Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Powrót z politycznego wygnania? Scalenie zamiast odwlekania nieuniknionego.

mjk1, 21.04.2026

 Wczorajsze spotkanie Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego nie przyniosło rozstrzygnięcia, którego wielu się obawiało - nie doszło do rozpadu. I dobrze. Bo w obecnych realiach politycznych byłby to scenariusz katastrofalny. Ale nie oszukujmy się, to nie było rozwiązanie problemu. To było jego odsunięcie w czasie. Konflikt nie zniknął. Różnice nie zostały zasypane. Udało się jedynie zatrzymać proces, który, gdyby wymknął się spod kontroli, mógłby zakończyć się trwałym pęknięciem całego obozu. W tym sensie wczorajszy wieczór był bardziej politycznym „zawieszeniem broni” niż nowym otwarciem. A zawieszenia broni mają to do siebie, że bez realnego planu prowadzą często do jeszcze większych starć w przyszłości. Dlatego właśnie dziś bardziej niż wczoraj potrzebna jest nie tylko refleksja, ale i konkretna propozycja wyjścia z impasu.

 I tu pojawia się scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się czysto publicystyczny, a dziś - w obliczu narastającego napięcia - zaczyna nabierać pewnego politycznego sensu: powrót Zbigniewa Ziobry. Dalsza część tej historii nie musi być ani prostą kopią przeszłości, ani polityczną fantazją. Ale może być próbą odpowiedzi na realny problem: jak zatrzymać proces rozpadu, zanim stanie się nieodwracalny.

Powrót z politycznego wygnania? Między mitem a ostatnią szansą na scalenie obozu.

 Polityka zna momenty, w których rzeczywistość zaczyna przypominać historię - nie dlatego, że jest taka sama, ale dlatego, że desperacko szuka podobnych punktów zwrotnych. Dziś, gdy obóz skupiony wokół Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego balansuje na krawędzi pęknięcia, pojawia się pokusa myślenia kategoriami „powrotu”, „przełomu”, „nowego otwarcia”. I tu pojawia się nazwisko: Zbigniew Ziobro.

Między Anderssem a realną polityką.

 Porównania do Władysława Andersa, Stanisława Mikołajczyka czy Witolda Pileckiego są oczywiście nie wyrost, bo dzisiejsza Polska nie jest ani państwem okupowanym, ani totalitarnym. Ale polityczna wyobraźnia działa symbolami. „Powrót” zawsze znaczy coś więcej niż fizyczne pojawienie się w kraju. Oznacza moment przesilenia. Różnica polega na tym, że dziś taki powrót nie miałby obalać systemu, lecz próbować uratować spójność własnego obozu.

Zarzuty polityczne, decyzja strategiczna.

 Nie da się pominąć faktu, że wokół Zbigniewa Ziobry narosły poważne zarzuty. Ale równie oczywiste jest to, że są one, nie tylko przez jego środowisko postrzegane jako w dużej mierze polityczne. W takiej sytuacji ewentualna decyzja o dobrowolnym powrocie, zanim zostanie do niego zmuszony, nie byłaby ucieczką do przodu, lecz świadomym ruchem strategicznym. To zmienia narrację z „ściganego polityka” na „tego, który sam staje do konfrontacji”. Z defensywy na próbę odzyskania inicjatywy.

Nie eskalacja, lecz potencjalne spoiwo.

 Najczęstszy argument przeciw takiemu scenariuszowi brzmi: powrót Ziobry oznacza eskalację. Ale to założenie nie jest oczywiste. W sytuacji, gdy konflikt między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim grozi rozpadem całej formacji, pojawia się paradoks: potrzebny jest ktoś trzeci, kto nie jest bezpośrednią stroną tej konkretnej rywalizacji. I właśnie tu rola Ziobry mogłaby wyglądać zupełnie inaczej niż kiedyś. Politycy się zmieniają - czasem wymusza to sytuacja, czasem doświadczenie. Okres politycznej izolacji, presji i niepewności może skłaniać do przewartościowań. Ziobro jako polityk konfrontacyjny jest postacią znaną. Ale Ziobro jako potencjalny mediator i organizator nowej równowagi, to scenariusz mniej oczywisty, ale nie niemożliwy.

Scalenie zamiast rozpadu.

 W wariancie najbardziej realistycznym jego powrót mógłby zatrzymać proces dezintegracji PiS, zanim stanie się nieodwracalny. Mógłby stworzyć przestrzeń do kompromisu między frakcjami i wzmocnić strukturalnie obóz, który dziś traci spójność. To szczególnie ważne w kontekście mechaniki wyborczej - rozbicie na mniejsze byty oznacza stratę mandatów, chaos i odpływ wyborców. Jedność, nawet trudna i wymuszona, daje znacznie większe szanse przetrwania.

Wzmocnienie prezydenta.

