|
|
"Popatrz" w sensie "posłuchaj" - nigdy nie zatrzymałem się nad tym, ale podoba mi się teoria jednego z dyskutantów - "Look at me when I'm talking to you", z czasem skrócone do "Look. (...)". Muszę popytać. Moim ulubionym przykładem tłumaczenia, które oddaje sens, będąc zaprzeczeniem wypowiedzi oryginalnej jest: "high literacy rate" przetłumaczone jako "niski wskaźnik analfabetyzmu". (Swoiste podwójne przeczenie?)
Pozdrawiam. |
|
|
"popatrz" w sensie "posłuchaj"
Moze to skrocona forma od "look at me", wystepujacego w jeszcze bardziej rozbudowanej postaci "look at me when I`m talking to you" badz komediowe juz "read my lips". Inne nacje uzywaja podobnych konstrukcji.
Ichnie "look" mozna tez przelozyc jako "zrozum". |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann No i po tylu latach wszystko jasne. Był kiedyś film o aferze Watergate (o ile dobrze pamiętam) "All the President's Men". Polski tytuł: " Wszyscy ludzie prezydenta" wydawał mi się kiedyś zbyt dosłowny, ale chyba tłumacz faktycznie miał niewielkie pole manewru. Nie wiem dlaczego, ale często (zupełnie bezinteresownie) zastanawiam się nad takimi sprawami. Od czasu do czasu trafiam na przykład na reklamę, w której aktor mówi ( po polsku) do jakiegoś ciasteczka: " posłuchaj Luc , z nami koniec". Jestem przekonana, że w oryginale reklamy mówił:" posłuchaj ( look) z nami koniec".
I że ciasteczko wcale nie nazywa się Łukasz, w ogóle nie używa się jego imienia. Nie mam tego jak tego sprawdzić ale samą mnie dziwi, że można się nad takimi głupstwami pochylać. To u mnie (uwaga rusycyzm) chyba naprawdę osiowe objawy zdziecinnienia. Może jednak mam prawo tłumaczyć to anglofilią. Jeżeli tak, to dlaczego w angielskim mówi się " popatrz" w sensie" posłuchaj"? |
|
|
Pani Izabelo, proszę o więcej takich felietonów, trzeba nam uciec choć na chwilę od spraw bieżących. O kodach kulturowych chciałbym jeszcze kiedyś podyskutować. Tymczasem między nami anglofilami: "the king's horses" to raczej konni, czy konnica ("Send a horse" - rozkaz użycia jazdy); "the king's men" to pozostający w służbie króla - żołnierze, urzędnicy, poborcy - ale dla potrzeb wierszyka "dworzanie" całkiem zgrabnie. Chociaż może są to "the king's gentlemen" - jeśli tak, to tym bardziej "dworzanie". Pozdrawiam.
PS Ja po latach wróciłem do francuskiego (moja wielka nieodwzajemniona miłość - zawsze kiedy wydawało się, że trafiłem do Francji na dłużej i poczynię postępy, wyrzucało mnie na drugą stronę kanału lub za ocean). Diabelski język. |
|
|
Regionalizmy...
Kresowiakow poznaje po dzwiecznym "h", ktore juz w polszczyznie wspolczesnej zaniklo. Ale i Malopolan mozna odroznic nawet nie tyle po akcencie, ile po fonetyce/wymowie zbitek takich jak "brat ojca". Warszawiaka poznam po "bulce wroclawskiej", ogorkach "kwaszonych" i "sznurowadlach". Wilniuka po zaspiewie i "Ł" przedniojezykowym. Lubelacy maja "falista" intonacje zdania (jak w alzackiej wersji francuszczyzny). Slazakow, Goroli czy Kaszubow to slychac z daleka. Scyzoryki rozpoznam po "a za co". Reszty regionalizmow niestety nie slysze/nie znam :|. |
|
|
"nie można być cywilizowanym na dwa sposoby"
poniewaz czasy mocno przypominaja Rok1984 to odpowiem a la Orwell:
Dwojmyslenie wlasnie to umozliwia:]
Tak jak schizofrenia umozliwia rozwoj osobowosci :>
Pozdrawiam
m-m |
|
|
Anonymous O to nie można bezpośrednio obarczyć antypolskiego spisku, chociaż elity polskie niszczono z premedytacją. To chyba również efekt kuli śnieżnej pokoleniowych zaniedbań.
Jednak z drugiej strony wciąż o wiele częściej spotykam się z grzecznością i kulturą młodych ludzi. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak , to jest właśnie wdrukowanie. Dlatego ludzie obdarzeni dobrym słuchem bezbłędnie rozpoznają kresowiaka w osobie mówiącej na pozór bez lokalnych naleciałości. Nie wspominam już nawet o przedwojennym mieszkańcu Lwowa. Multikulti to gwałt na tożsamości. Bo jak twierdzi Koneczny nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Nie chodzi tu oczywiście o potoczne znaczenie terminu " człowiek cywilizowany" lecz o tożsamość, przynależność kulturową. |
|
|
"Wiedza wyniesiona z dziecinnego pokoju jest po prostu święta"
To taki "imprinting" spoleczny, warunkujacy tozsamosc, tj. poczucie przynaleznosci do srodowiska, jezyka, narodu, kultury, religii, cywilizacji.
Stad wynika szkodliwosc wszystkiego, co podstepem wnika do "dziecinnego pokoju", jak media, gender czy inne ideologie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Staram się teraz zebrać kresowe wierszyki mnemotechniczne, których uczono moje ciotki na pensjach. Były to dopływy Dunaju, albo wzory trygonometryczne, reguły gramatyczne. Nie jest to łatwo odtworzyć. Giną wraz z generacją. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Andzia - pieknie. Masz piekne wspomnienia. Pozdrawiam Cie serdecznie . Panią Izabele naturalnie tez , zawsze z przyjemnością Panią czytam.
Jeszcze raz pozdrawiam obie Panie. |
|
|
Pani Izo,kiedy byłam małą dziewczynką (mnie samej aż trudno w to uwierzyć,że byłam ;),przyjacielem domu był Pan Jóźko,repatriant spod Lwowa.Prócz wspomnień i politykowania z Tatą,sporo czasu poświęcał mnie.Wierszyków,niestety nie pamiętam,ale rzecz dziwna,pamiętam dwie piosenki których mnie uczył,ze smakowitym lwowskim zaśpiewem.Była to "Jarzębina czerwona",a druga (tyle pamiętam):
"Ta panie Karolciu,ta bój się pan Boga,
ta pan już nic nie pamiętasz?
Ta u nas we Lwowie jak kto się zakochał,
ta panie,przynosił prezenta.
Albo wstążki,albo kwiatki,
albo jakieś czekoladki.
A gdy stał się niewolnikiem,
to przynosił pierścionek z koralikiem"
Z całego serca,Pani Izo,dziękuję za przywoływanie najmilszych wspomnień i pozdrawiam najpiękniej. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Zajrzałam do "Słownika Języka Polskiego Karłowicza". Mam 13 tomów oprawnych w skórę, z 1900 roku. Karłowicz proponuje dziecięcy, dziecinny, jako równoważne, natomiast dzieciński oraz dziecki jako wychodzące z użycia. ( tom I str 637 ). Jak widać językoznawcy dopuszczali "to" już w 1900 roku.
K podaje też jako formy równoważne dzieciństwo i dziecięctwo. Od 1900 roku tu sporo się zmieniło. Przykład: "W owej epoce malarstwo było jeszcze w dzieciństwie". |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Święta racja. Chyba jestem już zdziecinniała. Pozdrawiam. |
|
|
Pani Izabelo
tekst bardzo dobry, ale błagam... pokój nie może być dziecinny! To, że niektórzy językoznawcy powoli to dopuszczają, nie powinno zwalniać ludzi parających się słowem pisania o pokoju/ubraniu/wózku dziecięcym. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann I "Opowieść wigilijna" jest co roku pokazywana właśnie w Wigilię. Oprócz tego " Kevin sam w domu". Bardzo śmieszny film ale... Chyba nie przekręcam tytułu. |