Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wolność
Data Autor
Zbyszek
Przecież nawet Kurski stracił stanowisko, bo w wywiadzie dzienikarka TVP zaczęła zadawać nieco "wychodzące poza potinflację. Polska musi importować. Ropę, gaz itp. Wzrosty cen związane z agresją Rosji na Ukrainę, przekładają się na wzrosty cen u nas. Więc owszem, ta wojna przyczynia się do inflacji. Jednak tylko w pewnym stopniu. Twierdzenie, że nie ma wewnętrznych przyczyn tego zjawiska to aberracja. Groźba, pochodząca z kraju najbardziej chyba w Europie ceniącego wolność, że stwierdzeniom o wewnętrznych (w skali Ue oraz kraju) przyczynach kryzysu, władza będzie przeciwdziałać, jest niedobrym posunięciem.
Es
Rozgrzeszenie to w końcu sprawa najważniejsza
Ijontichy
Kłamiemy rano! Kłamiemy w południe! Klamiemy wieczorem! Po to mamy media,aby wbić do pustych czaszek,że NASZA WŁADZA JEST CACY,A"ONI" SĄ BE!  Naszym obywatelom nawet nie trzeba nic mocno wbijać...lata Gierka i potem okrągły mebel...ustawiło narodek jak trzeba...S.Lem napisał: NAJWAŻNIEJSZE, TO NIE MYŚLEĆ...  i oto chodzi.
Jabe
Rada „demokratycznie” uchwaliła, co jest prawdą.
chatar Leon
Reductio ad Putinum... To jest przecież coś przepysznego! Jeśli masz wątpliwości, czy inflacja w 2021 roku to skutek napaści Putina na Ukrainę w 2022 roku, toś ruska onuca! Jesteś ruskim agentem pewnie również gdy nie wierzysz Grecie Tunberg albo, co gorsza, twierdzisz, że system handlu emisjami generuje wysokie ceny energii. Ruscy agenci podważają zaufanie do Niemiec i Francji oraz "wartości europejskich". Oczywiście tylko ruscy agenci wskazują na nieskuteczność cudownej szczepionki antykowidowej albo ośmielają się bezczelnie przypominać wyroki i miliardy kar, które w przeszłości płaciła firma Pfizer za korupcję albo nielegalne testowanie leków na afrykańskich dzieciach.
Zbyszek
Musimy zachować się odpowiedzialnie, bo sytuacja jest "nader delikatna", gdy... a... nieważne. Baczność! youtu.be
Zbyszek
Cytuję pana premiera:... 1. "Rada przyjęła do konkluzji także postulowany przeze mnie wniosek". 2. "Na wniosek Polski..."  
Maverick
Komunizm wraca z zachodu bo zawsze był stamtąd kontrolowany.  youtube.com
Pani Anna
No. Wreszcie nie będzie jeden z drugim gadał, że inflacja to jego ( Morawieckiego ) wina, że drukował pieniądze, że zamykał kopalnie, nie zabezpieczył węgla, wprowadził za wcześnie embargo. Koniec. " Za dobry byłem,  w du...ch się poprzewracało". Od tego internetu.
Do wpisu: Twórzmy swoją bańkę informacyjną!
Data Autor
sake2020
@smieciu........Na kłopoty Bednarski....A przepraszam na kłopoty niezawodna jest metoda anarchistyczna.Na wszystko zresztą niczym amol albo poplopiryna.
