Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Dlaczego rozsądni ludzie nie rozumieją pieniądza bankowego?

Grzegorz GPS Świderski, 13.01.2026

Po trzech tek­sta­ch o pie­nią­dzu fi­du­cjar­nym, kre­dy­cie i bi­lio­nie zło­ty­ch, któ­ry­ch nie ma w żad­nym sej­fie, nie­któ­rzy cią­gle te­go nie ro­zu­mie­ją i ma­ją wąt­pli­wo­ści. Oto te not­ki:

  • Część 1: https://naszeblogi.pl/75274-pieniadz-z-powietrza-i-handel-czasem
  • Część 2: https://naszeblogi.pl/75354-kreacja-waluty-z-powietrza-z-niczego-ex-nihilo
  • Część 3: https://naszeblogi.pl/75366-tajemnica-poltora-biliona-zlotych-ktorych-nie-ma-w-zadnym-sejfie

  To nie je­st za­wsze kwe­stia złej wo­li czy igno­ran­cji. Te­go na­wet nie ła­pią lu­dzie zna­ją­cy pra­wo, ra­chun­ko­wo­ść i re­alia ban­ko­we. Więc wciąż po­ja­wia się opór: to się nie zga­dza, coś tu je­st nie tak, prze­cież bank nie mo­że od­dać te­go, cze­go nie do­stał. Więc mu­szę na­pi­sać czę­ść czwar­tą. Oto pró­ba wy­ja­śnie­nia, dla­cze­go po­praw­nie my­ślą­cy lu­dzie tak czę­sto my­lą się w kwe­stii pie­nią­dza ban­ko­we­go. Pro­blem nie le­ży w bra­ku wie­dzy, ale w nie­odróż­nia­niu trzech po­zio­mów te­go me­cha­ni­zmu kre­acji wa­lu­ty z po­wie­trza.

Trzy po­rząd­ki jed­nej rze­czy­wi­sto­ści!

  Współ­cze­sny pie­nią­dz dzia­ła jed­no­cze­śnie w trzech po­rząd­ka­ch: praw­nym, bi­lan­so­wym i ope­ra­cyj­nym. Każ­dy z ni­ch je­st spój­ny. Każ­dy z osob­na da­je się po­praw­nie opi­sać. Nie­mniej na ich sty­ku ła­two wpa­ść w pu­łap­kę.

  Po­rzą­dek praw­ny opi­su­je zo­bo­wią­za­nia. Umo­wy, ter­mi­ny, rosz­cze­nia, sank­cje. Mó­wi, kie­dy bank ma obo­wią­zek od­dać do dys­po­zy­cji środ­ki pie­nięż­ne i na ja­ki­ch wa­run­ka­ch. To je­st ję­zyk Ko­dek­su Cy­wil­ne­go i Pra­wa Ban­ko­we­go.

  Po­rzą­dek bi­lan­so­wy opi­su­je za­pi­sy. Ak­ty­wa i pa­sy­wa. Neu­tral­no­ść po­je­dyn­czej ope­ra­cji. To, czy bi­lans się do­my­ka. To je­st ję­zyk ra­chun­ko­wo­ści.

  Po­rzą­dek ope­ra­cyj­ny opi­su­je dzia­ła­nie sys­te­mu: czy klient mo­że za­pła­cić kar­tą, czy prze­lew prze­cho­dzi, czy to­war zo­stał ku­pio­ny. To je­st ję­zyk co­dzien­ne­go do­świad­cze­nia.

  Błąd po­znaw­czy po­le­ga na tym, że pró­bu­je­my wy­ja­śnić zja­wi­sko sys­te­mo­we, trzy­ma­jąc się jed­ne­go po­rząd­ku na­raz, a po­zo­sta­łe uzna­je­my za nie­waż­ne al­bo po­chod­ne.

Dla­cze­go pra­wo nie wy­star­cza?

