Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zapomniany model: wspólne budowanie bez długu
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1. Znam ten projekt. Takich Woergl jest sporo. Żaden sie nie przebił. Nawet Keynes stwierdził kiedyś, ze Gesell to najbardziej niedowartościowany ekonomista. Dlaczego? Nie trudno zgadnąć. 
mjk1
Zdziwiłbyś się Mazurze. Kilkanaście lat temu, jak byłem w Austrii na nartach wybrałem się do miasteczka Wörgl. Akurat lało, co w marcu się czasami zdarza. Miasteczko słynie z eksperymentu wprowadzenia lokalnej waluty  znanej jako "Freigeld" lub "wörgl schilling". Szczegóły znajdziesz w sieci. Tam pamięć o tym wydarzeniu jest powszechnie znana a na głównej ulicy jest wbudowana tabliczka upamiętniająca Silvio Gasella, ekonomisty na którego teorii oparto ów eksperyment.  
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1 Założę się, ze o Silvio Gesell oprócz nas prawie nikt nie słyszał.. 
mjk1
Tak Mazurze, Gesell miał rację diagnozując problem – pieniądz nie może być narzędziem gromadzenia władzy kosztem realnej gospodarki. Ale jego idee upadły, bo uderzały w interesy banków i elit finansowych. Dziś sytuacja jest identyczna – dopóki system pieniądza dłużnego nie zostanie zastąpiony modelem opartym na realnej pracy i produkcji, każda reforma będzie pudrowaniem trupa. To my musimy zdecydować czego chcemy. Nikt za nas tego nie zrobi.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1 To juz niejaki Silvio Gesell postulował dobre 100 lat temu i g.... tego wyszło póki co. 
mjk1
Trzeba uderzyć w źródło, a nie w skutki. Pierwszy krok – państwo przejmuje kontrolę nad kreacją pieniądza i emisją kredytów, ogranicza lichwiarskie odsetki, eliminuje spekulację ziemią i mieszkaniami. Drugi krok – rozwój taniego, społecznego i spółdzielczego budownictwa poza logiką bankowych kredytów. Cel ostateczny – odejście od systemu pieniądza dłużnego, w którym każdy metr kwadratowy to haracz dla banku.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1 Tak. Minimum to kontrola państwa. Tak każdy centymetr kwadratowy domu to 70 %lichwy. Jak to zmienić?. 
mjk1
Nie ma co się oszukiwać Mazurze – mieszkania w Polsce są drogie nie dlatego, że cement podrożał, tylko dlatego, że żyjemy w niewolniczym systemie pieniądza dłużnego. To nie budowlańcy, nie architekci i nawet nie deweloperzy są prawdziwymi beneficjentami – największy zysk zgarnia sektor finansowy, który produkuje kredyt z powietrza i każe za niego płacić przez dziesięciolecia. Państwo? Zamiast bronić ludzi, siedzi w kieszeni banków. Kontrola nad kreacją pieniądza to absolutne minimum, ale prawdziwa naprawa wymaga czegoś więcej – trzeba wyrwać ten system z korzeniami. Dopóki nie zlikwidujemy pieniądza dłużnego, dopóty każdy dom w Polsce będzie budowany na fundamencie lichwy.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1 Dokładnie. Tak ca 70 % wartości. Pisałem to wielokrotnie, ze nie jest problemem pieniądz dłużny, gdyz taki jest z natury, tylko brak kontroli państwa przy jego kreacji.
