W dzisiejszych czasach, kiedy absurd może być w każdej chwili ogłoszony obowiązującym prawem, a niedorzeczność podniesiona do rangi ważkiej teorii naukowej, trzeba bardzo uważać na to co się mówi oraz na to, co mówią do nas inni - zwłaszcza, kiedy przekaz przychodzi z góry. Stąd ta wyważona relacja z terenu.
Wojna polsko–polska
Jak my się bili na weselu Bronka, to krew się poloła i Staśka na pogotowie wzieni, ale nikt nie gadoł, że nie trza sie bić i nikt nie myśloł co by na policje lecieć.
Po prowdzie, Zdzichu tak oberwoł, ze jucha mu z nosa na tort orzechowy sikła, a Gienek, co się spóźnił, zaczon chwalić jaki to pikny malinowy tort Zośka upikła, aż my go odciągać musieli od tego torta, bo sie palcem do niego dobiroł i lizać chcioł.
Bili my sie o sprawe honorowom - już nie pomne jakom, aleć musi - ważnom.
Co by nie godać, to była naszo sprawa i miendzy naszemi my jom załatwili.
Ale, jak przyśli z drugij wsi, coby naszego jedzenia i naszych babów spatrzać, to my wszyćkie razem taki im wpier... spuścili, że do dziś dnia omijajom nasze wesela. No, chyba że zaproszenie dostanom, że siedzom cicho, pijom, i nie wtrącajom sie do nos.
Gazetów to ja nie czytom, bo ta dzisiejszo mowa jakoś tako dziwna, że nawet te co piszom nie wiedzom co napisali, ale żem gdziesik wyczytoł i na radiu usłyszoł, że jakosik wojna polsko-polska jest i że przeciw ty wojnie trza wojować.
Po mojemu znaczy, że nowom wojne trza by zaczynać.
Tylko jednego ja ci nie rozumie: kto z kim wojuje? Bo nie dom wiary, żeby Polok z Polokiem.
Jasne - tak jak u nos na wsi - stachetom nie jeden dostanie, jak mu sie należy, ale co by to od razu wojna była i coby gwałtować z tego powodu i do nowy wojny wołać? To mi nie pasuje.
Takem myśloł i myśloł, aż przyszło mi do głowy, że może to nie Polok z Polokiem sie na ty wojnie bijom, jeno Polok z obcem, a może obce miendzy sobom?
Tak to by było rychtyg - ale po kiego to polsko-polskom wojnom zwać i komu na tym zalezy?
Rózne som ludzie.
U nos na wsi mieszkajom same swoje. Kużden mo kawołek ziemi co od oćca, oćca oćca, a czosem nawet od dawnij w rodzinie trzymo, i tak to jest.
Jak sie bijom o miedze, to ta miedza cy meter w te, cy meter w tamte strone – naszo jest i na naszych polach w naszy wsi sie ostaje.
Przywłóki tyż u nas som.
To takie ludzie, co przyśli nie wiadomo z jakich stron - bo nie możno dawać wiary na całość w to co gadajom - ale one nic nie majom, a żyć muszom, to pracujom cicho i som grzecne.
Juści, trafi sie jakoś zaraza, co godać nom bedzie - a że to nie tak, że mu sie to nie podobo, a że tamto nie dobre, że za mało piniondzów dostaje, i po swojemu porządki zaprowadzać zechce, ale jak sie z takim w stodole wiecorem pogodo, to przestanie, albo na drugi dzień już go nima.
Najgorsze to te ludzie, co przyjeżdżajom i takie miłe som, że do rany tylko przyłozyć, a chciałyby u nos być i nom pomagać. One nie ze drugiej wsi som. Musi z duzo, duzo dalszej. A piniendzy to one majom, że świat nie widzioł.
Jedne chcom kupować co tylko zobacom, a inne wyciągajom jakieś papiry i godajom, że to na ich ziemi ta nasza wieś jest.
Som jeszce takie, co po naszemu wogle nie godajom, tylko po ichniemu do jakiegoś chłopa, czy paniusi co z nimi przyjechała, a ona goda do nos tak śmisznie, że kużdego ubawi.
Te, to budować chcom, coby nom dobrze zrobić, ale wpierw chcom żeby my jakiejsik papiry podpisali.
