Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dlaczego Chińczyk jest bogatszy u siebie niż Polak we własnym kraju
Data Autor
Ijontichy
Ja wstawiłem do galerii na NB rano 10 zdjęć z Szanghaju....i nie ma!!! Niedawno powtórzyłem...i nadal nie ma.Chińczycy mogą,a u nas "siem nie da"...:-)) 
NASZ_HENRY
,.,.,..,. Chcesz godnej płacy?😡 Chcesz stabilnych inwestycji i nowoczesnych zakładów? To wyjedź, tfu WYJDŹ z UNII EUROPEJSKIEJ 😉
Do wpisu: Plan, który przestraszył Bieruta, a zachwyciłby Denga
Data Autor
mjk1
Towarzysze przez cały okres komunizmu bez fachowców nie mogli się obejść. Na samych posłusznych, to socjalistyczne dziadostwo zawaliłoby się w pół roku.
Silentium Universi
Po prostu towarzysze nie zastąpili jeszcze przedwojennych fachowców swoimi wykształciuchami, a i rozstrzelać wszystkich się nie dało. No i nie było brukselskiej biurokratycznej praworządności. Entuzjazm był nie dla komunizmu ale pomimo
mjk1
Gdy czytam Danusiu Twoje słowa o „entuzjazmie odbudowy”, to mam wrażenie, że PRL-owskie czytanki dla młodzieży wygrały batalionową walkę z rzeczywistością. To nie jest złośliwość. To czysta diagnoza. Bo jeśli naprawdę wierzysz, że Polskę po 1945 odbudował „entuzjazm narodu”, to równie dobrze możesz wierzyć, że chleb rośnie z miłości, drogi budują się z patriotyzmu a fabryki powstają z dobrych chęci. To jest ładne, wzruszające, patriotyczne i… kompletnie nieprawdziwe.Entuzjazm nie odbudowuje domów. Kiedy dziś jakiemuś Polakowi dron zrobi w dachu dziurę na pół metra, to  dzwoni do straży, pyta gminę o pomoc, jedzie do ubezpieczyciela i szuka ekipy, która powie: „Panie za pół roku możemy wejść”. On NIE bierze łopaty i NIE krzyczy: „Rodzino! Radosne czyny społeczne zaczynamy o 6:30!” Więc proszę Cię, nie opowiadaj, że po 1945 roku wszyscy Polacy z entuzjazmem odbudowywali swoje domy, bowielu nie miało nawet czym. A inni robili to nie z radości, tylko z przymusu sytuacji.Polska 1945 to nie był krajobraz po deszczu, tylko jak po końcu świata.  Ludzie mieli, zero materiałów, zero sprzętu, zero pieniędzy, zero zapasów i zero prywatnej własności. I Ty poważnie uważasz, że naród bez narzędzi, bez betonu i bez pieniędzy, ale z entuzjazmem, dokonał cudu gospodarczego? To tak, jakby powiedzieć, że dziecko bez rowerka wygrało Tour de France, bo miało „zapał”.Odbudowę pociągnęło jedno, państwo, które wiedziało, czego chce, Cegła nie pyta, czy murarz jest entuzjastyczny. Cegła pyta, czy jest, plan, cement, rusztowanie, robotnik, kierownik, transport i przede wszystkim budżet!!! Po 1945 roku to państwo organizowało brygady, planowało fabryki, mobilizowało zasoby, ściągało materiały. Entuzjazm był tylko w gazetach.Po 1989 roku entuzjazmu było aż nadmiar i wiesz, co powstało? BAZARY.Gdyby entuzjazm budował gospodarkę, to w latach 1990–1995 powinniśmy mieć: 15 nowych hut, 10 nowych fabryk samochodów, 5 nowych stoczni A co mieliśmy? plastikowe łóżka polowe, sprzedawców skarpet, handlarzy perfumami z Turcji,  i „ochroniarzy” na Stadionie Dziesięciolecia.Dlaczego tak było? Bo otworzył się rynek i pojawiła się kasa. A nie dlatego, że „lud wstał z kolan entuzjazmu”.I teraz perełka. Skoro Polacy są tacy entuzjastyczni, to DLACZEGO nie chcą jeździć nowym chińskim autem za 30 tys.? Dlaczego? Bo entuzjazm nie kupuje samochodów. Pieniądze kupują samochody. A ekonomia działa tak: Jeśli masz mało pieniędzy, kupujesz coś TANIEGO. Chiński cudy-van, prosty jak cep, nowy, z gwarancją za 30 tys. zł, idealny, prawda? A co kupuje Polak? 