Polska stoi dziś na rozdrożu, na którym spotykają się trzy linie frontu: geopolityczny, gospodarczy i informacyjny. Na wschodzie czai się wojna i imperialna obsesja Moskwy. Z zachodu płyną silne naciski ekonomiczne i kulturowe, które nie zawsze respektują polską podmiotowość. Wewnątrz kraju trwa zaś nieustanna walka polityczna, w której interes narodowy zbyt często przegrywa z partyjnymi kalkulacjami.
W takim momencie najważniejsza jest odwaga wytyczenia kursu, który nie będzie ani kopiowaniem cudzych rozwiązań, ani poddaniem się bieżącej grze politycznej, lecz wyrazem polskiej racji stanu.
1. Fundament: bezpieczeństwo i kontrwywiad
Nie ma suwerenności bez odpornego państwa. Kontrwywiad to nie abstrakcja, to tarcza, która chroni przed wyciekiem technologii wojskowych, przed sabotażem infrastruktury krytycznej, przed rozgrywaniem elit przez obce stolice.
Dlatego pierwszym krokiem każdego odpowiedzialnego przywódcy jest wzmocnienie niezależności służb, nie jako narzędzia polityki partyjnej, lecz jako bezpartyjnego strażnika państwa. Audyty, weryfikacja kadr, współpraca z sojusznikami , to nie są słowa techniczne, to są warunki przetrwania.
2. Media i przestrzeń informacyjna
W epoce cyfrowej wojny toczy się ona w eterze, a karabin maszynowy bywa mniej groźny niż kłamliwy nagłówek. Media mają prawo krytykować władzę , taka jest natura demokracji, ale nie mają prawa być kanałem wpływu obcych mocarstw.
Nie chodzi o cenzurę, lecz o przejrzystość: kto finansuje dany portal, kto stoi za stacją telewizyjną, kto i w jakim interesie kupuje reklamy polityczne. To wymaga prawa, które jasno pokaże obywatelom granicę między wolnością słowa a cudzym lobbingiem.
3. Sądy i instytucje
Nie mniej ważna jest sfera sądownictwa. Nawet najlepszy kontrwywiad i najbardziej przejrzyste media nie pomogą, jeśli wrażliwe sprawy będą trafiały w ręce osób podatnych na obce naciski.
Weryfikacja sędziów w sprawach strategicznych, choćby poprzez system certyfikatów bezpieczeństwa, nie jest zamachem na niezawisłość, lecz logicznym wymogiem państwa, które chroni tajemnice wojskowe i gospodarcze.
4. Kadry i młode pokolenie
Nie zbudujemy bezpieczeństwa na samych ustawach i strukturach. Trzeba stworzyć nową elitę państwową: oficerów, dyplomatów, ekspertów, którzy będą lojalni wobec państwa, a nie wobec partyjnych układów czy zagranicznych patronów. Akademie, szkolenia, wymiany z partnerami zagranicznymi, to inwestycja, która zwróci się w dekadach.
5. Narracja i przywództwo
Słowa są równie ważne co działania. Nawet najlepsze reformy upadną, jeśli nie będą odpowiednio opowiedziane.
Nie mówmy o „czystkach” – mówmy o „modernizacji bezpieczeństwa”.
Nie o „wojnie z mediami” – lecz o „transparentności wpływów”.
Nie o „konflikcie z sądami” – a o „odpowiedzialności za tajemnice narodowe”.
Tak sformułowany przekaz nie tylko zyska poparcie społeczeństwa, ale też zabezpieczy Polskę przed krytyką sojuszników, którzy z podejrzliwością patrzą na państwa wprowadzające reformy mogące wyglądać jak autorytarne gesty.
Polska potrzebuje dziś przywódcy, który świadomie balansuje między siłą a prawem, między determinacją a przejrzystością. Historia uczy, że naród, który nie dba o swoje bezpieczeństwo, traci wolność i podmiotowość. Naród, który potrafi je obronić – staje się podmiotem, a nie przedmiotem cudzej gry.
To jest właśnie polska racja stanu.
@mjk1
To wszystko racja i się pod tym podpisuję.
Kto ma te nowe elity wykreować?
Rola prezydenta w RP jest generalnie niejednoznaczna i mocno ograniczona.
Trzeba zmienić konstytucję ale nie ma woli politycznej.
I tak to się kręci bez ładu i składu.
Może czas zrobi swoje.
@ Mazur.
1. Kto ma tworzyć nowe elity?
To rzeczywiście trudne pytanie. W tzw. starych demokracjach nowe kadry powstają zwykle przez połączenie:
Edukacji i akademii eksperckich – instytucje kształcące przyszłych oficerów, urzędników czy analityków.
Doświadczenia zawodowego w administracji – stopniowe awanse i programy mentoringowe pozwalają wykształcić zaufaną, kompetentną elitę.
Współpracy międzynarodowej – wymiany, szkolenia z partnerami NATO podnoszą standardy i budują zrozumienie mechanizmów sojuszniczych.
Nie powstaje to „samo” ani nie jest zadaniem jednej osoby – wymaga systemowego podejścia i ciągłej inwestycji w kadrę państwową.
2. Rola prezydenta w Polsce
To prawda, że konstytucyjnie pozycja prezydenta jest ograniczona:
Nie zarządza administracją ani rządem, nie może samodzielnie uchwalać ustaw.
Jego wpływ jest głównie poprzez inicjatywy ustawodawcze, weto, nominacje w służbach (wojsko, kontrwywiad), reprezentowanie kraju na arenie międzynarodowej.
Z tego wynika, że prezydent może inicjować zmiany, nadać kierunek strategiczny i sygnalizować priorytety, ale nie może sam „wykreować” nowych elit ani wprowadzić reform bez współpracy innych instytucji.
3. Konstytucja i ograniczenia systemowe
Zmiana konstytucji byłaby oczywiście najsilniejszym narzędziem do zwiększenia roli prezydenta lub usprawnienia mechanizmów tworzenia elit, ale w obecnym układzie politycznym jest to praktycznie nierealne. Dlatego każde działanie musi być adaptacyjne: wykorzystywać dostępne narzędzia (służby, akademie, współpraca międzynarodowa) w ramach obowiązującego prawa.
4. „Czas zrobi swoje”
To stwierdzenie ma sporo sensu w kontekście długofalowym: zmiana elit i wzmocnienie państwa to proces dekad, nie miesięcy. Nawet w ograniczonym systemie, systematyczne inwestowanie w kompetencje, przejrzystość i bezpieczeństwo stopniowo buduje odporność instytucji i przygotowuje grunt pod ewolucję polityczną.
Podsumowując:
Prezydent nie może działać w izolacji – musi współdziałać z rządem, administracją i partnerami międzynarodowymi.
Nowe elity powstają przez systemowe szkolenia, doświadczenie i weryfikację – to proces, nie jedno działanie.
Zmiany konstytucyjne mogłyby przyspieszyć proces, ale brak woli politycznej nie blokuje całkowicie możliwości oddziaływania w ramach obecnych uprawnień.
Długofalowe inwestycje w edukację, kontrwywiad i kadry dają efekty dopiero po czasie, więc cierpliwość i konsekwencja są kluczowe.
@mjk1
Nikomu nie zależy na kreowaniu nowych elit.
Po co?
Mamy system partyjniacki ( partie leninowskie) i awansuje ten, kto głupszy od wodza.
Mamy mądrych i wykształconych ludzi ale nikt ich ani nie słucha, ani tym bardziej nie dopuści do rządzenia.
Badziew rządzi i mamy to co mamy.
Masz rację Mazurze, że system partyjny w Polsce często premiuje lojalność zamiast kompetencji i to blokuje dopływ nowych elit. Ale elity nie powstają same – trzeba je kształcić w think-tankach, samorządach, organizacjach obywatelskich i na uczelniach. Obecna scena polityczna może tego nie doceniać, lecz kryzysy i presja społeczna prędzej czy później wymuszą otwarcie na ludzi kompetentnych. Jeśli nie przygotujemy alternatywy już teraz, przy kolejnej zmianie znów wypełni ją bylejakość. No i ktoś to musi wreszcie zainicjować. Jeżeli nie Nawrocki teraz, to kto i kiedy?
Matki, córki kochanki i cichodajki,
Adminie !!!
larum grają, a ty śpisz, czy śnisz, nie widzisz łajna w jakie NB zostało wpuszczone, tego już nie da się czytać po jednej literce !
Zmień dilera, który nie idzie za chmarą much, a samodzielnie myśli i robi coś z sensem, dla ludzi !
NB jest chyba jedynym portalem, który jest przykładem partactwa, a ponoć Polacy są najlepszymi programistami, chyba nie wszyscy.
Ręce opadają.
@admin
Zgadzam się ze spike. Tego się nie da czytać , ani tym bardziej komentować. Kilometry literek!
"Nie mówmy o „czystkach” – mówmy o „modernizacji bezpieczeństwa”.
Nie o „wojnie z mediami” – lecz o „transparentności wpływów”.
Nie o „konflikcie z sądami” – a o „odpowiedzialności za tajemnice narodowe”."
A dlaczego nie mówić normalnie?
Właśnie proponuje Pan nowomowę, czyli narzędzie zakłamania rzeczywistości w służbie ideologii, której Pan nie uwzględnił w wywodzie mimo wielu słusznych uwag.
Dobra wypowiedź Dr Jacka Bartosiaka o tym robieniu wody z mózgu i samouzależnieniu od gry partyjniackiej na emocjach elektoratu od 27min.
youtube.com
@M.M.
Z tego co mówi Bartosiak to emocje są decydujące o wyniku wyborów i co za tym idzie, kto jest u władzy.
Emocjami to się kierują dzieci a nie dorosli ludzie.
Skoro Polacy kierują się emocjami to sa po prostu dziećmi specjalnej troski i tyle.
Zatem należy ufać w opatrzność boską i modlić się, by ten naród w końcu dojrzał.
@rolnik z mazur Homo sapiens jest emocjonalny i podatny na manipulacje. To nie kwestia jednego narodu. Problem w tym, że agentury narzucają przekaz i styl (męskie łzy, infantylizm są zadaniowane w mediach, albo dyskusje typu jedna baba drugiej babie). Druga, że politycy stali się aktorami uwikłanymi w serwowaną przez siebie propagandę). A wszystko to na gruncie zaoranym przez marsz przez instytucje. Im kto dłużej edukowany, tym bardziej nasiąknięty. Stąd aparat administracyjny pasący się na przepisach, stąd eksperci od "merytorycznej" pożywki dla polityki.
@M.M
To niech wierzą w swoją propagandę.
My nie musimy w nią wierzyć, wręcz przeciwnie.
Co do emocji to różnie to bywa. Wydaje mi się, ze Polacy są wyjątkowo rozchwiani emocjonalnie.
I system partyjniacki, bo trudno tu mówić o demokracji te emocje podgrzewa, gdy trzeba, choćby sprawa reparacji od Niemiec.
Tak to jest pogmatwane, że trudno na to spojrzeć obiektywnie.
Skoro nie mozna to pozostają emocje i o to chodzi.
@Rolnik z Mazur Nie wiadomo co lepsze. Może lepszy chochół na miarę naszych czasów, niż przebudzenie się przed wojennymi przymrozkami?
Pozdrawiam.
@MM
Rozumiem pańskie wątpliwości dotyczące używania określeń takich jak „modernizacja bezpieczeństwa” czy „transparentność wpływów” zamiast bardziej bezpośrednich terminów jak „czystki” czy „wojna z mediami”. Proszę jednak zauważyć, że w debacie publicznej precyzyjne formułowanie myśli i słów ma kluczowe znaczenie, zwłaszcza gdy chodzi o tak istotne kwestie jak bezpieczeństwo narodowe czy reforma instytucji państwowych.
Używanie bardziej neutralnych i technicznych określeń nie oznacza unikania prawdy, lecz dążenie do jasności i zrozumienia. Takie podejście pozwala uniknąć niepotrzebnych emocji i polaryzacji, które mogą utrudniać konstruktywną dyskusję. W kontekście reform, zwłaszcza tych dotyczących służb specjalnych czy mediów, ważne jest, aby komunikacja była przejrzysta i oparta na faktach, co zwiększa zaufanie zarówno społeczeństwa jak i sojuszników.
@mjk1 "precyzyjne formułowanie myśli i słów" jest w sprzeczności z nowomową, którą Pan opisuje jako "Używanie bardziej neutralnych i technicznych określeń".
@MM
Nie jest to nowomowa, ale dla Pana zaproponuje bardziej swojskie sformułowania:
Zamiast czystki, które naprawdę źle się kojarzą proponuje konkretnie – porządkowanie kadr w instytucjach newralgicznych, czy też, wzmocnienie procedur bezpieczeństwa.
Wojna z mediami od razu kojarzy się z cenzurą o to nie o to chodzi. Chodzi o jawność finansowania mediów i ujawnienie faktycznych właścicieli.
Konflikt z sądami od razu kojarzy się z atakiem na niezawisłość a chodzi o certyfikację sędziów w sprawach tajnych i procedury ochrony informacji.
Jeżeli jednak ma Pan inne propozycje chętnie podyskutuję.
@mjk1 Wyraził się Pan jasno i słowo narracja we współcześnie używanym znaczeniu też tu pasuje. Powiedziałbym, że proponuje Pan wyciągnięcie się z bagna nie tyle za włosy, co z użyciem jego treści. Konkretnie zaś, używając określeń niejasnych, niejednoznacznych, pozwalających na manipulację. I nie jestem zaskoczony, bo właśnie takich propozycji się spodziewam na fali nabrzmiewającej "odnowy", czyli od nowa to samo.
Taki zmanipulowany przekaz nie natrafi na silny opór absolwentów edukacji i mediów IIRP. Podobnie elit i mediów tzw.Zachodu, bo o polityczną poprawność tu chodzi.
Na narodowe czytanie "Słownika naszej nowomowy" się nie zapowiada.
opoka.org.pl
@MM
Widzę, że bardziej skupia się Pan na ocenie mojego języka niż na meritum sprawy. To trochę obok tematu, bo nie chodzi o słowa same w sobie, tylko o to, jak realnie wzmocnić polskie państwo wobec zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych.
Jeśli uważa Pan moje propozycje za „niejasne”, proszę przedstawić własne konkretne rozwiązania, jak Pan by to zrobił? Wtedy łatwiej będzie rozmawiać o faktach, a nie o etykietach.
@mjk1 Odniosłem się tylko do punktu 5 i zawartej w nim propozycji manipulacji stosowanych od 36 lat. Główną rolę pełniła wtedy Gazeta Wyborcza. Ten język "neutralności światopoglądowej" kształtował świadomość. Później doszły "techniczne określenia" doktryny marksizmu unijnego i globalnego.
"Pojęcie nowomowy z czasem przekroczyło ramy powieści Orwella i używane jest również jako określenie narzędzia (stylu wypowiedzi, quasi-języka) stosowanego przez władzę w państwach totalitarnych, która posługując się stałym zestawem typowych dla siebie określeń, fałszujących rzeczywistość, ma na celu narzucenie swoim obywatelom określonego systemu wartości."
pl.wikipedia.org
Albo ten system chcemy zmienić, albo zachować.
Moim celem nie jest narzucanie komukolwiek i jakiegokolwiek systemu wartości Panie Marku. Postaram się więc jeszcze raz szerzej i bardziej szczegółowo wyjaśnić o co mi chodzi w użytych we wpisie sformułowaniach.
1. „Modernizacja bezpieczeństwa” zamiast „czystki”
Dlaczego tak ująłem: słowo „czystki” w polskiej tradycji politycznej ma ciężkie, historycznie obciążone znaczenie – kojarzy się z represjami, arbitralnym wyrzucaniem ludzi, brakiem procedur. To słowo wywołuje emocje, które natychmiast ustawiają dyskusję w fałszywym świetle, co przeciwnik od razy wykorzysta.
Dlaczego „modernizacja bezpieczeństwa” jest lepsza: to określenie wskazuje na proces systemowy, a nie na arbitralne usuwanie ludzi. Oznacza wprowadzenie procedur weryfikacji, audytów kadrowych, standardów zgodnych z praktyką NATO. To język techniczny, ale opisuje rzeczywiste mechanizmy, a nie zaciera obrazu – przeciwnie, pozwala mówić o problemie w sposób operacyjny i akceptowalny także dla naszych sojuszników.
2. „Transparentność wpływów” zamiast „wojna z mediami”
Dlaczego tak to ująłem: „wojna z mediami” brzmi jak zapowiedź zamykania redakcji i cenzury, co automatycznie ustawia autora w roli autorytarnego przeciwnika wolności słowa. To nie oddaje istoty problemu.
Dlaczego „transparentność wpływów” jest lepsza: tu chodzi nie o walkę z wolnymi mediami, tylko o jawność kapitału i powiązań – kto finansuje, jakie ma interesy, czy za kulisami nie działa kapitał obcy. To precyzyjne i zgodne z praktyką innych państw (np. FARA w USA czy rejestr FIRS w UK). Takie określenie nie ukrywa problemu, tylko przesuwa go na grunt konkretnych mechanizmów prawnych: obowiązek rejestracji, jawność finansowania, przejrzystość właścicielska.
3. „Odpowiedzialność za tajemnice narodowe” zamiast „konflikt z sądami”
Dlaczego tak ująłem: mówienie o „konflikcie z sądami” sugeruje wojnę polityczną z wymiarem sprawiedliwości a to prowadzi do zarzutów o niszczenie niezawisłości sędziowskiej. Takie sformułowanie kompletnie rozmywa sens działań, które są potrzebne.
Dlaczego „odpowiedzialność za tajemnice narodowe” jest lepsza: problem dotyczy nie całego sądownictwa, tylko spraw, w których sędziowie mają dostęp do informacji niejawnych. Tu chodzi o standardy bezpieczeństwa państwowego, żeby osoby orzekające w sprawach strategicznych miały stosowny poziom bezpieczeństwa i obowiązek przestrzegania reguł ochrony informacji. To nie „konflikt z sądami”, ale jasne ustawienie standardów odpowiedzialności w obszarze bezpieczeństwa narodowego.
4. Dlaczego to nie jest „nowomowa”
Nowomowa polega na zakłamywaniu rzeczywistości i zastępowaniu brutalnych działań eufemizmami.
W moim wpisie nie chodziło o ukrywanie rzeczywistości, tylko o dokładne wskazanie, co realnie trzeba zrobić: audyt służb, jawność finansowania mediów, weryfikacja sędziów w sprawach tajnych.
Sformułowania „modernizacja bezpieczeństwa”, „transparentność wpływów” czy „odpowiedzialność za tajemnice narodowe” nie są zasłoną dymną – one wyznaczają konkretny kierunek działań, które można opisać w ustawach i procedurach.
Jeżeli jednak ma Pan inne propozycje zastąpienia użytych przeze mnie sformułować, aby nie kojarzyły się z nowomową proszę o ich podanie. Najlepiej gdyby Pan uzasadnił, dlaczego pańskie propozycje są lepsze od moich sformułowań.
Pozdrawiam Pana.
@mjk1 Również pozdrawiam, ale potwierdza Pan intencje rozmydlenia sprawy jak na początku IIIRP.
Właśnie chodzi o represje od zakazu pełnienia stanowisk publicznych i praw wyborczych po utratę majątku, więzienie i karę śmierci. Mówimy o zbrodniarzach i zdrajcach.
Jak to niby procedur nie miało Gestapo i NKWD, akurat IPN się tymi procedurami wobec Polaków zajmował. ta eraz procedur w służbie totalitaryzmu już chyba nie brakuje?
Potrzebny jest bardziej konsekwentny makkartyzm, aczkolwiek walka z komunizmem prowadzona była w USA od 1917r. Jak już wiemy po szkodzie zakończyła się przegraną skoro w latach 60tych zrealizowano postulaty Komunistycznej Partii USA.
Pisałem o makkartyzmie:
naszeblogi.pl
Rozumiem emocje Panie Marku, ale różnica między prawdziwą dekomunizacją a totalitarnymi represjami jest zasadnicza. Gestapo czy NKWD działały arbitralnie, bez prawa do obrony i w służbie zbrodniczych ideologii a to jest dokładnie odwrotność tego, o co chodzi dziś Polsce. Oczyszczenie państwa musi opierać się na prawie i jasnych procedurach, bo tylko wtedy nie skończy się anarchią ani kolejnym bezprawiem. Konsekwencja jest potrzebna, nawet surowe sankcje wobec zdrajców, ale właśnie w granicach prawa i w oparciu o dowody, bo inaczej łatwo powielić logikę tych, z którymi chcemy walczyć.
"prawie i jasnych procedurach" - no tak, chcesz z bandytami usiąść do stołu? Już raz to przerabialiśmy, to był tzw.Okrągły Stół. Drugi raz pokazali w 2023, kiedy weszli choćby do Prokuratury, bez ceregieli i z pominięciem jakiegokolwiek prawa. To trzeba wypalić gorącym żelazemi wtedy wprowadzić procedury.
@mjk1 1. Argument o mojej emocjonalności jest chybiony, bo nie zależnie czy moja ocena jest, czy nie jest emocjonalna, nie miała żadnego wpływu na cudze zbrodnie, zdrady o których pisałem i kolaborację, której nie wymieniłem.
2. Moja krytyka pkt.5 Pana wpisu odnosi się do propozycji stosowania dialektyki erystycznej w zakresie opisanym jako: "Ukryta petitio principii: zakładanie tego, czego chcemy dowieść, używając na początku zmienionych nazw lub posługując się na początku ogólnikami, które łatwiej zaakceptować."
pl.wikipedia.org
Chcesz "ojca uczyć, jak robić dzieci" ?
zalatuje to pychą.
Prezydent z całą pewnością wie co trzeba zrobić, ale problem jak.
Nie chodzi o „uczenie ojca, jak robić dzieci” Spike, tylko o przypominanie, że ojcostwo wymaga odpowiedzialności i konsekwencji. To, że prezydent „wie co trzeba zrobić”, nie znaczy jeszcze, że będzie miał odwagę i determinację, by to wdrożyć a historia III RP pełna jest takich, którzy wiedzieli, a nic nie zrobili. Pycha to raczej zamykanie ust ludziom, którzy domagają się działań w imię racji stanu. Ja wolę mówić wprost, niż siedzieć cicho i czekać, aż sprawy same się rozwiążą.
nie idź drogą naszego blogera, który też chce coś zrobić, tylko nie ma pojęcia jak.
Nie wiem na jakiej podstawie to założenie, że Prezydent nie będzie miał odwagi co i jak robić, skoro robi co obiecał, a także co chce zrobić, np. zmienić Konstytucję.
Czy się to uda, nie wiemy, Polska to nie samotna wyspa, już od wieków jesteśmy zależni od polityki i układów, więc trzeba iść na pewne kompromisy, miejmy nadzieję, że nie będzie to kosztem naszej suwerenności w istotnych dla Polski sprawach, jak choćby niezależność i nadrzędność nad innymi prawami polskiej Konstytucji, którą obecnie kolaborujący z obcymi, celowo o tym zapominają.
Sprawa nadrzędna to odpowiednie prawo, to fundament każdego państwa, a także konsekwencje za jego łamanie. Obecnie rządzący w najbliższej przyszłości powinni byś przykładnie i surowo ukarani.
Wystarczyło, jakby obecnie niedoskonała Konstytucja była przestrzegana, to Polska byłaby dużo dalej politycznie i gospodarczo.
Czekam na propozycję, jak Prezydent ma reformować Polskę, nie mając sejmu.
To prawda Spike, że bez większości w Sejmie Prezydent nie zmieni Konstytucji ani nie przeprowadzi dużych reform. Ale rola głowy państwa nie kończy się na podpisywaniu ustaw – Prezydent ma mandat do wyznaczania kierunku, budowania opinii publicznej i tworzenia presji politycznej. To właśnie od niego powinien iść impuls do budowania nowych elit, piętnowania patologii i proponowania rozwiązań, które później mogą zostać podjęte, gdy zmienią się układy polityczne. Oczekiwanie, że będzie jedynie biernym strażnikiem obecnego stanu rzeczy, to de facto zgoda na stagnację.
Kolego miej litość, po co te założenia z góry, Prezydent jak mało który jest wyjątkowo aktywny politycznie, dopiero zaczął urzędowanie, a i tak zapowiada co ma zamiar robić, tylko problem jak to zacząć, a jedyny rozwiązaniem jest odwołanie rządu, jakby Prezydent mógł, (a może ?), jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych, przejąć władzę, odwołać rząd i ogłosić wybory ?
Może jest inna prawna droga odwołania rządu, może nie podpisanie budżetu ?
czekam na propozycje, teraz to ma znaczenie, bo czas nie pracuje dla Polski, UE dąży do podporządkowania sobie Polski z pomocą Tyfusa i sprzedajnych sędziów i prawników, by powstała IV Rzesza, a do tego nie możemy dopuścić.
@Spike.
Prezydent faktycznie jest aktywny politycznie i wyznacza kierunek, ale zgodnie z Konstytucją nie ma narzędzi do samodzielnego odwołania rządu ani przejęcia władzy, nawet jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych. Taki krok byłby równoznaczny z zamachem stanu i skończyłby się katastrofą dla państwa. Istnieją jednak inne instrumenty: Prezydent może blokować ustawy wetem, kierować je do Trybunału Konstytucyjnego, nie podpisywać budżetu, a także wywierać stałą presję polityczną, budując opinię publiczną i alternatywne elity. Zmiana rządu w Polsce odbywa się tylko drogą parlamentarną – przez wybory lub wotum nieufności – więc kluczowe jest przygotowanie gruntu pod taki moment, by nie został zmarnowany. Wydaje mi się, że to akurat prezydent Nawrocki aktualnie realizuje.
No to już jest konkretna odpowiedź, tylko że Prezydent nie tylko może blokować ustawy, ale tak postępuje np. szkodliwe dla Polski i Polaków o wiatrakach, a jest ich kilka, co już na starcie jest wyjątkowe.
W tym temacie powinna być od początku ta notka, a nie o pouczaniu Prezydenta jakie ma wprowadzić zmiany, a nie ma jak do tej pory przesłanek, że Prezydent nie ma pojęcia co należy zrobić.
PS. Mam nieodparte wrażenie, że rozmawiam z dżipiti, może też spróbuję :))))
Wybacz Spike ale dalej nie rozumiem zarzutu. Wpis nie miał być „pouczeniem” Prezydenta, tylko próbą usystematyzowania tego, co realnie można i trzeba zrobić, żeby wzmocnić państwo. Prezydent podejmuje działania, jak słusznie zauważyłeś w sprawie ustaw o wiatrakach, ale czytający muszą rozumieć szerszy kontekst i możliwe scenariusze. Rolą mojego wpisu jest właśnie wskazywanie kierunku, opcji i ryzyka, nie odbierając głowie państwa kompetencji ani świadomości. Wydaje mi się, że jako bloger powinienem podać pomysły do dyskusji, co starałem się zrobić Wg mnie, to nie jest pouczanie, tylko wspieranie polityki prezydenta. Każdy ma jednak prawo do własnej i jak najbardziej krytycznej oceny.
No nie tylko ja odebrałem prezentowany tekst jako pouczenie :
"Dlatego pierwszym krokiem każdego odpowiedzialnego przywódcy jest ...."
Do wyliczanki nie mam zastrzeżeń, ale do formy, bądźmy poważni, nie ma podstaw sądzić, że Prezydent to jakiś Kosiniak, czy inny Hołownia, prawie od pierwszych chwil pokazał, że wie co robi, bo widzi zło, które się obecnie panoszy.
Dodam tylko, że sam prezes Kaczyński powiedział,
że jakby Tyfus swoje rządy prowadził zgodnie z prawem, to byśmy musieli się z tym zgodzić.
Rozumiem uwagę co do formy Spike, ale wpisy na blogach rządzą się swoimi prawami i często używa mocniejszych sformułowań, które mogą zabrzmieć jak pouczenie. W rzeczywistości nie chodziło mi o to, by sugerować, że Prezydent „nie wie co robi”, ale by nadać wywodowi logiczną strukturę i pokazać kroki, jakie mogą wzmocnić państwo. Zgadzam się, że już teraz prezydent pokazuje determinację i jasną ocenę sytuacji, i właśnie dlatego warto równolegle budować narrację i świadomość społeczną, które dadzą mu polityczne zaplecze. Publicystyka to nie instrukcja dla głowy państwa, tylko forma debaty o tym, jak najlepiej realizować polską rację stanu.
Jeżeli blogowanie ma pełnić rolę PR, wzbudzać sensację, to rozmowa nie ma sensu.
Jakakolwiek wizja przyszłości, nie może być przedstawiana w formie nakazu, pouczeń, czy nagany, powinna mieć charakter "pokory", inaczej najlepsza rada, może być źle odebrana, ludzie nie znoszą nakazów, dlatego wymyślono "magiczne" słowa "proszę", "dziękuję" etc.
Powiedzieliśmy, co mieliśmy do powiedzenia. :)
Nie zgadzam się Spike i mam do tego takie samo prawo, jak Ty do krytyki. Blog czy felieton to nie PR ani instrukcja dla polityka, tylko przestrzeń do jasnego formułowania opinii. Dlatego nie chodzi o to, żeby „prosić” Prezydenta, ale żeby pokazać: jeśli pójdzie w tym kierunku, osiągnie taki efekt, a jeśli nie – konsekwencje będą takie i takie. To nie jest nakaz ani nagana, tylko analiza, której siła polega właśnie na jednoznacznym nazwaniu rzeczy po imieniu. Pokora w języku bywa cenna, ale w debacie publicznej ważniejsza jest precyzja i odwaga niż eufemizmy.
Tu już nie da się komentować, ale spróbuję krótko.
Nie piszę o treści, ale formie !
Prezydent, jako bokser, wie, że do wyprowadzenia ostatecznego ciosu trzeba przeciwnika osłabić. To ciosy w tors, obijanie. Niby nic nie znaczące, niby takie sobie, ale po każdym przeciwnik coraz niżej opuszcza gardę. Odsłania się na ten ostateczny cios. I to Prezydent robi, bardzo skutecznie i konsekwentnie. Ja problem widzę raczej w innej sytuacji. Jak przyjdzie zadać ten ostateczny cios, to J. Kaczyński powie - ja się nie godzę, to nie w stylu ludzi kulturalnych. Lub wojna na tzw. prawicy będzie tak spora, że Prezydent nie dostanie dostatecznego wsparcia. Już teraz PIS, a najlepiej i Konfederacja powinny budować klimat pod ten cios. Oswajać przynajmniej swój elektorat, że szykują się zmiany.
Proszę odpowiedzieć, chętnie podyskutuję.
@henry - ależ ja od początku starałem się naprowadzić do tego pytania, odpowiedź na nie jest kluczowe, bez niej wskazywanie drogi Prezydentowi nie ma sensu, bo celu się nie osiągnie.
:)
Tak mi się skojarzyło...tylko zamiast telewizji,nałeż podstwić Nasze Blogi...
youtu.be
Autor
"Na wschodzie czai się wojna i imperialna obsesja Moskwy."
No i jak mam cię poważnie traktować?...
Autor
"Co powinien zrobić prezydent po sukcesie wizyty w USA"
A on tam jakiś "sukces" odniósł?
Mógłbyś powiedzieć jaki to sukces?
@Viva.
Rosyjska „obsesja imperialna” to nie publicystyczny wymysł, tylko fakty: Czeczenia, Gruzja, Krym, Donbas, pełnoskalowa wojna z Ukrainą. Jeśli to nie jest dowód obsesji, to co nim jest?
Jeżeli zaś chodzi o wizytę, to oczywiście, jej „sukces” nie oznacza, że nagle wszystko się zmieniło z dnia na dzień. Ale w polityce międzynarodowej sukces mierzy się w stabilnym podtrzymaniu sojuszy, rozszerzeniu pola do negocjacji i jasnym komunikacie wobec przeciwników. Prezydent Nawrocki uzyskał potwierdzenie obecności wojsk USA w Polsce, rozmowy o współpracy energetycznej i – co ważne – wizerunek partnera traktowanego poważnie w Waszyngtonie. To są realne korzyści, które nie rozwiązują wszystkich problemów, ale wzmacniają pozycję Polski w trudnym momencie.
@VivaPalestina.......Zależy co pan uważa za sukces. Wpis złośliwy i zaczepny ,a w gruncie rzeczy niemertoryczny ma chyba tylko prowokować do podobnej treści i nieznaczącego komentarza. Może lepiej pan by napisał dlaczego ta wizyta była wg pana nieudana a czego pan po niej oczekiwał. Ma pan zwyczaj atakować nielubianych przez siebie polityków chyba tylko za to że w ogóle są. Bez względu na to co prezydent zrobi czy powie pan bedzie powielał swój dyżurny komentarz.
Że wszystkim się zgadzam, z zastrzeżeniem, że cokolwiek to naiwne.
Po pierwsze - nie usiłujmy zrzucać na barki Prezydenta tych ciężarów, które on już sobie sam zarzucił. Naszym obowiązkiem, jako ludzi, którzy ponieśli Go do zwycięstwa i przy Nim trwają, jest stuprocentowy kontakt z rzeczywistością.
Po drugie - jak wygląda samodzielność służb, widać w Moskwie, i to od dziesięcioleci. Obyśmy nie musieli tego poczuć.
Po trzecie - wszyscy wiedzą, kto kogo finansuje, lecz ci, którzy powinni stworzyć takie prawo, żeby to uniemożliwić, od każdego kolejnego dnia wyborów, w których uzyskali mandat czekają na następną kadencję, na prolongatę mandatu, więc wolą wieloletnią szorstką przyjaźń.
Po czwarte - Strzembosz prawdę Ci powie.
Po piąte - i nie używajmy mowy nienawiści, bo się Pani Ursula zdenerwuje i nas skrytykuje. I nie daj Boże jeszcze ktoś to zrobi, a my przecież nie na darmo będziemy oszukiwać obywateli "tego kraju".
TO NIE JEST POLSKA RACJA STANU!
Polską racją stanu jest szczera rozmowa z naszymi posłami, bo zdaje się uznali, że wystarczy Nawrocki, i ograniczają się do recenzowania kolejnych wydarzeń, zamiast wybrać spośród siebie przywódców zdolnych, tak jak Prezydent, krzyknąć "za mną!" zamiast miauczeć "naprzód" i popiskiwać "zwyciężymy".
Zgadzam się Pani Danuto, że nie można zrzucać na Prezydenta całej odpowiedzialności – państwo to system, który powinien być wspierany przez parlament, rząd i społeczeństwo obywatelskie. Ale nie jest naiwnością oczekiwać, że głowa państwa będzie nadawać ton i kierunek, bo taka właśnie jest rola prezydentury w systemie politycznym. Co do służb – dlatego właśnie trzeba je wzmacniać procedurami i standardami, aby nie stały się atrapą, jak w Moskwie, tylko realnym instrumentem ochrony interesów narodowych. A kwestia prawa i jawności finansowania to dokładnie ten punkt, w którym społeczeństwo musi wymagać od posłów odpowiedzialności, bo bez nacisku ludzi każdy polityk faktycznie woli „przetrwać” niż ryzykować.
To dobrze,że w dyskusji padło słowo ,,odpowiedzialność''.To ono właśnie pokazuje,że powinna spoczywać zawsze i na wszystkich-rządzących, politykach i obywatelach. w prawidłowo funkcjonującym państwie. Czas zdobyć się na ocenę i odwagę sprawdzenia. Mamy spostrzeżenia? Tak ,tylko czy o nich mówimy? Czy to co dzieje się wokół nas nie świadczy o braku odpowiedzialności tych którzy mają odpowiadać za państwo? Jak nazwać infantylne a jednocześnie chamskie zachowania premiera i jego ministrów walczących z prezydentami o krzesło,o miejsce w samolocie, umniejszających prerogatywy prezydenckie,ośmieszajacych głowę państwa w obcych mediach tylko dlatego,że nie pochodzi z ich ekipy? Gdzie odpowiedzialnosć za państwo jak nikt nie odpowiada za nieprawidowości, zaniedbania, nietrafione decyzje? Dlaczego nie odpowiedziała utratą stanowiska za KPO pani minister Pełczyńska -Nałęcz? W naszym państwie od lat brakuje odpowiedzialności, są straty nigdy nie rozliczone .Czyż nie tak było z Fabryką Osocza która nigdy nie powstała,a albo skarbcem na życzenie Balcerowicza ,ale nigdy nie powstałym, czy elektrownią która zaistniała tylko w planach a pochłonęła miliony? Teraz upadła jakaś inwestycja przemysłowa w Katowicach po roku działalności i pochłoniętych milionach, ale czy ktoś imiennie,finansowo za to odpowiedział?