Otrzymane komantarze

Do wpisu: Śmierć pobitego księdza zakonnika i temat zła
Data Autor
Zbyszek
Bardzo proszę. Często jest tak, że czynienie dobra wymaga "ujęcia" sobie czegoś, nawet poświęcenia czegoś z samego siebie. Zło jest tu łatwiejsze, bo sobie wówczas człowiek "dodaje", przynajmniej we własnym odbiorze, przynajmniej na krótką metę. Ten brak perspektywy, w widzeniu rzeczywistości i swojego w niej życia, zawężony do dzisiaj, ignorujący zarówno przestrzeń całości życia jak i wieczności poza nim, wydaje się sprzyjać czynieniu zła. "Po nas choćby potop".
Zofia
Dziękuję za ten wpis. Może niejednemu da do myślenia. Zastanawiam się dlaczego z taką lekkością uczymy się zła a z tak wielkim trudem dobra. Może odpowiedzią jest to, że to zło jest wszechobecne i na topie?
sake2020
Podał Pan wiadomość która powinna zmusić do wiekszej refleksji niż tylko stwierdzenia że duże zło jest skutkiem zaniechań w dostrzeganiu zła małego.Zabójstwo zakonnika to już nie ocena stopnia wielkości ale stosunku naszego do zła w ogóle. NaS24 figuruje wpis komentatora j.ankosa który pobicie śmiertelne zakonnika nie uważa wcale za zło.Pomimo,że śmierć jest wynikiem ostatnich dni i nie ma wyników śledztwa ten komentator już doskonale wie dlaczego zakonnik został zabity,nawet podaje swoją wersję zdarzenia.Oczywiście wg niego zakonnik wyszedł na spacer żeby po pijanemu nachalnie molestować....Kogo? Tego domorosły detektyw nie podaje choć z całą mocą twierdzi,że prawie każdy duchowny  (90%) jest pedofilem czy homoseksualistą .Myślę ,że tu dopiero zaczyna się problem a nie sprawa w dzieciństwie wybitej szyby.W dzisiejszym świecie zło wpiera się na siłę i jest to widoczne w stosunku do Kościoła który dowolnie można opluć znieważyć,a osobę duchowną bezceremonialnie zabić. Zanikł gdzieś majestat śmierci, zadumy nad śmiercią albo jej przyczyną.W mediach z pewnością o tym nie napiszą,tak jak nie napisano o śmierci księdza zabitego przez kościelnego kostką brukową,bo nie zgodził się na kolejne pożyczki na wieczne nieoddanie. Sprawca dostał 12 lat,wyjdzie pewnie po dwu znając dobrotliwość naszej kasty Smierć Syryjczyka na granicy będzie za to przedmiotem oburzenia dyskusji,oskarżeń,bo jak widać równość nie jest wartością w dzisiejszym nibydemokratycznym świecie.
Do wpisu: Problem z Marszem Niepodległości
Data Autor
paparazzi
Trzeba przypominać tym gadzinówkom medialnym o wielkim święcie 11 LISTOPADA i o en.wikipedia.org. To jest korelacja tych wielkich świąt. Niech odważą się podważyć merdia 4 July w USA. Independence Day is commonly associated with fireworks, parades, barbecues, carnivals, fairs, picnics, concerts, baseball games, family reunions, political speeches, and ceremonies, in addition to various other public and private events celebrating the history, government, and traditions of the United States. Independence Day is the national day of the United States.
sake2020
Na zdjęciu młoda faszystka prowadzi starego faszystę.Tak zapewne podałby The Guardian,Reuters,Russia Today czy Euronews.
u2
marszu skrajnej prawicy, marszu narodowców itd. Bo kraje zachodnie nie miały takiej historii jak Polska, która walczyła 123 lata o odzyskanie Niepodległości do roku 1918, a po 2 wojnie 45 lat była krajem niesuwerennym Teraz zachód ma problemy ze swoim dziedzictwem kolonialnym oraz napływem muzułmańskich imigrantów, którzy wcale nie przybywają tam w pokojowych zamiarach. W określeniu marsz prawicy, czy marsz narodowców nie ma dla mnie nic pejoratywnego. Na zachodzie określenie national, nationalist rzadko się używa, aby nie podburzać krewkich imigrantów. Prawica, jak sama nazwa wskazuje, dba o prawa ludzi. Przeciwnicy prawicy za nic mają prawa ludzi, to zwykłe lewusy żerujące na innych za pomocą urawniłowki.
Do wpisu: 4 tygodnie na diecie keto i z czym to się je
Data Autor
Zbyszek
Cud to moim zdaniem nie jest. Natomiast owszem, trochę to przypomina dietę Kwaśniewskiego. moim zdaniem człowiek czuje się na niej po prostu normalnie.
u2
Ta cud-dieta "keto" przypomina mi dietę dr Kwaśniewskiego, którą stosował onegdaj ... Wałęsa i bardzo sobie chwalił. Wręcz mówił, że w pierwszych dniach czuł się na turnusie kurującym tak wspaniale, jak by go faszerowali niezłymi ziołami :-)
Zbyszek
Możliwe. Choć ja znałem osoby, które się z tym rozstały, z różnych względów. Nie ma mowy o tym, CO JEST W PUDEŁKU, więc trudno się ustosunkować. Samo 2000 kalorii to taki raczej chwyt marketingowy niż sens, bo różne osoby mają różne zapotrzebowanie spoczynkowe, a różne zajęcia i hobby rodzą różne zapotrzebowanie dodatkowe na kalorie, więc te 2000 to taki chwyt. Nie da się sensownie ustalić od góry normy dla różnych osób, bo nawet osoby o tej samej wadze i aktywności mogą mieć RÓŻNY METABOLIZM, jedna zużyje 1800 druga 2100 kalorii. U jednej będzie naddatek, u drugiej niedobór, więc...
angela
Dieta pudełkowa 2000 kalorii daje efekt. Widzę to po znajomych. Samotni mezczyzni chwalą sobie, ze nie dość ze widocznie chudną, to jeszcze mają gotowe dania, i nie muszą martwić się o gotowanie. Wazne, ze czują się najedzeni. Rezerwa okreslonej sumy miesiecznie,  600, ewentualnie 750 zł/ większe  porcje/ i klopot mają z glowy. Oserwuje ich dokladnie, wyglądają  naprawdę zdrowo.  
NASZ_HENRY
Covidowa ;-)  
Zbyszek
To jakaś "odrzutowa" :)
Admin Naszeblogi.pl
I efekt jojo
NASZ_HENRY
10 dni na szpitalnej diecie  zapewnia zrzucenie 10 kg ☺☻
Do wpisu: Niezbyt trafne przykazanie czy kolosalna pomyłka?
Data Autor
Jan1797
Ad 1 -jest samo hamulcem. Inaczej będzie; przywiązaniem, zauroczeniem, podległością. Ad 2 -wszystko jest polityką. Możemy ją traktować jak dżentelmeni dyskurs o pieniądzach. Ad 3 -odkłamywanie „postępowej” głupoty trwać będzie pokolenia. To jest pomyślna wersja.
Zbyszek
To ciekawe. Że pierwsze z pierwszych przykazań, wskazane osobiście przez Pana Jezusa, jednak nie budzi zainteresowania, ani chęci reakcji. Są dwie możliwości: a) jest "przesadzone" i "nie ciekawe" b) ludzie idą sobie swoim życiem, w inną stronę niż wskazywał Pan Jezus. No ale my, zawsze wszystko wiemy lepiej, zwłaszcza jeśli inni nas w tym utwierdzają.
Zbyszek
1. Miłość nie neguje krytyki, przeciwstawiania się etc. 2. Aspekty polityczne pomijam. 3. "Czy wiara nakazuje miłować bliźniego bez jego skruchy" Oczywiście, że tak. Tylko wmówiono nam, że miłość polega np. na odwołaniu kary, przyznawaniu praw, traktowaniu "jak gdyby nigdy nic się nie stało". To wmówienie to skutki głupoty "postępowej", która w różnych odmianach i odcieniach występuje wszędzie, niestety czasem w KK.
Jan1797
Szczególnie dzisiaj, łatwiej tak opisać wątpliwości; -Zastanawiałem się wcześniej nad tolerancją podczas mszy, ludzie dorośli chodzą po kościele lub zwiedzają -nasi mruczą. Przecież jeżeli chodzą to być może, próbują przyłączyć się i szukają dla siebie miejsca. Czy mamy prawo powątpiewać lub to krytykować? Mamy w naszym mieście możliwość przebywania w miejscach szczególnych, w których tolerancja zbudowała potrzebę reorganizacji Państwa i w konsekwencji jego rozkwit. Tak było do otwarcia się na „zachód” ta sama tolerancja stała się przyczynkiem klęski. Gdzie tu miłość bliźniego? Ta miłość to wiara we wspólnotę. Z jednej jednak strony mam dzisiaj przykład Wandy Półtawskiej która potrafi przebaczać, lecz i mnie Jezus daje wybór. Proszę przyglądnąć się konfliktowi budowanemu przez byłego RPO, jak go szanować miłością bliźniego. Trzeba jednak wielkości, by kochać takiego bliźniego; „współrodaka lub cudzoziemca” mieszkającego w naszym kraju negującego wspólny dom, czyli wroga? Czy wiara nakazuje miłować bliźniego bez jego skruchy, czy ubyło wątpliwości? Nie sądzę.
Zbyszek
Historia instytucji KK wskazuje na to, że żaden ruch nie jest jednostajnie postępowy. Przecież do wybuchu reformacji, pomimo, że to był bardziej ruch polityczny i biznesowy niż religijny, przyczyniły się istotnie wyjątkowe "nieprawidłowości" na Watykanie. Więc ten ruch jest raczej "falowy", w górę i w dół, i na przemian. Prawdopodobnie nie da się czysto przełożyć wartości duchowych w instytucję, ale to nie znaczy, że nie należy próbować :) Bo instytucje są niezbędne.
Ptr
Pisząc o pierwiastku duchowym miałem na myśli tylko i wyłącznie coś indywidualnego, ale to może oddziaływać na najbliższe otoczenie. ( W końcu istnieje podobieństwo społeczności do stada owieczek.) Czy można ten pierwiastek duchowy uspołecznić tak , aby go nie zepsuć, nie zamienić na towar. Nie zamienić na poparcie polityczne, społeczną popularność. miejsce w historii, itp.  Zadaję pytanie czy jest możliwy powrót do jakichś lepszych norm moralnych ? Czy tylko ruch postępowy po równi pochyłej ku jeszcze dziwniejszym i gorszym  stanom. 
keram
No, tak jak 6 "nie cudzołóż" - i nie wiem czy z obcą w moim łóżki czy z moją w obcym łóżku ?!
Zbyszek
Ciekawy komentarz. Pytanie związane z tekstem, jest jednak natury osobistej i indywidualnej, a nie kulturowej i społecznej. W tym właśnie drugim zakresie, upatrujemy źródeł zarówno zagrożeń jak i szans. Może nie do końca słusznie. Obecny czas nie jest dobry. Ale czy był "dobry czas"? Instytucja kościoła chwieje się w posadach. Oby się oparła i utrzymała.
Ptr
Bardzo istotny temat. Mam kilka skojarzeń.  Po pierwsze sednem lub jedną z najważniejszych rzeczy w wierze jest pierwiastek duchowy , czyli coś czego nie może w żaden sposób wytworzyć świat , którego doświadczamy obiektywnie, z którego wartości korzystamy. To żerowisko, czyli wszystko co można kupić za pieniądze, a pewnie można bardzo wiele, nie może z definicji zamienić wartosci materialnej na pierwiastek duchowy, gdyż byłoby to postrzegane jako strata wartości.  A człowiek jest wezwany , aby zauważyć, przeżywać i "mieć" pierwiastek duchowy. I nie chodzi o emocje które można wygenerować przez rozrywkę, sztukę , czy szerzej kulturę.   Czyli wznieść oczy ponad żerowisko, zachować się irracjonalnie względem tego żerowiska. Tak jak rzeczą irracjonalną byłoby odmówić sobie meczu , aby móc pomyśleć o najważniejszym przykazaniu. ( A już najbardziej trudne byłoby młodzieńcowu i każdemu z nas, sprzedać wszystko co ma i pójść za Jezusem. A przecież to byłoby coś wielkiego! ).  Po drugie : nasza kultura od czasów nowożytnych , od tej czy tamtej rewolucji,  wydaje się,  zeszła na poziom żerowiska. Może najpierw zafascynowana nauką ( katolicy poznający świat), potem technologią, gospodarką ( tylko śledzenie słupków wzrostu ekonomicznego), potem dobrobytem, posiadaniem, a teraz wyzwalaniem wszelkich potrzeb konsumpcyjnych już jest tylko żerowiskiem i to coraz bardziej prymitywnym żerowiskiem. Tak jak byśmy cofnęli się do biblijnych czasów brata Abrahama czyli Lota. Było już mnóstwo rewolucji i one w dużej mierze zepchnęły wymowę pierwszego przykazania na margines, w zasadzie do świata prywatnego. Kiedyś prorocy byli wygnańcami żywiącymi się na pustyni. Dziś pewnie nie mogą zaistnieć w przestrzeni publicznej.  Po trzecie :  Religia jest wbudowana w przestrzeń publiczną  , ale jest zwasalizowana. Pozakatolickie wyznania już dawno uczyniły z wiary religie państwowe, które zostały zaprzęgnięte do uwiarygadniania żerowiska i wojen prowadzonych w imię tego żerowiska. Katolicyzm w praktyce negocjuje swoje wpływy z coraz bardziej wynaturzonym światem. W tym wszystkim traci zmysł co jest pierwiastkiem duchowym , a co zwykłym generowaniem przyjemnych uczuć i błogosławieniem przeciętności. To sytuacja trudna dla każdego, bo jak można się wznieść ponad znany poziom , gdy rola jest racjonalnie wyznaczona przez racjonalność tego świata, który pogardza pierwiastkiem duchowym , którego nie może mieć, ani w żaden sposób podporzadkować. 
RinoCeronte
Panie Zbyszku, taki na przykład poseł Nitras będzie się przymilał a potem zarobi krocie na rogu nosorożca. 
Są dwa fundamenty naszej wiary- Pismo Św. i Tradycja, a z niej wynika Ordo Caritatis.