Otrzymane komantarze

Do wpisu: Przeprosiny Radia TOKFM i inne takie
Data Autor
xena2012
dowsciagac się od Najsztuba żdżbła kultury czy wiedzy to nieosiagalne zadanie.Przecież on nawet nie wie że istnieje mydło i woda,zawsze taki niedomyty i niemiły.
Do wpisu: Czysto jak w szklance
Data Autor
I Setlak ulega nawoływaniom przeciwnego swoim poglądom obozu? Zaczyna ziać nienawiścią w każdej,nawet najmniej odpowiedniej do takiego zachowania sytuacji.To w takim razie co on robi w PO?
Powinniśmy przy każdej możliwej sytuacji wspierać swoje. Ja robiąc zakupy zawsze patrze na producenta i wybieram polskiego.
Dzień dobry, Kupiłam 6 szklanek, salaterkę i świecznik. Pozdrawiam
Do wpisu: Opanuj się, prawico
Data Autor
Szanowny Panie, Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi. Chciałbym wyjaśnić Panu powody mojej "naiwności". 1. Ja poruszam się na gruncie prawa; dokumentów, zeznań, wreszcie przyznania się do winy przez oskarżonego jeszcze przed procesem, co w amerykańskim systemie oznacza również akceptację dla zaproponowanej kary - słowem udanych negocjacji zakończonych ugodą zarówno w przedmiocie winy (i tu ugoda dotyczyła zmiany kwalifikacji czynu z "gwałtu na nieletniej" na "nielegalny stosunek płciowy z nieletnią") jak i kary. Wszystko, co wydarzyło się później, to tylko domniemania. Polański uciekł z USA, gdyż dowiedział się, że sędzia być może nie zaaprobuje takiej ugody i wyda odmienny wyrok. Popełnił zatem następne przestępstwo - i stąd brak przedawnienia. 2. Nazwanie trzynastoletniej dziewczynki dzieckiem jest absolutnie uprawnione i stosowane w większości kodeksów na świecie a także w światowej psychologii wieku dziecięcego. Pańskie wywody na ten temat mogły by, co najwyżej zyskać aprobatę ruchów pedofilskich, zatem proszę nie tworzyć na użytek polemiki absurdalnej terminologii. 3. Nie będę się zastanawiał nad czymś kompletnie abstrakcyjnym. Mogę zgodzić się z Panem, że matka, przez swoją lekkomyślność, przyczyniła się do zaistnienia tego przestępstwa. Nikt jednak nie udowodnił jej współsprawstwa; podżegania do przestępstwa, pomocnictwa czy wreszcie stręczycielstwa. Gdyby tak było, pewnie stanęłaby na ławie oskarżonych obok Polańskiego. Pańskie spekulacje są zatem bezprzedmiotowe. Nie ma na nie żadnego dowodu.Wystarczy, że matka obawiała się niepotrzebnego rozgłosu. Reszta jest sprawą jej sumienia. 4. Prawo nie zna pojęcia "naiwności interpretacji przepisu". To wszystko. Na Pański ból nic nie poradzę. Serdecznie pozdrawiam.
Teresa Bochwic
Pan również będzie łaskaw wynieść się z mojego blogu. Żegnam.
Teresa Bochwic
"albo kto oczekiwał od Pani takiej wolty?" Z powodu tej insynuacji żegnam panią. Prosze nie wchodzić na mój blog.
