Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nikt nie chce wygrać. Polska polityka w czasach, gdy władza stała się problemem.
Data Autor
sake2020
Nikt nie chce rządzić co stawia Tuska na pozycji ,,nie chcem ale muszem''? Zależność Tuska od obcych trzyma Tuska wcześniej jako lidera partii a teraz na stanowisku premiera tyle że nie za darmo,bo zbyt wiele w niego zainwestowano. Dostał nawet Niemca Bachmannna jako swego nadzorcę i doradcę.Bez względu na jakość rządzenia przez nieudolną i skłóconą ekipę on będzie trwał wchodząc w koalicję z Konfederacją co pozwoli na podzielenie się władzą i co ważne odpowiedzialnością. Utrzymanie państwa policyjnego zapobiegnie wszelkim formom protestu i niezadowolenia a winą za trudności i biedę oskarży się jak zwykle PiS. i będzie się działaczom tej partii urządzać pokazowe komisje, sądy, zatrzymania i aresztowania. Los się do was na NB usmiecha, Kaczyński w szpitalu
spike
Kolego nie krępuj się, wcinaj się ile chcesz, to jest dyskusja.Drogi @mjk, to co piszesz prawdą jest, ale prawo można omijać, tak się robi w Niemczech, nawet w Polsce ktoś przed laty wydał dzieło Adolfa, za Adolfa każdy Niemiec musiał je mieć.Co do sedna, wydawnictwo, książka etc. nie mają tu znaczenia, znaczenie ma treść. Nie jestem historykiem, nawet specjalnym fanem, ale czasami oglądam dokumenty historyczne, w których są emitowane archiwalne przemówienia wujka Adolfa i jego świty, w których padają takie słowa jak o żelaznej miotle, czy Adolfa o podboju krajów Europy, poprzez ich uzależnienie gospodarcze od Niemiec, by potem je opanować, a tak się składa, że obecna polityka Niemiec, idealnie pasuje do jego tez, bo chyba nikt nie zaprzeczy, że UE to niemieckie narzędzie do realizacji ideologii IV Rzeszy.Jako ciekawostka związana z obecną decyzją importu żywności, z tą sprzed IIWŚ, Po IWŚ, Niemcy były w poważnym kryzysie gospodarczym, bida aż piszczała, szczura nie było widać, więc władza wpadła na pomysł by , co ciekawe, też sprowadzać zboża z Brazylii, Argentyny, co wywołało potężne zamieszki, polała się krew, wtedy początkujący politycznie Hitler wykorzystał okazję, zaatakował rząd, Niemcy go poparli, otwarli mu drogę do władzy, widać podobieństwo?
mjk1
Przykro mi, ale nie mam żadnych związków z Leszkiem Balcerowiczem ani z jakąkolwiek szkołą ekonomiczną. Opisałem po prostu trzy mechanizmy, które wynikają z matematyki finansów publicznych, a nie z poglądów konkretnej osoby.Jeżeli wydatki państwa są trwale wyższe niż dochody, to w dłuższym okresie możliwości są naprawdę tylko trzy:- zmniejszyć wydatki,- zwiększyć dochody,- albo finansować różnicę długiem.To nie jest „balcerowiczowskie”, tylko arytmetyczne. Tak działa każde przedsiębiorstwo i gospodarstwo domowe też. Bardzo chętnie jednak poznam inne rozwiązanie. Poważnie. Jeśli widzi Pan czwartą drogę, która pozwala utrzymać obecne wydatki państwa bez cięć, bez podnoszenia podatków i bez zwiększania zadłużenia - proszę ją opisać. Jestem otwarty na rzeczową dyskusję. Gdyby śledził Pan moje wcześniejsze wpisy, wiedziałby Pan, że cały czas piszę, że w systemie pieniądza dłużnego nie ma innego rozwiązania. NIE DA SIĘ!!!  Jeżeli jednak ma Pan inne rozwiązanie, chętnie się z nim zapoznam.
HenrykH.
Przepraszam za pytanie.Czy Pan to rodzina Balcerowicza może? ""Bo każdy, kto obejmie władzę teraz, stanie przed trzema możliwościami:Ciąć wydatki - czyli uderzyć w wyborców.Podnosić podatki - czyli uderzyć w wyborców.Zadłużać się dalej - czyli wziąć na siebie winę za przyszły kryzys.Nie ma czwartej drogi.No Panie .Wypisz ,wymaluj L.Balcerowicz ,słynny "mroziciel"polskiej gospodarki .Ekonomista, tfu przez takich znawców to słowo brzmi jak obelga.
mjk1
Nie chcę się wcinać pomiędzy wódkę a zakąskę, ale sprawa wymaga wyjaśnienia Spike.W kwestii „Mein Kampf” warto trzymać się faktów historycznych i prawnych. Po II wojnie światowej prawa autorskie do tej książki posiadała Bawaria i przez 70 lat skutecznie blokowała jej wznawianie w Niemczech. Ten okres skończył się w 2015 r., gdy prawa autorskie wygasły. Od 2016 r. w Niemczech dostępne jest wyłącznie naukowe, krytyczne wydanie opracowane przez Instytut Historii Współczesnej w Monachium. To edycja opatrzona tysiącami przypisów i komentarzy historyków, których celem jest demontaż propagandy i pokazanie mechanizmów nazizmu jako materiał do badań i edukacji, nie promocji. Wiem, bo kilka lat temu dyskutowałem z pewnym historykiem niemieckim na tematy gospodarcze poruszane właśnie w "Mein Kampf". Możesz mi wierzyć lub nie, ale akurat w tej rozmowie na tematy gospodarcze, to ja byłem bardziej "nazistowski" niż pan doktor z Republiki Federalnej.Poza tym rozpowszechnianie treści nazistowskich, propagowanie ideologii hitlerowskiej i symboliki nazistowskiej jest w Niemczech nadal przestępstwem a Niemcy dalej ślepo przestrzegają prawa, nawet ci AfD.Łączenie więc współczesnej polityki Niemiec z realizacją tez z „Mein Kampf” nie ma żadnych podstaw w faktach historycznych ani prawnych.
mjk1
Rozumiem emocje Spike, ale warto oddzielić opinie od faktów.Porównania do Hitlera, „Mein Kampf”, niemieckiego sterowania Polską itp. to publicystyka raczej spiskowa, a nie argument polityczny. Nie ma żadnych dowodów na takie tezy i nie pomagają one w rzeczowej rozmowie o finansach państwa.Dług publiczny nie zaczął się ani za Tuska, ani za Morawieckiego. Rósł za wszystkich rządów, bo od lat wydatki państwa rosną szybciej niż dochody. Różnica polegała na tym, że w ostatnich latach duża część zadłużenia była przenoszona poza budżet (PFR, BGK, fundusze celowe). Te zobowiązania są realne niezależnie od tego, kto rządzi.Dochody budżetu nie zależą od „woli” premiera, tylko od koniunktury gospodarczej, inflacji, konsumpcji i systemu podatkowego. Wysoka inflacja w latach 2021-2023 sztucznie pompowała wpływy z VAT. Gdy inflacja spada, wpływy naturalnie hamują. To mechanizm ekonomiczny, nie polityczny.Budżet, który dziś obowiązuje, opiera się w ogromnej części na zobowiązaniach podjętych wcześniej: transferach socjalnych, wydatkach na zbrojenia, ochronę zdrowia, samorządy i obsługę długu. Tego nie da się „wyłączyć” decyzją polityczną bez bardzo bolesnych cięć. Teza mojego wpisu nie brzmiała „kto jest winny”, tylko dlaczego dziś nikt realnie nie pali się do przejęcia władzy. I odpowiedź jest prosta: bo każdy rząd musiałby mierzyć się z tym samym problemem finansowym, niezależnie od barw partyjnych.Możemy się spierać o oceny polityków, ale jeśli chcemy poważnie rozmawiać o państwie, to warto trzymać się faktów ekonomicznych, a nie porównań do III Rzeszy.
spike
Widać że długa droga edukacyjna przed tobą kolego, inaczej byś wiedział że taki dla ciebie straszak dla dzieci jak Mein Kampf, nie został spalony, dalej jest wydawany i przez Niemcy realizowany. - - - Nawytrząsałeś się, ale nic ciekawego nie napisałeś "krowa co dużo ryczy, mało mleka daje".
