|
|
Szanowny Panie,
Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi. Chciałbym wyjaśnić Panu powody mojej "naiwności".
1. Ja poruszam się na gruncie prawa; dokumentów, zeznań, wreszcie przyznania się do winy przez oskarżonego jeszcze przed procesem, co w amerykańskim systemie oznacza również akceptację dla zaproponowanej kary - słowem udanych negocjacji zakończonych ugodą zarówno w przedmiocie winy (i tu ugoda dotyczyła zmiany kwalifikacji czynu z "gwałtu na nieletniej" na "nielegalny stosunek płciowy z nieletnią") jak i kary. Wszystko, co wydarzyło się później, to tylko domniemania. Polański uciekł z USA, gdyż dowiedział się, że sędzia być może nie zaaprobuje takiej ugody i wyda odmienny wyrok. Popełnił zatem następne przestępstwo - i stąd brak przedawnienia.
2. Nazwanie trzynastoletniej dziewczynki dzieckiem jest absolutnie uprawnione i stosowane w większości kodeksów na świecie a także w światowej psychologii wieku dziecięcego. Pańskie wywody na ten temat mogły by, co najwyżej zyskać aprobatę ruchów pedofilskich, zatem proszę nie tworzyć na użytek polemiki absurdalnej terminologii.
3. Nie będę się zastanawiał nad czymś kompletnie abstrakcyjnym. Mogę zgodzić się z Panem, że matka, przez swoją lekkomyślność, przyczyniła się do zaistnienia tego przestępstwa. Nikt jednak nie udowodnił jej współsprawstwa; podżegania do przestępstwa, pomocnictwa czy wreszcie stręczycielstwa. Gdyby tak było, pewnie stanęłaby na ławie oskarżonych obok Polańskiego. Pańskie spekulacje są zatem bezprzedmiotowe. Nie ma na nie żadnego dowodu.Wystarczy, że matka obawiała się niepotrzebnego rozgłosu. Reszta jest sprawą jej sumienia.
4. Prawo nie zna pojęcia "naiwności interpretacji przepisu".
To wszystko. Na Pański ból nic nie poradzę.
Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Teresa Bochwic Pan również będzie łaskaw wynieść się z mojego blogu. Żegnam. |
|
|
Teresa Bochwic "albo kto oczekiwał od Pani takiej wolty?"
Z powodu tej insynuacji żegnam panią. Prosze nie wchodzić na mój blog. |
|
|
Witam Pana,
Dokonałem tego wpisu, by przyznać Autorce bloga absolutna rację i pełne wyczucie w tym wszystkim, czym ta sprawa jest i co się z nią wiąże. Jeżeli ma się jakaś opinię, to trzeba ja wyjaśnić i to właśnie próbowałem uczynić. Mam nadzieję nikt z nas tam nie był, więc musimy polegać na informacjach jakie były dostępne oraz na własnej zdolności logicznego myślenia.
Ma Pan rację - ironia, jak i opowiadany z poważną twarzą dowcip nie są dla wszystkich od razu czytelne. Gdybym umieścił w cudzysłowiu słowa „ nieopatrznie uchylony lufcik” znalazłyby Pan logike i w tym, i w kolejnym zdaniu. Rzecz inna. Nazwanie trzynastoletniej dziewczynki dzieckiem, podobnie jak nazwanie jej powiedzmy - młodą kobietą, nie ma większego sensu. To jest ten dziwny moment w rozwoju chłopca czy dziewczynki, kiedy taka osoba naprawdę nie jest pewna na jakim poziomie rozwoju psychologicznego się znajduje. Czy ma odwiedzać ciocię wraz z mamusią i tatusiem, czy moze powinna pójść na party ze swoim facetem. Niebezpieczny wiek, gdy czasem dzieje się wokół zbyt wiele i zbyt szybko. W tym wypadku rodzice zawiedli, a może nawet stało się coś więcej i to dużo gorszego.
A teraz niech Pan przeczyta zdanie jakie Pan tu zamieścił: - „Według oficjalnej dokumentacji w tej sprawie, matka przyprowadziła swoje dziecko do znanego reżysera, który miał przeprowadzić z dziewczynką profesjonalną sesję zdjęciową.”
Po przeczytaniu, niech się Pan zastanowi, czy przyprowadziłby Pan swoja trzynastoletnią córkę do prywatnej rezydencji „na zdjęcia” i zostawil ja tam samą widząc, że odbywa się tam balanga i widząc, że osoba mająca dokonać tych „zdjęć” chodzi po prostu „na uszach”. Zdjęć dokonuje się w atelier, a nie w sypialni, w obecności agenta lub rodzica, gdy ma się do czynienia z osobą under age.. Doza naiwności jaka Pan tu przedstawił jest nieomal bolesna. |
|
|
Polska tylko jako przechowalnia, tak zdaje się myśleć Polański.
