Otrzymane komantarze

Do wpisu: „Nie da się” - najdroższe zdanie w polskiej gospodarce.
Data Autor
Hornblower
A kto ma te innowacje wprowadzać ? Montownie i firmy będące własnością kapitału zagranicznego (przypomnę, odpowiadają one za 2/3 naszego eksportu oraz 2/3 importu) ? Czy fatalnie zarządzane państwowe firmy, które mają wszystko gdzieś ? Czy też powinny powstawać nowe firmy, z sektora MŚP, tworzone i zarządzane przez ludzi mających nowe pomysły i świeże spojrzenie ?  A czemu niby mieliby otwierać taką firmę w Polsce i użerać się z opresyjnym państwem, niekompetentnymi złośliwymi urzędnikami, mętnym prawem i skorumpowanym wymiarem sprawiedliwości ? Jak można otworzyć firmę choćby w Czechach czy na Słowacji?
Do wpisu: Od Gierka do Shenzhenu. Dlaczego Chinom się udało i dlaczego Polsce może się jeszcze udać.
Data Autor
tricolour
@Sake Mjk ma rację z mistrzem Bareją - na niczym nie można tak dobrze zarobić jak na nietrafionych inwestycjach. To jest clou - partykularny zarobek.
mjk1
Oj igrasz z ogniem Danusiu. jeszcze ktoś z tutejszych orłów intelektu spojrzy na mapę i Ci "Bareją" pojedzie, że chcesz  morze do  Ełku przyłączyć.
sake2020
@Tricolour.....Mamy szansę ale nie mamy wiary.Zbyt dużo w nas pokory i przekonania,że daleko nam do doskonałości. Dawna sprawa z Torunia- metodę wykorzystania i odwiertu zasobów wód geotermalnych profesorowie i geolodzy przestawiali... w Radio Maryja,bo nikt z rządu ani mediów rządowych nie był zainteresowany a samo radio atakowane za inicjatywę.Powstawały budowy -widmo jak Fabryka Osocza które nigdy nie oddano do użytku i nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności za zmarnowane środki.Ile takich niedokończonych inwestycji powstało?Do tej pory już mozna było realizować projekt rozbudowy portu w Ełku, a nie biadolić i czekać w strachu co powie Unia co powiedzą Niemcy czy Rosjanie.
mjk1
A ci co mają gęby pełne frazesów o patriotyzmie, też nie maja pomysłu? Naprawdę?
tricolour
My, Polacy, szansę,  której piszesz,  mamy, ale ją kolejny raz zmarnujemy. Przez prywatę. Zrobimy krok i zbudujemy Biedronkę,  to ją zaraz sprzedamy,  żeby do końca życia nic nie musieć robić.  Zrobimy Allegro,  to też sprzedamy,  Żabkę też. Narodowy Bank Polski zamienimy na BZWBK, potem sprzedamy Santanderowi, a na końcu w niemieckie łapy Erste. Przykro pisać. 
mjk1
Żadnych innych wniosków? Że się nie da i potem litania uzasadnień? Naprawdę nic?
Silentium Universi
Polityka Gierka wynikała z przymusu błędnych działań. Chiny wybiły się na niepodległość 
Do wpisu: Chłodna analiza, trafna intuicja i jeden zasadniczy błąd strategiczny.
Data Autor
sake2020
@u2....Nie postrzegajmy Rosji jako jedynie rezerwuar surowcowy.  Ma wielkie zasoby niczym panna na wydaniu z wielkim posagiem ale i niegłupią.Może bardzo wiele ugrać z tymi co uważają ją za prostaczkę.ale na te surowce się oblizują mile się przy tym uśmiechając. Wielkie technologie muszą być przecież oparte na tych surowcach.
mjk1
Jak brakuje intelektu i nie ogarnia się słowa pisanego, pozostaje tylko wymówka, żeby nie tracić czasu na bezsensowne dyskusje. Po co więc włazisz na czyjś blog, jak doskonale wiesz, że i tak niczego nie zrozumiesz Ijon?
