Otrzymane komantarze

Do wpisu: Cieszysz się, że już piąteczek? Błąd! Możesz nie doczekać…
Data Autor
Z calym szacunkiem i sympatia do pani musze stwierdzic,ze pani niewiele rozumie. My (nie zwiazani ze srodowiskiem SZ) pragniemy Wam pomoc.. Pomoc w porzuceniu    "skory Lekarza" w ktorej tkwicie cale swoje zycie. i powrotu do bycia znowu zwyklymi,normalnymi  ludzmi. Nie mam watpliwosci,ze ta "skora" zaczyna pania uwierac i rozumie jak bardzo ogranicza jako czlowieka Moze to jest powodem pani tutaj obecnosci.Wyjscie poza zawod ,ktory reprezentujecie i dynamiki z nim zwiazane pomoze   zmieni percepcje i rozumienie otaczajacego Was swiata..Pozwoli rowniez zobaczyc i rozumiec lepiej  innych ludzi. Juz zapomnieliscie co to  znaczy byc "soba"...Prosze uwierzyc mi ,jest zycie poza byciem "lekarzem"..I jest ono zupelnie inne. Mam doskonale kontakty z moja byla zona ,ktora jak pani jest lekarzem. Ona juz wie jaka cene zaplacila za ta "skore" ktora nosila przez wiekszosc swojego zycia i rozpaczliwie walczy o powrot do normalnosci..do samej siebie.Pomagam jej w tym.. Tak jak wczesniej sarkastycznie stwierdzilem kompleks "swietej krowy" w Waszym srodowisku doprowadza do deformacj osobowosci i deprawacji duchowej. Co jeszcze w temacie "diagnozowania" z imienia i nazwiska..Relacje miedzyludzkie sa interpersonalne z imienia i nazwiska..Zycie blogowe rowniez..Dlatego cenie pani i Loska odwage..
Z calym szacunkiem i sympatia do pani musze stwierdzic,ze pani niewiele rozumie. My (nie zwiazani ze srodowiskiem SZ) pragniemy Wam pomoc.. Pomoc w porzuceniu    "skory Lekarza" w ktorej tkwicie cale swoje zycie. i powrotu do bycia znowu zwyklymi,normalnymi  ludzmi. Nie ma watpliwosci,ze ta "skora" zaczyna pania uwierac i rozumie jak bardzo ogranicza jako czlowieka Moze to jest powodem pani tutaj obecnosci.Wyjscie poza zawod ,ktory reprezentujecie i dynamiki z nim zwiazane pomoze   zmieni percepcje i rozumienie otaczajacego Was swiata..Pozwoli rowniez zobaczyc i rozumiec lepiej  innych ludzi. Juz zapomnieliscie co to  znaczy byc "soba"...Prosze uwierzyc mi ,jest zycie poza byciem "lekarzem"..I jest ono zupelnie inne. Mam doskonale kontakty z moja byla zona ,ktora jak pani jest lekarzem. Ona juz wie jaka cene zaplacila za ta "skore" ktora nosila przez wiekszosc swojego zycia i rozpaczliwie walczy o powrot do normalnosci..do samej siebie.Pomagam jej w tym.. Tak jak wczesniej sarkastycznie stwierdzilem kompleks "swietej krowy" w Waszym srodowisku doprowadza do deformacj osobowosci i deprawacji duchowej. Co jeszcze w temacie "diagnozowania" z imienia i nazwiska..Relacje miedzyludzkie sa interpersonalne z imienia i nazwiska..Zycie blogowe rowniez..Dlatego cenie pani i Loska odwage..