  Czę­sty ar­gu­ment brz­mi: bank nie mo­że zwró­cić cze­goś, cze­go wcze­śniej nie otrzy­mał. Sko­ro więc pra­wo mó­wi o zwro­cie środ­ków pie­nięż­ny­ch, to mu­sia­ły one wcze­śniej wpły­nąć do ban­ku.

  To ro­zu­mo­wa­nie je­st po­praw­ne tyl­ko wte­dy, gdy pie­nią­dz trak­tu­je­my jak rze­cz. Jak płasz­cz w szat­ni. Tym­cza­sem pie­nią­dz ban­ko­wy nie je­st rze­czą, tyl­ko zo­bo­wią­za­niem.

  Bank nie mu­si otrzy­mać bank­no­tów, aby za­cią­gnąć zo­bo­wią­za­nie do ich wy­pła­ty. Mu­si je­dy­nie mieć pod­sta­wę praw­ną do po­wsta­nia te­go zo­bo­wią­za­nia. Tą pod­sta­wą je­st umo­wa kre­dy­to­wa, a mo­men­tem jej re­ali­za­cji je­st po­sta­wie­nie środ­ków do dys­po­zy­cji, czy­li za­pis bi­lan­so­wy.

  Pra­wo opi­su­je, kie­dy i na ja­ki­ch wa­run­ka­ch bank ma to zro­bić. Nie opi­su­je, skąd bie­rze się pie­nią­dz w obie­gu. To nie je­st je­go ro­la.

  Go­tów­ka je­st dla ban­ku tyl­ko pa­li­wem do ob­słu­gi rosz­czeń, a nie su­row­cem, z któ­re­go bu­du­je się pie­nią­dz. Ban­ki ma­ją w go­tów­ce tyl­ko uła­mek wa­lu­ty krą­żą­cej w go­spo­dar­ce – i to wy­star­cza, bo więk­szo­ść rosz­czeń roz­li­cza­na je­st bez­go­tów­ko­wo. Du­żo wię­cej wa­lu­ty krą­ży tyl­ko ja­ko licz­by za­pi­sy­wa­ne na kon­ta­ch niż ja­ko bank­no­ty.

  Gdy­by wszy­scy lu­dzie ze­chcie­li wy­pła­cić to, co ma­ją na kon­ta­ch, to ban­ki by nie mia­ły ty­le go­tów­ki w sej­fa­ch. W prak­ty­ce go­tów­ki je­st kil­ku­krot­nie ra­zy mniej niż kwot za­pi­sa­ny­ch na kon­ta­ch. Jed­nak to nie zna­czy, że ban­ki są nie­wy­pła­cal­ne. Teo­re­tycz­nie mo­gły­by wyj­ść z tej sy­tu­acji, ogła­sza­jąc: „spłać­cie na­tych­mia­st wszyst­kie swo­je kre­dy­ty”. Wte­dy wy­kre­owa­ny pie­nią­dz by znik­nął, a w sys­te­mie po­zo­sta­ła­by tyl­ko go­tów­ka, któ­ra wy­star­czy­ła­by dla każ­de­go.

Dla­cze­go ra­chun­ko­wo­ść mi­kro też nie wy­star­cza?

  Dru­gi czę­sty ar­gu­ment brz­mi: po­je­dyn­cza ope­ra­cja kre­dy­to­wa je­st bi­lan­so­wo neu­tral­na. Ak­ty­wa ro­sną o na­leż­no­ść kre­dy­to­wą, pa­sy­wa ro­sną o de­po­zyt. Nic się nie two­rzy, bi­lans się do­my­ka. To praw­da – na po­zio­mie jed­ne­go ban­ku i jed­nej ope­ra­cji. Jed­nak z te­go fak­tu nie wy­ni­ka to, że pie­nią­dz nie po­wsta­je w ska­li ca­łe­go sys­te­mu. Neu­tral­no­ść mi­kro nie ozna­cza neu­tral­no­ści ma­kro. Gdy­by tak by­ło, su­ma de­po­zy­tów na żą­da­nie nie ro­sła­by wraz z ak­cją kre­dy­to­wą. A ro­śnie.

