Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zdjęcie 18/253: Kościółek
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Jaki wspaniały opis mgły. W takiej mgle szłam w zimie  z 5 Stawów na Zawrat  ale nie było widać nawet  wyciągniętej reki. Pomimo to trafiłam choć przez chwilę zastanawiałam się czy tonie jest przełęcz Schodki. Jakbym chciała żeby oglądać tu  takie zdjęcia jak kościółka i dzielić się wspomnieniami.
Zbyszek
Dziękuję za super komentarz. Jeździłem, ale nie wiem czy tym samym pociągiem. Ten, którym ja jeździłem był relacji Gdańsk - Lublin i wszyscy mówili na niego "Włóczęga Północy" bo skręcał na wschód, a sama podróż trwała kilkanaście godzin. Dla mnie mgła, ma różny odbiór w zależności czy samodzielnie czy samochodem. W tym drugim przypadku rodzi silny niepokój. W tym pierwszym... trudno to określić. A Tangerine Dream... no cóż... dobrze, że jeszcze ktoś pamięta i przypomina, w tym zapieniężonym na śmierć współczesnym świecie.
Dark Regis
Czy był Pan kiedyś w okolicach Augustowa? Dawniej z Suwałk do Lublina przez Białystok jeździł taki pociąg nocny, o którym mówiło się, że nie wiadomo czy w danym momencie stoi czy jedzie. Ludzie mogli zbierać grzyby w lesie nie przerywając podróży. Zwykle nad samym ranem w lesie robiła się taka mgła, że nie tylko nie było widać wyraźnie drzew przy torach, ale nawet sam pociąg wydawał się jakiś taki nierealny, unoszący się w przestworzach wśród płynącej mgły. Dodam, że najczęściej pociąg ciągnął parowóz. Jednak mgła oglądana z okien pociągu i w obiektywie aparatu, to tylko wrażenie mgły. Żeby poznać jej smak i samą istotę, należałoby się raczej w niej osobiście zanurzyć. Ale wróćmy w drugą stronę po tych torach. Pociąg ten dojeżdżał do Augustowa, a przed nim była taka mała stacyjka na samym skraju puszczy. Gdy wchodziło się w lasy wszędzie wokół drogi rozpościerały się rowy z wodą, bagienka, bagna, a dalej nawet małe urocze jeziorka. fallingrain.com Można było tam rozbić namiot i obozować. Kiedyś pojechaliśmy tam z rodzicami na wakacje. W lesie był obóz młodzieży z liceum rodziców. Niebezpiecznie było pozostawiać podróż, czy powrót do obozu na godziny po zapadnięciu zmroku, bo mgła w tamtym regionie bywa tak gęsta jak mleko, jednak w tych pięknych okolicznościach przyrody niemożliwe było powstrzymanie się od spacerów oraz grzybobrania. Naszą uwagę przykuły wielkie czerwone żurawiny, które rosły wszędzie w nieco podmokłym lesie. Po zebraniu trzech kanek postanowiliśmy ruszyć dalej i wtedy zaczęło się ściemniać. Pierwsze wrażenie to była wszechobecna rosa, która pokrywała każdy niemal listek oraz miejscami kłęby mgły. Rosa, kłęby mgły, zapadający mrok, dojmujący chłód i coraz bardziej odległy cel podróży. Czysty ambient. Samochodem (Syrenką) wyjechaliśmy z lasu na drogę asfaltową i wtedy zaczął się prawdziwy horror. Mgła zgęstniała tak szybko, że nie można było już na drodze zobaczyć nic dalej niż jakieś ruchome cienie 10 metrów z przodu. W świetle reflektorów wydawało się, że jedziemy wprost na wielką ścianę. Świecąc latarką w górę było widać jak mgła majestatycznie nad nami płynie niczym rzeka. Czuło się jak w jakimś tunelu, a pomimo chłodu panował specyficzny zaduch. Zapach podobny do zapachu mazurskiej śluzy. Poruszaliśmy się drogą naprzód w ten sposób, że mama szła przed samochodem i pokazywała drogę. Trwało to bardzo długo. Nie pamiętam co było dalej, bo wkrótce poszliśmy z bratem spać, a rodzice walczyli z mgłą dalej. Obudziliśmy się rano w przytulnym łóżku. Taką mgłę widziałem tylko trzy razy w życiu. Wtedy koło Augustowa, nad jeziorem na Mazurach i w Bieszczadach. youtube.com
Zbyszek
Wiele zależy od patrzącego. To znaczy to, co widzi.
Zbyszek
Nie. To nie idea :) To kościół rzymskokatolicki pw. Świętej Trójcy, miejscowość: Jakubowice Murowane pod Lublinem.
Izabela Brodacka Falzmann
Piękne zdjęcie. Czy mógłby Pan zdradzić co to za kościółek? W jakiej miejscowości? A może to idea  kościółka o poranku?. 
sake2020
Czeka .Na co? By oblepić go tęczowymi symbolami,a może podpalić lub wkroczyć z szyderczym transparentem? Dziś już nie interesuje malowniczość jego położenia,zabytkowość,możliwość pomodlenia się z dala od zgiełku.
Do wpisu: Zdjęcie 17/253: Pokochać śniegomisia
Data Autor
Zbyszek
:)
mada
RADOSNE
Do wpisu: Zdjęcie 16/254: Zniszczone drzewa
Data Autor
Zbyszek
Będzie rozczarowanie. Ale i pamięć o tym, co dobre. Bo za wiele nie zostało i/albo będzie się powtarzać. No... zobaczymy. Ja to robię w formie relaksu :) Wszystkie poprzednie 15 zebrane są na blogu {TUTAJ}
Pani Anna
Niech Pan pisze i wstawia te zdjęcia, podoba mi się.  Jak do tej pory ta mgła  była naj...
Zbyszek
Agresja zawsze ma "powód".
Zbyszek
Ja lekko prowokacyjnie przerysowałem sytuacje, bo w naturze jest cała masa przykładów współpracy i wzajemnego poświęcenia. Zwierząt. Zwierząt i roślin. Komórek w pojedynczym organizmie. Tak jakby istniała CAŁOŚĆ, która dla swego istnienia WYMAGA OWEJ WSPÓŁPRACY. Ta całość, to byłaby taka wyższa forma istnienia. Wszystko razem składa się na życie. My ludzie, też, być może tworzymy taką formę istnienia jako ludzie, wszyscy razem. I wtedy, współdziałając, "żyjąc dla siebie", działamy "naturalnie". Bo tworzymy coś więcej niż my sami. Jesteśmy elementem czegoś większego. Robiąc wojny. Niszcząc i krzywdząc innych. Okazując bezpodstawną agresję, tą całość, ten organizm - niszczymy i stawiamy się poza nim. Czasem w nadziei, że to dla naszego dobra. Kiedyś w tym kontekście, pisałem, relacjonując treść książki dr. Jasona Funga w tekście pt "Rak – śmierć i życie" {LINK do tekstu}
Pani Anna
No tak, dinozaury wymarły. Ja nie uważam,  że rownowaga polega na zachowanie status  quo.  Zmiennosc jest wpisana w naturę.  Chodzi  mi oto, ze w przyrodzie samoistnie nic nie dzieje się  bez przyczyny, są drapieżniki które  polują, gdyż muszą  jeść, są gatunki, które stanowią  ich pożywienie, ale też posiadają  własne mechanizmy  obronne, dzięki czemu nie są skazane na całkowitą  zagładę. I tak to funkcjonuje, ekosystem, drabina pokarmowa... O ile nie ma czynnika ingerującego z zewnatrz, jak zmiany klimatyczne lub działanie czlowieka, który poluje nie tylko po to, aby zjeść czy ubrać się,  ale np. dla kosci sloniowej lub dla zwykłej rozrywki... Nie sądzę,  żeby te drzewa zostały obgryzione dlatego,  że bobry urzadzly sobie konkurs z nagrodami. Natomiast to, o czym pisze Pan na końcu, to raczej nie rozwój,  to inżynieria  społeczna, która  prowadzi do zatracenia.
Anonymous
@Sake Komentatorzy się podgryzają na tle równicy zdań czy rząd podgryza Polaków.
Zbyszek
Fakt, agresji, spontanicznej lub sponsorowanej jest w internecie dużo. Aż tak zwierzęta i rośliny ze sobą nie walczą. Może to dlatego, że tam są - w naturze - zasady. My zaś zasady żeśmy często porzucili, co skutkuje tym, co można obserwować.
Zbyszek
"Przyroda rządzi  się  własnymi prawami i dąży  do równowagi,  o ile tylko dać  jej spokój" To pewnie nie takie proste, bo czytałem, że większość gatunków na ziemi to gatunki... wymarłe. Więc może przyroda dąży do rozwoju, a nie równowagi, rozumianej jako zachowanie stanu istniejącego. W ramach tego rozwoju, jedne organizmy i gatunki muszą, musiały, wymrzeć, aby mogły żyć, pojawić się nowe. Nie wiem czy niektórzy z ludzi, nie wpadli na szatański pomysł, że skoro tak, to oni będą "architektami" rozwoju i jednych skażą na wyginięcie, zaś innym - sobie samym, zapewnią rozwój. Ale rozwój do czegoś musi zmierzać. Ja podzielam dawny pogląd, że zmierza on do swojego źródła i przeznaczenia, czyli do Pana Boga. Ale jak się Go odrzuci, a chce się być architektem rozwoju, to strach pomyśleć, gdzie on może zmierzać.
sake2020
Jak to jest między ludźmi?Nie trzeba daleko szukać,wystarczy,że Pan poczyta trochę komentarzy na NB.
Pani Anna
W przyrodzie jednak wszystko ma jakiś sens i cel, jedno wynika z drugiego. Jedne drzewa bobry nadgryza, inne wyrosną, a wszystko chce żyć... Przyroda rządzi  się  własnymi prawami i dąży  do równowagi,  o ile tylko dać  jej spokój.  W przeciwieństwie  do świata ludzi, bo jakie w nim rządzą prawa to już  trudno zrozumieć. 
Do wpisu: Zdjęcie 14/253: Słonecznik
Data Autor
Spróbuję na przykładzie (choć be zdjęcia): Stoję, rozglądam się i patrzę na ten świat. Ale to może on rozgląda się i patrzy na mnie? I tyle.
Zbyszek
A dziękuję. Zakładałem, że wpisy są niepoważne i nikt nie zareaguje, bo to głupie i nie interesujące. Wtedy po tygodniu publikowania, dałbym sobie spokój, bo nie ma sensu ludzi zarzucać czymś, co odrzucają. Ale nie. Pojawiają się czasem komentarze i to ciekawe, i sympatyczne nawet. Taki wspólny - eksperyment :) Z tym "Działkowcem" to nie w pełni załapałem.
Zbyszek
Przecież właśnie słońce przez niego prześwieca, w kierunku człowieka!
Witam- miłe są i ponadczasowe Pańskie wpisy, ale może tym razem do "Działkowca"?
Do wpisu: Zdjęcie 13/253: Wschodni spokój
Data Autor
Zbyszek
Możliwe. Że i tak to można widzieć.
mada
Przemiana Narcyza. Wpatrzony w swój obraz - czeka.