10-letni poniemiecki złom za 60 tys. zł, z przebiegiem jak statki dalekomorskie. Gdzie tu entuzjazm? Gdzie logika? Gdzie „pęd do odbudowy”? To jest właśnie dowód na to, co piszę od dawna: Polacy nie wybierają tego, co jest racjonalne, wybierają to, do czego zmusza ich sytuacja i otoczenie ekonomiczne!!!Kupują droższy złom, bo, bank nie da kredytu na chińskiego nowego, ubezpieczenie na nowy droższe, podatki wyższe a stereotyp mówi: „niemieckie = dobre”. To nie entuzjazm, tylko system bodźców. I dokładnie tak samo było po 1945 roku. Światem nie rządzą emocje. Światem rządzi ekonomia. Entuzjazm to piękna bajka, ale świat działa zupełnie inaczej. Jeśli entuzjazm odbudowuje państwa, to Haiti po trzęsieniu ziemi byłoby potęgą. Sudan byłby miodem i mlekiem płynący. Turcja po katastrofie miała nowe bloki w 3 miesiące a każdy Polak po pożarze domu stawiałby go sam w weekend. Ale nic z tego nie działa. Bo świat działa tak:Trzeba wiedzieć, CO zrobić. Trzeba chcieć to zrobić. Trzeba to rzeczywiście zrobić.A nie tak, że „naród poczuł zapał i samo się zrobiło”.Droga Danusiu, mit „powojennego entuzjazmu” to opowieść dla naiwnych. Ładna, nostalgiczna, ciepła, ale nieprawdziwa.Polska odbudowała się dlatego, że państwo miało plan, miało narzędzia, miało ludzi, miało władzę, miało konsekwencję i miało pieniądze. A nie dlatego, że naród uśmiechał się przy gruzach.Tak samo dziś, Polacy nie kupują chińskich nowych aut za 30 tys., tylko niemieckie złomy za 60 tys., nie dlatego, że nie mają entuzjazmu, tylko dlatego, że SYSTEM ich do tego zmusza.
sake2020
Odniosę się do wypowiedzi-,,to nie komunizm zbudował tylko fakt,że państwo wiedziało co robić,chciało zrobić i to zrobiło.Tak stało się dlatego,że po latach okupacji,wojny przyszedł czas na entuzjazm aby spojrzeć w przyszłosć odbudowywać i budować. To własnie podziałało-pęd do normalności i wolności tak przez Niemców brutalnie przerwanej. To nie tylko Polska jako państwo chciało,ale obywatele którzy niejednokrotnie do czego wrócić musieli sami budować, siać,orać,przywracać fabryki i kształcić się. 
Do wpisu: Metro i marzenia polityków, czyli polski festiwal odklejenia
Data Autor
mjk1
Bardzo dobra, uporządkowana uwaga, szkoda, że oparta na fałszywym założeniu, że chińska gospodarka to system socjalistyczny w sensie Misesa i Hayeka. A to po prostu nieprawda. I właśnie tu leży błąd.Chiny NIE są przykładem gospodarki socjalistycznej, Mises pisał o systemie, w którym nie ma prywatnej własności środków produkcji, nie ma rynku kapitałowego, nie ma sygnału cenowego, decyzje podejmuje wyłącznie centrum. To ZSRR, NRD, PRL i Korea Płn. Tymczasem Chiny po reformach Deng Xiaopinga to gospodarka hybrydowa, w której, ponad 60% PKB wytwarza sektor prywatny, ponad 80% nowych miejsc pracy tworzą prywatne firmy. Istnieje rynek kapitałowy, akcje, inwestorzy, banki komercyjne, venture capital. Inwestycje publiczne współistnieją z konkurencją prywatną a ceny energii, materiałów, surowców czy pracy są w większości rynkowe. To nie jest gospodarka, o której pisał Mises, więc argument o "braku kalkulacji ekonomicznej" zwyczajnie nie trafia do klasycznego austriackiego modelu. To tak, jakby stosować krytykę marksizmu do… Korei Południowej tylko dlatego, że państwo inwestuje w infrastrukturę.Chiny nie „kopiowały Zachodu”, tylko ZASTĄPIŁY go jako producenta. Chiny kopiowały Zachód w latach 80.