Otrzymane komantarze

Do wpisu: JOW JOW-owi nierówny. O wielkiej podmianie idei i o tym, jaką Polskę nam zabrano.
Data Autor
mjk1
Bardzo ładnie Pan to napisał. Problem w tym, że to czysta teoria i w praktyce nie ma zastosowania w żadnym kraju. Moje pytanie było bardzo precyzyjne: czym różniły się JOW-y w wersji Kukiz 15 od JOW-ów zaproponowanych przez Śp. profesora Jerzego Przystawę a na to pytanie pański tekst nie odpowiada Panie Grzegorzu. Różniły się w kilku kwestiach, ale jedna była najważniejsza. To różnica, która preferowała rządy inteligencji nad rządami populistów i wszelkiej maści hochsztaplerów. Naprowadzę Pana.  W każdym kraju, jak do władzy dojdzie inteligencja, kraj się rozwija. Nawet w tak niedoskonałej demokracji jak nasza, jak inteligencja miała wpływ na rządzenie, kraj zaczął się w szybkim tempie rozwijać. Można nie lubić Kaczyńskiego, ale nie znając się na gospodarce. przynajmniej nie przeszkadzał. Teraz niestety "odleciał" i właśnie zaoruje PiS, ale to jego problem i jego ugrupowania. Ta inteligencja, dzięki której kraj się reformował i rozwijał, jest teraz wycinana w pień, przy cichym przyzwoleniu samego Kaczyńskiego. Powtarzam wiec pytanie: co w systemie JOW w wersji Przystawy pozwalało wyeliminować w szybkim tempie populistów a do władzy dopuścić inteligencję. I to szybciej niż w czteroletnim okresie wyborczym. Kiedyś było to precyzyjnie opisane na stronach Jerzego Przystawy. Niestety strona zniknęła bezpowrotnie i nikt dzisiaj nawet nie pyta dlaczego? Może Pan zapytać swoją "lodówkę", ale obawiam się, że nie odpowie.
Grzegorz GPS Świderski
Ja to napisałem 15 lat temu, gdy żadne GPT nie istniały: salon24.plKorupcję może ograniczyć tylko i wyłącznie wolnorynkowy kapitalizm. Tak, że wszystko, co można załatwić tylko tak, by przekupić urzędnika, dało się normalnie kupić na rynku. 
spike
@grześ - bujda na resorach, bardziej wyciskaj GPT, gdzie są wady i zagrożenia. - - - - Obojętnie jaka jest ordynacja wyborcza, generuje korupcję. - - - Powinno się wprowadzić zakaz, by jakakolwiek partia mogła obsadzać różne spółki i urzędy z klucza partyjnego, poseł nie powinien iść w politykę dla korzyści, owszem, może być odpowiednio opłacany, ale nic więcej.
spike
Dodam ze swej strony, ja widzę JOW-y jako bardziej podatne na korupcję. Partia zrzeszająca wielu (tys.)członków, łatwiej zdobędzie fundusze, nawet z banku, dług rozkłada się na partię- jej członków, a pojedynczy kandydat skąd weźmie kasę na kampanię wyborczą? - - - - - W GB mamy JOWy, ale też partie, które za tym stoją. - - - - Już kiedyś była o tym rozmowa, uważam, że trzeba naprawić to co jest, sprawdzić, może znowu coś poprawić, albo całkiem zmienić.
Grzegorz GPS Świderski
JOW Przystawy i Kukiza to dokładnie ta sama ordynacja, to wzorowanie się na UK, skopiowanie we wszystkich szczegółach ich ordynacji wyborczej. JOW brytyjskie, takie, jakie proponował Przystawa i popiera Kukiz, ma takie cechy, które można zastosować dla Polski:1. System JOW prowadzi najczęściej do dwubiegunowej sceny politycznej, co zapewnia stabilny rząd.2. W JOW głosuje się przede wszystkim na ludzi, a ordynacje proporcjonalne to głównie wybór partii.3. Ordynacje proporcjonalne sprzyjają korupcji – w krajach, w których jest JOW, korupcji jest mniej.4. JOW to system zgodny z dawnymi tradycjami polskimi, bo był stosowany w Pierwszej Rzeczpospolitej.5. W JOW nie są możliwe różne paradoksy, które generują ordynacje proporcjonalne, np. paradoks: „z A na B daje C”.6. JOW to najprostszy, najstarszy i najbardziej naturalny sposób na wybieranie członków ciał przedstawicielskich.7. JOW stosowane są w najpotężniejszych i najbogatszych mocarstwach świata, pozostałe kraje demokratyczne stosują ordynacje proporcjonalne.8. Demokracja zawsze promuje populistów (czyli polityków składających obietnice, które się ludziom podobają, ale są nie do zrealizowania w praktyce), niemniej w JOW, gdzie wyborcy najczęściej znają osobiście swojego przedstawiciela i jego dokonania, łatwiej takich populistów można się pozbywać w kolejnych wyborach.9. W JOW posłami mogą zostać lokalni biznesmeni dzięki swoim wpływom i pieniądzom. To nie jest wada, ale zaleta JOW, bo lepiej jest, gdy przedstawiciel polityczny jest bogaty i dominujący, niż gdy jest biedny i uzależniony. Niemniej nie jest to regułą – w JOW może zostać wybrany każdy, kto zyska popularność w lokalnej społeczności, a więc też biedny i wpływowy.10. JOW oznacza wybory w małych okręgach, a więc daje szanse ludziom, którzy sprawdzili się lokalnie, są znani w lokalnych społecznościach z jakichś swoich poprzednich, skutecznych, pozytywnie ocenianych działań politycznych – wybiera się głównie ludzi z doświadczeniem.11. JOW nie stanowi panaceum na wszystkie problemy, nie niweluje wszelkich wad demokracji – to tylko ordynacja wyborcza, która jest po prostu lepsza od innych. Większość argumentów przeciw JOW, to są w istocie argumenty przeciw demokracji, a nie przeciw konkretnej ordynacji wyborczej.12. JOW zapewnia osobistą odpowiedzialności posła przed obywatelami w jego okręgu wyborczym – jest to bezpośrednia odpowiedzialność przed wyborcami, bez pośrednictwa partii politycznych. Ordynacje proporcjonalne powodują to, że poseł odpowiada przede wszystkim przed swoim szefem partyjnym.13. W JOW większości się szuka i je tworzy przed wyborami, a po wyborach się już głównie rządzi. W przeciwieństwie do wyborów proporcjonalnych, gdzie większości się szuka po wyborach, co się często zamienia w długotrwałe negocjacje, zmienianie programów partyjnych, blokowania siebie nawzajem, tworzenie trudnych kompromisów, których najczęściej żaden wyborca nie akceptuje.14. Od ordynacji wyborczej zależy struktura partii politycznych. W ordynacjach proporcjonalnych partie są wodzowskie, rządzone autorytarnie i centralnie – są to tak zwane partie leninowskie. Natomiast w JOW kształtują się partie z silnymi strukturami lokalnymi, terytorialnymi, oddolnymi, partie stabilne, odporne na zmiany przywódców i różne zawieruchy polityczne na szczeblu centralnym.15. JOW to ordynacja działająca skutecznie i bez przerw wielokroć dłużej w wielu krajach świata niż ordynacje proporcjonalne, a więc jest lepiej sprawdzona praktycznie. JOW to system stały, stabilny, tradycyjny, który się nie zmienia, bo dobrze działa cały czas, a ordynacje proporcjonalne to ciągłe eksperymenty, ciągle się zmieniają i ewoluują, bo ciągle mają jakieś wady, które trzeba korygować.16. W JOW wybierani są silni politycznie, popularni, znani, niezależni, kompetentni przedstawiciele, z którymi przywódcy partyjni muszą się liczyć. Natomiast w ordynacji proporcjonalnej działa selekcja negatywna — o wyborze decydują głównie przywódcy partyjni i wybierają najbardziej biernych, miernych, posłusznych, niekompetentnych, uległych, ale wiernych przedstawicieli — takich, którzy przywódcom nie zagrożą politycznie.17. JOW-y preferują osoby dynamiczne, przebojowe, ludzi szybkich decyzji i czynu, niebojących się konfrontacji, konkurencji i odpowiedzialności. Takie osoby zwykle dużo lepiej rządzą i dochodzą do szybkich rozwiązań oraz kompromisów. To nie przypadek, że ten system obowiązuje w krajach, gdzie się te cechy preferuje, czyli głównie anglosaskich, i tych, które mają wiodącą rolę w świecie, bo te cechy przekładają się na sposób działania społeczeństw i państw. Natomiast systemy proporcjonalne preferują układnych lalusiów i bezkręgowych sługusów, którzy działają jak muchy w smole.18. W JOW wielokroć łatwiej i pełniej można zrealizować bierne prawo wyborcze, czyli prawo do bycia wybranym. Dla demokracji jest to równie istotne, a może nawet ważniejsze, niż prawo czynne, czyli prawo do wybrania swojego przedstawiciela. JOW nie stawia wielu trudnych barier dla kandydata na posła – najczęściej wystarcza po prostu zebrać dziesięć podpisów i wpłacić niewielką kaucję, by móc kandydować. W systemach z ordynacjami proporcjonalnymi, by zostać wybranym, trzeba stworzyć wieloosobowy komitet, namówić wiele osób by kandydowały z tego komitetu w innych okręgach, zebrać setki tysięcy podpisów i uzyskać zgodę komisji wyborczej, która może stosować różne sztuczki, by niechciane komitety wyeliminować z gry wyborczej.19. Nie jest prawdą, że JOW sprawdza się tylko w określonych krajach, głównie anglosaskich, a do innych nie jest dobrze dostosowana. JOW to sposób wyboru wypracowany przez cywilizację łacińską i pasuje do wszystkich krajów tego kręgu cywilizacyjnego. Kraje anglosaskie po prostu współtworzyły z nami cywilizację łacińską i dziś są ostoją tej cywilizacji. Polska, i kilka innych państw europejskich, bardziej od zasad tej cywilizacji odeszła niż kraje anglosaskie. Powinniśmy czerpać wzorce z krajów naszego kręgu cywilizacyjnego, bo są bliżej naszych tradycyjnych, historycznych, pierwotnych zasad politycznych. Wprowadzenie u nas JOW to byłby element powrotu do cywilizacji łacińskiej, którą współtworzyliśmy przez osiemset lat i do której nasza mentalność i zwyczaje są najbardziej dostosowane. Ordynacje proporcjonalne od czasów II RP wywołują u nas głównie chaos polityczny, korupcję, niestabilną sytuację i ciągłe kryzysy. 
spike
Swego czasu Albert Einstein powiedział: - "Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić - to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz." - - kolego nie wiem w jakim celu z góry zakładasz, że tylko ty jesteś mądry, reszta to "ciemna masa", wieli blogerów z pewnością na wiele tematów ma większą wiedzę od ciebie, ale się tym nie chwali, "ciemna masa" kopie doły, nikt z blogerów NB tego nie robi, więc .....
mjk1
@Ijon, Zbyszek i Autorytet.Stawiałem dolary przeciw orzechom, że nie odpowiecie na moje pytanie, to teraz Ferrari postawię.Nie gniewajcie się, ale nie macie bladego pojęcia o JOW-ach zaproponowanych przez Śp. profesora Jerzego Przystawę.Daliście sobie wcisnąć kit przedstawiony Wam przez Kukiza i tych którzy go wystawili do zdyskredytowania jednomandatowych okręgów wyborczych, bo dokładnie powtarzacie ich kłamliwą narrację w każdy szczególe.
AŁTORYDET
"To była koncepcja odpartyjnienia Sejmu, a nie jego kosmetycznej reformy. Poseł miał być politykiem lokalnym, zakorzenionym w swoim środowisku, znanym z imienia i nazwiska, a nie produktem listy, kampanii centralnej i lojalności wobec lidera". Błąd tkwi w założeniu, że działacze partyjni, są spersonalizowanym, wyalienowanym złem, a  "społeczeństwo" depozytariuszem wszystkiego co najlepsze. To niech Pan popatrzy, kogo partia polskiej "elity" wprowadziła do Sejmu. Oni sami się nie wybrali, a Jachirę, z wyborów na wybory popiera coraz większa liczba głosujących. Polski sytem polityczny, zabija głupota, ignorancja i nihilizm "suwerena". Procedury nie mają praktycznego znaczenia. 
Zbyszek
JOW jest świetny, bo WB ma JOW i tam jest o wiele lepiej niż w Polsce. To jest kult Cargo w całej pełni, to jest rozumowanie zwolenników JOW, to jest biedne. Każdy racjonalny człowiek zbierze kraje z JOW i bez JOW, wybierze kryteria "jakości" istnienia tych krajów-narodów i dokona oceny, czy JOW jest skorelowane z pozytywnymi wynikami wg. przyjętych kryteriów czy nie.Ale to przekracza poziom zdolności operacji intelektualnych 99% populacji, więc można ludziom naprawdę wszystko wcisnąć, do momentu aż rzeczywistość ich nie ugryzie w siedzenie.Np. pan Farage wciskał Brytyjczykom, że winna wszystkich nieszczęść Wielkiej Brytanii jest UE i jak wyjdą będzie o wiele lepiej. Jest? Nie jest. Za to w Polsce wciska się ludziom, dokładnie to samo, że winna wszystkich nieszczęść Polski jest UE, więc jak wyjdziemy, to będzie o wiele lepiej. "Lepiej spotkać niedźwiedzicę, która straciła młode niż głupca z jego głupotą" - zapisali górale w Starym Testamencie, ale współcześni są za głupi nawet na to, żeby to zrozumieć, przyswoić i nie robić błędów. Więc można wciskać: JOW, liberalizm, wyjście z UE i tysiąc różnych rzeczy, a Pachocki będzie wyjeżdżał, a politycy będą zamawiali czołgi i śmigłowce, a bloki elektrowni węglowych będą budowane a następnie niszczone i wszystko gra, i ratujemy Polskę, i toczy się bój i jak to śpiewały Elektryczne Gitary: youtu.be
Ijontichy
Skoro nie wiesz CZYM był Kukiz,przez kogo wymyslony,przez kogo oddelegowany i PO CO,to nie mamy o czym gadać.Petru,Palikot ,i im podobni mieli juz na starcie ponad 19% w sondażach to emanacja służb tajnych/poufnych i tych z drugiej strony granicy...tej też!!!Dlaczego Kukiz? A dlaczego nie? Był akurat w stanie wskazującym na użycie tego i owego i potrzebował kasiory.Proste?
Do wpisu: Milei to XIX wiek. Chiny to XXI. Dlaczego wolnorynkowa utopia nie ma szans w świecie państw-olbrzymów
Data Autor
Zbyszek
Po pierwsze należy rozróżnić sytuacje, gdy władzę sprawuje klasa polityczna i cele polityczne realizuje za pomocą warstwy biznesu, a sytuacją, gdy władzę sprawuje klasa biznesu, za pomocą usług klasy politycznej. Która sytuacja ma miejsce gdzie, która daje przesłanki do wyższej efektywności całego państwa?Po drugie warto odejść od polemik o rysie osobistym.Po trzecie "wolny rynek" to prymitywna projekcja pomijająca masę czynników odgrywających istotną rolę w procesach ekonomicznych. Generalnie jest to ideologia stręczona przez bogatych - biednym, aby ich wykorzystywać i nie dopuszczać do ich wzbogacenia się. Istotnym elementem zrozumienia rzeczywistości jest zauważenie wzrostu "nakładochłonności" współczesnej produkcji. Teraz aby zacząć konkurować trzeba mieć ogromne zasoby kapitału, stąd konkurencja staje się mniejsza i mniejsza, zwłaszcza, że na zachodzie rządzi wielki biznes, który konkurencji sobie nie życzy. Przykład: niech ktoś zacznie konkurować na rynku samolotów pasażerskich... Trzeba było interwencji państwowej, by powstał AirBus i ten skutecznie konkuruje z "dobrym, bo prywatnym" Boeingiem.Państwo pozwala zarówno na:koncentrację kapitałuochronę rynku (to OD ZAWSZE był element rozwoju gospodarek)podtrzymania faktycznej konkurencjiplanowanie dla korzyści całego organizmu państwowego i w długiej perspektywie, a nie wąsko i ktrótkoterminowo 
Alina@Warszawa
Znany przedsiębiorca Roman Kluska o swoich doświadczeniach w dużym i małym biznesie oraz o polityce gospodarczej państwa - jako antypolskiej! "Roman Kluska: Alarm! TO BĘDZIE STRASZNE! Musimy być gotowi — wszystkie ręce na pokład!" I MEM-y: "dakowski.pl" 
Grzegorz GPS Świderski
