|
|
Grzegorz GPS Świderski No to przecież napisałem o ludziach. Co szkodzi, by już zaczęli fachowo działać w biznesie, bez czekania, aż zostaną mianowani na urzędników? Wolny rynek im w tym przeszkadza? |
|
|
mjk1 I chyba właśnie o to chodziło w moim tekście, że dobry człowiek potrafi działać uczciwie nawet w niedoskonałym systemie, natomiast zły potrafi zepsuć nawet najlepszy system. |
|
|
mjk1 Nawet ta wymiana zdań pomiędzy Panem a Sake dobrze pokazuje, gdzie naprawdę się różnimy. Od wielu komentarzy rozmawiamy już wyłącznie o pańskiej teorii państwa, a nie o treści mojego wpisu. Ja próbuję rozmawiać o jakości instytucji i odpowiedzialności ludzi. Pan niezmiennie sprowadza każdą odpowiedź do jednego założenia: że całe zło świata wynika z istnienia państwa jako „monopolu na terror”. Szanuję to, że ma Pan spójny pogląd, ale to nadal jest pogląd, a nie aksjomat, od którego wszyscy muszą zaczynać każdą dyskusję. Mój tekst nie był próbą udowodnienia wyższości państwa nad rynkiem ani rynku nad państwem. Był próbą pokazania, że o jakości obu ostatecznie decydują ludzie - ich uczciwość, odpowiedzialność i wychowanie. I przy tym stanowisku pozostaję. |
|
|
mjk1 Nie wiem co to za maniera, nie tylko u Pana, ale znowu przypisuje mi Pan poglądy, których nigdy nie wyraziłem Panie Grzegorzu.. Nigdy nie twierdziłem, że szkoła nie ma wpływu na młodych ludzi. Ma. Czasem bardzo duży. Twierdzę jednak coś innego: fundament wychowania powstaje przede wszystkim w rodzinie. Sam jestem tego najlepszym przykładem. Poszedłem do szkoły podstawowej w 1961 roku, kiedy indoktrynacja komunistyczna była czymś całkowicie normalnym. W szkole opowiadano jedno, a w domu rodzice spokojnie tłumaczyli mi, dlaczego wiele z tych rzeczy jest nieprawdą. To oni ukształtowali mój system wartości, a nie propaganda PRL-u. Gdyby państwo rzeczywiście miało taką wszechmoc wychowawczą, jak Pan twierdzi, wszyscy moi rówieśnicy byliby dziś gorliwymi komunistami. A przecież tak się nie stało. Dlatego odpowiedzialności za wychowanie nie da się przerzucić ani na państwo, ani na szkołę. Rodzice nie mogą powiedzieć: „to szkoła wychowa”, tak samo jak szkoła nie zastąpi domu.Podobnie jest z polityką. Pisze Pan o monopolu państwa, a ja od dawna zwracam uwagę na coś znacznie bardziej podstawowego. Każdy ustrój - państwowy czy prywatny - tworzą konkretni ludzie. Jeżeli większość społeczeństwa akceptuje bylejakość, konformizm i cwaniactwo, to takie osoby będą dochodziły do władzy niezależnie od modelu ustrojowego. PRL również nie upadł dlatego, że nagle zmienił się system gospodarczy. Upadł dlatego, że miliony ludzi przestały wierzyć w jego legitymację. Nawet najbardziej represyjny system nie jest w stanie długo funkcjonować bez choćby biernej zgody społeczeństwa. I dlatego nie zgadzam się z tezą, że wszystko sprowadza się do likwidacji państwa albo monopolu. Historia pokazuje coś odwrotnego. Tam, gdzie społeczeństwo było bierne, psuły się zarówno instytucje państwowe, jak i prywatne. Tam, gdzie ludzie byli odpowiedzialni i wymagający, oba modele potrafiły działać znacznie lepiej.Dlatego wciąż uważam, że kluczowym pytaniem nie jest: kto ma być właścicielem instytucji?, ale: jak wychować ludzi, którzy będą uczciwie z nich korzystać i uczciwie nimi zarządzać?. Bez odpowiedzi na to pytanie żaden ustrój nie będzie działał dobrze. |
|
|
tricolour HeheheMyśmy założyli uczciwe firmy, mamy sukcesy, pieniądze i perspektywy. Osiągamy to pomimo kłód rzucanych przez przepisy czy inne pomysły kapitalizmu, równie destrukcyjne.Tak, Grzesiu - ormowcu, działamy świetnie w każdych warunkach ponieważ wiemy i godzimy się na akceptowalne ceny tego sukcesu. Akceptowanie ceny sukcesu jest łatwiejsze niż walka o większy sukces. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Zło jest niezbędne, konieczne i nieusuwalna, a dobro jest śmieszną utopią. |