Bartosz Jasiński
Dziś „władza” to nie nagroda, tylko gorący kartofel – i to taki, co parzy od razu w budżet. Rozłam u Hołowni to tylko dym z gaśnicy; prawdziwy ogień jest w finansach państwa: w kosztach obsługi długu, w zobowiązaniach i w rachunkach, których nie da się już wiecznie chować do szuflady z napisem „fundusz” albo „tymczasowe”. Komentarze pod tekstem to świetna próbka: jedni intuicyjnie czują, że w opozycji wygodniej, bo jest gadanie, są emocje, a odpowiedzialność za liczby ma ktoś inny. Drudzy – zamiast o pieniądzach – odpalają „Tyfusa”, Berlin, Hitlera i resztę zestawu do straszenia dzieci przy ognisku. Czyli klasyka: jak argumenty nie dowożą, to dowozi apokalipsa. Sedno jest takie: nieważne, kto wygra narrację w mediach – ktoś musi przegrać z kalkulatorem. I dlatego wszyscy „chcą wygrać”, tylko najlepiej bez wystawiania rachunku… a jak już, to na nazwisko następnego.
spike
to jest nieprawda, znowu ciężkie pieniądze Tyfus dostał, by przejąć władzę, bo jemu i całej szajce nie chodzi o dobro Polski i Polaków, a chodzi do zadłużenia Polaków, a to osłabi Polskę, nad którą Niemcy mają przejąć kontrolę, co już widać i czuć, o tym mechanizmie mówił Hitler jeszcze przed wojną, podobnie jak o "żelaznej miotle", Tyfus realizuje wizje żywcem wziętą z Mein Kampf, którą swego czasu musiał każdy Niemiec kupić, więc pewnie ma w spadku taki egzemplarz, do tego szkolenie w Berlinie i z Berlina, jak np. o łamaniu polskiego prawa. - - - - - - Morawiecki zrobił długi, ale mozna było inaczej, mając rodymaną epidemię Covid, imigracja z Ukrainy? - - - ale o jedno dbał, o przychodzy do budżetu, co Tyfus odpuścił, jak tylko przejął władzę, przychody ponownie drastycznie spadły, jak to było za jego poprzednich nierządów, Morawiecki informował ile dług spadł, Tyfus ile wzrósł. - - - - - Bicie się o władze 2 lata przed wyborami, to strata czasu i pieniędzy, Sztuka wojny naucza, że trzeba poczekać, buldogi już się gryzą. - - - - - - Jakby cały Hołownia wyszedł z rządu, to chyba Tyfus traci większość, a ci co chcą zostać, to nie dla Polski, ale dla własnej kieszeni, wiedzą że już taka sytuacja się nie powtórzy, nie wejdą znowu do sejmu, podobnie to widzą "cichodajki" z PSLu, rolnicy nie będą już tacy wspaniałomyślni. Pozostaje tylko i wyłącznie wybrać PiS, innej opcji nie ma, Konfa się nie nadaje, to samoluby do tego krętacze.
Ijontichy
Jeżeli to jest twoja teoria spiskowa,to pewnie wyciągnąłeś wnioski z bezczynności PiS-u po wybraniu prezydenta.Tusk był w stanie agonalnym :-))) cała ta koalicja była posrana [sorry] po kolana...a pisiory..też zaliczyły STUPOR! Kaczor doszedł do wniosku...że tuskoidy obalą wynik wyborów? Dużo nie brakowało...Ale widzisz tu Kuźmiuka...on bredzi ,że ONI ROBIĄ WSZYSTKO...czyt.NIC!!! Bo w ozycji nie jest źle...kasa leci...nic nie "cza robić",tylko raz na jakiś czas...kongres i zjazd..."niech się babcia cieszy".koniec cytatu.Jak tak dalej pójdzie,to tuskoidy będą rządzic do końca świata...i jeden dzień dłużej.Pzdr. 