naszeblogi.plnaszeblogi.plnaszeblogi.plnaszeblogi.pl 
mjk1
Ostatni woźnica wolnego rynku- furmanki zaprzężonej w Nasza Szkapę.Są autorzy, którzy polemizują. Są autorzy, którzy odpowiadają na argumenty. I są też tacy, którzy, gdy rzeczywistość zaczyna im uciekać, zsiadają z konia, obrażają się na świat i ogłaszają, że już wygrali. Grzegorz Świderski właśnie dokonał tego trzeciego manewru. „Wszystko już obaliłem” - czyli zaklęcie, które ma zastąpić argument Odpowiedź Świderskiego można streścić w trzech punktach:Ja już wszystko obaliłemŚwiat się myliNie będę dalej polemizowałTo nie jest polemika. To jest rytuał magiczny. Jeśli powtórzyć wystarczająco często, że „wszystko zostało obalone”, to, w tej logice, fakty powinny się same wycofać, Chiny zwinąć fabryki, USA skasować subsydia, a świat grzecznie wrócić do roku 1890, gdzie czeka już przygotowana furmanka. Podczas gdy świat odpala silniki jonowe, Świderski sprawdza, czy Łysek ma podkowy. Spójrzmy na kontrast, bo on jest po prostu komiczny. Na Świecie państwa pompują biliony w przemysł, subsydiują półprzewodniki, blokują eksport technologii i traktują gospodarkę jak pole bitwy. USA mówią - bezpieczeństwo narodowe. Chiny mówią - plan na 30 lat. UE mówi - strategiczna autonomia. A Grzegorz Świderski ogłasza: „To wszystko się zawali. Za chwilę nie będzie Niemiec. Zachód się myli. Prawda jest w wolnym rynku.” To trochę tak, jakby cały świat budował rakiety a jeden pan stał z boku i krzyczał: „Spokojnie! Mam lepszy pomysł! Polecimy na Księżyc furmanką! Łysek już zaprzęgnięty! Z pokładu Idy!” Chiny jako „zamordystyczny kolektywizm” - argument z epoki radia lampowego. Najlepsze jest jednak to, że Świderski w ogóle nie odpowiada na pytanie o skuteczność, tylko ucieka w moralizowanie. Chiny są złe, totalitarne i kolektywistyczne. Świetnie. I co z tego? Gospodarka światowa nie działa dziś na zasadzie „kto ma ładniejszą ideologię, ten wygrywa”. Działa na zasadzie: „kto kontroluje kapitał, technologię i łańcuchy dostaw”. Ale zamiast się z tym zmierzyć, Świderski woli opowiadać, że: „to wszystko upadnie”, „to XX wiek”, „to bizantynizm”. To nie jest analiza. To jest czekanie, aż rzeczywistość się zawstydzi i sama zniknie. Niemcy upadają, więc Chiny też? Logika na poziomie bajki ezopowej. Argument, że „model chiński to to samo co Niemcy”, zasługuje na osobne wyróżnienie. To tak, jakby powiedzieć, że „Łódź tonie, więc okręty podwodne też zaraz zatoną” Niemcy nie upadają dlatego, że mają państwo. Upadają dlatego, że przegapiły geopolitykę, uwierzyły w tani gaz i straciły strategię. Chiny mają dokładnie odwrotnie. Geopolityka jest fundamentem, surowce są narzędziem a strategia jest religią. Ale w wizji Świderskiego wszystko, co nie jest wolnym rynkiem, to to samo. To nie analiza. To ideologiczna blenderownia.„Nie będę dalej polemizował” - klasyczny exit ideologa.  Najbardziej rozczulający moment przychodzi na końcu: „Nie zamierzam brać dalszego udziału w polemice”. Oczywiście, że nie. Bo polemika wymaga odniesienia się do faktów. Przyjęcia, że świat może iść w inną stronę i korekty własnych założeń. Znacznie łatwiej ogłosić zwycięstwo, wyjść z sali i zostawić po sobie zapach XIX-wiecznego liberalizmu i kopyta Naszej Szkapy.Świat nie odrzuca wolnego rynku dlatego, że jest głupi. Odrzuca go dlatego, że przestał wystarczać. Nie wygrywa dziś ten, kto ma mniej państwa. Wygrywa ten, kto ma państwo skuteczniejsze.A Grzegorz Świderski może sobie krzyczeć z pobocza, że rakiety są „utopią”, ale one już lecą a furmanki nie mają nawet silników, żeby je dogonić.
Grzegorz GPS Świderski
Znów pojawia się kolejna próba przedstawienia mojej pozycji jako "wolnorynkowej utopii" i "anachronizmu XIX wieku". To wraca jak bumerang. Ja obalam wszystkie argumenty mjk1, piszę porządnie uzasadnione notki, a do niego nic nie dociera i pisze kolejną notkę z tymi samymi błędami, które już wielokrotnie obalałem. Już odpowiadałem, dlaczego model Milei to nie utopia, tylko test realnych mechanizmów rynkowych, a model chiński to nie wzór, tylko totalitarne, zamordystycznie państwo, które częściowo oswobodziło rynek, a nie całkowicie go podporządkowało sobie.Chiński model mieszany to żadna nowość — to dokładnie to samo co doprowadziło Niemcy do upadku gospodarczego, co dziś obserwujemy naocznie. To XX-wieczny model socjaldemokratyczny, keynesistowski, który chyli się już ku upadkowi na całym świecie. Do Chin ten model pasuje idealnie, bo ich cywilizacja jest oparta na kolektywizmie. Podobnie pasuje to do Niemiec opanowanych przez cywilizację bizantyjską. Na Zachodzie ten chiński i niemiecki bizantynizm, zamordystyczny kolektywizm, etatystyczny socjalizm nigdy się nie sprawdził, wszędzie prowadzi do upadku. RFN-u już za dekadę czy dwie w ogóle nie będzie. Mjk1 nie odpowiada na moje argumenty, tylko buduje swoją narrację opartą na jego chochołach, z którymi mu wygodnie polemizować, bo ze mną już nie może, bo wszystko mu obaliłem. To jego wybór, ale nie zmienia faktu, że moje stanowisko zostało przedstawione i uzasadnione.Dalsza wymiana notek w tym stylu to już nie polemika, tylko teatrzyk ideologiczny i propagandowa agitka. Dlatego nie zamierzam brać w nim dalszego udziału. Zainteresowanych tematem odsyłam o poprzednich notek:naszeblogi.plnaszeblogi.plnaszeblogi.pl
Do wpisu: Szwajcaria nie jest krajem „widocznego bogactwa” i nigdy nim nie była.
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
Ideałów nie ma. Szwajcarzy niestety złamali się pod presją starszych i mądrzejszych...
Kazimierz Koziorowski
wypadaloby dodac ze panstwo Helwetow o swoja suwerennosc zawsze wolalo dbac bez wchodzenia w "przyjacielskie sojusze" a finansow nie oddalo w rece starszyh i madrzejszych lichwiarzy. przyczyna sukcesu tego nieurodzajnego, malego kraiku, o zlym geopolitycznie polozeniu jest na tyle banalna ze musi byc sprzedawana w propagandzie panstw-porażek jako cos mitycznego dla innych ludow nie do pomyslenia
Grzegorz GPS Świderski
Bo tego ci nikt nie zapewni, musisz to sam wypracować. Ewentualnie może ci to ktoś dać albo możesz odziedziczyć — ale wcześniej i tak ktoś na to zapracował. Jeśli wyobrażasz sobie, że jest możliwy dobry pan, który na skutek sterroryzowania i ograbienia ludności zamieszkującej większy teren ci to zapewni, to jedyny efekt twojej głupoty będzie to, że staniesz się niewolnikiem tego twojego "dobrego" pana i to on za twoje pieniądze będzie miał ferrari i wille nad jeziorem.
mjk1
"...rzekoma narracja libertariańska obiecuje masowy luksus, ferrari dla każdego i wille nad jeziorem jako standard życia". Jeżeli narracja libertariańska tego nie zapewnia, to ja po prostu tego nie chcę Panie Świderski i tyle. Daleki jestem od chwalenia idei socjalistycznych, ale bliższa mi jest idea równych szans. Żeby ta mityczna "leninowska kucharka" miała możliwość nauki a nie perspektywę wiecznej nędzy. Ta willa z basenem dla każdego w dzisiejszym świecie, jest jak najbardziej możliwa. Trzeba tylko wybrać właściwą drogę i z niej skorzystać. Libertarianizm, jak sam Pan napisał, tego nie zapewnia. Po co więc budować kolejny syf zapewniający tylko społeczne nierówności?
Grzegorz GPS Świderski
Krytyka libertarianizmu bardzo często opiera się na tym samym zabiegu: najpierw tworzy się jego karykaturę, a potem z satysfakcją ją obala. W tej wersji rzekoma narracja libertariańska obiecuje masowy luksus, ferrari dla każdego i wille nad jeziorem jako standard życia. Następnie ktoś jedzie do Szwajcarii, widzi skromne domy, brak ostentacji i restrykcyjne lokalne planowanie przestrzenne, po czym ogłasza: to nie raj, więc libertarianie kłamali.Problem w tym, że to nie obala libertarianizmu. To obala wyłącznie publicystyczne chochoły, które mjk1 sobie namiętnie tworzy. Dyskutuje nie z dobrze opisaną w bogatej literaturze ideologią, ale z własnym, płytkim, fałszywym wyobrażeniem tej idei. Gdy ma do czynienia z wykształconym libertarianinem, to nie pyta, by się dowiedzieć, ale insynuuje i zmyśla własne chochoły, z którymi polemizuje.Libertarianizm – rozumiany poważnie – nigdy nie obiecywał powszechnego przepychu. Nie mówił, że po obniżeniu podatków wszyscy będą rentierami ani że wolny rynek gwarantuje luksusowy styl życia. Mówi coś znacznie bardziej przyziemnego: że własność prywatna ma być regułą, a nie wyjątkiem, że fiskalizm powinien być minimalny, przejrzysty i dobrowolny, że prawo ma być stabilne i możliwie lokalne, zgodnie z zasadą subsydiarności, a w katolicyzmie zwaną pomocniczości, oraz że ludzie mają prawo żyć tak skromnie albo tak ostentacyjnie, jak chcą – byle na własny rachunek, bez zbędnych pośredników. W istocie w każdym systemie wszelkie wartości biorą się z ludzkiej pracy, tylko w praktyce po drodze część tych wartości pobiera mafia zwana państwem.Szwajcaria w niczym nie przeczy libertariańskiej wizji. Przeciwnie: pokazuje, że w warunkach stabilnych instytucji, silnej ochrony własności i długiego horyzontu decyzyjnego wielu ludzi wybiera spokój, przewidywalność i minimalizm zamiast demonstracyjnej konsumpcji. To nie jest porażka wolności gospodarczej, tylko jej kulturowa konsekwencja. Problem mają raczej ci, którzy wymyślili sobie libka jako sprzedawcę marzeń all inclusive.W tekście trafnie pada obserwacja, że w Szwajcarii bogactwo jest raczej ukryte niż manifestowane. Kapitał ma pracować, a status buduje się reputacją, bezpieczeństwem i długoterminową stabilnością. To nie jest kontrargument wobec wolności gospodarczej, tylko dokładnie to, czego należałoby się po niej spodziewać. Jeżeli nie trzeba imponować państwu ani sąsiadom, bo jutro nikt nie zmieni reguł gry i nie sięgnie po cudzą własność, ostentacja traci sens. Protestancki minimalizm i oszczędność nie są zaprzeczeniem wolności, lecz jej kulturowym efektem.Podobnie jest z lokalnymi restrykcjami przestrzennymi. Często słyszy się zarzut: to nie jest wolny rynek, tylko brutalna regulacja. Owszem – ale regulacja lokalna, wynikająca z decyzji wspólnot, które ponoszą jej konsekwencje. Decyzji podjętych w wyniku referendum. Libertarianizm nie polega na tym, że każdy może postawić wieżowiec na środku pastwiska. Polega na tym, że reguły ustala się jak najbliżej ludzi, których one dotyczą, a nie przez centralny dekret władzy oddalonej tysiące kilometrów obowiązujący wszystkich jednakowo. Szwajcarskie planowanie przestrzenne wyrasta z lokalnej demokracji i konsensu, nie z wizji jednego optymalnego modelu narzuconego z góry. To jest bliższe zasadzie subsydiarności niż jakikolwiek scentralizowany plan.Pojawia się też zarzut selektywności: wysokie koszty życia, brak obietnic masowego awansu, twarde warunki wejścia. I znów – to nie obala żadnej libertariańskiej tezy. Wolność gospodarcza nie znosi różnic w talencie, pracowitości ani szczęściu. Brak obietnic gwarantowanego sukcesu dla wszystkich nie jest wadą systemu, tylko jego uczciwością. Libertarianizm nie sprzedaje mitu "wszyscy wygrają", pokazuje sens równości reguł: te same zasady dla polityka, bankiera i rzemieślnika. Szwajcaria z jej skromną większością i zamożną mniejszością nie podważa tej logiki. Podważa raczej etatystyczne marzenie o równości wyników.Empiryczna rzeczywistość Szwajcarii nie niszczy libertarianizmu. Niszczy wyłącznie propagandowe memy o wolnym rynku jako Vegas dla wszystkich. To, co faktycznie widzimy, to małe i zdyscyplinowane państwo, silne lokalne wspólnoty, wysoką wartość pracy, brak ostentacji i niewielką liczbę obietnic składanych przez władzę.Rzeczywista linia podziału nie przebiega między Szwajcarią a libertarianami, lecz między dwoma opowieściami: jedną, według której wolność oznacza powszechny luksus, i drugą, według której oznacza przewidywalne reguły, brak chaosu i prawo do własnej skromności. Empiria konsekwentnie potwierdza tę drugą.
