciekawe, tylko nie na temat.Dlatego nie próbuję już przekonywać Grzesia. Bardziej zależy mi, żeby osoby czytające tę dyskusję zauważyły pewien mechanizm. Gdy ktoś na każde pytanie odpowiada tym samym zestawem tez, niezależnie od tego, o co został zapytany, to przestaje prowadzić dialog. Wygłasza monolog.I właśnie dlatego od dawna mam wrażenie, że Grześ nie dyskutuje ze mną. Dyskutuje z własnym wyobrażeniem "socjalisty", "lewicowca" czy "etatysty", do którego dopasowuje każdego rozmówcę. Tyle że ja nigdy nie byłem ani lewicowcem, ani zwolennikiem bezgranicznego państwa. Wiele razy pisałem, że jestem za odpowiedzialnością, rozsądnym gospodarowaniem i uczciwą pracą. Trudno polemizować z kimś, kto odpowiada na poglądy, których rozmówca nigdy nie głosił.
tricolour
Wasza dyskusja nie zakończy się wypracowaniem wspólnego stanowiska.W mniejszej skali też można prowadzić dywagacje, czy przypadkiem małżeństwo nie jest organizacją stosującą terror skoro jedna osoba posiada pipkę i dwa cyce, a druga tylko jedną fujarę. I czy skorzystanie ze wspólnych zasobów małżeńskich nie wymaga niemoralnej i poniżającej gry wstępnej, często podpartej podatkiem zakupowym, a alternatywą jest wolnościowe danie w ryj i wzięcie, co swoje. 
Grzegorz GPS Świderski
Nie jestem jedynym libertarianinem na świecie. W Polsce libertarianie to około 3% ludzi, w USA jest nas jeszcze więcej, a naszą ideologię bardzo porządnie opisał Rothbard, więc jeśli naprawdę cię to zainteresowało, mogę wskazać stosowne lektury. To nie jest mój wymysł, tylko dość dobrze opracowany nurt, który w praktyce widać w wielu krajach — tam, gdzie jest więcej wolności, zwykle jest po prostu więcej dobrobytu.Co do definicji państwa. Piszesz, że: „państwo jest wspólnotą polityczną posiadającą monopol na legalne stosowanie przymusu”. Ta weberowska definicja jest tożsama z moją. To jest dokładnie to samo, co „terytorialny monopol na terror”. Różnica polega tylko na tym, z czyjej perspektywy patrzymy. Ty opisujesz ten sam mechanizm — jeden podmiot z monopolem na przymus na danym obszarze — tylko używasz słowa „legalny”, które ma zmyć ocenę moralną. Z punktu widzenia człowieka, któremu ta „wspólnota polityczna” zabiera owoce pracy, ogranicza wolność i karze za nieposłuszeństwo, jest to terror sankcjonowany prawem. Niemoralna grabież nie zmieni się w moralną, gdy nazwiesz ją podatkiem.Więc nie mylę pojęć — nazywam rzeczy po imieniu. Ty mówisz „legalny przymus”, ja mówię „terror”. Co do struktury definicji państwa się zgadzamy, różnimy się w ocenie moralnej tego monopolu.Libertarianin nie twierdzi, że ideały istnieją i że da się mieć państwo bez przemocy. Twierdzi, że każde państwo stosuje terror, tylko czasem w mniejszej liczbie dziedzin, czasem w większej — i że im więcej wolności, tym więcej realnego dobrobytu, co w praktyce widać choćby w porównaniu krajów bardziej liberalnych gospodarczo z socjalnymi molochami.W istocie w stosunkach międzypaństwowych elementy libertarianizmu już istnieją: państwa względem siebie żyją w czymś w rodzaju bezpaństwowego ładu, gdzie nie ma jednego globalnego suwerena. Jedyne, co libertarianie chcą w tym zmienić, to zmniejszyć obszary tych suwerennych podmiotów, które względem siebie kierują się prawem międzynarodowym uzgodnionym dobrowolnie przez dwa lub więcej państw, a nie prawem narzuconym od góry przez jakiegoś kierownika kuli ziemskiej czy światowego hegemona. Dążenie do utworzenia takiego hegemona jest złe. I złe