Otrzymane komantarze

Do wpisu: Blask honoru
Data Autor
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Zwykle mam odczucie, że moje wypowiedzi są niepełne. Z drugiej strony wiadomo, że lepiej nie przesadzać z nadmiarem dygresji lub rozciąganiem wątków. Pański komentarz mnie nieco uspokaja – znaczy, że ten dylemat właściwej proporcji tu jakoś został rozwiązany. Ogólnie to łażę po tym świecie, patrzę i dziwię się, że te różne sprawy gdzieś na mojej drodze się pojawiają. Pisaniem staram się tym swoim zdziwieniem i emocją podzielić. To wszystko nie powinno się mi przytrafiać, a jest:) Dziękuję i pozdrawiam. Wczoraj przypadkiem usłyszałem w lubelskiej katedrze nadzwyczaj piękny śpiew chóru. Przekonany byłem, okoliczności na to wskazywały, że to z płyty leci jakieś mistrzowskie nagranie. A tu okazuje się, że to na żywo śpiewał chór niewidomych pań z jakiegoś ośrodka opiekuńczego. Gdybym o podobnym zdarzeniu tylko słyszał, nie miałoby dla mnie praktycznie większego znaczenia. Ale, przez osobiste bezpośrednie zderzenie się z tym faktem, czuję się oszołomiony i jednocześnie zmuszony do główkowania: ślepota..., wiara..., entuzjazm..., piękno..., Opatrzność. Bo właśnie, jak to z tym wszystkim jest?
Lech "Losek" Mucha
Ten tekst jest... Nie wiem jak go określić. Nie da się jednym słowem. Jest mądry, ważny, wzruszający. Dawno niczego podobnego tu nie czytałem. Dziękuję. Gratuluję. Zazdroszczę.
Do wpisu: Pseudodziennikarz, czyli dziennikarz-szmata
Data Autor
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Nie będzie już dogodniejszego momentu niż obecnie, żeby ten bajzel dokumentnie zlikwidować .
St. M. Krzyśków-Marcinowski
VIII Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Kłamstwo musi być karane. Prowadzi ono do krzywdy i szkody - tolerowanie fałszywego słowa to zgoda na niesprawiedliwość i chaos. Jakoś nie mogę tego inaczej interpretować. Ja nie sugeruję walki z możliwością swobodnej wypowiedzi, tylko walkę z fałszem, z wprowadzaniem w błąd, z rozmyślnym oszukiwaniem opinii publicznej. W istocie rzeczy interesuję się polityką mniej niż przeciętny telewidz, nie wiem też, jakie tytuły mam zaliczyć do prasy brukowej. Nie mam zamiaru przedzierać się przez gąszcz przepisów, oczekuję respektu wobec prawdy. Pańskie założenie "nadużyć władzy sądowniczej" oznaczałoby, że nie ma Państwa. Nie myślę, że jest tak źle, że Polacy po 1050 latach organizowania się nie są w stanie poradzić sobie bieżącym zamętem i ktoś obcy będzie im znowu musiał dawać lekcje prawdy.
Ptr
Nie zgadzam się z Panem całkowicie ! Kary za słowo doprowadzą szybko do braku słowa, nadużyć władzy sądowniczej, a to strata energii społecznej. Trzeba zapewnić wolność słowa i możliwośc krytyki instytucji, firm ( sprecyzować dokładnie) i polityków. Tylko ,że media nie mogą należeć ani do jednej opcji politycznej, ani związku gospodarczego, ani nie moga być wybiórczo dofinansowywane z wyjątkiem mediów rządowych, bo powinne takie być: TV , radio, gazeta, portal. Reszta społeczne lub rozdrobnione celowo i zabezpieczone przed celowym wpływem lobbystów, obcych agend, itp. Niech sobie w brukowcach piszą bzdury. Czasem te bzdury okazują się prawdą.
Do wpisu: Muzułmańskie skrzydło Bundeswehry
Data Autor
NASZ_HENRY
Zielone ludziki Putina pod zieloną flagą! Początek ataku hybydowego na EU ;-)
Do wpisu: Stół Królewski w Jadwisinie
Data Autor
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Dzięki, jak się nic nie ruszy, skorzystam z tej drogi.
