O tym, dlaczego wrony powinny leczyć dziewczynki…

Wszyscy piszą o poważnych i ważnych sprawach: obrzydliwej ubeckej manifie, wyborach we Francji, rzekomych? prawdziwych? podziałach na prawicy i wielu innych problemach. Ale dziś jest niedziela, więc może przyda się przynajmniej na chwilę wytchnienie od tego, co i tak dopadnie nas w poniedziałek? By ostudzić rozpalone polityką głowy, nie ma to, jak cofnąć się do czasów dzieciństwa. Wszak każdy z nas, teraz poważnych i ważnych ludzi, zaczynał jako dziecko. Odszukajmy je na w sobie i spróbujmy słowami pewnego opowiadania odpowiedzieć na pytanie: dlaczego wrony powinny leczyć dziewczynki?

***
Dochodziło południe. Weronika leżała w łóżku, otulając się kołdrą po samą szyję. Łzy z powodu bólu gardła mieszały się z tymi z żalu. Miała iść dziś pierwszy raz do przedszkola. Czekała na ten dzień od miesięcy. Od tygodni miała już naszykowaną wyprawkę. Kredki w kolorach, o jakich do niedawna mogła tylko śnić, i bieluteńkie kartony jak tafle jezior pełnych mleka. Weronika codziennie układała je w plecaku w kaczuszki. Brała swoje skarby do ręki i marzyła, jak wyjmuje kredki z pudełka i stawia nimi kreski, kropki, linie i zamalowuje karton, jeden, drugi, wiele, wiele kartonów.
Dziewczynka ze smutkiem rozejrzała się po pokoju. Na krześle leżał plecak, ale nawet kaczuszki zawiedzione opuściły dzioby. Tylko wisząca na oparciu krzesła bluzka uśmiechała się półkolem kołnierzyka. I pocieszała: wszystko będzie dobrze! Ale jak to? Przecież dziś miał być ten dzień – pomyślała Weronika – a teraz leży w łóżku, siąpi nosem i kaszle.
–  Musimy iść do lekarza – usłyszała ciepły głos mamy. – Choć, ubiorę cię.
Gdy dziewczynka dotarła z mamą do przychodni, poczekalnia świeciła już pustkami. Wszystkie dzieci są w przedszkolu, tylko ja nie – pomyślała Weronika i zachlipała. Przysiadła na brzegu krzesła. Z przeciwległej ściany spoglądał na nią jakiś bobas ze smoczkiem. „No tak, ty jesteś jeszcze za mały, aby iść do przedszkola” – zamruczała dziewczynka. Nagle, tuż nad jej głową, rozległ się krzyk:
– Dziecko, rusz się!
Dziewczynka wzdrygnęła się, spojrzała w górę i skuliła w sobie. W tej samej chwili zapragnęła zniknąć. Oczyma jak szpilki patrzyło na nią jakieś ptaszysko. Wrona – pomyślała z obawą dziewczynka – ale dlaczego dziób ma cały w jagodach?
–  Czy może pani pospieszyć córkę? Ja już muszę wyjść! – zaskrzeczała wrona.
– Choć córciu, pani doktor czeka – wyszeptała czule mama.
Dziewczynka, chowając się za mamę, weszła do gabinetu. Zza niewielkiego biurka rozległo się krakanie.
– Niech to dziecko szybciej się rozbiera. Mówiłam, że mi się spieszy. Jaka ona ślamazarna. Co z niej wyrośnie! – marudziło ptaszysko.
Weronika, stojąc z głową zaplątaną w koszulkę, poczuła nagle dotyk kostki lodu na plecach – jednej, drugiej, z prawej strony, z lewej, u góry, u dołu. A potem z przodu. Zadrżała. Nie zdążyła nawet zapłakać z zimna, gdy przeszył ją ból. To wrona zerwała jej z głowy koszulkę, pociągając mocno za ucho. Dziewczynka jęknęła i zacisnęła oczy, by zatrzymać łzy. Do końca badania myślała już tylko o plecaku, kredkach i kartonach.
Po powrocie do domu natychmiast zajrzała do kaczuszkowego plecaka – wszystko było na miejscu. Zmęczona położyła się do łóżka, naciągnęła kołdrę, aż po czubek głowy. Ogarnęła ją ciemność, poczuła ciepło…
– Szybciej, szybciej! – zaskrzeczała znowu wrona. – Co z ciebie wyrośnie? Co z ciebie wyrośnie? – rozdarło się i zamachało skrzydłami ptaszysko, aż posypały się pióra i skłębiły w powietrzu jak chmura atramentu.
– Idź stąd sobie! – usłyszała nagle wystraszona dziewczynka i zobaczyła misia wychodzącego z ciemności. Miał naderwane uszko. W łapkach trzymał kredki. Ich ostrza wycelowane były prosto we wronę.
– Idź sobie stąd! Nie potrzebujemy cię! – zawtórowała misiowi lalka i zamachała kartonami.
–  Córciu, obudź się! Cała się spociłaś! Musisz się przebrać i wziąć lekarstwo – tym razem to głos mamy, jakby zza ściany z waty, dobiegł do uszu dziewczynki.
Weronika wyjrzała spod kołdry. Na poduszce leżał miś. Pluszak tajemniczo łypał okiem i uśmiechał się od uszka do uszka. – Ooo, i ty tu jesteś! – uradowała się dziewczynka na widok leżącej obok misia lalki. Rok temu uszyła ją ze ścinków mama, by umilić córce pobyt w szpitalu.
Dziewczynka przytuliła lalkę do policzka. Pogłaskała ją po wełnianych włosach.
– Wiem już, co ze mnie wyrośnie – wyszeptała przyjaciółce-szmaciance – Tylko nie mów nikomu. To będzie nasza tajemnica, dobrze? – dodała i, nie czekając na odpowiedź lalki, powiedziała z powagą: – Będę panią doktor. Ale nie taką wroną jak tamta. A jutro poproszę mamę, by przyszyła ci uszko – powiedziała już do misia z uśmiechem Weronika i pocałowała go w pyszczek.
Dziewczynka spojrzała na plecak – wciąż leżał na krześle – i na bluzkę.
Ta uśmiechała się całą sobą od rękawa do rękawa.