jest też to, że takich hegemonów jest dziś dwieście. Powinny ich być setki tysięcy — każda rodzina powinna być suwerenna, a stosunki między rodzinami powinno regulować prawo międzyrodzinne, które przyjmuje się w drodze pertraktacji i zgody, a nie w drodze militarnej. Jeśli dla dwustu podmiotów jest to możliwe, to będzie możliwe dla setek tysięcy.Jeżeli chcesz serio dyskutować o państwie, to musisz uczciwie przyjąć, że państwo jest terytorialnym monopolem na przymus, a spór dotyczy tego, czy taki monopol można moralnie usprawiedliwiać i jak bardzo go rozciągać na kolejne obszary życia. Tutaj się rozchodzimy — nie w definicji. Dopóki nie zrozumiesz, że inicjowanie aktów przemocy wobec niewinnych jest niemoralne, nie ma sensu rozważać ekonomicznych skutków tej niemoralności. Państwo to organizacja, która właśnie to robi. A dokładniej nie stosuje przemocy przy każdym akcie grabieży zwanej podatkiem, tylko stosuje terror — czyli groźbę użycia przemocy, by obywatel sam oddał owoce swej pracy. Obywatel jest zastraszony i nie musi do niego bezpośrednio przyjść policja, żeby wymusić haracz zwany podatkiem — on sam robi przelew, bo boi się, że przyjdzie policja z komornikiem. To jest klasyczny terror. Terror jest bardziej precyzyjnym słowem niż przymus, bo państwo stosuje przede wszystkim groźbę użycia przymusu i to zastraszenie w większości przypadków wystarcza, by osiągnąć swój grabieżczy cel.Każde państwo idealnie spełnia definicję terroryzmu: działania władz państwowych to planowane i zorganizowane akcje, których celem jest wymuszenie od mieszkańców danego terenu określonych zachowań i świadczeń, naruszających dobra osób niewinnych. Działania te są realizowane z całą bezwzględnością, za pomocą różnych środków (nacisk psychiczny, przemoc fizyczna), w warunkach specjalnie nadanego im rozgłosu i celowo wytworzonego w społeczeństwie lęku przed władzą polityczną.O definicje nie ma się co spierać, bo są oczywiste. Żeby być uczciwym w takiej dyskusji, musisz postawić sprawę jasno: niemoralny terror, który stosuje aparat przemocy zwany państwem, by grabić niewinnych obywateli, zbierając od nich haracz zwany podatkiem, jest niezbędny, konieczny, nieusuwalny. Ludzi trzeba terroryzować i hodować jak bydło, bo inaczej się nie da. Ludzie zawsze i wszędzie są terroryzowani i grabieni, i tego się zmienić nie da. Jak już to przyznasz, to możemy pójść dalej w takiej dyskusji i wyjaśnię ci, że się da inaczej — że terytorialny monopol na terror jest do likwidacji. I wtedy możesz się zabrać za studiowanie licznych traktatów, które w szczegółach opisują, jak to możliwe.
Ijontichy
Posłużę się cytatem,który juz wszedł do kanonu "GENIALNE"Cóż szkodzi obiecać...Pozdrów swojego kolegę zza biurka!! :-))
Do wpisu: Bydło czy mieszkańcy dobrze prowadzonego ogrodu zoologicznego?
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
To, co proponują libertarianie, to właśnie coś pomiędzy "bydłem", a "dziką dżunglą". To cywilizacyjne, wolnościowe, kapitalistyczne zasady, które utrzymują wszystko to, co wypracowała nasza cywilizacja, z których wyeliminowany będzie tylko jeden jedyny niemoralny element: terytorialny monopol na stosowanie terroru. Większość rozwiniętych państw świata nie realizuje tego cywilizacyjnego porządku bez monopolu, tylko stosuje niemoralną hodowlę ludzi jak bydło, bo przy użyciu terroru utrzymuje terytorialny monopol na przemoc. Terytorium jest OK, terror w obronie jest OK, nie OK jest tylko monopol.