Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dziewczynka z zapałkami
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Podpisuję się pod tym postulatem. Likwidacja dziadostwa.
Moje 3 grosze Odnosze wrazenie ze zarowno pomnik czterech spiacych jak i tecza zyczanaja uwierac przed wyborami. W obawie ze PIS wykorzysta w walce o Warszawe dobry gust Warszawiakow i zapowie programowo ze w razie wygranej zlikwiduje tecze i nie dopusci do postawienia pomika czterech spiacych zaczelo sie wycofywanie rakiem. Takie obietnice sa przeciez zgodne z oczekiwaniami Warszawiakow i na dodatek nic nie kosztuja PIS. No i sa proste w realizacji. Jak sie ostatnio okazalo pomnik czterech spiacych profilaktycznie nie wroci na swoje miejsce ( najpewniej do wyborow) aby nie draznic potencjalnych wyborcow... A z tecza ... tez dzialy sie "dziwne rzeczy" Pomimo wzmocnionych patroli i calodobowych posterunkow obserwacyjnych .. wraz z calym monitoringiem ... Jakims cudem straznicy przysneli i udalo sie komus ponownie w srodku nocy podpalic tecze. I ta tecza najpewniej by splonela i oczywiscie do czasu wyborow nie bylo mialo byc teczy. Jednak zupelnie przypadkowi klienci kawiarenki spontanicznie ugasili plomienie gasnica z lokalu w ktorym przebywali. A posterunek do pilnowania teczy obudzil sie dopiero po wszystkim. Wyglada mi to na probe "kontrolowanej" likwidacji teczy przy akompaniamecie wrzacych mediow o nietolerancji Polakow. Problemu teczy nie bylo by do wyborow... A ratusz nie musial by oficjalnie jej likwidowac przyznajac sie do swojej porazki. Dzieki spontanicznej akcji paru gosci kawiarnianych tecza stoi i czeka na sztandarowy glos PISu ze pierwsza decyzja po wygranych wyborach bedzie likwidacja tego szpetnego dziadostwa. O tym powinnien wiedziec kazdy warszawski wyborca ze wraz z PISem bedzie powrot do normalnosci bez teczy i bez sowieckich pomnikow na zawsze.
NASZ_HENRY
Tęcza to gender wojna kulturowa. HGW to tylko najmita do tęczowej roboty ;-)
lala
też nie uważam, aby miejsce dla tęczy było dobre a i tzw. dzieło raczej mierne - przemoc symboliczną mamy w wielu wymiarach np. wielkiej ohydy świątynia opatrzności (finansowana z pieniędzy państwa, a jakże), której "promotorzy" chyba zapomnieli o tym, kto był dawnym inicjatorem, budynki-ohydki typu Złota-tower i wiele innych zdecydowanie przyprawiają o cierpienie duchowe, gdy przemierza się stolicę, a tu jeszcze jakiś wielki łuk tryumfalny ma powstać... tak sobie myślę, że - niestety - estetyka naszej przestrzeni publicznej jest wyrazistym odbiciem stanu umysłu i ducha polskiej społeczności
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. To, że Kraków potrafi " głosując nogami" przeciwstawić się prostackiemu modelowi świętowania, a Warszawiacy niestety nie przekonuje mnie po raz kolejny, że stolica powinna być w Krakowie. Warszawiacy uczestniczyli w święcie orła z czekolady i masowo biorą udział w innych " świeckich tradycjach" fundowanych nam przez władzę. Mieszkam w samym Śródmieściu i muszę cierpieć poza sylwestrami na przykład coroczne  finały Owsiaka z wyciem i "światełkami do nieba". Stąd moje zniecierpliwienie.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Tęcza na Placu Zbawiciela odgrywa moim zdaniem tę samą rolę. Nie jest możliwe aby HGW nie widziała jej jarmarcznej ohydy. Tęcza ma jednak za zadanie pokazać nam nasze miejsce w szeregu. Musimy ją cierpieć jak Pałac Kultury, jak nocne ryki gości organizowanych przez HGW ulicznych sylwestrów...". ------------------------- Na szczęście w Sylwestra Kraków olał post-komuszą sub-kulturę jarmarczno bazarową - czytaj: salonowcy.salon24.pl Gratuluję pięknej notki i serdecznie Panią pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Izabela Brodacka Falzmann
Jako inspirację i ilustrację muzyczną do mego tekstu proponuję: cda.pl Zajrzyj jeżeli tego nie widziałeś. Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Znajomi na swojej prywatnej działce nie mogą bez zgody architekta wykonać przybudówki w domku. Nawet skrzynki na balkonie czy karmnik dla ptaków mogą " naruszać ład architektoniczny". Natomiast coś tak szkaradnego traktowane jest jako dzieło sztuki. Dlaczego? To samo dotyczy słynnej palmy czy jeżiorka na Placu Grzybowskim. Jeziorko na szczęście szybko zniknęło. Palma trwa i też jest konserwowana sporym kosztem.
Izabela Brodacka Falzmann
W Warszawie zburzono poza tym starą parowozownię i wiele innych zabytkowych budynków. Nie wiem jak się zakończył spór o budynek przy Placu Zamkowym o który upominało się UNESCO. Ma Pan rację, że można to nazwać "przemocą symboliczną". Co do Dzierżyńskiego- weszłam w posiadanie bryłki cementu spod jego cokołu. Podarował mi to wdzięczny uczeń, który zapewne brał udział w rozbiórce. Ludzie mają fragmenty z muru berlińskiego. Mała rzecz a cieszy.
Anonymous
Pani Izo! Władza pokazuje nam wskazujący palec. Podobny eksces budowlany na prywatnym gruncie nie dostałby pozwolenia. Pod względem przekazu kojarzy mi się reakcja na stadionowy napis "Tusk ma Tole".
jazgdyni
@Iza Witaj! Miód na moje serce! Krzywy domek na Monciaku jest niesłychanym szkaradztwem i wyrazem kompletnego braku gustu władz miasta. Cóż... Karnowski.... A wasza warszawska tęcza powinna być regularnie palona. Pomyśl trochę, jako fachowiec i może zachęcisz uczniów, by np. w ramach pracy dyplomowej skonstruowali i zainstalowali w tęczy cykliczny samozapłon. Strasznie by to ułatwiło wszelkie działania wszystkim służbom. A ten wasz warszawski potwór HGW..., Kraków ma smoka ziejącego ogniem, to wy macie, jako stolyca, coś jeszcze gorszego. Uściski
Mikołaj Kwibuzda
Takie zjawiska jak Pekin i tęcza z Placu Zbawiciela w uczonym języku nazywają się bodaj "przemoc symboliczna" i ich wymowa jest równie czytelna, co wymowa postawienia na czele rządu nabotoksowanej baby klozetowej albo zmielenie podpisów pod obywatelskimi projektami ustaw i wnioskami o referenda: "Nie macie w tym kraju nic do powiedzenia". Dlatego są bez wątpienia przemyślanymi elementami polityki rządzącego gangu, bo na bierności obywateli opiera swoją władzę i płynące z niej profity. Ciekawe, że mniej więcej jednocześnie z ogłoszeniem Pekinu zabytkiem zburzono Dworzec Pocztowy, którego walory architektoniczne i historyczne miały w Warszawie niewiele równych. Reakcją na przemoc symboliczną jest oczywiście niszczenie takich obiektów - do dziś pamiętam oburzone gulgoty, gdy ku radości warszawiaków diabli wzięli pomnik bandyty Dzierżyńskiego. Był to jeden z pierwszych powszechnie zauważalnych sygnałów, że w ramach "odzyskanej wolności" władcy nie zamierzają nam pozwalać na zbyt wiele. Ale myślę, że krzywy domek w Sopocie to inne zjawisko - zwykły brak gustu, wszak powszechny w przestrzeni publicznej i prywatnej. Nikt wszelako nie rzuci się nań z kilofem, gdy ustanie opresja - po prostu gdy zmądrzeją, to go rozbiorą. I prawdopodobnie paryskie okropieństwa mają to samo pochodzenie i taki sam los je czeka.
Do wpisu: Elity PRL
Data Autor
Ależ Pani Izo ! Nie można nazywać Jerzego Waldorffa pupilkiem komunistów. On nigdy nie zdeklarował się po stronie ( „jedynie słusznej” ) ideologii marksistowsko – leninowskiej. Jako przedstawiciel przedwojennej bogatej rodziny musiał się dostosować do „przodującego ustroju”. Oni tolerowali tego „burżuja” i nawet hołubili jako pisarza za jego literacko - muzyczne uzdolnienia oraz szczególną inteligencję twórczą. Waldorff umiał się znaleźć w tamtej bolszewickiej utopii. I tyle. "Nie może być dobrze w państwie, gdzie jest za dużo nieprawości" - to słowa Józefa Piłsudskiego, jakże bardzo znienawidzonego i zakazanego przez towarzyszy komunistów. A to dlatego, że nie zginał karku przed imperialistycznym tronem moskiewskim. Jerzy Waldorff często mówił: „ Naród , który nie pamięta swojej historii jest Narodem bez przyszłości...” Jakże to mądre i pouczające. Chwała Jerzemu Waldorffowi, że zdołał doprowadzić do tego, aby godny Józefowi Piłsudskiemu pomnik stanął tuż przy Belwederze, gdyż ten wystawiony przez towarzystwo wzajemnej adoracji na Placu Piłsudskiego przypomina, jak twierdził Waldorff - " parkingowego". Chwała mu za twórczość pisarską, za patriotyzm, za Powązki. ***
Izabela Brodacka Falzmann
Waldorf ,niezwykle utalentowany, nie doświadczył raczej opresji ze strony miernot. Był pupilkiem również przodującego ustroju. A na prawnika zdecydowanie się nie nadawał. Dobrze, że zajął się muzyką.
Izabela Brodacka Falzmann
A nowi ziemianie, szlachta jerozolimska jak ich nazywa Michalkiewicz? Na miejsce latyfundiów arystokracji powstały latyfundia " rolników z Marszałkowskiej". Pod dopłaty z UE. Gdy dopłaty się zlikwiduje nastąpi szczęsliwie okres liberalizacji handlu ziemią i będzie można swą nieojcowiznę korzystnie wyprzedawać . A prawdziwi rolnicy nie mogą dokupić ziemi.
NASZ_HENRY
Ziemianie to już historia ;-)
Jerzy Waldorff - prawnik z wykształcenia. Gdy jednak przekonał się - podczas krótkiej aplikantury w kancelarii mecenasa Włodzimierza Kozubskiego ( który był zarazem profesorem prawa rzymskiego na Uniwersytecie Warszawskim ) jakim trzeba być w tym zawodzie niegodziwcem dla pieniędzy i kariery - w praktyce postanowił poświęcić się jednak pisarstwu i muzyce. To obrzydzenie sobie zawodu adwokata wyjaśnia w książce z roku 1968 p.t. „Zbuntowane uszy” i w dalszej treści pisze : ..... ostateczny wyrok będzie pełen melancholii. Potwierdzi on po raz setny na przestrzeni wieków bezbronność geniuszu wobec miernot i niezmienną pasję miernot do niszczenia genialnych jednostek. Prawo spisano dla regulowania życia miernot i w ramach jego miernoty czują się dobrze. Dla geniuszów zaś wszelkie ramy są zbyt ciasne i dlatego prawo niejednego geniusza już zabiło. ..... Oto słowa przedwojennego jeszcze intelektualisty i krytyka muzycznego, który przeżył sanację, okupację i socjalizm komunistów. Czy ktoś zna dzisiaj prawnika, tak postrzegającego prawo ? ***
Izabela Brodacka Falzmann
Przepraszam wkradła mi się literówka. Antoni Heda to legendarny Szary.
Izabela Brodacka Falzmann
Przed wojną uważany był za pisarza katolickiego. W 1938 roku wydał powieść " Ład serca", o rozterkach księdza na Białorusi,  mieszczącą się w tym nurcie. W 1948 roku wydał " Popiół i diament" . Taka był mądrość etapu. Książka została napisana na zamówienie partii,konkretnie Bermana i  oparta na autentycznej historii, której akta udostępniło pisarzowi UB. Tyle, że fakty zdołał przerobić zgodnie z zmówieniem. Z esbeckiego bandyty ( Jan Foremniak)  napadającego w celach rabunkowych na pewną rodzinę zrobił szlachetnego komunistę Szczukę, a z broniącego ich akowca ( Stanisław Kosicki) - zagubionego przestępcę Maćka, który w filmie nakręconym na podstawie tej zakłamanej powieści ginie - jak trzeba- na śmietniku. Historię Kosickiego opisał Kąkolewski w książce " Diament odnaleziony w popiele", a poza tym Kosicki  wydał  własne wspomnienia. Skazanego na śmierć wyratował Szary ( Hebda) w brawurowej akcji odbicia więzienia. Szarego znałam. Poza tym Andrzejewski ma na sumieniu wiele innych, bardziej jawnie  napisanych w służbie reżimowi  pozycji . Na przykład " O człowieku radzieckim" wydaną w 1951 roku. W 1963 roku wydał powieść " Idzie skacząc po górach" . Powieść o życiu starego egocentrycznego artysty, (inspiracją był Picasso).  Można uważać ją za pastisz. Andrzejewski udowodnił, że potrafi napisać wszystko i to, że tak powiem " w stylu dowolnym". "Miazga" była pisana etapami i krążyła w maszynopisach, które miały niezwykle przygody. Ginęły, odnajdywały się zmienione, nie wiadomo kto dopisywał wątki, zapewne sam pisarz nie potrafił poradzić sobie z rozrachunkiem z własną przeszłością i swoim zwyczajem własne problemy przypisał innym. W psychologii i w psychiatrii nazywa się ten efekt " przeniesieniem".
Do wpisu: Donald na Madagaskar
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też wysłałabym ich wszystkich w kosmos i przepraszam za zawracanie głowy:)
Izabela Brodacka Falzmann
Tylko jak to teraz "odkręcić"? Pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
Może nie na własną prośbę i na własne życzenie lecz siłą inercji. Są pewne prawa ekonomiczne niezależne od systemu. Na przykład fakt, że kapitał się zawsze koncentruje. Może koncentrować się w rękach oligarchii i mafii i to właśnie nas spotkało. Poza tym jak wiadomo-  " ktoś musi czuwać żeby ktoś mógł spać" . Współczesna oligarchia potrzebuje niewolników. Więc ich będzie miała. 
Izabela Brodacka Falzmann
Przynajmniej by się do czegoś przydał:)
Izabela Brodacka Falzmann
To fakt z tą złotówką. Ciekawe jednak jak Marcinkiewicz porozumiewał się ze swoimi pracodawcami. Na migi?
Izabela Brodacka Falzmann
Czy Tusk zabierze Sienkiewicza? Może. Ach gdyby zabrał ich wszystkich bez wyjątku.