***
Jeśli dotrwałeś Drogi Czytelniku do końca, to wiedz, że wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń nie jest przypadkowe. I nie czyń mi zarzutu, że tekst może infantylny, wszak uprzedzałam, że poszukamy w sobie tego prostego, dziecięcego widzenia świata. A że to, kim teraz jesteśmy, wynika często z doświadczeń z dzieciństwa, to prawda, także naukowa. Nie tylko literacka.

Bardzo miłej niedzieli Wam wszystkim życzę!
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Domasuł

30-04-2017 [15:18] - Domasuł (niezweryfikowany) | Link:

Bardzo mile opowieści Pani pisze, mimo ze jestem wrogiem wszystkiego co związane z lekarzami :)

Moral tej opowieści miał byc zapewne inny, ale mnie ona tylko upewnia, ze wszelkie pobyty w szpitalu lub gabinecie lekarskim sa wyłącznie traumatycznymi przeżyciami. Z drugiej strony kompletnie nie rozumiem tej dziewczynki. Dla mnie przedszkole i szkola to było pasmo udręki :) Dopiero studia daly troche więcej luzu i normalności, ale wtedy człowiek już był dorosły, a dzieciństwo ucieklo bezpowrotnie za murami instytucji nierozniacej się wiele od regularnego wiezienia.

Obrazek użytkownika Teofila77

01-05-2017 [01:56] - Teofila77 | Link:

Mam nadzieję, że można odczytać tę powiastkę na kilka sposób. Jeden z nich, to przedstawiony przez Pana. Co do dziewczynki, ona jeszcze nie wiedziała, z czym się wiąże wejście w szkolny system. A czy była rozczarowana, czy zachwycona? O tym może kiedy indziej :-) Pozdrawiam.
 

Obrazek użytkownika krzysztofjaw

30-04-2017 [15:56] - krzysztofjaw | Link:

Witam serdecznie w tę niedzielę, jednak jeszcze nie taką piękną, wiosennie majową...

Trochę oddechu i melancholii wspomnień :)

Kiedyś - niestety dość już dawno i chyba trochę infantylnie - spisałem takąż moją myśl: "Pamiętaj czym była Twoja przeszłość, czym jest Twoja teraźniejszość bo od tego zależy jak będzie Twoja przyszłość!".

Zaczynamy właśnie od dzieciństwa i te doświadczenia i wspomnienia często mają bardzo duży wpływ na dalsze nasze życie, myślenie, postawy, działania, wykonywany zawód. Nieraz nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Z dzieciństwa pamięta się z reguły jakieś chwile, krótkie momenty, które z różnych przyczyn na trwałe wdarły się w zakamarki naszych wspomnień. Ale warto o nich pamiętać a nawet poszerzać zestaw tych chwil. Wtedy były jakże prawdziwe i proste, bez tego "dorosłego" bagażu doświadczeń życia. I może  w tym naszym "poważnym" już wieku warto spojrzeć na świat oczami tego dziecka, którym kiedyś byliśmy. Może wtedy świat okaże się prostszy i piękniejszy.

W miarę upływu lat bowiem tracimy chyba zdolność odczuwania radości z piękna, piękna: każdego poranka, każdego deszczu, każdego kolejnej nocy, uśmiechu własnego i innych... po prostu nieraz życie przytłacza nas swoim ciężarem i pogonią za wyobrażeniem o nim, że zapominamy jakie jest piękne samo w sobie... niezależnie od tego naszego dużego domu, nowego samochodu, większej pensji, dobrych ciuchów, nowego telewizora 4K, itd, etc.

I na koniec warto tak żyć, aby "zostawiać za sobą miłości, radości, mądrości i dobroci ślady...", bo najgorsze co mogłoby nas spotkać to..."gdy idąc krętą ścieżką swojego życia nagle wdepniemy w kałużę i obejrzymy się.. a za nami będzie pustka". Wtedy zostanie nam już tylko rozmowa "sama na samym końcu dawnego przypominania marzeń niezrealizowanych... o byciu wolnym człowiekiem a nie bezwartościowym ciałem wśród innych rzeczy  w spadku zostawianych...". (to też spisane kiedyś moje myśli :)))

Pozdrawiam... trochę refleksyjnie i też życzę dobrej w każdym wymiarze niedzieli

P.S.
A'propos pierwszych słów Franciszka po wyborze: "Dzień Dobry"... to wcale nie jest błaha sprawa i mam takie samo odczucie jak miała Pani. Odtąd na obecnego papieża patrzę z coraz większym zadziwieniem i to pogłębiającym się w czasie, niestety.

Obrazek użytkownika Teofila77

01-05-2017 [02:03] - Teofila77 | Link:

Pięknie Pan to ujął. Szczerze i mądrze. Nic dodać, nic ująć.

PS. To tak jak ja. Choć mam też obawy, że może nie dojrzałam do jego nauk. Bywa że już sama nie wiem, co mam myśleć. Oto przykład zagubienia, które wkrada się w serce. A to nie jest dobre.

Pozdrawiam serdecznie :-)

Obrazek użytkownika zbieracz śmieci

30-04-2017 [21:38] - zbieracz śmieci | Link:

Gdy byłem pacholęciem krawiec uszył mi spodnie które strasznie uwierały w kroku a moje skargi zbywano i wtedy obiecałem sobie jak pamiętam ,że zostanę krawcem ale nic z tego nie wyszło bo byt kształtuje świadomość.Plany pozostania policjantem strażakiem ,nauczycielką,piosenkarka aktorką nijak najczęściej maja się do planów.
Najczęściej, bowiem rodzice potrafią czasami te plany zrealizować nie zważając ,że pragnienia uległy u dziecka całkowitym zmianom,wtedy mamy wrony

Obrazek użytkownika Teofila77

01-05-2017 [11:51] - Teofila77 | Link:

Hm, czyżby każdy spotykał taką wronę na jaką zasłużył? ;-)

Obrazek użytkownika Goral Supreme

30-04-2017 [23:43] - Goral Supreme | Link:

Usmialem sie po przeczytaniu tej lzawej proby "literackiej" a'la commedy noir :-))
Z zamieszczonego pani zdjecia mozna wnoskowac,ze nie jest pani ta dziewczynka lecz swietnie odzywiona i zadbana 50-pare latka ?
Musi pani wydawac majatki na makijaze..?
Porozmawiajmy powaznie i szczerze..Unika pani odpowiedzi na moje pytania zwiazane z lapowkarstwem,oszustwami,deprawacja etyczna i moralna dreczaca pani srodowisko..
Dlaczego pani unika tych tematow ?
W pani miescie Lodzi doszlo do wielu skandalicznych afer na przestrzeni lat ,pani aktywnosci zawodowej.Wymienie tylko afere " lowcow skor"..
Czy mozemy znac pano stanowisko w tej sprawie ? W jaki sposob walczyla pani na przestrzeni tych lat z patologiami Sluzby Zdrowia jak lapowkarstwo,oszustwa,etc.wsrod swoich kolegow po "fachu"i srodowisku SZ ?
Czy utozsamia sie pani z pogladami  kolegow jak Dr.Bartosz Arlukowicz ,Dr.Ewa Kopacz w "reformowaniu" SZ ?
Czytalem pani "choldy pochwalne" pod jego adresem na blogu Loska.
Zaciekawil mnie ten pani komentarz w ktorym przyjmuje pani role Sedziego w ocenianiu "prawdziwosci i szczerosci wiary" ludzi ktorych pani okresla "zewnetrznych wyznawcow Boga" : "Tacy zewnętrzni tylko wyznawcy Boga robią niestety krecią robotę. A Panu doktorowi przy niedzieli życzę Szczęść Boże!"..
Czy to okreslenie bylo skierowane do Nas ,Katolikow ?
Jaka "krecia robote" "wyznawcow Boga" miala pani na mysli ? SVP

Tacy zewnętrzni tylko wyznawcy Boga robią niestety krecią robotę. A Panu doktorowi przy niedzieli życzę Szczęść Boże!
 

Obrazek użytkownika Teofila77

01-05-2017 [02:28] - Teofila77 | Link:

Hm, opowiastka wcale nie jest łzawa. A do życia nie można pochodzić cały czas ze śmiertelną powagą, bo... zbija ducha, to, co w nas jest z dziecka. W każdym, także w Panu, choć być może nigdy się Pan do tego nie przyzna.
Nie wydaję majątku na makijaż, a zdjęcie robiłam o trzeciej nad ranem, ślęcząc na jakimś tekstem. Poza tym Pana komentarz dotyczący wyglądu jest nie na miejscu. Co on ma wnieść do dyskusji?
Co do patologii, które Pan wymienia, nie odniosłam się do nich w komentarzu, zostawiam je sobie jako tematy tekstów. Jeśli Pan wytrwa, czytając mnie co jakiś czas, to może Pan się doczeka.  Zapraszam :-)
Sprawa "łowców skór" była skandaliczna i całkowicie to potępiam.
A jak walczę z patologiami? Hm, przede wszystkim sama nie jestem ich przyczyną. Gdyby każdy pilnował siebie, nie musieliby tego robić inni. O innych moich aktywnościach może kiedyś wspomnę, o ile będzie to miało znacznie dla wymowy jakiegoś tekstu, ale na pewno nie na Pana zawołanie.
Nie utożsamiam się z poglądami Arłukowicza i Kopacz.
Chyba nie zrozumiał Pan mojego komentarza do tekstu dr. Loska. Proszę go przeczytać jeszcze raz. I pytanie, o jakie hołdy pochwalne Panu chodzi, bo nie wiem, czego to się tyczy?
Szczęść Boże.

 

Obrazek użytkownika Goral Supreme

01-05-2017 [15:41] - Goral Supreme | Link:

Hmmmm.Odkrywam u pani bieglosc w poslugiwaniu sie Dialektyka i bezrefleksyjna Retoryka.Znajac Wasze srodowisko nie jestem zdziwiony.....
.."..."A jak walczę z patologiami?...," przede wszystkim sama nie jestem ich przyczyną. Gdyby każdy pilnował siebie, nie musieliby tego robić inni."..Czyli jednak "inni to robia"..Mozna tylko zalowac ,ze pani nie zalicza sie do tego grona.. Klasyczny przyklad "pilnowania wlasnego nosa" :-))  Klasyk poucza : "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił. ..".Z czystym wiec sumieniem moge uznac ,ze jest pani bezposrednio odpowiedzialna za patologie w SZ..i wsrod kolegow,kolezanek Lekarzy...
Hmmm..Odkrywam rowniez Hipokryzje..CBDU
Nie odpowiedziala mi pani na pytanie jakiem to Prawem,uzurpuje sobie pani osadzanie naszej Wiary i wiezi z Bogiem ? nazywajac nas " takimi zewnetrznymi tylko wyznawcami Boga" ktorzy "robia krecia robote"..Prosze o wyjasnienia w tej kwesti SVP..
 

Obrazek użytkownika Domasuł

01-05-2017 [16:53] - Domasuł (niezweryfikowany) | Link:

Goral Supreme, nie rob tu wiochy. Nic nie wiesz na temat pani Bogumily, a ona chyba juz dala Ci wyraznie do zrozumienia, ze nie bedzie opisywac swojego zycia na Twoje zamowienie. Jak taki jestes gosc tu zaloz tu blog pod swoim nazwiskiem i napisz o swoich osiagnieciach zyciowych. Twoje ataki na pania Bogumile sa zenujace.

Obrazek użytkownika Teofila77

01-05-2017 [17:57] - Teofila77 | Link:

Panie Domasuł, dziękuję za wsparcie :-)

Obrazek użytkownika Teofila77

01-05-2017 [17:15] - Teofila77 | Link:

Jak Pan wszystko wie! No cóż, pozostaje mi tylko pogratulować wywodów, metafor, zaczepek i zostawić Pana w tzw. "mylnym błędzie". A co do pytania o niby to uzurpowanie sobie przeze mnie osądzania naszej? waszej? wiary itd., to odesłałam Pana, by jeszcze raz przeczytał mój komentarz i spróbował go zrozumieć. A jeśli nadal Pan nie rozumie, to powiem wprost - nie uzurpuje sobie prawa. I to wszytko w tym temacie.