Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Kreacja waluty fiducjarnej z powietrza przez kredyt!

Grzegorz GPS Świderski, 15.01.2026

Na­pi­sa­łem nie­daw­no czte­ry od­cin­ki se­rii no­tek wy­ja­śnia­ją­cy­ch kre­ację wa­lut fi­du­cjar­ny­ch z po­wie­trza po­przez kre­dyt:

  • Część 1: https://naszeblogi.pl/75274-pieniadz-z-powietrza-i-handel-czasem
  • Część 2: https://naszeblogi.pl/75354-kreacja-waluty-z-powietrza-z-niczego-ex-nihilo
  • Część 3: https://naszeblogi.pl/75366-tajemnica-poltora-biliona-zlotych-ktorych-nie-ma-w-zadnym-sejfie
  • Część 4: https://naszeblogi.pl/75389-dlaczego-rozsadni-ludzie-nie-rozumieja-pieniadza-bankowego

  Te­raz pi­szę to jesz­cze raz, ale kró­cej, zwięź­lej i bar­dziej zro­zu­mia­le. Mo­że­cie ty­ch no­tek nie czy­tać, je­śli zro­zu­mie­cie to, co po­ni­żej. A je­śli nie zro­zu­mie­cie, to mo­że je prze­czy­taj­cie. A jak na­dal nie ro­zu­mie­cie, to py­taj­cie.

In­struk­cja czy­ta­nia.

  Ten tek­st ma je­den cel: wy­ja­śnić moż­li­wie pro­sto, jak dzia­ła współ­cze­sny pie­nią­dz ban­ko­wy i w ja­ki spo­sób po­wsta­je on w sys­te­mie kre­dy­to­wym. Nie je­st to po­le­mi­ka, nie je­st to ma­ni­fe­st ide­olo­gicz­ny i nie je­st to oce­na mo­ral­na ban­ków, pań­stwa ani uczest­ni­ków ryn­ku. Nie za­kła­dam zły­ch in­ten­cji czy­tel­ni­ka i nie przy­pi­su­ję mu żad­ny­ch po­glą­dów. Tek­st na­le­ży czy­tać li­te­ral­nie.

  Uży­wam kil­ku me­ta­for, ale każ­da z ni­ch je­st wy­raź­nie od­dzie­lo­na od opi­su me­cha­ni­zmu. Me­ta­fo­ra słu­ży wy­łącz­nie dy­dak­ty­ce. Je­że­li me­ta­fo­ra wy­da­je się nie­pre­cy­zyj­na, na­le­ży wró­cić do mo­de­lu, któ­ry ją po­prze­dza.

  Po­ję­cia „pie­nią­dz”, „wa­lu­ta”, „go­tów­ka”, „za­pis ban­ko­wy”, „ak­ty­wa” i „pa­sy­wa” są uży­wa­ne kon­se­kwent­nie i w zna­cze­niu tech­nicz­nym. To waż­ne, bo więk­szo­ść nie­po­ro­zu­mień w tej spra­wie bie­rze się wła­śnie z mie­sza­nia ty­ch po­jęć.

Ma­pa na start: trzy po­rząd­ki jed­no­cze­śnie.

  Aby zro­zu­mieć pie­nią­dz ban­ko­wy, trze­ba od po­cząt­ku roz­dzie­lić trzy po­rząd­ki, któ­re w po­tocz­nym my­śle­niu są zwy­kle skle­jo­ne w je­den:

  • Po pierw­sze: po­rzą­dek praw­ny. Kre­dyt to umo­wa. Jed­na stro­na zo­bo­wią­zu­je się od­dać w przy­szło­ści okre­ślo­ną kwo­tę, dru­ga stro­na zo­bo­wią­zu­je się tę kwo­tę udo­stęp­nić dziś.
  • Po dru­gie: po­rzą­dek bi­lan­so­wy. Bank pro­wa­dzi księ­gi. W ni­ch za­pi­su­je swo­je na­leż­no­ści i zo­bo­wią­za­nia. To je­st czy­sta ra­chun­ko­wo­ść, nie fi­zy­ka.
  • Po trze­cie: po­rzą­dek ope­ra­cyj­ny. Cho­dzi o to, czym re­al­nie moż­na za­pła­cić w go­spo­dar­ce: prze­le­wem, kar­tą, go­tów­ką. To je­st obieg.

  Je­że­li te trzy po­rząd­ki się roz­róż­ni, więk­szo­ść spo­rów zni­ka sa­ma.

Mo­del mi­ni­mal­ny: jed­na trans­ak­cja kre­dy­to­wa.

  Za­cznij­my bez me­ta­for.