A w Krakowie sprzyjające mu władze odpowiadają pozytywnie na Polańskiego zamiar, film o Dreyfusie nakręcić.
Tak, jakby o wszystkich polskich bohaterach filmy były już gotowe!
Czy to nie znamienne dla Polańskiego? A krakowski klimat, jak znalazł.... |
|
|
A czy zastanawiałeś się czy to czemuś nie służy ?!. Polityka , polityka nie jest błędem ... jeżeli tak można powiedzieć. |
|
|
JJC Wiem, że kiku moich, jeśli wolno mi tak powiedzieć, przyjaciół na NB nie zgodzi się ze mną. Ale muszę powiedzieć, że w tej sprawie również uważam, iż zupełnie, ale to zupełnie nie jest nam, Polsce, potrzebne odgrzebywanie sprawy Polańskiego. To błąd. |
|
|
NASZ_HENRY Niech prawo zawsze prawo znaczy a sprawiedliwość, sprawiedliwość ;-) |
|
|
Miałam napisać "byłą dziennikarką", ponieważ ten wpis deprecjonuje dziennikarstwo w ogóle?
;-) |
|
|
Cały ten Pański wielowątkowy wywód na temat stosowania prawa kalifornijskiego i jego businessowych, politycznych i personalnych implikacji, opiera się jedynie na domniemaniach i śledzeniu "rewelacji prasowych",szczególnie od czasu, gdy Pan Polański raczył był w niekonwencjonalny sposób opuścić Stany Zjednoczone. W wywodzie brak logiki i konsekwencji. Z jednej strony Polańskiemu "...pozostawiony był jednak zupełnie nieopatrznie uchylony lufcik, by kanarek mógł wyfrunąć i lufcik został natychmiast za nim zatrzaśnięty, by uniemożliwić mu powrót."a z drugiej "Tu nie ma miejsca na błąd, a gdy błąd zaistnieje to znaczy, że był on chłodno wkalkulowany w scenariusz". Kolejna nielogiczność:"Każdy gwałt seksualny popełniony na osobie, a szczególnie na dużo słabszej fizycznie i jednocześnie niepełnoletniej jest o jeden stopień niższy od morderstwa" i zaraz potem "Moim zdaniem ofiara tego gwałtu nie jest tu bez winy lecz była ona wtedy jedynie trzynastolatką, czyli ni to jeszcze dzieckiem, ni to już nastolatką". To ostatnie zdanie świadczy o kompletnej nieznajomości prawa i jakże jest podobne do tego, co wyprawiają lewackoliberalne rządy Europy Zachodniej. One też usiłują tłumaczyć przestępcze zachowania "gości ze Wschodu" współodpowiedzialnością ich ofiar, gdyż "nie należy drażnić uchodźców wyzywającym ubiorem, makijażem i najlepiej poruszać się w grupach zorganizowanych". Nawet najbardziej liberalne prawo w demokratycznym świecie nie zna pojęcia "ni to dziecko, ni to nastolatka". Według oficjalnej dokumentacji w tej sprawie, matka przyprowadziła swoje dziecko do znanego reżysera, który miał przeprowadzić z dziewczynką profesjonalną sesję zdjęciową. Zamiast tego przeprowadził z nią, po uprzednim odurzeniu substancjami psychoaktywnymi, hardkorową sesję seksualną, połączoną z penetracją oralną, waginalną i analną. Z trzynastoletnim dzieckiem, nieświadomym możliwych przyszłych negatywnych skutków fizycznych, psychicznych i moralnych tego wydarzenia. I za to właśnie Polański powinien siedzieć. |
|
|
Witam Szanowną Panią,
Każdy gwałt seksualny popełniony na osobie, a szczególnie na dużo słabszej fizycznie i jednocześnie niepełnoletniej jest o jeden stopień niższy od morderstwa. Takie jest moje zdanie.
W tym wypadku ofiara gwałtu publicznie oświadczyła, że wybacza reżyserowi i nie ma do niego żadnych roszczeń. Nie chce ona też już więcej podnosić tego tematu, który komplikowałby jej życie prywatne jako osobie zamężnej i posiadającej rodzinę. Czy istnieje prawo by w tej sytuacji zmusić tę pięćdziesięcioparoletnią kobietę do wzięcia udziału w nowym procesie wbrew jej woli? By wyciągnąć ją i jej rodzinę na parę miesięcy przed kamery i poniżyć ją, tym razem jako osobę dorosłą jeszcze raz przed całym światem? Już szefowie różnych stacji TV zacierają dłonie.
Moim zdaniem ofiara tego gwałtu nie jest tu bez winy lecz była ona wtedy jedynie trzynastolatką, czyli ni to jeszcze dzieckiem, ni to już nastolatką. To był typowy cielęcy wiek budzącej się ciekawości bez moralnego oparcia w osobach najbliższych. |