Ijontichy
Tu sei per me un miraggio...guarda e passa
u2
"połączenie chińskiej gospodarki z rosyjskimi zasobami i niemiecką technologią"  Oglądałem kilka lat temu filmik na YT o tym jak Chińczycy zbudowali własną kolej typu Maglev. Najpierw Niemcy chcieli uzależnić Chińczyków od swojej technologii, ale Chińczycy odmówili i stworzyli swoją wersję Maglev-ów, doskonalszą od niemieckiej. Chińczycy rozwinęli również koleje wielkich prędkości typu TGV w Europie, tylko na o wiele większą skalę. Rosja jest o tyle potrzebna dla Chin jako rezerwuar surowcowy, ale nie jako ośrodek myśli technologicznej. Niemcy również nie są potrzebne jak ośrodek technologiczny. Chińczy robią swoje samochody dwa razy taniej i dwa razy lepiej. Niemcy przespali rewolucję cyfrową. A Rosja to już zupełnie kolonia surowcowa, zero innowacyjności. Skończy się to zapewne wielką wojną światową, przed którą kilka razy już ostrzegałem na NB :)
Grzegorz GPS Świderski
Dyskutujesz z tutejszym chamstwem, tolerujesz je, a nawet naśladujesz, więc masz czego chciałeś. Nic ci to nie pomaga i to chamstwo tobie też przysrywa. Wszedłeś między wrony, kraczesz jak i one, a one cię i tak traktują jak śmiecia. Zrezygnowałeś z trybu merytorycznego, przeszedłeś na ataki ad personam, to zamiast dyskusji dostajesz osobiste przytyki. W każdym razie ja, póki jesteś w tym chamskim trybie, który tu bryluje, merytorycznie dyskutować nie będę.
mjk1
A mógłbyś podać przynajmniej adres tej farmy, może coś odpalą na ferie?O komentarz nie proszę, bo wiem, że nie dasz rady.
Ijontichy
"Wczoraj na portalu ukazał się wpis GPS-a, który przeszedł praktycznie bez echa a szkoda, bo tekst jest publicystyką wysokiej klasy."---koniec cytatu.Ty to napisałeś poważnie? Czy koledze trzeba troche przysłodzić ,bo tu nie ma "zasięgów".Piszę koledze,bo jeszcze dochodzi @Zbyszek...wszyscy trzej tworzycie delegację...na NB.Przecież to nawet ślepy widzi,że farma was wysłała...administracja MUSI też to widzieć,ale...No własnie!
mjk1
Zgadzam się z Twoją diagnozą co do dzisiejszej pozycji Polski. Przy strukturze handlu, w której 2/3 eksportu i importu przechodzi przez firmy zagraniczne, realnie nie decydujemy ani komu sprzedajemy, ani od kogo kupujemy. W krótkiej perspektywie nie jesteśmy podmiotem, tylko elementem większego układu regulowanego przez UE, USA i Niemcy i to one wyznaczają granice naszej współpracy z Chinami.Natomiast sens tej dyskusji pojawia się wtedy, gdy spojrzymy nie na stan obecny, lecz na kierunek zmian. Chińskie powiązanie z rosyjskimi zasobami faktycznie postępuje. Jednocześnie rośnie technologiczna samodzielność Chin, a konkurencyjność Europy może słabnąć pod ciężarem regulacji i kosztów energii. W perspektywie dekady czy dwóch układ sił może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś.Dlatego to nie jest rozmowa o tym, co Polska może zrobić teraz, lecz o tym, w jakim świecie Polska obudzi się za kilkanaście lat, już w innych realiach geopolitycznych i gospodarczych.