  Klient idzie do ban­ku i pod­pi­su­je umo­wę kre­dy­to­wą na 100 000 zł. W tym mo­men­cie dzie­ją się jed­no­cze­śnie dwie rze­czy w księ­ga­ch ban­ku.

  Po stro­nie ak­ty­wów bank za­pi­su­je na­leż­no­ść: „kre­dyt do spła­ty przez klien­ta – 100 000 zł”. Po stro­nie pa­sy­wów bank za­pi­su­je zo­bo­wią­za­nie: „de­po­zyt klien­ta – 100 000 zł”.

  Nie ma tu żad­ne­go sej­fu, z któ­re­go te pie­nią­dze są wyj­mo­wa­ne. Nie ma też in­ne­go klien­ta, któ­re­mu coś wła­śnie za­bra­no. Po­ja­wia się no­wy za­pis: na­leż­no­ść i od­po­wia­da­ją­ce jej zo­bo­wią­za­nie.

  Klient mo­że te­raz tym de­po­zy­tem pła­cić: wy­ko­nać prze­lew, za­pła­cić kar­tą, prze­lać środ­ki do in­ne­go ban­ku. Dla go­spo­dar­ki ozna­cza to wzro­st do­stęp­nej si­ły na­byw­czej.

  W przy­szło­ści klient spła­ca kre­dyt. Każ­da ra­ta zmniej­sza jed­no­cze­śnie na­leż­no­ść ban­ku i od­po­wia­da­ją­cy jej za­pis pie­nią­dza ban­ko­we­go. W mo­men­cie cał­ko­wi­tej spła­ty kre­dy­tu za­pis zni­ka.

  To je­st ca­ły me­cha­ni­zm. Nie ma tu żad­nej ma­gii i nie ma dru­ko­wa­nia bank­no­tów.

Co tu do­kład­nie po­wsta­ło, a co nie!

  Nie po­wsta­ła go­tów­ka. Bank­no­tów nie przy­by­ło. Po­wstał pie­nią­dz ban­ko­wy, czy­li za­pis księ­go­wy, któ­ry peł­ni funk­cję pie­nią­dza, bo je­st po­wszech­nie ak­cep­to­wa­ny ja­ko śro­dek płat­ni­czy.

  Pie­nią­dz w tym sen­sie nie je­st rze­czą, tyl­ko re­la­cją praw­ną i za­pi­sem. Do­kład­nie tak sa­mo, jak ak­cje spół­ki, ob­li­ga­cje czy udzia­ły w fun­du­szu – one rów­nież nie le­żą w sej­fa­ch, a mi­mo to ma­ją re­al­ną war­to­ść i re­al­ne skut­ki go­spo­dar­cze.

Me­ta­fo­ra pierw­sza: pie­nią­dz ja­ko za­pis obiet­nic.

  Te­raz me­ta­fo­ra.

  Moż­na my­śleć o pie­nią­dzu ban­ko­wym jak o sie­ci za­pi­sa­ny­ch obiet­nic. Kre­dy­to­bior­ca obie­cu­je od­dać w przy­szło­ści. Bank za­pi­su­je tę obiet­ni­cę i wy­sta­wia prze­ciw­ko niej za­pis, któ­rym moż­na pła­cić już dziś.

  Me­ta­fo­ra ma swo­je gra­ni­ce, ale do­brze po­ka­zu­je jed­ną rze­cz: pie­nią­dz ban­ko­wy nie je­st ma­ga­zy­nem rze­czy, tyl­ko sys­te­mem roz­li­cza­nia przy­szły­ch zo­bo­wią­zań w cza­sie te­raź­niej­szym.

  Wra­ca­jąc do mo­de­lu: to wciąż są ak­ty­wa i pa­sy­wa w bi­lan­sie.

Me­ta­fo­ra dru­ga: han­del cza­sem

  Kre­dyt to w isto­cie wy­mia­na te­raź­niej­szo­ści na przy­szło­ść. Klient do­sta­je dziś moż­li­wo­ść wy­da­nia środ­ków, któ­ry­ch jesz­cze nie za­ro­bił. W za­mian zo­bo­wią­zu­je się od­dać je póź­niej, z od­set­ka­mi.

  Sys­tem ban­ko­wy umoż­li­wia ska­lo­wa­nie ta­kie­go han­dlu cza­sem w ca­łej go­spo­dar­ce. To nie je­st oszu­stwo ani trick. To je­st me­cha­ni­zm cy­wi­li­za­cyj­ny, któ­ry po­zwa­la re­ali­zo­wać in­we­sty­cje, za­nim zgro­ma­dzi się fi­zycz­ne oszczęd­no­ści w go­tów­ce.

