Wydaje się, że większość społeczeństwa żyje w stanie odurzenia, a realia tego świata stały się dlań wirtualną rzeczywistością. Powodem najpoważniejszym jest brak „punktu odniesienia”, który został strywializowany, wyśmiany, zabrany. Bez punktu odniesienia nie da się zbudować żadnej trwałej konstrukcji, czy to w matematyce, czy w fizyce, czy wreszcie w architekturze, a przede wszystkim w życiu społeczeństw.
Tylko dla wierzących
Zmiana reguł gry w czasie jej trwania nie jest czymś niespotykanym. Przeciwnie, spotykamy się z nią na co dzień, często nie zauważajac, lub nie przywiązując wagi do tego faktu. Problem dotyczy szerokiego wachlarza spraw politycznych, społecznych, personalnych.
Nie trzeba wyjaśniać, że owa zmiana ma na celu przekierowanie określonej działalnosci na korzyść dokonującego zmian - kosztem tych, którzy reguł chcą przestrzegać i przestrzgają.
Nasza etyka personalna - nie korporacyjna, nie rządowa - każe potępić i karać autorów takiego procederu.
Sądownictwo usiłuje rozwiązywać ten problem zasadą, że prawo nie działa wstecz, aczkolwiek, jak mawiają Amerykanie : „there is more than one way to skin a cat'
Częstym przypadkiem politycznego zastosowania rzeczonej zmiany reguł gry jest usunięcie legalnie i demokratycznie wybranego polityka i zastąpienie go, w trakcie pełnienia funkcji, przez inną osobę, bez podania do wiadomości wyborców wiarygodnych, lub jakichkolwiek, przyczyn takiego postępowania.
Aczkolwiek działanie może być legalne, to moralnie jest z pewnością bardzo wątpliwe.
Aż dziw bierze, jak w demokratycznym systemie państwa wkomponowane są elementy dyktatury i autorytaryzmu, pozwalajace na dowolne odstępstwo od demokatycznych reguł.
Na co dzień spotykamy się ze zmianą warunków kontraktu, bez praktycznej możliwości odwołania się;
Odwoływanie się do bezosobowej skrytki pocztowej jest bezcelowe i często obwarowane krótkim limitem czasowym.
Powyższe dotyczy spraw w relacjach z dużymi korporacjami, bankami, czy też mediami. Przykladem na to ostatnie może być zamykanie kanałów i cenzurowanie wypowiedzi w Inernecie - praktycznie poza wszelkimi realnymi szansami na odwołanie się.
Przykładów jest wiele.
Częstym przekazem mającym służyć za usprawiedliwienie zmiany reguł gry jest sprostanie nowoczesności, lub polepszenie usługi.
Dla kogoś, kto chociaż trochę rozumie realia dzisiejszego zmaterializowanego świata, taki rozbój nie jest czymś zaskakującym.
Jest wszakże dziedzina, która od wieków niezmiennie kojarzy się z wyjątkowym autorytetem pochodzącym od jej Twórcy i ma wymiar ponadczasowy - Święty Kościół Katolicki.
Moje pokolenie poczuło się zgwałcone zmianą liturgii Mszy Świętej po Soborze Watykańskim II i jest do tej pory zaskakiwane nowymi odstępstwami od tego, co nam wcześniej przekazano jako święte i jedyne. I tu również, wyjaśnienie powodów zmian jest - przynajmniej w odczuciu przeciętnego katolika - nieczytelne.
W tej sytuacji, trudno jest nam - wierzacym - inaczej odczytywać te zmiany, niż atak na Kościół, który prowadzony jest zarówno z zewnątrz jak z wewnątrz.
Przykłady szykanowania księży i prawych hierarchów głoszących Ewangelię, czyli trywializując - przestrzegających reguł - przez „ duchownych funkcjonariuszy” Kościoła o ciemnej reputacji, udokumentowanej często w oficjalnych kartotekach zdrajców i donosicieli, dają powyższemu wydatne świadectwo.
Problem zmiany reguł gry w czasie jej trwania jest więc rozległy i poważny, tym bardziej, że stanowi on element ofensywy, której ukoronowaniem ma być, „ Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer” - tym razem w skali macro, a o ewentualnych skutkach nie trzeba chyba mówić.
kmeehow
24 Luty 2020
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 27840
Coz tu mozna wiecej powiedziec..Nie ma potrzeby cokolwiek mowic..bowiem "ten kto wie i Go zna ,nie ma potrzeby mowienia"
Dobrze ,ze jest i istnieja ta Prawda Fundamentalna ,do ktorej w kazdej sekundzie mojego zycia moge sie odwolac..i zlaczyc sie w jedna calosc..i wszystko wtedy staje sie Harmonia..Perfekcja..
Jestem Mu za to bezgranicznie wdzieczny..Refuge for my wandering Soul....Nada de Turbe..Dziekuje za przynoszaca duchowy komfort refleksje..
Templum Christi..Zolnierz Chrystusa
Zolnierz w Armii Boga w Trojcy Przenajswietrzej....
youtube.com
youtube.com
Deus Vult..w kazdym z nas ?
Wybór punktu odniesienia jest koniecznym warunkiem opisu ruchu lub spoczynku.
Wybralem ruch..
W polowie lat 80-tych ubieglego stulecia, po raz pierwszy mialem okazje poznac wspolczesna literature Chrzescjanska..Byly to wydane w formie ksiazki wyklady universyteckie,listy,felietony prasowe etc.., T, Mertona ktora nazwal "Chrzescijanska Koncepcja Czlowieka" i jej 2 czesc.."Chrzescijanska Koncepcja Wszechswiata"
Ksiazka ta i tresci ktore zawiera staly sie od tamtego czasu az do dzisiaj moim " punktem odniesienia"..
Bedac mlodym czlowiekiem szukalem i wielokrotnie bladzilem w mniej lub bardziej udanych probach znalezienia tego punktu ,ktory nadal by mojemu zyciu tresc ,sens i cel..Dzis moge z radoscia stwierdzic ,ze jestem "free at last"..ze jestem nareszcie w drodze do mojego Domu..mojego wiecznego Elysium... jak w filmie "Gladiator" ..youtube.com
youtube.com
Jestem dumny i wdzieczny z zaszczytu ktory mnie spotkal jakim jest bycie Zolnierzem Chrystusa..Prawdziwy i jedyny sens mojego zycia..sens bycia Tutaj i Teraz
Wolnosc ktora mnie obdarzyl jest moim najwiekszym skarbem..Pzdr
Anol shalom
Anol sheh lay konnud de ne um Shaddai
czy nie zmieniając reguł gry nie siedzielibyśmy wciąż na jakiejś gałęzi pośród buszu gmerając sobie jednym i tym samym palcem na przemian raz w nosie raz w d... ?
co to jest nasza etyka personalna i skoro ona istnieje to skąd tyle syfu?
proszę wskazać w oparciu o wspomnianą etykę choćby jeden problem, który usilnie rozwiązuje sądownictwo.
który to katolik Pana zdaniem zasługuje na to by być przeciętnym, ten co zna 10 przykazań czy ten co wie, że jest ich 10?
żeby była jasność nie twierdzę, że nie ma Pan racji tylko staram się zrozumieć.
Tytuł mojego wpisu jest „Tylko dla wierzących” i stąd wynika klimat odpowiedzi na zadane przez Pana pytania.
Implikacja, że zmiany reguł są synonimem postępu i rozwoju jest co najwyzej kreatywnym zwrotem retorycznym. Proszę sobie wyobrazic grę w szachy, w czasie której zmieniane są reguły. Proszę sobie wyobrazic społeczenstwo, w którym fundamentalne reguły wspóżycia są poddawane wymuszonym - bo o takich mówię - zmianom.
Jeśli chodzi o etykę personalną - tutaj mam na myśli etykę wynikającą z katolickiej nauki, będącej podstawą naszej cywilizacji chrześcijańskiej. A skąd tyle „syfu”? Stąd, że coraz bardziej cywilizacja ta jest rozmontowywana przez odwiecznych wrogów, a w zamian oferuje się zaprogramowane zdalnie telefony z ekranami i inne „wynalazki”.
Sądownictwo nie rozwiązuje żadnego problemu, najwyżej go kreuje. Vide: sytuacja w Polsce.
Przeciętny katolik, to po prostu katolik; konsekwentnie: nieprzeciętny katolik, to teolog - katolicki naukowiec, ksiądz, hierarcha, Papież. We wszystkich przypadkach znajomość i stosowanie Dziesieciu Przykazań, jak można się domyślać, obowiązuje.
Nęci mnie zadanie Panu pytania, czy jest Pan katolikiem, ale z oczywistych względów powstrzymam się.
Serdecznie pozdrawiam. Cenię Panskie wnikliwe komentarze, z którymi zetknąłem się przy kilku innych okazjach.
kiedyś powiedziałem znajomemu, że nie ma wpływu na to kim jesteśmy to czy mieszkamy na wsi czy w mieście wszak mój Kalisz to tylko chaotyczny zbitek dzielnic, które są nieuporządkowanymi zbitkami osiedli składających się z porozrzucanych bez ładu ulic, uliczek i ścieżek poprzegradzanych z wolna i niespiesznie poukładanymi na sobie z różną finezją stertami cegieł i żelbetowych konstrukcji. czyż nie tacy właśnie jesteśmy od samego zarania naszych dziejów? czy od momentu zastąpienia podejrzewam, że bardzo świadomego przez jakiegoś cwaniaka słońca bogiem o człowieczej postaci, na którego można popatrzeć, z którym można pogadać nawet w wieczór i wobec którego możemy w swojej durnej iluzorycznej ziemskiej potędze knuć swoje małe a czasem i duże podłości nie skazaliśmy się bezwiednie na chaos który nasz czub zarządczy zechce już wkrótce uporządkować czipując nas jak krowy i skazując nas już ostatecznie na wyzbycie się złudzeń co do naszego bycia kimś..., bycia komuś..., bycia dla..., bycia...?
a na bycie katolikiem jestem jeszcze zbyt słaby. zdecydowanie.
PS. proszę nie łechtać trolla bo do pięt nie dorasta.
Trolle to też boskie stworzenia, więc mają własną inteligencję - niekiedy bardzo dużą - oraz potrzeby przytulenia i pogłaskania, czy nawet łechtania.
Zapewniam cie ,ze nie ma i nigdy w nadchodzacej dla kazdego Przyszlosci az do Wiecznosci, nie bedzie bardziej Fascynujacej, spelniajacej WSZYSTKIE mozliwe Marzenia, Drogi..i pomysl,ze aby to sie stalo twoja Rzeczywistoscia , wystarczy na niej postawic pierwszy krok..
stoję czasami sam na wielkim rondzie a wokół dziesiątki zjazdów a na każdy z nich prowadzi kierunkowskaz PRAWDA. moja skorupka za młodu nie nasiąkła więc nie wiem gdzie zjechać i może tak będę sterczał pośrodku do tchnienia ostatniego. widzę zarazem i wciąż jednocześnie piękno zaklęte w motylim locie i gówno w bezsensie jego krótkiego życia. jak to pogodzić? skąd wziąć pewność nie mając daru wiary? dlaczego muszę gdzieś zjechać? czy na środku ronda nie zaznam pełni życia? a może jeszcze kiedyś przyjdzie na mnie pora?
zazdrość jest mi obca ale prawdziwej wiary i życia w zgodzie z nią zazdroszczę szczerze i otwarcie. cóż znaczą piękne wzory Imć Waszecia wobec możliwości stwierdzenia JA WIEM, JA WIERZĘ.
Ja tez kiedys stalem na Rondzie ,ktore opisujesz..i rowniez bylem "tabula rasa"..
Ale przeszedl dzien ,w ktorym zrozumialem,ze nie ma najmniejszych powodow stac tak bezsensownie na tym skrzyzowaniu do konca moich dni..
Podjalem decyzje..Najwiekszym dla mnie zdumieniem byl fakt, kiedy spostrzeglem,ze WSZYSKIE drogi prowadza w tym samym kierunku..mimo roznych kierunkowskazow..
Jednym z kierunkowskazow,bylo od zawsze dreczace mnie pytanie : "jaki sens ma to wszystko czego doswiadczam i obserwuje" nastepny Kim jestem i gdzie podazam ?
Pukalem na rozne drzwi i szukalem odpowiedzi u roznych "znawcow" tematu..Nikt do konca nie potrafil zaspokoic moich oczekiwan ,odpowiedziec na moje pytania..
Wiec zaczalem pytac samego siebie..i o dziwo znalazlem odpowiedz jaka droga pojsc ,aby znalezc Prawde.ktora wskazuje mi sens tego mojego tutaj i teraz..Prawda jest obok..blisko i tylko czeka aby ja zaprosic do swojego zycia..a jak juz ja zaprosimy i otworzymy jej drzwi to czyni w nas autentyczne Cuda..tak jak na wzruszajacym obrazie Williama Holmana Hunta
The closed door was the obstinately shut mind, the weeds the cumber of daily neglect, the accumulated hindrances of sloth; the orchard the garden of delectable fruit for the dainty feast of the soul. The music of the still small voice was the summons to the sluggard to awaken and become a zealous labourer under the Divine Master; the bat flitting about only in darkness was a natural symbol of ignorance; the kingly and priestly dress of Christ, the sign of His reign over the body and the soul, to them who could give their allegiance to Him and acknowledge God's overrule. In making it a night scene, lit mainly by the lantern carried by Christ, I had followed metaphorical explanation in the Psalms, "Thy word is a lamp unto my feet, and a light unto my path,' with also the accordant allusions by St. Paul to the sleeping soul, "The night is far spent, the day is at hand." (I.350-51)
Pragne cie poinformowac ,ze Wiara jest koncowym efektem procesu Poznawania..procesu ktory stosujesz codziennie we wszystkich aspektach wlasnego zycia..
Coz wiec stoi ci na przeszkodzie aby zastosowac ten sam mechanizm w drodze do poznania w temacie o ktorym rozmawiamy ? Prosze ,wyjasnij mi przyczyny dlaczego akurat w tym kierunku nie stosujesz Poznania ,skoro moze zaprowadzic cie do miejsca ktorego nam zadroscisz ? Czy rzeczywiscie pragniesz doswiadczyc czego ja czy autor tego postu doswiadcza ? czy tylko jest to twoja "licentia poetica" ??
Jezeli jest w tobie autentyczne pragnienie poznania i doswiadczenia Wielowymiarowosci otaczajacego cie Swiata i wlasnej w nim egzystencji to musisz zmienic punkt obserwaci ze statycznej na dynamiczna..Mowiac kolokwialnie " rusz dupe" i zacznij obracac sie w srodowiskach ,ktore wlasnie taki styl zycia praktykuja..Zaden spadajacy meteoryt nie przyniesie ci gotowej odpowiedzi a moze tylko nabic ci duzego guza ,ktory i tak nie zmieni w zadnen sposob twojej dwuwymiarowej perspektywy..:-))
sseserdecznie pozdrawiam
Tak w kwesti formalnej ( moze to cie zainteresuje)..w moim swiecie taka postawa ma swoja nazwe i charakterystyke..Wielu ludzi na przestrzeni wielu wiekow poczawszy od Ewagriusza z Pontu,badali to zjawisko i wielu z nich znalazlo odpowiedz czym to jest..
Nazwali to ACEDIA (accidie lub accedie z laciny ew.z greckiego aeksidi )..Pzdr.
Sprawdźmy więc, czy obowiązuje? Zamiast jednak analizować wszystkie przykazania, skupmy się tylko na jednym i to takim, którego nikt nie kwestionuje, zarówno wierzący jak i niewierzący. Jednym z takich przykazań jest to z numerem siódmym. W tym miejscu przypomnę, że kradzież jest to zabór czyjegoś mienia pod przymusem i bez zgody okradanego. Ktokolwiek dopuszcza się takiego czynu jest przestępcą potocznie zwanym złodziejem. Dokładnie tak samo, jakakolwiek organizacja stosująca zabór mienia przemocą, jest organizacją przestępczą. Nikt nie może też zaprzeczyć, że państwo zabiera pod przymusem, każdemu członkowi tegoż państwa, jego mienie w postaci podatków.
Proszę mi teraz wskazać, który z przeciętnych katolików zaprotestował przeciwko tej kradzieży; konsekwentnie, który z nieprzeciętnych katolików to zrobił i kiedy? Jak Pan myśli za ten brak protestu spodziewają się zapłaty w Niebie, czy tu na Ziemi? A co z niewierzącymi? Naprawdę wierzą w to, że można zbudować uczciwe państwo, którego fundamentem jest nieuczciwość?
To tylko jedno z dziesięciu przykazać. Zapewniam Pana, że jakbym zaczął analizować następne, to włos się Panu zjeży na głowie. Pozdrawiam.
PS. Nie musisz się spieszyć z odpowiedzią Maxilampusie.
Klade to na karb Mardosci tego ktoremu zaufalem..Jestem pewien,ze zrobil to On aby mi oszczedzic smiechow innych osob na temat moich przemyslen,,ktore najprawdobodobniej ,tego naprawde byly warte :-)) Jak dobrze miec takiego Przyjaciela ,ktory chroni od wstydu czy smiesznosci..Zaufalem wlasciwie..Pzdr.
Proponuje on kompas, mapę, i coś na rozgrzewkę, każdemu, kto wybiera sie w trudną drogę, na której zło nie jest tolerowane.
A dokąd wędrowiec pójdzie.... tu bywa różnie.
Szanowny Panie, czy jest Pan absolutnie pewien poniższego zdania?
Proponuje on kompas, mapę, i coś na rozgrzewkę, każdemu, kto wybiera sie w trudną drogę, na której zło nie jest tolerowane.
pytam, bo ja mam zawsze problem z tym jak postrzegają zwłaszcza katolicy ostatnie cztery wyrazy cytatu z Pańskiego tekstu.
pozdrawiam serdecznie
Katolicyzm, to nie tylko religia, to również reguły życia.
Z przestrzeganiem reguł i ich indywidualną interpretacją bywa różnie, bo różni są ludzie.
Ba, jak każda zorganizowana grupa ludzi katolicy podlegają presji wrogów, dywersji, akcjom zadaniowanych trolli - przepraszam, nie miałem tu na myśli Pana.
Pan napisał powyżej: „Nie tylko katolicy przeciętni i nieprzeciętni, ale wszyscy ludzie dobrej woli, i nie tylko dla spokoju własnego sumienia. Dla dobra nas wszystkich i przyszłych pokoleń. Tolerowaniem zła na pewno tego nie zapewnimy. Niczego dobrego nie zapewnimy”
Więc pozostaje pójście drogą, na której zło nie będzie tolerowane.
Katolicy, to elitarny podzbiór w zbiorze głównym - Ludzie Dobrej Woli.
Człowiek w swej słabości ma tendencję cedowania własnego myślenia, własnej woli na innych, oczekując pozytywnych dla siebie rezultatów i odpowiedzi na ważne pytania.
Stąd, na przykład taki run. na różnego rodzaje partie polityczne kierowane przez cwanych hochstaplerów i obiecujące wszystkim lenistwo i dobrobyt. Obietnica prawie zawsze jest spełniona dla grona funkcjonariuszy, a reszta....? Reszta liczy na to, że po następnych wyborach tych samych hochstaplerow zostanie wzięta pod uwagę.
Ta mysl jest warta glebszych rozwazan ..."run na różnego rodzaje partie polityczne kierowane przez cwanych hochstaplerów i obiecujące wszystkim lenistwo i dobrobyt"...
..... Im mocniejsza, ale i łatwiejsza w osiągnięciu jest jakaś przyjemność, tym silniej ona uzależnia i szybciej wyniszcza. I co dziwne, wywołując intensywne podrażnienie zmysłów, raczej nie daje zwykłej i trwałej radości. W przybytkach rozkoszy mamy bardzo smutnych i znudzonych ludzi. Ogromna część pop-kultury nieustannie obiecuje i produkuje mnóstwo najdziwniejszych i najróżniejszych obietnic przyjemności. Człowiek teraz po to ciężko pracuje, by potem „sobie użyć”, ale im więcej „używa” i „wyżywa się”, tym bardziej jest jałowy, pusty i nieszczęśliwy. Może dlatego, że tylko ciałem chce to chłonąć, bo o duszy w sobie zapomniał? Może też owe przyjemności są coraz to prymitywniejsze i zaspokajane bez umiaru, jak w niekończącym się karnawale na balu straceńców?
Może największe szczęście – zdaniem ascetów – tkwi w „głębi wyrzeczeń” , kiedy przestaje się szukać przyjemności dla nich samych? A może po prostu trzeba odkryć tajemnicę Edenu, czyli tej harmonii z Bogiem, ze sobą, między sobą... no i z dala od obietnic Węża, który wciąż obiecując nowe raje funduje stare piekła...
Ależ oczywiście, dobrobyt materialny demoralizuje, usypia czujność i czyni człowieka podatnym na ataki z zewnątrz. Reakcją jest powiększanie posiadania, w wierze, że to daje siłę na odparcie ataków, ale zawsze znajdą się tacy, którzy posiadają więcej. To z kolei wyzwala stress wynikający z poczucia zagrożenia. Wówczas taki człowiek, albo „idzie na całość”, albo nierzadko kończy ze sobą nie będąc w stanie zapanować nad sytuacją.
Mam znajomych, którzy „dorobili się” dużo ponad przeciętność. Jeden z nich kupił dom za pierwsze oszczędności kosztem wielu wyrzeczelń, ale ten dom nie wystarczał, trzeba było kupić dom z sześcioma łazienkami, a potem drugi i trzeci itd. Znam człowieka bardzo dobrze. Nie jest szczęśliwy, znowu się rozwodzi, ale ciągle mówi o swoich giełdowych transakcjach i nawet w czasie rozmowy sięga po komputer żeby sprawdzić jak jego „stok” stoi.
Jest to sytuacja typowa w środowisku, które znam, a sprawa „artystów” i innych „sfer”
jest chyba jeszcze wiele gorsza.
Znalezienie w sobie prawdziwego człowieczeństwa w konjunkcji z Bogiem, to jedyna recepta na szczęście.
Zgadzam się s Panem odnośnie ascezy.
Jednakże ja nie mam na myśli ascetyzmu średniowiecznego, bo za słaby jestem w uszch, by go wartościować, ale moim zdaniem wystarczy zdać sobie sprawę tego „ co i ile naprawdę potrzeba mi do życia”, a w wyniku - odrzucić rzeczy zbędne i te, które nam wtłoczono na siłę wbrew naszej woli a nawet wiedzy.
Wówczas, na warunki współczesne będziemy ascetami z całym błogosławieństwem wynikającym z tego faktu.
Oprócz ułatwionego kontaktu z Bogiem, zyskamy poczucie wartości wynikające z bycia człowiekiem mającym wpływ na własne życie.
W dzisiejszych czasach to Dar wyjatkowy..i rzadko spotykany..
Zapomnielismy juz o istnieniu jednego z najpiekniejszym Sakramentow Swietych jakim nas Bog obdarzyl..a jakim jest Communio Sanctorum..Swietych Obcowania..Sakrament ktory kazdy z nas pragnie otrzymywac codziennie i bez ktorego nie ma pelnego zycia..
Bez niego jestesmy jak owo rosnace Drzewo na wiosne z ktorego obdarto kore i stoi obnazone..zyje ale jednoczesnie umiera..
Nie mozna kochac Boga bez Milosci Blizniego swego..
Bez codziennej wzajemnej zyczliwosci,troski,zrozumienia,bezinteresownej pomocy,radosnego gestu,odrobiny uwagi czy zwyklego usmiechu jestesmy jak owo obnazone z kory drzewo..Bez codziennego przyjmowania Communio Sanctorum i Koinoni z niego wyplywajacej umieramy jak owe drzewo..
Jestem Panu ,Imc-owi i innym ktorzy mnie tutaj obdarzyli tym bezcennym Darem Wdzieczny..
Apostoł Paweł opisuje moc i skutki braterskiej wspólnoty (koinonia wiary), stwierdzając: „Słyszę o twojej miłości i wierze, jaką żywisz względem Pana Jezusa i dla wszystkich świętych. Oby twój udział w wierze okazał się twórczy w głębszym poznaniu wszelkiego dobrego czynu, ( nakaz jaki jest do spełnienia) wśród was dla Chrystusa ... Ty zaś jego (niewolnika Onezyma ) , to jest serce moje, przyjmij do domu.. już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. Takim jest on zwłaszcza dla mnie, ileż więcej dla ciebie zarówno w doczesności, jak i w Panu..
Pzdr..
Oprócz ułatwionego kontaktu z Bogiem, zyskamy poczucie wartości wynikające z bycia człowiekiem mającym wpływ na własne życie."..
Kolejna ,gleboka mysl..ktora nie mam watpliwosci jest Darem Ducha Swietego ,dla wszystkich,ktorzy pragna na panskim blogu go dostrzec i uslyszec..
Pytanie o dzisiejsza Asceze i jaka ma ona być w epoce hipermarketów, gdy „wszystko wolno”, wywołuje zazwyczaj zdumienie. Współczesny chrześcijanin, jak trafnie to określił Kard. Leo Scheffczyk, „chwieje się między tęsknotą za pewnością a krytycznym brakiem więzów”.
Stąd rodzi sie poglad i odczucie ,ze asceza jest „przestarzała”, „dziwaczna”..
W rozmowach z przyjaciółmi księżmi, nauczycielami, publicystami wyczuwam niekiedy paniczny lęk przed stawianiem ludziom wymagań, wzywaniem do podejmowania wysiłku naprawy duchowej przez jakiekolwiek ćwiczenia ascetyczne. „Tego nikt nie rozumie, to nudne, to na nic. Próbując ich do tego namawiać, zostaniesz uznany za „nienowoczesnego”.
Starorzymskie porzekadło głosi: „Verba docent, exempla trahunt” („Słowa uczą, przykłady pociągają”).
Przykład osobisty jest w ascezie chyba ważniejszy niż polecona jej propozycja.. Można sobie bowiem wyobrazić, że ktoś z młodych zostanie przyciągnięty do praktyk ascetycznych przez literaturę. Bardzo trudno jednak będzie mu utrzymać jedynie na podstawie lektury właściwy kierunek ascetyczny. Tomasz Merton, napisał rozsądnie w „Posiewie kontemplacji”: „Niezmierne trudności, piętrzące się na drodze do wewnętrznej swobody i doskonałej miłości, sprawiają, że ci, którzy do nich dążą, pojmują wkrótce niemożność pójścia naprzód o własnych siłach. Duch Święty podaje im wtedy najprostszy sposób przezwyciężenia miłości własnej i ślepoty własnego sądu: posłuszeństwo zdaniu i kierownictwu kogoś drugiego”.
W swietle tej opini T. Mertona z taka radoscia odkrywam i przyjmuje tutaj na panskim blogu owe tak potrzebne wsparcie..Pzdr.
Są one jednak inspirowane / przyzwolone Odgórnie, by móc zrodzić się w człowieku, i powracają doń w formie zweryfikowanego rezultatu.
Gotowe rozwiązanie dostarczone człowiekowi nie jest tak skuteczne, jak wzbudzenie w nim potrzeby poszukiwania. Dotyczy to również Ascezy. Jak Pan zauważył jest to trudna sprawa do „spopularyzowania”, bo po prostu grunt jest jałowy, szczególnie u młodych, zmanipulowanych umysłów.
Asceza źle się kojarzy i jest trudna do przyjęcia przez „nowoczesnego” człowieka, gdy jest postrzegana jako cel sam w sobie. Poniekąd słusznie, bo czemużby miał ktoś dodatkowo utrudniać sobie życie?
Sytuacja zmienia się, gdy człowiek szuka Boga ( a każdy wcześniej czy później zapragnie Go w swoim życiu - każdy - z niewierzącymi i zarozumiałymi włącznie). Wtedy poszukuje on sposobów aby Go naleźć i Doń się zbliżyć. Jak już mówiliśmy, jednym ze sposobów jest wyrzucenie zbędnego balastu za burtę i obranie właściwego kursu.
Tu, gdzie mieszkam, coraz bardziej modny staje się minimalizm. Ludzie ze wszystkich warstw społecznych odchodzą pewnego dnia od nagromadzonych dóbr, środowiska i uciekają do Natury, by żyć skromnie, czasem bardzo prymitywnie. Poza przypadkami, gdy działanie takie aranżowane jest przez Pazernych - w celu reklamy scyzoryka, którym można ogolić się, przeciąć kamień i wykopać ziemiankę - musi być jakiś prawdziwy głęboki motyw kierujacy tymi ludźmi.
Nie wiem czy ludzie ci do końca zdają sobie sprawę z tego, co nimi kieruje.
W różnych wywiadach i opowieściach mówią często o przygodzie, zabawie, spokoju etc.
Widać, jak trudno jest wglądnąć w samego siebie.
Pozdrawiam serdecznie
Niemniej uwazam ,ze Ateizm zubaza i ogranicza mozliwosc kontemplacji PELNI piekna wynikajacego z Aktu Stworzenia..poprzez brak w nim miejsca na Metafizycznosc ,tak obecny jako integralna czesc Wszechswiata..
Mistycyzm wlasnego istnienia i jego Sekret ,ktory jest znany tylko Stworcy..
Ateistom nieznane jest Pragnienie Milowania Boga ..i dostrzegania we WSZYSTKIM Jego obecnosci..
Nieznana jest im obecnosc Ducha Swietego ,ktory inspiruje Wszystkie nasze dzialania i uzycza talentow do ich realizowania..jak w tym malym Alpejskim kosciolku w Szwajcari ,ktory budowalem wlasnymi rekami ..jako Akt Milosci i Wdziecznosci do Ojca ,ktory stworzyl te wwszystkie Cuda z Natura i Przyroda wlacznie..
beatitudes.ch
beatitudes.ch
beatitudes.ch
flickr.com
flickr.com
Rozczarowales mnie..Podejrzewalem cie o duza wieksza wyobraznie..
Z taka latwoscia kreslisz tutaj te dwie rownolegle "pedzace" przestrzenie ( gdzie i w jakim wymiarze ? ) ktorym magia swojej wyobrazni nadajesz szybkosc swiatla a potykasz sie o parametry i mozliwosc rozumienia " inteligent design" ,ktory jestes tylko sobie wyobrazic jako "mistycznego dziadka z broda "..
Zdecydowanie wspolczesni,Nassim Haramein,George Coyne,Ken Miller i tysiace innych naukowcow przejawiaja w rozumieniu Boskiego Absolutu zdecydowanie duzo wieksza kreatywnosc i wyobraznie..nie mowiac o geniuszach z przeszlosci..
Ale co tam..Imc Waszc ,"dziadek z broda" i basta..
Dostajesz u mnie zolta kartke za to rozczarowanie :-))
Moj drogi przyjacielu... nie po raz pierwszy dostrzegam u ciebie objawy jakies dziwnej nie wytlumaczonej psychozy na dzwiek slowa Bog...Dlaczego ?
Matematyka,Geometria nie pozwala ci znalezc odpowiedzi i dostarczyc dowodu na Jego istnienie ? nie potraf stworzyc wzoru,definicji,wykresu,rownania na Jego Obecnosc.. ?..Stad ta frustracja i niemoznosc Poznania ? Wiec pozwol pomoc sobie !..
A moze nalezy uznac ,ze Matematyka czy Geometria ma wlasne ograniczenia i limity ? i nie moze byc traktowana jako wiarygodny instrument poznania Rzeczywistosci Wszechswiata ?
Wlasna uczciowosc i odwaga aby to wyznac jest tutaj wskazana a wrecz wymagana..
Nie moge nie wspomniec o odpowiedzialnosci kazdego z nas za kreowanie falszywej Rzeczywistosci i wyobrazen ktore to sa powodem bladzenia umyslow innych ludzi,ktorzy biora na powaznie nasze fasmantagorie i spekulacje ulozone w w wypowiadanych tutaj slowach..Istnieje potrzeba indywidualnej swiadomosci i odpowiedzialnosc za nie..bowiem jak Historia uczy potrafia byc powodem niewyobrazalnych tragedi i nieszczesc ..
Drogi Imc..z radoscia wezme udzial w dyskusji czy polemice z toba..ale okresl jej temat i plaszczyzne tych rozwazan..Postaw Teze a wtedy sie ustosunkuje..bo bezprzedmiotowe " mielenie jezorem" do niczego nie prowadzi i jest zwykla strata czasu..Pzdr ;-))
Święte słowa. Zło jest bardzo chłonne i żywi się nawet drobnymi okruchami, które spadły ze stołu.
Wyglada na to ,ze wiesz wiecej na ten temat niz ja..Podziel sie zrodlami ,chetnie sie doksztalce ??
Taka mysl przemknela mi przez glowe : czy ty nie jest owym duchowym "plaskoziemcem" ?
2).."taki autorytet przypomina rozmowę Ani Pawlaczki z Szirlej... "Dziadek o-rał! Rozumiesz!? O--rał!"".
3)...".Ty naprawdę myślisz, że Euklides miał jakieś blade pojęcie o geometrii Euklidesa i aksjomatach?"..
4(.."zwykła żydowska ściema, a nie żaden absolut. Chrześcijaństwo nie musi za sobą ciągnąć sparciałego wora z judaizmem, żeby coś ważnego mówiło o świecie."..
Moj drogi..przyznam ,ze nie rozumiem ;-(( Brak zrozumienia nie pozwala mi sie odniesc do twoich przemyslen..
Nazwisko Arystotelesa i jego propozycji istnienia "Boskiego Absolutu" padlo w kontekscie twojego zwrotu "stary dziadek z biala broda" .
.Jego proba zrozumieniu Rzeczywistosci Wszechswiata byla inna i w mojej opini duzo bogatsza niz twoja ,ktora wyraznie nie przewiduje istnienia w nim Sily Sprawczej aka Inteligent Design jak wspolczesna Akademia kaze nazwac ta propozycje..
Nie spodziewalem sie tego..Jestes Ateista ? Pzdr..
O ile rozumiem pańskie stanowisko, nie odrzuca pan duchowości ani Boga, jest wyznawcą matematycznego porządku rzeczy, sprawiedliwych i logicznych rozwiązań społecznych, a drażni pana kolor czarny uniformu, dziadek z brodą i reguły spisane w „książce”.
Fascynuje żaś Pana obca kultura, może trochę na zasadzie: cudze chwalicie, swojego nie znacie.
Japoński sukces jest wynikiem zamordyzmu w ramach reguł ścisle i brutalnie przestrzeganych przez dziesiątki pokoleń. A uniformy też mają wcale nie takie piękne.
Wystarczyłoby tylko jedno pokolenie wyznające zasadę „róbta, co chceta” i ganialiby z gołymi tylkami po piachu naćpani i multikulturalni.
Jeśli zabierzemy dziada z brodą, natychmiast pojawia się żulik z bródką i... wtedzy dopiero jest jazda!
Niestety juz gonia ,nacpani i multikulturalni..Obserwuje to masowo w Canadzie..Do ktorej masami uciekaja mlodzi Japonczycy aby uwolnic sie wlasnie od tych rodzimie Japonskich "form kulturowych"..
Pedza na oslep jak pies urwany z lancucha..na dodatek bez kaganca..ci wlasnie mili i ukladni Japonczycy..
O ich" tolerancji" i odmiennej "wyzszosci kulturowej" daje swiadectwo cala Azja..Od Chin po Koreje Poludniowa..II Wojne Swiatowa w to wliczajac..
Nie ma co.. Imc Waszec dal znowu "czadu"..;-))
Patrząc na sprawę matematycznie - funkcja życia, krórej zmiennymi są: nagrabić jak najwięcej, oddawać hołd mamonie, czerpać hedonistyczne rozkosze, osiąga niewątpliwie swoje minimum, gdy przenosimy się z luksusów do ziemianki.
Mówi też Pan : „to jest też właśnie to, co ja widzę w matematyce - niedoskonałość i piękno w niedoskonałości.”
Pięknie powiedziane. Oczywiście, ma Pan na myśli niedoskonałości warsztatu i narzędzi poszukiwań, bo matematyka jako Boska składowa wszechświata jest ciągle nieodkryta i jak Pan kiedyś powiedział: „to jest właśnie współczesność piękna matematyki, że ludzkość wciąż krąży wokół tych treści, własności liczb i wciąż nie może drogi do domu znaleźć. :]”
Pisze Pan, że konkretna religia nie ma tu nic do rzeczy. Ależ ma - ma bardzo dużo do rzeczy.
Nie jesteśmy kosmitami, którzy wyrośli na pryncypiach służących marsjańskim istotom i im tylko znanym celom.
Wyrośliśmy w określonym kręgu kulturowym określonej cywilizacji, której porządkującym elementem było i jeszcze jest Chrześcijaństwo.
Nawet hipoteza Riemanna, czy model atomu Bohra są produktem TEJ cywilizacji. Vide: spotkanie Penrose i Meissnera w klasztorze Salezjanów.
Wielu, w swej fantazji, próbuje udawać Greka, albo Eskimosa, naśladując ich moralność i ich zwyczaje, co w pewnych partykularnych przypadkach może być korzystne materialnie;
Ostateczny rezultat, jednakowoż, jest zwykle żałosny i marny, bo taka postawa otwiera flankę dla wroga do ataku.
Nasza, bo również Pańska, religia jest spójna w określeniu relacji człowiek - Bóg.
Nie jest to religia rekreacyjna, przyjemnościowa, usprawiedliwiająca każdą zachciankę i każde łajdactwo - przeciwnie, narzuca twarde reguły współistnienia, ale równocześnie bierze w obronę ludzką godność i otwiera drogę do Najwyższego, nie czyniąc z Niego ani despoty ani tyrana.
Egzotyczne smoki, na szczęście, mieszkały tylko pod Wawelem i nie miały wiele do powiedzenia.
Kapitalne hehehehe :-)) Pzdr...
W praktyce uśmiercanie gatunku przedrewolucyjnego było elementem walki z poglądami , aż krew tryskała po ścianach, i jest do dzisiaj.
Wiem, że to trawestacja Pańskiej myśli, ale nie mogłem sobie odmówić.
Serdecznie pozdrawiam i współczuję zawodu dziennikarza w dzisiejszych czasach.
Zgadzam sie z twoim opisem zjawiska i mechanizmow ktore nim zawiaduja.
PS..Zwrocilem uwage na ostatni post..i poszedlem sladem ,ktory doprowadzil mnie do twojego blogu..konczy sie on w 2019..uwazam ,ze powinien go pan kontynuowac ..oraz ,ze panska obecnosc na NB nie powinna ograniczac sie tylko do jednego postu..Swiat wartosci i przemyslen ktory pan reprezentuje jest szczegolnie cenny.Ja i wielu innych z radoscia i uwaga przeczyta i odniesie sie do kolejnych.. Pzdr
Sobór, ktory zatrząsł podstawami Kościoła, z którego odeszło niemal 50% duchowieństwa, stał się faktem, i dalsze roztrząsanie ustaleń tego Soboru pomnaża tylko problem, i rozkład Kościoła.
Czy nie nalezy raczej przeczekac, czy dążyć do następnego, III, i w miarę odwrócić, najbardziej konfliktowe decyzje SW II.
Są ustalenia SW II, i tych ustaleń ksieza musza się trzymać, czego mlaskać na próżno, jak z tego mlaskania , nikt nie będzie najedzony.
A walka z marnością tego świata jest sprawą indywidualną.
Myślę, że nie należy odwracać kolejności działań.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz.
Dużo racji w tym co Pani pisze. Człowiek, jednak, to istota niepokorna i niecierpliwa z natury.
pozdrawiam serdecznie
Wszystko zmierza raczej do przepowiedzianego stanu, kiedy świadoma grupka wyznawców zostanie otoczona w katakumbach i albo nastąpi Paruzja albo kataklizm wojny, który jako kara, odmieni umysły i zapoczątkuje okres odnowy (?)- nie jestem jednak prorokiem.
Dziękuję i pozdrawiam
Odnośnie pierwszego stwierdzenia: Ależ nie da się, i zaryzykował bym tezę, że nie można inaczej.
Przecież każdy mózg każdego matematyka jest punktem odniesienia. Jako, że są one, te mózgi, różne i znajdują się w różnyvh miejscach i czasie, więc powstaje wiele różnych teorii, które są punktem odniesienia naszego matematycznego widzenia świata. Pytanie można zadać, czy sam mózg jest o charakterze ciągłym, czy może dyskretnym, ale to niebezpieczny temat.
A czy przestrzeń jest o charakterze ciągłym, czy dyskretnym - przyjmuje się jak jest w danym momencie wygodnie. Patrz wykład prof. Meissnera.
Jak zwwykle, dziękuję za linki i ciekawe ifnformacje.
Święta prawda. Ostatnio przyglądałem sie pańskim ulubionym fraktalom, które moja żona otrzymała na imieniny i myślałem o tym co Pan powiedział.
Żadnych rozsądnych wniosków nie byłem w stanie wyciągnąć z tego patrzenia i myślenia o sformalizowaniu funkcji piękna.
W sumie, będzie chyba można kiedyś tego dokonać przy użyciu super komputerów i zapisać funkcję w formie matematycznej dużo bardziej dokładnie niż teraz, ale obawiam się, że te syntetyczne fraktale nie będą pachniały.
Czyż jednak takie procedury porządkujące, o których Pan wspomina nie są pochodne Wyższej Inteligencji, której tak wielu się zapiera?
I teraz; czy jest to tworzenie cyfrowej formy rzeczywistości, czy raczej opisywanie jej przy pomocy liczb?
Czy więc istnieje możliwość wyekstrachowania fizycznego człowieka z tego układu i zastąpienie go niematerialną formą istnienia tworzącą oraz/lub opisującą rzeczy i zjawiska?
Nie mam tu na myśli AI.
Czy wobec tego wierzy Pan w dwuwarstwowość ludzkiego istnienia :ciało i dusza - lub jak Pan woli - ciało i jakaś autonomiczna forma niematerialna zintegrowana ze strukturą wszechświata, lub jej podporządkowana?
Muzyki posłucham jutro.Dziś już jest późno.
Również pytanie po co to robimy nie jest ani oczywiste, ani szkodliwe, jak to Pan sugeruje.
Aczkolwiek Pański wywód jest niesamowicie precyzyjny i logiczny, brakuje mi w nim kontekstu, który przecież istnieje.
Bo mamy przecież swiadomość naszego istnienia, zakładamy rodziny, jemy, chodzimy do łazienki, umieramy i nie da się oddzielić naszej percepcji świata - która jest różna od percepcji innych organizmów żywych, na przykład transformacja obrazu w oku pszczoły, psa człowieka - od celowości naszych działań i kontekstu naszego bytu.
Dochodzi do tego również cała gama „podejrzeń” np. o istnienie innych form energii, które nie są zauważalne przez nasze zmysły, czy jakieś formy materii otaczającej nas, jak słynny eter.
Można więc powiedzieć, że sprawy należałoby traktować dwutorowo: z jednej strony nasza egzystencja, z drugiej zaś świat obiektywny, do którego usiłujemy się dobrać metodami które Pan opisuje. Jest jednak przynajmniej jeden styczny punkt tych dwóch światów i jest nim nasz mózg. A więc i „obiektywność” pozostawia pytania.
Eksperymentalne potwierdzenie istnienia fal grawitacyjnych potwierdza Pański punkt widzenia, że
doskonalenie narzędzi i poszukiwanie nowych prowadzić może do wymiernych rezultatów, ale pytanie „po co” jest dalej jak najbardziej zasadne.
Intuicyjne czujemy, że manipulacja falami grawitacyjnymi da temu pierwszemu doskonałe narzędzie do podporządkowania sobie innych, tak jak rozszczepienie jądra atomu dało przewagę, kóra do dzisiaj jest niekwestionowana.
Oczywiści można do tego podejść altruistycznie i idealistycznie, ale...
Bardzo ciekawe jest to co powiedział Pan o mnożeniu modulo Montgomerego, że ma ono usprawnić operację na maszynach cyfrowych przez przeniesienie z obszaru nieskończoności do obszaru skończonego resztek modulo, ale nie rozumiem jak taka operacja może nie wpłynąć na wynik mnożenia, o ile mnożenie nie jest tu elementem jakiegoś toposu, w którym obowiązują inne prawa.
„W skrócie, jest to jedna z metod przyspieszenia realizacji mnożenia w maszynach cyfrowych, która polega na przeniesieniu zagadnienia z nieskończonego zbioru liczb, do skończonego zbioru reszt modulo jakiś duży czynnik, najczęściej potęga dwójki. Tworzy się taką dziwną przestrzeń Montgomer'ygo, w której definiuje się dziwne mnożenie po to, żeby dostosować algorytm do wymagań konkretnych maszyn”
Jeśli byłby Pan uprzejmy rozjaśnić mi trochę tę kwestię, będę wdzięczny.
youtube.com
Tu jest rewelacyjny przyczynek do naszych rozmów. Wprawdzie mówi ono o nauce, a matematyka jest królową nauk, a jak wiadomo o królowej mówi sie tylko dobrze, albo wcale, lecz...naprawdę bardzo polecam i liczę też na Pański komentarz, bo cenię Pańskie zdanie bardzo.
Oglądałem to na żywo i skala czasowa na dole ekranu nie była jeszcze ustalona, stąd moja mylna sugestia interwału czasowego.
Proszę oglądnąć od 38:40
Odnośnie innych spraw to przypomina mi się zasada, że nie rozmawia się o sznurze w domu wisielca.
Naszla mnie taka refleksja drogi IMC.ze ty droga extrapolacji matematycznej potrafil bys stworzyc Matematyczny Model Absurdu..Zastanawiam sie czy posiadal by on jakas mase krytyczna ? a jezeli tak to co wyznaczaloby jej granice ? Pzdr..
bowiem jestes zmuszony sytuacja ,znizac sie do ich ,naszego siermieznego poziomu..czy nie tak ?
Miales okazje zaglebic sie w jego propozycje Quantum Gravity and the Holographic Mass ? :doi.org.
..Ta propozycja wlasnie przeszla peer review proces i zostala opublikowana by Physical Review & Research International. i zostala pozytywnie przyjeta przez niechetne mu srodowisko..
Z najnowszych zlozonych do peer review proces : Resolving the Vacuum Catastrophe: a Generalized Holographic Approach
Ktorej jest wspolautorem z Dr. Amira Val Baker PHD..LINK:academia.edu
Akcja dezinformacji na duza skale..juz to samo zastanawia dlaczego ? i kto ? oraz z jakiego powodu..duza kasa jest w ta wieloletnia dezinformacje zaangazowana..to wlasnie bylo powodem ,ze zwrocilem na niego uiwage przed wieloma laty..
..Nassim NIGDY nie uzyl sformulowania " promienia Schwarzschilda" czy podobnych okreslen ,ktore pozwalaja ci wyrobic opinie o "plasko ziemistosci" jego teori :-))
Owszem mowi o Schwarzschild Proton..tak jak powazni ludzie.Moze bys sie w koncu przemogl i zajrzal do orginalnego zrodla ? Bezstronnosc wskazana w badaniach..Fake news i info nie..Bad Panda Imc ! Bad Panda !
Wiesz co to jest pozycjowanie ..na Google..Kosztowna impreza szczegolnie jezeli rozciaga sie na wiele,wiele lat w omawianym kontekscie od momentu pojawienia sie pierwszych publikacji Nassima..:-)) Poziom decepcji i celowych przeklaman ( znalem orginalne zrodla) w owych linkach zwrocil moja uwage na Nassima..Zaczalem zastanawiac sie z jakich to powodow uzywane sa tak duze srodki finansowe oraz wieloletnie persystentne i zorganizowane wysilki aby zdeprecjonowac i pozbawic wiarygodnosci jego propozycje i osobe..skoro on taki wacko man..Jakie srodowisko i powody powoduja ,ze robi sie z jego propozycji swiatowe posmiewisko?
Zaczalem grzebac w tych linkach i odkrylem,ze nazwiska autorow i "naukowcow" sa fake lub sciagane bez wiedzy autorow z Google..i wplatane aby uwiarygodnic wlasna nararacje..
Jeszcze wieksze zdziwienie wzbudzil we mnie fakt przyjmowania jego propozycji bez wymaganych naukowych rekomendacji do peer rewiew proces przez nikogo innego jak American Institute of Science..
Nassim otworzyl na Hawajach Resonance Science Foundation..o zasiegu Globalnym..Bardzo Droga impreza na ktora go nie bylo stac..przyjezdzaja tam znani i uznani ludzie ze swiata Astrofizyki i Quantum Phisics..i zaczynaja z nim wspolprace...zauwaz do kogo ? do whacko man..
Z zebranych,poufnych informacji wynika ,ze sponsoruje to cale przedsiwziecie US Departament of Defence oraz NASA..
Dziwne nieprawdaz..?
Zaczalem sie zastanawiac jaka moze byc wartosc w tych jego skompromitowanych i wysmiewanych propozycjach ? co w nich jest skoro powoduja takie kontrowersyjne reakcje ? Kto stoi za tym zorganizowanym wysilkiem aby go zdyskredytowac ? z jakich powodow ?
Nie jestem Astrofizykiem ani Fizykiem kwantowym..ale jestem wstanie odroznic co to jest Bad science vs Good Science.. Po tylu latach studiowania propozycji Nassima musze stwierdzic ,ze facet mowi do rzeczy..Zastanawia mnie wartosc jego dociekan..czy wynika z nich jakas praktyczne mozliwosci zastosowania jak np. u Einsteina czy N.Bohra ? Wejdz na stronke RPF tam znajdziesz wlasciwe odnosniki do zrodel..Pzdr..
Dziękuję za arcy-ciekawą i pouczającą dyskusję. Obowiązki gonią mnie, więc
muszę kończyć swój udział.
Mam nadzieję spotkać Państwa ponownie przy okaji mojego kolejnego wpisu, który ukaże się niebawem.
Myślę, że zgodzimy się wszyscy z tym, co wprost, lub podprogowo wynika z tej dyskusji:
Bez Boga ani do proga.
.."casus niejakiego Nassima Harameina i paru innych luminarzy "Nowej Nauki Nowej Ziemi" ..."sektyzacją" na teorie spiskowe i "płaskoziemcy"
Moj drogi..Zastanawiam sie jakie ty posiadasz kompetencje i wiedze ktore leza w obszarze dzialan Astrofizykow i Fizykow Kwantowych ..Wskaz je ? z wielka przyjemnoscia siez nimi zapoznam !
Jakie to posiadasz mozliwosci intelektualne aby po 5 minutach zanalizowac i ocenic czyjes 30 letnia prace i wysilek..
Ze swej strony mam duze watpliwosci co do twojej rzetelnosci i kompetencji w ocenach.Twierdzisz ,ze jestes Matematykiem poruszajacym sie w obszarach Matematyki Stosowanej..Ja obserwuje u ciebie duza sklonnosc do scholastyki Filozoficznej na polu Matematyki Spekulatywnej..Podkreslam Sklonosci..
Przysluchiwalem sie twoim wywodom ( interesujacym) na blogu (Kmeehow) W twoich wysoce spekulacyjnych wywodach,uderzyla mnie terminalogia i zakres jej stosowania..Te twoje fikusne slownictwo uzywane w tysiacach odmian zabieralo 90 % obszaru dyskutowanego tematu :-))
Pozostale 10 % to niczym nie poparte spekulacje na 1000 roznych tematow jednoczesnie , podpierajace sie znanymi nazwiskami i ich Teoriami a wszystko to mozna wy Googlac w przyslowiowe 5 min.
Twoje scholastyczne rozwazania zawieraly podstawowe bledy ,jak chociazby owe.." dwie Przestrzenie pedzace obok siebie we Wszechswiecie z predkoscia Swiatla bez punktow stycznych " :-)) Moj drogi ,kazde dziecko wie w 5 klasie Fizyki oraz college Astrofizyki,ze Przestrzenie posiadaja model i charakterystyke Statyczna a nie Kinetyczna..To ty je wprawiles w ruch i nadales im szybkosc swiatla..w ferworze wlasnych spekulacji..o innych nie wspomne ..Tyle o "plaskoziemcach"..
Musze wspomniec o Ortodoxi Naukowej..Ktora w roznych okresach Historycznych nakazywala widziec Nauke w Kanonie "plaskoziemcow" zwroc uwage na Doslownosc tego stwierdzenia..Kazda inna Nauka i odejscie od OBOWIAZKOWEGO "Kanonu Naukowego" skutkowala roznymi "nieprzyjemnosciami" dla tych ktorzy mieli czelnosc wykraczac poza "kanon'"i taki stan rzeczy trwa po dzis..Co prawda nie pali sie juz za te "herezje naukowe" na stosach czy nie obcina jezyka lub konczyn,ale doprowadza sie delikwenta do stanow ,ktore skutkuja znanymi rezultatami jak np. w przypadku :I.Semmelveisa.G. Mendela N.Tesli Alfreda Wegenera ze tylko tych wspolczesnych wspomne nie mowiac w kolejnosci od antyku jak Aristarchus,Nicholas Copernicus,Johannes Kepler,Amedeo Avogardo..i tysiace innych..do A. Einsteina..
Moge tylko sugerowac wiecej wlasnej skromnosci mniej szyderstwa ,szczegolnie w tematach w ktorych nie starcza wiedzy wlasnej i kompetencji..
Dedykuje tobie mysl G. Frege. moze to ona skloni ciebie do wiekszego umiarkowania w gloszeniu nieuzasadnionych oraz krzywdzacych opini wlasnych
..."„Filozof, ktory zupełnie nie zna geometrii, jest tylko polfilozofem, a matematyk, ktoremu brak zyłki filozoficznej, jest tylko polmatematykiem.”..