 Jest jeszcze jeden wymiar, często pomijany. Karol Nawrocki - funkcjonujący w trudnym układzie politycznym wobec rządu Donalda Tuska - potrzebuje zaplecza. Realnego, zdolnego do mobilizacji, a nie pogrążonego w wewnętrznych sporach. Powrót Ziobry i ewentualne zbliżenie z obozem prezydenckim mogłoby wzmocnić jego pozycję, stworzyć bardziej spójny blok polityczny i nadać kierunek działaniom zamiast reaktywności. Czy to realne? Nie w pełni. Ale też nie całkowicie niemożliwe. To scenariusz z pogranicza politycznej kalkulacji i wyobraźni - taki, który wymagałby od wszystkich stron rzeczy najtrudniejszej: ograniczenia własnych ambicji na rzecz przetrwania całości.

 Historia uczy, że „powroty” rzadko wyglądają tak, jak w legendach. Ale polityka uczy też czegoś innego: czasem wystarczy jeden nieoczywisty ruch, by zatrzymać proces rozpadu. Jeśli dziś ktoś miałby odegrać taką rolę, to nie jako bohater na białym koniu, lecz jako ktoś, kto potrafi zszyć to, co inni właśnie rozrywają.

Pytanie tylko, czy jeszcze jest co zszywać?

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 288
tricolour

tricolour

21.04.2026 10:54

PIS myśli o wygraniu wyborów majac do dyspozycji zawodnika, który ledwo zipie na kroplówce?

mjk1

mjk1

21.04.2026 11:08

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na PIS myśli o wygraniu wyborów…

A coś konkretnego, oprócz głupawego hasełka pod publiczkę?

tricolour

tricolour

21.04.2026 12:03

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na A coś konkretnego, oprócz…

Konkretnie?

Morawieckiego na premiera, Kaczyńskiego na prime doradcę, z najważniejszym głosem,  ale za kurtyną. Szara eminencja. 

Kłócące sie partyjne koterie wywalić pokazowo na zbity pysk dając do wyboru albo team albo etat w biedronce, co jest uczciwym wynagrodzeniem za kwalifikacje i pracę. 

mjk1

mjk1

21.04.2026 12:23

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Konkretnie?Morawieckiego na…

No to konkretnie. To, co opisujesz, brzmi dobrze jako hasło, ale w praktyce jest niewykonalne. Układ: Mateusz Morawiecki premier, Jarosław Kaczyński szara eminencja, to de facto kontynuacja obecnego modelu, tylko pod inną nazwą. To nie rozwiązuje konfliktu, tylko go przykrywa. Wywalenie koterii? W polityce tak się nie da. To nie korporacja, gdzie robisz czystkę i jedziesz dalej. Każda wyrzucona frakcja, to osobna lista, osobny szyld i kilka-kilkanaście procent elektoratu mniej. W systemie metody d’Hondta, to prosta droga do oddania władzy.

I tu wracamy do sedna mojego wpisu. Problemem nie jest brak twardej ręki, tylko brak spoiwa między frakcjami. Jeśli masz dwa rywalizujące centra, Kaczyński vs Morawiecki, to ktoś trzeci może stabilizować układ. Dlatego pojawia się wątek Zbigniewa Ziobry. Nie jako cudotwórcy, tylko jako element równoważący, który może zatrzymać rozpad, zebrać część elektoratu i wzmocnić cały obóz zamiast go ciąć na kawałki. Bo siłowe porządki, o których piszesz, kończą się zawsze tak samo. Nie ma jednego zwycięzcy, są dwie słabsze formacje i jedna wyraźna przegrana całego obozu. I to jest dopiero scenariusz, w którym nikt niczego nie wygrywa.

tricolour

tricolour

21.04.2026 15:21

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na No to konkretnie. To, co…

Brak spoiwa jest fundamentalną cechą naszego narodu. To pierwsza zasada, na której nie można zbudować nic trwałego.

Kombinowanie to metoda osiągania celów, siłą rzeczy jest to nieefektywne i niestabilne.

mjk1

mjk1

21.04.2026 19:48

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Brak spoiwa jest…

Zgadzam się z diagnozą, czyli "fundamentalną cechą naszego narodu". Ale od rządzenia nie nie jest żadna fundamentalna cecha, ani naród w swej masie, tylko Inteligencja tego narodu, ta prawdziwa. Ktoś przecież musi rządzić, nawet w najgorszym burdelu.

sake3

sake2020

21.04.2026 20:14

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Brak spoiwa jest…

@Tricolour...Spoiwem jest a przynajmniej powinien być  prezydent Nawrocki i ma wszelkie po temu predyspozycje. Dlatego nieustanne ordynarne ataki na niego i na jego wysiłki powodują,że nigdy nie osiągniemy celu.Może nawet nie chcemy jako Polacy celu osiągnąć i być w rozsypce tkwiąc w nienawiści rozgrywani przez obcych? Jak można osiągnąć jakiś cel jeżeli świadomie w Sejmie przetrzymuje się projekty prezydenta Nawrockiego,które przecież powinno się chociaż rozpatrywać. Jak można osiągnąć cel jeżeli premier świadomie,złosliwie i z premedytacją pomija prezydenta we wszystkich działaniach?Nawet w tak pozornie drobnych sprawach jak stałe ,,zapominanie'' podania tytułu przed nazwiskiem Nawrocki np.przez redakcję S24 świadczy o poniżaniu i lekceważeniu. Prezydent Nawrocki to jedyna osoba która jest w stanie skutecznie pojednać Polaków,ale skoro oni sami pojednania nie chcą?

