Otrzymane komantarze

Do wpisu: Amerykańskie milczenie: Dlaczego Waszyngton przestał przejmować się PiS-em?
Data Autor
Jabe
USA powoli wycofują się z Europy. PiS jako amerykańska ekspozytura idzie zatem na przemiał. Gdzie bowiem Jarosław Kaczyński znajdzie nową metropolię? W Niemczech, Rosji, Chinach? A zapasowy Izrael ma być w Argentynie. Na przemiał!
Es
Pisowscy zwolennicy i komentatorzy naszoblogowego mainstreamu utrzymuja w sobie przekonanie, ze w relacjach z Polską dla administracji Trumpa nic nie jest tak ważne jak przywrocenie i utrzymanie " przyjaciół" z pis oraz prezydenta Nawrockiego przy władzy. A Klich na feralne przyjęcie sam sie zaprosił.
VivaPalestina
@spikeJeden wart drugiego. Prześcigają się, który skuteczniej i szybciej rozwali Polskę, żeby dostać medal z kartofla. Albo z Berlina albo z telaviwu.
spike
Kto wierzy sondażom, ten sam sobie szkodzi, historia uczy, ale nie wszystkich, że PiS od zawsze miał niskie notowania w sondażach, a mimo to wygrywał. - - - - Choćby PiS "zjadł tysiąc kotletów . ." to nie nie wygra wyborów, jeżeli wyborcy znowu dadzą się "wydymać" i dalej "dymać", ale Polski już nie będzie, zamiast premiera będziemy mieć gubernatora Tyfusa.
sake2020
Owszem , moja koncepcja ciekawa skoro pan sam się przyznaje do bycia naszoblogowym trollem. Ja wolę każdego tu traktować jako komentatora majacego prawo do swoich poglądów. Owszem,jatrzy pan.Współpraca prezydenta z liderami partii nie polega na częstych spotkaniach,bo wtedy rodzi to podejrzenie ,że któraś z partii jest faworyzowana. Prezydent jako przedstawiciel wszystkich Polaków nie może sobie na to pozwolić. Dlaczego pan uważa,że brak głosu J.Kaczyńskiego w głosowaniu nad prezydenckim wetem jest oznaką niechęci czy wrogości? Nie w każdej sytuacji lider partii musi się zgadzać z prezydentem, a wzajemny dystans jest pożądany z uwagi na posądzenia że prezydent jest ,,pisowski''.To jątrzenie jest niepotrzebne- prezydent Nawrocki nie ma oparcia w żadnej z pozostałych partii ,PiS postawił na prezydenta kiedy był kandydatem,co pan chce właściwie osiagnąć? Włączyć prezydenta w walkę z PiS i znienawidzonym przez pana Kaczyńskim?
mjk1
Mam rozumieć, że Jarosław Kaczyński nie uczestnicząc w głosowaniu nad wetem do wiadomej ustawy w pełni poparł prezydenckie weto a jego słowa na konferencji prasowej, że bardzo rzadko rozmawia z prezydentem, są dowodem owocnej wzajemnej współpracy. To tylko te wstrętne "naszoblogowe" trolle niczego nie rozumieją, jątrzą i skłócają PiS z prezydentem co będzie powodem porażki PiS w najbliższych wyborach parlamentarnych. Bardzo ciekawa koncepcja.
sake2020
Raczej wygląda na to,że pragmatyczna  Ameryka widząc narzuconą i przekraczającą wszelkie granice nienawiść do PiS-u lokuje swoje nadzieje na współpracę z osobą prezydenta.Tu mają ułatwione zadanie-po prostu wystarczy skłócać Pałac Prezydencki z PiS-em czy sugerować,że prezydent też jest przeciwnikiem tej formacji. Skala tej nienawiści jest tak wielka,że nawet przeciwnicy Tuska będą pracować na rzecz odsunięcia prezydenta od wspierającej go w kampanii wyborczej partii. Sądząc z wycia na NB wiem ,że ta ,,operacja'' się uda.
mjk1
Chciał Pan dać do zrozumienia, że Jarosław Kaczyński nie za bardzo przepada za Karolem Nawrockim? Ciekawe jak Pan na to wpadł?
Marek Michalski
"Wygląda na to, że dla Amerykanów w polskiej polityce liczy się obecnie tylko jeden fotel – ten prezydencki – a cała reszta to „wewnętrzna sprawa Polaków”"Wygląda NA TO, że taki jest podział wpływów w kondominium.
sake2020
Ach ten demoniczny PiS. Cała Ameryka skupiona nad osłabieniem tej zbrodniczej formacji chcącej być na mapie świata łączy siły z UE ,Niemcami,Rosją i polskim obecnym rządem nad tym zbożnym celem. . Jakim to amerykańskim interesom zagraża Polska?
Jabe
To nieuzasadniona opinia.
AgnieszkaS
(...)słabnięcie polskiego PiS-u wydaje się amerykańskim dziennikarzom po prostu naturalną częścią większego, środkowoeuropejskiego trendu.Postaram się to ująć najdelikatniej jak tylko potrafię: Celem amerykańskiej polityki  od lat jest osłabienie PiS-u w polityce polskiej. Nigdy, żadna partia nie była takim zagrożeniem dla amerykańskich interesów, jak był PiS. Ani USA, ani Niemcy, ani Rosja nie chcą silnej Polski w tym regionie. 
Do wpisu: Sztorm w Polskiej Żegludze Bałtyckiej: Polityczny spór o przyszłość narodowego armatora.
Data Autor
Kazimierz Koziorowski
o co chodzi z "projektem stępki"?
Jabe
Państwowa przedsiębiorczość w pełnej krasie.
NASZ_HENRY
Roczek spokoju za pożyczkę z ARP w wysokości 45 milionów złotych ⚫️
Do wpisu: Polska na rozdrożu: Jak zbudować stabilność na wzór Północy? Podcast.
Data Autor
sake2020
@Anonymous.....Klementyna Suchanow -twarz Strajku KObiet otrzymała w Dreźnie Międzynarodową Nagrodę Pokojową ufundowaną przez Klausa Tschiry za zaangażowanie przeciw prawicowo-konserwatywnemu  rządowi w Polsce. Nadal pan pyta o podstawę mojego twierdzenia,że dla Niemiec jesteśmy lokajami? Chyba nawet mniej niż lokajami skoro mają czelność ustawiać rządy w Polsce a polską odrażającą z wyglądu i zachowania ordynarną  awanturnicę nagradzać.
u2
"Polska od lat finansuje konsumpcję długiem, ryzykując stabilność przyszłych pokoleń."Z całym szacunkiem, ale trudno mi uznać premiera Tuska jako działającego w interesie Polski. Jako szef EPP, wyraźnie określił swoje działania, że robi wszystko fiur Dojczland. Banda kłamliwych staruchów rządzi w EU i ustala oszukańcze reguły gry. Polska ma sponsorować bogatsze kraje EU spłacając toksyczne pożyczki der SAFE i KPO, które idą na kota w worku. Na jachty, kluby dla swingersów i zdezelowanie niemieckie hełmy.
sake2020
Bardzo trafne stwierdzenie.
paparazzi
Otóż to, nie rozwijam wątku . 
paparazzi
Naprawdę w to wierzysz? Przecież Tusk, Czarzasty itd,  et consortes z nieba nie spadli.
sake2020
Nie Gdańsk a Danzig pada z ust Tuska na spotkaniu z prezydentem Macronem.Mówi to panu coś?
mjk1
Pan Marek to od Mentzena, Brunatnego, czy to autorski projekt? Powtórzą jeszcze raz. Rozbudowa państwa opiekuńczego w latach 50–70 nie była błędem, była efektem bardzo szybkiego wzrostu gospodarczego. Kraje takie jak Szwecja czy Niemcy najpierw znacząco zwiększyły swoją produktywność i dochody, a dopiero potem zaczęły szerzej dzielić owoce wzrostu. Problem nie polega więc na samej konsumpcji czy wydatkach publicznych, tylko na ich finansowaniu. Jeśli wynikają z rosnącej gospodarki, to wzmacniają ją. Jeśli są finansowane długiem bez wzrostu produktywności, to prowadzą do problemów. Ot cała tajemnica. Dlatego celem nie powinno być „zaciskanie pasa”, tylko stworzenie takiego modelu, w którym wzrost i poprawa poziomu życia idą razem, tak jak to miało miejsce w Europie Zachodniej w jej najlepszym okresie.
Anonymous
Na jakiej podstawie pada stwierdzenie, że "nie potrafimy wyjść spoza roli podrzędnego lokaja Niemców za przyczyną jednego złego człowieka"?
Dark Regis
Ale ktoś tego typa w kółko wybiera do rządzenia, więc za mądry to ten naród nie może być.
mjk1
Proszę się nie gniewać Panie Banaś, ale pański tekst, to taka współczesna wersja dla chłopów folwarcznych, czyli: "módl się i pracuj a garb ci sam wyrośnie". Podobne można znaleźć u zwolenników Mentzena i Brunatnego: "zapierdalamy na śmieciówkach aby za 50 lat żyć w dostatku. Ale ad rem. Teza o konieczności „zaciskania pasa” w praktyce nie jest motywująca społecznie. Doświadczenie krajów takich jak Dania czy Szwecja pokazuje coś zupełnie innego: wysoki poziom życia i konsumpcji może iść w parze z odpowiedzialnymi finansami publicznymi i szybkim rozwojem gospodarczym. To nie polega na ograniczaniu wydatków jako takich, lecz na zmianie ich struktury i źródeł finansowania. Po pierwsze, konsumpcja nie jest problemem - jest naturalnym efektem wzrostu. Problem zaczyna się wtedy, gdy opiera się głównie na długu, zamiast na rosnącej produktywności i dochodach. Dlatego celem nie powinno być „wydawać mniej”, tylko stworzyć warunki, w których gospodarka zarabia więcej!!!Po drugie, zamiast przeciwstawiać konsumpcję inwestycjom, warto je połączyć. Kraje takie jak Niemcy budowały swoją siłę, inwestując w przemysł, technologie i edukację, ale jednocześnie zapewniając ludziom wysoki poziom życia. To właśnie ten balans sprawia, że ich model jest stabilny i społecznie akceptowalny.Po trzecie, dyscyplina fiskalna nie musi oznaczać cięć. Może oznaczać: większy nacisk na inwestycje zwiększające produktywność (energia, cyfryzacja, przemysł). Stabilne i przewidywalne otoczenie dla biznesu i ograniczenie wydatków, które nie budują długofalowego wzrostu. Rozwój gospodarczy musi być odczuwalny „tu i teraz”. Trudno oczekiwać społecznego poparcia dla strategii opartej wyłącznie na wyrzeczeniach. Ludzie są bardziej skłonni wspierać reformy, jeśli widzą poprawę jakości życia już w trakcie ich wdrażania, a nie dopiero po wielu latach. Dlatego realną alternatywą dla „zaciskania pasa” jest model: Inwestować mądrze - zwiększać produktywność - podnosić dochody - pozwalać na wyższą konsumpcję!!! A nie ograniczać wydatki i liczyć na to, że wzrost sam się pojawi.