–90.Od 2015 r. realizują „Made in China 2025”, którego celem jest samodzielność technologiczna i dominacja w kluczowych branżach.Dziś Chiny mają więcej patentów niż USA i UE razem wzięte, dominują w OZE, bateriach, chemii, kolejnictwie, elektronice, eksportują technologie kolei dużych prędkości do kilkunastu państw, budują 50–60% infrastruktury świata. To nie jest „kopiowanie” - to konkurencja.Hayek mówił o tym, że rynek przenosi wiedzę i Chiny właśnie dlatego działają Hayek nie twierdził nigdy, że państwo nie może inwestować w infrastrukturę. Wręcz przeciwnie, uważał, że elementy infrastrukturalne o charakterze naturalnego monopolu mogą być organizowane publicznie. Natomiast sygnały cenowe dotyczące, materiałów, pracy, transportu, energii, komponentów w Chinach SĄ rynkowe, bo gospodarka jest rynkowa.Państwo planuje tylko kierunki i wielkość inwestycji. Nie wycenia śrubek, nie ustala norm produkcji rolnej, nie określa wartości każdej tony stali jak w PRL. To ogromna różnica.Bez wolnego rynku Chiny by upadły, ale… one go mają. Pomija Pan najważniejsze: gdyby Chiny były „socjalizmem”, dawno by się zawaliły - dokładnie tak jak ZSRR. Tymczasem, mają największy rynek e-commerce świata, największą klasę średnią, największą liczbę prywatnych miliarderów. Prywatny sektor odpowiada za niemal cały wzrost PKB. To jest kapitalizm kierunkowy, a nie socjalizm.Sukces Chin NIE jest „produktem ubocznym kapitalizmu zachodniego” Wręcz przeciwnie, to Zachód korzystał dekadami z taniej chińskiej produkcji, a Chiny budowały własną konkurencję. Gdyby działał tu model Misesa, efekt byłby jak w Wenezueli czy Korei Północnej i stagnacja, nie boom technologiczny.Ma Pana absolutną racje w jednym: gospodarka musi mieć sygnały cenowe i element konkurencji.Tyle że Chiny dokładnie je mają. Dlatego krytyka Hayeka i Misesa jest tu całkowicie chybiona. Chiński model nie jest dowodem wyższości centralnego planowania, ale dowodem wyższości pragmatyzmu:kapitalizm, plus silne państwo, plus strategiczne planowanie, plus realne ceny i efektywność infrastruktury!I dlatego to działa.
Grzegorz GPS Świderski
Bardzo trafnie punktujesz odklejenie polskich polityków od realiów inwestycyjnych. Natomiast kompletnie nie zgadzam się z Twoją idealizacją chińskiego modelu sprawności.​Chińska efektywność infrastrukturalna nie wzięła się z geniuszu planowania, tylko z trzech rzeczy: kopiowania zachodnich technologii, korzystania z globalnego systemu cen oraz dopuszczenia prywatnej własności i elementów rynku. To dokładnie problem, o którym pisał Mises – gospodarka socjalistyczna może podejmować sensowne decyzje tylko wtedy, gdy podgląda ceny, technologie i rozwiązania z gospodarek kapitalistycznych.​Hayek dodawał, że ceny na wolnym rynku są nośnikiem rozproszonej wiedzy milionów uczestników. W chińskim modelu ten sygnał jest w dużej mierze importowany przez handel, inwestycje i globalne łańcuchy dostaw - dlatego partia komunistyczna może dziś z góry zatwierdzać projekty, które jakoś się spinają. Gdyby jednak odciąć Chiny od zewnętrznych sygnałów cenowych i konkurencji, zaczęłyby stopniowo wpadać w te same choroby, co ZSRR: marnotrawstwo, złe inwestycje, stagnacja – bo problem braku realnej kalkulacji ekonomicznej nie znika od samej skali, dyscypliny czy autorytaryzmu.Bardzo dobrze diagnozujesz polski festiwal odklejenia, ale stawiasz za wzór kraj, którego sukces jest produktem ubocznym globalnego kapitalizmu i międzynarodowego wolnego rynku, a nie dowodem wyższości centralnego planowania. Z perspektywy Misesa i Hayeka różnica między Polską a Chinami jest ilościowa, nie jakościowa – oba modele kończą się fatalnie, gdy odetnie się je od realnych cen, prywatnej własności i konkurencji na rynku. Napiszę o tym osobną notkę.
