Otrzymane komantarze

Do wpisu: Elity PRL
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Jestem tego świadoma i wspominałam o tym w poprzednim tekście ( o Nieborowie). Po 89 roku wiele dworów potraktowano spychaczem. Wojewodowie i gminy, w swoim rozumieniu sprawiedliwości społecznej, woleli dwór rozwalony niż dawnych właścicieli. To samo dotyczy zabytkowych willi, na przykład Konstancina. Kupujący je nuworysze nie czują się zaszczyceni, że w ich ręce trafił historyczny obiekt. Wręcz przeciwnie- starają się je zwalić czy spalić i wybudować jak najprędzej jakiegoś "gargamela".
"Prawdziwi właściciele ziemi, Potuliccy w tej sprawie jakby nie istnieli." I to jest wciąż miara polskiego problemu z tożsamością. Odwołujemy się do II Rzeczpospolitej i stamtąd chcemy czerpać życiodajne impulsy, a jednak rzecz tak podstawowa jak zwrot własności załatwiana jest jakby pokątnie, jakby półgębkiem. Owszem, znam rodziny, którym udało się odzyskać dom, kamienicę czy dwór albo odwojować w sądach pewne odszkodowanie lub wręcz odkupić od państwa kawałek swojej dawnej ziemi czy siedzibę. Ale cały ten proces toczy się jakby - i tego słowa używam świadomie - poza mainstreamem, który wciąż nie może wypracować strawnej dla siebie "narracji", godzącej potrzebę uhonorowania kategorii przedwojennych "krwiopijców" z socjalistycznym rozumieniem sprawiedliwości społecznej. Obory o tyle jeszcze mają szczęście, że dom stoi, ma dach, toczy się w nim jakieś życie - zwyczajnie przetrwał. Opowiadał mi jednak w końcu lat 90. pracownik ówczesnego Ośrodka Dokumentacji Zabytków, że przez 10 lat po 89 roku zupełnemu zniszczeniu uległo więcej polskich dworów i pałacyków niż przez cały peerel.
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
"Miazga to obrzydliwie grafomańska powieść." Wpadła mi w ręce w latach 70-ych. Miałem wówczas wrażenie, że raczej zamierzona Jedność formy i treści.  Pierwsza lektura, która uświadomiła mi, człowiekowi wchodzącemu w życie dorosłych, beznadzieję "elit" peerelowskich zarówno reżimowych jak i koncesjonowanej opozycji, do której należał Andrzejewski.
Do wpisu: Donald na Madagaskar
Data Autor
Obawiam się ,że kłamczucha lub żartownisia to nie jest to najgorsze co nas spotkać może. One są w frakcji podsłuchiwanej przez służby któreś tajne , jawne , obupłciowe, hakowe. Mnie bardziej martwi tandem Prezy Dą + Grzegorz z Wrocławia. Bo teraz to oni prym wieść będą i nad sierotami po Donaldzie litości nie będzie. No a niestety ten duet to opcja moskiewska , wprawdzie z berlińską skumana, ale na kontakty z Putinem Angela nie potrzebuje pośredników w postaci sierotek tuskowych, co będą jak pijane dziecko we mgle.Mnie zastanawia tylko, czy "awans" Tuska na absolutnie nikogo ( kto słyszał co robił Herman kiedy był Prezy Dą UE, albo co wielkiego zrobił- czyżby faktycznie to były wybory wg kryterium charyzmy mopa?)był próba ratunku dla politycznego trupa, czy po prostu ktoś o cechach i zasługach Tuska na to stanowisko pasuje jak ulał. Że my jako Polska nie będziemy mieć z tego nic, to wiadomo z góry, jak nic nie mieliśmy z prezydowania Buska. Te Buzki, Tuski ( a może oni ich nie rozróżniają nawet w tej Unii) zapewne pozostaną zapamiętani jako absolutne NIC. Gorzej, że UE przez takie wybory pokazuje miękkie podbrzusze kremlowskiemu szaleńcowi, który już nawet nie udaje o co mu chodzi.Ale niech żywi nie tracą nadziei, Tusk zabierze Sienkiewicza, a ten pójdzie po ... No właśnie po kogo? Pozdrawiam D
Pani Izo, jest Pani bardzo ostrożna albo łaskawa uważając, że zarówno p HGW jak i p Kazio nie pełnili żadnych ważnych funkcji będąc TAM. Działalność banku G Sachs to wyżyny skuteczności i racjonalizmu. Nie mam najmniejszych wątpliwości co do roli jaką mógł odegrać były premier sporego kraju jakim jest RP w zakresie konsultacji finansowych. To za jego czasu złotówka przeżywała dziwy nad dziwami. To przykre, ale nie pierwszy on i nie ostatni... Czym nas zaskoczy nasz obecny? Ha! coraz mniej się dziwimy
NASZ_HENRY
Download Madagaskar ;-) Nie poprawi francuski tylko zabawi Francuski ;-)
Być może w Brukseli spadną mu wreszcie z oczu łuski. ??? Inteligencji i wiedzy ma wystarczająco dużo ,żeby był świadomy w czym uczestniczył i czego może oczekiwać. Historie świata znam słabo ale na tyle dobrze ,żeby mieć świadomość,że niestety zło jest nagradzane a ludzie prawi są wymazywani a w najlepszym razie przedstawia się ich jako idiotów i oszołomów.Pokutuje prostackie i nacechowane lenistwem pojmowanie świata.Garstka tych którzy cokolwiek chcą zmienić mimo ciągłych razów i szykan raczej nie napawa nadzieją. Niestety przegrywamy i tak jest od wieków.Ludzie na własną prośbę zdążają ku niewolnictwu.
stokolesny
Szanowna Pani Izabelo!!! Zgadzam się całkowicie z tym co Pani napisała, ta podła ludzka istota otrzymała ten "fotel" w nagrodę za zniszczenia jakich dokonała w naszym życiu publicznym we wszystkich jego wymiarach z wyrazami szacunku stokolesny
Po tym wydarzeniu przypomniał mi się dowcip " Panie majster ruskie w kosmos polecieli. Wszystkie ? Nie - jeden. To co mi głowę zawracasz."
Do wpisu: Goście Nieborowa
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Szkoda pali, jestem za ochroną lasów. :)
NASZ_HENRY
Jarema Wiśniowiecki jak znalazł u ukraińskich chłopów rzeczy pochodzące ze spalonego dworu to kazał wbijać na pal. Jedyna skuteczna metoda ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Tyle, że to była " prywatna inicjatywa" a profesor działał w majestacie prawa. Efekt ten sam. I można to nazwać tak samo - kradzież.
Izabela Brodacka Falzmann
Mnie kiedyś spotkała uwaga, ze strony przypadkowego gościa, że srebrne sztućce śmierdzą. Faktycznie nie należy używać ich do jajek ale to przed wojną wiedziała każda pani Dulska. Od tego czasu zaopatrzyłam się w codzienne sztućce, jak z baru mlecznego w PRL i wszyscy są zadowoleni.
jazgdyni
Witaj! Żeby to Izo tylko Lorenz... Moją mamę, gdy już cierpiała na Alzheimera, zaczął nagle często odwiedzać znajomy profesor z żoną. Nawet rektor w pewnym czasie...  Zauważyłem po którymś powrocie z rejsu, że cenna kolekcja mamy się skurczyła. Kiedyś telewizja nadała reportaż z nowo wybudowanego domu owego profesora. A tam wszędzie były elementy maminych zbiorów. Tak sobie domy dekorowali poważni notable. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
"Kochają" Lorentza również w Gdański i Malborku gdzie z podobnym wdziękiem rekwirował dzieła sztuki. Ale tak naprawdę kochają go beneficjenci słynnej zaginionej listy depozytów. Niejeden ubecki dom wyglądał jak filia Muzeum Narodowego. Oczywiście nikt z histeryków sztucznych nie piśnie na ten temat ani słowa. A beneficjenci listy depozytów dorabiają sobie teraz do portretów genealogię.
Do wpisu: Entliczek- pentliczek, czerwony stoliczek
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Już wiemy gdzie możemy zbierać mirabelki i jabłka za darmo.( patrz niżej)  Jakieś rowy ze szczawiem też się znajdą. Robaczki- zapomnijmy o befsztyczku, czas na zimowe zapasy.
Izabela Brodacka Falzmann
Ale gdzie, napisz dokładnie gdzie?
Tow. Entliczek Pętliczek / złowrogie nazwisko/ wymyślił okrągły czerwony stoliczku nakryj się. Befsztyczek na zawołanie...i ośmiorniczki... a dla was robaczki - jabłka... :) ewentualnie szczaw i mirabelki... /Z których można zrobić świetny kompot, powidła i nalewkę.../ Tow. Miro i Belka wolą ośmiorniczkę.
Warszawiakom w "tajemnicy" powiem, że na warszawskich Sadach Żoliborskich są stare odmiany jabłek - nawet papierówki. Kto chce i - zdąży - może sobie nazbierać. Mamy też coś dla "niedźwiadka" : mirabelki jak miód! ;)
Kosztela to jabłoń hodowana prze Jana III Sobieskiego, zwana wcześniej wierzbówką. Kiedyś zebrano z niej mało owoców i król zapytał: kosz tylko? Wtedy zaczęto je nazywać kosztylkami a później kosztelami. Kiedyś słyszałam wersję, że to królowa Marysieńska spytała kosz telo? na widok małej liczby jabłek. pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Dla zainteresowanych podaję adres szkółki. Mają adres internetowy więc nie ukrywają się. Towarzystwo Przyjaciół Dolnej Wisły ul.Młyńska 4 86-111 Gruczno   tpdw.pl   stareodmiany.pl
Cudnie! dziękuję. A powodów unikania rozgłosu - że tak delikatnie napiszę: )) - to nawet lepiej nie dociekać.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo dziękuję za informacje i serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Odpowiem nowocześnie. To adres firmy ofiarowującej sadzonki.   stareodmiany.pl; Ktoś ze znajomych  korzystał, ale je nie. Gruczno przy Starym Młynie ul. Młyńska 4 kontakt tel.: 608 093 719 w godz. 10.00 - 12.00 oraz 15.00 - 17.00 Taką bardziej tajną prześlę jutro na PW. Nie wiem dlaczego się ukrywają, ale się dowiem. Pozdrawiam.
Do wpisu: Porcelana i fajanse
Data Autor
Ten proceder trwa nadal wśród "pracowników naukowych". W Krakowie dość głośno było o wielkim profesorze UJ, który "ocalał", bo chyba nie kradł, zbiory archiwów kościelnych. To często ludzie, którzy dorobili się tytułów naukowych ale niestety nie posiadają tego prawdziwego umiłowania kultury. Moja kuzynka, która jest genialnym znawcą ikon robiła sobie różne notatki na książkach, w zeszycikach itp. Notatki te kiedyś zebrał i opublikował jej kolega z pokoju i dziś jest pełnym dumy z siebie doktorem. Ona naiwnie ucieszyła się z tego, że wiedza została opublikowana, on raczej z tego, że jako wyższy stopniem będzie teraz ważniejszy i kiedyś jako profesor też będzie "ocalał" zbiory.