Adam66
Proponuję wysłać to pismo do biura prezydenta Andrzeja Dudy, "Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, może uznać za Pomnik Historii zabytek nieruchomy wpisany do rejestru lub park kulturowy o szczególnej wartości dla kultury" prezydent.pl Na dole strony jest możliwość wysłania listu do prezydenta: "Napisz do prezydenta" prezydent.pl - może wreszcie ktoś z biura prezydenta się tym zajmie...
Do wpisu: Brzeżany - dla Polaka fakt najważniejszy
Data Autor
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Sam nigdy nie odwiedziłem tamtych ziem. Ten unik nie okazał sie czymś rozsądnym. Jakiś czas temu żyłem za granicą w istnym kalejdoskopie narodowości, przekonałem się wtedy o naturalnym ciążeniu ku sobie żywiołów polskiego i ukraińskiego. Tamto sympatyczne wspomnienie, jak też Pańska barwna relacja przybliżają mnie do momentu podjęcia decyzji o wyprawie na rodzinne Podole.
Mój dziadek pochodził z Dublan k/Sambora. Mieszkało tam wielu Austriaków, trochę Żydów i większość Polaków, w tym kilkanaście rodzin pod moim nazwiskiem (wielu zesłano na Sybir, a stamtąd z Andersem, wyzwalali Holandię, by osiąść w USA lub nawet Brazylii*/), i Ukraińcy - na obrzeżach i w sąsiednich wioskach. Przed I Wojną, wszyscy żyli w zgodzie, wspólnie obchodzone święta katolickie i grecko-katolickie**/, wspólne pastwiska (z tym, że pop prawosławny zawsze nadużywał swoich praw, przez co greko-katolicy mieli do niego pretensje), wspólna zabawy itd. Szczęśliwie, do mordów tam nie doszło, ale oddalony nieco i za lasem przysiółek Oleksieta został spalony do cna (dziś nie istnieje) i wymordowano tam wiele. Parę lat temu odwiedziłem Dublany; rzuca się w oczy czarnoziem - ziemia czarna jak najczarniejsza pasta do butów! Wioska - domy nowe i te stare, pewnie sprzed I Wojny (ale kryte blachą, więc pewnie po Polakach), maleńka cerkiewka drewniana greko-katolicka i budująca się olbrzymia kopulasta prawosławna. Kościół katolicki zburzono w latach 50-tych, cmentarz zarośnięty, pomniki zwalone, krzyże połamane. I ludzie - niewielu pamięta czasy sprzed wojny - ludność napływowa, częściowo przesiedlona z Polski w akcji przesiedleń "Wisła". Odwiedziłem też Sambor - wówczas odnawiany kościól ze zniszczonymi drzwiami, ale zachowanymi - XVII-wiecznymi. */ to taka uwaga Kopaczce - wszyscy bardzo chętnie by mieszkali w Dublanach! **/ze wspomnień z tamtych stron czytałem, że greko-katolicy w większości pochodzili ze zubożałych, po zaborze austriackim Polaków, którzy wstydzili się chodzić "do kościoła" w dziurawych butach - więc szli do cerkwi... Coś w tym jest, bo znalazłem wpis metrykalny: 50-letnia kobieta (Polka) - umarła "ze starości"!
Do wpisu: Brzeżany – Aleksander Brückner
Data Autor
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Myślę, że w ciągu najbliższych trzech tygodni będę miał szanse na uczciwą odpowiedź. Nie upieram się, że mam rację, gdyż w tej chwili temat znam dosyć pobieżnie. Sugestia określająca moją refleksję jako błędne myślenie jest wszakże trudna do przyjęcia. Bruckner miałby być lojalnym niemieckim obywatelem, choć wszędzie określany jest przecież jako polski uczony? Polski - nie niemiecki, nie pochodzenia polskiego, nie, że urodzony lub pracował tu i tu bez podania narodowości, jak np. podaje niemieckojęzyczna wikipedia o Mikołaju Koperniku: "właściwie Niklas Koppernigk ...(żył) w Księstwie Warmii w Prusach".
