Otrzymane komantarze

Do wpisu: Co powinien zrobić prezydent po sukcesie wizyty w USA: wyzwania polskiej racji stanu
Data Autor
Marek Michalski
"Nie mówmy o „czystkach” – mówmy o „modernizacji bezpieczeństwa”.Nie o „wojnie z mediami” – lecz o „transparentności wpływów”.Nie o „konflikcie z sądami” – a o „odpowiedzialności za tajemnice narodowe”."A dlaczego nie mówić normalnie?Właśnie proponuje Pan nowomowę, czyli narzędzie zakłamania rzeczywistości w służbie ideologii, której Pan nie uwzględnił w wywodzie mimo wielu słusznych uwag.Dobra wypowiedź Dr Jacka Bartosiaka o tym robieniu wody z mózgu i samouzależnieniu od gry partyjniackiej na emocjach elektoratu od 27min.youtube.com
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1To wszystko racja i się pod tym podpisuję.Kto ma te nowe elity wykreować?Rola prezydenta w RP jest generalnie niejednoznaczna i mocno ograniczona.Trzeba zmienić konstytucję ale nie ma woli politycznej.I tak to się kręci bez ładu i składu.Może czas zrobi swoje. 
Do wpisu: Patriotyczny teatr dla naiwnych: kto naprawdę manipuluje reparacjami i granicami 1937?
Data Autor
Alina@Warszawa
Żeby Polska odzyskała choć część majątku zagrabionego przez Niemcy, wystarczy wprowadzić takie prawo, jakie to Niemcy wprowadzili w Polsce, kiedy zaczęli tu panować w 1939 - my teraz tu panujemy, więc mamy większe prawo do stanowienia prawa:Bożena Ratter: Tylko w Polsce Niemcy wydali akt prawny sankcjonujący grabież.  (...) Skala grabieży  była ogromna. Zachowana jest korespondencja, w której zaniepokojony Niemiec z Poznania w czasie okupacji, prosi zwierzchnika w Berlinie o dodatkową powierzchnię na kradzione książki z dworów, miasteczek, ponieważ 8-metrowe stosy ksiąg układane na podłogach gmachu grożą katastrofą budowlaną, o czym ostrzegają inspektorzy. Tylko w jednej  kopalni soli w Austrii znaleziono 40 tysięcy skrzyń z  dziełami zagrabionymi  w całej Europie. Takich miejsc ukrywania zagrabionych dzieł sztuki na liście amerykańskiej znajdowało się 500. (...) Wystarczy ten niemiecki wzór prawny ubrać w prawniczy bełkot, przepraszam - język, że oto mamy prawo do rekwirowania każdej niemieckiej firmy, własności, pieniędzy, jaka jest na terenie Polski. w związku z tym, że Niemcy nie pokryli szkód jakie poczynili w czasie II wś. Następnie zarekwirować wszystko co niemieckie, wykonać wycenę i przekazać rekwirowane dobro do Centralnego Funduszu Odzyskiwanych Reparacji z Niemiec. Każdy niemiecki właściciel będzie mógł odzyskać swoją własność, pod warunkiem, że państwo niemieckie wpłaci równowartość na konto CFOR. Proste jak budowa cepa i niemiecka zbrodnicza buta. Oczywiście cena wykupu będzie powiększona o koszty manipulacyjne związane z kosztami działania CFOR. 
Do wpisu: Wakacyjna pauza i test Rady Gabinetowej
Data Autor
u2
"czy ta rada przyniesie realne decyzje, czy tylko kolejne deklaracje?" Tak sobie przemiatam moją zawodną ludzką pamięć i gdzieś w jej zakamarkach, naszych ludzkich dusz, pisze jak WÓŁ: Z Bolanda wyjdzie ISKRA :) :) :)
Do wpisu: Prezydent wobec finansowej niewoli państwa
Data Autor
mjk1
Wiele trafnych spostrzeżeń Mazurze.Ad. 1. Zgadzam się, że prezydent w obecnym systemie ma kompetencje mocno ograniczone i sprowadzone głównie do roli notariusza decyzji politycznych. Jednak moja intencja jest inna: pokazać, że głowa państwa – nawet przy ograniczonych narzędziach – może stać się symbolem zmiany i rzecznikiem interesu ludzi wobec systemu długu i finansowej zależności. To kwestia woli politycznej, a nie tylko zapisów konstytucji.Ad. 2. Jeśli chodzi o narracje historyczne – masz rację, że wokół nich toczy się wiele manipulacji. Właśnie dlatego trzeba wracać do fundamentów: państwo zależne finansowo i instytucjonalnie zawsze będzie podatne na „przepisywanie historii” w duchu cudzych interesów.Ad. 3. O niekompetencji elit rządzących mówi wielu obserwatorów. Problem jednak nie leży tylko w samych osobach, ale w mechanizmie doboru kadr – skoro system premiuje posłuszeństwo wobec partyjnego wodza czy zagranicznych ośrodków, a nie kompetencje, to efekty są dokładnie takie, jakie opisujesz.Ad. 4. „Kadry decydują o wszystkim” – pełna zgoda. I właśnie dlatego cykl, który publikuję, mocno podkreśla, że żadna reforma finansów, prawa czy instytucji nie powiedzie się, jeśli nie towarzyszyć jej będzie przywrócenie etosu służby państwowej i selekcja oparta na kompetencjach.Reasumując: prezydent rzeczywiście ma związane ręce, ale – jeśli tylko będzie tego chciał – może podjąć się roli lidera zmian, nawet jeśli formalnie dysponuje skromnym instrumentarium. Bo największym kapitałem nie jest dekret, lecz zdolność do przebudzenia świadomości społecznej.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ Alino,Ten typek jest Niemcem z urodzenia, wiec czego od niego chcecie?Studiowałem z nim  na jednym uni w tym samym czasie i mamy wspólnych znajomych. Nikt nie mial o nim dobrego zdania.My z kierunków bardziej ambitnych mieliśmy studentów historii albo innych podobnych za mniej niz zero.I ktoś taki rządzi? Dla mnie to szok.
Alina@Warszawa
...historyk niemiecki dodajmy zgodnie z "owocami" Tuskowych rządów.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ spikeJacy biznesmeni? Podaj nazwiska.O ile wiem, to rządzi nami historyk . Trump to biznesmen pełną gębą.
Alina@Warszawa
@mjk1 - specjalnie dla Ciebie - trochę wiedzy o Kubricku, jego poglądach, masonach i światowej rządzącej elicie: «Oczy szeroko zamknięte»: Czy Kubrick powiedział za dużo na temat elity pedofilskiej?  
spike
Rolniku, odpowiedziałeś na miarę właściciela warzywniaka, kierowanie państwem nie da się porównać do warzywnika. :)Obecnie przy władzy są różni biznesmeni i jak to wygląda, grabią ile się da, podobnie jest w UE, dzięki nim, my też toniemy.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Brawo, podoba mi się i to nawet bardzo.Po pierwsze Pan Prezydent ma tyle do gadania co przed wojna Ignacy Mościcki. Czyli  - a Ignacy g... znacyPo drugie - PKW zaczął juz śpiewać z odpowiedniego klucza - czyli - wojnę z Sowietami wygraliśmy razem z armią ukraińską - totalna bzdura.Po trzecie - rządzą nami totalni ignoranci nie tylko w sprawach ekonomii.Zobacz kto doradza PKW. Sami historycy albo prawnicy, którym bym nawet warzywniaka nie powierzył do kierowania.Po czwarte - to kadry decydują o wszystkim.A u nas, ani kadr, ani rozumu. 
Do wpisu: Pieniądz suwerenny – droga do finansowej niezależności państwa
Data Autor
mjk1
Jak się postarasz, to czasami potrafisz, coś całkiem sensownego napisać Alino. Z małym wyjątkiem, ale to drobiazg. Rzeczywiście, to nie sam dług jest problemem, tylko dług obciążony lichwą, czyli koniecznością spłaty większej sumy niż realnie się otrzymało. To właśnie ta mechanika sprawia, że gospodarka nieustannie musi „biec szybciej”, by obsługiwać odsetki, a społeczeństwa wchodzą w spiralę zadłużenia.„Kredyt społeczny” był jednym z modeli próbujących obejść ten problem. Zakładał, że pieniądz ma odzwierciedlać realną produkcję dóbr i usług, a nie opierać się na długu kreowanym przez banki. W tym sensie dotykał tego, co ja nazywam suwerennym pieniądzem, pieniądzem emitowanym w interesie wspólnoty, a nie w interesie wierzycieli.Podoba mi się Twoja myśl o „zaczęciu od zera”, bo gdyby spojrzeć na Polskę jako na odrębną wspólnotę, faktycznie moglibyśmy sami określić zasady wymiany dóbr i usług. I nie ma znaczenia, czy nazwiemy je chrześcijańskimi, czy po prostu wspólnotowymi – kluczowe, żeby były sprawiedliwe, przejrzyste i odporne na lichwę.Problem nie leży jednak w żadnym konkretnym narodzie czy religii – lichwa była potępiana zarówno w tradycji chrześcijańskiej, jak i islamskiej czy wczesnożydowskiej. To mechanizm ekonomiczny, który dziś został zglobalizowany i instytucjonalnie usankcjonowany.Dlatego właśnie potrzebna jest dyskusja o alternatywach – o systemach, które mogą działać na zasadach uczciwej wymiany i służyć realnej gospodarce, a nie spekulacji. To nie jest utopia, to konieczność, jeśli chcemy wyrwać się z logiki niekończącego się długu.
mjk1
W wielu punktach absolutnie się zgadzamy Mazurze. Tak, dług jako pojęcie towarzyszy ludzkości od tysięcy lat, tyle że zmieniały się mechanizmy jego funkcjonowania. Dziś różnica polega na tym, że pieniądz sam w sobie jest długiem, nie ma własnego zakorzenienia w wartości pracy czy dobrach realnych. To właśnie dlatego system potrafi się oddzielić od gospodarki i żyć „własnym życiem” – pompowanym derywatami, spekulacją i sztucznym pieniądzem.Zgadzam się również, że wojny, kryzysy czy pandemie bywają cynicznie wykorzystywane jako narzędzia resetu systemu. Wtedy dług się przenosi, przewartościowuje, a system idzie dalej, tyle że ludzie tracą – oszczędności, majątek, bezpieczeństwo. To cena, którą płacą zwykli ludzie, by struktura oparta na lichwie mogła trwać.Co do CBDC – masz rację, że to może być kolejne narzędzie zniewolenia, jeśli będzie wprowadzone w logice obecnego systemu. Cyfrowa waluta banku centralnego to nie problem sam w sobie – problemem jest to, kto ją emituje i w jakim celu. Jeśli służy jeszcze ściślejszej kontroli i podporządkowaniu ludzi, to będzie kolejnym gwoździem do trumny wolności gospodarczej. Ale gdyby w przyszłości cyfrowa forma pieniądza powiązana była z modelem suwerennej emisji, wtedy mogłaby stać się narzędziem odbudowy gospodarki.Zgadzam się, że dziś brakuje woli politycznej i wiedzy, jak z tego wyjść. Ale to nie znaczy, że mamy uznać status quo za niezmienne. Pierwszy krok to rozmowa, uświadamianie ludzi, że dług nie jest prawem natury, tylko konstrukcją polityczno-finansową. A skoro jest konstrukcją, to można ją zmienić, pod warunkiem, że społeczeństwa zaczną tego od swoich elit wymagać.
u2
@Rolnik z Mazur"Po to są wojny, kryzysy, pandemie , zeby ten system pieniądza dłużnego utrzymać przy życiu."Z tego co pamiętam, to 2 wojną światowa wybuchła, bo Hitler nie mógł się pogodzić z przegraną na papierze, a nie w walce w 1 wojnie światowej. No i doszły kosmiczne reparacje, które Niemcy miały płacić papierowym "zwycięzcom". Hitler trafił na podatny grunt. Urażona duma wystarczyła, aby porwać miliony na kolejną bezsensowną wojenkę. No i oczywiście gilt, czyli geld, który żądali "zwycięzcy" :)Gdyby Hitler poszedł na wojnę z Rosją Stalina, aby dać ludziom wolność od komunizmu, to zapewne by wygrał, Na pewno by miał sojuszników w postaci Ukraińców, a nawet Rosjan, którzy mieli komunizm po dziurki w nosie. Ale zaczął traktować wszystkich Słowian jako podludzi i to się na nim zemściło.
Alina@Warszawa
Przecież są systemy bez lichwy - bo tu problem polega nie na długu, tylko na długu większym niż pobrane pieniądze. Kiedyś było dużo o "kredycie społecznym". Poza tym zawsze można wymyślić zupełnie inny system i inne zasady zamiany stworzonego dobra na coś wymiennego. Najlepiej zacząć od stanu jakby na świecie była np. tylko Polska i Polacy. Wówczas trzeba byłoby zorganizować zasady wymiany dóbr i usług od zera na zasadach chrześcijańskich, a nie żydowskich,  zapominając o wszystkich żydowskich złodziejskich wynalazkach. 
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Jasne, ze nie to samo, ale zasada jest ta sama co teraz.10 tys lat tenu nie bylo komputerów tylko tabliczki gliniane i rylce. Ale dług to dług stąd nazwa Geld - nie od zlota Gold tylko od gilt - dług.Tak system bankowy oddzielił się od realnej gospodarki i tu masz rację i cos z tym trzeba koniecznie zrobić. Problem w tym, ze nie ma woli politycznej, ani tez wiedzy jak. Po to są wojny, kryzysy, pandemie , zeby ten system pieniądza dłużnego utrzymać przy życiu. Derywaty i inne gówna a teraz cbdc nas czeka jako nowe narzędzia zniewolenia. 
mjk1
 To świetny wpis Mazurze i okazja, by uporządkować kilka kwestii.Pieniądz dłużny nie ma 10 tysięcy lat. To prawda, że od początków cywilizacji funkcjonowały zobowiązania, długi i zapisy w księgach świątynnych czy dworskich. Ale to nie jest to samo, co współczesny system pieniądza kreowanego przez banki jako kredyt. Dzisiejszy model globalny narodził się stosunkowo niedawno – wraz z dominacją bankowości centralnej, rezerwą cząstkową i ostatecznym odejściem od złota w latach 70. XX wieku. To system, w którym każda jednostka pieniądza rodzi się jako dług i tego w starożytności po prostu nie było.Problem alokacji pieniądza suwerennego. Słuszna uwaga: kto miałby decydować? Jeśli w rękach skorumpowanego urzędnika, to oczywiście, że grozi to patologią. Dlatego koncepcja pieniądza suwerennego zakłada instytucjonalne bezpieczniki – niezależne ciało, kontrolę społeczną, przejrzystość i jasne kryteria emisji. Tego dziś w systemie bankowym nie ma – banki komercyjne same decydują, kogo finansują, a kogo nie. I jakoś nikomu nie przeszkadza, że miliardy idą w spekulacje czy „jachty dla kumpli”, tylko że prywatnych. Czyli problem nie znika – pytanie tylko, czy decyduje prywatny bankier w Londynie czy demokratyczna wspólnota ludzi. W tym miejscu wspomnę tylko o dochodzie gwarantowanym, ale opiszę go kiedyś przy innej okazji, bo wymaga szczegółowej analizy.Biblia i jubileusz. Znakomity przykład! Sam pokazałeś, że starożytne społeczeństwa miały świadomość, iż spirala długu niszczy wspólnotę. Dlatego co siedem lat resetowano system – właśnie po to, by ludzie nie zostali niewolnikami długu. To nie była utopia, to była praktyka obrony ładu społecznego. Dzisiejszy system poszedł w przeciwną stronę – dług jest wieczny, nie ma jubileuszy, a spirala rośnie bez końca.„Utopia” jako etykieta. Każda reforma na początku była „utopią” – prawa wyborcze kobiet, zniesienie niewolnictwa, ubezpieczenia społeczne. Pieniądz suwerenny to nie mrzonka, tylko kierunek. Czy da się go wprowadzić jutro? Nie. Czy da się o nim rozmawiać i przygotowywać grunt? Tak. Jeśli nie, pozostaniemy w systemie, który sam siebie prowadzi do krachu i wtedy, paradoksalnie, to właśnie obrona status quo okaże się największą utopią.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Nie obraz się ale system pieniądza dłużnego istnieje od czasu, gdy człowiek zaczął uprawiać rolę czyli 10 tys lat temu. Popełniłem kilka wpisów na ten temat.Powiedz mi, czy urzędnik państwowy , który będzie tym pieniądzem suwerennym kierował będzie wiedział gdzie go alokować i na jakie potrzeba społeczne przeznaczać. Moze zechce dac kumplom na jachty?W gruncie rzeczy piszesz utopię jak mrowka. Jest system pieniądza jako kredyt - fei lun model ale on działał w wiejskich regionach Chin.Jesli znasz Biblię to tam po siedmiu latach długi umarzano. Ciekawe dlaczego? Masz dobre chęci ale to utopia.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Nie obraz się ale system pieniądza dłużnego istnieje od czasu, gdy człowiek zaczął uprawiać rolę czyli 10 tys lat temu. Popełniłem kilka wpisów na ten temat.Powiedz mi, czy urzędnik państwowy , który będzie tym pieniądzem suwerennym kierował będzie wiedział gdzie go alokować i na jakie potrzeba społeczne przeznaczać. Moze zechce dac kumplom na jachty?W gruncie rzeczy piszesz utopię jak mrowka. Jest system pieniądza jako kredyt - fei lun model ale on działał w wiejskich regionach Chin.Jesli znasz Biblię to tam po siedmiu latach długi umarzano. Ciekawe dlaczego? Masz dobre chęci ale to utopia.
mjk1
Nie rozumiesz Mazurze. Rzeczywiście, obecnie dominuje model pieniądza dłużnego, czyli każda złotówka w obiegu rodzi się jako czyjś dług, a system nie funkcjonuje inaczej. Ale warto podkreślić kilka spraw:Nie chodzi o izolację – suwerenny pieniądz nie musi oznaczać zamykania się jak za Gomułki. To nie jest powrót do „siermiężnej gospodarki”, lecz stworzenie systemu, w którym emisja pieniądza nie opiera się wyłącznie na długu wobec banków komercyjnych czy zagranicznych wierzycieli. Inaczej mówiąc: to przesunięcie ciężaru – z kapitału lichwiarskiego na interes wspólnoty narodowej.System obecny nie jest „naturalny” – to konstrukcja prawna i polityczna. Skoro wprowadzono go odgórnie (po II wojnie światowej w skali globalnej), to znaczy, że można również go zmienić. W historii wielokrotnie pojawiały się próby emisji pieniądza wolnego od długu – np. w koloniach amerykańskich przed rewolucją czy w systemach kredytu społecznego. Problem w tym, że zawsze napotykały opór międzynarodowej finansjery, bo zagrażały jej monopolowi.Regulacje to za mało – oczywiście, że mądre regulacje są potrzebne. Ale trzeba zauważyć, że w warunkach pieniądza dłużnego nawet najlepsze prawo będzie działać połowicznie. Dlaczego? Bo sam mechanizm emisji wymusza stały wzrost długu publicznego i prywatnego, aby system się nie załamał. To jest ta „spirala”, której nie da się zregulować – można tylko spowolnić jej bieg.Suwerenny pieniądz to nie utopia, tylko kierunek – nie twierdzę, że można to wdrożyć z dnia na dzień. Ale jeśli nie zaczniemy o tym mówić, pozostaniemy w systemie, w którym każda reforma – nawet najlepsza – kończy się nowymi kredytami i kolejną transzą długu. Suwerenny pieniądz to wizja, którą trzeba przygotowywać krok po kroku, zaczynając właśnie od budowy świadomości społecznej i kontroli nad sektorem bankowym.Krótko mówiąc – pieniądz dłużny nie jest jedyną możliwą alternatywą. Jest narzuconym standardem, który działa do czasu… aż przestanie. A wtedy pytanie brzmi: czy będziemy gotowi na zmianę, czy zostaniemy zmuszeni do przyjęcia jeszcze gorszego rozwiązania, dyktowanego z zewnątrz.
mjk1
Masz rację U2, przywołane przez Ciebie przykłady (od Grobelnego, przez Art-B, po Amber Gold i dzisiejsze „chwilówki”) pokazują dokładnie słabość i niewydolność państwa w nadzorze nad sektorem finansowym. I nie jest to tylko kwestia jednej afery czy jednego rządu – to ciągła patologia systemowa, która trwa od transformacji.Warto wskazać kilka elementów tego problemu:Państwo bez realnej kontroli – instytucje nadzorcze, które teoretycznie mają stać na straży bezpieczeństwa finansowego ludzi, często są bierne albo spóźnione. Amber Gold działał latami, choć ostrzeżenia były od dawna.Banki i parabanki jako narzędzie drenażu – łatwość, z jaką w Polsce powstają instytucje parabankowe czy firmy chwilówkowe, to nie przypadek. To efekt systemu, w którym interes kapitału stawiany jest wyżej niż ochrona obywatela. Jeśli dodatkowo te firmy dostają wsparcie z funduszy publicznych (np. KPO), to mamy wręcz do czynienia z instytucjonalnym przyzwoleniem na lichwę.Bezkarność i wyprowadzanie pieniędzy za granicę – każda z tych afer kończy się tym samym: ofiary zostają same, a ogromne kwoty znikają w zagranicznych systemach bankowych. To pokazuje, że Polska nie tylko nie chroni własnych obywateli, ale też nie broni własnego kapitału.To wszystko prowadzi do jednego wniosku: suwerenny pieniądz i odbudowa finansowej niezależności państwa nie będą możliwe bez pełnej kontroli nad sektorem bankowym i nadzorem nad instytucjami finansowymi. Jeśli państwo nie potrafi zatrzymać kilku parabanków czy ukrócić lichwiarskich chwilówek, to jak ma obronić własną walutę przed globalnymi graczami?Dlatego naprawa musi być dwutorowa: z jednej strony budowa instytucji silnych i odpornych na naciski polityczne, z drugiej – odzyskanie kontroli nad bankami i stopniowe ograniczanie roli kapitału zagranicznego w systemie finansowym.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Nie obraz się ale ten pieniądz suwerenny jest dez dłużny. Nie ma odwrotu poki co od pieniądza dłużnego. Jak odizolujesz Polskę od zagranicy to możemy sobie uprawiać politykę pieniężną jak za Gomułki - siermiężną. Istotna jest kontrola państwa poprzez mądre regulacje nad podążą pieniądza. Trzeba wybierać spośród możliwych alternatyw a nie utopijnych. 
u2
"Kontrola nad sektorem bankowym" W Bolanda to leży i kwiczy. Poczynając od starego przekrętu Grobelnego z BKO, czyli Bezpieczną Kasą Oszczędności. Poprzez aferę Art-B i kończąc na aferze Amber Gold.Zadziwia łatwość z jaką zakłada się w Bolanda parabanki. Chwilówki to również taki sam przekręt. Ba, dostają ich twórcy dofinansowanie z KPO, aby rozwijać swoją oszukańczą działalność.Amber Gold założył wielokrotny oszust karany sądownie. Wszelkie instytucje nadzorcze oraz śledcze zawiodły, na czele z premierem Tuskiem. Pieniądze rozpłynęły się w kierunku Niemiec lub Szwajcarii :)  
mjk1
Twój komentarz U2 dotyka niezwykle ważnego problemu, o którym rzadko mówi się wprost: żadne państwo nie istnieje w izolacji i każdy projekt reformy finansowej natychmiast budzi reakcję ze strony globalnych graczy. Ataki spekulacyjne, takie jak te, które prowadził George Soros wobec funta brytyjskiego czy walut azjatyckich, są ostrzeżeniem, że system obroni się wszelkimi dostępnymi narzędziami.Dlatego właśnie, kiedy mówimy o suwerennym pieniądzu, nie wolno poprzestać na prostym haśle „drukujmy własną walutę i będziemy wolni”. To byłoby naiwne. Potrzebny jest plan zabezpieczeń:Stabilność instytucjonalna – suwerenny pieniądz musi być emitowany w sposób przejrzysty i z jasno określonym celem (np. finansowanie inwestycji strategicznych, a nie doraźne łatanie budżetu). Wtedy trudniej atakować walutę, bo stoi za nią zaufanie społeczne i polityczna determinacja.Zdywersyfikowane rezerwy – zamiast opierać się wyłącznie na dolarze czy euro, państwo powinno gromadzić złoto, ale też inne realne aktywa. To amortyzuje wstrząsy.Sojusze międzynarodowe – samodzielne państwo zawsze będzie łatwym celem ataku finansowego. Natomiast blok kilku lub kilkunastu krajów, które współpracują w rozliczeniach i bronią się wspólnie, jest znacznie trudniejszy do złamania.Kontrola nad sektorem bankowym – jeśli główne banki w kraju są własnością zagranicznych grup finansowych, to nawet najlepszy projekt suwerennego pieniądza może zostać storpedowany od środka. Dlatego konieczna jest stopniowa repolonizacja sektora finansowego.Przykład Sorosa pokazuje jeszcze coś ważniejszego: siła waluty to nie tylko ekonomia, ale i polityka, a nawet wojna informacyjna. Dlatego walka o suwerenny pieniądz nie może być prowadzona w ciszy gabinetów – musi być wsparta świadomością społeczną i poczuciem, że to wspólny projekt narodu, a nie eksperyment elit.Podsumowując: suwerenny pieniądz sam w sobie nie jest utopią, ale bez odpowiednich zabezpieczeń mógłby stać się ofiarą takich samych ataków, jakie obserwowaliśmy w przeszłości. Dlatego kluczowe jest, aby reformę traktować nie jako izolowany akt, ale jako element szerszej strategii: odbudowy instytucji, odzyskania kontroli nad bankami, budowy sojuszy i przede wszystkim – mobilizacji narodu wokół idei finansowej niezależności.
u2
"Pieniądz suwerenny to nie utopia, lecz realna droga do odbudowy niezależności państwa." Żadne państwo na świecie nie działa w próżni. Przykłady ataków na narodowe waluty dostarczył znany "filantrop" Soros, który nie tylko zarobił kaskę na atakach na walutę Wielkiej Brytanii oraz Tajlandii i Filipin, ale przeznacza miliony z tej spekulacyjnej kaski na otumanianie całych narodów pod płaszczykiem "otwartego społeczeństwa". Otwartego na jego spekulacyjne szwindle :)