Ijontichy
To tylko ściema....Kraków środek stanu wojennego i pada hasło KRAKÓW BĘDZIE MIAŁ METRO.Mamy AGH,katedra geologii,geodezji i "uczeni" wyśmiali ten pomysł...KRAKÓW LEŻY W ROZLEWISKU WISŁY,JEDYNYM KAWAŁKIEM TWADEGO GRUNTU...JEST WZGÓRZE WAWELSKIE! BAGNO I WODA!!! Politechnika też sie podpisała pod tym od lat 70 WYBUCHA METRO W KRAKOWIE!!! Nawet wybudowali pół metra...:-))
Do wpisu: Kościół, szkoła, strzelnica, mennica… i zero państwa. O pewnym micie Brauna
Data Autor
mjk1
Pełna zgoda co do jednego Danusiu: hasłami państwem rządzić się nie da!!! I dokładnie dlatego nie ma sensu traktować sloganu „Kościół, szkoła, strzelnica, mennica” jako czegokolwiek więcej niż marketingowego okrzyku Brauna, bo tym to dokładnie jest. Wczesne teksty autorów Konfederacji faktycznie były ideologicznymi manifestami, a nie programem. Ale nie można z nich wysnuwać wniosku, że ktoś dziś musi się z nimi utożsamiać albo traktować je jako obowiązującą wykładnię. To tak samo, jakby oczekiwać, że PO nadal realizuje program z 2007, a PiS z 2005.Hasło Brauna nie jest programem politycznym, tylko listą czterech słów, które mają brzmieć „mocno” i „patriotycznie”. Nie rozwiązuje gospodarki, podatków, bezpieczeństwa energetycznego, zdrowia, demografii ani polityki zagranicznej. Dlatego próba traktowania tego sloganu jako punktu odniesienia w poważnej dyskusji jest po prostu nieporozumieniem i tyle. „Mniej państwa” nie kłóci się ani ze strzelnicą, ani z mennicą, bo nawet w minimalnym państwie istnieją elementy, które muszą być publiczne: wojsko, policja, sądy, waluta, rejestry. Libertarianie z lat 2022–23 mieli swoje utopijne wizje, ale polityka realna to nie jest podręcznik filozofii.Krótko mówiąc: hasła to propaganda, program to liczby, instytucje i konkret a dyskusja o państwie musi dotyczyć realiów, nie archiwalnych wpisów z blogów. I dlatego lepiej rozmawiać o tym co działa, niż o tym, co kiedyś komuś wydawało się atrakcyjnym sloganem.
spike
dyskusja nie ma sensu, kto opowiada mity, nie my rozstrzygniemy, fachowcami czy innymi naukowcami z tego tematu nie jesteśmy. Moje zdanie opieram na tym, co się uczyłem, do tego argumenty fizyków jądrowych, oraz filmy dokumentalne o reaktorach jądrowych, czy geotermii. Powiem że kiedyś, też byłem zafascynowany atomem, ale zmieniłem zdanie. Ogólnie powiem tak, energia z atomu jest jak jajko, które jest pożyteczne, do czasu jak pęknie jego krucha skorupka, wtedy problem. Ciekawe że kolega nie porusza tematu odpadów radioaktywnych, które już są poważnym problemem, a fachowcy zapowiadają, że będzie jeszcze gorzej, a może tragicznie, no może zrealizują pewien pomysł, by takie odpady wysyłać na Słońce :)) Do wykorzystania bezemisyjnego węgla, są technologie, nawet mamy swoją, dzięki której gazujemy węgiel już na poziomie złoża, dlaczego tej technologii nie wykorzystujemy?? Czy wiesz kolego, że energię mamy pod ręką, w domu, na działce, szklance, nawet w cytrynie, ziemniaku, czy eterze, tylko po nią sięgnąć.
sake2020
@mjk1....Nie da się rządzić hasłami,one są dobre ale na wiecach. Nie jestem za Konfederacją czy przeciw, nie jestem za czy przeciw Braunowi ale myślę ,że program jest podstawą do dyskusji. Jeśli cofnęłam sie do lat 2022-2023 to dlatego,żeby przypomnieć początki i wczesny program KOnfederacji. czerpany od wielkich filozofów a który szybko modyfikowano. W końcu zostało tylko z niego pojęcie ,,mniej państwa'' ale i tak to jakoś nie współgra z pojęciem menniicy czy strzelnicy. .   
mjk1
Powtarzasz mity Spike a nie fakty. W energetyce jądrowej przez 70 lat i setki reaktorów mieliśmy jedną prawdziwą katastrofę - Czarnobyl, który był radzieckim eksperymentem bez obudowy bezpieczeństwa i nie ma nic wspólnego z tym, co buduje się dziś.W Fukushimie, to tsunami zabiło 18 tys. ludzi. Atom - zero. Skażenie jest dziś niższe niż w wielu europejskich miastach. Straszenie „trującym morzem” to internetowa legenda. Tymczasem węgiel zabija 8 milionów ludzi rocznie. Ale to elektrownie jądrowe nazywasz „niebezpiecznymi”.Energia geotermalna? Dobra do ogrzewania basenu, fatalna do produkcji prądu. Działa tylko tam, gdzie są wulkany. Polska nie leży na Islandii. To nigdy nie zastąpi atomu.Rydzyk ogrzewa wodę, nie produkuje prądu, to nie jest dowód na „energię przyszłości”, tylko lokalna kotłownia.Jeżeli mamy mieć tani prąd, rozwój przemysłu i niezależność energetyczną, to atom jest koniecznością!Geotermia może być dodatkiem, ale nie alternatywą. Mitami elektrowni się nie zasili. Państwo działa na megawatach, nie na życzeniach.