Do wpisu: Cisza, która mówi więcej niż konferencje prasowe.
Data Autor
Ijontichy
"Tajemnica jest wtedy i tylko wtedy,gdy o czymś wie tylko jedna osoba. Gdy o czym wiedzą już nawet dwie osoby,to juz nie ma tajemnicy." gdzieś to wyczytałem w starociach..Rzym,Grecja? Czyżby Sikorski i nasz prezydent ...też to wyczytali?:-)))
mjk1
Nie wydaje mi się. Gdyby chcieli wywołać burzę, to już wczoraj Sikorski obrabiałby to w usłużnych mediach. A tu cichuteńko, jak "makiem zasiał". Nawet na X nikt nie pyszczy.
sake2020
Może to cisza przed burzą? Wszak reżim dysponuje środkami i zasobami do jej wywoływania.
Do wpisu: Ile kosztuje litr z węgla? Liczby, które zmieniają całą dyskusję.
Data Autor
mjk1
Przeczytałem, dziękuję, tak przypuszczałem.
Ijontichy
Odpowiedziałem: ale na wszelki wypadek...to drugie :-)))
mjk1
Zapewne nie uwierzysz, bo nie masz o niczym pojęcia Spike, ale mimo wszystko Ci to wytłumaczę.To nie jest kwestia „Chiny nie wiedziały, co to węgiel, a Polska wiedziała”. To są dwie różne epoki przemysłowe.W Polsce karbochemia, koksownie, gaz koksowniczy, smoły, benzole, amoniak, to była standardowa część przemysłu ciężkiego XX wieku. Robiono to dlatego, że nie było taniego gazu ziemnego, nie było taniej ropy i węgiel był podstawowym surowcem chemicznym. To samo robiły Niemcy, Francja, Wielka Brytania, USA. Polska nie była tu żadnym wyjątkiem ani pionierem.Potem świat się zmienił. Ropa stała się tania i powszechna, gaz ziemny stał się podstawą chemii a węgiel przestał być opłacalnym surowcem chemicznym, bo były tańsze alternatywy. Europa i USA porzuciły karbochemię nie dlatego, że była zła, tylko dlatego, że ropa i gaz były tańsze.A teraz mamy trzecią epokę. Chiny mają ogromne własne zasoby węgla, relatywnie mniej własnej ropy i gazu i gigantyczny przemysł chemiczny, więc robią dokładnie to, co robiła Europa 70 lat temu, gdy miała podobną strukturę surowców, czyli: wracają do węgla jako surowca chemicznego. Nie dlatego, że „odkryli Amerykę”. Tylko dlatego, że ekonomia surowcowa im to dziś narzuca.I dlatego zdanie: „Chiny nie zużywają węgla na alkohole i surowce” jest po prostu niezgodne z faktami przemysłowymi. Zużywają. I to na ogromną skalę. Tylko że większość tego metanolu, amoniaku, syntez gazowych idzie do chemii, nawozów, przemysłu, a nie do baku samochodu osobowego i stąd bierze się to nieporozumienie.Krótko mówiąc. To nie jest spór o to, kto był mądrzejszy. To jest kwestia tego, że różne kraje w różnych epokach używają tych samych technologii wtedy, gdy ekonomika surowców im to uzasadnia.Amen.
spike
Nie no bądźmy poważni, jak w Polsce przetwarzano węgiel na różne surowce, to Chiny "nie wiedziały, jak się pisze węgiel", teraz najwięcej go zużywają, ale nie dla alkoholu i innych surowców !
