Otrzymane komantarze

Do wpisu: Ulga na dziecko, państwo bez długu i prawdziwa reforma fiskalna
Data Autor
mjk1
Przepraszam. Myślałem że mój komentarz pod Twoim wpisem zapowiadający rozszerzenie tego tematu wystarczy. Postaram się poprawić. Poza tym wydaje mi się, że niczego nie ukradłem tylko omówiłem wady i zalety Twojej propozycji.Zaproponowałem jednocześnie rozwiązanie, które radykalnie zmniejsza koszty programu.I to było celem mojego wpisu a nie kradzież Twojego pomysłu.
Alina@Warszawa
Ukradziony pomysł:Alternatywą jest pomysł prosty, elegancki i oparty o zasadę równości:każde dziecko ma swoją kwotę wolną od podatku, którą mogą wykorzystać rodzice.Dorosły ma swoją kwotę wolną, dziecko — swoją, np. 50% lub 100% dorosłej- jest mojego autorstwa - wypadałoby podać kto to wymyślił i link do mojej notki na ten temat! 
Do wpisu: Państwo na kredyt, czyli fundament z piasku
Data Autor
mjk1
Masz rację Mrówka. Reset systemu finansowego to nie fikcja, a bardzo realne zagrożenie i to właśnie efekt budowania państwa na kredyt, bez żadnej kontroli nad kreacją pieniądza. Problem w tym, że taki reset to nie będzie czysta karta ani sprawiedliwy podział. To będzie rozbiórka naszej suwerenności i dobra narodowego, krok po kroku, bez taryfy ulgowej.Grecja jest świetnym przykładem, jak szybko państwo może zostać zmuszone do oddania części swojego terytorium czy kluczowych aktywów w imię spłaty długów. To nie jest żaden odległy, abstrakcyjny scenariusz, to realne narzędzie polityczno-ekonomicznej dominacji, którym już dzisiaj są szantażowane słabsze państwa.Jeśli nie wybudujemy fundamentu gospodarczego na własnym, suwerennym pieniądzu i kontroli państwa nad jego emisją, za chwilę będziemy mieli nie reset, a pełzającą kolonizację ekonomiczną. Inaczej mówiąc, sprzedajemy przyszłość Polski za chwilową iluzję dobrobytu na kredyt, który i tak ktoś kiedyś wymusi na nas do spłaty.Więc zamiast oczekiwać „resetu” i zastanawiać się, co nam zostanie, powinniśmy walczyć już dziś o suwerenność pieniądza, by nie dopuścić do kolejnej katastrofy, która zrujnuje całe pokolenia Polaków.
Mrówka
Należy się spodziewać resetu systemu finansowego. Ten reset zniweluje aktywa pozostawiając zobowiązania. Ciekaw jestem które obszary Rzeczpospolitej przypadną któremu wierzycielowi. Grecję jakiś czas temu wezwano do oddania części wysp w ramach spłaty zadłużenia. Jakoś wówczas nie trafiła ta metoda transakcji na podatny grunt, ale "pierwsze koty za płoty"... Podobnie jak z zamordyzmem podczas plandemi, tak i w tym obszarze trwają prace udoskonalania metod nacisku i perswazji.