spike
Drogi kolegen, nie szerz propagandy, wszystkie reaktory atomowe jakie powstały, miały być bezpieczne, jak się okazało, nie są, bo nie da się przewidzieć wszystkiego. Potencjalna awaryjność nie jest wielkim problemem, problemem są skutki, jak głośna awaria reaktorów w Japonii, nie przewidzieli tak dużej fali powodziowej. Wiesz że tam boją się przyszłości, problem dalej istnieje i narasta, szczególnie skażenie, wiesz ilu ludzi wyprowadzono z okolicznych terenów, że nie wolno tam wchodzić, a skażenie może być jeszcze większe i to głownie morza.Tradycyjne źródła energii, nie powodują takich strat i ofiar, co do geotermii to mało wiesz, a powiem ci, że pierwszy stopień rozwoju cywilizacji, to wykorzystanie energii planety, drugi to gwiazdy, my jesteśmy na "0" stopniu, energia pochodzi z kopalin.Co do geotermii w obecnym wykorzystaniu, owszem doszliśmy do poziomu gorącej wody, wg mnie to b.dużo, ogrzewanie domów to b.duże ilości energii pochłania, w stosunku do innych zastosowań.Kiedyś oglądałem reportaż o z pewnej miejscowości, z okazji uruchomienia ogrzewania sporego osiedla gorącą wodą z geotermii, system obsługuje kilku ludzi, prosta instalacja w porównaniu z innymi systemami, grzeją domy, mieszkania, do tego baseny etc.Swojego czasu o.Rydzyk chciał produkować prąd z geotermii, ale rząd Tuska zablokował mu fundusze, stanęło na gorącej wodzie i na niej Fundacja o.Rydzyka zarabia, grzeje siebie i miasto, z którym podpisali umowę.Co do CO2, wiesz o tym gazie niewiele, a już szczególnie o wpływie na efekt cieplarniany, to tylko dowodzi, że logika i twoja wiedza jest marna, pewnie od AI pochodzi :)))))
mjk1
Droga Danusiu, tu nakładają się trzy zupełnie różne rzeczy, które nie mają ze sobą wiele wspólnego i z tego wynika zamieszanie. Libertarianizm to nie  Braun. To, co opisujesz: „państwo martwe”, „tysiące Liechtensteinów”,„zero podatków”, „zero policji i wojska” to jest skrajny libertarianizm / anarchokapitalizm, który rzeczywiście jest utopią i nie funkcjonuje nigdzie na świecie. To NIE jest program Brauna. Nawet Konfederacja jako całość od tego oficjalnie się odcina. Hasło Brauna „Kościół, szkoła, strzelnica, mennica” to SLOGAN, a nie program. To cztery słowa, które: nie opisują żadnego systemu gospodarczego, nie definiują roli państwa, i nie mówią nic o energetyce, finansach, przemyśle, podatkach, infrastrukturze. To marketing polityczny - taka „naklejka na zderzak”, która ma brzmieć efektownie. To, że ktoś używa takiego sloganu, nie oznacza, że: chce zlikwidować państwo, chce wprowadzić libertarianizm, chce upadku instytucji publicznych. To po prostu… cztery emocjonalne symbole poglądów konserwatywnych.Wizje libertarian z 2022–2023 to osobna bajka To, że jakiś publicysta (Świderski czy ktokolwiek inny) pisał swoje utopijne teksty o: końcu państw, państwie jako „aparacie przemocy”, dobrowolnych podatkach i świecie bez wojska i policji, NIE MA NIC wspólnego ani z Chinami, ani z Polską, ani z Braunem. To, że ktoś to czytał, nie oznacza, że Braun to powtarza, że chce to realizować albo że ktokolwiek w Polsce traktuje to jako realny program gospodarczy. Dlatego całe to „porównanie” jest błędne. Łączenie libertariańskich tekstów publicystycznych, z hasłem Brauna i  realną polityką państwa, to jak mieszanie trzech różnych książek w jedną. To naturalnie musi dać obraz niespójny.Rzeczywisty problem jest inny: BRAK PROGRAMU Ani libertarianie, ani Braun, ani PiS, ani KO, ani Konfederacja nie proponują prawdziwej polityki przemysłowej, czyli: taniej energii, taniego kredytu, odbudowy przemysłu, strategii 20–30 lat do przodu, rozwoju technologicznego, logistyki, transportu, eksportu, inwestycji publicznych.Debata o „Kościele, strzelnicy i mennicy” jest ciekawa, ale nie dotyczy ani tego, co działa w Chinach, ani tego, co jest kluczowe dla Polski.Dlatego warto to uporządkować:libertarianizm, to utopijna wizja „państwa martwego”Braun, to hasło-symbol bez programu gospodarczegoPotrzeby Polski, to energetyka, przemysł, kredyt, strategia, ceny.Dopóki politycy, wszyscy, od lewa do prawa, nie zaczną mówić o gospodarce realnej, dopóty będziemy krążyć wokół haseł, emocji i ideologii, zamiast realnych rozwiązań.
