Otrzymane komantarze

Do wpisu: Entliczek- pentliczek, czerwony stoliczek
Data Autor
Dzień dobry Pani Izabelo. Najprawdopodobniej wymyślił tę wypowiedź piekłoszczak J.J.Rousseau by poniżyć i wzbudzić niechęć Francuzów do Marii Antoniny. Przypuszcza się także ,że mogła to powiedzieć jedna z księżnych krwi co najmniej 50 lat wcześniej np. Maria Teresa żona Ludwika XIV lub księżniczka Zofia córka Ludwika XV,wyczytane w Kłamstwo Bastylii A.M. Cisek. Serdeczne pozdrowienia z Pomorza Sławomir
NASZ_HENRY
Пушкин to za takie ekscesy mógłby zapuszkować ;-)
Ja bym chętnie znalazła tajny sad, w którym rosną kosztele.I tu mam do Pani dwa pytania. Po pierwsze: kto wymyślił kosztele? Po drugie: jak powinnam zgodnie z regułami sztuki nazywać rodziców żony mojego wuja, w których sadzie, dzieckiem małoletnim będąc, te kosztele zajadałam? Ja na nich mówię "wujeczni dziadkowie" ale to jakoś dziwnie brzmi,prawda?
Izabela Brodacka Falzmann
A ja myślę, że słynny  wynalazca konserw Александр Сергеевич Пушкин:)
NASZ_HENRY
Pietia Goras lepiej by tego nie podsumował ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
A kto to powiedział? Chętnie się dowiem. Czarny PR też jest na topie:)
" „ To jedzcie ciastka” - odpowiedziałam jak moja słynna poprzedniczka. (nie chciałbym skończyć tak jak ona)" Już wielokrotnie czytałam, że przypisywanie tych słów Marii Antoninie było czarnym piarem. W rzeczywistości słowa te wypowiedział kto inny. Czy też nikt nie powiedział. Skąd my to znamy ... Pozdrawiam :)
Do wpisu: Porcelana i fajanse
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za wyjaśnienie. Jest ambasadorem naszej sztuki na północy.
... historyk sztuki... od dziecka nauczona do grzebania na rynkach w poszukiwaniu szabelek , berła KPM i cudownej śląskiej porcelany... Niestety poszła za Szwedem za morze... ale tam sporo polskiej sztuki w muzeach- mam nadzieję, że się zaopiekuje. Chociaż porcelany nie zabrali, bo jeszcze nie było... tylko srebra i złoto...
ant.an
"Wyremontowany został choćby pałac w Nieświeżu. Remontuje się kościoły katolickie. " Do Nieświerza można dodać i pobliski Mir, a z kościołów piękne sanktuarium w Mosarzu i podniesiony z ruiny kościół w Udziale.
Jakieś licho - zdjęcie w linku na allegro mi się nie otwiera, a w dwóch przeglądarkach próbowałam. Czegoś widać nie mam w swoim komputerze. No i kubek wciąż przede mną ukryty: )) Wie Pani może jak trafił do Muzeum Narodowego - to cześć jakiejś kolekcji? Zerknę do galerii z rzemiosłem, może tam stoi? Może nawet już go kiedyś widziałam i z jakiegoś powodu uwagi nie zwróciłam? Teraz mam powód: )) W Narodowym akurat ciekawy cykl: mnw.art.pl
Izabela Brodacka Falzmann
Rozumiem, że córka jest historykiem sztuki. Bardzo brakuje nam historyków sztuki z prawdziwego zdarzenia. Generacja, która rosła z Polską Ludową na szczęście już przekroczyła wiek emerytalny. Większość była zamieszana w różne formy grabieży- od mienia pożydowskiego do pałaców arystokracji. Niejeden dom wygląda jak pchli targ. Widziałam taki dom, w stylu dworku polskiego, gdzie na pasie słuckim stał siedmioramienny świecznik. "Chyba to nie bardzo koresponduje"- powiedziałam, ale właściciel zbiorów, a raczej szabru był niewzruszony. Uważał zresztą, że rabując dwory i kościoły ratuje zbiory przed zniszczeniem. Co gorsza mógł mieć rację. Takie to były wredne czasy.
Izabela Brodacka Falzmann
Jest na aukcji allegro książka Leona Chrościckiego " Porcelana- Znaki wytwórni europejskich" . Oczywiście ją mam. Sprzedawca chce chyba za nią zbyt drogo. Tam też jest zdjęcie kubka ale kiepskie. Mam dużo lepsze. archiwumallegro.pl
Izabela Brodacka Falzmann
Tak jak nie lubię Miłosza, a on wiedziałby za co - ten wiersz o porcelanie jest bardzo trafny. Lubię  jeszcze jeden wiersz Miłosza-  taką prawdziwą samokrytykę, na miarę czasów, w których tworzył.  Przypomnę  fragment tego wiersza w rewanżu. i wiem, że we mnie pycha, pożądanie i okrucieństwo, i ziarno pogardy dla snu martwego splatają posłanie, a kłamstwa mego najpiękniejsze farby zakryły prawdę. Wtedy spuszczam oczy i czuję wicher, co przeze mnie wieje, palący, suchy.
Izabela Brodacka Falzmann
Kubek jest w zbiorach Muzeum Narodowego. Miałam jego dobre zdjęcie. Wysokość 12,5 cm ( miałam zanotowane) . Jest prosty w kształcie i ma proste uszko z niespodziewanym wybrzuszeniem, taką falką, która przypomina, że to rokoko. Kubek przykryty jest pokrywką wyglądającą jak tatarska czapeczka. Na kubeczku ornament roślinny, delikatny, zdominowany przez motyw przypominający turecki wzór na chustce czy sukni. Opisałam własnymi słowami. Histeryk sztuczny obdarłby mnie za to żywcem ze skóry.
lala
"różowe moje spodeczki Kwieciste filiżanki, Leżące na brzegu rzeczki Tam kędy przeszły tanki (...) Ziemia, gdzie spojrzysz zasłana Bryzgami kruchej piany. Niczego mi proszę pana nie żal jak porcelany" ta inkantacja, styl, język, dykcja....jakoś bardziej moja niz inne
lala
widze jednak jakieś podobieństwo - między wykładami Feynmanna a tą krcuhościa porcelanowej estetyki
Izabela Brodacka Falzmann
Rok temu zwiedzałam muzeum w Mankiewiczach koło Stolina. Był tam kiedyś pałac Radziwiłłów - obecnie całkowicie zniszczony. Muzeum mieści się w baraczku w parku. Jak mówiła niezwykle kulturalna pani kustosz, muzeum usiłowało odkupić od lokalnej ludności zrabowane kiedyś przedmioty, które mogły się zachować w domach. Okazało się, że prawie nic się nie uratowało. Przedmioty, które były kiedyś ozdobą życia właścicieli pałacu okolicznym ludziom nie były do niczego potrzebne i dlatego się nie zachowały. W muzeum znaleźliśmy zdumiewające bric-à-brac, jak na pchlim targu. Między innymi była poniemiecka maszyna do szycia Singera. " To raczej z szabru niż Radziwiłłów" powiedziałam, a pani kustosz potwierdziła. Białoruś usiłuje teraz remontować relikty kultury Polskiej na tych terenach. Wyremontowany został choćby pałac w Nieświeżu. Remontuje się kościoły katolickie. Nie ma wrogości do reliktów tej kultury. Ale tych reliktów już prawie nie ma.
Izabela Brodacka Falzmann
Wcale tak nie myślałam. Ale fakt istnienia rynku na dzieła sztuki może uratować różne cuda od śmietnika. Mieszkam w centrum Warszawy. Kupują tu mieszkania nowobogaccy i wyrzucają na śmietnik to co zostało po dawnym właścicielu. Trudno uwierzyć co tam można znaleźć. Zabrałam ze śmietnika 17 -wieczny psałterz i podarowałam księdzu którego było stać na fachową konserwację tego rzadkiego druku. Moja znajoma zabrała ze smietnika komplet przepięknych  sztućców. Młody człowiek , który wynosił to do wyrzucenia nie chciał słyszeć, że można to sprzedać. Powiedział: " mi to jest niepotrzebne, znaczy, że jest bez wartości".
"Bryk" znalazłam przypadkiem - szukając kubka Worcester 1770. Fascynuje mnie ten kubek: ))
Jeśli Pani sądzi ,że mam zamiar to cudo sprzedać to się Pani głęboko myli,nic z rzeczy które wyszperałem nie sprzedałem ani nie wymieniłem ,za dużo mam szacunku dla rzeczy które już są nie odtworzenia ,podrobić można ale oryginału nic nie zastąpi.To ,że zapłaciłem 15 zł to nie znaczy ,że kogoś oszukałem aby zarobić,ani kupujący ani nie mieliśmy pojęcia ,że to jest unikat który pozostał zapewne z wielotysięcznej produkcji bo reszta zapewne wylądowała na śmietniku.Co do meissena ,wystarczy dokładnie spojrzeć na sygnaturę ,różnie wyglądała w różnych okresach chociaż podobnie.Widziałem kolekcję figurek meissena w prywatnych zborach ,jest tego z kilkaset sztuk ale to rzeczywiście stary meissen ,wartość handlowa nieznana bo nikt jej nigdy nie wyceniał,właściciel chyba tylko ją znał ale zmarł ,za jakiś czas pewnie daleka rodzina ja pozna!Dla mnie wartość handlowa tego co zbieram nie ma znaczenia bo wychodzę z założenia ,ze trzeba ratować co się da z tego co pozostało a może cieszyć.Pani korzenie są z terenów tam gdzie i moje ,czy mówi się o przecież tak wybitnym malarzu jak Aleksander Orłowski ,batalista ,pejzażysta,akwarelista ,tak wybitny batalista ,ze wszyscy Kossakowie to mogliby mu tylko farby mieszać ale trzeba też co mieć aby tak sadzić a najlepiej w Galerii Trietakowskiej gdzie ma swoja salę bo nie wiedzieć czemu ruscy uznają go za swojego.Ot taki mało ważny wtręt do zbieractwa oby tylko nie przerodziło się w fobię.
Zaczęłam czytać... początkowo sądziłam, że będzie jakieś kryminalne opowiadanie o kradzieży kafla, sprawcy itd. Mimo, iż nie jestem znawczynią porcelany i fajansu (no, może jedynie na swój osobisty użytek cenię piękno i bywa, że "zaglądam im od spodu") to przeczytałam wszystko uważnie i do końca. Powiało normalnością... ktoś w tym cynicznym świecie ma upodobania, jest znawcą i ma potrzebę podzielenia się tym z bliźnimi... I jeszcze ta nuta z przeszłości, ze świata, którego już nie ma, a po którym zostały jeszcze tylko tak kruche rzeczy jak kafle, filiżanki, spodeczki... Mimo wojny, parcelacji, peerelowskich kradzieży i dewastacji.
Pani Izabelo proszę pisać o porcelanie...!!!Tak niewiele przetrwało wspaniałej gustownej polskiej porcelany - a taka była piękna... Tak mało o niej wiemy...Moja córka była w muzeum w Dreźnie na praktyce- przetrwały inwentarze karet wypełnionych miśnieńską porcelaną, które z ministrem Bruhlem jechały na dwory polskich biskupów i magnatów - aby elektor saski August mógł zaskarbić sobie przy pomocy naczyń cenniejszych od złota- przychylność magnaterii podczas elekcji. I czasem na podstawie tych spisów coś się potrafi odnaleźć! Dziś naszym magnatom wystarczają zegarki i inne świecidełka ... A metody naszych niemieckich przyjaciół pozostają niezmienne. Gorzej z tymi, których nie uda się kupić...
jazgdyni
Dziewczyno - - - książki! Przestań mnie gnębić. T o coś najwspanialszego. W małej skorupce nie ma jednej setnej przekazu co w cieniutkiej książeczce. A w takich znanym nam "Wykładach Feynmanna", czy w " Dwanaście esejów pod redakcją Lynna Arura  Steerna" to co jest zawarte? Mądrość! I ku temu idziemy. Uściski
Izabela Brodacka Falzmann
Widzisz, mam z Twoją Mamą te same słabości. Tyle, że ja nie zbieram a raczej oglądam albo zbieram zdjęcia. To samo dotyczy książek. Jest tego wszystkiego dobrego za dużo.