|
|
Grzegorz GPS Świderski Uran i szlaki to środki, celem jest żywność. Człowiek ma popęd głodu. Gdy mu zapewnić jedzenie, nie będzie miał skłonności do grabieży, mordów i terroryzmu, a zatem nie będzie tworzył państw. To jest i wniosek, i wyznanie. |
|
|
Zbyszek Pan napisał Instynkt wysiłku, potu i krwi, w tym wojny, czyli krwawej grabieży, mamy po to, by przetrwać, by zdobyć pożywienie."
Potem pan pisze o uranie i szlakach. To jest naciąganie. "Gen wojny" to zawsze jest gen "grabieżcy". Wcale nie chodzi zawsze o pożywienie. A jeśli się wygra, to jest zdobycz. Co więcej, jest zdaniem Orwella, jakiś gen samopoświęcenia. Po prostu Orwell sugeruje, że człowiek ma popędy do czegoś więcej niż komfort. Pan uważa, że nie ma i jeśli mu zapewnić komfort - pytanie czy poziom dostateczny jest obiektywnie do ustalenia - to owe inne popędy, do wojny, do samopoświęcenia, do sztandarów i marszów, znikną.
Może pan prezentuje wniosek. A może to wyznanie. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski W czasach łowców zbieraczy potyczki między stadami ludzi były głównie o pożywienie, bo dotyczyło to obszarów łowieckich czy zasobnych w rośliny jadalne. Walki się intensyfikowały, gdy jedno plemię wyjałowiło swoje tereny, a drugie jeszcze miało na co polować i co zbierać, a plemion było dużo w okolicy. Dlatego też była silna presja na migracje na nieużywane tereny, więc ludzie w końcu zasiedlili całą Ziemię. Gdy ludzie wymyślili rolnictwo, to wojny weszły na wyższy poziom, bo zaczęto gromadzić pożywienie w postaci zapasów, szczególnie na zimę, więc nie wystarczyło zaatakować jakiś teren, ale trzeba też było umieć bronić zgromadzonych zapasów, co rozwinęło techniki wojenne. Wielkoskalowe wojny to skutek rozwoju rolnictwa. Rozwój cywilizacji spowodował, że weszło to na jeszcze wyższy poziom, bo rozpoczęła się kontrola szlaków komunikacyjnych oraz zniewolenie osiadłych rolników, od których zaczęto zbierać haracze i tak powstały państwa. Wojny są zawsze o zasoby i szlaki komunikacyjne, a te służą głównie pożywieniu. Ruda żelaza jest po to, by wytworzyć stal, a stal po to, by zrobić pług. Uran jest po to, by działała elektrownia atomowa, która robi prąd potrzebny fabrykom produkującym kombajny. Wszystkie dobra materialne, którymi się otaczamy, są dlatego, że prowadzimy osiadły tryb życia, a to wynika z wymyślenia rolnictwa. Koczownicy tego potrzebowali mniej, ale i tak większość tego, co mieli, służyło zdobywaniu pożywienia. Państwa to organizacje terrorystyczne, które zajmują się zniewalaniem swoich rolników i napadaniem na obcych rolników. Dalszy rozwój cywilizacyjny, wzrost wydajności pracy i silniejsza zależność od dobrowolnej współpracy powoduje, że wojny się przestają opłacać, bo taniej jest wytworzyć żywność niż ją ukraść, taniej wychodzi dobrowolna współpraca, niż terroryzm — ale tak nigdy do tej pory nie było, zawsze napaść, zniewolić i wyzyskać opłacało się bardziej. Tu to kiedyś dokładniej wyjaśniłem: naszeblogi.pl |
|
|
Zbyszek "Instynkt wysiłku, potu i krwi, w tym wojny, czyli krwawej grabieży, mamy po to, by przetrwać, by zdobyć pożywienie."
Gdyby tak było, to wojny nie wybuchałyby tak długo, jak długo ludzie mieliby jedzenie. To chyba nieprawda. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Wczoraj opublikowałem tu notkę, która jest odpowiedzią na te pytania: naszeblogi.pl. Instynkt wysiłku, potu i krwi, w tym wojny, czyli krwawej grabieży, mamy po to, by przetrwać, by zdobyć pożywienie. Jedzenie jest pierwotne w stosunku do siły i dominacji. W tym celu tworzymy stada. Dzięki rozwojowi technologii, dzięki temu, że rośnie wydajność pracy, wszystko to, czego potrzebujemy, możemy zrobić pokojowo, dobrowolnie, współpracując, więc terroryzm państwa przestaje się opłacać. Możemy tworzyć stada, społeczności, narody, bez konieczności stosowania siły, przemocy, terroryzmu, tak jak to do tej pory robimy. Robimy to tylko dlatego, że bardziej się opłaca zabić, okraść, oszukać, zdominować siłą, niż dobrowolnie współpracować. Ale to się już przestaje opłacać, już więcej zyskuje się, żyjąc na wolności, w społeczności opartej na pokojowych relacjach. Dlatego państwa wkrótce upadną. Kultura nieuchronnie pokona naturę. Ale nawet nie potrzeba całkowicie tracić instynktów, bo jesteśmy jednak homo economicus, a nie homo vehemens. |