  Wra­ca­jąc do mo­de­lu: ta „wy­mia­na cza­su” je­st za­pi­sa­na w bi­lan­sie ja­ko na­leż­no­ść i de­po­zyt.

Ska­la sys­te­mu i pu­łap­ka skarb­ca.

  W tym miej­scu po­ja­wia się szok po­znaw­czy. Su­ma pie­nią­dza ban­ko­we­go w obie­gu wie­lo­krot­nie prze­kra­cza ilo­ść go­tów­ki. W Pol­sce są to set­ki mi­liar­dów zło­ty­ch róż­ni­cy. To ro­dzi in­tu­icyj­ny sprze­ciw: „prze­cież ty­ch pie­nię­dzy nie ma w sej­fa­ch!”. I rze­czy­wi­ście: nie ma. Bo to je­st błęd­na me­ta­fo­ra.

  Sys­tem ban­ko­wy nie je­st skarb­cem. Je­st sys­te­mem za­pi­sów. Pró­ba zro­zu­mie­nia go przez pry­zmat sej­fu pro­wa­dzi do nie­koń­czą­cy­ch się nie­po­ro­zu­mień.

  Je­że­li wszy­scy klien­ci jed­no­cze­śnie za­żą­da­ją go­tów­ki, sys­tem się za­tnie – do­kład­nie tak sa­mo, jak za­tnie się gieł­da, gdy wszy­scy spró­bu­ją jed­no­cze­śnie sprze­dać ak­cje po tej sa­mej ce­nie. To nie do­wo­dzi, że ak­cje „nie ist­nie­ją”. To do­wo­dzi, że płyn­no­ść je­st za­wsze ogra­ni­czo­na.

Naj­częst­sze błę­dy in­tu­icyj­ne.

  • Pierw­szy: prze­ko­na­nie, że bank mu­si naj­pierw mieć pie­nią­dze, że­by je po­ży­czyć. W rze­czy­wi­sto­ści bank mu­si mieć ka­pi­tał ob­ro­to­wy i speł­niać wy­mo­gi re­gu­la­cyj­ne, ale sam za­pis pie­nią­dza ban­ko­we­go po­wsta­je w mo­men­cie udzie­le­nia kre­dy­tu.
  • Dru­gi: prze­ko­na­nie, że sko­ro po­ja­wia się no­wy pie­nią­dz, to ktoś in­ny mu­si stra­cić. W mo­men­cie kre­acji kre­dy­tu nikt ni­cze­go nie tra­ci. Zo­bo­wią­za­nie po­ja­wia się w przy­szło­ści.
  • Trze­ci: trak­to­wa­nie księ­go­wo­ści jak „tric­ku”. Księ­go­wo­ść nie je­st sztucz­ką. Je­st ję­zy­kiem opi­su re­la­cji ma­jąt­ko­wy­ch. Je­że­li za­pis da­je moż­li­wo­ść re­al­ne­go wy­da­nia środ­ków, to je­st eko­no­micz­nie re­al­ny.

Dla­cze­go roz­sąd­ni lu­dzie się na tym wy­kła­da­ją?

  Bo in­tu­icje są kształ­to­wa­ne przez świat fi­zycz­ny: rze­czy, ma­ga­zy­ny, za­pa­sy. Tym­cza­sem pie­nią­dz ban­ko­wy je­st kon­struk­cją abs­trak­cyj­ną, opar­tą na za­pi­sie i za­ufa­niu do sys­te­mu praw­ne­go.

  To sa­mo zja­wi­sko ob­ser­wo­wa­li­śmy hi­sto­rycz­nie przy ak­cja­ch, ob­li­ga­cja­ch, a dziś przy ak­ty­wa­ch cy­fro­wy­ch. Abs­trak­cja za­wsze przy­cho­dzi póź­niej niż in­tu­icja.

Kil­ka wnio­sków ogól­ny­ch (od­dzie­lo­ny­ch od me­cha­ni­ki)

  Sys­tem ban­ko­wy je­st tech­no­lo­gią spo­łecz­ną. Nie je­st ani „na­tu­ral­ny”, ani „spra­wie­dli­wy” z de­fi­ni­cji. Je­st na­rzę­dziem.

  Pań­stwo peł­ni w tym sys­te­mie ro­lę gwa­ran­ta re­guł gry, nie sej­fu z pie­niędz­mi.

  Kry­ty­ka lub obro­na te­go sys­te­mu ma sens do­pie­ro wte­dy, gdy ro­zu­mie się je­go dzia­ła­nie. Bez te­go spór to­czy się na po­zio­mie me­ta­for, naj­czę­ściej fał­szy­wy­ch, a nie me­cha­ni­zmów.

Grzegorz GPS Świderski
https://t.me/KanalBlogeraGPS
https://Twitter.com/gps65
https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele

Tagi: gps65, ekonomia, polityka, waluta fiat, system bankowy, bank centralny, finanse, kreacja z powietrza

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 26
mjk1

mjk1

15.01.2026 12:28

Szanowny Panie Grzegorzu. 

To, co Pan opisuje, czyli kreację pieniądza bankowego jako zapisu, rozróżnienie porządku prawnego, bilansowego i operacyjnego, jak również fakt, że „pieniądz nie leży w sejfach” - jest poprawne i zgodne z podręcznikami bankowości centralnej!

Problem w tym, że jest Pan zwolennikiem ASE a ta szkoła mówi, w największym skrócie, że pieniądz powinien mieć stałą podaż. Najlepiej opartą na złocie i bez „manipulacji” banku centralnego.

I tu wchodzimy dokładnie w problem, który wcześniej opisałem pod poprzednim pańskim wpisem czyli:

wzrost dóbr plus stała ilość pieniądza, to DEFLACJA!

To NIE jest drobna wada. To systemowy zabójca gospodarki kredytowej i rozwojowej. 

Generalnie proponuje Pan zamiast leczyć pacjenta, od razu go zastrzelić.

Reasumując, dopóki nie wyjaśni Pan tej sprzeczności w dalszym ciągu będę twierdził, że o ekonomii nie ma Pan bladego pojęcia i o ASE też.

bartosz.j

Bartosz Jasiński

15.01.2026 12:34

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Szanowny Panie Grzegorzu. To…

No właśnie – mechanika „pieniądz jako zapis” jest tu opisana poprawnie. A spór, który Pan dorzuca, to już nie bankowość, tylko model gospodarki.

Tylko dwie rzeczy „po chłopsku”, bo tu jest dużo straszenia słowem DEFLACJA:

  1. Stała (albo twardsza) podaż pieniądza nie oznacza „zakaz kredytu”. Kredyt może być normalną pożyczką cudzych oszczędności, a nie „nowym pieniądzem z klawiatury”. ASE głównie czepia się tego drugiego: że kredyt jest pompowany sztucznie i potem mamy boom, a potem krach.
  2. Deflacja deflacji nierówna.

I na koniec: tekst Grzegorza tu jest o tym jak to działa, a Pan mu wjeżdża w usta „złoto albo śmierć gospodarki”. To jest skrót. Da się dyskutować o wadach twardego pieniądza, ale w obecnym systemie też mamy „systemowego zabójcę”: dług + stałe dodruki + ukryty podatek inflacyjny, tylko rozłożony w czasie.

A to „bladego pojęcia” – serio zbędne. Lepiej się trzymać konkretu: czy kredyt ma być pożyczką oszczędności, czy kreacją nowego pieniądza, i jakie są koszty jednego i drugiego.

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 293
Liczba wyświetleń: 663,632
Liczba komentarzy: 4,879

Ostatnie wpisy blogera

  • Algorytm, który nie rozumie portalu!
  • Dlaczego rozsądni ludzie nie rozumieją pieniądza bankowego?
  • ASE vs. keynesizm

Moje ostatnie komentarze

  • To jest ten obrazek: https://assets.zerohedge.com/s3fs-public/inline-images/G-EcMeNWUAA4Fk2.jpgNa tym portalu wszyscy są niespecjalnie rozgarnięci. 
  • Jak chcesz dalej polemizować, to najpierw przeproś za chamski atak ad personam i obiecaj poprawę. Bez tego nie będę z tobą rozmawiać. Póki nie nauczysz się elementarnej grzeczności, rozmowa nie ma…
  • Rozpoczęcie od ataku ad personam, a potem przykład całkowicie od czapy, niedotyczący ani pieniądza bankowego, ani sensu notki, nie świadczy o wyrafinowanej erystyce, tylko o niezrozumieniu…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Bartosz Jasiński, No właśnie – mechanika „pieniądz jako zapis” jest tu opisana poprawnie. A spór, który Pan dorzuca, to już nie bankowość, tylko model gospodarki.Tylko dwie rzeczy „po chłopsku”, bo tu jest dużo…
  • mjk1, Szanowny Panie Grzegorzu. To, co Pan opisuje, czyli kreację pieniądza bankowego jako zapisu, rozróżnienie porządku prawnego, bilansowego i operacyjnego, jak również fakt, że „pieniądz nie leży w…
  • mjk1, Ci co interpretują Biblię tłumaczą to na wiele sposobów. Liczba 7 w Biblii oznacza pełnię, odpoczynek, zakończenie cyklu. Ten sam rytm dotyczył, szabatu (co 7 dni), roku szabatowego (odpoczynek ziemi…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności