|
|
St. M. Krzyśków-Marcinowski W żadnym stopniu nie przesadzam. Przedstawiłem po prostu fakty z życia zwierząt. Jestem rolnikiem starej daty i stąd trudno mnie posądzać o zbytnie rozczulanie się nad losem zwierząt, małych i dużych. Myślę przede wszystkim o ludziach, których wzloty i upadki łatwo zilustrować posługując sie światem ożywionej przyrody.
"Koty" należy widzieć jako tekst o nieistnieniu ekologów w Polsce.
Przed 30 laty w mojej okolicy wystepowały wszystkie gatunki żab, poza kumakiem górskim. Teraz praktycznie nie ma żadnych. Zabiło je stosowanie pestycydów. Oto fragment czegoś, wobec czego słowo pomór jest za słabym określeniem. |
|
|
St. M. Krzyśków-Marcinowski Sądzę, że temat jest sednem polityki. Dotyka spraw o rozległym zakresie i prawie każdego człowieka osobiście.
Też bardziej wolę koty niż psy:) |
|
|
St. M. Krzyśków-Marcinowski Dokładnie - to jest o ludziach. Właśnie to było moją intencją. Gratuluję wyczucia - w pierwotnym moim zamyśle ten wpis miał być pierwszą z połówek tekstu, który mówi o zabijaniu. Postanowiłem to rozdzielić, gdyż wydawało mi się, ze wzajemne odniesienie ptaki – koty – ludzie będzie niezbyt jasne. Drugą część, dotyczącą nowoczesnego rolnictwa i nieświadomości, wkrótce napiszę. Uzupełni rozpoczęty tu wątek myślowy. Będzie tylko o ludziach – jedni giną, jak te ptaki; drudzy, niewidoczni, patrzą na to.
Pozdrawiam |
|
|
gorylisko hmmmm... swego czasu mieszkałem na betonowym osiedlu, stylu...puxnego gomułki tj. mała kuchnia, łazienka, dwa pokoje... powiem tak, Bogu dzięki za koty... gdyby nie one to miałbym szczury wielkości kotów...
koty na osiedlu w większości dzikie... ptaki, tych nie brakowało, gołębie, sroki, wróble...etc.
u kolegi w Hamburgu, kotów niema ale szczury...robią wrażenie...
czy pan czasem nie przesadza...fakt, więkoszść ekologów czy innych miłosników zwierząt jest zwyczajnie pieprznieta...ale czy z tym pomorem w okolicy pan nie przesadza ?
ostatnio czytałem wpis jednego gościa któren opisywał zaniki rojów pszczelich... bo hameryak sieje ferromagnetykami i biedne pszoczoły gubia orientację etc. z tego co mnie wiadomo, to pszczoły orientują się na słońce a nie na kompas magnetyczny...ale wszystkiemu winna hameryka...i te jej militarne projekty... |
|
|
Onion Mieszkam właśnie z 7 kotami, w pogrzebach od wiosny uczestniczyłem kilku w tym własnej matki. I tyle w tym temacie. Nie upolityczniałbym tego, ale każdy ma prawo do swojej opini |
|
|
Andrzej Wolak To jest o ludziach, nie o kotach. Jestem miłośnikiem kotów. kto zna ten wie. Odchowałem kilka pokoleń kotów na targowisku. Wiele razy widziałem, gdy opasłe, rozleniwione, "bezdomne" kocice pozwalały karmić się z ich misek gołębiom i srokom. Zwłaszcza sroki. Te zupełnie nic sobie nie robiły z tej asystencji...
Moja jedna kocica wyłapuje mi ryby z oczka, zdarza się, że któraś przyniesie ptaszka.
To jest tekst o ludziach, nie o kotach...
Pozdrawiam. |