Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czy socjalizm Hitlera był ekonomicznie sprawny?
Data Autor
u2
"ten zakup to inwestycja!" Samochody najwięcej tracą po roku używania. Zwłaszcza chińczyki. Co prawda na sąsiedniej Litwie najbardziej cenionym majątkiem są właśnie auta. Ale sprowadzają używane z zachodu. Producenci samochodów juz nie produkują pancernych Merców, które wytrzymują 3 dekady, tylko pseudo-pojazdy, które trzeba wymieniać na nowe po kilkuletnim okresie gwarancji :)
spike
Kolejna kaszanka, niewolnictwo przegrało z ekonomią, a czym się różni niska płaca od dawnego niewolnictwa, niewolnicy pracowali za wikt i opierunek, najniższa płaca spełnia ten sam warunek, technologia nie ma z tym wiele wspólnego, efekt będzie taki, a już się o tym mówi, kto nie zatrudnia pracowników, bo ma roboty przemysłowe, będzie płacił na bezrobotnych. Za Hitlera żadnego cudu nie było, przestał spłacać zobowiązania, zatrudnił za ten sam zasiłek bezrobotnych, co ruszyło gospodarkę. Idiotą jest ten, co bierze kredyt na konsumpcję.Jeden znajomy w obecnym kryzysie kupił na kredyt samochód, pytam go czemu to zrobił, mógł kupić używany kilkuletni, za połowę ceny,odpowiedź mnie zaskoczyła, że ten zakup to inwestycja! Nie tak dawno zapytałem go, ile zarobił na tej inwestycji, "usłyszałem" milczenie, dodam, że za te pieniądze w obecnej chwili, mógłby już kupić nowy samochód i mieć te same pieniądze na drugi.
r102
Z niewolnictwem Murzynów dodajmy jeszcze klimat - szczególnie bardziej na południe niż te "bawełniane kolonie w Ameryce Północnej" - tam było za ciepło i te takie choroby tropikalne -  na  pracę  białych ewentualnych imigrantów z Europy...
Grzegorz GPS Świderski
Na wolnym rynku waluty i kredyt tworzy kto chce, jak chce, płynie ona od tych, co chcą kupić do tych, którzy chcą sprzedać, powstają za to inwestycje, który ktoś potrzebuje i to zwiększa zdolność produkcyjną kraju.
mjk1
Twój wpis jest bardzo efektowny Grzesiu. Piszesz o niewolnictwie, żeby dowieść, że fakt, iż jakiś system potrafi generować zysk czy wzrost produkcji, nie oznacza jeszcze, że jest dobry. Oczywiście. Tylko kto twierdzi coś przeciwnego? Problem zaczyna się wtedy, gdy z tego robisz całą analizę gospodarki III Rzeszy. Piszesz: było bezrobocie, były niewykorzystane moce produkcyjne, państwo zaczęło wydawać pieniądze i gospodarka ruszyła. Znakomicie. Tylko skąd wzięły się pieniądze i jak to sfinansowano? Tu zaczyna się ekonomia, a kończy szkolna opowieść o tym, że państwo wydało, więc gospodarka wzrosła. Były między innymi weksle MEFO Schachta, czyli konkretny mechanizm kredytowania ogromnych zamówień państwa i zbrojeń poza normalnym, jawnym finansowaniem budżetowym. I właśnie to jest ciekawe. Nie dlatego, że Hitler był geniuszem gospodarczym. Nie był. I nie dlatego, że III Rzesza była wzorem. Nie była. Tylko dlatego, że pokazuje bardzo brutalnie prostą rzecz:pieniądz można uruchomić, produkcję można uruchomić, ludzi można zatrudnić a potem trzeba jeszcze zdecydować, co właściwie za to wyprodukujemy.Można mieszkania, kolej i elektrownie. Można czołgi. I tutaj Twoje „socjalizm kontra kapitalizm” niewiele wyjaśnia. III Rzesza nie była ani marksistowskim socjalizmem, ani liberalnym wolnym rynkiem. Była gospodarką z prywatną własnością, ale coraz mocniej sterowaną przez państwo i podporządkowaną wojnie.A Twoje tysiąc Liechtensteinów też brzmi pięknie, dopóki nie zapytamy, kto w tych tysiącu Liechtensteinów zbuduje porty, kolej, energetykę, sieci i strategiczny przemysł. Rynek? Oczywiście. Tylko, że rynek jest mechanizmem, a nie inwestorem z własnym portfelem. I tu dochodzimy do sedna Grzesiu. Gospodarki nie opisuje się słowami: „kapitalizm dobry, socjalizm zły”. Trzeba zapytać:kto tworzy pieniądz, kto daje kredyt, gdzie płyną pieniądze, co za nie powstaje i czy to zwiększa przyszłą zdolność produkcyjną kraju.Dopiero wtedy zaczyna się poważna rozmowa. Reszta to już tylko etykietowanie a z etykietami jest ten problem, że świetnie zastępują myślenie - pod warunkiem, że człowiek nie zamierza zadawać zbyt wielu pytań.
Do wpisu: Hitler to lewica, III Rzesza to socjalizm!
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
Tak, nie odpowiedziałem na twoją zagadkę. Bo uznałem, że w twoim komentarzu nie chodzi wyłącznie o historyczny opis techniki finansowania, lecz także o zasugerowanie, że tempo wzrostu III Rzeszy świadczy o szczególnej sprawności jej modelu wobec kapitalizmu. Twoje pytania były retoryczne, więc wyprzedziłem wniosek z nich i go obaliłem.Z tym wnioskiem polemizuję, ponieważ wzrost po depresji, finansowany mobilizacją zasobów, deficytem, kredytem i zbrojeniami, sam przez się nie dowodzi wyższości ustroju.Jeśli chcesz rozmowy technicznej, najpierw postaw jawną tezę, zamiast egzaminu-zagadki. Rozumiem, że wskazujesz na niemieckie instrumenty finansowania zbrojeń, współczesne Chiny i Morawieckiego.  Ja się zgadzam z tym, że III Rzesza, Chiny i polityka Morawickiego wykazują dużo podobieństw, bo to są wszystko odmiany socjalizmu, oni realizowali, i realizują, keynesizm. Z tym nie polemizuję.Socjalizm, czy to narodowy, czy międzynarodowy, czy oparty na walce klas, czy walce ras, czy to w postaci socjaldemokracji czy keynesizmu, jest całkowicie ekonomicznie nieopłacalny i jednocześnie jest, bo zawsze był, niemoralny. Hitler go stosował, bo nie miał oporów, by stosować niemoralne metody. I to samo Stalin. Obaj to socjaliści, czyli lewicowcy, tylko Hitler to narodowy socjalista, a Stalin to międzynarodowy. Obaj doprowadzili swoje państwa i narody do ruiny, bo do ruiny prowadzi każdy socjalizm. I dokładnie taki sam los spotka Chiny i Polskę na skutek socjalistycznej polityki czy to Morawieckiego, czy Tuska.
r102
Ale to przecie oczywista oczywistość.Kto nie widzi niech:- zerknie na tysiące domów nazistowskiego budownictwa socjalnego - stoją licznie na naszych "Ziemiach Odzyskanych" takie charakterystyczne "stodoły"- zanurkuje do wraku "Gustlofa" - sztandarowego przykładu nazistowskiej wersji naszego Funduszu Wczasów Pracowniczych, czy obejrzy kilometrowe bloki niedokończonych ośrodków wczasowych  nad BałtykiemA w ogóle jedną z niewielu rzeczy jaką się radzieckim propagandzistom udało wcisnąć światu - to właśnie ta "prawicowość" ich kolegi socjalisty Adolfa. A że był to socjalista narodowy i wariat inna sprawa.
mjk1
A pamiętam. w podstawówce była taka Jadzia, która też mówiła: "...pse pani a Michaś jest gupi". Teraz rozumiem.
Alina@Warszawa
@mjk1 Nie zrozumiałeś?! To ocena całokształtu Twojej tfurczości.
mjk1
Jakbyś jeszcze wyjaśniła, Droga Alinko, na które moje pytanie jest ta bardzo merytoryczna odpowiedź, byłbym wdzięczny?
Alina@Warszawa
@mjk1 - właśnie udowodniłeś mi tym komentarzem, że zwariowałeś.... 
mjk1
Szanowny Panie Doktorze, bardzo dziękuję za diagnozę. „Neomarksistowski troll” brzmi wprawdzie znacznie poważniej niż zwykły troll, więc jestem nawet trochę rozczarowany, że nie dorzucił Pan jeszcze „agenturalny”. Mam jednak drobny problem natury metodologicznej. Napisał Pan, że moje wypowiedzi zawierają „kłamstwa i erystyczną manipulację”. To może zróbmy rzecz niezwykle prostą i, jak sądzę, dla Doktora wręcz elementarną: proszę wskazać jedno konkretne kłamstwo? Nie „wnioski są zawsze te same”, nie „częściowo prawdziwe fakty”, nie „erystyczna manipulacja”, tylko: zdanie X jest kłamstwem, ponieważ Y. Będę bardzo wdzięczny.Druga sprawa: skąd Pan wytrzasnął moje „neomarksistowskie” poglądy? Ja, pisząc o systemach gospodarczych, nie zauważyłem u siebie ani Marksa, ani Lenina, ani nawet najmniejszej kolejki po dzieła zebrane. Jeżeli więc posiada Pan jakąś szczególną metodę rozpoznawania neomarksistów, proszę ją opisać. Czy wystarczy zadać pytanie o system pieniężny III Rzeszy? Czy może trzeba jeszcze powiedzieć coś niepochlebnego o kapitalizmie? A może wystarczy nie zachwycać się Braunem? Chętnie poznam kryteria, bo na razie pańskie rozumowanie wygląda mniej więcej tak:„Mjk1 zadaje niewygodne pytania, wiec nie podoba mi się kierunek tych pytań z czego wnioskuję, że mjk1 jest neomarksistowskim trollem”.To rzeczywiście jest jakieś wnioskowanie. Tyle że bardziej przypomina ono test projekcyjny niż analizę poglądów.Teraz jednak przejdźmy do rzeczy, bo właśnie tutaj robi się naprawdę interesująco. Grześ napisał mi, że mam problem z wnioskowaniem, a Pan najwyraźniej postanowił mu pomóc. Tylko że obaj panowie konsekwentnie nie odpowiadają na moje pytania. Przypomnę więc jeszcze raz, żebyśmy przypadkiem nie zgubili wątku pod kolejną warstwą Hitlerów, Rooseveltów i Wall Street.Pytałem:1. Kto był teoretykiem modelu gospodarczego zastosowanego w III Rzeszy?2. Kto rozwinął jego założenia?3. Kto wprowadził je w praktyce?4. Jaki system pieniężny zastosowano w III Rzeszy?5. Jaki współczesny kraj stosuje rozwiązania będące odpowiednikiem tego mechanizmu?6. Która partia i który polityk w Polsce proponują dziś rozwiązanie zbliżone do tego modelu?To były moje pytania. I teraz proszę zauważyć rzecz naprawdę zabawną. Grzegorz odpowiedział mi o niewolnictwie. Pan odpowiada mi o Rooseveltcie, Wall Street, amerykańskich transferach technologicznych do Niemiec, Związku Radzieckim, Ukrainie, Banderze oraz o tym, że kiedyś jakiś Hong Bing albo Sutton coś napisze a moje sześć pytań nadal siedzi sobie samotnie i czeka na odpowiedź. To może być nawet jakiś nowy model dyskusji akademickiej: „Jeżeli nie znasz odpowiedzi, poszerz temat tak bardzo, żeby nikt już nie pamiętał, jakie było pytanie”. Przyznaję, że metoda efektowna, ale pozwolę sobie jednak odpowiedzieć na Pańskie argumenty. Po pierwsze, nie twierdziłem, że gospodarka III Rzeszy była moralnie dobra. To oczywiste, że grabież, niewolnicza praca i wojna nie stanowią rekomendacji moralnej dla żadnego ustroju. Ja pytałem o coś zupełnie innego:jak można było w warunkach ówczesnego systemu pieniężnego i gospodarczego tak szybko zmobilizować zasoby gospodarki.To jest pytanie ekonomiczne. Nie moralne. Po drugie, oczywiście, że z samego faktu szybkiego wzrostu gospodarczego nie wynika automatycznie wyższość całego systemu. Nigdy tego nie twierdziłem i właśnie dlatego pytałem o mechanizm. Jeżeli ktoś obserwuje samochód jadący 150 km/h, to pytanie: „Jaki ma silnik i jak jest zasilany?” nie oznacza przecież: „Uważam, że ten samochód jest moralnie doskonały”. Trzeba naprawdę bardzo chcieć się nie zrozumieć, żeby dojść do takiego wniosku. Po trzecie, bardzo ciekawy jest pański wątek amerykański. Tak, związki między wielkim kapitałem, przemysłem, transferami technologicznymi i przygotowaniami wojennymi są tematem wartym poważnego badania, ale proszę nie mylić dwóch rzeczy:istnienia zagranicznych inwestycji czy transferów technologii z odpowiedzią na pytanie, jak działał wewnętrzny mechanizm finansowania niemieckiej mobilizacji gospodarczej.To są kwestie powiązane, ale nie tożsame. Jeżeli więc uważa Pan, że amerykański kapitał i technologia były kluczowym elementem niemieckiego wzrostu, proszę wskazać konkretnie, które transfery, jakie firmy, jaki kapitał, jaki okres i jaki wpływ miało to na mechanizm finansowania. To będzie ciekawa rozmowa. Natomiast samo rzucenie: „Wall Street!” ma mniej więcej taką wartość dowodową jak okrzyk: "Żydy". Można nim rozpocząć dyskusję, ale trudno nim ją zakończyć.I jeszcze jedno. Pańska uwaga o Ukrainie jest już naprawdę interesująca, ale chyba zaczynamy oddalać się od mojego pytania z prędkością rakiety V-2. Niemieckiej rakiety, bo z III Rzeszy przeszliśmy do USA, potem do Wall Street, następnie do Rosji radzieckiej, później do Ukrainy, a na końcu pojawił się jeszcze jakiś przyszły Hong Bing i Sutton. Jeszcze dwa akapity i dojdziemy do Majów, Atlantydy oraz tego, że Elvis żyje a ja naprawdę chciałbym wrócić do ekonomii, bo jest tu pewien paradoks. Zostałem nazwany neomarksistowskim trollem, ponieważ zadałem pytanie dotyczące mechanizmu gospodarczego, który, jak twierdzę, warto zrozumieć. Tymczasem to właśnie Pan, Doktorze, zamiast odpowiedzieć na pytanie o ten mechanizm, buduje opowieść o zakulisowych transferach kapitału, przygotowaniach wojennych, Ukrainie i przyszłych książkach, które być może kiedyś ktoś napisze. Kto tu więc stosuje erystykę? Ja, który zadaję sześć konkretnych pytań, czy Pan, który na te sześć pytań odpowiada siódmym tematem?I teraz najważniejsze. Niech Pan, dla dobra dyskusji, założy na chwilę, że jestem rzeczywiście tym całym „neomarksistowskim trollem”. Wtedy powinno być przecież banalnie. Wystarczy mnie zdemaskować merytorycznie. Proszę odpowiedzieć na moje sześć pytań i wykazać, gdzie się mylę. Jeżeli moje rozumowanie jest błędne - świetnie. Będę miał okazję się czegoś nauczyć. Jeśli jednak zamiast tego dostanę kolejny raz: Hitler - Roosevelt - Wall Street - Ukraina - Bandera - Hong Bing - Sutton - neomarksista - troll, to zaczynam podejrzewać, że problem nie polega na tym, że moje pytania są błędne.Problem może polegać na tym, że są niewygodne.A z niewygodnym pytaniem można zrobić dwie rzeczy. Można na nie odpowiedzieć, albo można nazwać pytającego trollem. Ta druga metoda jest oczywiście znacznie tańsza i - przyznaję, zdecydowanie mniej pracochłonna.
Marek Michalski
@Grzegorz Świderski Jak się rozmawia z neomarksistowksim trollem, to nie należy oczekiwać niczego poza kłamstwami i erystyczną manipulacją. Przekonał się Pan już wielokrotnie, i ja również, że z częściowo prawdziwych faktów wnioski są zawsze te same."III Rzesza nie jest dowodem na to, że socjalizm, czy to narodowy, czy międzynarodowy, czy oparty na walce klas, czy walce ras, jest lepszym systemem gospodarczym od wolnorynkowego kapitalizmu."To było już udowodnione, że szczęśliwym zbiegiem okoliczności po objęciu władzy przez Hitlera i Roosevelta oraz uderzającemu podobieństwu programu NSDAP I Nowego Ładu, Niemcy i USA nie rozwijały się z większą sprawnością gospodarczą z powodu wprowadzenia socjalizmu i kontroli państwa nad gospodarką. Niemcy do tego były pompowane finansowo i technologicznie z zasobów własnych i amerykańskich - w tym również wbrew interesom USA i wbrew intencjom oficjalnym przynajmniej części władz. Miała miejsce fuzja kapitału i technologii z powodów politycznych, pod przygotowania do wojny. Podobnie inwestycje za surowce miały miejsce w sowieckiej Rosji. To dlatego byliśmy bez szans, a nigdy nie spotkałem się z informacją, że przedwojenny wywiad dostrzegł te transfery kapitałowo-technologiczne z USA pod kierunkiem Wall Street do naszych sąsiadów. Mamy podobną sytuację z Ukrainą, która została wyhodowana na ofiarę i jest w sposób kontrolowany pompowana kapitałowo i technologicznie, aby zachować równowagę konfliktu. Pamiętamy jeszcze zakazy strzelania do Rosjan. Z czasem dowiemy się o źródłach ukraińskiego geniuszu technologicznego i jego powiązaniach kapitałowych z USA. Jakiś Hong Bing i Sutton napiszą o tym po wojnie, bo inspiracje banderowskim nazizmem są chyba wystarczająco klarowne. 
Romuald
Nie ma problemu - poczekam i chętnie przeczytam gdy wpis się pojawi.Co do dyskusji mam tylko wiedzę praktyczną jaką ma przeciętny pracujący człowiek, ekonomię odczytują swoim portfelem, kontem i rozliczeniem rocznym.Również Pana pozdrawiam i do "przeczytania" niebawem.
mjk1
Dziękuję za wykład Grzesiu. Naprawdę. Dawno nie widziałem tak obszernej odpowiedzi na pytanie, którego nie zadałem. Zaczynam nawet podejrzewać, że rzeczywiście mam problem z wnioskowaniem, bo przeczytałem swój wpis jeszcze raz i za diabła nie potrafię znaleźć tam tezy: „gospodarka III Rzeszy była moralnie dobra, Hitler był dobrym gospodarzem, a niewolnictwo jest doskonałym ustrojem gospodarczym”. Ty natomiast znalazłeś ją bez najmniejszego problemu. To już nie jest wnioskowanie. To jest wnioskowanie kreatywne.Ja zadałem sześć bardzo konkretnych pytań. Nie pytałem, czy III Rzesza była państwem moralnym. Nie pytałem, czy grabież podbitych krajów jest dobrym sposobem prowadzenia gospodarki. Nie pytałem, czy niewolnictwo jest lepsze od pracy wolnej. Nie pytałem nawet, czy model III Rzeszy był „lepszy”!!!Pytałem:kto był teoretykiem tego rozwiązania, kto je rozwinął, kto wprowadził je w życie, jaki system pieniężny wtedy obowiązywał, jaki kraj stosuje dziś podobny mechanizm oraz kto w Polsce proponuje rozwiązanie zbliżone do tego modelu.I teraz najciekawsze. Ty odpowiadasz mi na to mniej więcej tak: „Niewolnictwo było złe, Hitler był niemoralny, były bezrobotne zasoby, potem zabrakło surowców, a kanibalizm pozwala nie marnować mięsa”. Gratuluję. Na sześć pytań - sześć... nowych tematów. To trochę tak, jakbym zapytał:„Grzegorzu, kto wynalazł silnik Diesla, jak działa i w jakich krajach stosuje się go dzisiaj?”A Ty odpowiedziałbyś: „Samochody powodują wypadki, spaliny są szkodliwe, dawniej ludzie jeździli konno, a koń też może kopnąć”. I jeszcze na koniec zarzuciłbyś mi, że mam problem z wnioskowaniem.Otóż nie, Grzegorzu. Problem polega na czymś znacznie bardziej podstawowym:Ty nie odpowiedziałeś na moje pytanie.Co więcej, zrobiłeś coś jeszcze ciekawszego. Wziąłeś z mojego wpisu jedno zdanie o szybkim wzroście gospodarczym III Rzeszy i postanowiłeś przez pół strony udowadniać, że szybki wzrost nie oznacza automatycznie, że cały system był dobry. Tylko że ja doskonale o tym wiem, dlatego właśnie zadałem dalsze pytania. Chciałem ustalić mechanizm, a nie wystawić Hitlerowi świadectwo moralności. To jest zresztą dość zabawna metoda dyskusji. Jeżeli ktoś mówi: „Spójrzmy, jak działał mechanizm X”, a odpowiadający mówi: „Ale X było niemoralne!”, to nie jest jeszcze polemika z mechanizmem. To jest zmiana tematu na taki, na którym odpowiadający czuje się bezpieczniej.A Twoja opowieść o plantacji bawełny jest dokładnie takim przypadkiem, bo ja nigdzie nie twierdziłem, że skoro coś działało gospodarczo, to automatycznie było moralne. To jest argument tak odkrywczy jak stwierdzenie, że skoro nóż dobrze kroi chleb, to morderstwo jest moralnie dobre.Nie, Grzegorzu. Nie wynika.Właśnie dlatego moje pytanie dotyczyło ekonomii i systemu pieniężnego, a nie moralności Hitlera. I tu dochodzimy do rzeczy naprawdę interesującej. Piszesz, że w III Rzeszy państwo uruchomiło „ogromne wydatki, kredyt, roboty publiczne, a przede wszystkim zbrojenia”, a następnie twierdzisz, że nie ma w tym nic szczególnie interesującego, bo po prostu wykorzystano wolne zasoby. No dobrze, ale jak to zrobiono? Jak skonstruowano finansowanie? Jak rozwiązano problem ograniczeń wynikających z klasycznego finansowania długiem? Jak działał system pieniężny? Jakie mechanizmy zastosowano zamiast normalnego finansowania budżetu? Kto to wymyślił? Kto to wdrożył? I - co najważniejsze - czy istnieje współczesne państwo, które zastosowało podobną konstrukcję i dzięki niej przez dziesięciolecia utrzymywało bardzo wysokie tempo rozwoju? Tego właśnie dotyczyło moje pytanie. Ty zamiast odpowiedzi urządziłeś mi wycieczkę edukacyjną po plantacji bawełny. Naprawdę, Grzesiu, trochę mi przykro. Liczyłem na nazwiska, mechanizm i system pieniężny, a dostałem niewolnika zmechanizowanego przez ciągnik i na dokładkę kanibala, który oszczędza na gospodarstwie domowym.Jest jednak jeszcze jeden drobiazg. Napisałeś:„Masz problem z wnioskowaniem.”Otóż moje wnioskowanie jest akurat bardzo proste: Jeżeli ktoś twierdzi, że zna odpowiedź na moje pytanie, to powinien odpowiedzieć na moje pytanie. Jeżeli zamiast tego przez kilkadziesiąt zdań tłumaczy mi rzeczy, o które nie pytałem, to mam prawo podejrzewać, że odpowiedzi nie zna. I dlatego proponuję Ci bardzo prosty test, bez Hitlera jako człowieka, bez moralności, bez Auschwitz, bez niewolnictwa, bez plantacji bawełny i bez kanibalizmu.Same konkrety.Nazwiska.System pieniężny.Mechanizm finansowania.Współczesny przykład.Polityk i partia w Polsce.Tylko tyle i aż tyle.Na razie wygląda to trochę tak, jakbyśmy umówili się na egzamin z ekonomii, a Ty wszedłbyś na salę, zobaczył pytania, po czym powiedział: „Szanowni państwo, zanim odpowiem, chciałbym wygłosić referat o szkodliwości niewolnictwa”. Referat niewątpliwie ciekawy, tylko egzamin nadal niezdany.
mjk1
Spokojnie Alinko. Wypadałoby jednak najpierw przeczytać mój wpis, a dopiero potem na niego odpowiadać. To się nazywa podobno „czytanie ze zrozumieniem”, choć rozumiem, że może być to umiejętność wymagająca pewnego wysiłku. Ja nie pytałem, czy Hitler był zbrodniarzem, nie pytałem, co Niemcy wywozili z Warszawy, nie pytałem o rabunek Polski, niewolniczą pracę, obozy, mydło z ludzi ani o to, kto był dobrze, a kto źle odżywiony. O tych rzeczach można napisać osobny wpis i zapewne będzie on bardzo ważny, tylko że nie odpowiada na żadne z moich pytań. Ja zadałem kilka bardzo konkretnych pytań dotyczących mechanizmu gospodarczego i pieniężnego, który funkcjonował w Niemczech w latach 30. I specjalnie poprosiłem o nazwiska: kto był teoretykiem, kto ten model rozwinął i kto wprowadził go w praktyce. Zapytałem również o system pieniężny oraz o współczesny kraj, który stosuje rozwiązania będące jego odpowiednikiem. Na końcu zapytałem, kto w Polsce proponuje coś podobnego.A Twoja odpowiedź?Hitler był zły, kradł, mordował, wywoził meble, robił mydło a Braun jest fajny. Rewelacyjnie, rzeczywiście pełna odpowiedź na pytanie. Prawie jak na maturze z ekonomii, tylko bez ekonomii. Najbardziej rozbawiło mnie jednak zdanie:„Jeśli Braun jako jedyny nie chce naśladować programu Hitlera, to znaczy, że tylko Braun nadaje się do kierowania naszym państwem.”To już jest perełka. Wynika z niego bowiem, że jeśli ktoś nie chce naśladować Hitlera, to automatycznie zna się na ekonomii i powinien rządzić państwem. Cóż za przełom w politologii! Można by od razu zlikwidować wszystkie szkoły ekonomiczne. Wystarczyłoby przeprowadzić test:– Czy popierasz Hitlera?– Nie.– Gratulacje, zostałeś premierem.Tyle tylko, że program Brauna, którym jesteś tak zauroczona, nie daje odpowiedzi na moje pytania. I gdyby sam Braun stanął przed tym sprawdzianem, również musiałby się mocno napocić, żeby odpowiedzieć. Co więcej, z jego programu gospodarczego wynika w dużej mierze dokładnie to samo niezrozumienie mechanizmu, o który pytam. Czyli mamy sytuację dość zabawną: Ty nie wiesz, o co pytam, Braun również nie bardzo wie, o co pytam, ale Ty jesteś przekonana, że Braun zna odpowiedź. To już nie jest ekonomia. To jest wiara. Dlatego proponuję prosty eksperyment. Zamiast kolejny raz opowiadać mi o Hitlerze, Warszawie, wagonach, mydle i Braunie, odpowiedz tylko na moje pytania:Kto był teoretykiem tego systemu?Kto rozwinął jego założenia?Kto wprowadził je w praktyce?Jaki system pieniężny wtedy obowiązywał?Jaki współczesny kraj stosuje rozwiązania będące jego odpowiednikiem?Który polski polityk i która partia proponują dziś podobne rozwiązanie?Sześć prostych pytań. Bez wagonów, bez mydła i bez wycieczek do Auschwitz.Jeżeli znasz odpowiedzi - świetnie, chętnie przeczytam. Jeżeli nie znasz, też nic się nie stanie. Wtedy jednak wystarczy napisać: „Nie wiem”. To naprawdę znacznie lepsze niż odpowiadanie na sześć pytań, których się nie zrozumiało, za pomocą siódmego tematu, którego nikt nie poruszał.A Braun?Musisz koniecznie go zapytać. Może przynajmniej on będzie wiedział, o czym rozmawiamy.
mjk1
Tak Panie Romualdzie, chodzi dokładnie o Chiny i Morawieckiego, ale nie o PiS, choć SI tak właśnie to traktuje, dlatego, że jest sztuczna. Babcia miała rację a ja postaram się wszystko wyjaśnić osobnym wpisem. Zapraszam jednocześnie do dyskusji i obiecuję, że na wszystkie pytania szczegółowo odpowiem. Teraz jednak musze odpowiedzieć dwóm oszołomom, którzy, w przeciwieństwie do Pana, kompletnie niczego nie zrozumieli i nawet krótkiego postu przeczytać ze zrozumieniem nie potrafili. Pozdrawiam Pana.
Grzegorz GPS Świderski
Masz problem z wnioskowaniem. Załóżmy nawet, że wszystko, co piszesz o skuteczności gospodarki III Rzeszy, jest prawdą. Nadal nie wynika z tego, że jej model gospodarczy był lepszy. Weź niewolnictwo.Przez bardzo długi czas plantacja bawełny oparta na pracy niewolników była świetnym biznesem. Niewolnicy byli aktywami właściciela, wykonywali prostą, pracochłonną czynność, a właściciel przejmował efekt ich pracy. System działał, zarabiał i konkurował z gospodarką opartą na pracy wolnej, a nawet wygrywał.Czy wynika z tego, że niewolnictwo było ekonomicznie doskonalszym ustrojem? Nie! Wynika tylko tyle, że przy ówczesnej technologii taki sposób organizacji pracy był opłacalny.Potem pojawił się mechaniczny zbieracz bawełny. Jedna z pierwszych takich maszyn wykonywała pracę nawet stu ludzi. I nagle ekonomia się zmienia. Nie potrzebujesz już setki tanich ludzi, których trzeba utrzymywać, pilnować i zmuszać do pracy. Potrzebujesz kilku ludzi, kapitału, maszyny, kwalifikacji i bodźców do efektywnego działania.To samo rozróżnienie trzeba zastosować do III Rzeszy. Niemcy w 1933 roku miały miliony bezrobotnych, niewykorzystane moce przemysłowe i gospodarkę leżącą po wielkim kryzysie. Państwo uruchomiło ogromne wydatki, kredyt, roboty publiczne, a przede wszystkim zbrojenia i zaczęło bardzo szybko wykorzystywać te wolne zasoby. Oczywiście, że produkcja wystrzeliła.Jednak z tego nie wynika, że odkryto lepszy ustrój gospodarczy. Tak samo, jak wysoka rentowność plantacji w 1850 roku nie dowodziła wyższości niewolnictwa. Pokazuje jedynie, że konkretny system dobrze działał przy konkretnym zestawie warunków: ogromnym bezrobociu, niewykorzystanych fabrykach, możliwości administracyjnego kierowania zasobami i gigantycznym popycie państwa finansowanym kredytem.Prawdziwy test zaczyna się dopiero wtedy, gdy kończą się wolne zasoby. I wtedy w III Rzeszy zaczęły pojawiać się problemy z surowcami, dewizami, finansowaniem i inflacją, a gospodarka była coraz bardziej podporządkowywana zbrojeniom.III Rzesza nie jest dowodem na to, że socjalizm, czy to narodowy, czy międzynarodowy, czy oparty na walce klas, czy walce ras, jest lepszym systemem gospodarczym od wolnorynkowego kapitalizmu. Tak jak opłacalność farm bawełny w XIX wieku i prosperity, jakie zapewniała właścicielom, nie jest dowodem na sensowność i opłacalność niewolnictwa. Pomijając oczywiście kwestie moralne, bo nawet jak coś jest bardziej opłacalne, ale niemoralne, to nadal powinno być cywilizacyjnie tępione.Jednak tak się akurat składa, że dziś socjalizm jest już całkowicie ekonomicznie nieopłacalny i jednocześnie jest, bo zawsze był, niemoralny. Hitler go stosował, bo nie miał oporów, by stosować niemoralne metody. Jak się uprzeć, to można by uzasadnić, że kanibalizm jest ekonomicznie korzystny, bo się mięso nie marnuje.
Alina@Warszawa
@mjk1 - oszalałeś! Gdybym codziennie okradała swoich sąsiadów, pozbawiła ich praw publicznych i zmuszała do darmowej, niewolniczej pracy i żywiła tak, żeby szlag ich trafił zanim dożyją do emerytury, to byłabym bogata jak Republika Weimarska i rozwijała się nawet w szybszym tempie! Robiłabym preparaty z trupów i wystawiała w muzeum z drogimi biletami. Wszystkie nieruchomości przepisałabym na siebie, a potem na potomków, żeby byli na zawsze bogaci jak mamusia. Z rodzin sąsiedzkich zrobiłabym w swoich mediach oszołomów, prostaków, niedouczonych i niedomytych chamów, na których nie warto nawet patrzeć. Hitler z samej tylko Warszawy WYWIÓZŁ 40 000 WAGONÓW towarowych pełnych mebli, dzieł sztuki, wyposażenia mieszkań, kościołów, urzędów, pałaców, zakładów przemysłowych, infrastruktury technicznej. To samo robili w całej Polsce! Nawet ludzi przerabiali na mydło w obozach koncentracyjnych, o czym ostatnio nikt nie wspomina, bo pewnie na mydło byli przeznaczeni dobrze odżywieni Polacy, a nie żydowska biedota. Od jakiegoś czasu o mydle z ludzi nikt nie wspomina, bo ponoć to jest to kłamstwo... Pewnie kolejne do sprawdzenia! Jeśli Braun jako jedyny nie chce naśladować programu Hitlera, to znaczy, że tylko Braun nadaje się do kierowania naszym państwem. 