|
|
sake2020 Trzeba przyznać,że pan potrafi mnie rozbawić jak nikt. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Terror będzie, ale nie będzie na niego monopolu, więc pańcia Nowacka będzie go stosować tylko wobec swoich wyborców, ty jej unikniesz, bo się zapiszesz do innego folwarku, którym będzie zarządzał Kaczyński i on będzie ciebie terroryzował, narzucając ci siłą swój program edukacyjny i odbierając ci przemocą owoce twojej pracy, by sfinansować wykonanie tego programu. I będziesz mieć to już do końca życia, bez konieczności głosowania na kogokolwiek. Jednak gdy ci porządki Kaczyńskiego zbrzydną, to będziesz się mogła przepisać do folwarku Nowackiej, bez czekania 4 lata na wybory. A ciągle będziesz mieszkać w tym samym domu. |
|
|
sake2020 No i co z tego,że edukacja nie będzie obowiązkowa,program nie narzucany siłą a płacenie za to nie odbierane przemocą skoro nadal uczyć i wychowywać będą takie ,,kadry'' jak pańcia Nowacka i aktywiści z organizacji pozarządowych?Uniknie pan tego terroru? |
|
|
Grzegorz GPS Świderski No ale dziś to państwo wychowuje ludzi i robi to poprzez terytorialny monopol na terror. Edukacja jest obowiązkowa, program jest narzucony odgórnie siłą i opłacane jest to ze środków odebranych przemocą. Tego nie zmienisz, póki nie zlikwidujesz tego systemu. Więc jak się nie obrócisz, to dupa z tyłu. Nie zreformujesz ludzi, póki ich państwo psuje. Lewica doszła do władzy nie tylko przez marsz przez instytucje (głównie edukacyjne i wychowawcze), ale głównie dlatego, że wspierała się w tym państwem. Walki z systemem nie unikniesz. Ważne, by zauważyć, co jest złego w tym systemie. Ja zauważyłem: to terytorialny monopol na terror. Z akcentem na MONOPOL. Jak się bardzo upierasz, to sobie terror zostaw, ale zwalczmy razem monopol. Wtedy ja sobie będę żył na wolności, a ty nadal będziesz mógł projektować prywatne folwarki socjalne hodujące ludzi jak bydło i wychowasz ich na swoją modłę w swoim folwarku.Nie musimy w tym celu tworzyć osobnych, spójnych terenów, może twoje bydło mieszkać na zakładkę z wolnymi ludźmi. Nawet lepiej, jak to będzie wymieszane, bo bydło, obserwując wolnych sąsiadów, będzie naocznie widzieć, jak źle jest na wolności i będzie się cieszyć, że ma dobrego pana, który się nim opiekuje, stosując terror, bo nie muszą się o nic martwić, tak jak wolni ludzie — więc powinieneś to tym bardziej zaakceptować. |
|
|
mjk1 To chyba pierwszy komentarz, z którym mogę się częściowo zgodzić Panie Grzegorzu. Rzeczywiście dobrzy, uczciwi i kompetentni ludzie istnieją. Problem polega jednak na czymś innym.Nie są zdominowani przez "wolny rynek" ani przez "państwo". Są bardzo często zdominowani przez ludzi mniej uczciwych, bardziej cynicznych i lepiej odnajdujących się w walce o wpływy. I to zjawisko występuje wszędzie - w administracji, w spółkach prywatnych, na uczelniach, w organizacjach społecznych i niestety również w polityce. Dlatego od początku próbuję zwrócić uwagę na coś innego. Nie twierdzę, że forma własności automatycznie rozwiązuje problemy. Prywatna firma może być świetnie zarządzana, ale może być też siedliskiem patologii. Państwowa instytucja również może działać dobrze albo fatalnie. O wszystkim ostatecznie decydują ludzie. I właśnie dlatego tak duży nacisk kładę na wychowanie. Uczciwości, odpowiedzialności i szacunku dla innych nie uczy ani rynek, ani