Nie wiem dlaczego Pani uporczywie wraca do pijaństwa w służbie zdrowia,przecież ten proceder picia w pracy był uprawiany jak Polska długa i szeroka ,bo pito wszędzie .Pito bo władze które same piły pozwalały a dlaczego ,to już dawno zdiagnozowane i nie ma sensu wracanie.Dziś proceder picia w pracy jest zjawiskiem marginalnym i zawzięcie tępionym a dlaczego to tez wiadomo. Nie rozumiem Pani zgorszenia wydanym przyjątkiem przez chirurgów wraz z personelem a personel dodatkowo zapewnił występy artystyczne,skoro związki zawodowe tego nie zapewniały.Co do tego przyjęcia to nie wierzę aby pito CCK bo czego a czego ale szlachetnych alkoholi nigdy w tym środowisku nie brakowało nawet tu produkowanych .. Nie uwierzę też ,że młoda lekarka odmawiała udziału w takich imprezach integracyjnych ,odmowa to won z miasta na głębokie zadupie jako element podejrzany i nie potrafiący być w kolektywie.. Prosić czy grozić co niektórym lekarzom aby złożona przysięgę traktowali poważnie ,przykładali się do pracy i poszerzali swoja wiedzę nie ma sensu ,to zrobi niewidzialna ręką rynku a konkretnie przegrywane procesy za błędy i rosnące obowiązkowe ubezpieczenia bo tam też potrafią liczyć i nie ubezpiecza lekarza który przegrywa procesy o odszkodowanie i nie zatrudni też inny pracodawca z powodów jak wyżej . Jeszcze będą powiększali swoje prywatne cmentarze ale do czasu .Trzeba jeszcze trochę czasu aż wszystko znormalnieje a w tym relacje lekarz-pacjent.Nim się tego doczekamy to należy tepić leni ,nieuków ,wyznawców tumiwisizmu i innych drani niezależnie jakie literki maja przed nazwiskiem i stanowisko..Każdy ma z nas jedno zycie i to zycie powierzamy w ręce lekarzy a ten który nas tego pozbawi bo zaniedbał powinien odpowiadać jak za zabójstwo ..  
Filovera
W pewnym sensie już diagnozujecie, wpisując na forach internetowych komentarze dotyczące konkretnych lekarzy z imienia i nazwiska.
Kompleks "swietych krow" wszechobecny w srodowisku medycznym. Powinien byc od dawna uznany jako Jednostka Chorobowa i znalezc sie w ICD-10. My,pacjenci bedziemy diagnozowali u kogo stwierdzono ta chorobe :-))  
Filovera
Cześć Jego pamięci.
Filovera
Hm, androny nie androny, ale ja miałam przyjemność z pisania, a pan Poliszynel pewnie teraz cierpi z powodu poczucia straty czasu na czytanie. No cóż, nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Pozdrawiam :-)
paparazzi
Miałem kolegę sanitariusza w Pogotowiu Ratunkowym w 100 tysięcznym mieście. Pojechali na wezwanie do dziecka z bólami brzucha. Wszyscy byli pijani oprócz niego. Tak się złożyło, lubił tez wypić. Młody lekarz "sztywny" nie dal się obudzić wiec "Doktor" wziął torbę i poszedł. Obadał dzieciaka swoim doświadczeniem oznajmił werdykt-ślepa kiszka. Zabrali dziecko do szpitala, lekarze zdecydowali natychmiastowa operacje. Nie wiem czy uratował mu życie ale plotka poszła w miasto i od tego momentu wszyscy wołali go "Doktor". Ekscentryk, intelektualista, mierziła go Polska wyjechał do Szwecji pod koniec lat 70 i tam zmarł.Cześć Twojej pamięci Zbyszku.
zazdraszczam Autorowi sytuacji psycho-bytalnej, że ma czas, aby pisać takie androny. A obowiązkowy podatek na placebo opieki zdrowotnej przy polskim ewenemencie w skali świata z przed paru lat, tzw. aferze "łowców skór" (życie ludzkie ok 1 tyś zł) tym bardziej podważa jakikolwiek sens zawracania sobie tym tyłka.