Zbyszek
Dzięki. Ja jestem za państwem, prawem i instytucjami. Ale one zostały sprzedane przez osoby pełniące w nich funkcje, za korzyści społeczne i materialne, których dostarczycielem jest w ostateczności jakaś głupia plutokracja. Problem jest taki, że tłumek, w większości został zdegenerowany i aportuje wyłącznie na zadane tematy, z zadaną zajadłością, zatem nie da się znaleźć oparcia "w bliźnich". Pozostaje indywidualny lub wąsko-grupowy wysiłek, który i tak będzie monitorowany i w razie "potrzeby" korygowany. Ale jak to mówił Parish, w przytaczanej przeze mnie wypowiedzi, "Trzeba próbować, bo jeśli się nie próbowało, to się nie żyło". blog.zbyszeks.pl
smieciu
Jeśli zajęcia są na czasie to uczą tam (tzn wciskają) że Covid wypuścili Chińczycy a potem poszło.
smieciu
Dobry tekst. Może coś twórzmy, budujmy naszą własną przestrzeń. Nasze własne zainteresowania. Nasze własne wartości. To będzie trudne. Ale nie mamy wyjścia, jeśli chcemy zostać ludźmi, w miejsce ponurych mas zombie, sterowanych przez tych od: "Wygenerujemy taki stan emocji, że ludzie powiedzą - chcemy to mieć". Sprawa jest prosta i trudna zarazem. Wyboru nie mamy. Albo my, albo - nie my. Albo zwyciężą poprzez nasze lenistwo, tumiwisizm i zadufanie, albo coś zmienimy, poprzez nasz wysiłek. Słowem użyjmy metody anarchistycznej :) Wszystko i tak wraca do tego punktu: My albo Oni. Nasza przestrzeń i informacja albo ich zasady i wciskany kit. Tak, to jest proste i trudne ;) Ale nie ma innego wyjścia. Sam piszę to samo... Obecnie świat, jak nigdy przedtem daje znaki jak bardzo chory jest dotychczasowy system i jak chore są rozwiązania wprowadzane przez władzę. Tą samą która wprowadza burdel by potem dzielnie zaprowadzać w nim porządek.
Zbyszek
JS o wielu sprawach mówi teraz zdumiewające rzeczy. Dziwna sprawa.
Zbyszek
Ciekawe. Zarówno istnienie kierunku, jak i to, że wolno uczyć skąd i dlaczego wziął się covid :)
Ijontichy
To jest tematem wykładów na socjologii "inżynieria społeczna".Tylko na naszych uczelniach nikt sie na tym nie zna i plotą bzdury z epoki Gierka podarte Urbanem. Na amerykańskich,japońskich i chińskich uczelniach,już otworzono OSOBNY kierunek...inzynieria spoleczna. Uczą tam teraz,skąd sie wziął covid i dlaczego :-))
Maverick
Jeffrey Syachs odpowiedzialny za polską transformację ustrojową pod , którą podszył się Balcerowicz i gdzie wielu Polaków starciło wszystko a nawet niektórzy odebrali sobie źycie. Nagle stał sie konspiratorem i onucą Putina w oczach lucyferiańskiego NWO. Posłuchaj jak nie wierzysz tego nie pokazą ci w lucyferiańskich mediach w Polin.    youtube.com
Do wpisu: "Meet Joe Black" - o miłości, śmierci i nas samych
Data Autor
Zbyszek
Ciekawe to o myśleniu. Teraz właśnie taki trend. Że to proces wytłumaczalny. Zatem przeliczalny itd. Mnie zawsze ciekawiło pytanie: Czy to, co obserwuje, może obserwować siebie? Chyba nie, bo wtedy znów obserwuje, a więc to, co obserwuje jest... po drugiej stronie lustra, granicy wyznaczanej przez proces obserwacji. Byłoby wtedy, owo "źródło" obserwowania, całkowicie poza sferą "obserwowalnego doświadczenia". Zalinkowany kawałek, taki zielony, hobbitowy bym powiedział :) Może jak polskie łąki. Może w ogóle Polska, ta dziwna ziemia, dziwnych ludzi, to takie Shire współczesnego świata? A może wcale nie i takie skojarzenia są błędne. W każdym bądź razie "Włóczęga Północy", pociąg o numerze 5211/12, zaczynał swój bieg w Gdyni, nie w Suwałkach. Owszem przez pierwszy rok i kawałek w 1957 to jeździł z Olsztyna, ale potem już z Trójmiasta. Jazda nim, to było doświadczenie. Pamiętam do dziś, bo tym pociągiem jeździłem i to nie raz. Czas? Wow... czas.... Zatłoczony przedział, noc, co dalej pisał nie będę. Zdarzało się, że żeby dostać się do toalety, to szło się "prawie po ludziach", pomiętych, padniętych, półprzytomnych, półsennych, zaścielających korytarz. Wszyscy razem, w rytm kołyszącego się pociągu. Teoretycznie to było kilkanaście godzin, dziś mi się kołacze, że 16 czy 17, ale nie pamiętam dokładnie.
Zbyszek
Nie. Choć też, jest takie niebezpieczeństwo. "Tańczyć jak derwisz", oznacza pasję, a nie ogłupienie. Oznacza świadomość, a nie jej odcięcie. Oznacza pełne zaangażowanie, a nie pełną rezygnację z zaangażowania, na rzecz biernego przeżywania doznań, i nie ważne czy z powodu substancji, czy jakichś innych źródeł.
Dark Regis
Stan splątany, rozumiem i nie rozumiem jednocześnie ;) Czasami trzeba wszystko jakoś ponazywać, żeby mieć zdolność przekazania swoich przemyśleń drugiemu, lecz innym razem myślenie bez zmuszania się do werbalizacji każdej napływającej idei jest znacznie skuteczniejsze. Bowiem większość tego co człowiek rzeczywiście myśli na zawsze pozostaje poza sferą idei zwerbalizowanych. Rozmyślanie i ogólniej samoświadomość to jest proces, który nadal wymyka się naszemu poznaniu. Nie mamy pojęcia skąd płyną myśli. W każdym razie utożsamianie myślenia z aktywnością w sieci neuronowej, czyli z matematycznego punktu widzenia z procesem liczenia bardzo skomplikowanej funkcji nieliniowej ale jednak wciąż funkcji, to droga na manowce poznania. To jest materializm w wersji hard. Dokładnie tak samo liczy się za pomocą kartki i ołówka, tylko wtedy dzieje się to przerażająco wolno i żadna z rozgrzanych głów naukowych nie dopatruje się na tej zabazgranej kartce pojawiania się samoistnej inteligencji... Żeby nie być gołosłownym, do poprzedniego postu załączam OST z Wurma, a szczególnie polecam ten utwór "Why you dive" youtube.com Z kolei utwór "Familiar lands" i dalej "They Wait Back Home" kojarzy mi się z dawnym pociągiem relacji Suwałki-Lublin. Pierwszy utwór do Białegostoku, zaś drugi od. Skład jechał ciemną nocą przez niemal całą ścianę wschodnią. Począwszy od Białegostoku ruszał ze stacji już tak wolno i delikatnie, że ludzie mogli wyskakiwać z pociągu i zbierać grzyby przy torach. Przed stacjami zaś słychać było taki charakterystyczny smutny gwizd hamowania kółami ;) Pociąg był ciągnięty przez parowóz, co było jeszcze standardem w owym czasie. Najpiękniejsza podróż, to była ta w całkowitej nocnej ciszy, we mgle tak gęstej, że nie widziało się wyraźnie nawet drugiej strony ledwie oświetlonego wagonu. Pociąg poruszał się w tej scenerii majestatycznie jak okręt podwodny, żeglował pociągając za sobą kłęby tej mgły, które płynęły obok majestatycznie jak wieloryby, a wagon stawał się zupełnie odrealniony. Kiedyś w ramach nauki angielskiego czytałem książki w tym języku, a była okazja, bowiem taką usługę świadczył British Council w Warszawie. W tych powieściach i krótkich opowiadaniach też było mnóstwo nawiązań do takich nierealnych pociągów wiozących jakichś dziwnych pasażerów. W literaturze nazywa to się toposem.
Ależ było już całe pokolenie tańca derwisza- to pokolenie dzieci kwiatów. "ciesz się, że nie szczekasz, bo taka była impreza".
Zbyszek
Ciekawy komentarz. Gry drużynowe, wspomniane w komentarzu, to dla mnie "terra incognita". Ale przesłuchałem kawałek w połączeniu z obrazem i rozumiem skojarzenie / "rings the bell". I myślę, że ma ono sens. Mi taniec derwisza kojarzy się ze stanem, kiedy nasza uwaga, świadomość, jestestwo jest tak w coś, kogoś, zapatrzone, zasłuchane, że przestajemy być świadomi, że jesteśmy świadomi, choć jesteśmy świadomi. Jest to stan "dziecka", doświadczającego wszystkiego w sposób, który później dla dorosłych staje się trudno lub wcale uchwytny. W jakimś sensie stan wolności. Bo ja wiem, prawdziwości, która nie jest ujęta w formuły i definicje, ale jakoś dotykalnie obecna. Wszystko to, człowiek wyjęty z trybu zastanawiania się nad zastanawianiem się, wita z jakąś zupełnie autentyczną radością, bo jakoś wie. Co wie? A czy to ważne żeby to nazywać...?
Dark Regis
"tańczyła jak derwisz..." :) Wie Pan co mi się kojarzy z tańcem derwisza? Kiedyś była taka gra "Guild Wars" (pierwsza część) i w dodatku Nightfall dodano postać derwisza. Ponieważ gra ta jest wybitnie drużynowa, więc większość czasu w niej spędzało się po prostu na tańczeniu awatarem w oczekiwaniu na zebranie się ludzi w drużynę i wymarsz. Wtedy w jednym z miast pojawił się ten oto utwór: "Festival of Lyss": youtube.com Czysty trans. Nie mam niestety filmu łączącego muzykę z animacją tańca derwisza, ale można to sobie wyobrazić gdy wygoogluje się na YT "dervish dance" i wyłączy podłożone tam jakieś młodzieżowe umpa umpa ;) youtube.com Kiedyś z twórcami Wurma (poprzedni projekt przed Minecraftem niejakiego Notcha) omawialiśmy kwestie muzyki w grze. Jaka powinna być. No i zeszło na to, że w niektórych grach muzyka jest stanowczo zbyt dobra. Przykładem wtedy były też Simsy, ale Starcraft, Guild Wars czy gry Paradoxu nie ustępują im pola. Niestety nie wiem, czy jeszcze w Simsach jest dobra muzyka, bo trolling prawami autorskimi robi swoje i przykładowo w GTA musiano wywalić wiele świetnych kawałków na rzecz sieczki (głównie rapu), ale czasami lubię posłuchać sobie wieczorami OST-ów
Zbyszek
Możliwe. Taka jest odpowiedź na pytanie. W sprawie siły - nie, sami tej siły nie znajdujemy, bo sami nie jesteśmy. Choć owszem, tak to - bywa - odczuwamy.
EsaurGappa
To nie mój świat ten blichtr ten luksus ten piękny hoolywodzki sen,ten film o śmierci która kochać chce.Dziś kupiłem córce masło orzechowe,czy mogę więcej jej dać?Może nadzieję że ten ból ma sens,bo siłę musi znaleźć sama.  Trzy kwadranse temu miałem wypadek...rowerowy (śrubka od mocowania błotnika się odkręciła he,he)groźny nie groźny, ale boli  i kolano i bark ...głowa i policzek lekko porysowane.Nic to przecież, więc przepraszam że dzielę w komentarzu te słowa.Jednak kusi mnie bym zapytał kogokolwiek jak to możliwe że trzy sekundy przed uderzeniem czaszką o bruk usłyszałem potężny dzwon i poczyłem silny ból?Hello Joe to ty?