państwo. Tego przede wszystkim uczy rodzina. Szkoła może ten proces wzmocnić albo osłabić, ale fundament powstaje dużo wcześniej.Jeżeli wychowamy człowieka uczciwego, będzie miał szansę dobrze zarządzać zarówno prywatną firmą, jak i instytucją publiczną. Jeżeli wychowamy cwaniaka, to będzie wykorzystywał każdą okazję - niezależnie od tego, czy trafi do urzędu, zarządu spółki czy własnego biznesu. Dlatego coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że spór o to, czy lepsze jest państwo czy rynek, często przesłania pytanie znacznie ważniejsze: jak wychować ludzi, którzy będą potrafili uczciwie korzystać z jednego i drugiego. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Przypuśćmy więc, że tych ludzi-aniołów da się znaleźć. Nie ważny system, ale oni będą mądrzy, uczciwi i wykształceni, będą umieli w każdym systemie wszystko świetnie zorganizować, dopilnować i pod ich zarządem każda instytucja i firma państwowa będzie działać świetnie. Jeśli ich się da znaleźć, to znaczy, że oni już są, już mamy tych ludzi, oni gdzieś mieszkają, gdzieś żyją, gdzieś pracują. To czemu nie mieliby już, teraz, założyć stosownej firmy, która by zrobiła to, co oni by zrobili jako urzędnicy? Są na pewno świetni lekarze i świetni menadżerowie zarządzający szpitalami, czy nawet siecią kilku, czy kilkunastu szpitali. Są profesjonalni nauczyciele i zarządcy edukacją. Są świetni organizatorzy ubezpieczeń, bankowcy, przemysłowcy etc. Po co czekać aż polityk ich wybierze na urzędników? Nie mogliby od razy założyć najlepszych ubezpieczalni, sieci szkół i szpitali, fabryk, banków etc. Co im przeszkadza, by to zrobić bez czekania na wyniki wyborów? Wolny rynek im przeszkadza, czy państwo? |
|
|
mjk1 To bardzo trafna obserwacja Tri i myślę, że właśnie dotknąłeś sedna problemu. O rodzinę dbamy naturalnie, bo widzimy bezpośredni związek między własnym wysiłkiem a efektem. Jeśli zaniedbam dom, konsekwencje poniosę ja i moi najbliżsi.Z państwem jest inaczej. Jest ono ogromną wspólnotą, więc bardzo łatwo pomyśleć: „ode mnie nic nie zależy”, „niech zrobią to inni”, „to sprawa polityków”. A przecież państwo nie jest czymś abstrakcyjnym. Ono składa się z milionów takich małych wspólnot jak nasze rodziny. Jeśli większość ludzi będzie uczciwie wykonywać swoją pracę, płacić podatki, szanować prawo, interesować się sprawami publicznymi i wymagać od rządzących przyzwoitości, państwo będzie coraz lepsze. Jeśli większość uzna, że liczy się wyłącznie własny interes - a tak to niestety w naszym kraju wygląda, to żaden ustrój tego nie naprawi.Dlatego zawsze uważałem, że jakość państwa zaczyna się nie w parlamencie, ale przy rodzinnym stole. To tam uczymy się odpowiedzialności, zaufania i tego, czy dobro wspólne ma dla nas jakiekolwiek znaczenie. Tak przynajmniej zawsze było w mojej rodzinie I o tym m. inn. chciałbym napisać w kolejnej części cyklu. |
|
|
tricolour Kazdy nas jest członkiem takiego małego państwa, ktore ma wręcz wszystkie funkcje dużego, narodowego. To małe państwo, to nasza rodzina.Dbamy o nią, planujemy jej przyszłość, zabezpieczamy w domy i mieszkania, ubezpieczamy na wszystkie sposoby. Nawiązujemy relacje sąsiedzkie, by zwiększyć zasoby.No to pytanie: czy tak samo dbamy o rzecz narodową, rzeczpospolitą? I dlaczego nie dbamy? |
|
|
mjk1 Rozumiem Heniek, że z treścią wpisu trudno było polemizować, więc pozostała ocena koloru wody. Jeżeli jednak znajdziesz choć jeden argument, z którym się nie zgadzasz, chętnie o nim porozmawiam. To zwykle ciekawsze niż dyskusja o kolorach. |
|
|
NASZ_HENRY Grokiem o ścianę trzeba cisnąć to wtedy lepiej kolorową wodę leje 😉😡⚫️ |