@ St. M. Krzyśków... " Pochodził on ze spolonizowanej niemieckiej rodziny, jego nazwisko zachowało pisownię czysto niemiecką. Jadł niemiecki chleb przez większą część swojego życia. Jako Polak nie zamierzał jednak składać hołdu niemieckiej pysze i kapitulować przed ich „talentem” do instrumentalnego traktowania właśnie swoich wschodnich sąsiadów." --------------- Obawiam sie ze jest Pan w bledzie, " Brückner blieb politischen Aktivitäten fern und hielt sich stets in wissenschaftlichen Kreisen auf. Grund sei unter anderem „die völlige deutsche Gleichgültigkeit gegenüber allem, was polnisch ist“[2], was inzwischen aufgrund der damals diskutierten Polenfrage als umstrittene Begründung gilt. Nach dem Ersten Weltkrieg lehnte er Angebote von Warschau, Posen und Wilna ab [3]. Selbst nach seiner Emeritierung 1924 setzte er seine wissenschaftlichen Studien in Berlin fort." podkreslam: „die völlige deutsche Gleichgültigkeit gegenüber allem, was polnisch ist“, mysle, ze Brückner prawdopodobnie nawet nie wladal biegle jezykiem polskim pomimo ze byl profesorem slawistyki. " Brückner, der durch seine langjährige Tätigkeit einen wichtigen Beitrag zur Anerkennung der Slawistik als eigenständigem Forschungszweig leistete, veröffentlichte zahlreiche Werke in deutscher Sprache." Dlaczego niczego nie opublikowal w jezyku polskim? Zrodlo niemieckich cytatow: de.wikipedia.org
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Bardzo, bardzo daleko mi do uczucia wrogości wobec kogokolwiek. Bratem mi bardziej Niemiec, Żyd, Rosjanin, Ukrainiec niż przedstawiciel nacji odleglejszych geograficznie. Dlatego, że nie mam w sercu nienawiści, łatwo przychodzi mi pisać o nich źle, jeśli widzę, że na to zasłużyli. W wyrażaniu podziwu dla niemieckiej cywilizacji trudno byłby mnie przeskoczyć. Wychowałem się w zbudowanym przez Niemców domu. Większość rzeczy, których dotykałem była ich dziełem. Spałem w niemieckim łóżku, w szkole siedziałem w niemieckiej ławce, jeździłem niemieckimi wagonami. Bawiłem się w liczenie mostów nad i pod autostradą na trasie Żary-Wrocław. A gdy zajeżdżałem w okolice Warszawy niepojęte dla mnie było to, że nie było tam elektryczności, wodociągu, komunikacji publicznej. Wciąż się zastanawiam dlaczego tak było i dlaczego, w zasadzie, ta dysproporcja do teraz nie została pomniejszona. Trudno wyjaśnia się paradoksy: jeden przeciętny Polak może więcej niż jeden przeciętny Niemiec, ale już dwóch Niemców to więcej niż dwóch Polaków. A jeśli to spotęgujemy, to szkoda gadać. Proszę darować posłużenie się własnym przykładem. Postawa profesora Aleksandra Brücknera ukazuje przecież znakomicie kierunek mojej myśli. Pochodził on ze spolonizowanej niemieckiej rodziny, jego nazwisko zachowało pisownię czysto niemiecką. Jadł niemiecki chleb przez większą część swojego życia. Jako Polak nie zamierzał jednak składać hołdu niemieckiej pysze i kapitulować przed ich „talentem” do instrumentalnego traktowania właśnie swoich wschodnich sąsiadów. Dlaczego wciąż nieuporządkowaną zostaje sprawa praw mniejszości polskiej w Niemczech? Dojdzie do tego dopiero wtedy, gdy wytoczy się odpowiednią liczbę armat. A suma obopólnego szacunku wcale nie zostanie wtedy pomniejszona.
mada
Wieczna chwała im za to!