Z naszy wsi pogonili my ich wsyćkich i póki co, nie przychodzom, alem słyszoł, że na innych wsiach nie jest dobrze.
Tam dużo nowocesnych miszko, co to ojcowizny już dawno nie majom - gołodupce to som, w miastach wyuczone, robić nic nie potrafiom, a operfumowane tak straśnie, że źwirzoki ucikajom i tylko pełno myszów lato, bo kota nie uświadczys.
Stefek to się raz porzygoł, jak taka jedna paniusia palec mu opatrzyć chciała, co se scyzorykim urznął, jak ołówek chcioł natemperować.
Nic się wielkiego nie stało, bo tylko na buty jej haftnął, jeno że były to takie buty, co palce stercały na wirzchu, a paznokty miała pomalowane na cerwono.
Darła się, przeklinała paskudnie, ucikała i skakała raz na jednyj, raz na drugij nodze, ale Stefek od razu poczuł sie lepij.
Jednego razu przyjechoł do nos taki straśnie ważny łysy z miasta, co chcioł nam wyklarować jak to jest, że ta wojna polsko-polska trwo i że trza jom zakończyć.
Gadoł jak to piknie bedzie, jak wszystkie bedom nowoczesne i jak nie bedzie pola ani trawy ino same sklepy, drogi i auta elekstryczne, a kużden bedzie mioł co zechce i wtenczas nie bedzie o co ze sobom wojować.
Jakeśmy mu powiedzieli, że Polok z Polokiem nie wojuje i basta - co najwyżej bije po mordzie - a jak wojuje to ino z obcym, to zzielenioł, grdyka mu zaczena chodzić i gadoł, że przecie to wszytko Poloki co w Polsce miszkajom, po naszemu gadajom i nawet trochu do naszych podobne. Musi, to nasze ludzie i majom takie same prawa co my wszyćkie.
Roman z Kielanów wstoł i powiedzioł:
Eeee..tam.. pieprzys Walek, pieprzys... A skonżeś ty? Gdzieś ty sie rodził? Wpierw powidz co o sobie i o swoi familii, bo cosik mi się widzi, żeś ty nie nasz.
Łysy wstoł, wsiad do auta i pojechoł. Jak do ty pory go u nos nie było.
kmeehow
Styczeń 2020
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 22060
Boł na sylwestrze roz w Zakopcu...i juz baca pełnom gembom....wciurności!
Pozdrowienia
szacunek
Mam rację?.
Drogi kaliszaninie,
Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale ImćWaszeć zawrócił moją głowę demonami sprzed lat.
Czucie I wiara... , empatia, szacunek dla drugiego człowieka, przestrzeganie cywilizacyjnego kodu, to są podstawy człowieczeństwa.
Jednak, na przestrzeni dziejów wytworzyliśmy ( nie wszyscy) normy ko - egzystencji I przetrwania jako rodziny, narodu, zbiorowości. Wraz z tym przyjęliśmy na siebie obowiązek/ odpowiedzialność nie tylko za siebie, sobie najbliższych, ale za losy zbiorowości (narodu) jako całości. Ta cząstkowa odpowiedzialność jest nicią łączącą naród
i najważniejszym elementem jego obrony. Niekiedy trzeba bronić domu jako podstawowego dobra, mimo, że serce jest w innym miejscu – na przykład: niefortunnie ulokowana miłość.
pozdrawiam serdecznie
Chyba tak, ale dalsze konsekwencje są nie do odgadnięcia, bo jak Pan słusznie napisał “ludzkość
nie może znaleźć drogi do domu”. Pozostaje więc radość gonienia króliczka... i niewieści czar.
O systemach z bazą ujemną i zespoloną muszę poczytać, bo brzmi nieprawdopodobnie.
Dzięki za “tip” i komentarz.
szacunek
A odnośnie teorii Riemanna, znajduje ona swoje potwierdzenie w fizyce kwantowej ( poziomy energetyczne pierwiastków ciężkich a miejsca zerowe funkcji zeta). Myślę, że jej prawdziwość nie budzi większych wątpliwości wśród naukowców, lecz brak jeszcze teoretycznego instrumentu dla skonstruowania dowodu.
Tak było z twierdzeniem Fermata, które po setkach lat usiłowań, dopiero po zastosowaniu topologii
mogło być udowodnione.
Niemniej, odniosę się do sprawy jednoznaczności. Czyż nie wykluczamy ze zbioru liczb pierwszych liczby “1”? Robimy to dlatego.że jedna z cech określająca liczbę pierwszą byłaby niejednoznaczna.
Równocześnie, definiujemy liczbę pierwszą jako podzielną przez samą siebie – a więc liczbę należącą do zbioru liczb pierwszych – oraz przez “1”, które do tego zbioru nie jest zaliczane.
Niekonsekwencja o pozornej niespójności, ale często przymykamy oczy na obowiązujące kanony, by wprowadzić “ulepszenia” dające nam instrument lepszego opisu zjawisk.
Vide pierwiastek kwadratowy z liczby ujemnej, liczby zespolone, teoria nieoznaczoności Heisenberga,
teoria falowa vs. kwantowa.
Jako się rzekło, dzięki za wspaniały wykład, nad którym jeszcze długie godziny będę spędzał oraz za rekomendację książki, którą spróbuję nabyć, przeczytać, a może i zrozumieć.
Również, czytałem kilka razy Pańskie słowa, by móc coś odpowiedzieć w miarę z sensem.
Odkurzyłem też Leję, ale tam nie znajduję informacji na tematy przez Pana poruszane. Widać, przestarzały ze mnie typ.
Sam Pan zresztą mówi, że klasyczna logika jest bezradna wobec nowo przedstawionych problemów, więc jest zastępowana logiką wewnętrzną pewnego toposu.
Do tego dochodzi intuicjonizm – który, myślałem, że ja sam wynalazłem, gdy udawało mi się zdawać egzaminy z teorii pola i matematyki, będąc zupełnie nieprzygotowanym – I oto ukazuje sie obraz matematyki, o jakiej nie wiedziałem.
Zastanawia mnie filozoficzny aspekt sprawy. Jeśli odrzucimy sztywne reguły, fundamenty I będziemy tworzyć niezliczoną ilość teorii, hipotez unikalnych dla roziązania niezliczonej liczby problemów, to albo popadniemy w chaos, albo będzie musiała być stworzona nowa dziedzina nadrzędna, porządkująca, veryfikująca I standaryzująca te niezliczone elementy. W przeciwnym przypadku postęp, którym tak się fascynujemy osiągnie punkt nasycenia i ulegnie stagnacji.
O rysunku na stronie 20 mogę tylko powiedzieć, że na pierwszy rzut oka wydaje się poprawny, ale wierzę Panu I będę szukał błędu, gdy tylko zrozumiem o co w tym wszystkim chodzi.
Dzięki za odnośniki do literatury. Ciężki los czeka moje zwierzaki.
Program się zdezaktualizował i leży na półce, ale zobaczyłem, że jest kolejna nowa wersja dostępna.
Czy zna Pan ten program i czy w kontekście spraw, które Pan porusza polecałby Pan go. ?
Czy chodzi Panu o metodę znajdowania liczb pierwszych w/g Millera Rabina, czy o mój punkt nr 4. w zestawie pytań, jakie zadałem Panu?
Trochę się pogubiłem.
Dzięki za wykład poniżej, który zaabsorbuje mnie na długie tygodnie.
Naprawdę jestem bardzo wdzięczny również za czas jaki mi Pan poświęca.
Popatrzyłem na obrazki Wolframu i przyznaję Panu rację, że bez pokonania określonej trasy "na piechotę" nie ma szans na zrozumienie gdzie się jest.
Obrazki wywołują automatyczne skojarzenia z rzeczywistością, a nawet z abstrakcją którą znamy, którą posługujemy się od lat i utrudniają oderwanie się od tych skojarzeń, co jest konieczne w przypadku nowoczesnej matematyki, o której Pan mówi.
Co za boski komfort używania matematyki w sposób nieskrępowany małością warsztatu.
To tak, jak dla umiejącego pływać wypłynąć na środek wielkiego jeziora I rozkoszować się życiem daleko od tłumu I plaży, albo jeździć na nartach I przeżywać góry w zimie w sposób niedostępny dla nieumiejących jeździć.
1. Czuję bluesa gdy odrzuca Pan używanie programów - papek, ale wydaje mi się, że czasem trzeba pójść “na skróty”, żeby szybciej dojść do celu.
2. W jakich językach Pan programuje? A może tworzy Pan własne kody?
3. Co myśli Pan o AI? Czy możliwe jest/będzie dynamiczne korygowanie/ transformowanie algorytmów np. w kryptologii dla lepszego zabezpieczenia danych?
Historia z czatem z Onetu trochę przeraża, chociaż intuicyjnie każdy trochę tylko myślący zdaje sobie sprawę z takich, i nie tylko takich możliwości.
4. Tak, generalnie polskim problemem jest brak praktycznego podejścia do wiedzy I jej przekazywania. Dawniej było to rezultatem braku funduszy więc przekazywano wiedzę prawie wyłącznie teoretyczną ex cathedra , natomiast teraz jest celowym, politycznie motywowanym unikiem. Genialna “instytucja” Asystenta.
odbiłem w inną dziedzinę życia. Jeszcze trochę COBOL, a potem nic, aż do teraz. Teraz widzisz Pan dlaczego mówię o obudzonych demonach. I mówię to nie tylko o moich prywatnych demonach, ale też o MERA, Elwro, etc...
Z dużym uznaniem odnoszę sie do Pańskiej misji pozostawienia młodszym pokoleniom przemyśleń, wyników pracy, a nawet intencji. Bez takiej postawy ze strony ludzi doświadczonych i mających coś do powiedzenia, społeczeństwo traci ciągłość, degeneruje się i jest podatne na zewnętrzne wrogie wpływy.
Do Karonia nie musi mnie Pan przekonywać, bo chylę czoła przed tym człowiekiem, jego wnikliwością i logiką w przedstawianiu problemu najważniejszego.
Odkryłem go długo przed jego pojawieniem się jako swego rodzaju internetowej ikony w walce z antykulturą. Jestem w tym temacie na bieżąco.
genetyczny zapis został przekopiowany wiernie. To tyle o wolnej woli i byciem sobą.
Skarb, który Pan posiada nie może być zmarnowany i musi zostać przekazany następnym pokoleniom.
Mam nadzieję, że ma Pan potomstwo.
Ja zawsze fascynowałem się matematyką i podziwiałem matematyków. Niestety, zauważałem że jest też życie poza nauką - niekiedy w nadmiernych porcjach - więc przegapiłem czas, kiedy mogłem studiować ją jako drugi fakultet równolegle z moimi studiami.
Żałowałem tego i nie, bo nie ma w życiu człowieka działań bez konsekwencji, a najczęściej są one nieprzewidywalne.
Obecnie moja relacja do matematyki jest taka, jak relacja psa do konserwy mięsnej.
Zna on smak zawartości, chociaż nie może tego ugryźć.
Co rzekłszy zabieram się do kopiowania pańskich wykładów w celu uszeregowania ich i pogrupowania.
Po Pańskiej odpowiedzi u Pani Izy na temat “paradygmatu moralnego” zastanawiałem się jak to jest;
jedne wybitne umysły całym swoim jestestwem zespolone są z Siłą Nadprzyrodzoną, wiarą w istnienie
czegoś, czego nie da się przecież naukowo udowodnić, lecz to nie przeszkadza ich geniuszowi w realnym świecie, a inni negują , a raczej dystansują się od tego, jakby Bóg, wiara, Siła Wyższa była
ograniczeniem ich swobód badawczych.
Ciekawe jest, że raczej nie spotyka się postaw pośrednich, tylko , albo radykalne “tak”, albo radykalne “nie”.
Dziękuję za link o nieskończoności. Sprawa jest na tyle bulwersująca, że, jak dotąd, nie wiem co myśleć na ten temat. Oglądnąłem dokładnie do połowy, po czym położyłem się na dywanie obok mojego kochanego Great Pyrenees i... zasnąłem.
Dziś zacznę oglądanie od początku i oglądnę do końca. Powiem Panu co myślę, jeśli w ogóle będę w stanie cokolwiek myśleć na ten temat. Oczywiście, najbardziej interesuje mnie Pańska opinia.
Cieszę się, że wyraża pan przekonanie o rychłym końcu matematyki aksjomatów I rachunku różniczkowo -całkowego, za którym nie przepadałem. Ta nowa matematyka fraktali, grup, pierścieni,
i innych nowości nie wiadomo czy otworzy nową ścieżkę rozwoju, czy znowu dojdzie do ściany i trzeba będzie tworzyć następną.
Operację splotu przypominam sobie jak przez mgłę jeszcze ze studiów przy analizie sygnałów gdzie dwie funkcje poddane tej operacji dawały w wyniku trzecią niosącą cechy pierwszej I drugiej oraz własne; jeśli to jest to, o czym Pan mówi.
Gdy usłyszałem jak Meissner mówi o delta t zmierzającym do zera przypomniała mi sie funkcja (pseudofunkcja) diraca, pobiegłem na dół do mojej biblioteki wziąłem z półki “Zarys rachunku operatorowego” Osiowskiego. Znalazłem kilka pożółkłych kartek moich zapisków I zauważyłem, że mówi sie o rozwiązaniach w dziedzinie dystrybucyjnej. Czy to jest ten rachunek dystrybucyjny, o którym Pan mówi, czy zbieżność pojęć?
Oglądam dalej, a o Bogu potem, bo to WIELKA SPRAWA.
Pismo święte "przewidziało" zadanie o chceniu, by 2*2=5. Kuszenie Chrystusa, to właśnie to zadanie, gdy Szatan - powołując sie wszechmoc Boską - pragnie, by oddać mu hołd. Wszak Wszechmocny bez trudu może oddać hołd komukolwiek bez żadnego uszczerbku dla siebie... Może, ale nie musi i nie chce.
Pan twierdzi, że "nie może zrobić, bo skutki dla rzeczywistości byłyby opłakane". Ja to widzę inaczej: może zrobić, ale skutki dla rzeczywistości byłyby opłakane. To dwa różne sposoby spojrzenia na rzeczywistość.
"Opłakaność" skutków nie stanowi dla mnie żadnego problemu.
Ja tez nie zaobserwowalem, zeby Pan zabil kogokolwiek, z czego nie wysnuwam wniosku, ze Pan nie może. Może, ale może nie było potrzeby? Albo chęci? Albo sensu?
Zresztą po co odwracać drzewa skoro 99% uzna to za photoshop, w reszta za dowód na płaskość Ziemi, bo na płaskiej ziemi normalne i oczywiste jest, że drzewa rosną do góry nogami, na co jest 213 dowodów.
No przepraszam, to co Pan napisał o drzewach jest infantylne, w odróżnieniu od innych, ciekawych rzeczy, które potrafi napisać.
Gdyby np. zniknął Księżyc, rzecz duża i widoczna dla wszystkich, to pomijajac problemy z grawitacją (ktore Bog jakos obejdzie, osobliwość jakąś stworzy w miejscu brakujacej masy) to kto zechce, to uwierzy w Boże sprawstwo, a kto nie chce, za skarby nie dopuści możliwości boskiej, raczej "dowód" na istnienie kosmitów. To po co go znikać jezeli nic z tego nie wyniknie poza zbędną pracą na połatanie fizyki?
A gdy Bóg już udowodni, że wszystko może, to co?
Nie jest więc możliwa uniwersalna “definicja”/opis Boga. Różne więc mogą być opisy, ale zadziwiająco, gdy rozmawia się z ludźmi wierzącymi, zawsze jest jeden wspólny element: naturalne pragnienie do uznania autorytetu i związanego z nim porządku istnienia.
Nikt nie lubi żyć bez punktu odniesienia i być zagubionym w chaosie. Tak to już jest.
W szkole średniej zapytany jak rozumiem Boga odpowiedziałem, że jako swoją niemoc i niedoskonałość i napytałem sobie biedy. Dziś, nie do końca wycofuję sie z tego.
Biblia za to jest uniwersalnym przekazem “medialnym”, przeznaczonym dla wszystkich.
I tu przytoczyłbym motto Pańskiego blogu : ,small minds, average minds, great minds, mathematicians”, lecz nie chodzi o temat rozmowy, ale o zapotrzebowanie intelektualne, duchowe, etc. oraz zdolność percepcji.
Lisy związane ogonami (lol), nie dziwię się, nie są przeznaczone dla wybitnego matematycznego umysłu, ale właściwie interpretowane mądrości i konkluzje z Biblijnych wersetów, często tak.
Siła przekazu ,również w tym przypadku, wzmacniana jest przez autorytet - jeżeli się go uzna.
To tak jak w matematyce przyjęcie założeń przed rozpoczęciem rozwiązywania problemu.
Jest prosta niepodważalna zależność między Bogiem, a nauką: żeby nauka mogła istnieć i rozwijać się, trzeba do tego żywych i zdrowych naukowców, przeciwna relacja prawdopodobnie nie zachodzi.
Tak więc, mimo różnego rodzaju dewiacji na poziomie interpretacji Biblii i jej “implementacji” - patrz obecny Papież - jest ona nieocenioną pomocą , a nie ograniczeniem naszej egzystencji.
Pan Karoń, którego Pan uznaje, zresztą tak jak ja, udowadnia, że Encyklika Rerum Novarum zmieniła protestancką formę kapitalizmu wyniszczającego w kapitalizm z etosem pracy pozytywnej na bazie słów Biblii : "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".
youtube.com
Reasumując, postawienie człowieka w centrum wszechświata nie wróży dobrze Wszechświatowi, a pozostaje jeszcze kwestia sensu życia, nad którą biedzą się tęgie głowy.
“All religions, arts and sciences are branches of the same tree. All these aspirations are directed toward ennobling man's life, lifting it from the sphere of mere physical existence and leading the individual towards freedom.”
― Albert Einstein
PS1 Jutro spróbuję opisać swoje wrażenia z oglądania Meissnera
PS2 Mówiąc Biblia mam na myśli głównie Nowy Testament
PS3. Prezent dla Pana youtube.com
U licha, tyle lat słucham muzyki i nie wiedziałem ,że słuchałem też lydian mode.
Dziękuję, że podzielił się Pan ze mną tym odkryciem.
Jednak, klimat znowu zmieni się jak to bywało od początku świata i w Kościele też nastąpi oczyszczenie, bo zarówno klimat jak i Kościół podlegają prawom Boskim.
Tworzenie nowego kościoła, to wspaniała idea; robiono to już wiele razy, ale pozostaje pytanie jak pozyskać wiernych.
Metoda n+ ( gdzie n dąży do 1000) traci już swoją siłę przebicia.
Czasem jest lepiej wyremontować stare auto, niż kupić nowe, którym nie da się jeździć.
A jeśli chodzi o inne kwestie, które Pan poruszył, to powiem Panu, że przypomniała mi sie historia sprzed wielu, wielu lat. Kiedy po meczu piłkarskim dziennikarz zapytał kapitana drużyny dlaczego przerżnęli tak sromotnie, tamten odpowiedział: “bo tamci byli specjalnie trenowani żeby wygrać”. Przez tygodnie był to szlagier mediów w tamtym czasie.
Człowiek ma przyjaciół, wrogów i interesy. Państwo ma tylko wrogów i interesy – każde bez wyjątku.
Wrogowie, czy to wewnętrzni , czy zewnętrzni “trenowani są żeby wygrać”. My też musimy zacząć to robić, a każdy trening zaczyna się od edukacji.
Znak oczyszczenia świątyni*
213 Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. 14 W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. 15 Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. 16 Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!»
Moja mama narzekała od kilku lat, podobnie jak Pan, na wizyty księży po kolędzie. Jednak tego roku
była oczarowana. Przeżyła te swoje dziesiąt lat, ale po tej wizycie była, i jest do dzisiaj, jakby odmłodzona, uszczęśliwiona, radosna. Wszystko co najlepsze można powiedzieć o księdzu usłyszałem z jej ust. Co ciekawe, nie był to stary ksiądz - “wyjadacz”, ale młody człowiek.
Niektórzy mogą powiedzieć, że jakiś młody cwaniak wiedział jak omotać starszą osobę, ale ci którzy znają moją mamę wiedzą, że nie z nią te numery Bruner.
Kościół niestety, jest w takim stanie jak Pan to opisuje – osobiście znam takich, którzy ciężkie miliony zarobili pokazując jak na słowo “Jezus” dostają gęsiej skórki -ale było duuuuuużo czasu, I duuuuuużo zainwestowanych środków, by do tego doprowadzić. Samo się nie zrobiło.
Ja wolę obracać się wśród psów, jeleni (tych prawdziwych – czworonożnych), kotów i w ogóle Natury.
Rozmowa z Panem jest rodzajem wyjątku, który mi schlebia.
Od min 22 do min 25
youtube.com
Oczywiście pozdrawiam serdecznie.
Ps. O Meissnerze nie zapomniałem. Dostarczę Panu tej rozrywki moim komentarzem.
Nie będzie to dla Waści żadnym zaskoczeniem jeśli powiem, że na kryptografii nie znam się w ogóle.
Z terminem tym miałem do czynienia dwukrotnie w życiu:
Po raz pierwszy, kiedy chciałem “liznąć”, z czystej ciekawości, arytmetyki modularnej, a drugi raz, kiedy ktoś zaszyfrował mój HD i zażądał okupu. Wówczas, ciekawość moja wzrosła i chciałem dowiedzieć się jak to zrobił oraz znaleźć sposób na ukaranie sukinsyna. Skończyło się na tym, że kupiłem nowy laptop, tamten sformatowałem i od tamtej pory używam go tylko offline do drobnych obliczeń i rysunków elementów urządzeń mechanicznych, które dla zabawy, bardziej niż dla potrzeby, konstruuję.
Przypomina mi się, że kiedy Internet dopiero zaczynał być popularny i wirusy szalały jawnie, zainstalowałem wyłącznik – galwaniczne odcięcie sieci od modemu. Oczywiście, byłem przedmiotem kpin ze strony znajomych, którzy mówili, że przy pomocy dwóch kliknięć można odłączyć się softwareowo, ale ja jestem starej daty. Potem kombinowałem nad skonstruowaniem rodzaju buforu/wyłącznika przed komputerem, który miałby zatrzymywać I analizować dane idące do komputera I albo je przepuszczać dalej, albo automatycznie przerywać połączenie w zależności od wyniku analizy.
Takie próbkowania odbywałoby się ze zmienną stałą czasową na wejściu I wyjściu, tak ustawioną, by możliwie nie przerwać połączenia w przypadku negatywnego wyniku analizy.
Nie ma to oczywiście nic wspólnego z kryptografią, ale próbą zabezpieczenia danych. Nigdy nie dokończyłem tego projektu.
......
Mój największy kłopot w tym, że w miarę rozwiązywania problemu re- definiujemy go przez re - definicję pojęć. Jeśli mówimy o nieskończoności, była do tego pojęcia przypisana jakaś, mniej lub bardziej precyzyjna definicja, ale również wyobrażenie – jeśli ktoś w ogóle jest w stanie wyobrazić sobie nieskończoność. Zarówno w matematyce, jak i fizyce nie było dotąd dla laików takich jak ja, wielkiego problemu z wielkościami nieskończenie małymi ( dążenie do zera), jak i nieskończenie dużymi (dążenie do nieskończoności). Np. zapis delty Diraca był spójny na swój sposób i wyczerpujący zagadnienie, zbliżanie sie asymptotycznie do pewnej stałej też było zrozumiałe różniczkowanie etc...
Po wprowadzeniu nieskończonej liczby nieskończoności, operowaniu na nich w prawie klasycznej konwencji matematycznej (porówynywania wielkości (siły )nieskończoności), wszystko bierze w łeb, a dodatkowo, niemożność potwierdzenia, że pomiędzy alef0 I alef1 nie ma prawa być nic, z wisienką na torcie, że czasoprzestrzeń może mieć charakter dyskretny, chociaż przyjmuje sie, że jest ona o charakterze ciągłym, wnioskować można jedno: Scio me nihil scire
Dzięki Bogu Meissner jest katolikiem i tu jest gwarancja, że nie zacznie uprawiać szarlatańskiej/antyludzkiej nauki, tak jak to się obecnie dzieje w dziedzinie sztuki i innych.
A o wynik tej eksploracji jestem spokojny. Będzie tak, jak z dzieleniem “niepodzielnego” atomu i całe zastępy naukowców znajdą utrzymanie na długie lata.
Przepraszam, że nie mogę dać Panu rozsądnej recenzji, ale ja się na tym po prostu nie znam.
Montgomerego staram się gwałcić ze skutkiem mieszanym.
Dzięki za linki. Daje mi Pan więcej zadań domowych niż Pani w szkole, nie mówiąc o żonie.
Czyżbyś jednak sugerował podstęp banksterów z dwunastą cyfrą ? Zadnej z nich nie widać , tylko kasę wcina .
I o to mi chodziło , w punkt i centralnie . Całkowity obraz moich obserwacji .