Do wpisu: Mieszkanie i samochód – wolność, którą nam odbierają
Data Autor
mjk1
Też zaczynam Cię lubić Mrówka. Masz rację, to nie jest wojna z samochodami, to jest wojna z wolnym obywatelem. Kto kontroluje Twoją możliwość przemieszczania się, ten kontroluje całe Twoje życie: gdzie możesz pracować, kogo możesz odwiedzać, jak prowadzisz biznes i czy w ogóle możesz decydować o sobie. Dokładnie tak samo, jak w mieszkalnictwie, jeśli nie masz prawa do własnego, przystępnego mieszkania, jesteś skazany na łaskę i niełaskę systemu.To, co widzimy, to element większego mechanizmu centralizacji władzy w rękach biurokracji unijnej, która sama siebie mianowała nadzorcą „zrównoważonego rozwoju”. Efekt? Kolejne dyrektywy, które nie tworzą dobrobytu, lecz zabierają nam narzędzia do jego budowania. Najpierw narzuca się ograniczenia emisji CO₂ bez realnego wsparcia dla rozwoju nowoczesnej, tańszej technologii. Potem wymusza się kosztowne „zielone” rozwiązania w budownictwie i energetyce, które w praktyce stają się kolejnymi kanałami transferu pieniędzy z kieszeni obywatela do międzynarodowych koncernów.Mamy powtórkę z mechanizmu, o którym pisałem w kontekście mieszkalnictwa i systemu pieniądza dłużnego: koszt życia rośnie nie dlatego, że brakuje technologii czy materiałów, ale dlatego, że regulacje i finansowe kagańce podnoszą cenę wszystkiego, co daje nam samodzielność. A przecież można inaczej, można mieć czystą, rozproszoną energetykę, lokalne źródła mocy, tanie środki transportu bez kredytu na dekady, można mieć budownictwo modułowe lub szkieletowe pozwalające na własny dom w rok. Ale tego nie da się wprowadzić w realiach, w których każda dyrektywa jest kolejną kulą u nogi.Dlatego, jeśli nie mamy dziś siły politycznej, by zrobić pełny Polexit, to powinniśmy przynajmniej robić „dyrektywowy detoks” — punkt po punkcie wypowiadać, blokować i odrzucać przepisy, które niszczą polską gospodarkę i wolność obywateli. Prawo do mieszkania i prawo do przemieszczania się muszą stać się elementami naszej suwerenności, a nie towarem reglamentowanym przez Brukselę. Bo jeśli oddamy wolność na drodze i w domu, to reszta naszych praw będzie tylko papierem do podpisywania kolejnych dyrektyw.
Mrówka
Niebagatelne znaczenie ma również wojna z pojazdami napędzanymi paliwami płynnymi. Od unijnych regulacji ograniczenia emisji CO2, poprzez wprowadzanie stref czystego transportu po szykany finansowe dla producentów samochodów trwa zmasowany, dobrze przygotowany i skoordynowany atak. I właściwie to nie wojna z pojazdami, lecz wojna ze społeczeństwem, mająca na celu zmarginalizowanie wolności obywatelskiej i aktywności gospodarczej. Wymieniać dalej? Ogrzewanie budynków, przymus montowania fotowoltaiki w nowo budowanych budynkach, pseudo inwestycje w farmy wiatrowe i cały szereg pomniejszych, wymuszonych zmian szkodliwych dla gospodarki i w końcowym efekcie dla przeciętnego obywatela RP. Jeśli polski nie stać na wypowiedzenie traktatu przynależności do eurokołchozu, niech przynajmniej wypowiada sukcesywnie wszystkie dodatkowe zobowiązania i dyrektywy niszczące państwo Polskie. Nie do takiej UE Polska wstępowała w 2004 roku. Nie taką jak dziś UE serwowali Polakom propagandziści ponad 20 lat temu.
Do wpisu: Dom w rok, nie w kredyt na pokolenia
Data Autor
Mrówka
@mjk1 - Cyt: "UE dała reguły i pieniądze".dakowski.pl
Mrówka
Moja historia to być może rzadki przypadek, nie obyło się jednak bez kilku "niedogodności". Wspomnieć tylko, że z kierownikiem budowy doszło do poważnego kryzysu. Za bardzo chciał sięgać do mojej kieszeni. Na chciejstwie się jednak skończyło, budowa zakończyła się zgodnie z harmonogramem. Jak wybrnąłem z konfrontacji z kierownikiem budowy to już nie na ten wątek.Ważna w tym wszystkim jest determinacja i oczywiście mierzenie sił na zamiary.
mjk1
Szacun Mrówka— serio. Bez kredytu, solidny, murowany, w dwa lata i na etacie. Tyle że to, co opisujesz, to dziś jest biały kruk.Dwanaście lat temu działka kosztowała połowę tego, co teraz, materiały były tańsze, a państwo nie dławiło każdego etapu budowy papierologią i daninami. Ty wygrałeś, bo miałeś determinację, wiedzę i trochę szczęścia. Ale to nie jest plan dla całego narodu, to jednostkowy sukces w systemie, który z definicji ma ludzi pchać w kredytowe kajdany.I właśnie o to chodzi, żeby takie historie nie były wyjątkiem, tylko normą. Żeby młody człowiek w Polsce miał wybór: pracować i budować bez lichwy, a nie żebrać w banku o 30-letni wyrok z paragrafem „hipoteka”.Bo jeśli dzisiaj dom bez kredytu to cud, to znaczy, że reguły gry ustawiono przeciw ludziom. I to reguły trzeba zmienić a nie opowiadać, że „można, jak się chce”. Bo chcieć to jedno, a żyć w systemie, który na każdym kroku rzuca kłody, to drugie.
Mrówka
@mjk1 - Cyt: "Siedem głupich punktów uważasz za program i od siebie dodajesz ósmy, jeszcze głupszy". Też Ciebie lubię :)Wybudowałem dom bez kredytu. Solidny, murowany z przezimowanymi fundamentami. Nie rozsiewaj teorii, że się nie da. Dwa lata od momentu wylania ławy fundamentowej do chwili wprowadzenia się. Nie było to kilkadziesiąt lat temu, lecz raptem dwanaście. Nie należę też do klasy zamożnej, nikt mnie nie sponsorował, wszystko dzięki własnej zaradności i pracy na etacie. Trochę mi szczęście sprzyjało, szczęście o które też trzeba zadbać. Można? Można!
mjk1
Nie dziwię się Mrówka, że popierasz Brauna. Siedem głupich punktów uważasz za program i od siebie dodajesz ósmy, jeszcze głupszy, ale po kolei i w szczegółach.Polexit jako kij do wszystkiego. Wygodnie jest obwiniać Unię o wszystko. Tylko że problem nie zaczął się w 2004 r. Biurokracja, patologie w planowaniu, kurs na finansjalizację gospodarki i przekształcenie mieszkania w towar, to były decyzje polskich elit jeszcze wcześniej. UE dała reguły i pieniądze, ale nie wbiła nam do tych pustych pał modelu kredytowej niewoli. To my sami to sobie zrobiliśmy.Fundamenty „przezimować” — mit bez kontekstu. Tak, monolityczne fundamenty i tradycyjne technologie bywały podatne na pogodę — dlatego kiedyś zalecano „przezimowanie”. Ale mamy XXI wiek:są pale śrubowe, płyty fundamentowe prefabrykowane, ocieplone szalunki ICF, przyspieszone procesy wiązania betonu — fundament robi się szybko i bez czekania rok.w systemach szkieletowych i modułowych konstrukcja stoi na punktowych fundamentach lub palach — żadnego „przezimowania” przy budowie domu w rok.Jeżeli ktoś powtarza argument „trzeba zimować fundamenty”, to albo nie zna nowoczesnych technologii, albo udaje, żeby blokować zmiany.Brak fachowców? To akurat argument za prefabrykacją, nie przeciw niej Mrówka.Praca w fabryce prefabrykatów to mniej zależności od pory roku, większa jakość i standaryzacja. Szkolenia, programy dualne, dotacje na centra prefabrykacji — to rozwiązania, nie lament o braku „rzetelnych fachowców”.„Dom z cegły” vs „papierowe moduły” — bzdura i strach przed zmianą.Nowoczesne moduły to: CLT (drewno krzyżowo klejone), prefabrykowany żelbet, stal ramowa — to nie są papiero-konstrukcje. Przy odpowiednim projektowaniu i montażu są: trwałe, szczelne, ogniotrwałe i odporne na wiatr. Problem “wielkiej płyty” nie polegał na prefabrykacji jako takiej, lecz na złym projektowaniu, oszczędzaniu na izolacji i braku konserwacji. Generalnie na socjalistycznym dziadostwie. Nie mieszaj pojęć.Standard i certyfikat rozwiązują strach. Jeśli boisz się, żądaj norm, certyfikatów, badań wiatrowych i gwarancji. Ktoś robi „moduł z papieru”? Zostanie skontrolowany. Kto buduje z prefabryku i ma homologację – stoi lepiej niż chałupiarz, który „mądrze” oszczędza na izolacji i potem ma pleśń i wilgoć.Podsumowanie:Jeżeli chcesz domu solidnego, to walcz o dostęp do nowoczesnych technologii, o publiczne finansowanie produkcji prefabrykatów, o szkolenia i o prawo, które nie faworyzuje dewelopera kosztem obywatela. Trwać przy „muro-mitach” znaczy płacić więcej, dłużej i przyjmować bylejakość jako cnotę. Nie ma romantyzmu ani w długach, ani w przeciekających dachach.   Jeśli ktoś broni cegły jak religii, a odrzuca prefabrykację z lęku — to nie obroni rodzin ani portfela. Chcesz przeszłości? Płać za nią. Chcesz przyszłości? Szkolenia, prefabrykcja, publiczne wsparcie i normy i dom w rok, nie kredyt na pokolenia.
Mrówka
@mjk1 - Polexit nie odnosi się tylko do budownictwa. Pełzająca degradacja Polski, jako całości zmian rozpoczęła się od przystąpienia do eurokołchozu.Co do budownictwa, w naszych warunkach klimatycznych wskazane jest przezimowanie fundamentów. To powoduje, że jeden rok może nie wystarczyć w obliczu marnej z reguły dostępności dobrych i rzetelnych fachowców od budownictwa.Nawiasem, jakoś nie wyobrażam sobie innego, niż solidny, murowany dom. Ten wykonany z "papieru" pofrunie przy pierwszym lepszym huraganie, a moduły jakoś mi zbytnio przypominają wielopiętrowce z wielkiej płyty. Tam wiatr hula od szczeliny do szczeliny w poprzek i po przekątnej salonu.
mjk1
Mazur&MrówkaMożna być krytycznym wobec UE, ale warto pamiętać, że problem z budownictwem i kredytami na pokolenia nie wziął się tylko z Brukseli. Unia narzuciła pewne regulacje, które podbiły koszty (np. normy energetyczne, procedury środowiskowe), ale polskie rządy, niezależnie od opcji, same dołożyły swoją cegiełkę: nie reformowały systemu pieniądza dłużnego, oddały rynek deweloperom i bankom, nie wspierały tanich technologii budowy.Dziś zamiast dyskutować tylko o „wyjściu z UE” albo „pozostaniu w UE”, trzeba postawić pytanie: jak zbudować w Polsce taki system gospodarczy, w którym prawo do mieszkania i przemieszczania się nie będzie luksusem? Bo jeśli zmienimy Brukselę na Warszawę, ale zostawimy w rękach elit finansowych te same mechanizmy lichwy i monopolu, to młode pokolenia dalej będą pracować na kredyt – tylko tym razem w 100% na „naszych”.
Mrówka
Jakże to! Cytując za Panem Michalkiewiczem: "Cóż robić; taki los wypadł nam, odkąd nasz naród, wysłuchawszy w czerwcu 2003 roku zachęty ze strony obywatela Kaczyńskiego Jarosława i obywatela Tuska Donalda, lekkomyślnie poparł Anschluss do Unii Europejskiej, uwierzywszy zapewnieniom, że Unia sypnie złotem i znowu będzie, jak za Gierka. Tymczasem wygląda na to, że chyba nie będzie, to znaczy – oczywiście będzie – ale w tej fazie, kiedy wszystko się już skawaliło." Przyznać się do błędu? To nie nastąpi, nadal będzie forsowana fałszywa teza o korzyściach zniewolenia Polski. Ja od dawna sugeruję, wręcz apeluję o wypisanie się z tego eurokołchozu.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1 To trzeba wyjść z unii i pożegnać tą infantylną, postkolonialna elitke. Tertium...
Do wpisu: Zapomniany model: wspólne budowanie bez długu
Data Autor
mjk1
Masz rację Spike – bez polityków żaden duży projekt nie ruszy, ale sama wola polityczna to dopiero początek. Przekop Mierzei Wiślanej pokazuje mechanizm: decyzja centralna zapadła, inwestycja powstała, ale brak koordynacji i opór lokalny (np. brak pogłębienia toru do Elbląga) sprawiły, że efekt jest połowiczny. Podobnie z „Mieszkaniem Plus” – hasła były, ale brak narzędzi prawnych i finansowych pogrzebał projekt.Dlatego w sprawie spółdzielczości i tanich mieszkań potrzebne są:Polityczny mandat i zmiana prawa – proste procedury, preferencje podatkowe, łatwe przekształcanie gruntów.Publiczne finansowanie – bank mieszkaniowy lub fundusz gruntowy, który pożycza tanio i bez lichwy.Rozliczalność samorządów – brak współpracy = konsekwencje budżetowe.Pilotaże – 10–20 spółdzielni z prefabrykacją, a potem szybka skala.To prawda, że „politycy nie zrobią tego za nas” – ale prawdą jest też, że bez polityków nic nie ruszy. Potrzebne są oba elementy: polityczna decyzja i obywatelska kontrola. Inaczej skończymy z kolejnym „pomnikiem łopaty” zamiast realnych mieszkań.Naprawa państwa zaczyna się tam, gdzie polityka staje się wykonalna, a ludzie patrzą jej na ręce.
spike
"Politycy nie zrobią tego za nas. Ale mogą przestać przeszkadzać." Bądźmy poważni, bez polityków sprawa nie do ruszenia. Przypomnę, Kaczyński w jednym z postulatów wymienił mieszkanie jako dobro narodowe, zamiast rozmowy, został wyzwany od gangsterów. PiS może wiele chcieć, jak było z obietnicą mieszkań, ale mimo wszystko, sam niewiele zdziała, prowincją jeszcze rządzi układ PO-PSL-SLD, onie nie pozwolą na zmiany, które dają im władzę i poparcie oligarchów. Wyśmiewany przekop, plany były śmiałe, ale władze Elbląga zablokowały modernizację szlaku wodnego i para poszła w gwizdek, może kiedyś. Taka ciekawostka, wiele lat temu powstał pomnik-kamień węgielny przekopu Mierzei Wiślanej powstały w 2008 roku, ciekawe że nikt tego nie obśmiał, bo rządziła PO? upload.wikimedia.org
paparazzi
Od stodoły i  waszego guru Kosinika-Kamysza. 
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1. Znam ten projekt. Takich Woergl jest sporo. Żaden sie nie przebił. Nawet Keynes stwierdził kiedyś, ze Gesell to najbardziej niedowartościowany ekonomista. Dlaczego? Nie trudno zgadnąć. 
mjk1
Zdziwiłbyś się Mazurze. Kilkanaście lat temu, jak byłem w Austrii na nartach wybrałem się do miasteczka Wörgl. Akurat lało, co w marcu się czasami zdarza. Miasteczko słynie z eksperymentu wprowadzenia lokalnej waluty  znanej jako "Freigeld" lub "wörgl schilling". Szczegóły znajdziesz w sieci. Tam pamięć o tym wydarzeniu jest powszechnie znana a na głównej ulicy jest wbudowana tabliczka upamiętniająca Silvio Gasella, ekonomisty na którego teorii oparto ów eksperyment.  
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1 Założę się, ze o Silvio Gesell oprócz nas prawie nikt nie słyszał.. 
Do wpisu: Kadry, które niszczą państwo
Data Autor
Alina@Warszawa
Polska ma dużo większy dług niż Ukraina w stanie wojny:  youtube.com;
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1 A moze konfucjański model dobierania kadr?
mjk1
To niestety nie kwestia jasnowidzenia Droga Aniu, tylko chłodna obserwacja mechanizmów, które od lat niszczą polskie państwo od środka. Jeśli w systemie awansuje się nie za kompetencje, lecz za lojalność wobec układu, to efektem jest właśnie taki „etos służby”, rozumiany jako służba swoim, a nie ludziom. Jachty, sauny i inne przywileje to nie tylko symbol pychy władzy. To przede wszystkim mechanizm drenowania budżetu z pieniędzy, które powinny trafiać tam, gdzie są naprawdę potrzebne, jak onkologia. I tu pojawia się sedno problemu: w obecnym modelu finansowania państwa dług i utrzymanie aparatu władzy są święte, a dobro ludzi jest elastyczne i można je łatwo „przesunąć” w kolejnej ustawie budżetowej. Tak działa system, w którym kadry nie są dobierane według kompetencji i etyki, lecz według użyteczności dla utrzymania władzy. A w takim systemie decyzje o wydatkach często nie wynikają z realnych potrzeb społecznych, tylko z kalkulacji politycznej lub wręcz osobistych interesów. To kolejny dowód, że naprawa państwa nie zaczyna się od kolejnych programów socjalnych ani od kosmetycznych cięć kosztów, ale od gruntownej reformy kadr, instytucji i modelu finansowania. Bo dopóki władza traktuje budżet jak prywatny portfel, dopóty każdy z nas będzie traktowany jak ktoś, kto ma go regularnie uzupełniać, kosztem swojego zdrowia, bezpieczeństwa i przyszłości.
sake2020
@mjk1....Albo pan wykrakał,albo jest jasnowidzem. Etos służby państwowej w pigułce. Ne ma na onkologię, są środki na jachty,sauny,kluby jak to dzisiaj podają media. Pogoda dla bogaczy, Dla nas spłacanie tych ekstrawagancji.