Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Krótka rozprawa między Wydawcą, Recenzentem a Autorem. Książka przestała być intelektualną przygodą, stając się produktem, który niczym proszek do prania musi być przede wszystkim rozpoznawalny.

Jarosław Banaś, 03.07.2026

Zamiast jedynie ubolewać nad zepsuciem systemu, warto pozostać wiernym wartościom i jakości. To właśnie „poczciwość”, rozumiana jako lojalność wobec dobrej literatury – piszę w felietonie „Krótka rozprawa między Wydawcą, Recenzentem a Autorem”.

W1543 roku Mikołaj Rej, wydał pod pseudonimem „Krótką rozprawę między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem”. Przedstawiciele trzech stanów, zasiadając przy wspólnym stole, obnażali przywary ówczesnego świata, wytykając sobie wzajemnie „zbytki i pożytki”. Choć od tego czasu minęło ponad cztery i pół wieku, opowieść o dzisiejszym rynku książki w Polsce skłania do napisania nowej wersji tego dialogu. Dziś przy stole zasiadają inne postaci: Wydawca, Recenzent i Autor, a ich spór dotyczy mechanizmów, przez które rynkowa magma zdaje się pożerać literaturę.

Współczesny Wydawca, w niewoli arkusza kalkulacyjnego, z rezygnacją przyznaje, że brutalna ekonomia bierze górę nad ambicjami. Choć chętnie wydawałby dzieła z „Noblem w tle”, to rzeczywistość jest nieubłagana: książka z głębią intelektualną znajduje ledwie tysiąc nabywców, podczas gdy pozycje promowane na BookToku jako „emocjonalne rollercoaster’y” osiągają nakłady rzędu stu tysięcy egzemplarzy. W świecie, gdzie liczy się szybki zwrot z inwestycji, literatura ambitna przegrywa z agresywnym marketingiem i influencerami.

Z kolei Recenzent zmaga się z dewaluacją rzetelnej krytyki. Wyznaje, że szczera ocena wytykająca grafomanię czy prymitywny język staje się towarem niepożądanym. Wydawcy oczekują wsparcia sprzedaży, a nie analizy literackiej, co prowadzi do zjawiska powszechnego „lansowania”. Te same zachwyty powielane w mediach tradycyjnych i społecznościowych utwierdzają czytelnika w przekonaniu, że masowy produkt jest dziełem wybitnym, podczas gdy w rzeczywistości bywa jedynie „wypełniaczem czasu”.

W najtrudniejszym położeniu znajduje się Autor z dorobkiem, którego nowa powieść „leży”, bo brakuje jej marketingowych haków, kontrowersji, epatowania seksem czy obecności na TikToku. Współczesna cenzura zmieniła oblicze: nie jest już kościelna ani polityczna, lecz algorytmiczna i budżetowa. Książka przestała być intelektualną przygodą, stając się produktem masowym, który niczym proszek do prania musi być przede wszystkim rozpoznawalny, a niekoniecznie dobry.

Ta diagnoza znajduje potwierdzenie w analizach współczesnej krytyki. Badacze wskazują na mechanizmy, które sprawiają, że akceptujemy literacką mierność. BookTok fetyszyzuje ilość przeczytanych stron, przedkładając powierzchowne emocje nad jakość. Literatura ambitna nie przebija się przez mur uprzedzeń, braku rzetelnej krytyki oraz powszechnej obrony „guilty pleasure”. W efekcie półki księgarskie zalewa popowa magma – utwory źle redagowane i prymitywne językowo, które traktowane są jako produkt pierwszej potrzeby.

Mimo tego pesymistycznego obrazu, wciąż tli się nadzieja pokładana w instynkcie czytelniczym. Historia literatury uczy, że to czas jest ostatecznym weryfikatorem wartości. Istnieją autorzy i wydawnictwa, które stanowią gwarancję poziomu, a czytelnicy potrafią ich odnaleźć nawet bez wsparcia algorytmów. Rynek dyktuje gusta tylko tak długo, jak mu na to pozwalamy, a prawdziwa literatura zawsze w końcu znajduje drogę do odbiorcy.

Najważniejszą lekcją płynącą z tej nowoczesnej rozprawy jest odwołanie do Rejowego „Żywota człowieka poczciwego”. Zamiast jedynie ubolewać nad zepsuciem systemu, warto pozostać wiernym wartościom i jakości. To właśnie ta „poczciwość”, rozumiana jako lojalność wobec dobrej literatury, jest najlepszą odpowiedzią na rynkową magmę, ponieważ ostatecznie przetrwają nie te dzieła, które były najgłośniej lansowane, ale te, które po prostu były dobre.

Jarosław Banaś

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 61
Marek Michalski

Marek Michalski

03.07.2026 14:26

Pozwolę sobie nie zgodzić się, chociaż prawdą jest, że Wydawca tkwi „w niewoli arkusza kalkulacyjnego, z rezygnacją przyznaje, że brutalna ekonomia bierze górę nad ambicjami.”