mjk1
Przynajmniej uczciwie przyznajesz Spike, że jesteś przeciw elektrowniom jądrowym „bo to tykająca bomba”.Tylko że to argument emocjonalny, nie techniczny i całkowicie sprzeczny z faktami. Jeśli elektrownia jądrowa to dla Ciebie „tykająca bomba”, a geotermia „naturalny reaktor atomowy”, to znaczy, że mieszasz pojęcia, technologie i fizykę w jeden wielki koktajl, tak jak biedę w Korei z bogactwem w Chinach.Geotermia nie jest alternatywą dla atomu. W Polsce tylko kilka miejsc ma odpowiednią temperaturę i przepływy, żeby w ogóle produkować prąd. Cała reszta nadaje się jedynie do basenów termalnych. Gdyby to było „niewyczerpane źródło energii”, Islandia byłaby światowym mocarstwem energetycznym a nie jest.Atom nie jest bombą. Reaktory generacji III+ mają pasywne systemy bezpieczeństwa, nie mogą wybuchnąć jak bomba, a nowoczesny atom ma statystycznie mniej ofiar niż fotowoltaika i wiatr. Fakty, nie emocje.CO₂ nie jest „życiodajnym gazem”, tylko gazem cieplarnianym. Rośliny go lubią, jasne, ale dokładnie tak samo rośliny lubią wodę. A powódź to dalej powódź.O żadnym „sabotowaniu” geotermii nie ma mowy. Sabatowana jest raczej logika: geotermia niskotemperaturowa nie zastąpi atomu ani energetyki systemowej, bo nie ma jak.Krótko: geotermia super - tam gdzie jest. Atom konieczny - wszędzie, gdzie chcemy prąd 24/7.To nie ideologia, to fizyka.Jeżeli chodzi o postęp technologiczny, to właśnie dlatego jest potrzebny, że zmniejsza biedę, głód i śmiertelność a nie je zwiększa. Jeszcze 100 lat temu 70% ludzkości żyło w skrajnej biedzie. Dziś mniej niż 9%.To efekt technologii: energii elektrycznej, nawozów, medycyny, logistyki, szczepionek, mechanizacji rolnictwa. Ludzie żyją średnio 30–40 lat dłużej niż w 1900 roku. To nie magia, to technologia. Głód spadł o ponad 40% od lat 70., mimo że przybyło 4 miliardy ludzi. Dlaczego? Bo masz GPS w traktorach, inżynierię genetyczną, chłodnie, kontenery, globalną wymianę towarów. Bieda jest tam, gdzie technologii NIE MA. W Afryce, Afganistanie czy Jemenie ludzie nie umierają dlatego, że mają za dużo postępu, tylko dlatego, że go nie mają. Jeżeli odrzucisz technologię, wracasz do XIX wieku: krótsze życie, choroby, brak energii i lokalne głody. To nie postęp jest problemem. Problemem jest brak dostępu do niego albo zła polityka, która go blokuje. Postęp nie zabija, postęp ratuje życie. Zabija jego brak.Trochę mniej Brauna a więcej rozumu Spike i będzie dobrze.
sake2020
Hasła -Kościół, strzelnica, szkoła ,mennica .. i zero państwa pierwotnie wyglądały inaczej .Były one też tytułami wpisów pana @ Grzegorz Świderski. ,,Dobre państwo to martwe państwo'', ,,Czy zanik państw musi być komunistyczny, ,,Państwo to aparat przemocy'', ,,Jak bankrutowały państwa'', ,,Dlaczego jest nieunikniony upadek mocarstw'' i liczne inne z lat 2022-2023. Nie było w nich żadnego programu tylko wizja zwolenników libertarianizmu wsparta niezachwianą wiarą w słusznosć swych przekonań. Zaciekawiona ,,przerobiłam'' tą bogatą w artykuły lekturę,teraz wróciłam do niektórych z nich i komentarzy które tam umieszczaliśmy.Uznałam,że to wygląda na utopię np.nieuchronny upadek państw które były przedstawiane jako źródła zniewolenia ,przemocy i terroru. i powinny się dzielić na tysiace Liechsteinsteinów , brz wojska i policji ,własność wyłacznie prywatna a podatki dobrowolne. Myślę,że czasem te hasła ulegały modyfikacji stąd Kościół,mennica,szkoła,strzelnica których pierwotnie nie było a dopiero w wizjjach Brauna się pojawiły.