Hornblower
Cała dyskusja miałaby sens, gdyby Polska była podmiotem w światowej polityce zagranicznej. Niestety nie jest, i w najbliższej przyszłości nie będzie. Polski dylemat nie brzmi „USA czy Chiny”. Ani też nie będzie brzmieć  jak korzystać z handlu z Chinami, nie tracąc strategicznej obecności USA i nie wracając do zależności od Niemiec. Po prostu, skoro firmy zagraniczne odpowiadają za 2/3 naszego eksportu i 2/3 naszego importu, to znaczy, że w zasadzie nie my decydujemy co i komu sprzedajemy oraz co i od kogo kupujemy. A na ściślejszą współpracę gospodarczą z Chinami po prostu nam nie pozwolą, ani UE, ani USA, ani Niemcy. A to oni rządzą naszym bantustanem, samodzielnie lub w konfiguracjach.Co do połączenia chińskiej gospodarki z rosyjskimi zasobami i niemiecką technologią. O ile to pierwsze jest jak najbardziej prawdopodobne i w zasadzie się już dzieje, o tyle niemiecka technologia z każdym rokiem staje się Chinom mniej potrzebna, bo Chiny w coraz większej ilości dziedzin zaczynają nie tylko doganiać Niemcy, ale nawet je przeganiać. Jeśli zielone szaleństwo będzie w Europie się nadal rozwijać - a będzie - to europejska gospodarka będzie coraz mniej konkurencyjna, technologiczne firmy zaczną się wynosić poza Europę, nastąpi odpływ kadr i naukowców, itd., itp. Chiny są cierpliwe i realizują długofalowe cele, więc za 10 czy 15 lat niemiecka technologia może dla Chin nie być już tak ważna. 
mjk1
Twój komentarz trafia w punkt Trójkolorowy: kontrola funkcji wyprzedza flagę? Jasne, kupujemy polskie pomidory w portugalskiej Biedronce, płacimy więcej, a parkomaty w naszych miastach zasila Apcoa. I to jest Polska XXI wieku - państwo, które teoretycznie istnieje, a w praktyce jest kolonią własnych iluzji i cudzych kapitałów.Bo spójrzmy prawdzie w oczy: nasza klasa polityczna to kabaret. PiS krzyczy o suwerenności i patriotyzmie, a rozdaje klucze do gospodarki spółkom, które robią wszystko, tylko nie pracują na Polskę. Opozycja? Te same teatrzyki, tylko w bardziej subtelnej formie - dla nich plan strategiczny to sondaże i ustawianie kolejnej ustawy.Mówimy o handlu z Chinami przy zachowaniu obecności USA i unikaniu dominacji Niemiec? Świetnie, tylko że nikt nie potrafi utrzymać własnej infrastruktury, portów, ulic ani przemysłu. To jak kapitan statku opowiadający załodze o sztormach, a sam nie umie wiosłować ani zaklejać dziur w kadłubie.Dopóki PiS, PO, Lewica i reszta klasy politycznej będą udawać, że rządzą, Polska pozostanie scenografią w globalnym teatrze: płacimy za własne pomidory, parkomaty zasilają cudzy kapitał, a my udajemy, że mamy suwerenność. Globalna strategia bez silnego podwórka? To jak gra w szachy, gdy własne figury leżą w pudełku. Dopóki ten rachunek nie zostanie wyrównany, Polska będzie widzem, a nie graczem.
tricolour
Twierdzenie, ze kontrola funkcji wyprzedza kontrole flagi nie jest odkrywcze gdy kupujemy polskie pomidory w portugalskiej biedronce czy niemieckim Lidlu. Oczywiście kupujemy je drożej niż tambylcy kupują je u siebie, te same polskie. A parkując na polskiej ulicy, w polskim mieście, zasilamy parkomat Apcoa.Żeby "korzystać z handlu z Chinami, nie tracąc strategicznej obecności USA i nie wracając do zależności od Niemiec" trzeba zrobić gospodarczy porządek na swoim podwórku. Nie słyszałem o takim pomyśle nigdy...