Kto jednak jest tyranem dla Autora i Wydawcy? Czytelnik? Owszem, lubi magiel, ale mimo to śmiem wątpić. Nie wspomniał Pan o dystrybucji, która sprawuje rząd dusz nad w/w. Np. to nie geniusz wnuczki krwawego komunisty Allende sprawił, że w EmPiKu miała swego czasu nie tylko stałą półkę, ale niemal cały regał. Prawdopodobnie współczesne produkcyjniaki sa gorsze, bo przynajmniej na podstawie "Domu Duchów" powstał film w świetnej obsadzie (Irons, Streep, Rider, Banderas), który bardzo dobrze się odbiera mimo wymowy ideologicznej, o ile komuś nie przeszkadza nachalna propaganda Hollywodzka, ale odbiorcom Czterech Pancernych takie bariery nie straszne, za to dla młodszych to naturalny „eter”.

W świecie propagandy nie ma miejsca na „poczciwość”.

Gabriel Maciejewski (Coryllus) w rozważaniach na temat mechanizmów władzy i propagandy definiuje dystrybucję jako kluczowy element monopolu, bo monopol jest warunkiem koniecznym dystrybucji nędzy. Coryllus kwadraturę swoich wad charakterologicznych podniósł do rangi zalety i uczynił kanwą wywodów, którym jednak zwykle nie sposób odmówić słuszności.

Dwie próbki:

„Lewica to zwykle agenci strzegący w kraju interesów obcych mocarstw. Tego się nie da wytłumaczyć biedakom, bo oni wierzą, że retoryka lewicowa jest serio. I tak komunardzi uważani byli za agentów Bismarcka, a skrzydło lewicowe republikanów za agentów Londynu. W Polsce po odzyskaniu niepodległości było podobnie, tylko, że skrajna lewica była agenturą Moskwy, a nie Berlina. Dlaczego tak zwana prawica nie może się w tym odnaleźć i oddaje pole? Ponieważ nie dysponuje kanałami dystrybucji propagandy, a na pewno nie tak szerokimi jak te lewicowe, finansowane z nierozpoznanych budżetów. Kiedy czytamy o wypadkach politycznych początku XX wieku zdumiewa nas z jaką łatwością zakładano wówczas pisma periodyczne. I to nie byle jakie, bo dzienniki. Tylko dziennik bowiem miał właściwą siłę rażenia propagandowego. I tak Clemenceau założył sobie gazetę „La Justice” . Kto ją finansował? W biografii pana Jurka jest to napisane wprost – jego papa Benjamin, kiedy dowiedział się, że syn chce gazetę, sprzedał kilka farm. Benjamin Clemenceau miał od młodości opinię jakobina, sankiuloty i wywrotowca. I z taką opinia umarł. A tu proszę – syn chce gazetę, a on na ten cel sprzedaje kilka farm. Ciekaw jest skąd się wywodziła rodzina Clemenceau. Nigdy nie zgadniecie. Z Wandei. Jeśli ktoś pochodzi z Wandei, ma poglądy republikańskie i uważa Robespierre’a i Marata za ludzi godnych naśladowania, a do tego jeszcze posiada tam liczne dobra ziemskie, to w zasadzie nie trzeba nic dodawać. Rodzina Clemenceau, wzbogaciła się na pacyfikacji majątków rodowych rojalistów walczących przeciwko republice w czasie powstania w Wandei. Kiedy zaś trzeba było założyć republikańską gazetę papa sprzedał kilka farm. „La Justice” ledwo trzymała się na nogach i jak sądzę dostawała także inne niż rodzinna subwencje. Nikt tego nie kupował, ale ponieważ właściciel był deputowanym, należało tytuł utrzymywać za wszelką cenę. I tak czyniono.”

gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl

Albo np. „akademicy (są) poza rzeczywistością rynkową i poza jej ukrytymi mechanizmami związanymi z dystrybucją propagandy. Mnie to nie dziwi wcale, albowiem, rynek globalnej propagandy jest płytki tak naprawdę, a jej misją jest powielanie wciąż tych samych treści, które muszą się na wieki utrwalić w umysłach odbiorców. Hollywood to w istocie egipski relief z czasów średniego państwa (czy też jakiegoś innego, nieważne), tyle że ruchomy. Biorąc więc pod uwagę kto jest dysponentem sukcesu globalnego, nie możemy się dziwić, że nie ma tam miejsca…” dla innych.

gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl

Ijontichy

Ijontichy

03.07.2026 15:32

Dodane przez Marek Michalski w odpowiedzi na Pozwolę sobie się nie…

Gabriel Maciejewski---Coryllus i jeszcze drugi z sekcji lewica z GW dla idiotów---Toyah! 

Coryllus sie przyznał,że pochodzi z Gazety Wyborczej wydanie olsztyńskie...pisali razem z jednego kompa! 