mjk1
Chiny nie są wzorcem do ślepego naśladowania Spike, ale realnym przykładem, że węgiel można przetwarzać w paliwa i surowce.Ich doświadczenia pokazują możliwość, nie konieczność, przepisywania miksu energetycznego na całym świecie.
spike
@mjk - "Sednem sprawy jest to, że oni traktują węgiel jako surowiec do przetwarzania, a nie tylko do spalania."Inaczej to widzę, węgiel napędza głównie hutnictwo i energetykę, a ta wymusza wykorzystanie zawartości węgla do innych celów, Chiny wszystkiego zużywają najwięcej na świecie, a my za to płacimy, dlaczego Europa nie idzie w tym kierunku, nawet USA, skoro to takie opłacalne?Chętnie bym wysłuchał jakiego fachowca w tych sprawach, AI tylko wyświetla ogólne informacje, bez ich dokładnej analizy. Dlaczego nie słychać o chińskich samochodach na alkohol, skoro tak ich dużo produkują?
Zbyszek
Komunikacja może mieć rozmaite cele. Na przykład ewangeliczne "Pytali Go, by Go pochwycić na słowie" pokazuje, że niekoniecznie komunikacja bywa zdrowa i twórcza. Panu bym radził zrobić krok w tył, bo idąc do przodu tak, jak pan to czyni, zostaje pan z toporną dosyć i bardzo łatwą do dyskwalifikacji - może o to chodzi i pan taki Konrad Wallenrod - propagandą.Proszę wybaczyć, ale dalszą wymianę zdań uważam za niecelową. Sam pan sobie strzela bramki i szkoda czasu na ich wskazywanie. Moc pozdrowień.
mjk1
Drogi Spike.To, że Chiny mają inny model społeczny, nie ma żadnego znaczenia dla faktu, że produkują metanol i paliwa z węgla na skalę milionów ton rocznie. W tych procesach koszt pracy jest marginalny - decyduje cena surowca i skala instalacji. Reaktor chemiczny nie działa inaczej w demokracji i inaczej w autorytaryzmie. Powoływanie się na „tanią siłę roboczą” to mit z lat 90., który nie tłumaczy dzisiejszej potęgi chińskiej chemii i energetyki. Sednem sprawy jest to, że oni traktują węgiel jako surowiec do przetwarzania, a nie tylko do spalania. I o tym jest mój tekst - nie o ustroju Chin. O chińskim systemie ekonomicznym pisałem wielokrotnie w poprzednich wpisach.
mjk1
Dla Zbyszka.To co Pan napisał jest dość typowym, technicznie brzmiącym atakiem, który miesza trzy różne poziomy, żeby stworzyć wrażenie, że wszystko jest nieprawdą. Przede wszystkim pomieszał Pan koszt produkcji z ceną rynkową metanolu i na tym zbudował całą narrację, że „reszta też jest błędna”. To jest klasyczny zabieg erystyczny, ale oparty na realnym punkcie, który należy spokojnie wyprostować. Co Pan zrobił sprytnie (i poprawnie).Podał aktualne ceny rynkowe metanolu: 300–450 USD/t. I tu ma Pan rację.To jest cena, po której metanol jest sprzedawany na rynku chemicznym w Europie i Azji.Tylko że… To nie jest koszt produkcji metanolu, tylko jego cena handlowa zawierająca marże, transport, koszty kapitału, koszty finansowe, koszty CO₂ i narzut handlowy. Czyli dokładnie to samo, co w benzynie.Ja zaś w tekście operowałem kosztem produkcji, nie ceną sprzedaży. To są dwie różne rzeczy. I Pan to świadomie, zrównał.Dlaczego 100–250 USD/t NIE jest zmyślone.To są wartości podawane w analizach branżowych jako koszt produkcji dla dużych instalacji gazowych i węglowych.      