Otrzymane komantarze

Do wpisu: Bajka o baranach i wilkach
Data Autor
Ryszard Surmacz
Dzięki.Targalskiego (Darskiego) bardzo chętnie czytam i słucham... od stanu wojennego. I nigdy mnie nie zawiódł. A tak ogólnie wszystko się zgadza. Pozdrawiam.
Dark Regis
Posłuchajmy fachowca: youtube.com
OLI
Nie będę mozolić się usiłując przekuwać to, co myślę na zadany w powyższym tekście temat, w słowa i zdania, bo zrobił to już za mnie ktoś inny: Polska czekająca na powrót Odysa, czyli "naród tym razem nie wybaczy" niepoprawni.pl Tragedią naszą jest, że nie mamy aktualnie nikogo oprócz PiS-u - a przydało by się mieć. Choćby po to, żeby PiS miał z kim rywalizować. W sprawie wojska, polityki zagranicznej, roszczeń żydowskich i ogólnie relacji z USA oraz Izraelem - Polska zachowuje się jak zaprzęg z pijanym woźnicą leżącym w gnojnicach. Daleko tak nie zajedziemy.  
Ryszard Surmacz
Proszę Pana, te hieny, o których Pan pisze, też mają baranie głowy, bo nie wiedzą jeszcze, że spotka ich ten sam barani los. Tylko pozostaje pytanie, które odbija się jak echo, od ok. 200 lat - dlaczego ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z baranami, muszą iść w tym samym stadzie? 
Ryszard Surmacz
Już niewielu chce w Polsce bronic honoru. Przyznaję Panu rację i cieszę, że Pan to pisze! Jest ich niewielu! Ale jeden z najwybitniejszych profesorów kiedyś powiedział: "proszę pana, dziś już nie ma profesorów, to wszystko są naukowcy, a tak naprawdę, to biznesmeni. Nauka ich nie interesuje, ich interesują wyłącznie pieniądze". Pierwsza Kadrowa też liczyła niewielu Żołnierzy - trwa spór, jedni podają, że 126 inni że 150, spotykałem też większe liczby. W II RP to wystarczyło. Dziś Pierwsza Kadrowa już niewiele znaczy. Chyba, że zajdzie coś tak dramatycznego, że większość zmieni myślenie i wyleczy się ze społecznej demoralizacji. I teraz zdanie prawdziwe: "a najgorsze jest to, że te barany nie mają najmniejszego zamiaru czegokolwiek się nauczyć". Czyli "po równo".  
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Barany dowodzone przez hieny ? Niestety tak to zostało ustawione i działa jak widać - woda z kranu leci, chleba w sklepie nie brak, prad w gniazdku jest, wodka w miarę tania... więc o co chodzi ?  Pozdrawiam ro z m.
mjk1
„Nikt nie wie czego ma uczyć…”. Nieprawda Szanowny Panie. Jest ich wprawdzie niewielu, ale doskonale wiedzą czego mają uczyć. Niestety, „Miliony ludzi żyje sobie, jak stado baranów…” a najgorsze jest to, że te barany nie mają najmniejszego zamiaru czegokolwiek się nauczyć.  
Do wpisu: Dlaczego Ślązacy są trochę inni
Data Autor
Ryszard Surmacz
c.d.  Tak, że ogólnie, wyczuwam w Pańskim tekście jakąś rywalizację kompleksów: gorszy - lepszy. Po 70 latach to już nie ma sensu. Trzeba na sprawę spojrzeć obiektywnie. W drugiej odcinku (Kurier Wnet Nr 44) napisałem, że - ogólnie, Śląsk powinien przyjąć ten zastrzyk kulturowy, jaki przyniosły z sobą kresy, bo Zachód, na którym Śląsk się dotychczas wzorował - upada. I jeżeli chce on podtrzymać swoją rolę przekaźnika, inaczej postąpić nie może. Oczywiście nie jest to żaden nakaz, lecz dobra rada człowieka życzliwego, który potrafi patrzeć historycznie. Sami zadecydujecie o swoim losie, oczywiście z pełnymi konsekwencjami. 
Ryszard Surmacz
No właśnie, trudno rozmawiać z kimś kto myli rzeczywistość z własnymi wyobrażeniami. Ponadto zmienia Pan konwencję rozmowy.  1. Proszę Pana, jakie wyobrażenie mogli mieć kresowianie o niemieckich oborach. Pisze Pan w takiej konwencji, jakby byli oni bywalcami na Śląsku i wiedzieli wszystko o nim. Owszem, naopowiadano im tak samo, jak to robili werbownicy do Ameryki czy Brazylii w połowie i pod koniec XIX w. Nie mieli zielonego pojęcia gdzie jadą i co ich tam zastanie. Nie potrafi Pan sobie wyobrazić tego, co czuli ludzie, którzy tracą wszystko i jechali w nieznane. Jest to Panu obce. Jedynym pocieszeniem było to, że jadą do Polski i uciekają od śmierci z rąk sowieta i Ukraińca. Ponadto w Pana wyobrażeniu kresowianie to wiejska swołocz widziana przez pryzmat "Sami swoi" .A kto reaktywował uniwersytety we Wrocławiu, w Toruniu, Gdańsku? Kto wydawał książki, ba, poważne dzieła zwłaszcza na temat  Śląska, i ziem zachodnich, również w Poznaniu? 2. Na Opolszczyźnie działał Werwolf, do czasu wysiedleń. W Sudetach o wiele dłużej, na ziemi szczecińskiej, również, ale nikt nie wie jak długo. Propagandę tę uprawiała również ludność wracająca z Niemiec na swoje gospodarstwa oraz miejscowa plotka o III wojnie światowej. W każdym bądź razie niepewność ludności napływowej była ciągle podsycana. Gdyby tak Panu odebrano cały dobytek i wywieziono w nieznane - jakby się Pan czuł? Warto przeczytać pamiętniki polskiej emigracji zarobkowej. 3. Górny Śląsk to nie tylko dzisiejsze woj. śląskie, lecz również opolskie. Dziś trudno podać jego dokładne granice, bo całość wchodzi w obszar wielu innych jednostek administracyjnych polski i Czech. Ale Śląsk Górny od Dolnego oddziela Przesieka Śląska, a wiec pas ciężki do przebycia w okolicach Brzegu. Dziś ten problem został pokonany, ale geograficznie jest wyznaczalny. Oczywiście, w dzisiejszym woj. śląskim kresowian nie było, bo był to obszar przedwojennego państwa polskiego, natomiast na Śląsku Opolskim wylądowało ich stosunkowo dużo. Jeszcze więcej na Śląsku Dolnym, który sięga aż pod Zielona Gorę. I oczywiście na całych ziemiach odzyskanych. Natomiast to, co Pan pisze o kacykach, dotyczy nie okresu powojennego, lecz przedwojennego. Polskie przedwojenne władze okupacyjne jako zaborcze traktowali tylko zwolennicy Ślaska niemieckiego, bo na pewno nie żaden Związek Powstańców, ani Powstańcy Śląscy będący poza nim. Ponadto około 100 tys. ludności czującej się Niemcami po plebiscycie wyemigrowała do Niemiec, a (nie pamiętam dokładnie), ale ok. 200 tys. którzy czyli się Polakami przeniosło się na tereny polskiego Śląska.
@ Ryszard Surmacz " postawić siebie na miejscu kresowian a przynajmniej wyobrazić sobie co musieli czuć ludzie wypędzeni ze swoich domów, którzy przestali wierzyć komukolwiek. Jedynym ich punktem odniesienia było własne mienie i dom, który znali, a który pozostał na Wschodzie." ---------------------------------------------------------------------------- " Kresowianie " nie jechali w nieznane, oni doskonale wiedzieli, ze na zachodzie czekaja na nich poniemieckie gospodarstwa czesto z pelnym umeblowaniem i obory z bydlem. Faktem jest takze, iz po osiagnieciu celu wielu zastalo puste domy i puste obory bo szabrownicy z " centrali "  byli tam przed nimi. Dawni wlasciciele tych gospodarstw mieli o wiele gorzej, bo tam gdzie ich wywieziono niczego im nie zapewniono oprocz nienawisci tych do ktorych ich dokwaterowywano. ----------------------------------------------------------- " Propaganda niemiecka głosiła rychły powrót Niemców." W latach 1945 - 49 nie bylo niemieckiej propagandy. ------------------------------------------------------ " Natomiast na Górnym Śląsku nie spotkałem się, aby przyjezdnych traktowano jako okupantów. " Na Gornym Slasku praktycznie nie bylo " Kresowian " bo co mieliby tam robic chlopi w kopalniach, hutach czy koksowniach, byli natomiast werbownicy z centralnej Polski i polska administracja i to wlasnie ta administracja, skladajaca sie w duzej mierze z partyjnych kacykow, byla traktowana przez autochtonow jako polskie wladze okupacyjne.
Ryszard Surmacz
@anakonda Ma Pan dużo racji. Śląskiem zajmuję się od wielu lat. Na portalu opublikowałem trzeci odcinek (źródło do dwóch poprzednich podałem). Najważniejsze jednak jest wejść w świadomość, postawić siebie na miejscu kresowian a przynajmniej wyobrazić sobie co musieli czuć ludzie wypędzeni ze swoich domów, którzy przestali wierzyć komukolwiek. Jedynym ich punktem odniesienia było własne mienie i dom, który znali, a który pozostał na Wschodzie. Propaganda niemiecka głosiła rychły powrót Niemców. Ponadto czekano na III wojnę światową. Przemieszczona ludność niemiecka znalazła opiekę w państwie niemieckim, ludność polska nie miała pewności (ale też i rząd komunistyczny jej nie miał) czy ziemie zachodnie zostaną przy Polsce. Zresztą, ta niepewność była elementem szantażu na Polsce ze strony Sowietów. NRD, przy cichym poparciu i oficjalnych komunikatach RFN, ciągle domagali się zwrotu tych ziem. W tym celu powstały liczne ziomkostwa i ogromna biblioteka wypędzonych. Ludzie więc na ziemiach odzyskanych aż do 1970 r. nie mieli pewności jaki los ich czeka. W takiej atmosferze trudno cokolwiek planować i normalnie żyć. Nie ma się co dziwić ani kresowianom, ani ludności miejscowej.  Z nazwiskami to osobny problem. Część sama chciała je zmieniać, części też zmieniono. Jeszcze w latach 90. byłem świadkiem, jak w wicekonsulacie niemieckim w Opolu przyszedł Ślązak, który nazywał się Gwóźdź i chciał sobie zmienić nazwisko. Przyjmujący zaczął pisać "Nagel", a ten zaprotestował twierdząc, że chce się nazywać Gwozdz. Urzędnik niemiecki wyjaśnił mu, że żaden Niemiec tego nie wymówi. Skończyło się na wyzwiskach od pierońskich Germańców. Ślązakowi chodziło mu o pozbycie się przecinków i ogonków i podkreślenie w ten sposób, że nie jest ani Niemcem, ani Polakiem, lecz jest Ślązakiem. Podpowiedziałem mu, że z taką prośbą nie musi przychodzić do Niemców, wystarczy jak pójdzie do polskiego urzędu i to załatwi. Spojrzał na mnie jak na wariata i poszedł. Ten przykład pokazuje złożoność problemu, jaki na Górnym Śląsku wciąż istnieje.  Natomiast na Górnym Śląsku nie spotkałem się, aby przyjezdnych traktowano jako okupantów. Kresowianie przyjechali w takim stanie, że kto ich zobaczył, coś takiego nawet nie przyszło mu do głowy. Były nieliczne procesy o majątek, kiedy właściciel wrócił do siebie i zastał kresowianina. Najczęściej gospodarstwa oddawano, bo miejsca było wiele.  Ogólnie temat Śląska jest niezwykle rozległy i wielowarstwowy. Trudno opisać go nawet w jednej książce. Dziękuję za uwagi.
Witam szanownego Pana Autora. Osobiscie uwazam, ze upraszcza Pan sprawe, bo powinien Pan zaczac od opisania swiadomosci owczesnych, przybylych na te ziemie, Polakow, o ich stosunku do tego co na tych ziemiach zastali. Wiem z wiarygodnych zrodel, ze tzw. Kresowianie ( uzyje to pojecie jako ogolne ) byli pewni, ze te przeprowadzki to cos na okres przejsciowy. Oni nigdy sie NIE identyfikowali z tym czym zostali " obdarowani ", dla nich to wszystko bylo " szwabskie " lub " hitlerowskie " wiec tego nie trzeba szanowac, naprawiac itd. Dolny Slask zostal praktycznie kompletnie " oczyszczony " z ludnosci niemieckiej, troche inaczej wygladala sprawa na Gornym Slasku i czesci Ziemi Opolskiej, tam, np. w Zabrzu, Gliwicach, Rudzie Slaskiej, Chorzowie i wielu innych miejscowosciach gornoslaskiego okregu przemyslowego ludnosc niemiecka ( przedewszystkim fachowcy potrzebni do uruchomienia kopaln i hut itp obiektow przemyslowych ) przymusowo polonizowano  i kierowano do pracy. Posuwano sie tak daleko, ze niemieckie nazwiska zmieniano na polskie. Majac powyzsze ( to co napisalem ) na uwadze nie mozna sie dziwic, ze miejscowa gornoslaska ludnosc odnosila sie z rezerwa wobec przybyszow, ktorych traktowali jako " okupantow ".
Ryszard Surmacz
W Polsce popeerelowskiej jest problem z wszystkim, a najbardziej ze świadomością, wyobraźnia i poczuciem odpowiedzialności. Niemcy po zjednoczeniu, zwolnili natychmiast ok. 3000 naukowców.W Polsce dla utrzymania bazy uczymy cały świat, pomijając siebie. Żebrowski nie mówi nic nowego, lecz jest to chyba jeden z pierwszych głosów oficjalnych. Zresztą, wielu naukowców jest tego samego zdania. Rzecz w tym, że boją się własnego cienia, bo uczelnie opanowane są przez lewactwo i pieczeniarzy.
Dark Regis
Witam. Leszek Żebrowski - pogrom polskiej nauki -- youtube.com Prosto z mostu o naszych obecnych  problemach.
Ryszard Surmacz
No i widzi Pan, sam Pan sobie zaprzecza. Pański wpis, w sposób dobitny, świadczy o tym, że problem jest wciąż aktualny. Niezależnie od poglądów wielkopolskiegozdzisia są to problemy fundamentalne, których rozwiązanie zadecyduje o przyszłości Polski. Dosłownie. Niestety, dziś w Polsce mało kto tymi kategoriami rozumuje. Jedną z tajemnic powstania II RP było właśnie rozumowanie kategoriami kulturowymi. Więcej, to poczucie tożsamości Polaków zadecydowało o sile narodu i jego woli wykonawczej bycia niepodległym państwem. Dziś tej woli, albo nie ma, albo nie nastąpiły jeszcze wystarczająco mocne fakty, aby pobudziły tę potrzebę w narodzie. Im później, tym gorzej.
wielkopolskizdzichu
Pan Bloger przedstawia wyimaginowane problemy, które nie odgrywają żadnej roli w XXI Polsce.  Znacznie ciekawsze i mające znaczenie jest operowanie mitem przedstawiającym wyborcę PiS jako Polaka, a niewyborcę jako przedstawiciela cywilizacji śmierci i dziecko przywiezionych na ruskich tankach żydokomunistów, którego trzeba przemielić mentalnie.
Do wpisu: Skóra cierpnie
Data Autor
Ryszard Surmacz
@ Ptr Ma Pan rację. Słowo Chrystus napisałem w cudzysłowie dlatego, że chodziło mi o ten "głos rozpaczy", który pojawił się w Polsce w XIX w. na bazie romantyzmu. Pozdrawiam
Ptr
Muszę zaprotestować w tym momencie gdy stwierdził Pan , że Chystuspojawił się w XIX w. Moim zdaniem pojawił się gdzieś w okolicach Bolesława Śmiałego i był w XVII w. Dlatego Butrymy i Billewicze z sienkiewiczowskiego Potopu różnili się od Tuhajbejów i Bohunów. Później duch w narodzie usnął, siły brak, elity uległy demoralizacji. Wrócił w sztuce w XIX w. jako głos rozpaczy. I tak sobie myślę musi wrócić Chrystus jako Pan Polski i krajów nam bliskich. Musi wrócić , bo tylko On ma tę moc , by bały się Go wszelkie duchy złe. Piszę o duchach, ale mam na myśli to co gnieździ się w duszach ludzkich, po prostu w duszach i myślach rodaków, Polaków , dzielących z nami życie w naszym kraju.  I niech to będzie też komentarzem do wszelkich dzisiejszych bolączek i zawirowań politycznych. Niech wszyscy przejrzą się w lustrze.
Ryszard Surmacz
Pytanie jest inne, czy "dobra zmiana" zdąży pozamykać wszystkich POmisiów przed wyborami? Ścieżka prowadzi wprost do Tuska. Ale Pańska wątpliwość jest całkowicie uzasadniona. Złe jest to, że w tej grze nie uczestniczy polski naród. 
Ryszard Surmacz
Tak, pomiędzy oczywistością a udowodnieniem jej jest przestrzeń do manipulacji. Jeżeli w tę przestrzeń wrzucimy pety, podlegać będą one temu samemu prawu - a więc będą lecieć za nakręcaną propagandą łgarstw i w końcowym efekcie zamiast wyjaśnienia zagadki i prawdy, możemy zobaczyć wirtualny śmietnik z niedopałkami, w który ludzie uwierzą. Jak pamiętam w kwietniu 2010 ludzie widząc gruzowisko po samolocie gromadnie twierdzili, że to był wybuch. Dziś  wielu z tych samych powiada - etam!... I wygłaszają swoją nową teorię.  
Dark Regis
Właśnie Szuladziński metodą elementu skończonego policzył to, co ja mówiłem już w 2010 roku. Chodzi o rozrzut części. Jak pamiętam, wtedy posłużyłem się dość obrazowym porównaniem - wyrzucenie przez okno samochodu jadącego 100 km/h popielniczki z petami. Gdy się spojrzy w lusterko widać wyraźnie jak pety "gonią samochód" czyli pędzą w kierunku jazdy. To ciekawe doświadczenie, bo pety nigdy nie stanowiły kadłuba. Ale ja nie namawiam do zaśmiecania dróg i poboczy w Polsce ;) niezalezna.pl  
mmisiek
Co tu dużo mówić - "Nocna Zmiana" w szybkim tempie odkręca "Dobrą Zmianę", nawet nie trzeba było z tym czekać do wyborów. Można mieć tylko wątpliwości czy tu faktycznie idzie jedynie o "porozumienie z UE" jak to się przedstawia czy może o coś jeszcze.  
Ryszard Surmacz
@ Dorota M Nie ma znaczenie kto jest winny. Rząd zachowuje ciągłość. Ale ogólnie trudno zaprzeczyć Pani słowom. Niezły pasztet. Przed nami wybory. I tu będzie problem. Piątka Morawieckiego może okazać się gorzkim haraczem. Ale Pani ma lepsze informacje, dlaczego tak się stało? Czy może Pani uchylić rąbka tajemnicy?
Ryszard Surmacz
Ogólnie pełna zgoda. Polska jagiellońską, to była synteza katolicyzmu ze światem świeckim. Mocna stroną była identyfikacja z Rzeczpospolitą. W tym przez długi czas tkwiła siła państwa. "Chrystus" pojawił się w XIX w. na fali romantyzmu, jako zwornik i punkt odniesienia dla wszystkich. Religia była wówczas jedyną wspólnym dla wszystkich płaszczyzną i frontem jednocześnie, a odwołanie się do niej  było jedną z metod przetrwania. Kościół to wykorzystywał, ale też i oddawał. W II RP ta sama idea miała już zupełnie inne przełożenie. Proszę zauważyć, że na Śląsku, jeszcze do dziś, głównym zwornikiem jest tam katolicyzm. Inną rzeczą jest jednak fakt, że największe miernoty pchają się pod parasol Kościoła i Kościół takie owieczki chętnie przygarnia do siebie. Ale, gdy zauważy jakąkolwiek niesubordynację, wyrzuca na zbity pysk. Potem zostaje albo uniesienie się honorem, albo niekończące kajanie. Orzeszki. Na dłuższą metę, te orzeszki wykształcą nam nowe elity. Pytanie, za jaką ceną? W ostatnim wpisie zaznaczył Pan uwagę, że Piłsudskiego i Dmowskiego nie będzie. Oczywiście, to była przenośnia. Ale myślę, że takim czynnikiem przenoszenia wolności dziś pozostała właśnie muzyka. To ona nastraja. Oczywiście, większość pozostanie na poziomie słuchania i zachwytu, ale jakaś część przejdzie dalej. I co z tego się urodzi, zobaczymy. Miejmy nadzieje, że przekaże ona te wartości, które są niezmienne, bo na nich stoi świat, i wprowadzi nowe zasady, które pozwolą normalnie i racjonalnie ułożyć sobie życie. Ale jedno jest pewne, że na tym etapie ludzkość jakąś traumę przejść musi - dla otrzeźwienia.
Ryszard Surmacz
@ Trotelreiner Jak chce Pan tak to widzieć, to nie mam man na to żadnego wpływu. Jest jednak jakaś różnica między PiS a PO/Nowoczesna. Smoleńsk to przenośnia.