Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czy wykorzystamy swoją szansę?
Data Autor
Ryszard Surmacz
@ Marek1taki Nie chcę się upierać, ale w moim przypadku najlepsze efekty przy stawianiu diagnoz, czy budowaniu jakichś opinii, dawała zawsze dyskusja z ekstremistami. A tymczasem, dość powszechnie, wśród Polaków panuje opinia, że my tu, we własnym grajdołku tak sobie ułożymy świat, że będzie nam dobrze. Ofiarą, właśnie takiego podejścia jest min. PiS. Każda wrzutka z zewnątrz czyni w nim spustoszenie. Marksa i Kronenberga można się bać, tylko wówczas, gdy nie ma się nic do powiedzenia lub z góry zakłada, że będą autorytetami. Przez kilka jagiellońskich wieków z przyległościami dostosowywaliśmy się do warunków wschodnich i ponieśliśmy klęskę. Dziś o tamtym doświadczeniu chcemy zapomnieć, sądząc, że musimy zdobywać zachodnie, aby móc się dostosować do nich. My nie musimy się dostosowywać, ale powinniśmy wiedzieć, co myślą kolonialiści i postmarksiści. Oczywiście, kongres "Polska Wielki Projekt"  można różnie oceniać, ale nie można zapominać, że bez ścierania się wielości poglądów, nic poważnego nie powstanie.Ciągle mam też nadzieję, i to może jest moja naiwność, że polski kod kulturowy jest wciąż silniejszy od tych przejściowych prądów, które na dłuższą metę nie mogą się utrzymać przy życiu. Chcąc tworzyć nową epokę nie można pominąć niczego, co było za nami, bo tak czy siak, w którymś momencie dziura okaże się przeszkodą. A my Polacy w swoim kodzie kulturowym nosimy doświadczenie wschodnie (może zbyt mocno) i zachodnie (choć w mniejszym stopniu), ale nie możemy zapomnieć o własnej stworzonej prawie cywilizacji, którą w dalszym ciągu musimy rozwijać. Dlatego tez ciągle mam nadzieję, ze znajdą się wśród nas nowe elity i ludzie, którzy potraktują przyszłość Polski i swoich dzieci poważnie. Czy mogłaby powstać niepodległa II RP, gdyby tradycyjne elity nie poznały zachowań i sposobu myślenia narodów, które ją tworzyły lub układały? Położenie mamy jedno... Można wykpić wszystko, ale na końcu co poza kpiną pozostanie? 
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć (wpisy do komentarzy przeskakują) Tak. Pewności nie mamy żadnej. Powiedziałbym inaczej, odpowiedź na p.1 była od początku wiadoma - Międzymorze, to Amerykanie z przybudówkami. Ale to Międzymorze, w każdej postaci, będzie nam służyć. Chociażby poprzez wydłużenie perspektywy oglądu i odtworzenie nowych elit. Na pytanie drugie, wybory samorządowe już są przerżnięte; gorzej, podejrzewam, że w większych miastach mamy do czynienia z układem zamkniętym - radni się dogadali i po wyborach chcą się spotkać w tym samym składzie. Efektem tego są kandydatury na prezydentów, którzy mają niewielkie szanse na wybór. A Jaro, to klepnął. Wyjątkiem jest chyba Warszawa i może Kraków. Na prowincji ludzie chcieliby zmian, ale nie mają szans ich dokonać. PiS kompletnie nie dba o te podstawowe zmiany. Coś dostanie, ale to już silą ciążenia. Ponadto, czkawką odbija się brak selekcji merytorycznej w poszczególnych regionach. Tam nie ma myśli, jest tylko koryto. Wybory parlamentarne mogą być już klęską. Odpowiedź na pytanie trzecie dał już Duda w USA - myślę o spotkaniu z Fulopem. I teraz konstatacja ogólna - dlaczego facet (czyli ja) co innego pisze oficjalnie, a co innego w komentarzach. Dlatego, że trzeba oddzielić myśl od polityki. Na Kongresie jest jednak większa wolność niż w polityce. A Polacy mają tendencje do traktowania tych dwóch różnych spraw łącznie. I to jest błąd. Kongres był jednak jakimś inspirującym forum publicznym, gdzie można było wymieniać poglądy - jeżeli nie na sali, to poza nią, choćby w domu. No, jesteśmy w końcu w okresie przełomu - nikt jeszcze nie wie jakiego, ale, że on jest to, nie ulega wątpliwości. I w tym okresie nakręcać się sensacjami i generować bezmyślność, to nic innego, jak samobójstwo... Co to za komentarz, mnie to nie interesuje, bo dofinansowali Engeking. Życie jest wielopoziomowe, a polityka w szczególności. Proszę zauważyć, że wśród Polaków nie ma tendencji do tworzenia myśli, koncepcji, ba, nie ma nawet potrzeby solidarności. To musi się skończyć tragicznie. Stajemy się bezmyślni i bezbronni, a w takiej sytuacji wprawiane są w ruch wyłącznie czarne scenariusze. PS muzyka zaczyna wchodzić, ale jest to mój program dodatkowy i uboczny. Pozostaje mi na nią mało czasu.
Anonymous
Właśnie! Coryllus nie bez racji scharakteryzował ten wielki projekt. coryllus.pl "Członkowie gangu o nazwie Polska Wielki Projekt niczego nie realizują. Nie będę tu popadał w płaskie szyderstwa, wymienię jedynie dwa nazwiska osób w ten projekt zaangażowanych – David Engels i Maciej Kronenberg. Nawet jeśli ktoś historię Polski zna tylko pobieżnie powinien, na dźwięk tych nazwisk uciekać gdzie pieprz rośnie. Historia lubi się bowiem powtarzać i tylko ktoś nieskończenie naiwny, widząc nazwisko Engles, będzie się pocieszał cytatem z Marksa mówiąc – ale jako farsa. To nie jest nigdzie zadekretowane, że jako farsa. Wcale nie musi się ona powtórzyć jako farsa, może powrócić znów jako dramat, wcale nie mniej dynamiczny niż wcześniejsze dramaty." Jest w tym zgodność z opinią Pana Surmacza, który pisze: "„Kongres Polska Wielki Projekt” jest inicjatywą trudną do przecenienia. Tworzy on nową myśl i nowe elity, które podjęły się zadania duchowego zorganizowanie Europy na nowo." i w komentarzu: "...pozycja widza może jest wygodna i bezstresowa, a nawet zabawna, ale z pewnością bezproduktywna..." Nawet jeżeli naciągnąłem intencje piszącego, to kaskada zdarzeń wskazuje na ustawienie nas w roli widza oraz jakie elity będą nowe i decyzyjne.
xena2012
,,Polska -Wielki Projekt' to brzmi obiecujaco a nawet dumnie,ale jak ten projekt zrealizować mając nad glową ustawę 447 a za plecami polską targowicę?
Dark Regis
Trzy uwagi: 1) O ile to my będziemy budować "Międzymorze", a nie powiedzmy diaspora 2) O ile PIS przetrwa nadchodzący triatlon wyborczy i w wyniku nie POwrócą do koryta POlskdojcze 3) Trzeci, niebrany dotąd pod uwagę sposób "nacisku" szantażystów z grupy "447": youtube.com
OLI
@Polak1985 - to samo chciałam powiedzieć, ale się powstrzymałam w obawie, że w tym sezonie obowiązuje optymizm, a sceptyczne podejście jest passe. Cały ten sejm czteroletni z przyzwanymi aż zza oceanu doradcami w najlepszym wypadku jest: youtube.com Sejm czteroletni, bo zawrotu głowy można dostać od różnych Forów i innych nieustających spędów. "A śmierć stoi i puka". Cyt.. Ostatnio premier Morawiecki wyraził zamiary wykuwania myśli gospodarczych przyszłości, szukania nowych dróg oraz budowy nowej elity tysol.pl Gdybym miała większe zaufanie do rządzących, zapewne nie domyślałabym się w tych planach drugiego dna. Jednakowoż , w obliczu radosnego rozdawania polskich paszportów na wyspach Hula-Gula, oraz innych wiadomych wypadków - nie daje mi spokoju pytanie, jaka to droga, i czyje te elity. Tym bardziej, że nie uwiodło mnie hasło Polska - Wielki Projekt. Kontekst dla tego hasła jest taki, że ja się na początek wolałabym dowiedzieć, jaki to projekt. I czyj. I dlaczego Projekt.
Ryszard Surmacz
Wie Pan, pozycja widza może jest wygodna i bezstresowa, a nawet zabawna, ale z pewnością bezproduktywna. Oczywiście, dotacją jestem zniesmaczony, jak Pan, ale na tej Konferencji padały bardzo ważne zdania i analizy. Dobre życie polega na tym, aby wykorzystać swoje szanse, złe, na oczekiwaniu na pomoc drugiego, albo totalna negacja. Proszę jednak tekst czytać w całości. Życzę wiec dobrej zabawy.
wielkopolskizdzichu
"Chodzi o podanie „wędki, a nie ryby”"  Pan Sarmata posługuje się sloganem z tej samej kartki, na którym napisano taki: " pierwszy milion trzeba ukraść".  
Polak1985
Bawi mnie Pańska atencja wobec tego kongresu w kontekście półmilionowej dotacji dla szkalującej Polakow Barbary Engelking od NCN. Dobra zmiana jest, niestety, płytką zmianą.
Musimy !!!
Do wpisu: Bilans dwóch lat
Data Autor
Ryszard Surmacz
Dzięki Mistrzu za poświęcony mi czas i rady. Lubię muzykę - w ogóle, no może z wyjątkami. Przykłady: przed wyjazdem do Armenii wyszukiwałem ich muzykę i próbowałem wyciągnąć jakieś z niej informację. W Polsce, nie wchodziło. Nie, jakieś pitu, pitu - myślałem. Odbiłem się. Ale gdy już się tam znalazłem - weszła. I do dziś od czasu do czasu jej słucham. Podobnie było z muzyką arabską. Początkowo wydawała mi się kocią muzyką. Ale, gdy postawiłem nogę na ziemi, z której wyrosła - znów zaskoczyłem. W Bejrucie usłyszałem coś, co mnie zachwyciło. Byłem szczerze zdziwiony. Zapytałem araba czy może mi sprzedać płytę, której słuchał. Dostałem w prezencie. Ale najważniejsze jest to, że muzyka kryje jakąś tajemnicę, której nikt nie może zapaskudzić. Dziś, to ona przenosi gen "starożytności" i tajemnice tego świata. I dlatego wyzwala we mnie taką ciekawość, a jednocześnie zawstydzenie, bo nie jestem w stanie do tej tajemnicy dotrzeć. Zniechęcony, na początek kupiłem sobie "Historię muzyki" Liliany Zaganiewicz- Mazur. Takie ABC muzyki. Nie bardzo wierzę, że samodzielnie dam sobie radę, ale przynajmniej spróbuję. Przesłucham z uwagą to, co mi pan podesłał.  Jeszcze raz dziękuję i serdecznie pozdrawiam
Dark Regis
Podawałem już przykłady slappowania na gitarze u Marcusa Millera. Tak właśnie grał Ścierański, gdy pierwszy raz usłyszałem jazz rock w Rivierze Remont. Może jeszcze przykład gitary fretless, czyli pozbawionej progów: 1) youtube.com Przykładem gry na normalnej gitarze elektrycznej z miłym dla ucha tapowaniem może być John Petrucci: 2) Czas 4:28: youtube.com 3) A tu cała prezentacja stylu: youtube.com Proszę zauważyć, że nie zajmujemy się tu kompozycją, czyli porządkami fraz w rodzaju ACBC'A', lecz rodzajem konkretnej inżynierii dźwięku, czyli jak zacząć komponować w danym stylu w praktyce i jak dobrać najbardziej adekwatny rodzaj dźwięków oraz na jakim instrumencie. Aby to zobrazować, podam Panu linki do filmów człowieka, który na podstawie samego tylko niesamowitego słuchu potrafi klecić znane kawałki dosłownie z byle czego, z kawałków innych utworów ;) 4) Kanał "Jimpavloff": youtube.com A na koniec jak zwykle ciekawostki. 5) Muzyka, która uczyniła starą grę wielką produkcją. Była to bodaj pierwsza grana muzyka w grach, a nie proste midi: youtube.com 6) Inna dość ciekawa aranżacja stylu cowboyskiego ;) Fragment np. w 4:07 nazywają rave: youtube.com
Dark Regis
Również pozdrawiam. Cieszę się niezmiernie, że moje skromne porady przynoszą efekty ;) W kwestii muzyki, każdy ma swoje własne poglądy podobnie jak w polityce. Najgorzej jest w Polsce z dyplomowanymi muzykami - oni zawsze znają się na wszystkim i zawsze wiedzą najwięcej o wszystkim - lecz proszę się nie zrażać. Może moja skromna wiedza pomoże Panu obrać właściwą drogę. Podpowiem Panu od czego zacząć podróż w muzykę, a w zasadzie w umiejętności rozkładania muzyki na elementy składowe i tą drogą dochodzenie do własnych kompozycji. Czy słyszał Pan taki angielski termin jak "groove"? Pojęcie to oznacza dla współczesnego muzyka "rytmicznego" coś analogicznego do rosołu, na którym warzy się konkretny rodzaj zupy.  Znajdzie Pan zapewne różne wyjaśnienia tego słowa, może bardziej mądre, albo bardziej zlokalizowane w danym stylu, lecz proszę przyjąć, że jest to rodzaj rytmicznego podkładu obejmującego różne ścieżki perkusji i czasem inne instrumenty do stwarzania tła jak powiedzmy bas lub podkład z syntezatora. Ustala się tu coś w rodzaju stosunku częstości grania oraz momenty wejścia poszczególnych elementów składowej "groove" dla danego rodzaju utworu. Żeby nie gadać za wiele podam od razu linki do przykładów, na których to widać gołym okiem: 1) Kanał "Drumset Fundamentals": youtube.com 2) Zbiór różnych groove dla rytmicznej muzyki elektronicznej jest w tych okolicach (techno, house, trance, funk, jazz, rock, blues, reggae, samba, bosa nova etc.): a. różne youtube.com b. rock: youtube.com c. reggae:youtube.com Są nawet style, które zajmują się niemal jedynie rozwijaniem groove, jak powiedzmy minimal (coś na pograniczu techno i house). Umiejętność "czytania" groove pozwoli Panu na automatyczne rozpoznawanie stylów muzycznych i znajdowanie ich właściwej nazwy, a także będzie krokiem w kierunku kolejnego etapu, którym jest rozbiór utworu na ścieżki instrumentów. Na tym opiera się również sztuka poprawnego miksowania. Zauważył Pan zapewne, że łączę instrumenty perkusyjne z basowymi w definicji groove. To najlepiej ukazuje ścieżka gitary basowej. W muzyce rockowej oraz jazzowej gitara basowa jest używana jako swoisty instrument perkusyjny. Oto 3 pojęcia z tego zakresu, które opisują różne techniki grania na basie: slap/slapping (struna uderzana kciukiem) oraz pop/poping (podrywanie struny, która tworzy dźwięk uderzając w gryf), tapping (granie na gryfie). W tej drugiej technice przeszkodą były progi w gitarach, więc stworzono gitary basowe bez progów: fretless. a) slapping: youtube.com b) kobieta robiąca hałas :) - youtube.com
Ryszard Surmacz
Dzięki. Protokoły i notatki, to podstawa w każdej odpowiedzialnej pracy i na każdym szczeblu. Ktoś, kto tego nie robi staje się nie tylko podejrzanym, ale również bezbronnym. A w kwestii muzycznej bz. Okazuje się, że w Polsce wszystko jest problemem, nawet korepetycje. Szczegółów nie będę zdradzał publicznie. Chodzi mi oczywiście o teorię muzyki. Ale jestem na dobrej drodze.Jak coś się zmieni, dam znać. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
No cóż, dziękuję za opinię. Owszem, pewne rzeczy trzeba powtarzać, aż do znudzenia. Ale krótko mówiąc, zamiast opadających rąk i miłosierdzia wolałbym jakieś konkrety.
Dark Regis
Wrzuciłem pod innym wątkiem ciekawą wypowiedź, która uzupełnia temat: youtube.com I jeszcze propozycja małej naprawy obecnego stanu: naszeblogi.pl
Ryszard Surmacz
Dobre pytanie. Nie chciałem tego wątku już poruszać, bo tekst, jak na warunki bloga, trochę przydługi. Ale w większych miastach jest podobnie. Mówiąc szczerze, nie bardzo wiem, jak PiS chce wygrać wybory samorządowe?
Panie Ryszardzie. Nie wiadomo jak czytac panska opinie.. Po wielokrotnym przeczytaniu panskiego tekstu,nasuwa mi sie sformulowanie "groch  z kapusta" Nie oceniam panskich intencji I pobudek,,ktore panem kieruja .Sa najprawdopodobnie szlachetne I pelne "poboznych zyczen"..jak inne pana teksty na NB Poza tym ,ze utwierdza mnie pan w przekonaniu,ze "pieklo jest wybrukowane 'poboznymi zyczeniami" nic nowego nie wnosi pan do dialogu I rozwazan na temat Przyszlosci Polski.. ." II wojnie i w PRL przerwana została ciągłość elit, ciągłość władzy, zanikła myśl polityczna, większość polskich elit nie czuje potrzeby obrony państwa i własnej kultury, społeczeństwo uwikłane jest w pożyczki, zmieniły się granice państwa, zaczęła królować bylejakość i bezideowość"..blablabla.. Ten wciagle pojawiajacy sie  panski zarzut o "braku Elit"w Polsce  staje sie Klasyka na NB..w stylu Pasierbiewicza.. ..."Rząd Zjednoczonej Prawicy prowadzi politykę najbardziej zbliżoną do polskiej racji stanu"..Mozna sie usmiechnac lub sarkastycznie skomentowac... ..."Chwile po tym stwierdza pan: "należy wybić sobie z głowy, że PiS wywalczy jakąkolwiek niepodległość lub choćby samodzielność decyzyjną państwa."...Wzajemnie wykluczajaca sie argumentacja...Logika ,ze rece opadaja... ,,," Nawet, gdyby PiS przegrał, to po ich rządach nie tak łatwo, będzie można wykończyć polską gospodarkę (chyba, że siłą).:... Wierzy pan w Zabobony I karmi siebie oraz czytelnikow szkodliwymi mitami..NIE MA Polskiej Gospodarki !!! .."Polska polityka polityką zagraniczną stoi"...:-)) ..." Dlatego też, mimo bardzo poważnych strat na polu polityki zagranicznej, musimy zadbać o wygraną w wyborach samorządowych, bo tam są pieniądze na dokończenie podjętych przemian świadomościowych i tożsamościowych. Przegrana, oznacza kontynuację dotychczasowego marazmu i wzmożenie chęci wtrącania się UE"..... Namawia pan do leczenia  zatrucia przez podanie jeszcze wiekszej  dawki trucizny...hmmmmn nieortodoksyjna proba leczenia pacjenta :-)) Moglbym tak dalej...tylko po co ? Stan swiadomosci I rozumienie otaczajacej rzeczywistosci przez Narod jest panu podobny..blablabla I jeszcze wiecej blablabla..slinotok I wewnetrzne samo-poczucie przynaleznosci do tej "wlasciwej Elity"..Smieszne ,ze az straszne... Z wyrazami szacunku majacymi zrodla w milosierdziu,litosci  I milosci, "blizniego swego" Goral.  
Wygrać, ale kim? W największych miastach może i są kandydaci, ale w terenie słabo. Są miejscowości, gdzie mieszkańcy mają już dość dotychczasowych władz, ale nie widać żadnej alternatywy.
Do wpisu: Bajka o baranach i wilkach
Data Autor
xena2012
Zgadzam się całkowicie z Pani opinią o Zybertowiczu.Niesłychanie razi u niego ubieranie w kwieciste frazy nawet najbardziej prostej wypowiedzi.To jednak ma swój cel odkąd został doradca prezydenta,kwiecistośc wypowiedzi miała przykrywać pracę Pałacu Prezydenckiego nad wycofywaniem sie z dobrej zmiany i dystansowaniem od PiS-u.Obecnie pan profesor już nie ukrywa prawdziwych zamiarów,wszyscy wiemy o staraniach stworzenia systemu prezydenckiego i przejęcia władzy przez prezydenta.
Ryszard Surmacz
Kto się śmiał z Targalskiego, z tego wszyscy śmieją się dziś. Prawda jest, jak zawsze, pośrodku.
Ryszard Surmacz
Zybertowicza  lubię czytać, bo zawsze wnosi coś nowego. A to nowe przydaje się w ogólnej mojej ocenie. Karonia bardzo szanuję, ale i on ma swoje mielizny (ja muszę je mieć również). Z socjologii można zrobić narzędzie do wszystkiego, ale też może być bardzo pomocna w odkrywaniu prawdy. W tym względzie polecam prof. Annę Pawełczyńską. To zupełnie inny świat. Tak, że droga do przodu nie jest linią prostą. Ale ogólnie chyba trochę Pani krzywdzi Zybertowicza. Link przenosił do b. długiego artykułu. Do komentarzy i WAWELA nie dotarłem.  Dziękują za wpisy.
xena2012
A tak śmiano sie z Targalskiego który pierwszy powiedział,że prezydent Duda dystansuje się od PiS-u i ,,gra o siebie''. Wtedy nazywano Targalskiego oszolomem,niemalże robiono z niego wariata. Tera z to wyraxnie widać. Cały Pałac Prezydencki pracuje w pocie czoła na sukces prezydenta w pokonaniu PiS-u,a najbardziej własnie Zybertowicz oraz Romaszewska.W powodzi górnolotnych słów pan profesor wyraźnie sugeruje ,,mniej PiS-u'' jako wariant a nawet cel systemu prezydenckiego do którego dążą.To już nie tylko wzmocnienie prerogatyw prezydenta ale całkowita władza.
OLI
Zybertowicz jako socjolog jest co najwyżej specjalistą od nadawania rzeczom głupim i podłym nazw mądrych i pełnych powagi. Według K. Karonia socjologia to specjalność wspierająca system, za którą w prawdziwie wolnym świecie nikt by nie zapłacił 5 groszy - i tyle są warte w rzeczywistości  pełne barokowych ozdób opinie Zybertowicza. W dodatku onże naukowiec od kiedy został prezydenckim mędrcem - coraz bardziej rozmija się z oczekiwaniami Polaków i odpływa wraz ze swoim chlebodawcą. W zalinkowanym tekście uznałam za ciekawe przemyślenia blogera WAWELA , zbieżne z przedstawioną przez Pana powyżej oceną rzeczywistości, z bardziej jednak rozbudowanym omówieniem osób i rzeczy. Generalnie - zgadzam się w pełni z Pańską oceną. Miewam podobne przemyślenia, jednak z ich wyrażaniem nie potrafię utrafić w odpowiedni moment. Albo na takie treści jest zbyt wcześnie, i cenzura nie puści, albo za późno, bo cóż to za satysfakcja pocieszać płaczki po przegranej bitwie. Sytuacja jest niesamowicie opresyjna, ale polityk z wizją przynajmniej by podjął próbę wyrąbania się z beznadziejnego położenia. Jak choćby generałowie Anders, Haller, Maczek. Prawdę mówiąc - przestałam liczyć na to, że ktokolwiek w PiS-ie byłby zdolny o tym pomyśleć. Jeśli teraz roztrwonią posiadane atuty - własną planszę, zwycięstwo wyborcze z 2015 roku i poparcie społeczne - to czegóż jeszcze chcieliby dokonać i jakimi środkami.... 
Ryszard Surmacz
Bardzo lubię czytać Zybertowicza, ale za każdym razem, gdy to robię zastanawiam się co on robi w gabinecie Dudy? To po pierwsze Po drugie - wypisane na na początku polecanego przez Pana artykułu dwa motta są ze sobą sprzeczne. Jeżeli narodu polskiego nie będzie, a nie jest to wykluczone, to nie będzie miał kto wybaczać lub nie wybaczać. Po trzecie po co sięgać aż do Odysa, wystarczy Piłsudski. O Odysie już mało kto słyszał, Piłsudski jednak jakoś jeszcze funkcjonuje w świadomości. W długim poleconym artykule Zybertowicz ma dużo racji, ale nie bierze on pod uwagę, faktu że grzechem pierworodnym PiS-u są jego zupełnie miałkie kadry w terenie. Dziś PiS to J. Kaczyński, gdy jego braknie, też to powtarzam, to cała scena polityczna rozsypie się się, jak domek z kart, a nam pozostanie śmierdzący gnój.  Kaczyński o tym doskonale wiedział i przez lata nic nie zrobił, tak, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego, że gdy dojdzie do władzy, to największym jego wrogiem i hamulcowym staną się właśnie ci jego, którym w głowie tylko koryto. Chyba, że nie zakładał dojścia do włazy. Ponadto z desygnowanych na premiera, udana była tylko Szydło. Reszta, to miernoty, które miały tylko słuchać. Nie tędy droga. Zybertowicz siedzi w środku i od środka obserwuje całą scenę polityczną. Na pewno ma więcej informacji strategicznych, ale nie ma perspektywy. Przy tym jest dość zadufany w sobie, a to ogranicza możliwości obserwacji. Jego analizy są dobre i logiczne, ale nasiąknięte zbytnia drobiazgowością. Dokąd nie ureguluje się spraw zasadniczych, nie można przechodzić do szczegółów, bo one są nieprzewidywalne.  Ponadto obecna światowa scena polityczna jest niezwykle wymagająca, to właśnie dziś decyduje się przyszły podział świata. I nasza kadra polityczna (bo nie elity) nie zdaje sobie sprawy, że warunkiem polskiego powodzenia  jest spójna świadomość społeczna. Nie ma pracy w tym kierunku. Jest natomiast kierunek na brzuch, nie ma na mózg. To podtrzymywanie chaosu. To Polacy powinni wymusić i wygenerować odpowiedzialnych polityków i na nich zagłosować. Ale jednocześnie rozliczać ich w sposób sprawiedliwy i surowy. A tymczasem lepiej uciekać i mieć wszystko gdzieś, albo włazić w d... i tam siedzieć do następnego politycznego rozdania. Przyszłość Polski, to kwestia jakości elit i ich gotowości do własnej obrony. Dziś jest zaledwie kilka osób, ludzie słuchają ich chętnie, ale tak samo, jak słuchano JPII. Młodzieży w Polsce, która chce budować swoją przyszłość w kraju zabrakło jednego pokolenia. To pokolenie wydobywane jest na Łączce, jedynym ich przekazem jest milczenie. Ci, którzy mogą coś przekazać są sekowani albo przez strach lub lenistwo swoich, albo nienawiść obcych (nie koniecznie obcych etnicznie).