mjk1

mjk1

21.04.2026 21:19

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na @Tricolour...Spoiwem jest a…

Zgoda co do jednego Sake. Rola Karola Nawrockiego w tej układance jest kluczowa i potencjalnie mógłby być elementem spajającym. Prezydent z definicji powinien pełnić funkcję stabilizującą i ponadpartyjną. Tylko że sam opis sytuacji, że projekty są blokowane, że jest marginalizowany, że brakuje współpracy ze strony rządu, choć w dużej mierze trafny, niczego nie zmienia! To jest diagnoza, nie rozwiązanie. Do Ciebie chyba do końca Świata nie dotrze, że polityka działa tak, że jeśli ktoś jest wypychany na margines, to nie wystarczy mówić, że „nie powinno tak być”. Trzeba zbudować realne zaplecze, które tę sytuację zmieni. I tu jest właśnie problem. Prezydent, nawet mając predyspozycje, nie ma dziś wystarczającego wsparcia politycznego, żeby skutecznie narzucać kierunek czy wymuszać kompromisy. Dlatego samo wskazanie go jako „spoiwa” nie wystarczy.

Wracając do mojego wątku, jeśli mamy konflikt wewnątrz obozu (Jarosław Kaczyński - Mateusz Morawiecki), słabe, niepewne zaplecze prezydenta, presję zewnętrzną i polityczną grę rządu, to potrzebny jest konkretny mechanizm wzmocnienia tego układu, a nie tylko nadzieja, że „prezydent pojedna wszystkich”. Dlatego przedstawiłem propozycję dołożenia dodatkowego elementu - np. powrotu Zbigniewa Ziobry, który mógłby: wzmocnić zaplecze prezydenta, ustabilizować sytuację w obozie i stworzyć realną przeciwwagę dla obecnego układu. Inaczej zostajemy w punkcie wyjścia: narzekamy, że prezydent jest blokowany, ale nie robimy nic, żeby zmienić układ sił, który do tego prowadzi. A w polityce bez zmiany układu sił nie ma zmiany efektów.

Es

Es

21.04.2026 11:37

Po co rozwalać coś co można przejąć w całości?

To czas na kolejne podejście do próby udowodnienia przez większość pisu, czy mają kojones czy sa trokami od kaleson, co udowadniali wcześniej wielokrotnie. Ale może tym razem, w sytuacji przełomu, będą w stani się przemóc.

Na temat możliwości integracji napisałem w komentarzu pod poprzednim wpisem. A w skrocie: nie pod takim przywódcą. Oczywiście kazdego mozna kupić, ale w efekcie otrzymamy koalicję obywatelską bis.

mjk1

mjk1

21.04.2026 12:12

Dodane przez Es w odpowiedzi na Po co rozwalać coś co można…

PiS to nie spółka z o.o., tylko układ lojalności wokół Jarosława Kaczyńskiego. Każda próba „siłowego przejęcia” kończy się nie konsolidacją, tylko rozpadem. Te 5% dla Mateusza Morawieckiego to wygodny argument, ale mało mówi o realnej władzy w partii. Premierem był kilka lat, to nie jest żaden „człowiek z zewnątrz”, tylko jeden z głównych graczy.

Przemysław Czarnek? Był testowany i nie dowiózł szerokiej integracji - właśnie dlatego temat przycichł. To nie „spisek”, tylko brak zgody wewnątrz. A te opowieści, że „decyzje zapadły gdzie indziej niż na Nowogrodzkiej”, brzmią efektownie, ale są wygodnym skrótem. Tu wystarczy zwykły konflikt ambicji i wizji.

Najważniejsze, że wczoraj nie było żadnego „przejęcia”. Było zatrzymanie rozpadu i to jest na dziś jedyna racjonalna decyzja. Chyba, że coś się zmieni za chwilę bo czekamy na konferencje prasową Kaczyńskiego z Morawieckim.

Na teraz wraca mój wątek. W sytuacji, gdy dwóch głównych graczy się blokuje, ktoś trzeci może stać się spoiwem. Powrót Zbigniewa Ziobry, niezależnie od emocji, jakie budzi, mógłby być takim elementem równoważącym, a nie zapalnikiem. Zwłaszcza jeśli sam wyciągnął wnioski z własnych doświadczeń. Bo alternatywa jest prosta: „próba siły”, o której piszesz, nie kończy się przejęciem, tylko podziałem, odpływem wyborców i politycznym zjazdem całego obozu.”

juur

juur

21.04.2026 18:48

Dodane przez Es w odpowiedzi na Po co rozwalać coś co można…

To wygląda jak głos z zaświatów nawołujący do eutanazji prawicy. Oczywiście nie dotyczy to nawołujących, oni "pomogą" i przypilnują drzwi by nikt nie uciekł.