Filovera
Porusza Imć Waszeć tak wiele wątków. Wszystko ma co najmniej dwie strony. Co do procedur. Moim zdaniem odczłowieczone, nie spowodują, że człowiek będzie mniej podatny na korupcję. Bo problem skłonności ludzi do korupcji leży gdzie indziej, ale o tym jeszcze kiedyś napiszę. Planowanie? Tak, wymaga zmian i poprawienia, ale z piasku bicza nie ukręcisz. Lekarzy jest za mało, a jeśli jeszcze zaczną wypowiadać klauzulę opt-out, co ma nastąpić na jesieni, okaże się, że braki są jeszcze większe. Opieka medyczna nie może być oparta na co dzień na działaniu znanym w zarządzaniu kryzysowym oraz rozwijaniu i zwijaniu szpitali polowych. O ile, oczywiście, dobrze zrozumiałam wpis Waszmości.
Filovera
Zawsze zostaje doktor Google.
Filovera
Herodot pisał w  "Dziejach" o Babilonii, że "nie ma tu lekarzy". Chorzy wynoszeni byli na place miejskie i szersze ulice, a przechodnie zapytywali się o ich choroby, udzielając porad na podstawie własnych doświadczeń. Nie wolno im było milcząco przejść, nie zapytawszy się, na co cierpią. Czymże innym są dziś fora internetowe, jak nie formą samopomocy? Zasada ta sama, tylko technika różna.
Anonymous
"Urzędników, których jedyną rolą jest "wyjaśnianie" specjalnie pokomplikowanych przepisów, żeby nie daj Bóg ludzie masowo z ulg nie skorzystali, może swobodnie zastąpić gra w Tetrisa albo w Kierki."-  Po prostu BINGO. "Procedury zawsze powinno się "odczłowieczać", ponieważ wszystko, co jest "uczłowieczane", to prowadzi szybko do korupcji, uznaniowości..." - Tak. Pamiętając o nieomijaniu cudzysłowów. Obecny problem jest dosłownym odczłowieczaniu medycyny - na co zwraca uwagę autorka bloga. Procedury, wytyczne, dyrektywy i podobne przenoszą równowagę w stronę ich schematycznej realizacji a nie potrzeb pacjenta. Katastrofa koło Pcimia to zadanie właśnie do działań centralnie planowanych, schematycznych. Od tego są służby ratunkowe, SORy i sieci szpitali (niekoniecznie rozumianych po radziwiłłowsku). Doceniam żart z TIRem. Jest w tym zresztą dużo prawdy o... szpitalu polowym. "...wszystko załatwiają niewidzialne ręce..." Tam gdzie pacjent ma szansę decydować o sobie (np. nie jest nieprzytomny) i ma wolny wybór (nie wyręcza go decydent i procedura) jego ocena potrzeb i wydatków jest skuteczniejsza i tworzy efekt tzw. niewidzialnej ręki rynku. A jest to większość sytuacji i większość wydatków. "Brakuje lekarzy" Zgodzę się z sensem interwencji państwa właśnie w tych strategicznych działaniach (np. przez zakontraktowanie dyżurów chirurgicznych). W pozostałych przypadkach interwencja prowadzi do tego co jest, czyli braku lekarzy. Lekarzy, o ile brakuje (bo nie wiemy jak jest w rzeczywistości), brakuje z powodu działań administracyjnych przeszkadzających w wykonywaniu zawodu.
