|
|
A to pyszne. Bardzo dziękuję i pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ma Pan rację. Istnieje takie zjawisko i nawet miałam zamiar się tym zająć. Istnieje jak wiadomo również rasizm à rebours. Czy wszystkie zjawiska mają swój " wywrót"? (Chciałam zatytułować à l'envers) . Pozwoli Pan, że przytoczę ulubioną piosenkę z dzieciństwa.
Le bon roi Dagobert
A mis sa culotte à l'envers ;
Le grand saint Éloi
Lui dit : Ô mon roi !
Votre Majesté
Est mal culottée.
Szczególnie lubię wers: Wasza Wysokość jest źle "uspodniony". Pozdrawiam. |
|
|
Pani Izabelo, nie chciałem wracać do tamtego wpisu, ale upomniała się Pani. Jakiś czas temu napisała Pani bardzo dobry tekst o potędze resentymentu. Czytałem z przyjemnością aż doszedłem do słów: "Słuchał RM więc mam nadzieję, że nie należał do tych, którzy rżnęli piłą, ani do tych, którzy strzelali w tył czaszki." Chciałem coś odpisać, ale ubiegł mnie niezawodny Zdzichu, tylko że jak ma to w zwyczaju, sprowadził wszystko do wymiany żartów (to nie jest przytyk, lubię jego szydercze komentarze). Jeśli napisałby to kto inny, prawdopodobnie zlekceważyłbym. Panią traktuję bardzo poważnie i dlatego tak mnie te słowa zezłościły. Wie Pani co implikuje przez taką wypowiedź. I raczej wie Pani jak bardzo jest niesprawiedliwa. Chciałbym wierzyć, że tak się Pani niezręcznie napisało, ale to do Pani niepodobne. Oczywiście, możemy dyskutować do rana o kodach kulturowych, albo zawodności wnioskowania a contrario, ale nie mogę pozbyć się odczucia, że napisała Pani co naprawdę myśli. Złości mnie to, bo miałem nadzieję, że ponad podziałami Pani i ja mamy pewnego rodzaju właśnie kulturowe porozumienie ("people like us"). Wyżaliłem się, pora przejść do porządku dziennego. Dobranoc.
PS Zastanowiło Panią zjawisko, które ja roboczo nazywam "resentymentem à rebours"? Domyśla się Pani co mam na myśli? |
|
|
w.putin |
|
|
Anonymous Pani Izo!
Owszem, czyta Pani mowę ciała. Poza tym ma Pani doświadczenie życiowe. Obawiam się jednak, że ma Pani również siódmy zmysł. To prawdziwe brzemię. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też tak sądzę. Natomiast wiem, że mowę ciał umiem odczytywać. Dlatego odmawiałam udziału w rekrutacji pracowników do redakcji, w której pracowałam. Pod białą bluzeczką grzecznej dziewczynki widziałam rzeczy, których nie miałam zamiaru ujawniać, żeby jej nie zaszkodzić. Rzadko kiedy mylę się co do ludzi , a jeszcze rzadziej co do tekstu. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ostatnio namawiam znajomych do spisywania pamiętników. Bardzo żałuję, że nie wydał pamiętników Marek Nowakowski. Kiedy go o to ostatnio pytałam powiedział. " Kiedy rzucasz kamień za siebie, nie wiesz kogo trafi". Chyba go zrozumiałam- bardzo trudno opisać nasze wspólne czasy ( czasy faktycznie były wspólne, natomiast znałam go tylko z widzenia) bez rzucania w innych choćby żwirem. Ale i tak trzeba to zrobić. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bardzo się cieszę z nowego czytelnika i serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ciekawa jestem czym Pana zezłościlam. Baby są ciekawskie, to fakt, a mi seksizm nie przeszkadza. Powiem więcej - na jachcie czy na wyścigach czuję się pewniej w towarzystwie zdrowego seksisty. Gdy w Sopocie pewien długowłosy młodzian, zamiast brać się do rozładunku koni zaproponował żeby przedyskutować kwestię tego rozładunku, bo nie chce, żebym poczuł się urażona, osłabłam z przerażenia. " Ty narządzie damski -pomyślałam- będę musiała wszystko zrobić za ciebie, bo zaraz uciekniesz" I dokładnie tak się stało.
Wiem, że poklepywanie to amerykańska maniera, tak jak wpijanie się w usta i "niedźwiadek"- rosyjska. Oczywiście( z racji wzrostu) w stosunku do Prezydenta Kaczyńskiego ten nadinterpretowany zapewne gest, byłby jeszcze bardziej wymowny. Zgadzam się, że gest oddaje relacje sił . To tylko rosyjscy notable wpijali się namiętnie w usta witanej osoby niezależnie od relacji sił. Za to w Sojuzie i krajach satelickich znaczenie polityczne osoby jednoznacznie określało jej miejsce na planie zdjęciowym. Było to tak klarowne, że po fotce specjaliści odczytywali układ sił w KC. A Stalin ( żartowniś) kazał nawet wycinać ze zdjęć zlikwidowane uprzednio fizycznie osoby.
Obama, który kiedyś zamiast tarczy antyrakietowej zaproponował atrapę tej tarczy, a 17 września 2009 zrezygnował z instalacji sysemu w Polsce, potraktował nasz kraj jak ciemnych tubylców, których opłaca się koralikami. Sami jesteśmy sobie winni. Reprezentujemy mentalność cargo. Kult cargo powstał jak wiadomo na wyspach Oceanu Spokojnego. Tubylcy budowali atrapy pasów startowych i samolotów w nadziei na dary białych bogów. My godziliśmy się na atrapę broni dalekiego zasięgu w nadziei na co? Na jakiś mityczny offset. (Napisałabym "dar czarnego boga" ale to wycofuję, bo jeszcze mnie skażą za rasizm. )
Pozdrawiam i będę się teraz zastanawiać czym można Pana rozzłościć . Oczywiście nie zamierzam złościć, raczej tego unikać. |
|
|
Anonymous Pani Izo!
Mowa ciała jest w tym wypadku zgodna z wymową faktów.
Polska pozostała w roli jaka została jej narzucona w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Zmienił się brat prowadzący. Na ile jest zaangażowany w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej widać po zadeklarowanych kwotach. Ile są warte jego deklaracje dotyczące suwerenności Ukrainy też widać.
Widoczne jest to z perspektywy każdego z państw traktowanych protekcjonalnie przez USA, Rosję, UE i Niemcy. |
|
|
Szanowna Pani,
jestem tutaj nowy - w sensie możliwości dodawania komentarzy - dotąd szkoda było mi czasu, żeby gdziekolwiek się logować, ale poczułem ogromną potrzebę podziękowania Pani za to co robi - jestem pod wrażeniem mądrości Pani spostrzeżeń; dziękuję Pani bardzo za to co Pani robi - dobrze, że Pani jest !! |
|
|
Zaglądam na Niezależną z nadzieją na tekst pani Izabeli. Jeśli jest jakiś tekst to zawsze jest strzałem w dziesiątkę. Gratuluję i czekam na książkę o PRL i grandziarsko - okrągłostołowej transformacji. Przewiduję ogromne kolejki pod księgarniami, przynajmniej takie jakie widziałem w Moskwie po książkę prof. gen. Tatiany Graczowej. |
|
|
Pani Izabelo, odzywam się po długiej przerwie - zezłościła mnie Pani pewnym wpisem jakiś czas temu, ale przeszło mi. Pisze Pani: "Miałam okazję widzieć w TV przywitanie Obamy przez Komorowskiego na lotnisku. Obama wdzięcznie zbiegł po schodkach i poklepał Komorowskiego po plecach tak jak ja klepię psa gdy przywoływany wróci do nogi, ale w czymś wytarzany. Dla psa to znaczy :"jesteś grzeczny chłopak, ale wolę żebyś trzymał się trochę dalej i pies to doskonale rozumie." Nie oglądałem transmisji bezpośredniej, specjalnie odszukałem zapis ceremonii w sieci aby dokonać konfrontacji. Nie znam się na koniach, ani psach, na ludziach zapewne też gorzej od Pani, ale śmiem twierdzić, że źle odczytała Pani gest Prezydenta Obamy. Zaryzykuję, że dokonała Pani projekcji swoich uczuć. Przez 15 lat regularnie obserwowałem polityków amerykańskich, w tym Prezydentów Clintona i Busha II, a Obamę po raz pierwszy widziałem jako senatora ze stanu Illinois, jeszcze zanim otrzymał nominację na kandydata. Gest dość popularny i nie odczytywałbym tu przekazu, którego po prostu nie ma. Ale zabawmy się i załóżmy, że faktycznie było to "poklepanie psa". Wynika to raczej ze stosunku sił pomiędzy dwoma państwami, a nie lekceważącego stosunku do osoby Prezydenta Komorowskiego (za którym nie przepadam). Wierzy Pani, że nie pozwoliłby sobie na taki gest w stosunku do Prezydenta Kaczyńskiego? Please ... Jesteśmy średniej wielkości krajem europejskim, o średnim potencjale i średnim znaczeniu dla Ameryki i jej polityki zagranicznej. Strategiczne położenie dodaje nam znaczenia, ale niewiele. I to się raczej nie zmieni.
Pozdrawiam
PS Jeśli już mówimy o prezencji naszych polityków (wszystkich bez wyjątku), patrząc na nich czuję się jak na przyjęciu, na które zaproszono same brzydkie kobiety (proszę wybaczyć seksizm). |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Proszę o rozwiązanie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann No cóż jeżeli pies nie chciał przestać gryźć. Wiedzieliśmy dlaczego to robi, a mianowicie błąkając się po parkach żywił się w kawiarni przy Agrykoli gdzie przepędzali go kopniakami piwosze. Wiem to od właściciela kawiarni. Zabraliśmy go gdy w mroźny ranek przymarzał do gruntu. Miał urazy, nie lubił pijanych i mundurowych, nie lubił nóg, kul inwalidzkich, kijków narciarskich. Można było go tylko uśpić albo zaakceptować. Wybraliśmy to drugie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann On chyba nie czyta mowy ciała. |