Ijontichy

Ijontichy

21.04.2026 15:33

Czyś ty oszalał??? Skąd wyciągnąłeś Zbyszka Ziobre do tego chlewa??? 

Morawetz to żyd z Biderberga i najchętniej by Ziobrę utopił w łyżce śliwowicy paschalnej! 

Drugi w tej nienawiści to Duda...jego teść ma długie ręce...wystające spod haweloka...

Kaczyński to cipa uszata [nie usuwać to cytat] nie pytaj czy,tylko kiedy!!!  Morawetz rozwali PiS! 

TUSKA MA ZADANIE OD NIEMIEC--MORAWETZ OD JEROZOLIMY!!!

mjk1

mjk1

21.04.2026 19:40

Dodane przez Ijontichy w odpowiedzi na Czyś ty oszalał??? Skąd…

Emocje emocjami, ale spróbujmy zejść na poziom faktów Ijon. Etykietki i insynuacje pod adresem Morawieckiego, Dudy czy Kaczyńskiego niczego nie wyjaśniają, tylko podkręcają chaos, który już i tak jest problemem. Natomiast jedno jest dziś dość czytelne. Po dzisiejszym wspólnym wystąpieniu Kaczyńskiego i Morawieckiego nie ma żadnego realnego porozumienia, jest tylko zawieszenie broni. Konflikt nie został rozwiązany, tylko przykryty. I właśnie w takim układzie wraca mój główny wątek - Zbigniew Ziobro. Nie dlatego, że jest „idealny”, tylko dlatego, że przy dwóch blokujących się ośrodkach ktoś trzeci może stabilizować sytuację. Alternatywa to dalsze zaostrzanie sporu aż do momentu, w którym żadna strona już nie będzie w stanie kontrolować skutków. Można Ziobrę lubić albo nie, to drugorzędne. Kluczowe pytanie brzmi. Czy lepszy jest scenariusz dalszego dryfu i potencjalnego rozpadu, czy próba dołożenia elementu, który może ten układ zrównoważyć?

Na dziś wygląda to tak: bez dodatkowego „spoiwa” ten konflikt nie zniknie. On po prostu wróci, tylko w dużo gorszym, o ile nie w beznadziejnym momencie.

Hornblower

Hornblower

21.04.2026 20:00

Najbardziej chyba znienawidzony w PiS osobnik jako zbawca, mediator i organizator nowej równowagi. Świetny pomysł. 

"Nie miałem też świadomości, że tak poważne zmiany systemowe minister Ziobro wprowadzał bez właściwych konsultacji. Pod jego dyktando doszło do sytuacji, w której zatarciu uległy granice pomiędzy poszczególnymi władzami: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Obecnie w polskim wymiarze sprawiedliwości nikt nie ma recepty, jak z tej patowej sytuacji wyjść. Osiem lat reformowania prokuratury i sądownictwa, tworzenie nowych instrumentów represji i inwigilacji oraz wykorzystywanie służb do politycznych zadań doprowadziły do tego, że ważne obszary państwa nie były należycie chronione, a obywatele utracili poczucie bezpieczeństwa. Wprowadzone zmiany prowadzą do sytuacji, w której osoba oskarżona dla samooczyszczenia może zeznawać przeciwko drugiej osobie, często mijając się z prawdą. Staje się, mówiąc wprost, nie tylko zwykłym kapusiem, ale fałszywie zeznając może liczyć na mniejszy wyrok?! Jak to jest z tymi reformami Ziobry, skoro po ośmiu latach reformowania ich twórca ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, którego jest autorem?! Jak w takiej sytuacji może czuć się bezpiecznie przeciętny Kowalski?"

To zdanie Adama Gawędy, byłego parlamentarzysty i wiceministra w rządzie PiS. 

mjk1

mjk1

21.04.2026 20:46

Dodane przez Hornblower w odpowiedzi na Najbardziej chyba…

To jest w końcu konkretny argument, a nie hasło Hornblower i warto się do niego odnieść. Wypowiedź Adama Gawędy dotyka realnego problemu. Reformy wymiaru sprawiedliwości firmowane przez Zbigniewa Ziobrę były kontrowersyjne, niedokończone i w wielu miejscach wywołały chaos. To fakt, z którym trudno dyskutować. Tylko że z tego nie wynika automatycznie wniosek, że Ziobro nie może odegrać żadnej roli w obecnej sytuacji politycznej. Bo mój punkt jest inny.
Dziś głównym problemem nie jest już sama ocena reform sprzed lat, tylko realne ryzyko rozpadu obozu po konflikcie Jarosław Kaczyński - Mateusz Morawiecki. Po ostatnich wystąpieniach widać wyraźnie, że nie ma porozumienia, jest tylko zawieszenie broni. W takiej sytuacji pytanie nie brzmi: „czy Ziobro był idealnym ministrem?” tylko: czy istnieje ktoś, kto może pomóc ustabilizować układ, zanim się rozpadnie? Ziobro ma własne zaplecze, ma doświadczenie w twardej polityce i jest niezależny wobec obu głównych frakcji. Czy jest obciążony? Oczywiście. Czy jest kontrowersyjny? Bez wątpienia. Ale polityka bardzo często polega na wyborze rozwiązań niedoskonałych, które działają, zamiast idealnych, które nie istnieją. Alternatywa na dziś wygląda tak. Dalsze trwanie konfliktu, narastanie napięcia i w końcu rozpad, który osłabi wszystkich - niezależnie od tego, kto miał rację. Dlatego zamiast skupiać się wyłącznie na rozliczaniu przeszłości, warto odpowiedzieć na jedno proste pytanie.

Jeśli ten scenariusz z Ziobrą jest zły, to jaka jest realna, wykonalna alternatywa, która jednocześnie zatrzyma konflikt i utrzyma jedność obozu?

Hornblower

Hornblower

22.04.2026 10:09

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na To jest w końcu konkretny…

No cóż, PiS (jak każda partia polityczna w naszym bantustanie) jest zbieraniną ludzi o bardzo różnych poglądach, skupionych na sobie, swoich karierach i dojeniu kasy publicznej na wszelkie legalne i nielegalne sposoby. Jest podzielony na frakcje, koterie i dwory regionalnych baronów, którzy marzą o władzy i zniszczeniu konkurentów we własnej partii. Jedność, ojczyznę i takie tam inne głupoty mają głęboko w dupie. Jak każdą partię typu wodzowskiego, we względnej jedności trzyma Wódz. W przypadku PiS jest to oczywiście Jarosław Kaczyński. Ponieważ jego pozycja słabnie, choćby z powodu wieku, w PiS rozpoczęła się wojna o następstwo tronu. A wojna to wojna. Najgorsza, bo domowa. Nie widzę specjalnie szansy na zatrzymanie wojny i utrzymanie jedności, bo kandydatów na następcę Wodza jest zbyt wielu.

sake3

sake2020

22.04.2026 10:44

Dodane przez Hornblower w odpowiedzi na No cóż, PiS (jak każda…

@Hornblower......Potraficie coś więcej niż ujadać na PiS? Dzień w dzień jedno i to sam pieprzenie tak jakby w Polsce żadnych problemów oprócz złego PiS-u nie było.Czy wy w ogóle wiecie co się wokół was dzieje? Co Polsce potrzebne oprócz waszego ujadania wiecie chociaż?Co szwankuje,o czym się mówi  a co przemilczają media,jakie są bolączki,co trzeba zmienić.Oczywiście nie wiecie bo i skąd zresztą nawet nie jesteście zainteresowani.Dlaczego brak dyskusji o realnych problemach .Przykład pierwszy z brzegu -port przeładunkowy w Małaszowicach,inwestycja opisana w 2023 roku zakładająca zainwestowanie 4,5 mld złotych w rozbudowę i jako konkurencja dla przewozów ze Wschodu przynosząca przyszłe zyski została zaniechana przez rząd. Takich zaniechań jest wiele,rząd je przemilcza ,jedynie niezależne media sprawę podnoszą.Rząd nie podejmuje śmiałych działań gospodarczych mogących zwiększyć budżet bo dla niego tylko interesy zagraniczne są priorytetem.Jakoś nie widzę na NB żebyście oprócz ataku na PiS spróbowali spojrzeć na ,,pracę'' obecnego rządu.No ,oczywiście reżimu tuskowego nie ośmielicie się skrytykować. Łatwiej a i bezpieczniej pyszczyć jedno i to samo, pouczać mentorskim tonem, ukazywać swoją wyższość i pogardę dla tych co mają odmienne zdanie przez nazywanie ich bezmózgami które nic nie rozumieją.A co wy rozumiecie? Pewnie nic i dalej będzie klepać o zbrodniach PiS-u.  

mjk1

mjk1

22.04.2026 12:34

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na @Hornblower......Potraficie…

Najpierw motto: Ja jej mówię święte słowa, ona moja krowa, moja krowa. Tym razem ja.

Powtórzę setny raz, choć wiem, że i tak nie dotrze. To nie jest kwestia ujadania, tylko odpowiedzialności za własny obóz Sake. Jeśli ktoś widzi problem w PiS, to nie dlatego, że nie dostrzega innych tematów, tylko dlatego, że właśnie od tego obozu oczekuje rozwiązań, a nie zamiatania konfliktów pod dywan. Oczywiście, że są realne problemy, jak inwestycje typu Małaszewicze, czy szerzej polityka gospodarcza rządu Tuska. I tak, można i trzeba je krytykować. Tylko, że jedno nie wyklucza drugiego. Powiedzmy wprost, jeśli PiS sam się rozsypie przez konflikt Kaczyński-Morawiecki, to nie będzie miał żadnego wpływu ani na Małaszewicze, ani na cokolwiek innego. Dlatego skupienie się na problemach wewnętrznych nie jest oderwane od rzeczywistości, tylko dokładnie odwrotnie. To jest warunek, żeby w ogóle móc cokolwiek zmieniać!!! 

I jeszcze jedno: krytyka PiS nie jest anty-PiS-em. To próba zwrócenia uwagi, że konflikt narasta, decyzje są odkładane a realnego rozwiązania brak. Bo na dziś mamy sytuację, w której Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki nie rozwiązali sporu, tylko go zawiesili. I dokładnie o tym jest ta dyskusja.

Można oczywiście mówić o wszystkim naraz, tylko najpierw trzeba odpowiedzieć na jedno pytanie: jak PiS ma rozwiązywać problemy państwa, skoro nie potrafi rozwiązać własnych?

sake3

sake2020

22.04.2026 13:40

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Najpierw motto: Ja jej mówię…

Motto sto raz mi przytoczone powinien pan raczej odnieść do siebie. Dlaczego pan i pozostali oczekujecie rozwiązań od PiS-u skoro to nie jest wasz obóz i który wg was nie nadaje się do przeprowadzania zmian? Jesteście antyPiS-em,bo w pozostałych partiach nie dostrzegacie ani braków,ani złych działań.Chyba więc logiczne by głosować na te partie,skoro ich słowem nie krytykujecie, a jak wynika z sondaży cieszą się waszym i społeczeństwa zaufaniem. Po co rozważać jak ma PiS rozwiązać problemy państwa skoro nie potrafi własnych? No więc musi pan rozważyć swój głos na te które są jednością,monolitem i potrafią rozwiązywać wszelkie problemy. Widzi pan  takie? To proszę zacząć o nich pisać i wymieniać ich osiągnięcia oraz czym zasługują na pański głos.Taka jak obecna panów dyskusja to tylko niepotrzebne bicie piany. Nieprzypadkowo podałam ten jeden przykład bo tylko w obecnej trudnej sytuacji stosunek różnych partii do gospodarki,do przyszłych  czy zaniechanych inwestycji jest podstawą do ich ocen i naszych wyborów. Przeglądając media da się zauważyć która z partii rzeczywiście te sprawy eksponuje a która udaje,że ich nie ma. Tego u panów nie widzę.Przede wszystkim nie widzę dobrej woli wsparcia prezydenta Nawrockiego. Nieustanna krytyka PiS-u doprowadzi do tego,że prezydent zostanie zupełnie sam.To nie spory doprowadziły do najniższego poparcia,choć jest ono raczej w granicach 26% a nie 18 % tylko niekończąca sie nagonka. Jeszcze jedno-dyskusja to nie pokaz  pogardy i ubliżanie drugiej stronie bo ma śmiałość inaczej patrzyć na problem. To raczej podstawa do dyskusji.Byłoby dobrze by pan z wyżyn swego intelektu to zrozumiał. 

mjk1

mjk1

22.04.2026 14:11

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Motto sto raz mi przytoczone…

Tobie już się wszystko porąbało Sake, ale jednego chciałbym się dowiedzieć. Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie wspieram Nawrockiego? 

A teraz jaką mamy sytuację na dziś. Nawrocki nie ma zaplecza politycznego. Jedynym zapleczem politycznym Nawrockiego może być PiS i to nie całe PiS, ale część polityków-reformatorów, którym zależy na Polsce. Niestety w tej chwili ci politycy są zdominowani i  zmarginalizowani przez Jarosława Kaczyńskiego, którego ja osobiście uważam za lojalnego członka okrągłostołowej sitwy!!! Po jego aktualnych "wyczynach" widać to coraz wyraźniej. Jeżeli nie dopuści do zmiany i nie ustąpi, to spowoduje rozbicie PiS na dwie frakcje, które zostaną zmarginalizowane. Najważniejsze jednak, że wtedy już kompletnie zaplecza politycznego zostanie pozbawiony Nawrocki a Tusk będzie miał zagwarantowaną drugą kadencję. To Kaczyński swoim działaniem nie wspiera Nawrockiego a nie ja, czy "My" naszą krytyką Kaczyńskiego. Jeżeli tego nie potrafisz zrozumieć, to już niczego nigdy nie zrozumiesz.

Hornblower

Hornblower

22.04.2026 13:14

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na @Hornblower......Potraficie…

No cóż. Zacznę może od tego, że używanie komunistyczną modłą liczby mnogiej w rozmowie z jedną osobą mnie po prostu razi. No nie podoba mi się taki obyczaj. To po pierwsze. 

Po drugie, moja wypowiedź dotyczyła wątku związanym z panem Zbigniewem Ziobrą i jego rolą w PiS, więc trudno w takiej sytuacji ominąć kwestię samego PiS. 

Po trzecie, gdyby pani przeczytała na spokojnie mój tekst, to pewnie zauważyła by pani odniesienie do innych partii. 

Po czwarte, nie raz pisałem, że PiS i PO (KO) to jak awers i rewers tej samej monety. Może inny wygląd, ale zawartość ta sama. Od lat jesteśmy rządzeni przez podobne  do siebie ekipy nieudaczników i aferzystów, zajętych przede wszystkim sobą, swoimi karierami i walką o dostęp do publicznej kasy. Ekip, które na potrzeby swoich wyborców zapewniających im dostęp do fruktów urządzają teatralne przedstawienia wzajemnych walk o pryncypia, a tak naprawdę walczą o dostęp do kasy. Choć trzeba przyznać, że u mnie lokalny kacyk z PiS załatwiał w publicznych instytucjach podległych wtedy PiS pracę potomstwu lokalnych kacyków KO i Lewicy. No można się spierać, ale wszak życie na koszt podatnika to najlepsze rozwiązanie dla naszych elit. I pewnie działa to w drugą stronę, takich usług nie świadczy się za darmo.

Po piąte. Żadna z tych ekip nie potrafiła i nie potrafi rozwiązać ani jednego systemowego problemu naszego bantustanu, nie potrafiła i nie potrafi prowadzić sensownej polityki zagranicznej - bo włażenie do dupy Naszemu Aktualnemu Najważniejszemu Sojusznikowi i Innym Aktualnym Ważnym Sojusznikom trudno nazwać polityką. Obydwie ekipy rządzące naszym bantustanem od 2005 roku ochoczo i bez protestów pozbywały się i pozbywają suwerenności na rzecz UE. Itd., itp. Tyle, że faktycznie, większe pretensje mam do PiS. Dlaczego? Bo na nich głosowałem (na PO/KO nigdy). Ale już nie będę.

mjk1

mjk1

22.04.2026 12:22

Dodane przez Hornblower w odpowiedzi na No cóż, PiS (jak każda…

Trochę upraszczasz. To nie jest tak, że kandydatów na następcę jest zbyt wielu. W praktyce ta lista jest bardzo krótka. Wg mnie najlepszym kandydatem byłby Zbigniew Bogucki, ale został de facto zaorany przez koncepcję premiera technicznego. To pokazuje jedną rzecz: Jarosław Kaczyński na dziś nie ma realnej woli oddania władzy. Powody mogą być różne, ale efekt jest taki, że naturalna sukcesja jest blokowana. W tej sytuacji zostają tak naprawdę dwie opcje: albo dalsza wewnętrzna wojna, albo wskazanie kogoś, kto jest w stanie utrzymać całość. I tu, mimo wszystkich wad, najbardziej oczywistym kandydatem pozostaje Mateusz Morawiecki. Ma doświadczenie, rozpoznawalność i realne zaplecze.

Natomiast wracając do mojego wątku: przy tak napiętym układzie ktoś musi ten proces stabilizować, a nie tylko brać w nim udział. Dlatego pojawia się rola Zbigniewa Ziobry, nie jako następcy, tylko jako elementu, który może pomóc przejść przez ten moment bez rozpadu. Bo dziś problemem nie jest sam wybór następcy, tylko to, żeby było jeszcze co przejmować.

Hornblower

Hornblower

22.04.2026 16:49

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Trochę upraszczasz. To nie…

Wbrew pozorom lista kandydatów wcale nie jest taka krótka. Wszak każdy baron PiS nosi buławę marszałkowską w plecaku. Sądzisz, że na przykład panowie Błaszczak, Sasin czy Brudziński nie mają ambicji wodzowskich? Mają, że ho, ho. A młode wilki, jak pan Jaki i jemu podobni? Też. Natomiast pan Morawiecki oprócz wielu innych wad posiada jedną najważniejszą. Nie przepadają za nim "doły" partyjne. Postrzegany jest jako bankster, człowiek nie czujący zwykłych "ludzkich" potrzeb i problemów, a doniesienia medialne o jego majątku i perturbacjach z nim związanych nie poprawiają jego wizerunku, wręcz przeciwnie. Krótko mówiąc, nie jest uważany za "swojego" chłopa. Ale w naszych partiach (Sake, nie tylko w PiS) to nie problem, że wizje góry i dołu się rozjeżdżają. Szeregowi i średniego szczebla pisowcy, których znam, nie rozumieją na przykład, dlaczego ich partia ramię w ramię z innymi tak zaciekle atakuje Konfederacje? Po co, skoro i tak będą zapewne tworzyć z nimi koalicje, nie tylko na szczeblu centralnym?