Dark Regis
To jeszcze jeden argument za do poprzedniego tematu. Ogólnie rzecz biorąc świat powinien zacząć odchodzić od wąskich gardeł zależnych od ludzi ułomnych i słabych moralnie. Urzędników, których jedyną rolą jest "wyjaśnianie" specjalnie pokomplikowanych przepisów, żeby nie daj Bóg ludzie masowo z ulg nie skorzystali, może swobodnie zastąpić gra w Tetrisa albo w Kierki. Wtedy im sprytniejszy petent, tym łatwiej dorwie się do miodu. Jak w naturze. Ale urzędnik będzie potrzebny, tyle że do pilnowania, by każdy grał na własne konto, lecz niech siedzi w klatce i patrzy na cyfry, a nie na ludzi. Obecna cyfryzacja, gdzie papierki można składać przez Internet, a nawet zakładać firmę, zmieniać profil działalności, zawieszać w okresie gospodarczej posuchy, to jest właśnie to rozwiązanie. Odpada cały rytuał, który dotąd był najważniejszy przy załatwianiu spraw w urzędzie "czy będę dostatecznie dobrze się prezentował przed panią Jolą albo panem Wieśkiem". Procedury zawsze powinno się "odczłowieczać", ponieważ wszystko, co jest "uczłowieczane", to prowadzi szybko do korupcji, uznaniowości, pozwala zasiedlić siedlisko ludziom małym, złośliwym, nikczemnym, socjopatycznym, a nawet pospolitym kryminalistom korzystającym z każdej dobrej okazji. Szybko mnożą się tam rodzinki, przychodzą kumplesie, a w najbardziej radykalnej formie dorywa się do przyczółka jakaś obca narodowość. Widać te efekty wyraźnie w kaście sędziowskiej. W szpitalach jeszcze bardziej. Tak więc im mniej twarzowania przed komisjami, decydentami, niezastąpionymi kierownikami Aniołami, tym lepszy system. Brakuje lekarzy? A może po prostu brakuje planowania strategicznego w służbie zdrowia, które to planowanie będzie nakierowane na optymalizację wykorzystania sił i środków, a także na znajdowanie rozwiązań niestandardowych w sytuacjach nadzwyczajnych. Przykładowo (puśćmy wodzę fantazji, a co?), gdy zdarzy się katastrofa kolejowa koło Pcimia, to nie ma potrzeby od razu zwozić denatów do szpitalika powiatowego w Pcimiu, a potem z braku miejsc targać ich szaleńczo po całej Polsce karetkami w te i we wte. Dużo prościej jest mieć personel latający, któremu PKP podstawia specjalny wagon będący salą operacyjną, laboratorium itp. plus ciąg kuszetek, które posłużą, za oddział. Trzeba szybciej urządzić szpital polowy, to bierzemy pana doktora Marka i pożyczamy TIR-a z masarni jako "podłogę" (żart). Takie to trudne? Oczywiście, że tak, jeżeli myśli się, że wszystko załatwiają niewidzialne ręce, krasnoludki albo joga małych palców. W świecie zatomizowanych stosunków społecznych jest to po prostu herezja. Liberałowie nazwą to z miejsca komunizmem, komuniści wojskiem i braniem w kamasze, a może i ksiądz dobrodziej nie pokropi, nie wiedzieć czemu i wyjdzie standardowo kicha. Ludzie po prostu za dużo myślą o sobie, a za mało o skutecznym rozwiązaniu problemu, dlatego im tak kiepsko to urządzanie świata wychodzi.
mada
efekt placebo: "mówmy: - wszyscy są zdrowi w sobotę i w niedzielę - i wszyscy będą zdrowi" a przykład rozwiązania problemów służby zdrowia w Babilonii pokazał Herodot
Anonymous
Tym co w PRLu na dyżurach bywało. A efekt placebo? Na czym jest oparty? No nie na przekonaniu, że to spirytus jest movens.
Filovera
A czymże to zgorszyłam pacjentów? I co ma do tego efekt placebo?
Anonymous
Szanowna Pani Doktor! To było dawno i w PRLu. Proszę nie gorszyć pacjentów. Chyba przywiązuje Pani należytą wagę do efektu placebo?
