Otrzymane komantarze

Do wpisu: Reparacje czy reforma?
Data Autor
mjk1
Zgoda, pomoc może być pośrednia, ale ustawa o Funduszu Sprawiedliwości jasno wskazuje na bezpośrednie wsparcie ofiar przestępstw. PiS ustawy w tym zakresie nie zmienił, tylko rozszerzył interpretację, co budziło zarzuty o wydawanie środków na cele niezgodne z pierwotnym przeznaczeniem. Tu jest sedno sporu, a nie sam sens finansowania OSP czy KGW.
u2
"Fundusz Sprawiedliwości ma pomagać bezpośrednio ofiarom przestępstw." Jako że robiłem w wymiarze niesprawiedliwości kilka dekad to pozwolę się nie zgodzić. Można pomagać ofiarom przestępstw nie bezpośrednio, ale pośrednio. I o tym decyduje ustawodawca. PiS miał większośc ustawodawczą, którą zmienił sposób wykorzystania FS, bo mógł to zmienić. Obecny reżim 13 grudnia nie ma większości ustawodawczej, więc "rządzi" za pomoc uchwały, pały i gazu. To nie ma nic wspólnego z praworządnościa i demokracją.  Na to nigdy się nie zgodzę dopóki żyję, a i jako duch mogę narobić sporego rabanu :)
mjk1
Takiego komplementu i to z Twojej strony U2, to bym się naprawdę nie spodziewał.Jeżeli chodzi o OSP i KGW, to rzeczywiście robią fantastyczną robotę dla lokalnych społeczności, nikt tego nie neguje. Problem w tym, że Fundusz Sprawiedliwości ma pomagać bezpośrednio ofiarom przestępstw. Finansowanie wozów strażackich czy KGW z tych środków to przesunięcie priorytetów – dobre cele, ale nie z tej kieszeni. Transparentność i zgodność z ustawą są tu kluczowe.
u2
„należą się miliardy” Nic się należy. Dekady zostały zmarnowane na walkę z globalnym ociepleniem i powstało globalne ocipienie. Według włodarzy Niemiec demografia Niemiec kuleje więc wymyślili Herzlich Willkommen i przyjęli milion nielegalnych migrantów. Produkcja dawno się przeniosła do Azji i Ameryki. Europa została daleko w tyle. Chciał to wykorzystać Poutine, anektując Krym i Donbas. Ale sam jest z Europy i zamiast się modernizować postanowił popełnić spektakularne samobójstwo razem ze starą Europką i zaatakował ponownie Ukrainę, aby ją zdeukrainizować :) I tak Europa tkwi w kretyńskiej samobójczej wojence między sobą, a świat się śmieje z debili :)
mjk1
„Kret na usługach wrogich sił” — piękne, prawie jak z broszury Ministerstwa Prawdy. Tyle że ja nie biorę kasy ani z Berlina, ani z Moskwy, ani z księżyca, tylko opieram się na faktach i prawie międzynarodowym, które — przykro mi — nie zmienia się od tego, że ktoś w komentarzu tupnie nogą.Namibia? Świetny przykład, tylko drobny szczegół: to była dobrowolna decyzja Niemiec, w formie porozumienia politycznego. Nie wygrali tego w trybunale, nie wymusili siłą. Berlin uznał, że to im się opłaca wizerunkowo i strategicznie. Polska jest w kompletnie innym położeniu: zrzeczenie z 1953 r. (potwierdzane później), porządek „Dwa plus Cztery” z 1990 r., normalizacja relacji. W sensie prawnym nie mamy narzędzia do przymuszenia Niemiec bez ich zgody. Można to ignorować, ale to będzie tylko „wojna na słowa”.Co do reform po 8 latach — tu pełna zgoda: niszczenie prawa przez jednych nie jest usprawiedliwieniem dla bierności drugich. Ale jeśli serio uważasz, że jedyną miarą patriotyzmu jest powtarzanie „należą się miliardy”, a nie zrobienie porządku we własnym państwie, to… cóż, nie jesteś rewersem Tezeusza, tylko Syzyfem.Walczmy o pamięć, o zwrot dóbr kultury, o uczciwe traktowanie w historiografii i mediach, ale przestańmy sprzedawać ludziom kit, że jutro wjedzie czek z Berlina na 6 bilionów. Ja wolę mówić prawdę niż „słodko pierdzieć” w rytm cudzych iluzji.
u2
„Niemcy muszą zapłacić!”Nic  nie muszą. Musi to na Rusi. Kilka razy pisałem, że choć rachunek krzywd po 2WŚ nie został wyrównany, to jednak żądanie gigantycznych reparacji wojennych od Niemiec 80 lat po wojnie jest absurdalne i  doprowadzi do kolejnej wojenki Niemiec z Polską. Co prawda "wygramy" zgodnie z wizjami Klimuszki czy Węcławka, ale jakim kosztem? To jest zupełnie niepotrzebne. Należy odsunąć folksdojcza Tuska od władzy i trzeba robić swoje. "Co z Funduszem Sprawiedliwości, który miał pomagać ofiarom przestępstw, a finansował organizacje prorządowe i zakup sprzętu dla służb specjalnych?" Bez przesadyzmu, Koła Gospodyń Wiejskich to nie służby specjalne. Podobnie Ochotnicze Straże Pożarne to nie służby specjalne. Miliony poszły na wozy strażackie i Koła Gospodyń Wiejskich. Co do KGW można mieć wątpliwości czy ratują ofiary przestępstw, ale OSP robią to codziennie z narażeniem własnego zdrowia i życia. Ale z drugiej strony bez KGW nie byłoby OSP więc kółko pomocy wzajemnej się zamyka i to jest dużo lepsze niż finansowanie burdeli, chwilówek i jachtów dla POciotków z reżimu 13 grudnia :)
mjk1
Przeczytaj moją odpowiedź dla Mrówki. Tam wszystko szczegółowo wyjaśnilem.
mjk1
Wk...łeś (wkurzyłeś) mnie Mrówka, więc po kolei i szczegółowo:1) „1953 było tylko polityczne i nieważne”Tak, oświadczenie z 23.08.1953 r. miało mocno polityczny kontekst. Ale po pierwsze, jego treść brzmiała ogólnie: zrzeczenie dalszych odszkodowań „od Niemiec” (nie: „tylko od NRD”). Po drugie, zostało wielokrotnie potwierdzane w późniejszej praktyce władz PRL i RP (m.in. w rozmowach 1970 r. przy układzie z RFN oraz w wypowiedziach szefa MSZ Krzysztofa Skubiszewskiego pod koniec lat 80.). Po trzecie, polskie opracowania naukowe wskazują, że to zrzeczenie funkcjonowało jako akt jednostronny w rozumieniu prawa międzynarodowego i było traktowane „na zewnątrz” jako skuteczne.Zwróć uwagę, że niemieckie MSZ odwołuje się dokładnie do tej sekwencji: 1953 + późniejsze potwierdzenia + porządek z 1990 r. twierdząc, iż sprawę na poziomie międzyrządowym uznaje za prawniczo zamkniętą. To jest dziś oficjalne stanowisko Berlina. 2) „1953 dotyczyło tylko NRD”Nie ma tak w tekście oświadczenia; mowa o „Niemczech” jako całości. Do tego praktyka późniejszych rządów PRL/RP (w tym kontekst rozmów z RFN w 1970 r.) traktowała zrzeczenie jako odnoszące się do całości sprawy reparacyjnej wobec Niemiec. Tak wykazują polskie analizy prawnomiędzynarodowe (Kranz, Barcz i inni). 3) „Brak traktatu pokojowego = sprawa otwarta”Traktat „Dwa plus Cztery” (12.09.1990) nie jest klasycznym traktatem pokojowym, ale pełni funkcję „ostatecznego uregulowania” kwestii zewnętrznych Niemiec po II wojnie. Taki był jego zamysł i tak jest czytany w literaturze oraz przez władze RFN. Do tego nastąpiło dwustronne, polsko-niemieckie potwierdzenie granicy (14.11.1990) i normalizacja relacji (1991). W tym ładu z 1990–1991 celowo nie otwierano już rozdziału „reparacje”. 4) „Zbrodnie się nie przedawniają, więc można żądać reparacji”Brak przedawnienia dotyczy odpowiedzialności karnej sprawców. Roszczenia między państwami (reparacje) to inny reżim prawny: mogą być zrzeczone, uregulowane politycznie albo nieegzekwowalne bez zgody drugiej strony. W polskiej literaturze prawniczej to jasne rozróżnienie pojawia się od lat. 5) „Możemy iść do trybunałów międzynarodowych”Do MTS (ICJ) nie da się „po prostu pójść”. Trybunał ma jurysdykcję tylko, gdy obie strony się na nią zgadzają (klauzula fakultatywna lub umowa szczególna). Aktualne deklaracje jurysdykcyjne obu państw (z zastrzeżeniami) nie tworzą prostej drogi dla pozwu o reparacje; bez zgody Niemiec (i w praktyce — także zgody Polski na zakres jurysdykcji) sprawa nie ruszy. Nawet rząd RP, składając w 2022 r. notę, mówił o forum ONZ/dyplomacji, a nie o skardze do MTS!!! 6) „2004: Sejm stwierdził, że się nie zrzekliśmy — więc mamy rację”Uchwała Sejmu z 10.09.2004 r. to akt polityczny, wewnętrzny, nie tworzy ani nie znosi zobowiązań międzynarodowych wobec Niemiec. Nie „anuluje” skutków wcześniejszego zrzeczenia w rozumieniu prawa międzynarodowego. (Zresztą sama uchwała nie była traktatem ani notyfikowaną deklaracją państwa do innych państw).Na miłość boską Mrówka, to są podstawy funkcjonowania Państwa!!! To PiS tłucze cały czas, że UCHWAŁY NIE STANOWIĄ PRAWA a w tym konkretnym przypadku akurat mają stanowić?7) „Raport 2022 (6,22 bln zł) dowodzi, że nie zrezygnowaliśmy”Raport ma wagę polityczną i poznawczą, ale nie tworzy tytułu prawnego. To jednostronne oszacowanie strat, nie umowa czy wyrok. Kwotę 6,22 bln zł rząd rzeczywiście ogłosił i udokumentował w materiałach — to jednak nie zmienia statusu prawnego roszczeń. 8) „Niemcy nie płacili — tylko gesty”Po 1990 r. zorganizowano szerokie wypłaty humanitarne dla ofiar (praca przymusowa/obozowa) przez Fundację „Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość” oraz przez Fundację „Polsko-Niemieckie Pojednanie”. Formalnie były to świadczenia humanitarne, nie reparacje, ale ich skala była znacząca (miliardy euro, ponad 1,6 mln beneficjentów). To oczywiście nie „zamyka” moralnej dyskusji, ale pokazuje, jaki tryb wybrano po 1990 r.: porozumienia polityczne i fundusze celowe, nie reparacje państwo-państwo. Co z tego wynika?Prawda bywa niewygodna dla obu narracji: moralnie — Polska ma mocne racje; prawnie — sprawa jest dziś de facto zamknięta na poziomie międzyrządowym (zrzeczenie + „Dwa plus Cztery” + praktyka), a droga sądowa jest iluzoryczna bez zgody Niemiec. Upieranie się, że „wystarczy pozwać”, wprowadza ludzi w błąd.Mówienie o zbrodniach i pamięci – tak. Pudrowanie historii? Nie. Ale przerabianie pamięci na obietnicę wielkich czeków (których nie da się wyegzekwować) to polityka symboli, nie realnej skuteczności.Reformy państwa vs. reparacje to nie „albo-albo”, tylko priorytety. Skoro realny efekt prawny reparacji jest skrajnie mało prawdopodobny, racjonalną polityką jest inwestować energię w to, co zależy od nas (finanse publiczne, zdrowie, edukację, bezpieczeństwo, konkurencyjność) i utrzymywać twardy, ale pragmatyczny kurs wobec Berlina: domagać się pamięci, zwrotów dzieł sztuki, wspierać ofiary, egzekwować zobowiązania istniejące — bez budowania nierealnych oczekiwań.Na koniec — ad personamZarzut, że działam „ramię w ramię z Tuskiem”, to wyłącznie etykietka. Opisuję stan prawny i geopolityczny: w sądach „na siłę” tej sprawy nie wygramy, a w dyplomacji twarde cele trzeba dobierać pod uzyskiwalność, nie pod klikbajt. Tyle.
spike
Advocatus Diaboli. a @dewelopera niech licho pochłonie.
Es
Skuteczności zawsze będzie równa zeru jeśli juz na wstępie przyjmuje się za pewnik, ze nie warto  się starać, albo podejmuje się działania pozorowane.
Mrówka
Ad pkt 3: Polska nigdy nie podpisała wiążącego traktatu, który w sposób prawnie skuteczny potwierdzałby zrzeczenie się reparacji wojennych od Niemiec. Oświadczenie z 1953 roku miało charakter polityczny, nie miało podstawy konstytucyjnej ani międzynarodowej.Deklaracja z 1953 roku dotyczyła wyłącznie Niemieckiej Republiki Demokratycznej, a nie całych Niemiec. Republika Federalna Niemiec, jako następca prawny III Rzeszy, formalnie nie została zwolniona z odpowiedzialności reparacyjnej wobec Polski.Związek Radziecki wymusił decyzję z 1953 roku, kierując się interesem politycznym i sytuacją geopolityczną bloku wschodniego, co podważa jej suwerenność i legalność.Prawo międzynarodowe nie przewiduje przedawnienia zbrodni wojennych, a brak traktatu pokojowego po 1945 roku pozostawia otwartą drogę do dochodzenia reparacji.W 2004 roku Sejm RP przyjął uchwałę, w której stwierdził, że Polska nie zrzekła się skutecznie roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec. Miało to istotne znaczenie symboliczne i polityczne.Opublikowany w 2022 roku Raport o stratach wojennych Polski jednoznacznie wskazał, że państwo polskie nigdy nie zrezygnowało z roszczeń, a łączna wartość strat wyniosła ponad 6 bilionów złotych.Strona niemiecka utrzymuje, że sprawa jest zamknięta, jednak żadne traktaty ani umowy międzynarodowe tego nie potwierdzają. Wypłaty dla ofiar pracy przymusowej miały charakter gestów, nie reparacji.Polska nadal posiada pełne prawo do ubiegania się o odszkodowania, zarówno na drodze dyplomatycznej, jak i przed międzynarodowymi trybunałami. To nie tylko kwestia pieniędzy, ale również sprawiedliwości historycznej.Więcej na ten temat tutaj i tutaj oraz wielu miejscach w necie.@mjk1 - Ty na prawdę działasz ramie w ramię z Tuskiem. Po to było rozmiękczanie gawiedzi programami "Naprawy Państwa", by w końcowym akcie przedstawienia tej gawiedzi i Państwu Polskiemu wbić widły w plecy? A może to... wybuchający pager?
Mrówka
He, he, he... Pochwal się co wciągasz :)
Zbychbor
Pytanie w tytule źle postawione. To kwestie całkiem odrębne.@Autor jest kretem (może jednocześnie kretynem) na usługach sił wrogich Polsce i rozmiękcza kluczowe kwestie. Reparacje się należą, taka mała Namibia z odległej części Afryki  dostała od Niemców po  ponad 100 latach odszkodowanie za zbrodnie na rdzennych ludach. A tutaj słodkie pierdzenie. Nie należą się, bo nie ma woli politycznej. Nigdy nie będzie. O swoje trzeba walczyć.Przestań Pan publikować bzdety, bo nie da się czytać. Jest Pan rewersem Tezeusza.W jakimś tam z artykule Pan wspomniał, że po 8-miu latach niszczenia prawa ten rząd naprawi sytuację. Co trzeba mieć pod kopułką, by tak myśleć. Chyba nic.
mjk1
Gdyby BRD faktycznie mi płaciła, to już dawno stałbym w Sejmie obok Grzegorza Brauna i krzyczał „Będziesz wisiał!” w kierunku prawników - ekspertów prawa międzynarodowego.
mjk1
Rozumiem, że Twoje stanowisko Droga Aniu wynika z przekonania, iż temat reparacji to nie tylko sprawa pieniędzy, ale też pamięci historycznej i obrony dobrego imienia Polski. I z tym się częściowo zgadzam — o niemieckich zbrodniach trzeba mówić, edukować i przypominać. Problem w tym, że w przestrzeni międzynarodowej co innego jest skuteczną polityką pamięci, a co innego jest realnym, wykonalnym roszczeniem finansowym.1. Reparacje a reformy — formalnie niezależne, w praktyce powiązaneZgoda, że w teorii można równolegle domagać się reparacji i przeprowadzać reformy państwa. Jednak w praktyce politycznej każda duża kampania międzynarodowa pochłania zasoby: czas, energię dyplomacji, kapitał w relacjach z sojusznikami. Skupienie na sprawie, która jest w świetle prawa międzynarodowego i realiów geopolitycznych prawie niemożliwa do wygrania, oznacza mniejszy nacisk na kwestie, które można realnie poprawić tu i teraz. To jest ten „koszt alternatywny”, o którym piszę.2. Mówienie o zbrodniach to nie to samo, co żądanie reparacjiW żadnym momencie nie twierdziłem, że należy milczeć o zbrodniach Niemiec. Wręcz przeciwnie, uważam, że polityka historyczna powinna być konsekwentna, oparta na faktach i prowadzona w sposób, który wzmacnia pozycję Polski. Ale przypominanie historii można robić skutecznie bez formułowania roszczeń, które w sensie prawnym są zamknięte. Izrael od lat prowadzi bardzo silną politykę pamięci o Holokauście, a jednak dziś nie domaga się formalnych reparacji od Niemiec (bo te zostały uregulowane wcześniej), tylko skupia się na innych formach współpracy i rekompensat.3. Status prawny roszczeń PolskiFakty są takie: PRL w 1953 r. zrzekła się dalszych reparacji, a III RP nigdy tego formalnie nie unieważniła. Do tego w 1990 r. podpisano traktaty („2+4” oraz polsko-niemiecki traktat graniczny), które zamykały sprawy wojny i granic. W dyplomacji brak zgłoszenia roszczeń w takim momencie oznacza ich zaniechanie. Grecja, na którą się powołujesz, ma inną sytuację prawną — jej roszczenia wynikają z traktatów, które nie były uznane za zamknięte a mimo to po latach jej działania utknęły w martwym punkcie.4. O „panoszeniu się Niemców w Polsce”Rozumiem obawy, ale trzeba odróżnić wpływy gospodarcze i kulturalne od suwerenności państwa. Silna pozycja Niemiec w polskiej gospodarce wynika m.in. z naszego modelu ekonomicznego i polityki kolejnych rządów (wszystkich opcji), które świadomie otwierały rynek na niemiecki kapitał. To my musimy zbudować mechanizmy gospodarcze i prawne, które wzmocnią naszą pozycję i to jest możliwe bez cofania się do narracji roszczeniowej, która nie przyniesie efektów.5. O rzekomym „przyzwoleniu”Brak formalnych roszczeń nie jest „przyzwoleniem” na fałszowanie historii. To jest po prostu wybór innej strategii — takiej, która może być skuteczniejsza. Możemy równocześnie:aktywnie reagować na każde kłamstwo historyczne,domagać się zwrotu zagrabionych dóbr kultury w trybie przewidzianym w prawie międzynarodowym,prowadzić własną narrację w mediach światowych,i inwestować w instytucje badające oraz popularyzujące prawdę o historii Polski.6. Sedno mojego stanowiskaNie chodzi o „szczerzenie zębów do Niemców” ani o milczenie. Chodzi o to, żeby w polityce międzynarodowej wybierać bitwy, które da się wygrać. Reparacje w sensie prawnym i politycznym są dziś celem praktycznie nieosiągalnym. Reformy państwa są celem trudnym, ale możliwym. A prawda historyczna może i powinna być broniona niezależnie od roszczeń finansowych.
Alina@Warszawa
@mjk1 - ile Ci płaci BRD za te teksty?
mjk1
Rozumiem emocje i moralne poczucie krzywdy  Es, ale w polityce liczy się skuteczność, a nie tylko racja.Ciągłość państwowa – III RP jest następcą PRL, która w 1953 r. zrzekła się reparacji. Nigdy tego nie unieważniliśmy.Traktaty z 1990 r. („2+4” i graniczny) zamknęły sprawy wojny. Polska wtedy nie zgłosiła roszczeń – w dyplomacji brak zgłoszenia, to rezygnacja.Skuteczność – bez zgody Niemiec i poparcia mocarstw temat jest niewykonalny. Przykład Grecji pokazuje, że to ślepa uliczka.Roszczenia innych państw – to inny rodzaj spraw (prywatne mienie, roszczenia wobec Rosji), nie można tego porównywać 1:1.Zdrada stanu? – w prawie to działanie na rzecz wroga. Brak reparacji to nie zdrada, co najwyżej błąd polityczny.Co zamiast – naprawa finansów, wzmocnienie armii, inwestycje w edukację i zdrowie, dobre relacje z sąsiadami.Moralnie mamy rację, ale realnie – szanse na reparacje są bliskie zeru. Lepiej zająć się tym, co możemy wygrać, niż walczyć o nierealne, tracąc czas i kapitał polityczny.
sake2020
Wybór między reparacjami a reformami? Reformy są niezależne od starań o reparacje. Dla pana reparacje których Niemcy nie chcą wypłacić to tylko pole do ośmieszania wypowiedzi polityków ,,o moralnym obowiązku'',czy ,,historycznej sprawiedliwości'' albo o ,,ogromnych stratach''. Nawet posuwa się pan do twierdzeń,że przypominanie Niemcom o ich zbrodniach to ,,zasłona dymna''. Więc lepiej nic nie mówić czy pisać i szczerzyć zęby do Niemców,którzy nie zachowują nawet pozorów,że to Polska jest odpowiedzialna za II-gą WŚ. Albo oddać to historykom aby gdzieś w kąciku pisali swoją wersję,albo bili pianę w akademickich dyskusjach?. Już teraz polski profesorek na niemieckch usługach żąda aby Polska zwróciła zbiory kultury niemieckiej nawet nie wspominając,że wiele naszych dóbr kultury zagrabionych Niemcy nawet nie chcą nam zwrócić..Nie mówić o reparacjach,milczeć na temat niemieckich zbrodni i bzwstydnego panoszenia się Niemców w Polsce obecnie to jest ta droga prowadząca do podniesienia prestiżu? Czy reformy państwa o których pan pisze są związane i zależne od tego milczenia i przyzwolenia?Ja nie widzę związku. Reformy to obszar niezależny,konieczny dla poprawy funkcjonowania ale niemożliwy do przeprowadzenia w niesuwerennym państwie.Jakich reform pan oczekuje w Polsce gdy idiotka z MEN twierdzi ,że to polscy naziści budowali Auschwitz. Przy takim mysleniu polskiego rządu to chyba Niemcy będą nas ,,reformować'' i wdrażać swoje. Dziwne,że Grecja chce razem z Polską powziąć staranie o wypłatę wojennych reparacji a u nas wypowiedzi o dziejowej sprawiedliwości śmieszą.
Es
Tak przez analogię: to jest stanowisko pacyfisty twierdzącego: jesli się rozbroję i zadeklaruję brak woli agresywnych zachowań wobec każdego, to nikt mnie nie będzie atakował, a tym samym będę bezpieczny. W sytuacji gdy nawet zarządzający instytutem powołanym do obrony polskiej racji stanu występuje o odszkodowania dla Niemiec( co jest już zupełnym kuriozum) a pretensje o nie zgłaszają wprost ukraina bialorus a nawet Litwa, nie mówiąc o organizacjach żydowskich, rezygnacja z nich , brak decyzji o formalnym podjęciu walki o nie na forum międzynarodowym jest czystym frajerstwem. A negowanie przez obecnie rządzących, podstaw do ich procedowania jest zdradą  stanu.  
Do wpisu: Jak wyrwać państwo z długu – pierwszy krok do finansowej suwerenności
Data Autor
Mrówka
To nie "temat", ale dziejowa sprawiedliwość nakazuje traktować reparacje poważnie. Nie odciąga ona od dzisiejszych problemów Państwa Polskiego, wręcz przeciwnie, koreluje się i uzupełnia.Czemu odnoszę wrażenie, że w tej kwestii stajesz po stronie Tuska? 
mjk1
Nie Mrówka. Cały ten spektakl z reparacjami — a trudno nazwać go inaczej — służy dziś głównie jednemu celowi: odciągnięciu uwagi ludzi od prawdziwych, głębokich problemów państwa. Temat reparacji to nie rozwiązanie, to dymna zasłona.
Do wpisu: Dla Aliny, która liczyć nie potrafi.
Data Autor
mjk1
Rozumiem Alinko, że chcesz porównywać, ale jak już porównujemy, to przynajmniej jabłka z jabłkami, a nie jabłka z dronami.Fakty, nie opowieści z łańcuszków na Messengerze, czy przemówień Brunatnego:800+ = ~70 mld zł rocznie, co roku, bez końca.Pomoc dla Ukrainy (wojna, uchodźcy, wsparcie militarne, humanitarne, edukacyjne) – od 2022 do dziś ok. 35–40 mld zł, z czego część już wróciła do budżetu w postaci podatków i składek (ok. +12 mld zł rocznie według BGK).Źródła: Gazeta Prawna, PAP, BBN.Różnica kluczowa: 800+ to permanentny koszt socjalny, który finansujemy z bieżących wpływów. Wydatki na Ukrainę są jednorazowe i częściowo się zwracają.Więc jeśli Twoja teza brzmi „zamiast pomagać Ukrainie dajmy więcej polskim dzieciom”, to finansowo jest to tak samo logiczne, jak stwierdzenie: „nie kupujmy w tym roku światełek na choinkę, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczmy na emerytury przez kolejne 20 lat”.
mjk1
Wiedziałem, że nie będziesz chciała, bo się na tym nie znasz i wersji 48+24 nigdy nie miałaś.Policzmy więc razem krok po kroku dla wariantu: 48 000 zł kwoty wolnej od podatku dla dorosłego + 24 000 zł kwoty wolnej od podatku na dziecko.1. Założenia:Dorosłych w Polsce: ok. 27 mln (dane GUS 2024)Dzieci (0–17 lat): ok. 6,7 mln (dane GUS 2024)Stawka PIT w pierwszym progu: 12% (pomijamy 32% — uproszczenie, które i tak zaniża koszt)2. Zwolnienie dla dorosłych:48 000 zł × 12% = 5 760 zł podatku mniej na osobę.27 mln × 5 760 zł = 155,52 mld zł mniej wpływów z PIT.3. Zwolnienie dla dzieci:24 000 zł × 12% = 2 880 zł podatku mniej na dziecko (odliczane przez rodziców).6,7 mln × 2 880 zł = 19,3 mld zł mniej wpływów z PIT.4. Łączny spadek wpływów:155,52 mld zł + 19,3 mld zł = 174,82 mld zł mniej rocznie.5. Plus koszt utrzymania 800+:800 zł × 12 miesięcy × 6,7 mln dzieci = 64,32 mld zł rocznie.6. Suma obciążenia budżetu:174,82 mld zł (mniej PIT) + 64,32 mld zł (koszt 800+)= 239,14 mld zł rocznie.Wniosek:Nawet bez mojego przykładu z „60 000 + 2×30 000” mamy w Twojej wersji prawie 240 mld zł rocznego ubytku w budżecie. Dla porównania cały planowany deficyt budżetowy na 2024 r. to ~184 mld zł.Czyli ta propozycja w obecnym systemie jest absolutnie nierealna — różnimy się tylko co do skali katastrofy, nie co do jej istnienia.Pozwolisz, że znowu powtórzę: jeżeli czegoś nie rozumiesz, pytaj, znowu wyjaśnię.Pozdrawiam słodziutko.
Alina@Warszawa
Nie chcę. Porównaj te zapomogi dla polskich dzieci z wydatkami budżetowymi na Ukraińców od 2022 i wydatkami na "pomoc Ukrainie".
mjk1
Rozumiem, że łatwiej jest próbować mnie zdyskredytować personalnie niż odnieść się do meritum, ale liczby są bezlitosne — niezależnie od tego, czy weźmiemy Twój wariant (48 000 + 24 000) czy mój przykład (60 000 + 2×30 000).W obu przypadkach mechanizm jest taki sam:znaczące zwiększenie kwoty wolnej od podatku automatycznie zmniejsza wpływy z PIT,utrzymanie 800+ to w obecnym systemie kolejny gigantyczny wydatek,suma tych dwóch elementów w warunkach budżetu obciążonego rosnącymi kosztami obsługi długu i dodatkowymi zobowiązaniami (KPO, wydatki wojenne, ETS) powoduje, że propozycja jest nierealna bez gigantycznego zwiększenia deficytu.Różnica między 48 000 a 60 000 w kwocie wolnej nie zmienia faktu, że w obecnym systemie mamy ten sam problem: matematyka się nie spina.I to jest clou sprawy — niezależnie od tego, jak się nazwie rozmówcę. Bo od wyzwisk jeszcze nigdy nie przybyło pieniędzy w budżecie.Chcesz, żebym Ci policzył to dokładnie dla Twojej wersji (48 000 + 24 000)? Wtedy już nie będzie można zbyć tematu „ideą fix”.