Do wpisu: Rozmowa, której nikt nie chce odbyć. O budżecie, który wszystkich przerasta.
Data Autor
kra
Jeśli chodzi o transfery socjalne to problem polega na tym, że przeważnie widzi się wydatki a nie widzi dochodów jakie te transfery generują. Nie skonstruowano jeszcze systemu, w którym wszyscy byli by uczciwi. Chodzi mi o podatki, jeśli je ściąć do minimum bo o tym myślą często przeciwnicy transferów. Problem w tym, że nikt nie gwarantuje, że jak kto jest potężniejszy finansowo to będzie uczciwy i tych małych nie będzie "połykał" niszcząc ich przy tym i nie płacąc w istocie podatków. Jednak jak kto ma pomysł jak to rozwiązać to proszę bardzo. Transfery zaś powodują, że drobny sklepikarz czy przedsiębiorca zarobi tu na miejscu bo te stosunkowo jednostkowo małe sumy napędzają małe przedsiębiorstwa. Mając słynne 500+/800+ nie pojedzie się do Londynu na zakupy. No i wraca to w postaci podatków od potężnej liczby drobnych przedsiębiorców, którzy mając większe dochody inwestują w rozwój. Rozwój ten nie jest odgórnie sterowany jak w gospodarce planowej tylko tam gdzie jest potrzebny bo ludzie to wymuszają swoimi portfelami. Jeśli zaś transfer upada, jest mniej pieniędzy do wydania i przedsiębiorstwa zaczynają upadać, zwłaszcza te małe, które są życiem kraju. Duże przedsiębiorstwa jak Orlen stanowią lub stanowić mogą osłonę, zabezpieczenie przed uderzeniami globalnymi. Tak samo jak własna waluta.Co do rozwiązania siłowego to zgadzam się, że rozwiązanie jest to ryzykowne i rodzi wiele problemów. Pinochet, jeśli odwołać się do Chile, był "odsądzany od czci i wiary" bo ofiar z powodu przejęcia władzy przez niego było ponad 1000 o ile dobrze pamiętam. Po drugiej stronie mamy zapaść państwa w ciągu 2 lat rządów komunisty Salvadora Allende, lekarza z wykształcenia, która to zapaść prowadziła do cierpienia milionów ludzi. I dalsze sprawowanie władzy przez tego człowieka pogłębiło by to cierpienie. Najlepszym przykładem jest okres PRL-u, zwłaszcza czasy stalinowskie, ale ogólnie całość zakończona Stanem Wojennym. Problem w tym, że kiedy jest się postawionym pod ścianą - a w tym kierunku zmierzamy wg. mojej oceny - nie zawsze da się wytrzymać pokojowo. No chyba, że jesteśmy gotowi na cierpienie i w konsekwencji nawet męczeństwo. Przykładowo - zamknięto (za "Rzeczpospolitą") 18 porodówek w 4 tygodnie. Już mamy do czynienia z przypadkami śmiertelnymi bo nie było należytej pomocy ginekologicznej na skutek problemów w służbie zdrowia. I będzie coraz trudniej. Pytanie: ile osób jest w stanie trwać w cierpliwości gdy problemy zdrowotne ich dotkną bo może się kiedyś zmieni na lepsze?
mjk1
Wreszcie pojawia się komentarz, który ma sens - różnica między konsumowaniem budżetu a inwestowaniem budżetu.I rzeczywiście, nie każdy wydatek jest sobie równy.   Problem polega jednak na tym, że w Polsce od wielu lat rośnie przede wszystkim ta część budżetu, która jest czystą konsumpcją: świadczenia, transfery, bieżące utrzymanie systemu. Natomiast udział wydatków, które realnie zwiększają przyszłe dochody państwa, wcale nie rośnie proporcjonalnie. Dlatego nie wystarczy powiedzieć „nie ciąć, tylko inwestować”. Bo żeby inwestować, trzeba mieć z czego.Inwestycja z długu ma sens tylko wtedy, gdy jest dobrze zaprojektowana, ma realną stopę zwrotu dla gospodarki, i zwiększa przyszłe wpływy podatkowe szybciej niż rośnie koszt obsługi tego długu. A u nas dług w ogromnej części finansuje bieżącą konsumpcję państwa, a nie projekty rozwojowe. To jest zasadnicza różnica.I tu wracamy do kwestii PiS sprzed covidu. Rzeczywiście, była szansa na budżet bliski równowagi. Ale jednocześnie już wtedy rosły zobowiązania stałe (13, 14. emerytura, rozszerzone transfery), które działają do dziś i których nie da się łatwo wycofać. Covid i wojna były katalizatorem, ale konstrukcja wydatków była przygotowana wcześniej.Co do inwestycji: to jest dokładnie kierunek, o którym warto rozmawiać. Tyle że dziś problem polega na tym, że rośnie dług, rosną koszty jego obsługi, rosną wydatki sztywne a przestrzeń na prawdziwe inwestycje rozwojowe się kurczy. I to widać choćby w służbie zdrowia - system pochłania coraz więcej pieniędzy, a nie poprawia wydolności.Natomiast scenariusze siłowe czy „chilijskie” nie są żadnym rozwiązaniem. Kraje wychodzą z kryzysów finansów publicznych nie przez rewolucje, tylko przez żmudne porządkowanie wydatków, zwiększanie efektywności i mądre inwestycje tam, gdzie przynoszą zwrot. I tu właśnie wracamy do mojego głównego wątku: żadna z głównych sił politycznych nie przedstawia dziś planu, jak to zrobić w praktyce.Nie hasłowo: „inwestować”, „rozwijać”, „ciągnąć gospodarkę w górę”, tylko konkretnie: gdzie ograniczyć konsumpcję budżetu, żeby zrobić miejsce na inwestycje, które się zwrócą. Bez tego hasło „inwestycje zamiast cięć” pozostaje tylko dobrze brzmiącym sloganem.
kra
Fajnie, tylko przed Covidem, cokolwiek o tym myśleć, PiS był o krok od zrobienia budżetu gdzie wydatki pokrywałyby się z dochodami. Potem zaczęła się wojna. Decyzja o przyjmowaniu Ukraińców była masowa a nie tylko i wyłącznie rządowa. To że relacje się sypią to już inna sprawa, ale pierwotna decyzja była głosem społeczeństwa. Niewątpliwie postawa władz Ukrainy i części Ukraińców stawiających na Niemców przyczyniła się do klęski PiS mimo wygranych wyborów. To ich wybór, ale konsekwencje też poniosą. Nie chodzi o to, że jesteśmy ideałami, ale ich wybór przyczynia powoduje nasze jednak usprawiedliwione rozgoryczenie.Obecna chociażby postępująca zapaść służby zdrowia doprowadzi do sytuacji krytycznej. I nie widać perspektyw na lepsze bowiem brak inwestycji prorozwojowych, realne zagrożenie wojną będą ten upadek przyspieszać i to nie tylko służby zdrowia. Przejęcie władzy przez PiS jest o tyle problematyczne, że aktualnie rządzący swoją nieudolność zwalą na tych co obejmą władzę. Budżet bowiem składa się z szeregu drobiazgów. Także z inwestycji, które w przyszłości przyniosły by dochód. Można się bez nich obyć jeśli wszyscy dookoła się nie rozwijają tylko mają nieustany zastój jak raz nakręcony na wieczność zegarek - nic szybciej nic wolniej. Mówienie o budżecie tylko w aspekcie bo są jakieś liczby w wydatkach i dochodach bez zagłębiania się na co to idzie i z czego brać jest bez sensu. W przypadku kiedy brakuje pieniędzy coraz bardziej to np. wydatek na auto 100 tys. czy 1 mln staje się istotną różnicą.W tej chwili są możliwe dwa scenariusze jeśli chodzi o odsuniecie koalicji rządzącej od wladzyPrzyspieszone wybory, ale sama koalicja nie ma na to ochoty choć nie jest na pewno powiedziane, że przegrają. W każdym razie im dłuższe ich rządzenie tym niezadowolenie społeczne będzie rosnąć bo nie należy spodziewać się zmiany kursu a raczej jego zaostrzenia.Wariant chilijski z czasów przejęcia władzy przez gen. Pinocheta, ale sytuacja musi być rewolucyjna. No i problem sąsiadów czyli Niemiec i Rosji, których Chile nie miało. UE jest jednak na kursie rozsypki, targana sprzecznościami wewnętrznymi jak to w komunie.
mjk1
Pomoc Ukrainie można oceniać różnie - politycznie, strategicznie, finansowo. To jest normalny temat do dyskusji. Ale używanie określeń typu „przekręt”, „V kolumna”, „korumpowanie wszystkich wokół” nie jest argumentem, tylko publicystyką opartą na emocjach. Jeśli chcemy rozmawiać poważnie, to trzeba mówić konkretnie. Ile Polska realnie wydała na pomoc. Jaka część to były środki unijne, jaka krajowe. Jakie są koszty przyjęcia uchodźców. Jakie są korzyści gospodarcze (rynek pracy, podatki, konsumpcja). Jakie są koszty społeczne i organizacyjne. Dopiero wtedy można uczciwie oceniać bilans.Natomiast nawet gdyby założyć, że te wydatki są duże i kontrowersyjne, to wciąż nie one są źródłem systemowego deficytu finansów publicznych. Ten mechanizm powstał dużo wcześniej i wynika z konstrukcji wydatków państwa, a nie z jednego kierunku polityki zagranicznej. Inaczej znów wracamy do tego samego schematu: wskazujemy jeden wycinek rzeczywistości jako „główną przyczynę wszystkiego”, zamiast patrzeć na całość.O polityce wobec Ukrainy można dyskutować. Ale nie da się na niej oprzeć wyjaśnienia całego stanu finansów państwa.
Grzegorz GPS Świderski
Nie odpowiadać wolno, atakować ad personam nie wolno. Jeśli myślisz, że chamstwem wymusisz na mnie odpowiedź, to się mylisz. Im więcej będziesz robić przytyków osobistych, im więcej bzdurnych insynuacji wypiszesz, tym mniej merytorycznych odpowiedzi dostaniesz. W ogóle ich nie dostaniesz. Chcesz odpowiedzi — grzecznie o nie poproś, a wcześniej przeproś za ataki osobiste i obiecaj, że ich w przyszłości zaniechasz. Nie idź drogą tutejszego chamstwa. A jeśli idziesz, to nie narzekaj na nie, tak, jak w powyższej notce. Wróćmy do dawnych naszych merytorycznych, sensownych polemik i niech one stanowią wzorzec dla tutejszego chamstwa i zaniechaj wzorowania się na tym powszechnym tu prymitywnym awanturnictwie. Jak przeprosisz za chamstwo i obiecasz poprawę, to obiecuję, że odpowiem na wszystkie twoje pytania w specjalnej osobnej notce. Tylko mi je przypomnij.
Adam66
@mjk1 Zgadzam się co do drobniejszych spraw ale przekręt z Ukrainą to nie jest drobna sprawa, a obie strony pakują tam masę kasy.  Na dodatek, piętnowanie wazeliniarstwa w wykonaniu obu stron w stosunku do Ukrainy jest ważne bo nawet zakładając, że jakimś cudem znajdzie się formacja chcąca naprawić Polskę, to będzie się musiała uporać z banderowską V kolumną w Polsce, a rośnie ona i umacnia się niestety bardzo szybko, korumpując wszystkich wokół siebie...