Do wpisu: Koniec lekarza? Rozważania o postępie, czasie i odległości
Data Autor
Dark Regis
ad 1) Zmiana w sposobie modelowania epidemii jest widoczna tu: fuw.edu.pl 2) Chronobiologia to musi być coś niezwykle interesującego dla takiego pasjonata nauki jak ja ;) W ostatnich latach w naukach nastąpiło faktycznie oderwanie od opisywania rzeczywistości, na rzecz tworzenia nowej rzeczywistości. Widać to wyraźnie w dziedzinach takich jak ekonomia (próba wyjścia na przeciw wyzwaniom, kiedy roboty i komputery masowo odbiorą pracę i środki do życia ludziom. Można tu wymienić dochód gwarantowany, uczenie ustawiczne w sensie bycia częścią pracy zawodowej (ten system jest powszechny w Niemczech), kryptowaluty. Inżynieria genetyczna i GMO to najbardziej znany przykład z biologii, ale nie tylko to. Obecnie intensywnie rozwija się dziedzina zwana syntetyczną biologią. Powstało więcej dziedzin z przydomkiem "syntetyczna". Jest np.: a) syntetyczna fizyka - isea2011.sabanciuniv.edu b) syntetyczna kosmologia, o której dopiero się mówi, wygląda jakby była częścią syntetycznej fizyki, ale ma dużo śmielsze plany. Chce np. odpowiedzieć na pytanie, czy możliwe jest istnienie innych wszechświatów, a gdy założymy jakiś podstawowy model cząstek i oddziaływań, to czym w tym modelu będą pojęcia materii, czasu, przestrzeni, a być może także życia :/ (tchnienie science fiction, ale ludzie naprawdę o tym dyskutują). c) ekonofizyka - połączenie fizyki z ekonomią d) nanotechnologia, którą z pewnością można nazwać syntetyczną technologią wzorowaną na biologii i robotyce. Szacuje się, że to może być przełom w medycynie w zakresie rozprowadzania leków i substancji czynnych w organizmie, np. leczenie chorób genetycznych. Są bezpieczniejsze niż wirusy i fagi. e) syntetyczna ekologia - wynika z synt. biologii, ale także próbuje się zajmować społecznościami (jak koloniami bakterii), współpracą, dobrym modelowaniem organizmów, f) syntetyczna socjologia, jw. ale dotyczy społeczeństw i organizacji. To ciekawe podejście, bo takie zjawiska jak dzielnice nędzy, przestępczość, analfabetyzm, bezrobocie, głupota i lemingowatość, będzie można modelować matematycznie i traktować analogicznie do zanieczyszczeń w ekologii lub epidemii w biologii. Są one niezwykle podobne do zanieczyszczania przyrody przez przemysł ciężki w XIX i XX w., tyle tylko, że powodują je ideologie, religie, prawa, stosunki społeczne, polityczne i gospodarcze. 3) "lekarza-mamematyka-informatyka" - to dzieje się na naszych oczach. Jeśli nie damy się przygnieść bezmyślnemu islamowi, liberalizmowi lub lewactwu, to w Europie może powstać pierwsze w historii społeczeństwo już nie tyle technokratyczne, co merytokratyczne. To oczywiście kłóci się rażąco z systemem demokratycznym, gdzie w wyborach na szefa państwa może wystartować byle idiota.
Po co ten sarkazm szanowna pani ? Konkluzja Adwersarza jak najbardziej trafna. Chce pani otwartej dyskusji na swoim blogu czy balochwalczej Kongregacji ,pjejacej z zachwytu z kolejnych frazesow ,ktore od pani uslysza.. Ciekaw jestem czy wziela pani kiedys lapowke w jakiejkolwiek formie  od pacjenta ?