To nie jest cena rynkowa. To jest koszt wytworzenia surowca w instalacji.Dokładnie tak samo jak koszt wydobycia baryłki ropy w Arabii to ~5–10 USD, a cena rynkowa baryłki to 80 USD.Czy to znaczy, że koszt wydobycia jest „nierealistycznie niski”? Nie. To znaczy, że rynek sprzedaje drożej niż koszt wytworzenia. I dokładnie tak samo jest z metanolem.Gdzie Pan nie ma racji (choć brzmi fachowo).Napisał Pan: „produkcja z węgla jest droższa i mniej efektywna niż z gazu” To jest prawda w Europie przy obecnych cenach CO₂ i gazu. Ale kompletnie pomija Pan fakt, że w Chinach ogromna część metanolu powstaje właśnie z węgla, bo jest to dla nich tańsze niż z gazu. Dlatego Chiny są największym producentem metanolu na świecie. Gdyby to było tak nieopłacalne, jak Pan sugeruje - nie robiliby tego na miliony ton rocznie.Najważniejsze: atakuje Pan coś, czego ja w ogóle nie twierdziłem. Drwi Pan z zdania: „jeśli litr metanolu kosztuje np. 3 zł na stacji” Traktując to jak deklarację ceny rynkowej. A to było założenie modelowe do porównania kosztu przejazdu, nie informacja, że dziś tyle kosztuje. To jest różnica, którą każdy inżynier rozumie, a każdy polemista udaje, że nie rozumie.Co jest jednak najciekawsze?Gdy przyjmiemy pańskie liczby: 300–450 USD/tTo daje: ~2,5–3,8 zł za litr metanolu w hurcie.Czyli… dokładnie zakres, który i tak prowadzi do tego samego wniosku:metanol jako paliwo nadal może być konkurencyjny kosztowo wobec benzyny, nawet przy większym spalaniu.Podał Pan dane, które nie obalają mojej tezy, tylko ją przesuwają z „bardzo tanie” na „nadal opłacalne”.W skrócie:- pomylił Pan koszt produkcji z ceną rynkową,- potraktował Pan modelowe założenie jak deklarację ceny detalicznej,- pominął Pan fakt, że Chiny robią metanol z węgla na skalę masową właśnie z powodów ekonomicznych,- pańskie  dane nie obalają tezy o opłacalnościI co najważniejsze: cała pańska odpowiedź nie dotyka sedna mojego tekstu: że węgiel można przetwarzać na paliwo, a nie tylko spalać.Bo z tym Pan w ogóle nie polemizuje.
mjk1
Tak, koszt produkcji z węgla i gazu jest porównywalny.
Zbyszek
"i nie ukrywam, że będzie bolało."Dzięki. To ostatecznie rozstrzyga o jakości pańskiego przekazu. EOT.
spike
Mnie zawsze dziwiło, a może i nie, że często różni hochsztaplerzy do różnych wyliczeń, podają gospodarkę chińska, skrzętnie ukrywając, że tam jakakolwiek produkcja, jest dużo tańsza od światowej, choćby z powodu niskich, albo nieistniejących kosztów płacy i ochrony socjalnej, która istnieje w zachodnim świecie, to jeden z głównych powodów, przerzucania produkcji z zachodu do Chin, są też oczywiście inne składniki, jak lepsze warunki danin dla zachodnich firm. Chiny na początku rozwoju swojej, jak lep zastosowały zwolnienie z wszelkich danin firm zachodnich, przez dość długi okres, (chyba 10 lat), po tym okresie w zamian, co dana firma zainwestowała, przechodziło na własność Chin, to się jeszcze dzieje, zapraszają wszelkich fachowców z całego świata, dobrze płacą, w ten sposób przejmują technologię, do tego wysyłają swoich studentów na uczelnie całego świata, by poznać podstawy i trendy technologii. Jakby zachodni fachowcy nagle wyjechali z Chin, to by się poważnie odbiło na ich gospodarce. Chiny nie są wzorcem do naśladowania, jeżeli chcemy pracować by żyć, bo tam Chińczycy żyją, by pracować, mimo propagandy ich sukcesów gospodarczych, do dziś kto może z Chin ucieka na "zgniły zachód", szczególnie dla wolności.