spike
Że też zapytam, co nam daje ten postęp technologiczny, skoro bieda, głód i śmierć zbiera swoje żniwo.
spike
Ja się przyznaję bez bicia, że jestem przeciw elektrowniom jądrowym, to tykająca bomba. Jestem za energią geotermalną, to naturalny reaktor atomowy, bezawaryjny, na nasze warunki, niewyczerpane źródło energii, to jedyne wyjście dla ludzkości, które jest nieuniknione, możliwe obecnie z niej korzystanie, ale jest sabotowane przez bogaczy, do tego lewacka ideologia walki z życiodajnym gazem CO2.
mjk1
To nie ja unikam odpowiedzi, tylko Pan używa błędnych założeń. Odpowiedziałem wprost: hasło nie jest złe, ale jest nieistotne. To jest jasne stanowisko: ani „tak”, bo hasło niczego nie rozwiązuje, ani „nie”, bo samo w sobie nie jest szkodliwe - jest po prostu puste.Pana oczekiwanie, żebym odpowiedział „tak” albo „nie”, to klasyczne fałszywe dwie opcje. Ja nie muszę wybierać między „popieram hasło” a „odrzucam hasło”, jeśli trzecia możliwość jest prawdziwa: Hasło jest neutralne i nie rozwiązuje żadnego z realnych problemów państwa. To nie unik - to precyzyjna odpowiedź.Odpowiedziałem jasno i precyzyjnie. Pan używał fałszywych dychotomii i błędnych wniosków logicznych. Nie mam problemu z dalszą rozmową, ale tylko na poziomie faktów i sensownych argumentów.Jeśli chce Pan rozmawiać o interwencjonizmie, energetyce, modelach gospodarczych, jestem otwarty.Jeśli celem jest wymuszenie deklaracji „tak/nie” w sprawach, które nie mają takiej struktury, to rzeczywiście nie ma sensu marnować Pana czasu.
Marek Michalski
Kończymy, skoro nie jest Pan w stanie opowiedzieć się w sprawie hasła "Kościół, szkoła, strzelnica, mennica" na tak lub nie pod pozorem braku logiki i nieprawdziwego zarzutu, że oznacza to poparcie dla całego programu Brauna. Równie fałszywe jest wiązanie ochrony środowiska z ideologią marksizmu-klimatyzmu. Szkoda czasu się wzajemnie męczyć.
mjk1
Uważam, że nie ma między nami uzgodnionego stanowiska Panie Marku. To klasyczny błąd logiczny: przyjmuje Pan, że jeśli uważam, że jakieś hasło „nie jest złe”, to znaczy że popieram cały program Brauna. A to tak samo absurdalne, jak twierdzenie, że skoro ktoś popiera „ochronę środowiska”, to popiera całą ideologię Zielonego Ładu. Wyjaśnię to bardzo prosto. Hasło może nie być złe, ale może być kompletnie niewystarczające. „Kościół, szkoła, strzelnica, mennica” to skrót kulturowo-tożsamościowy. Może być, nie przeszkadza, ale nie jest to program gospodarczy, energetyczny, przemysłowy ani finansowy. To tak, jakby kandydat na prezydenta USA ogłosił: „Flaga, rodzina, morale”. Ładne? Może, ale czy rozwiązuje inflację, energetykę, handel, podatki? Nie. I dokładnie to napisałem.Braun nie ma żadnego realnego programu gospodarczego.Hasła typu: „wolność gospodarcza”, „obniżyć podatki”, „uproszczenie przepisów”, „walka z ideologią” to ogólniki, które wygłaszają wszyscy, od libertarian, przez PiS, po Konfederację. To nie jest plan gospodarczy, tylko emocjonalne slogany. A już z całą pewnością nie rozwiązuje to: cen energii, braku inwestycji, upadku przemysłu, struktury eksportu, kosztów kredytu, niszczenia polskich firm, zależności od zagranicznych korporacji.Twierdzenie, że „wysokie ceny energii to efekt marksizmu-klimatyzmu” jest uproszczeniem politycznym, nie ekonomią. Po pierwsze: energia jest droga nie tylko przez politykę klimatyczną, lecz także przez: chroniczny brak inwestycji przez 20 lat, monopolizację rynku, brak budowy polskiego atomu, oparcie na imporcie paliw, niekompetencję polityków PiS i PO, brak polityki przemysłowej, brak długoterminowej strategii energetycznej.Winę ponoszą