Dark Regis
Muszę tu parę spraw od ręki wyjaśnić, gdyż media popularyzujące naukę robią straszliwe zamieszanie w umysłach widzów zaciekawionych tymi sprawami. Zwłaszcza mam tu na myśli nową Sondę lub Galileo. Temat medycyny był już tam poruszany kilkakrotnie. Zupełnie analogicznie ma się sprawa z gazetami o profilu popularnonaukowym. 1) Może zacznijmy od tych epidemii. Temat został sformułowany jeszcze w czasach burzliwego rozwoju cybernetyki i był modelowany za pomocą modnych wtedy środków wyrazu, czyli rachunku różniczkowego, a konkretnie równań różniczkowych cząstkowych bardzo podobnych do tych, które spotykamy w modelowaniu pogody (Lorenz), reakcji chemicznych (Biełousow-Żabotyński), w których z różną intensywnością substancja X powstaje i rozpada się, problemów populacyjnych typu drapieżnik-ofiara (Lotka-Volterra), wreszcie we współczesnych modelach ekonomicznych. To były czasy ogólnej teorii systemów, gdzie starano się znaleźć na siłę nowe zastosowania starych koncepcji w nowych dziedzinach. Niestety, są to metody ładne w sformułowaniu, ale koszmarne w zastosowaniu, czyli obliczeniach i wyciąganiu użytecznych wniosków. Po prostu rzeczywistość nie daje się wyjaśnić przy użyciu jedynie funkcji gładkich, a użyteczne rozwiązanie problemu wcale nie musi być funkcją. Ja już tu kiedyś pisałem o dystrybucjach (archiwum). W tamtych czasach też bardzo popularne w matematyce stawały się tzw. metody elementu skończonego (1950) i metody Monte-Carlo (szczyt publikacji około 1950). Było to kompletnie nowe podejście do modelowania i miało ścisły związek z rozwojem komputerów i powstaniem informatyki. Metoda elementu skończonego jest bardzo blisko związana ze wspomnianymi transformatami falkowymi poprzez dziedzinę matematyki zwaną analizą funkcjonalną (przestrzenie Banacha, Hilberta, operatory liniowe i te rzeczy). Metody Monte-Carlo zaś to probabilistyka, odrębny paradygmat w matematyce, ale to długa historia do opowiadania. W każdym razie, reasumując, współczesne modele są stochastycznymi równaniami różniczkowymi, napędzanymi uogólnionymi ruchami Browna (błądzenie przypadkowe, dyfuzja), których rozwiązania są procesami stochastycznymi, a nie funkcjami. Mogą one mieć "rozwiązania", czyli trajektorie procesu, które są funkcjami i to nawet ciągłymi, tak jak w poprzednim sensie, ale nie muszą. W każdym razie widać jak wyłonił się w ostatnich latach zupełnie nowy rodzaj modelowania w nauce. Mnie osobiście zaintrygowało pojęcie fraktalnego ruchu Browna i ogólnie dopatrywanie się fraktali w każdym rodzaju sygnału mającego wygląd dość chaotyczny. Jeszcze 25 lat temu było to niemożliwe, a na uczelni próbowano w zupełnie innym kierunku rozwijać geometryczną teorię miary. Choć dziś geometria i miara może już być fraktalna i definiować różne ciekawe rodzaje operatorów, to po prostu kiedyś nikt tego jeszcze nie zauważył i nie skojarzył.
No niezupelnie.Do apteki potrzebna jest recepta.A ta moze tylko wypisac lekarz..Wiec trzeba go "odwiedzic" a FOZ ZUS ,czy prywatny pacjent jak ja oplaca ta wizyte..I tak sie to kreci.. Czy wirtualny "lekarz" bedzie wypisywal recepty ? Czy odpowiednio zaprogramowany software "lekarza" sprawi ,ze farma-korporacje beda decydowaly jakie leki tylko wlasnej produkcji bedzie ow "lekarz"przepisywal ? Jezeli tak to zmiany sa niepotrzebne bowiem obecni lekarze "siedza w kieszeniach: farma-korp i przepisuja tylko leki produkowane przez swoich mocodawcow.. Czy dojdzie do "specjalizacji" aptek (jak obecnie" gdzie owe recepty wydawane przez wirtualnego "lekarza"beda akceptowane przez apteki majace porozumienie tylko z pewnymi producentami. Duzym zaskoczeniem dla mnie bylo ,kiedy na Slasku,apteka  w duzym Mall, nie moglem kupic generycznej aspiryny..Prowadzili tylko sprzedaz orginalnej Bayer-owskiej..2-krotnie drozszej od generycznej.. Obecna tutaj pani dr. nie jest gotowa na rzeczywista otwarta dyskusje...Gladkie slowka,pol-prawdy ..Typowy przyklad srodowiska ,ktore reprezentuje..:-))  
Czesław2
Komputerów-lekarzy jeszcze nie ma, ale jest internet. No i on zastępuje lekarza. Ludzie siedzą w internecie i "się" leczą szukając porady na forach. Następnie swoje znaleziska konsultują z sąsiadką. Po czym następuje owocna wizyta w aptece.