mjk1
To bardzo trafne pytanie Mazurze i właśnie ono dotyka sedna problemu, który w moim cyklu staram się uwypuklać. Bo gdy mówimy o kosztach mieszkań, większość ludzi myśli o cenach materiałów, robocizny czy marży dewelopera. Tymczasem prawdziwy ciężar wcale nie leży w cegłach i betonie, lecz w systemie pieniądza opartego na długu. Weźmy przykład: inwestor (prywatny lub deweloper) buduje blok. Najczęściej finansuje go kredytem. W zależności od stóp procentowych i czasu spłaty, odsetki potrafią stanowić od kilkunastu do nawet 30–40% całkowitego kosztu inwestycji. I to nie jest koszt wytworzenia mieszkania, to czysty koszt obsługi długu, czyli zysk sektora bankowego. Im wyższe stopy procentowe i im dłużej trwa budowa, tym więcej pieniędzy odpływa z realnej gospodarki do sektora finansowego. Do tego dochodzą podatki i opłaty, które w Polsce stanowią 15–25% kosztu mieszkania (VAT na materiały, podatki od nieruchomości w trakcie inwestycji, opłaty planistyczne, administracyjne, notarialne, przyłączeniowe). W praktyce oznacza to, że kupujący płaci państwu w podatkach i opłatach często równowartość 1–2 lat swojej pracy, jeszcze zanim dostanie klucze. Efekt? W Polsce, tak jak w Niemczech, rynek mieszkaniowy staje się maszyną do transferu kapitału od obywatela do banku i budżetu państwa, a dopiero na końcu, do wykonawcy czy dostawcy materiałów. W Niemczech różnica jest taka, że tam ceny winduje też popyt spekulacyjny i napływ kapitału zagranicznego, co w dużych miastach doprowadziło do absurdów cenowych. Ale fundament problemu jest wspólny – dług jako podstawa systemu. Dlatego w cyklu „Naprawa Państwa” podkreślam, że bez reformy systemu pieniądza dłużnego nie naprawimy ani polityki mieszkaniowej, ani dostępności ziemi, ani spółdzielczości. Możemy poprawiać przepisy, usprawniać urzędy, wspierać kooperatywy, ale jeśli za każdym razem, aby zbudować mieszkanie, trzeba wciągnąć w to bank i zapłacić mu kilkadziesiąt procent wartości inwestycji, to zawsze będziemy budować drogo i dla nielicznych. Innymi słowy – koszt odsetek i podatków to nie margines, to fundament drożyzny. I dopóki fundamentem systemu finansowego jest oprocentowany dług, a nie realna wartość pracy i produkcji, dopóty będziemy mieli mieszkaniówkę dla kredytobiorców, a nie dla ludzi.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1 Ocierasz się o temat. W Niemczech jest jeszcze gorzej niz u nas. Wiesz ile kosztuje wynajem malego mieszkania np. w Berlinie albo Monachium? Zadam ci proste pytanie - jaka część kosztów budowy stanowią odsetki od kredytów i podatki? 
Dark Regis
Dokładnie tak jest. A jak zbudować 150 tys. mieszkań w ciągu kadencji? Sprawa jest w zasadzie prosta - pozwolić ludziom samemu je zbudować i znieść wszelkie szkodliwe blokady i ograniczenia narzucone przez państwo. Cztery lata spokojnie człowiekowi wystarcza na zbudowanie małego domu. Nie będzie to oczywiście dzielnica zasłaniająca horyzont dla Wilanowa, tylko nowe osiedle z ogródkami w jakimś Pcimiu ale chyba właśnie o to chodzi, bo podobno prowincja się wyludnia i Ajwaj demografia kwiczy oraz "pracy ni ma", a tu masz posady dla paru kolesi jak znalazł. Tymczasem u mnie coraz głupiej, coraz śmielej.... Mam w sklepie w Pipidówie na co dzień coś takiego: youtube.com Podobno to są młodzi sportowcy i muzycy z Niemiec na wakacjach, jak miejscowi ludzie mówią, tyle że żaden z nich nie mówi w żadnym europejskim języku co sam słyszałem na własne uszy.
u2
"Pomysłu na rozwiązanie - żadnego!" Poniżej zapodaję komentarz świetnego Jana Śpiewaka, który walczy nieustraszenie z patodeweloperką, alkoholizmem i złodziejską reprywatyzacją. Szacun Panie Janie! :) youtube.com Wielka płyta bije na głowę deweloperkę!
jawsiowy
Witam! To co, od czego zaczynamy?
mjk1
Trafne uwagi U2. Faktycznie, autentyczna spółdzielczość mieszkaniowa została w Polsce systemowo rozmontowana, głównie na początku lat 2000., kiedy w imię „wolnego rynku” deweloperzy uzyskali przewagę nie tylko finansową, ale i legislacyjną nad wspólnotowymi formami budownictwa. Dziś młodzi Polacy często nie marzą o domu, ale o kawalerce na kredyt na 30 lat, bo tylko to umożliwia im system oparty na długu i spekulacji. I nie jest to wynik „niewidzialnej ręki rynku”, lecz bardzo konkretnych decyzji politycznych – niezależnie od barw partyjnych. Masz rację – okres PRL-u miał swoją patologię, ale w kwestii dostępu do mieszkań był znacznie bardziej sprawiedliwy społecznie. Wyż demograficzny lat 70. to właśnie efekt mieszkaniówki opartej na dużych inwestycjach publicznych i spółdzielczych, nie na zysku. I dziś te mieszkania nadal służą – nieraz lepiej niż współczesne „apartamenty” o wysokości 2,40 m. Jeśli naprawdę chcemy Polski przyjaznej młodym rodzinom, to odbudowa zdrowej spółdzielczości, tej bez patologii z lat 80. i bez uwłaszczenia działaczy z lat 90., powinna być kluczowym punktem każdego programu politycznego, który mówi o „suwerenności” czy „patriotyzmie społecznym”. Bo nie ma suwerenności bez dostępu do dachu nad głową. I nie ma silnego państwa bez bezpiecznych rodzin. Jak na zawołanie, akurat pięciu głąbów, każdy z innej opcji politycznej, przekrzykuje się w TV Republika w temacie polityki mieszkaniowej. Jeden wytyka drugiemu, kto gorzej zarządzał budownictwem mieszkaniowym. Pomysłu na rozwiązanie - żadnego!
u2
"autentycznej spółdzielczości mieszkaniowej?" O odtworzeniu spółdzielni mieszkaniowych mówiła prof. Joanna Senyszyn na debatach prezydenckich. Choć to kobieta nie z mojej bajki. Posiada sama 6 mieszkań, ale jest za przyjmowaniem nielegalnych imigrantów. Ale popieram wszelkie inicjatywy prowadzące do zdobycia tanim kosztem mieszkań dla młodych rodzin. To powinien być priorytet dla polskich patriotów. Aby Polska była Polską. Aby chciało się tutaj żyć i pracować. :) Deweloperzy dostali ustawową przewagę na spółdzielniami na początku 21 wieku. Pewnie za czasów rządów AWS/UW. O tym mówiła prof. Senyszyn. Od tamtej pory mieszkanie, nawet w patodeweloperce, stało się szczytem marzeń młodych Polaków. PRL pod tym względem był dużo lepszy. Świadczy o tym wyż demograficzny z lat 70-tych. Wcale nie tuż po wojnie. Dzieki 5 milionom mieszkań z wielkiej płyty, które jeszcze mogą służyć Polakom z pół wieku, jeśli nie więcej.
Do wpisu: Pan Prezydent mówi. Ja słucham. Ale notes mam otwarty
Data Autor
mjk1
Trafny komentarz Panie Kaziu, z pewnością nie z poziomu scrollowania „nagłówków”. Rzeczywiście, system był perfidny, działał metodą powolnego podgotowywania żaby. Nie da się temu zaprzeczyć. Ale też – i tu pozwolę sobie na upór, nie zwalnia to ludzi z odpowiedzialności za własną głowę. Nawet w zakłamanym systemie człowiek ma wybór: może się wyłączyć, ale może też szukać, pytać, uczyć się i nie godzić się na bylejakość. Co do mentalności zbiorowej – pełna zgoda. Sam pisałem, że lud woli wygodę i widowisko niż odpowiedzialność. Ale historia nie raz i nie dwa pokazała, że ten „lud” można wybić z letargu, pod warunkiem, że pojawi się nie tylko przekaz, ale i siła, organizacyjna, kulturowa, często też polityczna. W 1918 roku rzeczywiście nie wygrali marzyciele, tylko twardzi gracze, często z biografią pod prąd. I dziś też nie wystarczą tylko „gadające głowy” i moralne apele. Potrzeba struktur, liderów, edukacji, ale i determinacji, która będzie potrafiła wypchnąć społeczeństwo z jego wygodnej strefy komfortu. Tak, to proces na lata. Ale jeśli nie zaczniemy go teraz, to za chwilę nawet nie będzie już od czego zaczynać.
Kazimierz Koziorowski
diagnoza i teza co musialoby sie stac zeby sie odmienilo w zasadzie sluszne, ale: 1. @"nie system został zabetonowany, to myśmy sobie zabetonowali łby"  lby zostaly zabetonowane przez perfidny system metoda padgatovki=podgrzewania zaby, a nie lud sam sobie lby zabetonowal 2. tzw spoleczenstwo jest jakie jest i samo z siebie sie NIE ZMIENI w pozadanym kierunku @ "nic się nie zmieni, dopóki nie zmieni się mentalność zbiorowa" lud, en masse, zawsze wybiera swiety spokoj i zabawe, nie ufa "ekstremistom".  mentalnosc zbiorową da sie zmienic, przykladow chocby w XXw. az nadto. zmiana mentalnosci, jezeli w ogole bedzie mozliwa, to proces na lata. same gadajace glowy w slusznej sprawie sa warunkiem niewystarczajcym. zawsze konieczne byly jeszcze dzialania i zastepy ktore wymusily okreslone zachowania ludu, czy to kijem czy marchewka. Polska by sie nie odrodzila w 1918 bez udzialu awanturnikow, przestepcow wg prawa zaborcow.  Wtedy tez wiekszosc stanowili milosnicy swietego spokoju.
mjk1
Cieszę się, że zabrałaś głos Droga Aniu. To znaczy, że jednak nie wszystko stracone, bo jeśli ktoś reaguje emocjonalnie i merytorycznie, to znaczy, że jeszcze czuje się częścią wspólnoty, a nie tylko jej biernym pasażerem. Jeśli jednak mówisz: „Społeczeństwo nie dorosło – ano nie dorosło, ale dlaczego?” – to odpowiedź, choć nieprzyjemna, jest brutalnie prosta: bo nie chciało. Nie chciało być obywatelskie, nie chciało być krytyczne, nie chciało rozliczać, edukować się, organizować, głosować rozumnie. A to, że elity były marne, skorumpowane, zepsute? Tak, zgoda, ale kto je wybierał? Kto patrzył z zachwytem, gdy polityk z TV mówił gładko i rozdawał obietnice? Kto nie rozliczał ich kadencja po kadencji? Oczywiście, że nie każdy mieszkaniec wsi, małego miasteczka, czy metropolii, to „plebs”, podobnie jak nie każdy doktor z Warszawy to elita, ale proszę rozejrzeć się wokół. Kultura polityczna w Polsce to wciąż festiwal banałów, uprzedzeń, memów i krzyku. Co gorsza, większość właśnie takiej polityki oczekuje. Nie mądrej, nie trudnej, nie wymagającej. Tylko prostej, efektownej i dostosowanej do scrollowania między serialem a zakupami. Piszesz: „Po co społeczeństwu konstytucja, skoro i tak nikt jej nie przestrzega?” – to pytanie brzmi jak wyrok na demokrację. Bo skoro tak, to niech rządzi silna ręka, kijem, dekretami? To jest fatalne założenie. Owszem, prawo bywa łamane, ale właśnie dlatego społeczeństwo powinno znać Konstytucję. Nie po to, by zdać test z rozdziałów, ale by wiedzieć, kiedy władza robi nas w balona i umieć zareagować. Nie twierdzę, że „wszyscy są winni”, bo nie są. Ale nie zgodzę się na wieczne zrzucanie odpowiedzialności z ludzi na „onych”. Państwo nie jest czymś z zewnątrz. Państwo to my. I jak długo my będziemy oczekiwać tylko, że ktoś nas „poprowadzi”, „naprawi”, „nauczy”, „załatwi”, tak długo nic się nie zmieni. I tu właśnie wracamy do słowa „plebs”, którego użyłem jako mocnej figury stylistycznej, tak, celowo. Bo jeśli nie potrząśniemy sobą nawzajem, jeśli nie przestaniemy głaskać społeczeństwa po głowie, to dalej będziemy trwać w tej narodowej drzemce. Czy się to komuś podoba czy nie, czas wziąć odpowiedzialność. Nie tylko za głosy w wyborach, ale za poziom debaty, za to, co czytamy, co wiemy i jak rozumiemy państwo. To nie jest zbyt wysoka poprzeczka. To jest podstawowy obowiązek.
sake2020
@mjk1....Szanowny panie! Nie zgadzam się na tak bezrefleksyjne uzywaniem słowa ..plebs'' rozciągając to na całe społeczeństwo Ja w każdy  razie nie czuję się plebsem. Społeczeństwo nie dorosło do odpowiedzialności za państwo.Ano nie dorosło ale dlaczego? Co zrobiono żeby dorosło i jak? Nazywaniem społeczeństwa kołtunami ,prostaczkami z małych miast i wsi. Zwijanie Polski lokalnej jakby tam mieszkali ci gorsi i głupsi. W zasadzie to do czego było dorosnąć? Do afer, korupcji elit nawet nie ukrywanej i chronionej przez Neumanna, Kto miał nas edukować? Celebryci ,aktorki, piosenkarze wymądrzający się przed kamerami? Propagandyści, posłowie  z kupowanymi dyplomami?  Pisze pan,że społeczeństwo nie czuje potrzeby zmian, nie chce być współautorem żadnych zmian i woli ciepłą wodę w kranie bo tak to mu wygodniej.,nie zna Konstytucji. A po co społeczeństwu ta znajomość skoro i tak widzi ,że łamie ją się bezkarnie a prawo obowiązuje tylko ten ,,plebs''?  
u2
"plebs niestety jest za głupi" Nie mają co jeść? To niech jedzą ciasteczka :) Takiego rodzaju POrady dawał Bredzisław. Jak wyszedł na ulicę to nie było co z Bredzisława zbierać. I to są elyty w Bolanda :) :) :) youtube.com Bronisław Komorowski i specjalista od kur. 10 lat temu "Skubany" na wiece przychodzi pijany. Dawać wincej, mam zakwasy na brzuchu, czekam na więcej wystąpień. 
mjk1
A plebs niestety jest za głupi, żeby to zrozumieć i koło się zamyka. Pytanie tylko: czy zawsze musi się zamykać?
u2
"plebs wybiera raz po raz populistów, krzykaczy i cyników" Bo elyty działają tylko w swoim wąsko POjętym interesie. Nam dajecie worek ziemniaków, a dla was idzie cała reszta frykasów:) Dlatego wygrywają politycy głoszący pro-społeczne hasła, pro-narodowe hasła. Co elyty nazywają faszyzmem i rasizmem. Bo to elytom ma być dobrze, a nie jakiemuś plebsowi :) :) :)
Do wpisu: Dlaczego polityka mieszkaniowa w Polsce to skansen.
Data Autor
u2
"Już się cieszę na jazgot Konfederatów i sekty od Brunatnego." Jako że to austriacko-niemieckie potomki to nic dziwnego. Zawsze będą ujadać na Polskę. Pisałem już kilka razy, że najgorsi są Niemcy z odzysku, oni starają wykazać swoją "niemieckość" za wszelką cenę. Historia uczy, że historia niczego nie uczy. Dlatego jednak warto uważać na tych potomków, bo zgodnie z wizjami Mariana Węcławka z Leszna, który miewał prorocze sny, podczas 3WŚ Niemcy ponownie zaatakują Polskę. Co ma się skończyć tragicznie nie tylko dla Polski, ale i dla Niemiec. Co prawda Polska ma wyjść zwycięsko. Ale ma to być okupione wielkimi stratami. No nie wiem czy to warto, dla obu krajów, ale pewnych spraw nie mogę zastopować. Warto jednak dać nauczkę dla tych "Niemców" z odzysku :)
mjk1
Zrób o tym artykuł. to większość Cię tu zje na surowo U2. Ja proponowałem zaledwie przejście z technologii XIX-to wiecznej na XX- wieczną i zrobili ze mnie totalnego głąba. Zarówno Ty jak i te filmy zainspirowały mnie jednak do fajnego wpisu na temat wyższości socjalizmu nad kapitalizmem.  Już się cieszę na jazgot Konfederatów i sekty od Brunatnego.