Witam Pana, Dokonałem tego wpisu, by przyznać Autorce bloga absolutna rację i pełne wyczucie w tym wszystkim, czym ta sprawa jest i co się z nią wiąże. Jeżeli ma się jakaś opinię, to trzeba ja wyjaśnić i to właśnie próbowałem uczynić. Mam nadzieję nikt z nas tam nie był, więc musimy polegać na informacjach jakie były dostępne oraz na własnej zdolności logicznego myślenia. Ma Pan rację - ironia, jak i opowiadany z poważną twarzą dowcip nie są dla wszystkich od razu czytelne. Gdybym umieścił w cudzysłowiu słowa „ nieopatrznie uchylony lufcik” znalazłyby Pan logike i w tym, i w kolejnym zdaniu. Rzecz inna. Nazwanie trzynastoletniej dziewczynki dzieckiem, podobnie jak nazwanie jej powiedzmy - młodą kobietą, nie ma większego sensu. To jest ten dziwny moment w rozwoju chłopca czy dziewczynki, kiedy taka osoba naprawdę nie jest pewna na jakim poziomie rozwoju psychologicznego się znajduje. Czy ma odwiedzać ciocię wraz z mamusią i tatusiem, czy moze powinna pójść na party ze swoim facetem. Niebezpieczny wiek, gdy czasem dzieje się wokół zbyt wiele i zbyt szybko. W tym wypadku rodzice zawiedli, a może nawet stało się coś więcej i to dużo gorszego. A teraz niech Pan przeczyta zdanie jakie Pan tu zamieścił: - „Według oficjalnej dokumentacji w tej sprawie, matka przyprowadziła swoje dziecko do znanego reżysera, który miał przeprowadzić z dziewczynką profesjonalną sesję zdjęciową.” Po przeczytaniu, niech się Pan zastanowi, czy przyprowadziłby Pan swoja trzynastoletnią córkę do prywatnej rezydencji „na zdjęcia” i zostawil ja tam samą widząc, że odbywa się tam balanga i widząc, że osoba mająca dokonać tych „zdjęć” chodzi po prostu „na uszach”. Zdjęć dokonuje się w atelier, a nie w sypialni, w obecności agenta lub rodzica, gdy ma się do czynienia z osobą under age.. Doza naiwności jaka Pan tu przedstawił jest nieomal bolesna.
Polska tylko jako przechowalnia, tak zdaje się myśleć Polański. A w Krakowie sprzyjające mu władze odpowiadają pozytywnie na Polańskiego zamiar, film o Dreyfusie nakręcić. Tak, jakby o wszystkich polskich bohaterach filmy były już gotowe! Czy to nie znamienne dla Polańskiego? A krakowski klimat, jak znalazł....
A czy zastanawiałeś się czy to czemuś nie służy ?!. Polityka , polityka nie jest błędem ... jeżeli tak można powiedzieć.
JJC
Wiem, że kiku moich, jeśli wolno mi tak powiedzieć, przyjaciół na NB nie zgodzi się ze mną. Ale muszę powiedzieć, że w tej sprawie również uważam, iż zupełnie, ale to zupełnie nie jest nam, Polsce, potrzebne odgrzebywanie sprawy Polańskiego. To błąd.
NASZ_HENRY
Niech prawo zawsze prawo znaczy a sprawiedliwość, sprawiedliwość ;-)
Miałam napisać "byłą dziennikarką", ponieważ ten wpis deprecjonuje dziennikarstwo w ogóle? ;-)
Cały ten Pański wielowątkowy wywód na temat stosowania prawa kalifornijskiego i jego businessowych, politycznych i personalnych implikacji, opiera się jedynie na domniemaniach i śledzeniu "rewelacji prasowych",szczególnie od czasu, gdy Pan Polański raczył był w niekonwencjonalny sposób opuścić Stany Zjednoczone. W wywodzie brak logiki i konsekwencji. Z jednej strony Polańskiemu "...pozostawiony był jednak zupełnie nieopatrznie uchylony lufcik, by kanarek mógł wyfrunąć i lufcik został natychmiast za nim zatrzaśnięty, by uniemożliwić mu powrót."a z drugiej "Tu nie ma miejsca na błąd, a gdy błąd zaistnieje to znaczy, że był on chłodno wkalkulowany w scenariusz". Kolejna nielogiczność:"Każdy gwałt seksualny popełniony na osobie, a szczególnie na dużo słabszej fizycznie i jednocześnie niepełnoletniej jest o jeden stopień niższy od morderstwa" i zaraz potem "Moim zdaniem ofiara tego gwałtu nie jest tu bez winy lecz była ona wtedy jedynie trzynastolatką, czyli ni to jeszcze dzieckiem, ni to już nastolatką". To ostatnie zdanie świadczy o kompletnej nieznajomości prawa i jakże jest podobne do tego, co wyprawiają lewackoliberalne rządy Europy Zachodniej. One też usiłują tłumaczyć przestępcze zachowania "gości ze Wschodu" współodpowiedzialnością ich ofiar, gdyż "nie należy drażnić uchodźców wyzywającym ubiorem, makijażem i najlepiej poruszać się w grupach zorganizowanych". Nawet najbardziej liberalne prawo w demokratycznym świecie nie zna pojęcia "ni to dziecko, ni to nastolatka". Według oficjalnej dokumentacji w tej sprawie, matka przyprowadziła swoje dziecko do znanego reżysera, który miał przeprowadzić z dziewczynką profesjonalną sesję zdjęciową. Zamiast tego przeprowadził z nią, po uprzednim odurzeniu substancjami psychoaktywnymi, hardkorową sesję seksualną, połączoną z penetracją oralną, waginalną i analną. Z trzynastoletnim dzieckiem, nieświadomym możliwych przyszłych negatywnych skutków fizycznych, psychicznych i moralnych tego wydarzenia. I za to właśnie Polański powinien siedzieć.
Witam Szanowną Panią, Każdy gwałt seksualny popełniony na osobie, a szczególnie na dużo słabszej fizycznie i jednocześnie niepełnoletniej jest o jeden stopień niższy od morderstwa. Takie jest moje zdanie. W tym wypadku ofiara gwałtu publicznie oświadczyła, że wybacza reżyserowi i nie ma do niego żadnych roszczeń. Nie chce ona też już więcej podnosić tego tematu, który komplikowałby jej życie prywatne jako osobie zamężnej i posiadającej rodzinę. Czy istnieje prawo by w tej sytuacji zmusić tę pięćdziesięcioparoletnią kobietę do wzięcia udziału w nowym procesie wbrew jej woli? By wyciągnąć ją i jej rodzinę na parę miesięcy przed kamery i poniżyć ją, tym razem jako osobę dorosłą jeszcze raz przed całym światem? Już szefowie różnych stacji TV zacierają dłonie. Moim zdaniem ofiara tego gwałtu nie jest tu bez winy lecz była ona wtedy jedynie trzynastolatką, czyli ni to jeszcze dzieckiem, ni to już nastolatką. To był typowy cielęcy wiek budzącej się ciekawości bez moralnego oparcia w osobach najbliższych.
Sprawa pana P. nie jest tak prosta jak chciałby tego minister sprawiedliwości. Ktoś z Hollywood albo ktoś z innych jeszcze kręgów znielubił tego pana doszczętnie i wykorzystując jego wyraźny pociąg do młodych pań wsadził go na minę w postaci trzynastolatki. Gdy mężczyzna jest „pod wpływem” jego hamulce moralne albo słabną albo przestają istnieć. Aby zmienić prezencję niektórych trzynastolatek na tyle by wyglądały jak szesnastolatki nie trzeba w takiej sytuacji wiele zachodu. Tu pewnie zagrzmi chór Katonów. Chciałbym się jednak dowiedzieć, co może robić trzynastolatka starająca się wyglądać na czterdziestolatkę w domu znanego aktora w towarzystwie innych dorosłych mężczyzn z tego światka, o których wiadomo jest , ze wszystko co ludzkie nie tyle jest im nie obce, a co raczej głównie stanowi o programie ich monotonnego dnia. Rozumiem, że dziewczynka szła z tornistrem do szkoły i po prostu zabłądzila. Uslyszala gwar męskich głosów i pomyślała, że musi to być albo szkoła albo kościół i wdepnęla. Takie przypadki zdarzają się wsród wzgórz Hollywoodu codziennie lub też noc w noc. Być może dostała się ona tam autobusem, którego linię otwarto w tych okolicach wyjątkowo na tylko ten jeden, jedyny dzień. Co jest ciekawe, był w tej historii wątek mamy tej jakże zagubionej wtedy dziewczynki, która podobno była tam razem z nią na miejscu ale gdzieś później zniknęła zapominając zabrać córcię ze sobą. Inną ciekawostką jest fakt, że detaliczne zeznania obydwu pań jakoś dziwnie uniknęły i sali sądowej i prasy. Wygladało to nawet na dużą lub wręcz chorobliwą awersję do składania zeznań lub oświadczeń, na jakiegoś rodzinnego focha, jeżeli już ciągnąć klasykiem. Później nastąpił kolejny zwrot w tej sadze.
(cd) Jeden prokurator obiecuje oskarżonemu a deal lecz gdy jego osoba jest wymieniona na innego prokuratora, poprzednie umowy przestają obowiązywać. Jest to znane dość posunięcie w kalifornijskim sądownictwie, gdy zagięty jest na kogoś parol. Pozostawiony był jednak zupełnie nieopatrznie uchylony lufcik, by kanarek mógł wyfrunąć i lufcik został natychmiast za nim zatrzaśnięty, by uniemożliwić mu powrót. Bohater tych wydarzeń jest obywatelem polskim ale nie jest Polakiem. Cała ta sprawa od A do Z nie jest polska lecz hollywoodzka. Proszę Państwa - parafrazując – to co się stało w Hollywood niech pozostanie w Hollywood. I jeszcze jedna złota fraza z tej samej serii– nie zgadzajmy się na to by ktoś naszymi rękami wyciągał z ogniska gorące ziemniaki. Cała sprawa polega na tym by gonić króliczka i jest to oczywiste od czterdziestu już lat. Pan prokurator-minister nie jest świadomy pewnych informacji bo właśnie w okresie tych wydarzen z dumą oglądał swój pierwszy tornister. Chyba, że jest to jedyna w stajni, narowista kobyła, na którą można wsadzić SN. A takie coś byłoby też nieładne lecz w całkowitej zgodzie z duchem tej sprawy. Mówimy tu dużo o prawie i o sprawiedliwości. Zbitka słów jest przypadkowa. Gdyby celem wymiaru sprawiedliwości Stanu Kalifornia było osadzenie pana reżysera w wiezieniu, to bylby się on tam znalazł od razu. Tu nie ma miejsca na błąd, a gdy błąd zaistnieje to znaczy, że był on chłodno wkalkulowany w scenariusz. By dotrzeć do Europy, samolot leci przez szereg godzin ponad terytorium St.Zj. i na życzenie władz federalnych może wylądowac w dowolnym miejscu. Gdy uciekinier przekroczył granice Kaliforni, jego sprawa automatycznie przeszła w ręce sądownictwa federalnego. Reżyser został jednak skazany tylko na banicję. O jej przyczynie pewnie się nie dowiemy ani od sądu, ani od niego samego.
Francik
Czyn został popełniony na terenie USA, więc nie ma powodu, by Polański był sądzony w Polsce. Polacy - przemytnicy kokainy, jak wpadną w Wenezueli, Peru, Tajlandii czy też innym kraju są sądzeni na miejscu, gdzie popełnili przestępstwo. A Izrael to kiepski przykład: zasada, że goje nie będą sądzić Żyda - aferzysty i złodzieja raczej nie jest godna naśladowania. Przestępca to przestępca i solidarność narodowa nie ma tu nic do rzeczy.
Pani Redaktor, co Panią kierowało, albo kto oczekiwał od Pani takiej wolty? Stanęła Pani po stronie bezprawia, by bronić przestępcy, bo ten drugi raz nie zgwałcił, a mógł? O ofierze zaledwie zdanie o pejoratywnym odcieniu. Nie banicja, a ucieczka z USA, to wyjście wybrał Polański. To uznaje Pani za karę???? Coraz mniej wiarygodności znajduję na Naszych Blogach, właśnie dlatego, że publikuje takie teksty. Bo bloger może kłamać i traci tylko nasz szacunek, Pani zaś jest dziennikarką, a to zobowiązuje do zachowania wszelkich zasad zawodowej etyki.
Ofiara wybaczyła, ale oskarżenia nie wycofała (to tak na marginesie).
mmisiek
Niestety ta sprawa może być niebezpieczna więc nikt się nie pali aby do niej wracać. Podobnie zresztą jak cała masa innych zamiecionych pod dywan. Dużo wygodniej rżnąć twardziela na Polańskim.
Też mi się tak wydaje. Dawna sprawa, dawno zapomniana, nie warto rozgrzebywać. Raczej wróciłbym do sprawy zabójstwa bł. ks. Popiełuszki.
Z całym szacunkiem, pisze Pani głupstwa. A może to Pani uważa czytelników za głupców, nie znających prawa i jego stosowania? A propos Izraela... W roku 2009 (to pierwsza ekstradycja w dziejach tego państwa)Izrael wydał Stanom Zjednoczonym, na podstawie podpisanej w 2007 roku bilateralnej umowy ekstradycyjnej, Stefana Colmer, ortodoksyjnego Żyda, podejrzanego w USA o molestowanie seksualne nieletnich chłopców. Zboczeniec, który w obawie przed odpowiedzialnością karną uciekł w 2007 roku do Izraela, po jego skutecznej ekstradycji przyznał się do winy i został prawomocnie skazany. Przypominam, dla porządku, że Roman Polański oskarżony został w USA o nielegalny stosunek płciowy z nieletnią, przyznał się do popełnienia czynu, został złożony stosowny akt oskarżenia w sądzie i... nie doszło do rozprawy, gdyż oskarżony uciekł przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. W takich przypadkach nie stosuje się przepisów o przedawnieniu. Amerykanie zatem, tak jak od Izraela, mają pełne prawo domagać się od Polski wykonania zobowiązań, wynikających z umowy bilateralnej, którą Polska(nie pod przymusem) podpisała. Polska ma obowiązek wykonania ustaleń umowy, bez zbędnej zwłoki i z dochowaniem należytej staranności. To właśnie stara się wykonać prokuratura, znajdująca się (nareszcie)w strukturach podległych bezpośrednio władzy wykonawczej. A Pani pisanina ma chyba na celu dalsze mącenie wody w tej sprawie...
Chcę nieskromnie przypomnieć, że PiS (Ziobro) jak na razie złożył jedynie kasację od wyroku zabraniającego ekstradycję Polańskiego. Kasację do SN a SN orzec może wszystko. Utrzeć nosa Ziobrze- nigdzie Polański nie pojedzie, albo wskazać jaki to PiS niedobry-artystę wydaje.Może też nakazać ponowne rozpatrzenie. Wszystko zależy od składu Trochę to potrwa a Polański jest po 80-tce. Nie wydaje mi się, żeby amerykański sąd obejrzał Polańskiego (oby żył wiecznie). Prawa przestrzegać trzeba, żyjemy przecież od 70-ciu lat w państwie prawa, o czym świadczyć mogą wyroki uniewinniające sędziów - morderców w "czerwonych" togach. Działali bowiem w zgodzie z obowiązującym wówczas prawem. A kto stanowi prawo? W "państwie prawa" stanowi je prezes Rzepliński z kumplami. Tak też orzeka SN. Cała reszta to taka tam polityczno-prawna gra pozorów.
mmisiek
W pełni się z tym zgadzam. Można odnieść wrażenie, że PiS za wszelką cenę chce się przypodobać Amerykanom. Jest to o tyle niemądre, że tam wcale tak nie rozumują, a postawa lizusa nam szacunku nie przysparza. No i minister Ziobro długo nie wytrzymał aby z czymś nie wyskoczyć bo ledwo pół roku. Wydawało się, że 8 lat to wystarczająco aby przez ten czas nieco dojrzeć, porzucić młodzieńcze zamiłowanie do fajerwerków i przygotować do rzeczywiście poważnych zadań. Okazuje się, że niestety jednak nie. A co samego Polańskiego to sprawa wygląda na dosyć dziwną. W Hollywood pedofil na pedofilu, a zawzięcie ściga się Polańskiego za czyn sprzed kilkudziesięciu lat. Komu i czym się naraził? Ciekawe czy gdyby pluł na Polskę jak inni z tego "środowiska" jego sprawy toczyłyby się tak samo czy może jednak trochę inaczej...