Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dla Aliny, która liczyć nie potrafi.
Data Autor
Alina@Warszawa
Nie chcę. Porównaj te zapomogi dla polskich dzieci z wydatkami budżetowymi na Ukraińców od 2022 i wydatkami na "pomoc Ukrainie".
mjk1
Rozumiem, że łatwiej jest próbować mnie zdyskredytować personalnie niż odnieść się do meritum, ale liczby są bezlitosne — niezależnie od tego, czy weźmiemy Twój wariant (48 000 + 24 000) czy mój przykład (60 000 + 2×30 000).W obu przypadkach mechanizm jest taki sam:znaczące zwiększenie kwoty wolnej od podatku automatycznie zmniejsza wpływy z PIT,utrzymanie 800+ to w obecnym systemie kolejny gigantyczny wydatek,suma tych dwóch elementów w warunkach budżetu obciążonego rosnącymi kosztami obsługi długu i dodatkowymi zobowiązaniami (KPO, wydatki wojenne, ETS) powoduje, że propozycja jest nierealna bez gigantycznego zwiększenia deficytu.Różnica między 48 000 a 60 000 w kwocie wolnej nie zmienia faktu, że w obecnym systemie mamy ten sam problem: matematyka się nie spina.I to jest clou sprawy — niezależnie od tego, jak się nazwie rozmówcę. Bo od wyzwisk jeszcze nigdy nie przybyło pieniędzy w budżecie.Chcesz, żebym Ci policzył to dokładnie dla Twojej wersji (48 000 + 24 000)? Wtedy już nie będzie można zbyć tematu „ideą fix”.
Alina@Warszawa
Ja takiej propozycji nie składałam: Po Twojej propozycji (60 000 + 2×30 000 na dzieci) U mnie było 48 000 wolne od podatku dla dorosłego i 24 000 na dziecko, więc całe Twoje obliczenia są o kdp. Ale tak to jest jak się ma jakąś ideę fix i koniecznie chce komuś udowodnić głupotę obnażając przy okazji własną, a jeśli nie głupotę to bardzo brzydki, czyli wredny charakter i fakt, że się nie ma nikogo innego pod ręką, żeby się na nim wyładować. Biedne NB.
Do wpisu: Jak wyrwać państwo z długu – pierwszy krok do finansowej suwerenności
Data Autor
Mrówka
Wyrwać z długu można by wykorzystując reparacje od Niemców, a należne Polsce.youtube.com
Admin Naszeblogi.pl
OK. Dzięki
mjk1
To mój błąd. Jak opracowuję wpis w Wordzie sam sobie zaznaczam tytuł w cudzysłowie, taka głupia maniera. Potem, jak wklejam, zapominam go usunąć. Postaram się uważać i dziękuję za poprawienie.
Admin Naszeblogi.pl
@mjk -- nie dawaj tytułu w cudzysłowie, bo to błąd językowy. Źle wygląda i źle później interpretują różne boty itp.
Do wpisu: Dla Aliny - PIT zero.
Data Autor
Alina@Warszawa
Dlaczego przypisujesz mi jakieś "ponoć" - o co Ci chodzi człowieku?
mjk1
Po południu, najdalej wieczorem podam Ci dokładnie, jak to wyliczyłem z podaniem linków do konkretnych źródeł. Niestety to trochę potrwa, żeby to ująć w konkretną całość. Niestety portal po rekonstrukcji zaciemnia wpisy w kolejnych odpowiedziach i wpis będzie nieczytelny. Będę musiał zrobić osobny wpis. Mam nadzieje, że Admin mnie nie wywali za nadaktywność.
Alina@Warszawa
@mjk1 - na razie niczego nie policzyłeś - podałeś wreszcie jakieś dane, na podstawie których MOŻESZ policzyć o ile potrafisz. Licz!
mjk1
„Ponoć” to bardzo wygodne źródło — nie wymaga ani liczb, ani linków. Dla kontrastu: 800+ to ~70 mld zł forsal.pl , 500+ w 2023 r. – ~40 mld zł money.pl , trzynastka – 17 mld zł 300gospodarka.pl . A KPO? 60 mld euro, refundacja po spełnieniu warunków commission.europa.eu . Różnica jest taka, że ja to policzyłem, a Ty… „ponoć”.
Alina@Warszawa
mjk1 - pokaż mi jakiś link wklejony przez Ciebie w tym tekście, albo komentarzu...Więc albo nie potrafisz, albo piszesz co Ci ślina na język przyniesie w swoich tekstach, bo nie potrafisz podać źródła danych, które podajesz, a przecież każdy wie, że sam niczego nie liczyłeś.
mjk1
Mieszasz dwa zupełnie różne mechanizmy Mrówka.Blokowanie funduszy za czasów PiS nie było złamaniem prawa przez UE, tylko wykorzystaniem mechanizmu warunkowości, który jest wpisany w unijne traktaty i rozporządzenia budżetowe.To działa tak:UE przyjmuje tzw. „kamienie milowe” – warunki, które państwo musi spełnić, żeby dostać kolejne transze funduszy.Jeśli państwo ich nie realizuje (np. nie wprowadza zmian w sądownictwie zgodnych z wyrokami TSUE), KE ma prawo wstrzymać wypłatę do czasu ich spełnienia.To nie jest „niewypłacenie zatwierdzonych i rozliczonych projektów”, tylko odroczenie wypłaty nowych środków.W przypadku PiS nie było sytuacji, że Polska wykonała projekt, rozliczyła go zgodnie z zasadami, a KE odmówiła wypłaty pieniędzy. Takie działanie rzeczywiście byłoby złamaniem prawa i do tego w historii funduszy UE nie doszło.Innymi słowy:-  „Blokada środków”, to brak spełnienia warunków politycznych/administracyjnych - KE wstrzymuje nowe transze.- „Odmowa refundacji” zatwierdzonego i zrealizowanego projektu - tego w historii UE nie było, bo to byłoby nielegalne. 
mjk1
Konkrety Alinko, konkrety poproszę. Przynajmniej jeden.
Mrówka
@mjk1 - Cyt: "Gdyby Unia chciała celowo nie wypłacić zatwierdzonych środków, musiałaby złamać własne prawo a tego dotąd w historii funduszy UE nie było."Nie jestem aż tak rozeznany, na pewno nie było takiego przypadku? Czym zatem było blokowanie unijnych funduszy za czasów rządów PiS? Jeśli błądzę, to mnie oświeć.
Alina@Warszawa
Masz częściowo rację z tym nierozumieniem - to Ty @mjk1 niczego nie rozumiesz, a w dodatku nie potrafisz załączyć linków...
Do wpisu: Budżet w kajdanach lichwy
Data Autor
mjk1
Poruszasz bardzo ważny wątek Mrówka — finansowanie długu ze źródeł wewnętrznych. Emisja obligacji kierowanych wyłącznie do obywateli (czyli de facto zastąpienie wierzyciela zagranicznego wierzycielem krajowym) to mechanizm, który w różnych wariantach stosowały m.in. Japonia czy Włochy. Ma on dwie podstawowe zalety: odsetki zostają w gospodarce krajowej, a wierzyciel nie ma politycznej siły narzucania państwu decyzji.Masz jednak rację, że w Polsce obecnie warunki społeczne i mentalne są do tego bardzo trudne. Wymagałoby to nie tylko przygotowania prawnego i ekonomicznego, ale przede wszystkim odbudowania zaufania obywateli do państwa. Bez wiary, że te pieniądze będą wykorzystane sensownie — na inwestycje w gospodarkę, a nie na bieżące rozdawnictwo — obligacje krajowe będą miały niewielki popyt.Do tego dochodzi problem „pasa transmisyjnego” mediów i systemu bankowego. Zagraniczne banki, które dziś kontrolują dużą część naszego rynku finansowego, rzeczywiście mogą torpedować takie inicjatywy — mają zarówno instrumenty finansowe (polskie oszczędności, kredyty), jak i wsparcie międzynarodowych struktur finansowych. A do tego dochodzi kwestia polskiego złota ulokowanego w Londynie i USA, co symbolicznie pokazuje, jak daleko jesteśmy od pełnej niezależności monetarnej.Dlatego to, o czym piszesz, jest możliwe, ale wymagałoby wcześniejszych kroków: odbudowy suwerennej polityki monetarnej (NBP musi być faktycznie niezależny i zdolny do emisji pieniądza pod potrzeby krajowe), ograniczenia wpływu zagranicznych banków, stworzenia przejrzystego planu spłaty zadłużenia oraz kampanii społecznej pokazującej sens wyrzeczeń.I tu wracamy do sedna całego cyklu moich wpisów: bez gruntownej naprawy państwa — prawa, instytucji, mechanizmów finansowania — każda taka inicjatywa pozostanie w sferze „mrzonek”. Problemem nie jest tylko sam dług, lecz system, w którym dług jest podstawą istnienia pieniądza. Dopóki tego fundamentu nie zmienimy, Polska będzie żyła według scenariusza pisanego w gabinetach wierzycieli.
Mrówka
Żeby wydobyć się ze studni zadłużenia, Państwo może skierować do swych obywateli ofertę obligacji komunalnych lub takich, których adresatem będzie wyłącznie wewnętrzny zasób finansowy. Z tego wykupu, może powoli, z mozołem regulować zobowiązania lichwiarskie, wyprowadzając ze spirali zadłużenia. To operacja na lata, a okres spłaty jest pochodną wielkości zadłużenia zagranicznego. Pomocnym w tym przypadku jest suwerenna polityka monetarna ale i fiskalna. Część środków z tych obligacji musi być skierowana na rozwój rodzimej gospodarki.Problem z realizacją jest taki, że społeczeństwo musi być świadome, przygotowane i zdeterminowane do walki o niezależność finansową swego Państwa i wiąże się ze znacznym poświęceniem i obniżeniem standardu życia obywateli. To taka wojna bez rozlewu krwi. Na takie poświęcenia w tak rozbitym, jak dziś społeczeństwie niestety nie ma co liczyć. Nie ma również z powodu wpływu zakłamanych mediów, które służalczo wobec obcej agentury obrzydzą ludziom tego typu propozycje wskazując na katastroficzne skutki. Wspomnieć też należy chociażby o obcych bankach panoszących się w Polsce, bankach wyprzedanych za Balcerowiczowskie grosze. Te będą sypać piach w tryby programu naprawy finansów. Niestety mają moc narzędzi, Polaków oszczędności, ich zobowiązania oraz wsparcie Rothshildowej finansiery. Polskę "za jaja" trzymają też depozytariusze polskiego złota, jeden w City of London, drugi za oceanem Atlantyckim. Moje mrzonki o powyższych obligacjach pozostawiam raczej w sferze niewykonalnych scenariuszy.
Do wpisu: Państwo w cieniu wierzycieli – dług jako ukryty reżyser polityki
Data Autor
mjk1
Masz rację U2, że sam formalny wynik wyborów nie jest równoznaczny z pełnym mandatem na dowolne działania, zwłaszcza jeśli łamie się procedury, prawo czy konstytucyjne ograniczenia. Demokratyczny mandat wymaga nie tylko zwycięstwa w wyborach, ale i przestrzegania zasad państwa prawa a tu, niestety, mamy coraz więcej przykładów działania „na rympał”, gdzie polityczne cele przeważają nad stabilnością instytucji i bezpieczeństwem finansowym państwa.Co do finansów: rzeczywiście, 289 mld zł dziury budżetowej + 105 mld zł obligacji w BGK to realnie ponad 394 mld zł nowego długu w tym roku. To oznacza, że przekroczenie konstytucyjnego progu 60% PKB jest kwestią czasu, jeśli nie zmienimy modelu finansowania państwa. W normalnym systemie taki sygnał powinien uruchomić alarm — w naszym jest przykrywany kolejnymi obietnicami, grantami i rozdawnictwem, które poprawia notowania partii rządzących, ale pogarsza kondycję państwa.Środki z KPO to kolejny przykład. Zamiast być inwestowane w projekty o wysokim zwrocie gospodarczym, które w przyszłości mogłyby realnie zwiększyć naszą zdolność do obsługi zadłużenia, wydaje się je w sposób chaotyczny i często pod kątem politycznego efektu „na już”. Efekt? Większa zależność od kredytu, większa presja wierzycieli i coraz mniejsza suwerenność w decyzjach gospodarczych.To jednak - i to jest clou całego mojego cyklu - tylko wierzchołek góry lodowej. Problemem nie jest wyłącznie skala długu, ale sam fundament systemu: uzależnienie funkcjonowania państwa od długu jako podstawowego źródła pieniądza. W takim modelu każda władza, bez względu na szyld, będzie zmuszona grać według tych samych reguł i zadłużać się dalej. Dlatego mówię o konieczności reformy pieniądza, aby budżet państwa nie był zakładnikiem ani politycznej propagandy, ani międzynarodowych wierzycieli.
u2
"Na papierze rząd ma mandat od ludzi, by realizować ich potrzeby."No właśnie nie ma. Te buńczuczne zapowiedzi Tuska, że postawi szefa NBP przed TS świadczą o tym, że Tusk nie ma mandatu demokratycznego do wprowadzanych siłowo zmian. Robi to na rympał i bezprawnie.W tym roku rekordowa dziura budżetowa 289 mld. Ale należy doliczyć 105 mld obligacji w BGK. Czyli wszystko zmierza do załamania się budżetu i przekroczenia progu ostrożnościowego 60% PKB.A Tusk i jego ferajna sprzeniewierzyła kaskę z KPO, którą wydaje na oślep i jak popadnie. Celowo. Aby jeszcze bardziej zadłużyć the Banana Republic of Bolanda :)
Do wpisu: Mieszkanie i samochód – wolność, którą nam odbierają
Data Autor
u2
"Otworzyć rynek na import tanich, sprawnych pojazdów z Chin"Tutaj jest haczyk. ChRL produkuje masowo i tanio. Ale niszczy europejski rynek. Ba, sami Europejczycy podcinają gałąź, na której siedzą przenosząc swoją produkcję do Kraju Środka.Poniżej link do wywiadu z szefem Mercedesa, który zwraca uwagę na szaleństwo Europy walczącej ze zmianami klimatu:msn.comPrezes Mercedesa krytykuje zakaz silników spalinowychW wywiadzie dla niemieckiego Handelsblatt Ola Kallenius ocenił, że planowany przez Unię Europejską zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych od 2035 roku jest zbyt ambitny i oderwany od rzeczywistości. "Potrzebujemy twardego rachunku rzeczywistości. W przeciwnym razie pędzimy na ścianę" - podkreślił prezes Mercedesa.  
mjk1
Też zaczynam Cię lubić Mrówka. Masz rację, to nie jest wojna z samochodami, to jest wojna z wolnym obywatelem. Kto kontroluje Twoją możliwość przemieszczania się, ten kontroluje całe Twoje życie: gdzie możesz pracować, kogo możesz odwiedzać, jak prowadzisz biznes i czy w ogóle możesz decydować o sobie. Dokładnie tak samo, jak w mieszkalnictwie, jeśli nie masz prawa do własnego, przystępnego mieszkania, jesteś skazany na łaskę i niełaskę systemu.To, co widzimy, to element większego mechanizmu centralizacji władzy w rękach biurokracji unijnej, która sama siebie mianowała nadzorcą „zrównoważonego rozwoju”. Efekt? Kolejne dyrektywy, które nie tworzą dobrobytu, lecz zabierają nam narzędzia do jego budowania. Najpierw narzuca się ograniczenia emisji CO₂ bez realnego wsparcia dla rozwoju nowoczesnej, tańszej technologii. Potem wymusza się kosztowne „zielone” rozwiązania w budownictwie i energetyce, które w praktyce stają się kolejnymi kanałami transferu pieniędzy z kieszeni obywatela do międzynarodowych koncernów.Mamy powtórkę z mechanizmu, o którym pisałem w kontekście mieszkalnictwa i systemu pieniądza dłużnego: koszt życia rośnie nie dlatego, że brakuje technologii czy materiałów, ale dlatego, że regulacje i finansowe kagańce podnoszą cenę wszystkiego, co daje nam samodzielność. A przecież można inaczej, można mieć czystą, rozproszoną energetykę, lokalne źródła mocy, tanie środki transportu bez kredytu na dekady, można mieć budownictwo modułowe lub szkieletowe pozwalające na własny dom w rok. Ale tego nie da się wprowadzić w realiach, w których każda dyrektywa jest kolejną kulą u nogi.Dlatego, jeśli nie mamy dziś siły politycznej, by zrobić pełny Polexit, to powinniśmy przynajmniej robić „dyrektywowy detoks” — punkt po punkcie wypowiadać, blokować i odrzucać przepisy, które niszczą polską gospodarkę i wolność obywateli. Prawo do mieszkania i prawo do przemieszczania się muszą stać się elementami naszej suwerenności, a nie towarem reglamentowanym przez Brukselę. Bo jeśli oddamy wolność na drodze i w domu, to reszta naszych praw będzie tylko papierem do podpisywania kolejnych dyrektyw.
Do wpisu: Ulga na dziecko, państwo bez długu i prawdziwa reforma fiskalna
Data Autor
mjk1
Przepraszam. Myślałem że mój komentarz pod Twoim wpisem zapowiadający rozszerzenie tego tematu wystarczy. Postaram się poprawić. Poza tym wydaje mi się, że niczego nie ukradłem tylko omówiłem wady i zalety Twojej propozycji.Zaproponowałem jednocześnie rozwiązanie, które radykalnie zmniejsza koszty programu.I to było celem mojego wpisu a nie kradzież Twojego pomysłu.
Alina@Warszawa
Ukradziony pomysł:Alternatywą jest pomysł prosty, elegancki i oparty o zasadę równości:każde dziecko ma swoją kwotę wolną od podatku, którą mogą wykorzystać rodzice.Dorosły ma swoją kwotę wolną, dziecko — swoją, np. 50% lub 100% dorosłej- jest mojego autorstwa - wypadałoby podać kto to wymyślił i link do mojej notki na ten temat! 
Do wpisu: Państwo na kredyt, czyli fundament z piasku
Data Autor
mjk1
Masz rację Mrówka. Reset systemu finansowego to nie fikcja, a bardzo realne zagrożenie i to właśnie efekt budowania państwa na kredyt, bez żadnej kontroli nad kreacją pieniądza. Problem w tym, że taki reset to nie będzie czysta karta ani sprawiedliwy podział. To będzie rozbiórka naszej suwerenności i dobra narodowego, krok po kroku, bez taryfy ulgowej.Grecja jest świetnym przykładem, jak szybko państwo może zostać zmuszone do oddania części swojego terytorium czy kluczowych aktywów w imię spłaty długów. To nie jest żaden odległy, abstrakcyjny scenariusz, to realne narzędzie polityczno-ekonomicznej dominacji, którym już dzisiaj są szantażowane słabsze państwa.Jeśli nie wybudujemy fundamentu gospodarczego na własnym, suwerennym pieniądzu i kontroli państwa nad jego emisją, za chwilę będziemy mieli nie reset, a pełzającą kolonizację ekonomiczną. Inaczej mówiąc, sprzedajemy przyszłość Polski za chwilową iluzję dobrobytu na kredyt, który i tak ktoś kiedyś wymusi na nas do spłaty.Więc zamiast oczekiwać „resetu” i zastanawiać się, co nam zostanie, powinniśmy walczyć już dziś o suwerenność pieniądza, by nie dopuścić do kolejnej katastrofy, która zrujnuje całe pokolenia Polaków.