kolejne rządy a nie „marksizm klimatyczny”. Zrzucanie wszystkiego na jedną przyczynę to polityczna narracja, nie analiza. Braun nie proponuje interwencjonizmu gospodarczego, proponuje jego likwidację a więc: nie proponuje taniego kredytu, nie proponuje państwowych inwestycji, nie proponuje budowy przemysłu strategicznego, nie proponuje wzmacniania sektora publicznego, nie proponuje ekspansji eksportowej, nie proponuje budowy polskich firm technologicznych. Wręcz przeciwnie, jego program to skrajny leseferyzm, czyli:„Państwo ma się wycofać, rynek wszystko zrobi za nas”.To model, który nigdzie na świecie nie działa: nie działał w USA, nie działał w Ameryce Łacińskiej, nie działał w Afryce, nie działał w Rosji lat 90., nie działa w Europie, i absolutnie nie działa w Chinach.A ja piszę dokładnie odwrotnie: przewagę Chin, Korei, Japonii, Singapuru czy Niemiec zbudowało silne, planujące państwo plus konkurencja rynkowa. Braun proponuje system, którego nie stosuje żaden kraj, który osiągnął sukces.Dlatego nie popieram Brauna. Nie zgadzam się na stwierdzenie, że skoro jedno hasło jest dobre, to cały program jest dobry. Braun nie ma programu gospodarczego, tylko listę haseł. Wysokie ceny energii nie wynikają z „marksizmu”, tylko z 20 lat zaniedbań i braku strategii. Chiny, Korea, Japonia, USA - wszystkie potęgi zbudowano na interwencjonizmie, nie na leseferyzmie.
Marek Michalski
Mamy pierwsze uzgodnienie stanowiska"Hasło „Kościół, szkoła, strzelnica, mennica” samo w sobie nie jest złe, tylko że ono nie rozwiązuje żadnego kluczowego problemu współczesnego państwa. Nie zbuduje taniej energii, nie stworzy przemysłu, nie wyznaczy strategii rozwoju, nie zmniejszy kosztów firm, nie poprawi innowacyjności, nie rozwiąże kryzysu mieszkaniowego i nie ustawi relacji z USA, UE, Chinami czy Ukrainą."Zatem popiera Pan stanowisko Brauna w tym istotnym zakresie.Nie wynika z tego, że Braun deklarując takie sprawy jak "ochrona wolności osobistej i gospodarczej, uproszczenie i obniżenie podatków, ... przeciwstawienie się „inwazji ideologicznej, propagandzie dewiacji i obcym roszczeniom kolonizatorskim” popiera utrwalenie obecnej patologii w gospodarce.Wręcz przeciwnie, np. wysokie ceny  energii elektrycznej wynikają z inwazji ideologicznej marksizmu-klimatyzmu.Czy w tym zakresie jesteśmy zgodni, bo chciałbym się wypowiedzieć na temat interwencjonizmu?
mjk1
Nie Panie Marku. Problem nie polega na tym czy istnieje Kościół, szkoła, strzelnica i mennica. Problem polega na tym, że u Brauna to jedyna „polityka gospodarcza”, jaka w ogóle istnieje. Hasło „Kościół, szkoła, strzelnica, mennica” samo w sobie nie jest złe, tylko że ono nie rozwiązuje żadnego kluczowego problemu współczesnego państwa. Nie zbuduje taniej energii, nie stworzy przemysłu, nie wyznaczy strategii rozwoju, nie zmniejszy kosztów firm, nie poprawi innowacyjności, nie rozwiąże kryzysu mieszkaniowego i nie ustawi relacji z USA, UE, Chinami czy Ukrainą. To ładne hasło ideowe, ale to nie jest program gospodarczy. A ja w swoim wpisie mówię o systemach gospodarczych, nie o symbolach i instytucjach. Innymi słowy, państwo może mieć Kościół, szkoły, strzelnice i mennice, ale nadal nie mieć żadnego planu rozwoju kraju.I dokładnie to jest problem Brauna, hałaśliwe hasła zamiast kompletnych koncepcji energetycznych, przemysłowych, transportowych, fiskalnych czy geopolitycznych. Ja krytykuję brak programu gospodarczego, a nie instytucje, które istnieją w każdym cywilizowanym państwie.
Marek Michalski
Zatem w Pana wizji państwa nie ma Kościoła, szkoły, strzelnicy i mennicy? Z powodu Brauna, czy z innego?