|
|
Romuald Dziękuję, poszukam. |
|
|
Teresa Bochwic Polecam Panu moje opowiadanie Pieśń wigilijna kilka wpisów niżej |
|
|
EsaurGappa Ta sprzeczność wynika raczej z sytuacji geopolitycznej w której znalazły się oba narody,nie ma w tym nic dziwnego że kobiety które to często kierują się pragmatyzmem w postępowaniu,wolały zakopać topór wojenny i budować na nowo relacje pomiędzy narodami,a jednocześnie podświadomy lęk i intuicja podpowiadały że ta niemieckie wymuszone przegraną wojną,przyznanie się do wojny,ta ich sztuczna serdeczność to tylko maska,by uniknąć prawdziwej sprawiedliwości jak i zadośćuczynienia za zbrodnie których się dopuścili jako naród niemiecki.Dziś widzimy jak kończy się pobłażanie złu,zakłamywanie prawdy i relatywizm w imię jakiś komunistyczny idei,za to co dzieje się złego w Europie odpowiadają wciąż te same nacje,które przeklęte są od wielu pokoleń.Ludzie którzy szukają prawdziwej zgody i pokoju, potrafią szczerze wybaczyć, doszukują się w drugim człowieku dobra,ci za to ludzie którzy kierują się tylko i wyłącznie swoim interesem, podlegają prawom odwróconego Dekalogu. |
|
|
spike wolę być tępym pisiorem, niż jak ciebie pieszczotliwie nazwał twój Tyfusk "pojeb..cem". - - - - - - - - sam napisałeś że były to różne ludy, więc także ci, co teraz są Niemcami, a to stwierdzenie historyków, o wrednych germanach, było w kontekście obecnych Niemiec, bo o nich był dok. ile zła uczynili. |
|
|
tricolour @SpikeMam taką historię w rodzinie, jak niemiec po ślubie z kuzynką stał sie Polakiem, a swych ziomków uwaza za durni. Kiedy może opiszę, jak jedzie czterysta kilometrów, by zaraz za granicą kupić polską kiełbasę, a w rzeczywistości, co czuje i za czym tęskni choć to przez kilkadziesiąt lat nie bylo jego... |
|
|
tricolour @esaurNie przepraszaj jeśli nie masz realnego zamiaru przepraszać, a wręcz przeciwnie. To, co ty uważasz za śliskie wtręty to jest zwykła spójność wypowiedzi. Bo autorka sama pisze o miłym weekendzie z Niemcami, radosnym wyjeździe rodziny do nich, do Niemiec, a nawet o braniu pieniędzy od Niemców na polski, przeciekający dach. Jakoś nikt sie dojczmarkami nie brzydził i Oświęcim wtedy nie przeszkadzał.To nie są wtręty tylko ciekawość, jak można napisać tak sprzeczne rzeczy. Mnie by zainteresowało, jak we mnie koegzystuje realna i mająca podstawy niechęć do kogoś wraz z uczuciami - delikatnie mowiac - sympatyzującymi.O to chodzi. |
|
|
Romuald Artykuł Pani Bochwic bardzo dobrze oddaje stan, w jakim mógł znaleźć się niemal każdy, kto – świadomie lub nie – miał „opowiedziane” albo przeżyte jako dziecko doświadczenia związane z II wojną światową. Sama jednak dyskusja i przerzucanie się tym, komu bardziej „pasują” Niemcy czy Polacy, niewiele wnosi. Pozwolę sobie dorzucić kilka powszechnych faktów.1. Trauma pokoleniowa nie jest mitem. W wielu przypadkach silniej dotyka drugiego pokolenia niż tych, którzy bezpośrednio przeżyli traumatyczne wydarzenia. Nie jest to tylko powtórzenie tego, co wiem z badań prowadzonych m.in. przez Krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna, ale również wnioski z własnych obserwacji i doświadczeń rodzinnych.Od strony ojca – Sybiracy (deportacja od lutego 1940 do lutego 1946).Od strony mamy – oflag dziadka (2 września 1939 – kwiecień 1945) oraz roboty przymusowe babci (styczeń/luty 1940 – kwiecień 1945).Tematów osobistych nie będę rozwijał – prawie każdy, kto ma w rodzinie podobne doświadczenia, mógłby opowiedzieć bardzo zbliżoną historię.2. Kwestia tego, „kto kim jest” w ujęciu Polak/Niemiec – i kto kim się zachwyca – to zupełnie inna sprawa. Przykład z mojej rodziny: moja babcia z Kociewia była robotnicą przymusową u… swoich dwóch stryjów w Berlinie – jednocześnie! Robotnikom przymusowym w Rzeszy nie przysługiwało nawet prawo do korzystania z tramwajów, a oni mieszkali na dwóch krańcach parku w okolicach zoo. Warunki były u nich na tyle złe, że babcia „dobrowolnie” poszła pracować przymusowo do berlińskiego Siemensa.Mimo tego nikt z rodziny w Polsce nie zapisał się na Volksdeutscha. W jej rodzinnej wsi podział przebiegał właściwie po równo: jedni mieli za niewolników własnych krewnych, przedwojenni znajomi wstępowali do Selbstschutzu i zabijali kolegów, z którymi jeszcze niedawno się przyjaźnili. Inni z kolei trafili na Monte Cassino zamiast pod.Po wojnie nie stanowiło dla niej problemu odwiedzanie syna jednego ze stryjów, gdy otwarto ruch graniczny „na dowód” dla mieszkańców strefy przygranicznej (Lubsko). Większym problemem było minięcie Wachmanna w Guben. Z jakiegoś powodu Niemcy pozostawili krój mundurów i postawę zasadniczą niemal bez zmian – i to właśnie babcia bardzo mocno przeżywała.Temat Pani artykułu jest bardzo ciekawy. Chętnie przeczytam kolejne. |
|
|
wielkopolskizdzichu "o germanach, którzy byli zaciągnięci do legionów, to pisali już starożytni rzymianie w pismach do Cezara, że to plemię jak żadne inne, jest wyjątkowo wredne i okrutne, nikogo nie oszczędzą" 1. Rzymianie to byli za to milusi.2. Germanami nazywano wszystkie ludy na wschód od Renu i na północ od dolnego Dunaju.Kojarzyć ich z Niemcami, którym powiedziano że są Niemcami dopiero za czasów Bismarcka może tylko tępy pisior. |
|
|
Kazimierz Koziorowski o ocenę układu interpersonalnego reprezentantek narodu ofiar z osobami które prawdopodobnie miałyby w sprawie wiele za uszami mógłby się pokusić dobry psycholog.po latach okazuje się że weteranów prawie nieszkodliwego africa korps jest wielokrotnie więcej niż ta formacja liczyła.dla mnie relacja autorki jest kolejnym potwierdzeniem postrzegania pozazmysłowego. kolejnym, bo mógłbym opowiedzieć trzy podobne historie, też związane z zabudowaniami i terenami na których działa się okrutna historia wojenno-okupacyjna lat 39-45+wypady czysto turystyczne, bez żadnego kontekstu historycznego, a jednak coś mogło być na rzeczy, jakoś utrwalone w tamtych miejscach.dwa przypadki - wyrwanie ze snu z niezwykłymi marami sennymi w budynkach w których musiała się dziać ponura historia lat 39-45. trzeci przypadek, nastolatka przybyła na obóz harcerski przedstawiła realistyczną wizję gehenny czasu wojny w tym miejscu, jakiej doświadczyła podczas pierwszej nocy. |
|
|
EsaurGappa Przepraszam że się wtrącam,mam tylko jedno pytanie czy taki germanofil jak ty,nie potrafi sprytniej kontrolować swoje śliskie wtręty,które jednoznacznie obanażają to że ma płacone zapewne w euro,za swoją wieloletnią lojalną pracę na rzecz IV Rzeszy? |
|
|
spike Z Niemcami różnie bywa, jak w każdym narodzie. Miałem sąsiadów z "pochodzenia" żydzi, nasze stosunki towarzyskie były prawie jak rodzinne, nigdy nie poróżniło nas wyznanie wiary, pracowałem też z załogą "polskich" Niemców, na początku jak się pojawiałem, milkli, albo mówili po niemiecku, ale z czasem nasze stosunki zmieniły się 180 st. nawet wspólnie obchodziliśmy różne okolicznościowe święta. Mam wielu przyjaciół w Niemczech, ale coś ich ciągnie do Polski, interesują się Polską, nigdy nie słyszałem z ich strony złego słowa o Polsce, często rozmawiamy telefonicznie o sprawach Polski, jak się okazuje, wielu ogląda Trwam! |
|
|
tricolour Tak, Spike, masz rację, jest też o Niemcach.I jest też o mamie i cioci pani Teresy, które radośnie z Niemcami korespondowały i się odwiedzały choć z pewnością pamiętały wojnę. To byłby ciekawy i pouczający wątek gdy wymowa całej opowieści jest tak emocjonalnie antyniemiecka.Przyznam, ze w pierwszej wersji mego komentarza użyłem słowa "fobia" właśnie na skutek tego rodzinnego dysonansu: raz przemiły weekend, raz czekanie świtu w kucki. |
|
|
spike ale jak jest o stosunku do Niemców, to i o Niemcach, co? - - - - - - - - - - -- - a tak przy okazji, o Niemcach, właściwie o germanach, którzy byli zaciągnięci do legionów, to pisali już starożytni rzymianie w pismach do Cezara, że to plemię jak żadne inne, jest wyjątkowo wredne i okrutne, nikogo nie oszczędzą, mnie to o tyle zaskoczyło, że o tym już wiedziano tys. lat temu. |
|
|
tricolour To nie jest opowiadanie o Niemcach tylko o Pani stosunku do Niemców. |
|
|
EsaurGappa Są na tym świecie ludzie którzy z powodu jakiegoś grzechu,zaniedbania czy też kłamstwa spać nocami nie mogą,gdy wyrzuty sumienia doskwierają tak bardzo,że człowiek bije się z myślami do bólu prawie rzeczywistego.Są na tym świecie ludzie którzy nie mają żadnych skrupułów,hodowani przez całe stulecia na podobieństwo bliżej nieokreślonej istoty.Idą z uśmiechem po trupach do wyznaczonych im celów,dla nich bogactwo tego świata,mordować gwałcić zniewalać,składają ofiary swemu bóstwu.Coś w nocy waliło wściekle we wrota przyszłości,słychać było odgłosy jakby z najmroczniejszych zakamarków piekła,nastała trwoga która skradła ciszę,...kto posiada klucze ? |
|
|
NASZ_HENRY A jakie senne zmory musieli mieć byli więźniowie niemieckich obozów koncentracyjnych 🖤 |