Do wpisu: Raj podatkowy nie istnieje. Istnieją tylko wyjątki, których nie da się skopiować
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
naszeblogi.pl
Do wpisu: O tym, jak jednostronne rozbrojenie kończy się kolonizacją, a kopalnia Silesia pokazuje prawdę, której ideolodzy nie chcą widzieć.
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
Ten komentarz jest niegrzeczny. Odczep się ode mnie. Nie odpowiadaj na moje komentarze, nie mam zamiaru się z tobą w żaden sposób komunikować. Tu opisałem problem, jak stwarzasz dla tego portalu: naszeblogi.pl
Tomaszek
Durny ty jesteś Świderski i jeszcze ślepy . Pieprzysz o dotacjach państwa a gówno widzisz i gówno słyszysz i gówno wiesz . Ceny światowe spadły o ok 20 procent w tym roku i podobnie w zeszłym . kopalnie to nie stragan z pietruszką ale wieloletnie i wieloaspektowe przedsięwzięcie i jest kluczowe dla bezpieczeństwa energetycznego , jeżeli wiesz co to jest . Węgiel można by sprowadzić taniej i twoja szkoła tak robi . Ale kopalni się nie włącza jak jest drogo żeby wyłączyć jak jest tanio . A twoja szkoła węgiel wrzuci na rynek albo odczeka . To tak nie działa półgłówku . A póki co jesteśmy od węgla zależni i nie tylko . Ty pewnie nie , prąd bierzesz z dziury w ścianie a ciepłą wodę i kaloryfery masz z kranu czy rury . Zależni jesteśmy również od wielu innych rzeczy strategicznych . Twoją ASE to można testować w czarnej dupie gdzie nic niema nie w działającym państwie ze wszystkimi jego obowiązkami wobec obywateli i samego siebie . Państwo normalne tak nie zadziała . Jak się zesrasz i wypierdolisz w swoim mieszkanku na stare lata to może coś zrozumiesz . Powiesz mam milion a powiedzą ci że mycie dupy i stawianie do pionu kosztuje dwa . I co leżysz czy stoisz z obesraną dupą ? Podobnie jest teraz z JSW i resztą . Jakiś Balcerowicz ? Jesteś po prostu jakimś zdziecinniałym hunwejbinem darwinistą . Wynajdujesz jakieś wynalazki , które nigdzie nie funkcjonują . ciekaw jestem kiedy napiszesz o rowerze wynalezionym u Niemca na strychu , podobnie jak twój kolega pisał o spodku wynalezionym na poniemieckich wykopkach a ty ostatnio o skibobie . Ja podobny miałem pół wieku temu . Aha Twoja ulubiona szkoła bazowała na aksjomatach czyli podstawach z czarnej dupy i powstała półtora wieku temu . Jak nie wiesz to wtedy świat był inny i działał inaczej . I państwa też  i wszystko inne też . Czarne dupy są fajne ale akurat nie w tym znaczeniu .
Grzegorz GPS Świderski
To, że państwo swoją nieuczciwą konkurencją doprowadza do upadku przedsiębiorstwo, co jest przeciw zaleceniom ASE, jest dowodem na porażkę ASE? To nie tylko nie jest kontrargument, to w ogóle nie jest argument.
mjk1
Problemem nie jest to, że ASE „źle analizuje” rzeczywistość, tylko że jako propozycja działania prowadzi do przewidywalnej porażki.Kopalnia Silesia działała dokładnie według zasad ASE: bez dotacji, bez parasola państwa, w pełnym ryzyku rynkowym i przegrała z dotowanymi kopalniami państwowymi.Odpowiedź w stylu „to tylko potwierdza teorię” nie jest kontrargumentem, tylko ucieczką od faktu, że w realnych warunkach ASE produkuje Silesie, czyli podmioty grające uczciwie, które system niszczy.Jeśli jedyną radą teorii jest „upaść i czekać, aż inni przestaną subsydiować”, to nie jest to sensowna recepta dla kraju funkcjonującego tu i teraz. Najlepiej pojedź do Czechowic-Dziedzic i przekonaj górników z Silesii, że nie mają racji, tylko Ty i ASE.