Filovera
Bardzo dziękuję za tak pogłębiony komentarz i załączone linki. Zastosowania matematyki w medycynie i zdrowiu publicznym są niezwykle ciekawe, np. wykorzystanie modelowania matematycznego do analizy szerzenia się epidemii i prób przewidywania procesów epidemicznych, wykorzystaniu teorii zbiorów rozmytych do analizy danych wieloznacznych lub nieprecyzyjnych, np. ustalanie dawki leku. Niezwykle ciekawy jest też cały obszar wiedzy zwany chronobiologią, w której do analizy rytmów różnych procesów zachodzących w organizmie też stosuje się metody analizy matematycznej. A lekarz-informatyk? Czyżby kolejny typ lekarza na ścieżce kształtowania się zawodu lekarza - od lekarza-kapłana w zamierzchłych czasach, przez lekarza asklepiadę i kilka innych typów, do lekarza-mamematyka-informatyka w zbliżającej się wielkimi krokami przyszłości? Może!
Dark Regis
To jest absolutnie pewne. Analiza falkowa (wielorozdzielcza) jest dziś w stanie wykrywać w wykresie rytmu serca choroby, których najlepszy lekarz nie zobaczy jeszcze miesiące lub lata. To nie jest żadna sztuczka, jak z magnesami przykładanymi do pięt, albo wodą z węża na wszystkie choroby, ale po prostu czysta matematyka. Wahania rytmu serca z założenia są strukturą bardzo złożoną i fraktalną. Nie mają nic wspólnego z idealnym okresowym cyklem. W sygnale zapisane jest więc dużo więcej niż tylko sam fakt prawie cyklicznych skurczów, ale człowiek nie jest w stanie przetworzyć takiej ilości danych. Mogę podać jeszcze inne analogiczne zagadnienia, rozwiązywane kiedyś właśnie dzięki analizie wielorozdzielczej: 1) wykrywanie anomalii w pracy silnika lub urządzenia, 2) wykrywanie i rozpoznawanie typu okrętu po hałasie jego śruby (to była praca na cywilnej uczelni w USA, badacz podobno zaginął, a materiały przejęło wojsko - dane z wykładu na UW), 3) dopasowywanie odcisków palców na podstawie bazy policyjnej (książka), 4) wykrywanie montażu i retuszu w zdjęciach plgrid.pl www2.im.uj.edu.pl gdr.geekhood.net ics.p.lodz.pl dbc.wroc.pl To może wygląda koszmarnie dla kogoś, nie mającego styczności z matematyką lub informatyką, ewentualnie z fizyką, ale w rzeczywistości mówi o rzeczach dość oczywistych. Zwykle wykład zaczyna się od omówienia klasycznej transformaty Fouriera i pokazania, że w wielu przypadkach zachowuje się źle, bowiem rozwinięcia w szereg Fouriera "machają ogonami" ;). Znaczy to mniej więcej tyle, że gdy dopasowujemy jakieś przeskalowane sinusy do różnych wykresów funkcji, to najpierw robimy przybliżenie grube, potem do tego co zostanie dopasowujemy mniejszy i gęstszy sinus itd. aż do nieskończoności. Błąd "machający ogonem" polega właśnie na tym, że sinus rozciąga się od minus do plus nieskończoności, czyli nie jest zlokalizowany. Falki zaś są określone na króciutkim przedziale, więc nie "machają ogonem", są skalowane i rozciągane za pomocą dyskretnych wartości, a więc zmniejsza się istotnie liczba danych potrzebnych do opisu sygnału, wreszcie zachodzą analogiczne zależności w zakresie przejść pomiędzy dziedzinami czasu i częstotliwości (taka analogia do nieoznaczoności Heisenberga): fuw.edu.pl Gdy pojawią się wyniki wiążące inne dane, jak wahania ciśnienia, ilości określonych związków we krwi itp., to także inne diagnozowania zostaną odczłowieczone dla dobra pacjenta. Tu nie ma co włosów rwać, ale szykować się na nadejście zawodu hybrydowego: lekarz/informatyk do nadzorowania całego procesu plus technicy do obsługi aparatury i baz danych.