A pozycja pana prezesa Kaczyńskiego słabnie, czy się to komu podoba, czy nie. Pokazała to chociażby wojna w Małopolsce, gdzie namaszczony przez pana Prezesa kandydat nie uzyskał wystarczającego wsparcia radnych PiS i nie został marszałkiem. Coś takiego jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia. A czas biegnie nieubłaganie, wybory już niedługo. A przypuszczam, że kolejnej przegranej PiS może nie przetrwać. Z kolei druga kadencja KO to dla naszego bantustanu będzie istna katastrofa, podobnie jak nią była druga kadencja tzw. Zjednoczonej Prawicy. I to jest dylemat.

Es

Es

22.04.2026 12:15

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na To jest w końcu konkretny…

@mjk

Pomysł wprowadzania Ziobry , pacyfikowanego przez 8 lat , włącznie z wyrzucaniem do kosza wszelkich jego pomysłów, nawet tych przecisnietych przez parlament, lub torpedowanych w połowie, jako moderatora lub łącznika między Prezydentem a Nowogrodzką jest co najmniej ... delikatnie mówiąc.. śmiały. Tym bardziej biorac pod uwagę Morawieckiego, ktory imoscil sie juz chyba teraz na pozycji głównego rozgrywajacego . 

mjk1

mjk1

22.04.2026 12:45

Dodane przez Es w odpowiedzi na @mjkPomysł wprowadzania…

Zgoda Es, to jest scenariusz śmiały. Tylko że obecna sytuacja też jest śmiała, tyle że w złym kierunku - mamy zawieszenie broni między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim i brak realnego rozwiązania. W takim układzie standardowe metody już nie działają. I tu właśnie pojawia się potencjał, który wielu pomija - efekt powrotu Zbigniewa Ziobry. Gdyby zdecydował się na dobrowolny powrót, nie pod presją, tylko z własnej decyzji, to zmienia całkowicie narrację. Z polityka w defensywie na tego, który bierze inicjatywę. Z uczestnika sporu na kogoś, kto może go zacząć porządkować. Taki ruch daje coś bardzo ważnego w polityce - impuls i mobilizację społeczną. A polityk, który wraca na fali, ma zupełnie inną pozycję negocjacyjną niż ten, który tylko uczestniczy w wewnętrznych układach. W tym sensie Ziobro mógłby wzmocnić cały obóz, ustabilizować relacje a przy okazji trochę sprowadzić na ziemię ambicje różnych graczy w tym Mateusza Morawieckiego, jeśli faktycznie zaczyna być postrzegany jako dominujący. To nie jest scenariusz gwarantowany, ale na tle obecnego dryfu jest przynajmniej próbą wyjścia do przodu, a nie tylko zarządzania konfliktem. Dziś największym problemem nie jest to, kto kogo pacyfikował, tylko to, że bez nowego impulsu ten układ po prostu się nie utrzyma.

Stronicowanie

  • Wszyscy 1
  • Wszyscy 2
  • Następna strona
  • Ostatnia strona
mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 204
Liczba wyświetleń: 272,683
Liczba komentarzy: 3,458

Ostatnie wpisy blogera

  • Rozpad, który może pogrzebać wszystko. Wojna w PiS i polityczna próżnia, która wciągnie całą scenę polityczną.
  • Nie rozłam, lecz przebudowa: ruch Morawieckiego jako początek nowego etapu dla PiS.
  • „Dajcie pieniądze, a może coś zrobimy”? Opozycja, która najpierw przestała działać, a teraz prosi o finansowanie bezczynności.

Moje ostatnie komentarze

  • Matecki, też ma chorobę nowotworową i poddał się bezprawiu Tuska. Ziobro, oprócz deklaracji, że jest gotów wrócić, powiedział też i to kilkakrotnie, że pokonał nowotwór. Nie będziemy się chyba…
  • Jeżeli twierdzisz, że przez nasze "jątrzenie" PiS się rozpadnie, to naprawdę nie ma z Tobą o czym gadać.
  • Chyba nie jesteś na bieżąco Spike. Ziobro może  nie "tryska zdrowiem", ale jest bardzo aktywny i sam twierdzi, że pokonał nowotwór. Widać to szczególnie, jak zachowuje się w wywiadach…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • sake2020, No tak bo panu należy tylko podkadzać i zgadzać się ze wszystkim. Wy jątrząc macie też swoją cegiełkę w tym rozpadzie,nie napisałam że wyłącznosć.
  • Hornblower, Wbrew pozorom lista kandydatów wcale nie jest taka krótka. Wszak każdy baron PiS nosi buławę marszałkowską w plecaku. Sądzisz, że na przykład panowie Błaszczak, Sasin czy Brudziński nie mają ambicji…
  • mjk1, Matecki, też ma chorobę nowotworową i poddał się bezprawiu Tuska. Ziobro, oprócz deklaracji, że jest gotów wrócić, powiedział też i to kilkakrotnie, że pokonał nowotwór. Nie będziemy się chyba…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności