Otrzymane komantarze

Do wpisu: Patriotyczny teatr dla naiwnych: kto naprawdę manipuluje reparacjami i granicami 1937?
Data Autor
Siberian Dog Husky
Taki człowiek rodzi się raz na tysiąc lat - 600 miliardów z KPO, 400 miliardów deficytu, a nie zbudował nawet kurwa śmietnika pbs.twimg.com
Mrówka
@Alina Nie karm trolla
Alina@Warszawa
Kolejny śmieszny komentarz mjk1. Może nie pisz tyle, bo ze śmiechu wszyscy wokół sikają!
mjk1
Według Ciebie jeden dekret i Polska nagle staje się supermocarstwem, niemieckie banki i media lecą w nasze ręce, a kredyty samoczynnie znikają? Fantastycznie – chyba w równoległym świecie fantasy, gdzie prawa międzynarodowe, dyplomacja i rynek finansowy nie istnieją. Typowa logika zwolenniczki Brauna: marzyć można wszystko, nawet jeśli rzeczywistość od dawna śmieje się w twarz takim scenariuszom. Może najpierw psychiatryk, potem państwowe reformy?
Alina@Warszawa
Widzę, że uważasz, że to Polacy mają oddawać dobra 'kultury" Niemcom? Afera w Instytucie Pileckiego. Zwrot dóbr kultury Niemcom? to tylko część planu... - dr Ewa Kurek 
mjk1
Jeśli myślisz, że „męskie cechy polityków” i fantazje o Turkach w Niemczech są podstawą do uzyskania reparacji, to gratuluję – poziom „geopolityki z memów” osiągnięty.Reparacje nie zależą od testosteronu ani od liczby kebabów w Berlinie, tylko od prawa międzynarodowego, realnych układów sił i polityki gospodarczej. A tu Polska nie ma ani narzędzi, ani sojuszy, żeby cokolwiek wywalczyć i to jest brutalny fakt, którego żadnym machaniem szabelką się nie zmieni.Problem nie w tym, że są w Polsce „ciecie”, problem w tym, że są wciąż ludzie, którzy wierzą, że polityka to western, gdzie wystarczy paru „twardych facetów” i Niemcy padną na kolana.
Alina@Warszawa
Jeśli w Polsce będą same takie indywidua jak mjk1, o mentalności ciecia, to na pewno żadnych odszkodowań nie będzie. Ale jak się zbierze trochę więcej polityków z męskimi cechami, to wszystko jest możliwe, szczególnie kiedy Niemcy są opanowane przez Turków.
mjk1
No właśnie – „świat charakteryzuje się tym, że silniejszy ustala zasady gry”. I dlatego Polska nigdy nie zobaczy ani feniga reparacji w sposób, o jakim marzą fanatycy od Brauna z Tobą na czele. Bo silniejsi ustalili zasady w 1945 r., w Jałcie i Poczdamie. Bo silniejsi decydują w Brukseli i Berlinie. Bo silniejsi grają dziś gospodarką i sojuszami, a nie bajkami o konfiskacie samochodów i banków.
Alina@Warszawa
Świat charakteryzuje się tym, że to silniejszy ustala zasady gry, szczegónie na swoim terenie... Tylko mjk1 jeszcze nie zdążył tego pojąć! 
mjk1
Widzę, że kiedy brakuje argumentów, to zostają tylko inwektywy w stylu „debil” i „psychiatra”. Tyle że obrażanie rozmówcy nie sprawi, że Twoje pomysły staną się mniej oderwane od rzeczywistości.Problem nie polega na tym, że ktoś „chroni niemieckie interesy”. Problem polega na tym, że świat nie działa według schematu „wejdziemy, zabierzemy, a potem powołamy się na historię”. To nie logika podstawowa, tylko logika dziecięcej złości.Właśnie takie podejście, kopiowanie metod złodzieja w imię rzekomej sprawiedliwości, prowadzi do tego, że zamiast Polski silnej i poważnej, widzi się kraj, który sam stacza się w anarchię. A jeśli Twoim zdaniem patriotyzm polega na tym, żeby zrobić z Polski dziki zachód i wyrzucić prawo do kosza, to niech Cię nie dziwi, że nazywam to bajkami dla naiwnych.
Alina@Warszawa
@mjk1 - to raczej Ty powinieneś u jakiegoś psychiatry wyleczyć swoje poglądy odstające od logiki podstawowej. Trzeba być chyba debilem, żeby pozwalać największemu złodziejowi chodzić bezkarnie po świecie i jeszcze chronić jego obecne interesy w Polsce, z której pochodzi cały jego majątek....
mjk1
Twoja  logika Alinko jest naprawdę imponująca – skoro Niemcy w czasie wojny rabowali, to dziś Polska powinna robić dokładnie to samo? To już nie jest „odzyskiwanie majątku”, tylko czyste powielanie metod okupanta, czyli zejście do poziomu tych, których tak głośno potępiasz. To nie jest polityka, to jest zwykła retoryka rodem z piaskownicy: „oni zabrali mi zabawkę, to ja teraz ukradnę ich samochód”.Dziwne, że, jako zwolenniczka Brauna, nie widzisz, że takie „rozwiązania” skończyłyby się dla Polski katastrofą gospodarczą, sankcjami i izolacją. Ale może faktycznie – w państwie marzeń braunowców nie ma ani banków, ani prawa międzynarodowego, tylko wieczne „pospolite ruszenie” i konfiskata mienia sąsiadów pod pretekstem dziejowej sprawiedliwości.A nazywanie tych, którzy myślą racjonalnie, „złodziejami”, to już klasyczny numer: kiedy brakuje argumentów, zostaje inwektywa. Twoje pomysły to nie jest „odzyskiwanie”, tylko wizja anarchii ubrana w patriotyczne hasła. I tak, trzeba to powiedzieć wprost: takie pomysły są groźniejsze dla Polski niż cała niemiecka gospodarka razem wzięta.
Alina@Warszawa
No popatrz! Niemcy wszystko zagrabili, a jak Polacy chcą w ten sam sposób odzyskać choć trochę, to już mjk1 widzi wielkie problemy. Poza tym nie ma mowy o "okradaniu niemieckich firm", tylko  odzyskaniu majątku od Niemiec, tego który ukradli w czasie II wś. czego jak widzę mjk1 nie pojmuje, tak jak nie chcą pojąć wszyscy inni złodzieje...
mjk1
Twoje  pomysły Alinko z przejmowaniem niemieckich banków, unieważnianiem kredytów i rozdawaniem ich wartości jako „zaliczki na reparacje” brzmią jak gotowy materiał na terapię grupową. Najlepiej w klinice specjalizującej się w leczeniu urojeń polityczno-finansowych, bo to już nie jest publicystyka, tylko poziom „alternatywnej rzeczywistości” rodem z sanatorium dla wyjątkowo twórczych pacjentów.Przejąć banki? Zablokować kredyty? A może od razu wprowadzić dekret o zniesieniu grawitacji i nakazać złotu, żeby samo spływało do polskich sejfów? Tego typu wizje można jeszcze wybaczyć dzieciom bawiącym się w sklep, ale dorosłym już zdecydowanie mniej.Wybacz szczerość Alinko, ale to, co proponujesz, to nie polityka – to gotowy scenariusz kabaretu, w którym nawet Grzegorz Braun ze swoimi „gestami wykluczenia” wyglądałby przy tym jak umiarkowany pragmatyk.
mjk1
„Dekret, konfiskata, cudowne reparacje? To recepta na wyprowadzenie Polski z Europy i wciągnięcie jej w katastrofę gospodarczą, nie żadna obrona interesów narodowych.”Alinko, to, co napisałaś, nie ma nic wspólnego ani z prawem, ani z realizmem politycznym. To brzmi jak program pisany na kolanie przez domorosłych rewolucjonistów – tylko że konsekwencje byłyby dla Polski tragiczne.Konfiskata majątku prywatnego obywateli innego państwa to złamanie absolutnie wszystkich traktatów i umów międzynarodowych, których Polska jest stroną. Oznacza to, że Niemcy natychmiast pozywają Polskę przed wszystkie możliwe trybunały międzynarodowe – i wygrywają w 100%. Straty finansowe idą wtedy w setki miliardów, bo Polska musiałaby nie tylko oddać majątki, ale też płacić gigantyczne odszkodowania.Blokada inwestycji i natychmiastowy exodus kapitału. Niemiecki kapitał to kilkanaście procent polskiego PKB i setki tysięcy miejsc pracy. Kto przy zdrowych zmysłach zainwestuje złotówkę w kraju, w którym państwo jednym dekretem może zabrać firmę, samochód czy dom? Po takiej akcji Polska staje się Białorusią bis – gospodarka załamuje się w ciągu miesięcy, złoty leci na łeb na szyję, a ceny szybują.Polska traci sojuszników. Po złamaniu prawa międzynarodowego i okradaniu prywatnych firm, nie tylko Niemcy, ale cała UE i NATO traktują Polskę jako państwo bandyckie. Efekt? Sankcje, izolacja i przyklejenie etykietki kraju nieprzewidywalnego, którego nikt nie chce bronić ani wspierać.Paralela z niemiecką okupacją to żenująca manipulacja. Niemcy w czasie wojny byli okupantem, nie mieli żadnych praw, tylko przemoc. Polska dziś to państwo prawa, które samo podpisało traktaty, konwencje i korzysta z ich ochrony. Równać wolne państwo do okupanta? To obraza inteligencji i zdrada zdrowego rozsądku.„Własne państwo” to nie prywatny folwark. Własne państwo nie oznacza, że można łamać wszystkie zasady prawa międzynarodowego i okradać cudze firmy jak gang złodziei samochodów. Własne państwo to odpowiedzialność, stabilność i przewidywalność. To właśnie dlatego Polska ma dziś granice, sojusze i bezpieczeństwo – bo przestrzega prawa, a nie bawi się w polityczny bandytyzm.Podsumowując: pomysł z „dekretem i konfiskatą” to przepis na upadek Polski w stylu Wenezueli – tyle że w wersji turbo. Reparacje i rewizje granic to bajki dla naiwnych, ale bajki o konfiskacie niemieckich firm w Polsce to już nie bajki, tylko czysta destrukcja. To nie patriotyzm, tylko sabotaż, który Niemcom dałby do ręki wszystkie argumenty, by zniszczyć Polskę ekonomicznie i politycznie.Nie dziwi mnie, że takie pomysły rodzą się w kręgu zwolenników Brunatnego – człowieka, który żyje polityczną groteską. To środowisko uwielbia produkować „plany na kolanie”: a to nacjonalizacja wszystkiego jednego dnia, a to wyrzucenie z Polski połowy instytucji, a to nagłe rozwiązywanie problemów dekretami. Zero prawnych podstaw, zero kalkulacji skutków, za to pełna fantazja i rewolucyjny zapał.Takie „patriotyczne” bajki wyglądają efektownie na wiecu albo w internecie, ale w realnym świecie oznaczałyby bankructwo, izolację i hańbę Polski. Dlatego podobne recepty mogą podobać się jedynie tym, którzy traktują politykę jak teatr kabaretowy, a nie poważną sprawę bezpieczeństwa państwa. 
Alina@Warszawa
I jeszcze dla porządku unieważnić wszystkie kredyty z niemieckich banków - po prostu przestać płacić, a ich wartość dodać do zaliczki na konto reparacji za II wś.  Oczywiście przejąć w pierwszej kolejności niemieckie banki w Polsce oraz wszystkie media z niemieckim kapitałem. Od razu zrobi się u nas normalnie!
Alina@Warszawa
"Tracą naiwni, którzy wierzą w cudowną wypłatę reparacji lub realną rewizję granic." Widzę, że mjk1 jak stachanowiec urabia publikę, żeby nie walczyła o swoje wciskając codziennie nowy kit w sprawie niemieckich reparacji. Tymczasem sprawa jest banalnie prosta: prezydent, albo sejm wydają dekret/ustawę, w której w ramach reparacji nacjonalizują cały niemiecki majątek jaki jest na polskich terenach w ramach częściowej spłaty zadośćuczynienia. Nawet niemieckie prywatne samochody, o ile zarejestrowane są na niemieckich obywateli. Firmowe też. Tak to przecież robili Niemcy w czasie II wś - zabierali każdemu Polakowi co chcieli! Jeśli na nasz teren wjadą niemieckie pojazdy policyjne - zająć - policjantów odprowadzić za granicę. W powojennych archiwach są notatki jakie straty spowodowali Niemcy np. w majątku straży pożarnych - zabrali wszystkie wozy strażackie, pompy, węże, odzież ochronną. Niedawno trafiłam na taką notatkę w sieci. Powywozili wyposażenie np. młynów wodnych jak nie Niemcy, to Ruscy! Z wszystkich innych firm - wszystko co się dało.Nie potrzeba do tego międzynarodowych trybunałów, komisji euro-pejskich, ani żadnych innych. Po prostu taką akcję trzeba przeprowadzić jednego dnia, przez służby specjalne - natychmiast po uchwaleniu dokumentu - przejąć wszelkie niemieckie firmy i majątki, zablokować dojście dotychczasowym zarządzającym. Ostatecznie po to mamy takie dobro jakim jest WŁASNE PAŃSTWO! To firma, która nie powinna dawać się okradać czy to Niemcom, czy innym cwaniakom, bo to jest NASZA FIRMA!
Ijontichy
Dzięki :-))
Admin Naszeblogi.pl
Jeśli wstawisz link do tekstu przed edytor, to na pewno zadziała
Ijontichy
xxNiestety,ale w komentarzach link sie otwiera,albo nie otwiera...Jak coś może pójść źle,to na pewno pójdzie źle---Prawo Murphiego  
Ijontichy
To tylko teatr...słabi aktorzy,autor grafoman,scenograf pacykarz...tu masz prawdziwy teatr! intojapan.co.uk =============Od Admina:  LINK
Do wpisu: Reparacje: bajka dla dorosłych, którzy nie poznali finału historii
Data Autor
mjk1
„Niepodważalny raport”? Świetnie, ale raport nie płaci rachunków ani nie odbudowuje zniszczeń. To tylko rekwizyt do medialnego spektaklu, którym politycy karmią wyborców emocjami. Reparacje pozostają bajką dla dorosłych – pięknie opakowaną, ale całkowicie bez realnego skutku.
Alina@Warszawa
Ale tylko jeden rząd POLICZYŁ straty wojenne spowodowane przez Niemcy. Na razie nikt ich nie podważył, a są one określane jako niepodważalne straty, które nie obejmują wszystkich strat!
mjk1
Temat reparacji wojennych od Niemiec od dekad pojawia się w polskiej debacie publicznej. Każdy rząd deklarował walkę o polski interes narodowy, ale efekt? Żaden. Absolutnie żaden. PiS, mimo większości ustawodawczej, niczego nie zmienił. PO, SLD i PSL – tylko biły pianę dla własnej autopromocji.Raporty dokumentujące straty Polski gniją w archiwach, a media serwują spektakl, który niczego nie zmienia. Każde „gonienie króliczka” w sprawie reparacji jest dziś wyłącznie politycznym teatrem, manipulowaniem opinią publiczną i zdobywaniem punktów.Fakt jest brutalny: temat reparacji to pusty rytuał, instrument propagandy wewnętrznej. Polska polityka udowodniła, że deklaracje i medialny szum nie zastąpią konkretnych działań, a ci, którzy wciąż wierzą w realny zwrot odszkodowań, żyją w świecie iluzji.
Zbyszek
Jest takie potoczne powiedzenie: "Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale o to, by go gonić".Pogoń - gonienie króliczka, to może być w świecie polityki, fantastyczny biznes, przynoszący goniącym krocie. Np. gonimy obniżenie CO2 w atmosferze i goniący zarabiają. Goniliśmy w czasie tak zwanej p*ndemii odporność grupową wszczepiając preparaty genetyczne jak największej liczbie chętnych. Zbliżaliśmy się całymi latami do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Teraz odzyskujemy reparacje i inne takie. A, chyba jeszcze żeśmy sądy reformowali. I reformowali.Generalnie nie jest źle, dlatego ludziom w zasadzie albo wszystko jedno, albo kupują gonienie króliczka. Poziom tolerancji przy medialnym znieczulenia populacji jest spory :)