|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wolności są po prostu asymetryczne. Obrażanie KK jest w porządku, wynika z wolności słowa. Natomiast za obrazę jakiegoś wiejskiego homoseksualisty została skazana starsza kobieta. A za obrazę Alicji 25 Tysięcy euro ( chyba tyle zarobiła za odmowę skrobanki, ale może się mylę) został skazany ksiądz i był szarpany dziennikarz. |
|
|
To jest ta właśnie delikatna różnica pomiędzy demoliberalnym zwrotem "wolno wszystko, co nie narusza wolności innej osoby", od starej zasady wynikającej z nauczania Kościoła "nie rób drugiemu co tobie niemiłe"
Bo w przypadku "wolno wszystko ..." nie wiadomo kto i w jaki sposób ma określać gdzie są naruszane wolności innych. A najczęściej jest to określane przez stronę silniejszą - tu HGW i PO.
O kwestiach estetycznych nie będę wspominał, bo to jest kwestia wychowania - jakie wychowanie, taka estetyka. |
|
|
lala niestety całkowita niewrażliwość estetyczna sprawiła, że pomników takich jest setki (bodaj 800 w całym kraju, tęcza jest jedna,hehe), wiele z nich stoi na publicznych terenach i za pieniądze również niewierzących jest budowane (do tzw. świątyni opatrzności miliony dokłada państwo z podatków nie tylko katolików) - i świątynia i pomniki wielkiej czasem ohydy - pech polega na tym, że tęczę łatwo zdemontować, ale ruszyć taki pomnik???? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dając na tacę płaci Pan dobrowolnie. Może Pan protestować nie dając. Natomiast ja dobrowolnie nie dałabym peowiakom ani grosza na ich tęcze i inne gminne rozrywki. Na przykład na zegarki pewnego pana i pociągi, które zawsze będą stały, bo nie nadają się do naszych torów. |
|
|
Jak najbardziej płacę. Jako Katolik i członek wspólnoty parafialnej dający na tz. tacę. Paskudztwo to z brązu, pomimo wielu sprzeciwów postawiono co prawda na "prywatnym" - parafialnym ogródku, ale w przestrzeni publicznej. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dwa pytanka. Czy Pan płacił za ten pomnik? Bo za tęczę płacimy wszyscy. Czy ten pomnik jest na terenie prywatnym? Bo na swoim terenie prywatnym może sobie Pan moim zdaniem postawić nawet złoty fallus. Nic mnie to nie obchodzi. Nie przeszkadzają mi prywatne "gargamele". Najczęściej właściciele po kilku latach zaczynają się ich wstydzić i je moderują. Na przykład likwidują nadmiarowe wieżyczki. Natomiast tęcza szpeci przestrzeń publiczną i tyle. I co gorsza musimy za nią płacić. |
|
|
Ciekaw jestem co znana Pani Estetyk i Krytyk ma do powiedzenia na temat tego pomnika radującego oczęta mieszkańców Poznania.
pl.wikipedia.org
Tylko niech się Pani za bardzo nie rozpędza, pomnik ten znajduje się przy głównej poznańskiej kwaterze Radia Maryja. |
|
|
Trafia Pani w sedno!Przestrzeń w której mieszkamy ma ogromny wpływ na naszą psychikę, a zwłaszcza na wyrosłe pośród blokowisk bez końca dzieci. Dawniej był choć nakaz stawiania równolegle do "mieszkaniówki" żłobków, placów zabaw, sklepów. Współcześni developerzy nie chcą często nawet śmietników dodatkowo zbudować (przykład autentyczny z pewnego Krakowskiego osiedla, gdzie nowo powstałe budynki zbudowano bez takich luksusów). To jest uczenie ludzi braku odpowiedzialności za wspólną przestrzeń, katowanie ich brzydotą, która dosłownie wpędza w depresję. Jest znany pewien ciekawy syndrom, gdzie wrażliwe na piękno architektury i sztuki jednostki popadały w stan szoku po pobycie we Florencji. Niedługo osiągniemy przeciwległy biegun, kiedy idąc ulicami własnego miasta doznamy szoku pourazowego przez nieustanne bombardowanie nas wulgarnością, tandetą, brudem. Wydaje mi się, że obecny Kraków jest miastem, które ma służyć jedynie pijanym brytyjskim turystom, bezrobotnym hipsterom oraz całej rzeszy pasożytów ze struktur miejskich. Mieszkańcy są traktowani jak piąte koło u wozu, mają w ciszy i pokorze egzystować na swoich parszywych osiedlach