Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Wojna plemion

Grzegorz GPS Świderski, 14.05.2026

Polska polityka od dwudziestu lat żyje najbardziej destrukcyjną wojną plemienną w dziejach. Wojną dwóch plemion, które w istocie są ideologicznie tożsame, bo to odłamy socjaldemokracji. Mitem jest to, że PO i PiS to dwa przeciwstawne światy. Oni się tylko personalnie pokłócili i to jest nasza największa polska tragedia.

  Oba środowiska wyrosły z tego samego postsolidarnościowego pnia. Oba zaakceptowały demokrację socjalną jako naturalny model państwa. Oba uznają, że państwo ma redystrybuować, regulować, wychowywać, pilnować, karać, dopłacać, kontrolować i zarządzać. Różnią się dekoracją ideologiczną, językiem plemiennym i klientelą. Jeden socjalizm jest bardziej narodowo-konserwatywny, drugi bardziej europejsko-liberalny. Jednak rdzeń jest ten sam: państwo opiekuńcze, wysokie wydatki, centralne sterowanie i wiara w aparat urzędniczy. I ten syf na zmianę w Polsce rozwijają.

  Te ich wspólne poglądy wtedy, gdy rośli w siłę, spowodowały, że już mieli razem rządzić. W 2002 roku PO i PiS zawarły pierwsze porozumienie i wystawiały wspólne listy w wyborach samorządowych. Po wyborach parlamentarnych 2005 roku koalicja PO-PiS była uważana za naturalną. PiS miał 155 mandatów, PO 133 mandaty, a więc razem tworzyłyby stabilną większość. Pierwsze rozmowy koalicyjne odbyły się 29 września 2005 roku. Co więcej, początkowo prowadzono je nawet w obecności kamer, co Ludwik Dorn nazwał potem błędem i politycznym reality show.

  Koalicja nie rozpadła się dlatego, że jedna strona była wolnorynkowa, a druga socjalistyczna, jedna konserwatywna, a druga liberalna. Nie rozpadła się dlatego, że jedna strona chciała państwa minimum, a druga państwa maksimum. Nie rozpadła się dlatego, że różniła ich fundamentalna filozofia władzy. Rozpadła się, bo pokłócili się o resorty siłowe.

  PiS miał oferować PO połowę ministerstw, ale bez resortów związanych z aparatem przymusu: spraw wewnętrznych, sprawiedliwości oraz nadzoru nad służbami specjalnymi. PO chciała między innymi MSWiA dla Jana Rokity. Tusk i Rokita obawiali się nadużywania aparatu państwowego przez PiS. I mieli rację, że się bali.

  Jednak PiS też miał rację, że chciał te resorty zatrzymać. Bo obie strony doskonale rozumiały, o co naprawdę idzie gra. Nie o program. Nie o podatki. Nie o szkoły. Nie o autostrady. Nie o rodzinę. Nie o Europę. Gra szła o zęby państwa: policję, prokuraturę, służby, wojsko, sądy, tajemnice, haki, archiwa, operacyjne możliwości, kontrolę nad śledztwami i możliwość niszczenia przeciwnika legalnymi metodami.

  To był moment założycielski wojny PO-PiS. Najgorsze jest jednak to, że alternatywą dla nieudanej koalicji nie stało się ograniczenie państwa. Nie powstał żaden liberalny mechanizm rozproszenia władzy. Nie zbudowano bezpieczników. Nie oddzielono prokuratury od bieżącej polityki w sposób trwały. Nie ograniczono służb. Nie odebrano politykom narzędzi kontroli. To, co zbudowały komuchy z SLD, popisowcy po prostu wykorzystali do własnych celów.

  Zamiast podziału władzy powstała rotacyjna okupacja państwa. Najpierw PiS wziął wszystko, co mógł. Potem PO przyszła i wymieniła ludzi. Potem PiS wrócił i wymienił ludzi głębiej. Potem PO wróciła jako KO z koalicjantami i zaczęła odkręcać to, co PiS przykręcił. Każda zmiana władzy była przedstawiana jako naprawa państwa. W praktyce była kolejną czystką, kolejną przebudową, kolejnym resetem, kolejnym przejęciem — i kolejnym psuciem.

  To jest gorsze niż stabilny podział wpływów. Stabilny podział resortów siłowych między PO i PiS byłby oczywiście zgniły. Niemniej mógłby mieć jedną zaletę: żadna strona nie miałaby pełni aparatu przymusu. Jedna kontrolowałaby część służb, druga inną część. Jedna miałaby wpływ na prokuraturę, druga na MSWiA albo wojsko. Taki układ mógłby działać jak prymitywny, brutalny, plemienny mechanizm wzajemnej kontroli. I to byłoby lepsze niż to, co mamy teraz. Bo ciągle mamy demokrację walczącą, która jest w istocie demokracją niszczącą.

  Służba kontrolowana przez jedną frakcję patrzyłaby na ręce służbie kontrolowanej przez drugą frakcję. Prokuratorzy jednych baliby się ludzi drugich. Ministrowie jednych wiedzieliby, że nie mogą zrobić wszystkiego, bo ktoś z konkurencyjnego obozu ma dostęp do papierów. To nie byłaby republika cnót. To byłaby równowaga strachu.

  Zamiast tego dostaliśmy monopol wahadłowy, który polega na tym, że raz całą pałkę trzyma jedna strona, a raz druga. Każda uważa, że skoro teraz ma pałkę, to musi szybko przywalić, bo za chwilę pałkę przejmie przeciwnik. Każda traktuje państwo jak zdobyty zamek. Każda obsadza wieże, bramy, lochy i skarbiec swoimi ludźmi. Każda zostawia po sobie miny prawne, kadrowe i proceduralne. Potem przychodzi druga i nie rozbraja państwa. Ona je przejmuje w coraz gorszym stanie.

  Dzisiejszy chaos prawny nie jest wypadkiem przy pracy. On jest logicznym skutkiem dwudziestu lat wojny o monopol nad aparatem państwowym.

  PiS po 2005 roku utworzył CBA jako nową służbę specjalną do zwalczania korupcji. W tym samym okresie zlikwidowano WSI, a w ich miejsce utworzono SKW i SWW.

  Potem przyszła Platforma i nie zlikwidowała logiki państwa służb. Zmieniła ludzi, zmieniła akcenty, zmieniła priorytety, ale nie zbudowała państwa wolnościowego. Potem wrócił PiS i poszedł o wiele dalej. W 2016 roku połączono funkcję Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Od 4 marca 2016 roku minister sprawiedliwości został jednocześnie szefem prokuratury, z prawem bezpośredniego kierowania prokuraturą, wydawania poleceń i wytycznych. To był moment, w którym aparat służący sprawiedliwości stał się wprost częścią władzy politycznej.

  Potem przyszła przebudowa sądów, KRS, Sądu Najwyższego i systemu dyscyplinarnego. Sąd Najwyższy w 2019 roku stwierdził, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie jest sądem w rozumieniu prawa UE, a obecna KRS nie jest organem bezstronnym i niezawisłym. TSUE w 2021 roku zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów dotyczących uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

  A po zmianie władzy w 2023 roku zaczęła się odwrotna operacja. Nowa władza nie weszła do zdrowego państwa. Weszła do państwa zaminowanego przez poprzedników i zaczęła rozminowywać je metodami, które same wywołują kolejne spory o legalność. Przykład sporu o Prokuratora Krajowego jest podręcznikowy. W 2024 roku wybuchł konflikt o to, czy Dariusz Barski skutecznie pełnił funkcję Prokuratora Krajowego, czy też nie. Sąd Najwyższy w jednej uchwale uznał jego powołanie za skuteczne, a ministerstwo i prokuratura tego stanowiska nie uznały, wskazując między innymi na problem statusu sędziów powołanych po zmianach w KRS.

  To już nie jest zwykły spór polityczny. To jest rozpad wspólnego języka prawnego państwa. Jedna strona mówi: ten sąd jest sądem. Druga mówi: to nie jest sąd. Jedna mówi: ten prokurator jest prokuratorem krajowym. Druga mówi: nie jest. Jedna mówi: ten wyrok obowiązuje. Druga mówi: nie obowiązuje. Jedna mówi: to przywracanie praworządności. Druga mówi: to zamach stanu. I obie mają w ręku jakieś przepisy, jakieś orzeczenia, jakieś opinie, jakieś autorytety, jakieś podpisy, jakieś pieczątki. W 2005 zaczęli kłótnie i do dziś jej nie skończyli.

  Państwo zamieniło się w system operacyjny po dwudziestu nieudanych aktualizacjach robionych przez wrogie zespoły programistów. Każdy patch miał naprawiać błędy poprzedników, ale dopisywał własne obejścia. W końcu kod przestał być spójny. Jedne moduły nie rozpoznają drugich. Jedne procedury unieważniają inne. Jedne instytucje nie uznają innych. A obywatel ma udawać, że to nadal jest stabilny system prawny.

  I dlatego warto postawić tezę pozornie paradoksalną: być może nieudany PO-PiS był gorszy niż udany PO-PiS.

  Nie dlatego, że PO-PiS byłby dobry. Nie byłby. Byłby wielką socjaldemokratyczną koalicją dwóch postsolidarnościowych plemion. Byłby rządem państwa opiekuńczego, etatystycznego, biurokratycznego i centralistycznego. Jednak być może zmusiłby oba obozy do trwałego podziału łupu, a więc do wzajemnej kontroli i kohabitacji. Być może nie pozwoliłby żadnej stronie wziąć całego aparatu przymusu naraz. Być może nie uruchomiłby tej logiki totalnej wojny, która nas wszystkich niszczy.

  W samorządach widać zresztą, że gdy znika kamera ogólnopolska, znika też teatralna święta wojna. Lokalne układy potrafią być dużo bardziej praktyczne. Po wyborach samorządowych 2024 roku są przypadki, w których lokalni działacze Platformy dogadywali się z samorządowcami bliskimi PiS, na przykład w Świdniku. Czyli da się. Gdy chodzi o konkretną władzę, stanowiska, powiat, radę i zarząd, wielka wojna cywilizacyjna nagle robi się elastyczna.

  To pokazuje, że mit absolutnej niemożliwości koalicji PO-PiS jest propagandą szczebla centralnego. Na dole politycy są bardziej układowi.

  Największym problemem III RP nie jest więc to, że PO i PiS nigdy nie mogły się dogadać. Największym problemem jest to, że dogadać się nie potrafiły wtedy, gdy trzeba było ograniczyć własny monopol. Zamiast podzielić władzę, stworzyły rytuał jej naprzemiennego zawłaszczania. Zamiast konkurencji instytucji, stworzyły konkurencję czystek. Zamiast wzajemnej kontroli służb, stworzyły wzajemną zemstę ekip. Zamiast państwa prawa, stworzyły państwo interpretacji prawnej zależnej od tego, kto właśnie trzyma pieczątkę.

  Dziś klina między nich wbijają dwie Konfederacje. To są ugrupowania istotnie różniące się od nich poglądami. Deklarują dążenie do wolnorynkowego kapitalizmu, który jest opozycją ustrojową i gospodarczą do dzisiejszej dominującej socjaldemokracji. To tworzy bardzo silną presję na koalicję KO-PiS po wyborach 2027. Gdy po wyborach Korona Braun stanie się języczkiem u wagi, tak, że bez nich ani PIS + Konfederacja, ani KO + Konfederacja nie będą mieć większości, to prawie na pewno rządy przejmie koalicja KO + PiS.

Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 50
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

14.05.2026 19:31

Rozbiory rotacyjne zaborcy wymyślili w XVIII wieku ⚫️

........................................ pbs.twimg.com

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

14.05.2026 20:09

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na Rozbiory rotacyjne zaborcy…

Nie, rozbiory rotacyjne zrealizowali dopiero naziści i sowieci w XX wieku, a teraz kontynuuje to PiS i KO. PiS to tacy narodowi socjaliści, a KO to międzynarodowi socjaliści.

u2

u2

14.05.2026 19:33

"Oba zaakceptowały demokrację socjalną jako naturalny model państwa."

No nie. Powstały w tym samym roku, bodajże 2001. Rokita i Kamiński dużo mówili o wspólnym rządzie PO-PiS, ale szybko okazało sie, że PO, choć uzyskało gorszy wynik, chce resortów siłowych i ministerstwa spraw zagranicznych. Więc koalicja nie powstała.

Demokracja socjalna to typowa demokracja przymiotnikowa, czyli zaprzeczenie demokracji. Podobnie jak demokracja liberalna. Czyli PO to liberałowie-aferałowie, a PiS to konserwatyści, typowi propaństwowcy.

W praniu okazało się, że PiS jest niezwykle skuteczny w tworzeniu dobrego budżetu państwa. Na wszystko była kasa. Utworzyło CBA, które miało pilnować, aby jego własny rząd nie popadł w korupcję. Co było przyczyną szybkiego rozpadu koalicji PiS-LPR-SO.

PO łatwo wygrało przyśpieszone wybory i utworzyło rząd z PSL. Okazało sie, że jak zwykle PSL znaczy posadki swoim ludziom. A PO to kręcenie lodów na wszystkim, aby sprywatyzować i się samemu nachapać. To by nie było złe, gdyby byli skuteczni w prywatyzowaniu, ale byli skuteczni tylko w chapaniu :)

Rządzili długie 8 lat. Czy powtórzą swój rekord? Pożyjemy zobaczymy. Jak powsadzają pisowców do aresztów, zgodnie z zapowiedziami Tuska i Brauna o procesach norymberskich dla Polaków, to zrealizują swoje wszystkie obietnice wyborcze. W sumie jedną obietnicę, jeden konkret, ale najważniejszy :)

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 382
Liczba wyświetleń: 703,450
Liczba komentarzy: 5,696

Ostatnie wpisy blogera

  • O kryminalizacji kryptoaktywów - a w tle KSeF...
  • Wojciech Surmacz i NewsMax Polska. Pułapka, której prawica powinna unikać!
  • Czy Anthropic Mythos zrobi audyt KSeF?

Moje ostatnie komentarze

  • Nie, rozbiory rotacyjne zrealizowali dopiero naziści i sowieci w XX wieku, a teraz kontynuuje to PiS i KO. PiS to tacy narodowi socjaliści, a KO to międzynarodowi socjaliści.
  • A konkretnie co te szczujnie podały nieprawdziwego i skąd wiesz, że to nieprawda?
  • Z Wikipedii oczywiście nie dowiesz się, jak wyglądał realny modus operandi Surmacza jako prezesa PAP. Ale masz tu artykuły potwierdzające to, co napisałem:– Newsweek i naTemat opisują maile, w…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Grzegorz GPS Świderski, Nie, rozbiory rotacyjne zrealizowali dopiero naziści i sowieci w XX wieku, a teraz kontynuuje to PiS i KO. PiS to tacy narodowi socjaliści, a KO to międzynarodowi socjaliści.
  • u2, "znane tempo kopania" Przecież to jest jawny szwindel. W dodatku ogromnym kosztem energetycznym. :)
  • u2, "Oba zaakceptowały demokrację socjalną jako naturalny model państwa."No nie. Powstały w tym samym roku, bodajże 2001. Rokita i Kamiński dużo mówili o wspólnym rządzie PO-PiS, ale szybko okazało sie,…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności