Otrzymane komantarze

Do wpisu: Słowa, słowa, słowa...
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się, że wykazali niezwykłą naiwność. Jeżeli właściwym sobie językiem chcieli przedyskutować  jakiś kontrakt ( z całą pewnością nieformalnie i niekonstytucyjnie) powinni rozumieć, że knajpa nie jest dobrym miejscem na takie rozmowy. Nie dość, że prymitywni i wulgarni , są po prostu głupi, a to mnie bardziej przeraża niż ich złe maniery. Jak kiedyś napisał o tej formacji bodajże Rafał Ziemkiewicz - to gang Olsena, który potyka się o własne sznurowadła. A to jest naprawdę groźne. Pozdrawiam serdecznie.
Droga Pani Izabelo, dziękuję za miłe słowa. Parę lat temu czytałem zapis prywatnej rozmowy (niestety, nie pamiętam źródła, ale było wiarygodne) dwóch torysowskich mandarynów (old Etonians to boot) o Margaret Thatcher. Panowie nie wiedzieli, że byli nagrywani, więc pozwolili sobie. Zaczyna się jak parodia rozmów brytyjskiej klasy wyższej: - Errr ... about that ghastly Thatcher woman ... - The grocer's daughter? Excellent sherry, I must compliment you on the choice. - Thank you. From my uncle's cellar. Now, about that upstart cunt ... Dalej jest tylko gorzej. (Pani Izabela zapewne pamięta, ale dla niezorientowanych. Thatcher, którą dzisiaj uznajemy za symbol brytyjskiego konserwatyzmu, była dla wielu torysów jakimś dziwolągiem. Nie tylko, i nawet nie przede wszystkim dlatego, że była kobietą. Nie była "PLU - people like us".) Podobnie jak Pani nie jestem zaszokowany brutalnością języka. Zawsze tak sobie wyobrażałem prywatne rozmowy polityków. Natomiast zatrważająca (bardziej od treści rozmowy) jest łatwość z jaką pozwolili się podejść. Ale to już inny temat. Pozdrawiam
"przyznawana personalnie. Jeżeli dostała ją na przykład niesłusznie" Mozna sobie wyobrazic imienne przyznawanie nagrod, jak najbardziej zasluzenie, np. dla "najskuteczniejszych czlonkow V kolumny". Pomimo spelnienia postulatu slusznosci, dedykacji i arbitralnosci nie uwazam, by laureat mogl robic z kwota co uzna za stosowne, gdyz stanowi ona wynagrodzenie za dzialalosc antypolska, byc moze zdradziecka, a jako taka powinna ulec konfiskacie w calosci.
"polityk jest osobiście uczciwy" Szanowna Pani Jak rozumiem zasadniczo wpis dotyczy języka pospólstwa [vulgus], w kontekscie używania go przez ludzi ze, zdawałoby się, szczytów tzw. drabiny społecznej. Nie chcę przynudzać, ale dla mnie ta kwestia jest wieloaspektowa. 1 Język wulgarny jako język ojczysty lub obcy 2 "zasiedlenie szczytów" w sposób naturalny bądź zaaranżowany 3 uczciwość osobista [etyka] Skoro podsłuchane spotkanie było "prywatne", zatem używany język miał charakter gwarowy, środowiskowy, upewniający uczestników że są wśród "swoich". Zatem wiemy, że rekrutują się z owego pospólstwa którym, między wierszami, gardzą. Ponadto wiemy już, iż nie zasiedlili drabiny społecznej w sposób naturalny a przez awans społeczny odwrócony - nie za zasługi dla społeczności, a dla zasługi dla władzy. Kwestie etyczne rozjaśnia nam ich podejście do obowiązków wobec państwa. Nieodpowiedzialność, bezkarność, rekrucki rechot. Jak dla mnie twarz tych ludzi wyłaniająca się z cytowanych "rozmów" to oblicze knajaka, wychowanego w pogardzie do siebie i swojego pochodzenia, który zdradziwszy swoich [TW], w służbie obcym utracił tożsamość naturalną i nabył nową typu "między nami łajdakami", a wraz z nią maskę ogłady - język i obyczaje do tej pory mu obce i wstrętne, po czym przeznaczeni zostali jako ersatz-elity do pełnienia ról figurantów animowanych zza kulis za solidne "sznurki z przeszłości" - na wypadek gdyby nowa tożsamość się nie przyjeła bądź uległa odrzuceniu wskutek, dajmy na to, powrotu do głosu sumienia albo, co bardziej prawdopodobne, nadęcia się pychą i uderzenia wody sodowej do głowy. Zatem patrzę na nich jak na kogoś, kto byłby godzien pożałowania, gdyby nie był takim szkodnikiem. Najkrócej rzecz ujmując - uważam, że z tych trzech alternatyw dobrego [skutecznego] polityka powinna charakteryzowac znajomość języka wulgarnego jako narzędzia komunikacji, a nie narzędzia wyrażania myśli, umiejętność osiągania celów w każdych okolicznościach oraz LOJALNOŚĆ i ODPOWIEDZIALNOść wobec tych, którym przewodzi, a nie wobec tych, spośród których się wywodzi.
Izabela Brodacka Falzmann
Oczywiście, że knajacki język nie przystoi elicie politycznej. Ale weźmy pod uwagę, że byli w swoim gronie. Natomiast przestępcy w białych rękawiczkach mogą być groźniejsi od tych wulgarnych. Tu ważny jest inny aspekt. Ustalenia przekraczające kompetencje i naruszanie procedur. Ja ich wcale nie bronię. Cieszę się, że podpadli.
jazgdyni
Witaj Izo! Trochę się spóźniłem, bo lubię być u Ciebie pierwszy. Taki mały prymusik jestem pse pani. Może zauważyłaś, że język mam soczysty. Naród wymyśla swój słownik nie bez powodu - raz, by mieć uniwersalne słowa klucze, słowa zastępcze w każdej sytuacji - jak k...a, a z innej potrzeby, aby podkreślić soczystość i dobitność sytuacji - "zaj...ć portmonetkę". Nie stronię od soczystości, bo to urealnia narrację. Oczywiście, są też głupie mody i nagle salon zaczyna rzucać mięsem - k..., ch..., p... . Ale jak to zawsze bywa - wszystko musi mieć swoje miejsce i czas. Jakaś relacja między językiem i etyką? Żadna. Większość potężnych zbrodniarzy wyrażała się wprost wykwintnie. A psychopaci rzadko są wulgarni. Językiem trzeba się bawić i rozkoszować. Jak nasza słynna gra półsłówek: "Stój Halina!" , "Barwa na kurierze", "Gra babcia w salopie", itd, itd. Serdeczne uściski
Izabela Brodacka Falzmann
Budowanie autostrad poparłabym gdyby było skuteczne. Budowanie stadionów zrecenzował jeden z PO. Nie muszę powtarzać bo miał rację. Status międzynarodowy naszego kraju też trafnie określił. Można to nazywać elastycznością w polityce zagranicznej, czemu nie? Każdy okres historyczny ma swoją nowomowę. Organizowanie defilad przez PO też mamy. Na przykład dzień orła z czekolady. Kto zeżarł tę czekoladę?-  nie wiem. Mała rzecz a ich cieszy, bo złodziejstwo to mentalność. Złodzieja cieszy nawet papier toaletowy wyniesiony z toalety. Natomiast pomników nie muszą stawiać. Wystarczy im  remontować  pomniki  poświęcone bohaterskiej armii czerwonej.
"Skupmy się na tym czy rządzi zgodnie z polską racją stanu" Myślę, że wielu Polaków za racje stanu, uważa budowanie autostrad i elastyczność w polityce zagranicznej nawet jeśli prowadzący tę politykę kradnie przy okazji portmonetki. Nie da się ukryć, organizowanie defilad i stawianie pomników, okazją do złodziejstwa - na wielką skalę - nie jest.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie wcale tak nie uważam. Ale nagroda Nobla jest przyznawana personalnie. Jeżeli dostała ją na przykład niesłusznie ( moim zdaniem) Szymborska, to sprawa kapituły tej nagrody. Dlatego prestiż tej nagrody maleje, że kryteria są mało klarowne, powiedzmy polityczne czy taktyczne. Nie znaczy to jednak , że ja czy ktokolwiek ma prawo dyktować Szymborskiej co ma zrobić ze swoimi pieniędzmi.
czy te pieniadze tylko Wałesie się należały i mogl robić z nimi co chcial. Uwaza Pani , że to sam Wałęsa obalil komunę ,jak on to sam się wychwala na całym świecie
Izabela Brodacka Falzmann
No właśnie, uśmiecham się gdy czytam na murze najkrótszą recenzję rządów PO. Do głowy mi nie przychodzi się gorszyć.
Izabela Brodacka Falzmann
Mnie też cieszą:)
NASZ_HENRY
... PO - takie napisy na murach zaczynają się mnożyć jak króliki. Nawet nie mam chłopakom tego rusycyzmu za złe ;-)
Anonymous
Pani Izo! Jaki jest koń każdy widzi, ale siła przekazu fonii okazuje się ogromna. Przeczytałem z rozbawieniem z tego powodu, że cały dzisiejszy Pani tekst jest obejściem siarczystego przekleństwa.
Do wpisu: Jak zostałam paserem
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ksiądz nie ma samochodu, nie prowadzi, na cmentarz dojeżdżał autobusem. Może to mało nowoczesne, ale jest całkowitym przeciwieństwem niektórych funkcjonariuszy KK zbyt przywiązanych do sprawa materialnych.
Izabela Brodacka Falzmann
Wiele osób mówiło mi, że księdzu zawdzięcza odnalezienie wiary.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam.
Pani Izo, Ja nie jestem pewien czy minister Sinkiewicz nie przyjdzie po księdza Małkowskiego bo on lubi się przespacerować. No POwsinoga taka.A opowieść swoją drogą piękna. Pozdrawiam. D
Ks Małkowski nauczył mnie modlitwy "Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów". Jestem Mu za to wdzięczny
Szanowna Pani Nie znam osobiscie X.Malkowskiego, ale jego slowa "Qui tacet..." pozwolily mi spojrzec inaczej na historie jego Przyjaciela - X.Jerzego. Stad nie jestem zdziwiony, iz "...bez słowa dał całą potrzebną sumę. Nigdy w podobnych sytuacjach nie odmawiał, choć sam chodził w mocno wytartej sutannie". Oby sie tacy na kamieniu rodzili. I ja uwazam, ze kto szuka prawdy, ten X.Malkowskiego powinien bronic. Z wdziecznosci. Pozdrawiam serdecznie
Izabela Brodacka Falzmann
Z przyjemnością wysłuchałam " O Donku usypiaczu". Ksiądz o swoich perypetiach życiowych też mówił zawsze z humorem. Kiedy pytałam go o pracę na Cmentarzu Północnym, gdzie został niejako zesłany i kilometrami odprowadzał zmarłych w deszczu i śniegu,  odpowiedział. "Ciekawa  praca, codziennie nowe znajomości".
Izabela Brodacka Falzmann
Cieszę się z tej deklaracji.
Izabela Brodacka Falzmann
Ksiądz Małkowski jest przekonywujący dla ludzi, przede wszystkim dlatego,że  żyje według wyznawanych zasad. Nigdy nie odmawiał pomocy potrzebującym, nigdy o tym nie mówił. ("Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa") To my mamy obowiązek nie zapominać o jego czynach.
Anonymous
Pani Izo! Darzę Ks.Stanisława Małkowskiego wielkim szacunkiem i równie wielką sympatią. Nigdy nie miałem wątpliwości, że to człowiek dowcipny. Mimo to zostałem zaskoczony jego talentem komicznym - mile oczywiście. youtube.com
NASZ_HENRY
Ksiądz Małkowski naszym przyjacielem jest ;-)