Debiutowali w Salonie 24 u Janke'go ale Igor musiał ich oby wywalić bo inni autorzy zagrozili wyjściem z S24.

Coryllus i Toyah byli nazywani na s24 mężem i żoną...bez specjalnych protestów z ich strony.

Ten kto sie opiera na Coryllusie...znowu ad personam...to kończę :-)))

NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

03.07.2026 16:25

Dodane przez Ijontichy w odpowiedzi na Gabriel Maciejewski--…

@Ijontichy..."Za dużo byłeś na słońcu😉 trzeba uważać, żeby nie pisać takich kocopałów"😉

Jeżeli jesteś po pięćdziesiątce niezadowolony z życia to: dakowski.pl 😉

Zbyszek_S

Zbyszek

03.07.2026 16:01

  1. Tak, dobra kultury zostały "urynkowione". Dlatego autorów audycji radiowej "Zapraszamy do Trójki" najpierw przeniesiono na kontrakty zamiast umów o pracę, a potem cały projekt "zniknął". Dlatego jakoś w obszarach: film i muzyka jest taka niska obecnie. Być może literatura też.
  2. Rację wypada przyznać komentującemu tu panu Michalskiemu: dystrybucja się liczy. Różne koncerny stały się monopolistami w sferze dystrybucji zarówno informacji jak i dzieł kultury. Właściciel płaszczyzny (kanału) dystrybucji decyduje o tym, co do niego trafia i w efekcie o tym, co odbierają ludzie.
  3. Jakkolwiek drapieżna - ale i Januszowa, a więc cwaniacka, a więc po znajmości - bizensowość kształtuje i dystrybucję literatury i czasem innych dóbr. Ale równolegle odbywa się selekcja na poziomie aksjologicznym. Wydawca, firma, koncern, zależy od finansowania, a finansowanie ma swoje preferencje, interesy itp. np. do niedawna - nie wiem czy nadal - ESG wymuszone na całym świecie przez parę osób z tzw. funduszy powierniczych.
  4. Jak pisałem książkę, to z dobrej woli znajomi radzili: "Stary, zrób 300 stron max, inaczej się nie sprzeda". Pytanie jednak przed którym staje każdy, który coś chce stworzyć jest takie: "Po co to robisz albo dlaczego to robisz?". Istnieją na to pytanie 2 odpowiedzi. Pierwsza jest taka: dla zysku, sławy, pieniędzy, popularności, uznania itd. I to jest odpowiedź dobra i wróżąca sukces w kontekście wspomnianych kryteriów. Druga odpowiedź jest taka, że "Nie wiem". Wbrew pozorom, wcale nie jest zła. Co więcej, może to jedyna prawdziwa odpowiedź jaką może dać ktoś, kto tworzy cokolwiek z zakresu sztuki. W tym bowiem przypadku, dotyka się przestrzeni wychodzącej i poza znane i zadekretowane, i poza sferę czysto werbalną. 
Jarosław Banaś
Nazwa bloga:
report
Zawód:
dziennikarz
Miasto:
Kołobrzeg

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 88
Liczba wyświetleń: 174,210
Liczba komentarzy: 575

Ostatnie wpisy blogera

  • Europejska Kalkuta i paradoks wolności. Misja brata Tomasza.
  • Hurtownia kultury czyli samorządowy handel eventami zamiast tożsamości.
  • Tak działa państwo! (1) Julian Arnold Szaraczkiewicz. Życie i czyny.

Moje ostatnie komentarze

  • Warościowy tekst. Oby tak dalej. Czytam bez uciązliwych reklam, i wymiana zdań na poziomie... No, no, Nasze... wybijają się nad poziomy, jak zacytowano w dyskusji. 
  • ;-)
  • Szanowny Panie, bardzo interesujące, ale Ta witryna jest nieosiągalna, proszę sprawdzić. Sprawdź, czy w adresie xn--kamie%20smoczy%20i%20krew%20smocza-fvf nie ma błędu. 

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Propaganda nie jest groźna gdy się wie jak powstaje
  • Wewnętrzny spór to zdrada narodowych interesów
  • Hejt polski nową jednostką monetarną na czas kryzysu

Ostatnio komentowane

  • NASZ_HENRY, @Ijontichy..."Za dużo byłeś na słońcu😉 trzeba uważać, żeby nie pisać takich kocopałów"😉 Jeżeli jesteś po pięćdziesiątce niezadowolony z życia to: dakowski.pl 😉
  • Zbyszek, Tak, dobra kultury zostały "urynkowione". Dlatego autorów audycji radiowej "Zapraszamy do Trójki" najpierw przeniesiono na kontrakty zamiast umów o pracę, a potem cały projekt "zniknął". Dlatego…
  • Ijontichy, Gabriel Maciejewski---Coryllus i jeszcze drugi z sekcji lewica z GW dla idiotów---Toyah! Coryllus sie przyznał,że pochodzi z Gazety Wyborczej wydanie olsztyńskie...pisali razem z jednego kompa!…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności