Otrzymane komantarze

Do wpisu: Reparacje: bajka dla dorosłych, którzy nie poznali finału historii
Data Autor
mjk1
Reparacje: najdroższa polityczna ściema III RP dla Aliny, Mrówki i reszty naiwnych.Od lat wciska się Wam ten sam kit: „Polska walczy o reparacje od Niemiec”. Widzieliśmy to w wykonaniu PiS, wcześniej PO, a jeszcze wcześniej w wersji bardziej zakamuflowanej przez kolejne rządy po 1989 roku. Problem w tym, że wszyscy ci politycy wiedzieli od początku, że reparacji nie będzie. Nie „może być trudno” — tylko nie będzie.Dlaczego? Bo w prawie międzynarodowym i w polityce realnej nie istnieje żaden mechanizm, który pozwoliłby Polsce zmusić Niemcy do wypłaty odszkodowań. Nie ma trybunału, do którego moglibyśmy to wnieść i wygrać. Nie ma precedensu, który dawałby nam szanse. A układ sił w UE i NATO sprawia, że nikt, absolutnie nikt, nie będzie ryzykował potężnego kryzysu, żebyśmy dostali pieniądze za wojnę sprzed 80 lat.To wiedzą wszyscy w Warszawie — od lewa do prawa. A mimo to, przez lata serwuje się Polakom widowisko:PiS robi „raport o stratach wojennych” za miliony złotych,organizuje konferencje,wysyła noty dyplomatyczne, które z góry wie, że zostaną zignorowane,a wszystko to pakuje w opowieść o „historycznej sprawiedliwości”.PO? W czasie swoich rządów nie ruszyła tematu ani na centymetr, ale też nie miała odwagi powiedzieć ludziom wprost: „Nie dostaniemy reparacji”. Lepiej udawać, że temat „pozostaje otwarty”.Efekt? Od 1989 roku żaden rząd nie zrobił realnego kroku, który zbliżałby nas do faktycznej wypłaty pieniędzy. Zero. Wszystko, co widzieliśmy, było dla mediów, dla elektoratu, dla emocji.I teraz pojawiają się programy, artykuły, profesorowie, którzy „ujawniają”, że Niemcy wydają miliony euro na stypendia, szkolenia i wyjazdy dla polskich polityków, dziennikarzy, prawników, żeby temat reparacji zamilkł. Może i tak jest — ale to nie ma żadnego znaczenia dlatego, że reparacji i tak nie dostaniemy. To wygodny mit: zamiast przyznać, że prawo i polityka stoją po stronie Berlina, łatwiej powiedzieć, że „nas kupili”.Bo wtedy łatwo wskazać wroga: „pachołków Berlina”, „zdrajców”, „tych od grantów”. A dużo trudniej wytłumaczyć, że cała ta opowieść o reparacjach to bajka, w którą politycy każą ludziom wierzyć, bo daje punkty w sondażach, a nic nie kosztuje.Brutalna prawda jest taka:Reparacje to temat martwy na arenie międzynarodowej.Żaden rząd — ani PiS, ani PO, ani żaden przyszły — nie wprowadzi go w życie.Cała „walka o reparacje” to teatr polityczny, finansowany z naszych podatków, z góry skazany na porażkę.A im dłużej będziemy karmić się tym mitem, tym mniej będziemy zauważać, że prawdziwe pieniądze i prawdziwe wpływy uciekają nam dziś — w gospodarce, w polityce unijnej, w relacjach energetycznych.Reparacje w polskiej polityce to nie walka o sprawiedliwość. To jedna z największych i najdłużej trwających ściem III RP.
Mrówka
A tam: "Mówi też ile rocznie wydaje RFN (BRD) na polskich polityków, dziennikarzy, prawników (stypendia, wyjazdy, szkolenia), żeby nie poruszali sprawy odszkodowań. Szok to mało powiedziane. Szkoda, że nie padają nazwiska, ale wystarczy sprawdzić..."Można sprawdzić też nick-i na portalach i "po nitce do kłębka" powstanie obraz działań na szkodę Polski.
Alina@Warszawa
A. Gargas o reparacjach od Niemiec - ​prof. Konrad Wnęk naszeblogi.pl 
mjk1
Reparacje, to wiara bez strategii i bajka dla naiwnych Droga Aniu. Ciągłe powtarzanie narracji o reparacjach, lamentowanie nad „niemiecką niewdzięcznością” i emocjonalne opisy pojedynczych błędów w muzeach mogą budzić poczucie sprawiedliwości wśród rodaków, ale w rzeczywistości są polityczną iluzją – bajką dla tych, którzy nie rozumieją mechanizmów międzynarodowych.Prawna niemożność wymuszenia reparacjiDeklaracje Sejmu, medialne apele czy uchwały mają charakter symboliczny. Nie są instrumentem prawnym zdolnym zmusić Niemcy do wypłaty miliardów.Polska nigdy nie wypracowała mechanizmu prawnego ani międzynarodowego, który realnie wymuszałby od Niemiec reparacje. Oczekiwanie, że sama „pamięć” czy nacisk opinii publicznej coś zmieni, jest złudzeniem.Emocje kontra strategiaWypady medialne, dramatyzowanie przypadków muzealnych czy oskarżeń wobec jednostek (jak Ruchniewicz) nie zmienią sytuacji prawnej. To teatr dla polskiego elektoratu, który niczego nie załatwia w Brukseli czy Berlinie.Każde powtarzanie haseł bez przygotowania formalnego i dyplomatycznego w praktyce osłabia wiarygodność Polski i zamienia nas w kraj wiecznych pretensji, których nikt poważnie nie traktuje.Pamięć historyczna – konieczna, lecz iluzorycznaPamięć jest fundamentem edukacji i tożsamości narodowej. To ona chroni przed zapomnieniem.Ale pamięć nie jest instrumentem nacisku politycznego ani prawniczego. Traktowanie jej jako „broni” wobec Niemiec to mit, który może kosztować Polskę prestiż i realne wpływy w Unii Europejskiej.Realne zagrożenia versus medialna histeriaTwierdzenia, że Niemcy „położyły łapska na gospodarce” albo że każda kontrowersja muzealna to dowód ich złej woli, są przesadzone. Prawdziwa polityka gospodarcza i strategiczna wymaga dyplomacji, inwestycji, partnerstwa i negocjacji.Powtarzanie haseł o reparacjach bez instrumentów prawnych jest działaniem w interesie propagandowym, a nie w interesie polskiej racji stanu.Brutalna prawdaKażdy, kto powtarza w mediach, że reparacje są kwestią „czystej sprawiedliwości”, ale nie pokazuje realnego mechanizmu ich wymuszenia, wprowadza opinię publiczną w błąd. To bajka dla naiwnych. Polska rzeczywiście ma moralne i historyczne argumenty, ale nie ma strategii ani woli politycznej do ich egzekwowania w sposób skuteczny. Bez przygotowanej dyplomacji, prawa międzynarodowego i twardej polityki gospodarczej, całe te emocjonalne narracje pozostają teatrem – spektaklem, który robi wrażenie, ale nie zmienia rzeczywistości.WniosekWiara w reparacje bez strategii to złudzenie. Polska potrzebuje realistycznej polityki, nie medialnej bajki. Kto tego nie rozumie, żyje w świecie fantazji i wbrew interesowi narodowemu.
sake2020
Jest powiedzenie ,,nigdy nie mów nigdy''. Być może wiatr historii powieje tak, że reparacje staną się aktualne. Presja, czekanie, mówienie i przypominanie nawet w trzy dekady też ma sens Natomiast nie ma jak to widzimy żadnego wydźwięku nasza lękliwa ,delikatna edukacja Niemców i przypominanie im że byli zbrodniarzami ,agresorami a nie żadnymi współuczestnikami wojny pod nazwą naziści. Właśnie po dzisiejszych wystawach w muzeach widzimy jak rozmywa się ta granica Wystarczyło posadzić w Muzeum II-iej WŚw niemieckiego pachoła Ruchniewskiego by zmienić optykę spojrzenia. Wyrzucono z tego muzeum polskich bohaterów to dziś- a jutro już o nich nawet nie będziemy pamietać bo pachoł Ruchniewicz nawet nie został zdymisjonowany i żąda bezczelna kanalia od Polski zwrotu dzieł sztuki Niemcom. Nigdy za mało lat by im o tym przypominać. Nigdy za mało lat by mówić o reparacjach. Pamięć o ich zbrodniach to nie żadne bajki jak pan uważa, to na razie jedyna nasza broń i w miarę możliwości aktywne działania kiedy Niemczury znowu czegoś od nas zażądają bo już zdążyły położyć złodziejskie łapska na gospodarce..
Do wpisu: Reparacje czy reforma?
Data Autor
Mrówka
@mjk1  Cyt: "A co do Brauna – wspomniałeś o nim wcześniej w odniesieniu do moich poglądów. Ja z nim ani prywatnych, ani politycznych rachunków nie mam". Masz fobię na jego punkcie, jak się jej pozbędziesz to polemika na NB wzniesie się na wyższy poziom.
paparazzi
Dostałem zawrotu głowy. 
mjk1
Rozumiem, że dla Ciebie sedno to temat reparacji, ale właśnie dlatego trzeba rozdzielać fakty od fikcji. Jeśli będziemy opierać argumenty na spreparowanych materiałach, to przeciwnicy sprawy dostaną prezent – będą mogli wszystko wrzucić do worka „fejk newsów” i zdyskredytować również to, co jest prawdziwe.Moje „dywagacje” mają sens właśnie dlatego, że dbam, by rozmowa była oparta na weryfikowalnych źródłach, a nie na tym, co ktoś zmontował w internecie. Sprawa reparacji może być prowadzona rzetelnie, ale tylko wtedy, gdy trzyma się standardów dowodowych – inaczej to będzie jedynie paliwo dla propagandy drugiej strony.A co do Brauna – wspomniałeś o nim wcześniej w odniesieniu do moich poglądów. Ja z nim ani prywatnych, ani politycznych rachunków nie mam, po prostu nie zgadzam się z jego wizją państwa i metodami działania. Krytyka poglądów to jeszcze nie osobista krzywda.
Mrówka
Przyznaję. Nie weryfikowałem faktu konfrontacji Prezydenta Nawrockiego z Olafem Sholtzem. Film co do okoliczności może być fikcją, nie jest jednak fikcją w odniesieniu do kwestii zasadniczej. Nie zmienia istoty należnych reparacji które Pan Nawrocki podkreśla przy okazji poruszania tej sprawy. Czy uważasz, że Twoje dywagacje nadal mają sens? I co ma wspólnego Braun z opinią Pana Nawrockiego? Czy ten Braun skrzywdził Ciebie, lub Twoich bliskich?Nie sil się teraz na elaborat, bo działając przeciw interesom Polski, wykluczasz się sam z kręgu zainteresowania Twymi wpisami.
mjk1
Nie chodzi o wrzucanie czegoś w Google. Podałeś konkretny film, gdzie przypisano Prezydentowi słowa niezgodne z prawem.Nie wiem w jakim celu wprowadzasz ludzi w błąd podając kłamliwe treści?
Mrówka
@mjk1 w opozycji do Prezydenta Karola Nawrockiego.Wrzuć wujkowi Google zapytanie: Karol Nawrocki o reparacjach wojennychWątpię, czy wszystkie materiały, co oczywiste będą dostępne
Mrówka
Wrzuć wujkowi Google zapytanie: Karol Nawrocki o reparacjach wojennychWątpię, czy wszystkie materiały, co oczywiste będą dostępne.
mjk1
Mrówka nie było spotkania Scholza z Nawrockim i dialogu podanego w tym filmie. To kompletnie zmyślona historia. Robisz z ludzi kretynów dokładnie tak samo, jak Brunatny robi idiotów ze swoich wyznawców. Prezydent Nawrocki jest za poważnym politykiem, żeby wypowiadać takie kretynizmy, jakie przypisywane mu są w tym filmie. To powinno być karalne i dobrze się zastanów zanim wrzucisz następny taki materiał.
Mrówka
Bez żartów, nie mam zamiaru szukać za Ciebie materiałów potwierdzających relację narratora tego nagrania. Pytaj u źródła, w końcu to Ty chcesz się do tego odnieść, nie ja.Wrzuć wujkowi Google zapytanie: Karol Nawrocki o reparacjach wojennychWątpię, czy wszystkie materiały, co oczywiste będą dostępne.
u2
"Chodzi o to, by państwo działało w interesie obywateli, a nie według kalendarza politycznego." Najlepiej by było, aby Domy Pomocy Społecznej typu Profeto, które budował ks. Olszewski nie były wcale potrzebne.Tyle, że wiem z własnego doświadczenia życiowego DPS-y są niezbędne dla współczesnego społeczeństwa. Tam ludzie mogą żyć godnie, ze wsparciem profesjonalnego personelu, którego brakuje w rodzinnym domu.
mjk1
Mrówka, teraz naprawdę poważnie. Na stronie Youtuba jest wyraźnie napisane, że treść tego przekazu została wygenerowana syntetycznie.Jeżeli jednak nie jest to zmyślona historia spotkania Scholza z Nawrockim, to podaj jakikolwiek adres do tego spotkania i tego dialogu, bo nie potrafię znaleźć.Jak podasz przeanalizuję i na pewno się odniosę. Teorii spiskowych z pudelka nie mam zamiaru komentować. 
mjk1
Droga Aniu. Sprawa księdza Olszewskiego i domu dla ofiar przemocy jest klasycznym przykładem tego, jak w Polsce potrafimy zmarnować potencjał dobrej inicjatywy, bo państwo działa w trybie polityczno-prokuratorskim zamiast w trybie zdrowego rozsądku.Po pierwsze — jeżeli za pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości powstał duży, gotowy prawie do użytku obiekt, który miał służyć ofiarom przemocy, to jego zamknięcie i pozostawienie pustym jest skandalem samym w sobie. To tak, jakby wybudować szpital i zamknąć go na kłódkę, bo dyrektor jest podejrzany o malwersacje. Nawet jeśli wobec księdza są prowadzone czynności, dom powinien służyć ludziom.Po drugie — zarzut „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej” brzmi poważnie, ale w polskiej praktyce prokuratorskiej jest często nadużywany jako „parasol” do trzymania kogoś w areszcie. Dowody? Te muszą być przedstawione przed sądem, a nie w medialnych przeciekach. Domniemanie niewinności to nie jest ozdobnik w konstytucji, tylko fundament państwa prawa.Po trzecie — sposób, w jaki potraktowano księdza (areszt, warunki, upokorzenie), jeśli jest zgodny z opisami świadków i mediów, pokazuje, że polski wymiar sprawiedliwości potrafi działać brutalnie i bezwzględnie — i to niezależnie od tego, kto jest u władzy. Problem nie leży tylko w tej jednej sprawie, ale w systemie, który umożliwia takie działania i nie wymaga później pełnej transparentności.Po czwarte — państwo, które deklaruje, że walczy o prawa ofiar, a jednocześnie zostawia pusty, gotowy obiekt, to państwo, które samo podcina gałąź, na której siedzi. Bo nawet jeśli ksiądz Olszewski miałby zostać skazany (a na ten moment tego nie wiemy), to dom nie jest jego prywatną własnością — to infrastruktura dla potrzebujących.Podsumowując: ta sprawa nie jest zero-jedynkowa. Nie chodzi o to, by bronić księdza „bo ksiądz”, ani atakować „bo PiS”. Chodzi o to, by państwo działało w interesie obywateli, a nie według kalendarza politycznego. Bo dziś zamykamy dom dla ofiar przemocy z powodu śledztwa, a jutro zamkniemy szpital, bo dyrektor jest podejrzany o jazdę po alkoholu.
Mrówka
@mjk1 - Czemu odczytujesz w mej wypowiedzi przypisywanie Ciebie do politycznego obozu? Nie pisałem, że jesteś orędownikiem PO.Również nie napiszę wprost, że stajesz w opozycji do Prezydenta Karola Nawrockiego: youtube.com
u2
"kto za to zapłaci"To teza nowożytna, ściągnięta z Fenicjan. Którzy wymyślili pieniądze i jego obrót. W przypadku księdza Olszewskiego chodzi o wyzdrowienie duszy księdza. Czyli o ponowne odnalezienie Boga. Pieniądze to wymysł nowożytny, ale nie leczący zbolałej duszy.  
Alina@Warszawa
Tu nie można pisać, że "księdza za taką szlachetną inicjatywę aresztowano" - tu nie wolno stosować formy bezosobowej! To junta Tuska, niemieckiego sługusa bezprawnie zaaresztowała księdza i doprowadziła go do rozstroju zdrowia. Ciekawe, kto za to zapłaci - odszkodowanie w takim wypadku należy się KAŻDEMU  OBYWATELOWI RP. Kto konkretnie i na czyje zlecenie torturował księdza? To powinni ustalić dziennikarze - dlaczego jeszcze nie ustalili? 
sake2020
@mjk1 ....Fundusz Sprawiedliwości ma służyć  ofiarom przemocy. Ksiądz Olszewski za pieniądze z FS postawił właśnie taki dom. Duży, piękny ,prawie wykończony. Czemu więc nie słuzy ofiarom przemocy ? Dlaczego księdza za taką szlachetną inicjatywę aresztowano, traktowano upokarzająco w więzieniu , zwolniono dopiero po protestach obywatelskich. Dzisiaj dom stoi pusty, ksiądz leczy się z depresji w którą go wpędził wymiar sprawiedliwości i nie wiadomo czy z tego wyjdzie. Czeka przecież aż prokuratura wymysli (bo przecież nie znajdzie) jakieś sensowne dowody jego udziału w ,,zorganizowanej grupie przestępczej'' i ponownie posadzi na lata. Tak transparentność  działań naszych słów jest kluczowa.
mjk1
Oświadczenie z 1953 roku faktycznie miało charakter polityczny i zostało wydane w realiach ograniczonej suwerenności PRL. Jednak w prawie międzynarodowym liczy się ciągłość państwa i praktyka uznawania aktów poprzednich władz – dlatego dziś jego znaczenie jest przedmiotem sporu, a nie automatycznego odrzucenia. Uchwała Sejmu z 2004 r. ma wartość polityczną, ale w hierarchii źródeł prawa wciąż nie tworzy podstawy roszczeń — może je jedynie wspierać.Zgoda, zbrodnie wojenne się nie przedawniają, ale reparacje to nie to samo co odpowiedzialność karna jednostek. Wymaga to mechanizmu prawnego lub traktatu, którego obecnie brak. To jest sedno mojej tezy — nie „czy się należą”, tylko „czy istnieje realna droga prawna i polityczna, aby je uzyskać”. Co do rzekomego „ramię w ramię z Tuskiem” – w realiach debaty publicznej łatwo przypisać komuś polityczny obóz, trudniej merytorycznie obalić argumenty.
Mrówka
@Es - I to jest clou tematu.
Mrówka
@mjk1 - Cyt: "Wk...łeś (wkurzyłeś) mnie Mrówka" - ja bym to nazwał frustracją, że propaganda nie trafiła na podatny grunt.Cyt: "Tak, oświadczenie z 23.08.1953 r. miało mocno polityczny kontekst." - nie zaś prawny akt. Jakieś komunistyczne persony rządowe na polecenie Moskwy nie mieli mandatu społeczeństwa, ani moralnego prawa takiego oświadczenia formułować, tym bardziej tworzyć w tym zakresie precedensu prawnego. Z samego tylko umocowania tych personów owe oświadczenie nie jest wiążące dla Polski i Niemiec.Cyt: "UCHWAŁY NIE STANOWIĄ PRAWA" - ale mają większą wagę niż wspomniane wyżej oświadczenie kilku pachołków sowieckich  z 1953 roku.Cyt: : "Zbrodnie się nie przedawniają, więc można żądać reparacji" - AMEN. Reszta Twych wywodów to ekwilibrystyka. Definicja nieprzedawnienia i odpowiedzialność na czyny karalne zgodnie z polskim i międzynarodowym prawem są przesłanką do dochodzenia roszczeń. I nie ma znaczenia, czy to dotyczy jednostki, grupy społecznej czy też całego narodu (patrz na żądania żydów).Nie forsuj tezy skazanej na porażkę. Trzymaj fason @mjk1.Powtórzę - "@mjk1 - Ty na prawdę działasz ramie w ramię z Tuskiem" - i nie masz się co obrażać, przecież prezentujesz dokładnie takie samo stanowisko jak on.
u2
"ustawa o Funduszu Sprawiedliwości jasno wskazuje na bezpośrednie wsparcie ofiar przestępstw. PiS ustawy w tym zakresie nie zmienił, tylko rozszerzył interpretację," PiS zmienił ustawę w 2017. Rozszerzył cele FS o przeciwdziałanie przyczynom przestępstw. Oczywiście definicja szeroka. Można się spierać czy KGW spełniają warunki tej definicji. Ale reżim 13 grudnia postanowił zaatakować księdza i urzędniczki MS, nie KGW. Ksiądz dostał PTSD, jak na wojnie. a przecież nie jest żołnierzem, który zabija, tylko księdzem, który stara się ratować nas maluczkich.