Romuald
Nie ukrywam, że wrzuciłem Pański wpis w AI i otrzymałem odpowiedź: wynika że w chodzi o Chiny i PiS oraz M. Morawieckiego, jest to o tyle ciekawe, że w Chinach (jak dla laika którym jestem) to się sprawdza, na tyle na ile interesuje się Chinami, a czy PiSowi w Polsce udawało się taka polityka gospodarcza, nie wiem choć mi jako JDG żyło się znacznie lepiej niż teraz.Co do III Rzeszy, wiem z opowiadań babci - z Kociewia a 3/4 rodziny było w Berlinie (krawiec z własną pracownią, restaurator, 3 brat pradziadka mi umknął) chwalili sobie gospodarkę za Hitlera i to że wielodzietne rodziny (zapewne mówili o sobie) miały się dobrze.
Do wpisu: Pułapka na Konfederację – stan na wrzesień 2026
Data Autor
Alina@Warszawa
@u2 - A Ty rozwaliłeś jakiś pomnik UPA w Polsce jak Braun? Czy może raczej budowałeś?
u2
Wymoczek z tego Brauna, widać nigdy nie pracował fizycznie. W ten sposób nigdy nie rozwali tego kamienia :)x.com
mada
To był prof. Mirosław Piotrowski na kanale Stanisław Krajski.Próbowałem to szybko znaleźć ale potrzeba na to czasu. A może to niepotrzebne.
Do wpisu: Blogerski AI Slop
Data Autor
Dark Regis
Rozwiązanie musi być różniczkowalne z tego względu, że musi jakoś pasować do równania różniczkowego, w którym użyto różniczek potencjalnego rozwiązania ;). Chodzi o zupełnie inny problem, który wychodzi przy badaniu równań różniczkowych cząstkowych - rozwiązanie może nie być funkcją, tylko dystrybucją. Jeśli rozważamy osobliwości wyrażone pojęciem "nieróżniczkowalności", to mówimy zazwyczaj o dziwniejszych przestrzeniach, gdzie różniczkowanie nie jest tym klasycznym znanym ze szkoły. Wtedy taki operator różniczkowy może działać na przestrzeni obiektów "różniczkowalnych" zupełnie nieintuicyjnie.DLMF: §18.19 Hahn Class: Definitions ‣ Askey Scheme ‣ Chapter 18 Orthogonal Polynomials
Grzegorz GPS Świderski
W ogólności się zgadzam. Niektóre dowody matematyczne przekraczają ludzkie możliwości nie z powodu niewystarczającej inteligencji, lecz niewystarczającej mocy obliczeniowej przy wykonywaniu dowodu. Przykładem jest choćby twierdzenie o czterech barwach. Zostało to udowodnione przed powstaniem LLMów, ale jak już istniały komputery i mogły szybko liczyć. Matematycy wymyślili wszystkie kombinacje, które trzeba sprawdzić, ale wykonanie tego etapu ręcznie, na kartce czy tablicy, było praktycznie niewykonalne, bo trwałoby dziesiątki lat. A komputer to policzył w kilkadziesiąt dni. Dowód był przez lata kwestionowany, bo i sprawdzenie ręczne też by bardzo długo trwało. Trzeba więc było zaufać poprawności programu i sprzętu, co jest problemem epistemologicznym.Jednak w kwestii Naviera-Stokesa jest inaczej. Klasyczne równania Naviera–Stokesa nie modelują zjawisk takich jak kawitacja przy prędkościach zbliżonych do prędkości dźwięku. Matematyczny problem milenijny nie pyta, czy prawdziwa woda może fizycznie osiągnąć nieskończoną prędkość, tylko pyta, czy matematyczny obiekt zdefiniowany przez dany układ równań różniczkowych cząstkowych może w skończonym czasie przestać mieć różniczkowalne rozwiązanie. Trudność nie leży w mocy obliczeniowej, tylko w konceptualnej strukturze dowodu. Więc jeśli się potwierdzi wkład AI w ten wynik, to byłby czymś jakościowo innym niż brutalna siła z czterech barw czy z problemów kombinatorycznych. To byłoby bliższe generowaniu nowej matematycznej idei niż przeliczaniu przypadków.