@ jdj Niemieccy osadnicy przyniesli na wschod postep cywilizacyjny, budowali miasta i wsie oraz unowoczesnili rolnictwo.
Istotnie .... Niemcy nie wywozili na Wschód ....
Cytat: " Moje refleksje o Brzeżanach, wywołanych przez znalezienie skreślonej nazwy tego miasta na starej recepcie, zaczynam od spojrzenia na tego niezwykle zdolnego, sławnego człowieka. Jest znakomitym reprezentantem polskich kresów wschodnich – ziemi, która dzięki swojemu bogactwu różnorodności ofiarowała Polsce całe zastępy jednostek wielkich, wybitnych i genialnych." --------------------- Jak widzimy powyzej, NIE wszystko w Polsce, co jest zwiazane z Niemcami, bylo zle i godne potepienia.
Do wpisu: Sprawa Oskara
Data Autor
przyjdzie czas ,to będzie wiadomo ,kto to "Oskar".Teraz trzeba mysleć ,jak nie dopuscic do falszerstwa przy glosowaniu i liczeniu.Jestem pewien ,że mamy wiekszość głosujących na PiS,ale jak to będzie z tymi glosami , mam złe przeczucie .Oni maja noz na gardle,zrobią wszystko by uniknąc odpowiedzialnosci
Anonymous
@autor Odkrytych agentów można przewerbować. Można też umieścić swojego agenta jako TW w innej agenturze i wtedy nie ma potrzeby go demaskować. Możliwości jest zapewne wiele.
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Wiem, czytałem i przyznaję rację, o czym świadczy powyższy wpis.
Andy51
Pisałem o tym naszeblogi.pl
Do wpisu: Losy polskich archiwaliów - okupanci dawni i dzisiejsi
Data Autor
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Tak, instytucjonalna pamięć jest jądrem naszej tożsamości. Liczmy na to, że „przeciętny” Polak to zrozumie zanim zostanie ogołocony ze wszystkiego. Dziękuję za precyzyjną, spokojną rekapitulację zagadnienia. Mnie z trudem przychodziło opanowanie emocji przy poruszaniu tego tematu. Od lat usiłuję rozstrzygnąć, wobec samego siebie, czy należy stosować karę śmierci i akurat tu, w odniesieniu do szczególnie zaangażowanych w niszczeniu materii narodowej (w postaci akt chociażby), nie mam wątpliwości, że należy posługiwać się prawem „wojennym”.
Poruszony przez pana problem jest jednym z najpoważniejszych, bo to właśnie brak wiedzy zawsze naraża nas na zdradę i niepowodzenia. Archiwalia państwowe decydują o tym, czy państwo posiada własne doświadczenia i własną interpretację dziejów na swój użytek czy nie. Jeśli nie to wówczas piszą ją dla nas inni. Z każdej katastrofy będziemy w stanie się podnieść, jeżeli będziemy mieli swoją instytucjonalną pamięć. Jeżeli jej nie będzie nie pomoże ani wysiłek ekonomiczny, ani zbrojny ani moralny bo zawsze nas wykołują. Pierwszą i podstawową sprawą jest bronić tych archiwów, które są teraz w kraju. Dopiero co dowiedzieliśmy się, że władza, na odchodne, zamierza brakować archiwa służb specjalnych. Nie wolno do tego dopuścić. Jak mamy dorobić się własnych archiwaliów, skoro pozwalamy je niszczyć? Stare rzeczy należy odzyskiwać konsekwentnie, drogą sądową i nacisków dyplomatycznych ale przede wszystkim strzec trzeba bieżących akt dla dobra przyszłych pokoleń. To zadanie dla nowych elit. Przeciętny człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie rozumie czym dla państwa są archiwa chyba, że z braku akt akurat nie może przeliczyć emerytury.
Do wpisu: Inteligencja
Data Autor
NASZ_HENRY
Ryba psuje się od głowy ;-)
Czesław2
Takich "pań" jest wszędzie na pęczki, charakterystyczne jest to, że właśnie w 99% są to "panie".