byle nie wtrącać się w politykę i kształtowanie miasta. Próbujemy podejmować przeciwko temu wiele inicjatyw, ale skutki tego są najczęściej żadne. To okropne frustrująca walka, w której nieustannie starają się zrobić z człowieka idiotę. I o ile mogę zrezygnować z teatru marnej jakości po prostu do niego nie chodząc (jest jeszcze choćby filharmonia), to nie mam jak bronić się przed atakami na to co jest wszędzie - architekturę. Pozdrawiam! |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann W Krakowie tylko bywam - w Warszawie mieszkam. Stąd ten nietrafny optymizm w postrzeganiu Krakowa. To paradoks, ale wkrótce faktycznie gierkowskie blokowiska zaczną nam się wydawać ludzką przestrzenią. Budowane w Warszawie współczesne blokowiska przytłaczają swą nieludzką architekturą. Domy stawiane są zbyt ciasno, sąsiedzi zaglądają sobie do okien, to takie same slamsy tyle, że za wielkie pieniądze. Młodzi ludzie aby zdobyć klatkę w czymś takim zadłużają się do końca życia. W okolicy dawnego Dworca Południowego w Warszawie powstało ogromne osiedle budowane przez firmę DW CONSTRUCTION zwaną przez warszawiaków DW DDESTRUCTION gdyż jak moloch pożarła charakterystyczną willową zabudowę tych okolic. Uważam, że jest to przykład przestrzeni generującej depresje albo poważniejsze choroby psychiczne. Jak wiadomo słynna dzielnica la Défense w Paryżu stała się dzielnicą samobójców. Wcale się nie dziwię- jej architektura jest dla mnie też odpychająca. Na szczęście nie muszę tam nawet bywać. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mi też nie podoba się wiele obiektów sakralnych. To kwestia przemian w architekturze. A złote tarasy (zwane przez młodzież bardzo brzydko, nie wypada mi cytować) ? Ich dach wygląda jak przeżuta i wypluta guma. A prywatne domy , tak zwane " gargamele?" Architektura wszędzie na świecie przeżywa regres. Tyle, że "gargamele" powstają za własne pieniądze inwestorów. Natomiast za tęczę płacimy my wszyscy. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wojna kulturowa poprzedza inne działania. Zdaniem Gramsciego dla zwycięstwa komunizmu należy wybrać inną strategię- nastawić się na „długi marsz przez instytucje”. Przede wszystkim instytucje kulturalne. Szkoły, prasa, muzea. Należy zmienić świadomość społeczeństw. I właśnie to się dzieje. |
|
|
Tęcza to rzeczywiście straszne paskudztwo, ale muszę polemizować, bo to jednak Kraków przoduje obecnie w byciu najbardziej tandetnym miastem w Polsce, reprezentantem wysokiej kultury bud jarmarcznych i klubów z panienkami w oknach na rynku. Gród to obecnie tak szkaradny, że jedynie przeniesienie tu stolicy wraz z bandą znanych matołów mogło by mu zaszkodzić. Jak już kiedyś wspomniałam, jako architekt codziennie mierzę się z porcją kolejnych urzędniczych absurdów i powoli stwierdzam, że jak w opowiadaniu "Przelotne burze" Topora wszyscy wokół zwariowali, a mi jedynie pozostaje się przystosować do takich warunków. Jeśli na swojej działce inwestor pragnie wyciąć drzewa, które sam zasadził natychmiast wymierza mu się milionowe kary, natomiast nikt nie ma problemów z namnażającymi się potworkami przy każdej ulicy: baraki nazwane "Las Vegas casino 24 h",budy z alkoholami,plastikowe jarzące się szyldy, zdewastowane mury zabytkowych kamienic, kibolskie graffiti(w większości urocze napisy o tym kto jest k. a kto ch.). Absolutny upadek estetyki stanowią pobudowane jedno na drugim blokowiska na Ruczaju. W takiej przestrzeni ciężko wyrosnąć na człowieka kierującego się w życiu czymś więcej niż końcem własnego nosa. Przy tym jak pozwala się dziś na zdewastowanie przestrzeni miejskiej do poziomu chlewu, dzieła PRL (Nowa Huta)wydają się cudowną, zieloną i ludzką przestrzenią. Jest źle i niestety zapowiada się,że będzie tylko gorzej. Taka przestrzeń niczyja, bez tożsamości, wstrętna stwarza tylko większe uczucie bezsilności i gniewu. |