  Ra­chun­ko­wo­ść opi­su­je za­pis. Nie opi­su­je skut­ku agre­ga­to­we­go. To tak, jak­by twier­dzić, że sko­ro po­je­dyn­czy tran­zy­stor nie two­rzy In­ter­ne­tu, to In­ter­net nie ist­nie­je.

Punkt kry­tycz­ny: mo­ment udzie­le­nia kre­dy­tu!

  Nie­zro­zu­mie­nie kon­cen­tru­je się wo­kół jed­ne­go mo­men­tu: chwi­li, w któ­rej bank re­ali­zu­je swo­je zo­bo­wią­za­nie kre­dy­to­we i na ra­chun­ku klien­ta po­ja­wia się sal­do, któ­rym mo­że on na­tych­mia­st pła­cić. Nie cho­dzi o pod­pi­sa­nie umo­wy. To słusz­nie od­dzie­la pra­wo. Cho­dzi o mo­ment wy­ko­na­nia zo­bo­wią­za­nia.

  W tej chwi­li nie na­stę­pu­je fi­zycz­na wpła­ta go­tów­ki przez in­ne­go klien­ta, trans­fer cu­dzy­ch de­po­zy­tów, prze­su­nię­cie bank­no­tów z sej­fu do sej­fu. Na­stę­pu­je za­pis bi­lan­so­wy, w któ­rym rów­no­le­gle po­wsta­je na­leż­no­ść kre­dy­to­wa i de­po­zyt na żą­da­nie. Od te­go mo­men­tu sys­tem po­zwa­la na re­al­ne trans­ak­cje han­dlo­we. Klient ku­pu­je to­war. Sprze­daw­ca otrzy­mu­je za­pła­tę. Go­spo­dar­ka dzia­ła. To je­st fakt ob­ser­wo­wal­ny, em­pi­rycz­ny, w od­róż­nie­niu od wcze­śniej­sze­go fak­tu księ­go­we­go.

Dla­cze­go in­tu­icja nas zdra­dza?

  Ludz­ka in­tu­icja je­st za­ko­rze­nio­na w świe­cie rze­czy. Coś mu­si wpły­nąć, że­by coś wy­pły­nę­ło. Coś mu­si być w sej­fie, że­by moż­na by­ło to wy­dać. Sys­tem ban­ko­wy dzia­ła ina­czej. Dzia­ła w świe­cie zo­bo­wią­zań. W świe­cie, w któ­rym obiet­ni­ca za­pła­ty sta­je się środ­kiem płat­ni­czym, za­nim kto­kol­wiek zo­ba­czy bank­not. To nie je­st oszu­stwo. To nie je­st spi­sek. To je­st ar­chi­tek­tu­ra sys­te­mu.

Dla­cze­go roz­sąd­ni lu­dzie się my­lą?

  My­lą się nie dla­te­go, że nie zna­ją prze­pi­sów, nie dla­te­go, że nie ro­zu­mie­ją księ­go­wo­ści. My­lą się dla­te­go, że pró­bu­ją opi­sać zja­wi­sko sys­te­mo­we ję­zy­kiem czyn­no­ści jed­nost­ko­wy­ch. Widzą drzewo, nie widzą lasu.

  Pra­wo ma ra­cję w swo­im po­rząd­ku. Ra­chun­ko­wo­ść ma ra­cję w swo­im. A mi­mo to pie­nią­dz ban­ko­wy po­wsta­je w chwi­li udzie­le­nia kre­dy­tu – ja­ko za­pis, któ­ry sta­je się re­al­ną si­łą na­byw­czą. Po­wsta­je z ni­cze­go, ex ni­hi­lo.

  Je­że­li ktoś po trzech tek­sta­ch wciąż ma wąt­pli­wo­ści, to nie dla­te­go, że nie do­czy­tał. Tyl­ko dla­te­go, że nie prze­sta­wił się z my­śle­nia o pie­nią­dzu ja­ko o rze­czy na my­śle­nie o pie­nią­dzu ja­ko o zo­bo­wią­za­niu. I to je­st praw­dzi­wa ba­rie­ra po­znaw­cza współ­cze­snej ban­ko­wo­ści.

Wa­lu­tą mo­że być wszyst­ko, w tym zaufanie.

  Nie tyl­ko fi­zycz­ne zło­to jest walutą. Nie tyl­ko pa­pie­ro­we kwi­ty na to zło­to. Tak­że za­pi­sy na kon­ta­ch ban­ko­wy­ch, pra­wa, zo­bo­wią­za­nia czy kryp­to­gra­ficz­ne to­ke­ny.

  Już w daw­ny­ch wie­ka­ch, gdy po­ja­wi­ły się bank­no­ty, wa­lu­ta ode­rwa­ła się od ma­te­rii. Wła­ści­ciel skarb­ca emi­to­wał znacz­nie wię­cej kwi­tów na zło­to, niż fak­tycz­nie miał te­go zło­ta w skarb­cu. W isto­cie mó­gł sprze­dać ca­łe zło­to i nie mieć go wca­le – a handel wciąż by dzia­łał.

  Gra­ni­cą nie by­ła obec­no­ść zło­ta, le­cz za­ufa­nie. Do­pó­ki emi­sja by­ła umiar­ko­wa­na, wa­lu­tą nie by­ło zło­to, le­cz wia­ra w zło­to w skarb­cu – war­to­ść czy­sto wir­tu­al­na.

  Gdy prze­sa­dził w liczbie wydanych kwitów, po­ja­wia­ła się in­fla­cja, gniew, pa­ni­ka i na­głe od­kry­cie, że w skarb­cu nic nie ma — upadła wiara, upadła też waluta. To nie ma­te­ria de­cy­do­wa­ła o war­to­ści wa­lu­ty, le­cz ska­la nad­uży­cia za­ufa­nia. I tak je­st do dziś.

Grzegorz GPS Świderski
https://t.me/KanalBlogeraGPS
https://Twitter.com/gps65
https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele

Tagi: gps65, ekonomia, polityka, waluta fiat, system bankowy, bank centralny, finanse.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 23
Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 291
Liczba wyświetleń: 663,228
Liczba komentarzy: 4,861

Ostatnie wpisy blogera

  • ASE vs. keynesizm
  • Tajemnica półtora biliona złotych, których nie ma w żadnym sejfie
  • Kreacja waluty z powietrza, z niczego, ex nihilo

Moje ostatnie komentarze

  • Efekt kobry to ojczyzna kolonialna Zjednoczonego Królestwa...
  • Ta notka nie jest o tym, czy państwo może kogoś doraźnie ekonomicznie uratować, tylko o tym, że każda interwencja oparta na niepełnej wiedzy musi wprowadzić nowe, nieprzewidywalne zniekształcenia w…
  • Nie da się uczci­wie po­wie­dzieć, że ASE je­st lep­sza od key­ne­si­zmu w sen­sie po­li­tycz­nym. Key­ne­si­zm je­st sku­tecz­niej­szy ja­ko tech­no­lo­gia wła­dzy. Da się na­to­mia­st po­wie­dzieć…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Grzegorz GPS Świderski, Efekt kobry to ojczyzna kolonialna Zjednoczonego Królestwa...
  • u2, "decyzje urzędników wywołują efekt kobry" Aby pobudzić gospodarczą martwotę, czasami potrzeba zdecydowanych działań. Ojczyzna Adolfa H. temu nie zaprzeczy :) 
  • Grzegorz GPS Świderski, Ta notka nie jest o tym, czy państwo może kogoś doraźnie ekonomicznie uratować, tylko o tym, że każda interwencja oparta na niepełnej wiedzy musi wprowadzić nowe, nieprzewidywalne zniekształcenia w…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności