Wojna polsko-polska

W dzisiejszych czasach, kiedy absurd może być w każdej chwili ogłoszony obowiązującym prawem, a niedorzeczność podniesiona do rangi ważkiej teorii naukowej, trzeba bardzo uważać na to co się mówi oraz na to, co mówią do nas inni - zwłaszcza, kiedy przekaz przychodzi z góry. Stąd ta wyważona relacja z terenu.                                                                                                                                                                                                                                                                                                
                                                                                                                      

Wojna polsko–polska

Jak my się bili na weselu Bronka, to krew się poloła i Staśka na pogotowie wzieni, ale nikt nie gadoł, że nie trza sie bić i nikt nie myśloł co by na policje lecieć.
Po prowdzie, Zdzichu tak oberwoł, ze jucha mu z nosa na tort orzechowy sikła, a Gienek, co się spóźnił, zaczon chwalić jaki to pikny malinowy tort Zośka upikła, aż my go odciągać musieli od tego torta, bo sie palcem do niego dobiroł i lizać chcioł.
Bili my sie o sprawe honorowom - już nie pomne jakom, aleć musi - ważnom.
Co by nie godać, to była naszo sprawa i miendzy naszemi my jom załatwili.
Ale, jak przyśli z drugij wsi, coby naszego jedzenia i naszych babów spatrzać, to my wszyćkie razem taki im wpier... spuścili, że do dziś dnia omijajom nasze wesela. No, chyba że zaproszenie dostanom, że siedzom cicho, pijom, i nie wtrącajom sie do nos.
Gazetów to ja nie czytom, bo ta dzisiejszo mowa jakoś tako dziwna, że nawet te co piszom nie wiedzom co napisali, ale żem gdziesik wyczytoł i na radiu usłyszoł, że jakosik wojna polsko-polska jest i że przeciw ty wojnie trza wojować.
Po mojemu znaczy, że nowom wojne trza by zaczynać.
Tylko jednego ja ci nie rozumie: kto z kim wojuje? Bo nie dom wiary, żeby Polok z Polokiem.
Jasne - tak jak u nos na wsi - stachetom nie jeden dostanie, jak mu sie należy, ale co by to od razu wojna była i coby gwałtować z tego powodu i do nowy wojny wołać? To mi nie pasuje.
Takem myśloł i myśloł, aż przyszło mi do głowy, że może to nie Polok z Polokiem sie na ty wojnie bijom, jeno Polok z obcem, a może obce miendzy sobom?
Tak to by było rychtyg - ale po kiego to polsko-polskom wojnom zwać i komu na tym zalezy?
Rózne som ludzie.
U nos na wsi mieszkajom same swoje. Kużden mo kawołek ziemi co od oćca, oćca oćca, a czosem nawet od dawnij w rodzinie trzymo, i tak to jest.
Jak sie bijom o miedze, to ta miedza cy meter w te, cy meter w tamte strone – naszo jest i na naszych polach w naszy wsi sie ostaje.
Przywłóki tyż u nas som.
To takie ludzie, co przyśli nie wiadomo z jakich stron - bo nie możno dawać wiary na całość w to co gadajom - ale one nic nie majom, a żyć muszom, to pracujom cicho i som grzecne.
Juści, trafi sie jakoś zaraza, co godać nom bedzie - a że to nie tak, że mu sie to nie podobo, a że tamto nie dobre, że za mało piniondzów dostaje, i po swojemu porządki zaprowadzać zechce, ale jak sie z takim w stodole wiecorem pogodo, to przestanie, albo na drugi dzień już go nima.
Najgorsze to te ludzie, co przyjeżdżajom i takie miłe som, że do rany tylko przyłozyć, a chciałyby u nos być i nom pomagać. One nie ze drugiej wsi som. Musi z duzo, duzo dalszej. A piniendzy to one majom, że świat nie widzioł.
Jedne chcom kupować co tylko zobacom, a inne wyciągajom jakieś papiry i godajom, że to na ich ziemi ta nasza wieś jest.
Som jeszce takie, co po naszemu wogle nie godajom, tylko po ichniemu do jakiegoś chłopa, czy paniusi co z nimi przyjechała, a ona goda do nos tak śmisznie, że kużdego ubawi.
Te, to budować chcom, coby nom dobrze zrobić, ale wpierw chcom żeby my jakiejsik papiry podpisali.
Z naszy wsi pogonili my ich wsyćkich i póki co, nie przychodzom, alem słyszoł, że na innych wsiach nie jest dobrze.

Tam dużo nowocesnych miszko, co to ojcowizny już dawno nie majom - gołodupce to som, w miastach wyuczone, robić nic nie potrafiom, a operfumowane tak straśnie, że źwirzoki ucikajom i tylko pełno myszów lato, bo kota nie uświadczys.
Stefek to się raz porzygoł, jak taka jedna paniusia palec mu opatrzyć chciała, co se scyzorykim urznął, jak ołówek chcioł natemperować.
Nic się wielkiego nie stało, bo tylko na buty jej haftnął, jeno że były to takie buty, co palce stercały na wirzchu, a paznokty miała pomalowane na cerwono.
Darła się, przeklinała paskudnie, ucikała i skakała raz na jednyj, raz na drugij nodze, ale Stefek od razu poczuł sie lepij.

Jednego razu przyjechoł do nos taki straśnie ważny łysy z miasta, co chcioł nam wyklarować jak to jest, że ta wojna polsko-polska trwo i że trza jom zakończyć.
Gadoł jak to piknie bedzie, jak wszystkie bedom nowoczesne i jak nie bedzie pola ani trawy ino same sklepy, drogi i auta elekstryczne, a kużden bedzie mioł co zechce i wtenczas nie bedzie o co ze sobom wojować.
Jakeśmy mu powiedzieli, że Polok z Polokiem nie wojuje i basta - co najwyżej bije po mordzie - a jak wojuje to ino z obcym, to zzielenioł, grdyka mu zaczena chodzić i gadoł, że przecie to wszytko Poloki co w Polsce miszkajom, po naszemu gadajom i nawet trochu do naszych podobne. Musi, to nasze ludzie i majom takie same prawa co my wszyćkie.
Roman z Kielanów wstoł i powiedzioł:
Eeee..tam.. pieprzys Walek, pieprzys... A skonżeś ty? Gdzieś ty sie rodził? Wpierw powidz co o sobie i o swoi familii, bo cosik mi się widzi, żeś ty nie nasz.
Łysy wstoł, wsiad do auta i pojechoł. Jak do ty pory go u nos nie było.

kmeehow
Styczeń 2020

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Trotelreiner

11-01-2020 [09:24] - Trotelreiner | Link:

Wicie panocku...paskudnie kiej ceper,krawaciorz...udaje,że zno gwarę...ni to góralskom...ni to jakisik innom.
Boł na sylwestrze roz w Zakopcu...i juz baca pełnom gembom....wciurności!

Obrazek użytkownika HenrykH.

11-01-2020 [11:30] - HenrykH. | Link:

A może autor tak pisze bo niektórzy nijak po polsku nie rozumieją?

Obrazek użytkownika kmeehow

11-01-2020 [13:39] - kmeehow | Link:

Pozdrowienia

Obrazek użytkownika kaliszanin

11-01-2020 [12:01] - kaliszanin | Link:

i tak oto pierwszy komentarz podważający właściwą zawartość gwary w gwarze (której jednak autor owego komentarza przezornie nie podaje) w piękny sposób zobrazował treść Pańskiego dzisiejszego wpisu. nic dodać nic ująć. tak trzymajmy i patrzmy końca. 

Obrazek użytkownika kmeehow

11-01-2020 [13:41] - kmeehow | Link:

Jaki jest koń, każdy widzi.
Pozdrowienia

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-01-2020 [13:45] - Imć Waszeć | Link:

Teraz tylko do tego tekstu film dokręcić ;)))
https://www.youtube.com/watch?...

Obrazek użytkownika kmeehow

11-01-2020 [13:57] - kmeehow | Link:

Oskara by chyba nie dostał.
szacunek

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-01-2020 [14:07] - Imć Waszeć | Link:

No nie wiem, nie wiem...
Przypomnę tylko gościom na blogu, że mamy właśnie karnawał i napinka nie jest wskazana. ;)

Pozdrowienia.

https://www.youtube.com/watch?...
https://www.youtube.com/watch?...
https://www.youtube.com/watch?...

Obrazek użytkownika kmeehow

11-01-2020 [14:17] - kmeehow | Link:

Ach, te wykonawczynie... piękno matematyki blednie.
Mam rację?.
 

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-01-2020 [14:28] - Imć Waszeć | Link:

W jakimś sensie tak. Jednak piękno matematyki jest nieprzemijalne. Stałe, wieczne i odwieczne jak sam Wszechświat.
Właśnie nad tym się zastanawiałem. Przy sobocie po robocie jedni idą pić, ja zaś biorę się za książki.
Słyszał Pan może o różnych dziwnych systemach notacji pozycyjnej liczb? W dziesiątkowym każdy z nas siedzi od dziecka. Informatycy poruszają się też w binarnym i szesnastkowym. Ale kto słyszał o systemie z bazą ujemną, pierwiastkową, albo zespoloną, czy wreszcie dowolną rzeczywistą (β-expansions), jak powiedzmy π? To jest właśnie współczesność piękna matematyki, że ludzkość wciąż krąży wokół tych treści, własności liczb i wciąż nie może drogi do domu znaleźć. :]

Kanon... https://www.youtube.com/watch?...

Obrazek użytkownika kaliszanin

11-01-2020 [14:53] - kaliszanin | Link:

tam mój dom gdzie serce me 

Obrazek użytkownika kmeehow

12-01-2020 [19:48] - kmeehow | Link:

"Mój dom. Gdzie serce me".

Drogi kaliszaninie, 

Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale ImćWaszeć zawrócił moją głowę demonami sprzed lat.
Czucie I wiara... , empatia, szacunek dla drugiego człowieka, przestrzeganie cywilizacyjnego kodu, to są podstawy człowieczeństwa.
Jednak, na przestrzeni dziejów wytworzyliśmy ( nie wszyscy) normy ko - egzystencji I przetrwania jako rodziny, narodu, zbiorowości. Wraz z tym przyjęliśmy na siebie obowiązek/ odpowiedzialność nie tylko za siebie, sobie najbliższych, ale za losy zbiorowości (narodu) jako całości. Ta cząstkowa odpowiedzialność jest nicią łączącą naród
i najważniejszym elementem jego obrony. Niekiedy trzeba bronić domu jako podstawowego dobra, mimo, że serce jest w innym miejscu – na przykład: niefortunnie ulokowana miłość.
pozdrawiam serdecznie

Obrazek użytkownika kmeehow

11-01-2020 [14:59] - kmeehow | Link:

Ta mnogość koncepcji rodzi podstawowe pytanie: czy przyjęcie innych założeń pierwotnych nie spowodowałoby że ludzkość poszłaby zupełnie inną drogą i czy nie posłużyłoby to lepiej opisowi rzeczywistości?
Chyba tak, ale dalsze konsekwencje są nie do odgadnięcia, bo jak Pan słusznie napisał “ludzkość
nie może znaleźć drogi do domu”. Pozostaje więc radość gonienia króliczka... i niewieści czar.
O systemach z bazą ujemną i zespoloną muszę poczytać, bo brzmi nieprawdopodobnie.
Dzięki za “tip” i komentarz.
szacunek

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-01-2020 [15:41] - Imć Waszeć | Link:

Tak, to brzmi nieprawdopodobnie. Zwłaszcza to, że niektóre z tych systemów pozwalają zapisać wszystkie liczby zespolone w formie pozycyjnej bez znaku czyli np. 123.456... oczywiście wartością tego wyrażenia nie będzie "sto dwadzieścia trzy i czterysta pięćdziesiąt sześć tysięcznych", tylko pewna liczba zespolona. W zależności od wielkości liczb w takim systemie pozycyjnym, po naniesieniu ich na wykres pojawiają się fraktale zwane "smokami". To zaś ma związek z tzw. zagadnieniem "affine space tiling", czyli parkietażami, inaczej podziałami płaszczyzny zespolonej na płytki o podobnych kształtach. To z kolei ma związek z zagadnieniem automorfizmów płaszczyzny o określonych cechach. A dalej jest już nowy dział w kryptografii, czyli systemy kodowania oparte o te automorfizmy ;)
A co ze starym działem, czyli kryptografią eliptyczną? Mam poważne podejrzenia, że nie jest on już bezpieczny. To dopiero takie matematycznie przeczucie, więc staram się znaleźć jakieś uzasadnienie. Ale jeśli tak jest, to czemu nie skorzystać z takiej okazji i nie skopać du..ska twórcom ransomware? ;) Czyli krótko mówiąc znaleźć metodę na jeszcze skuteczniejsze wykrywanie słabych kluczy, masterkeys, kanałów podprogowych i takich tam zabawek w metodach stosowanych przez komputerowych terrorystów? Oczywiście zniweczyło by to również plany rozmaitych złych, tajnych i dwupłciowych wywiadów w sensie posiadania waloru zaskoczenia, gdyby "przypadkiem" okazało się, że nasze konta bankowe są już dla nich zupełnie przezroczyste.
Oczywiście nie mówimy tu o algorytmach w klasycznym sensie, albo o zwykłych funkcjach obliczalnych (rekurencyjnych, maszyna Turinga), bo to albo nierealne, albo wisi na włosku hipotezy Riemanna. Problemem stały się komputery kwantowe i ich eksponencjalne zmniejszenie wymagań czasowych dla pewnych obliczeń. Westerplatte liczb pierwszy nadal się broni, została tylko zburzona górna kondygnacja strażnicy ;) Jednym z bardzo obiecujących podejść są nowe "metody sita". To za długa historia na to forum, a zaczyna się od Greka Eratostenesa. W każdym razie polecam rzucić okiem na nazwisko Chun-Xuan Jiang, który twierdzi, że ma sposób na udowodnienie ponad 600 najtrudniejszych hipotez na świecie, w tym hipotezy Goldbacha, gdyby hipoteza Riemanna okazała się prawdziwa. Jest to w zasadzie automat, funkcja sita Jianga, która zeruje się w przypadku, gdy zadana wielomianami rodzina liczb zawiera skończoną ilość liczb pierwszych, albo nie zeruje się i wtedy wśród liczb jest nieskończenie wiele liczb pierwszych. Ponadto funkcja zeta Riemanna nie nadaje się do obliczeń komputerowych, zaś funkcja Jianga tak. Jest też rozwijana koncepcja "quantum annealing" (kwantowe wyżarzanie). Oj dzieje się w matematyce. Czas pokaże, czy mam rację.

1. Funkcja sita Jianga w działaniu: http://citeseerx.ist.psu.edu/v...
2. Dla porównania test pierwszości Millera-Rabina:https://en.wikipedia.org/wiki/...

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-01-2020 [16:16] - Imć Waszeć | Link:

Dodam tylko, że nawet udowodnienie hipotezy Riemanna, gdyby okazało się wykonalne, nie rozwiązuje problemu. Problem bowiem stanowi nie to, jak statystycznie lub asymptotycznie zachowują się liczby pierwsze w różnych układach i konfiguracjach, lecz to, dlaczego dane rodziny liczb zawierają tę konkretną skończoną liczbę wyjątków i czym są te wyjątki, z czym się wiąże ich występowanie. Np. w rodzinach liczb "repunits" (zapis pozycyjny złożony z samych jedynek J(k)=1...1 długości k=1,2,... w danym układzie pozycyjnym o bazie całkowitej B) pojawia się tylko skończenie wiele liczb pierwszych. W systemie czwórkowym tylko jedna, gdyż każda liczba J(k) nieparzystej długości ma dodatkowy rozkład postaci 2...23*13...3 np. J(7)=223*1333, J(13)=222223*1333333, J(19)=222222223*1333333333,... Oczywiście jest to związane z tym, że jak wykorzystamy już wszystkie metody rozkładu na czynniki wielomianów postaci J(x;n)=x^n+...+x+1 (ze współczynnikami równymi 1), które są prawdziwe dla wszystkich baz, to dodatkowe równości związane są z własnościami samej bazy x:=B i dalej rozkładamy J(B;n) na podstawie tych nowych "klocków". Dla systemu czwórkowego, obok standardowych własności cyfr, czyli x-1=3, x-2=2, x-3=1, x-4=0 (Uwaga! nie przenosić na drugą stronę i nie skracać, bo to są tylko konwersje napisów, a nie wartości liczb), mamy jeszcze np. 2*2=4 (czyli 10 w tym systemie) zapisane tak (x-2)(x-2)=x. To jest bardzo podobne do klasycznego zagadnienia z geometrii algebraicznej, gdzie na rozmaitości algebraicznej opisanej układem wielomianów, rozważamy krzywe zadane innymi dodatkowymi równaniami (np. położenia paraboli na torusie). Torus to jest taka płaszczyzna, którą kleimy na "końcach" w nieskończoności tak, żeby proste pionowe (poziome) zamykały się w okręgi nie przecinające (równoległe) innych okręgów "pionowych" ("poziomych"). To jest jeden ze sposobów uzwarcenia płaszczyzny. Trzy inne to sfera, butelka Kleina oraz płaszczyzna rzutowa. A są jeszcze wręcz gigantyczne uzwarcenia Cecha-Stone'a :]

Obrazek użytkownika kmeehow

11-01-2020 [16:47] - kmeehow | Link:

Fascynujące to co Pan pisze - znowu zaniedbam domowe obowiązki.
A odnośnie teorii Riemanna, znajduje ona swoje potwierdzenie w fizyce kwantowej ( poziomy energetyczne pierwiastków ciężkich a miejsca zerowe funkcji zeta). Myślę, że jej prawdziwość nie budzi większych wątpliwości wśród naukowców, lecz brak jeszcze teoretycznego instrumentu dla skonstruowania dowodu.
Tak było z twierdzeniem Fermata, które po setkach lat usiłowań, dopiero po zastosowaniu topologii
mogło być udowodnione.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-01-2020 [18:21] - Imć Waszeć | Link:

A czy wie Pan czym jest funkcja zeta? Z jednej strony jest to właśnie funkcja związana ze spektrum pierścienia liczb całkowitych. Spektra, to coś podobnego do wartości własnych operatorów opisujących oddziaływania fizyczne. W szczególności są spektra operatorów do opisu kwantowych stanów ciężkich jąder atomowych (od tego zależy np. jakie jest widmo promieniowania danego pierwiastka, albo jakie pasma w widmie są wzbronione). Dlatego właśnie po stwierdzeniu zgodności statystyk dotyczących jąder atomowych i funkcji zeta Riemanna, powstał pomysł "stworzenia" sztucznego "pierwiastka" (abstrakcyjnego) zwanego riemannium, którego widmo "promieniowania" zgadzało by się z własnościami tej funkcji (ten wzór na gęstość z sinusem). Ale...

Funkcja zeta nie jest jedyna. Można ją nazywać wymierną funkcją zeta. Są inne. Aby zobaczyć całe zagadnienie we właściwym kontekście, trzeba zacząć od zdefiniowania relacji częściowego porządku. Na przykład dla liczb całkowitych taka relacja tworzy znaną linię ...≤-1≤0≤1≤2≤..., ale już dla zawierania się podzbiorów obrazek będzie inny, a dla relacji podzielności liczb jeszcze inny. W efekcie możemy na zbiorach częściowo uporządkowanych określać funkcje, które są monotoniczne, albo jakoś zgodne z tym porządkiem. Przykładem takiej funkcji jest funkcja incydencji, która w teorii grafów opisuje po prostu, który wierzchołek, z którym innym wierzchołkiem połączony jest krawędzią (wtedy ma wartość 1) w postaci macierzy incydencji. Prowadzi to do zbioru takich funkcji i operacji arytmetycznych na nim, które razem nazywamy algebrą incydencji. Dalej jest jeszcze ciekawiej.

https://en.wikipedia.org/wiki/...

Taka zwykła funkcja incydencji, czyli funkcja f(x,y)=1 gdy x≤y i zero w pp. nie jest zbyt ciekawa. Dużo ciekawsza jest informacja, jak w danym porządku umieszczone są względem siebie porównywane elementy i tą informację dostarcza tzw. funkcja Mobiusa (w linku). Różne takie funkcje zgodne z porządkiem można ze sobą splatać tak samo jak splata się dwa ciągi lub szeregi liczbowe i wtedy już funkcje te stanowią grupę. Tu trzeba by wymachać rękami cały rozdział pt. zredukowane algebry incydencji - pomijam. Tak samo z różnicami kolejnych elementów ciągu jako odpowiednikiem różniczkowania i ciągiem sum częściowych jako odpowiednikiem całkowania (jest gdzieś w sieci). Zwykły porządek liczb całkowitych prowadzi właśnie do tych wniosków i tam mamy zwykłą funkcję Mobiusa i związaną ze splataniem z ciągiem (1,-1,0,0,...), które robi za różniczkowanie, oraz trywialną funkcję zeta związaną ze splataniem z ciągiem jedynek (1,1,1,...), które jest swoistym całkowaniem. Tu znów trzeba wymachać cały rozdział o szeregach potęgowych, ich rodzajach, rekurencjach itp. (polecam Knutha "Matematyka konkretna"). Czyli mówiąc wprost funkcja Mobiusa służy do odwracania sum wyrazów (takich szeregów "zeta") innych funkcji zgodnie z przyjętym porządkiem.

A teraz najlepsze....

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-01-2020 [18:14] - Imć Waszeć | Link:

Gdy zwykły porządek zastąpimy porządkiem podzielności, czyli k|m, to zarówno funkcja Mobiusa (różniczkowanie) zmieni swą postać, jak i funkcja zeta (całkowanie). To właśnie tutaj znajduje się ta słynna funkcja zeta Riemanna. Jej standardowo prezentowana postać jest jednak innej natury, gdyż wymaga przedłużenia tej funkcji na dziedzinę zespoloną. U Knutha znajdzie Pan bardzo wiele informacji na ten temat, jak chociażby przedłużanie silni, współczynników dwumianowych, wreszcie ten jego słynny system pozycyjny z bazą urojoną (quater-imaginary).

Ja chwilowo nie mam jeszcze narzędzia do liczenia w takich systemach zespolonych (pisze się dopiero ;), ale mam kilka ciekawostek o systemie z bazą B=-3±i√19. Jest to system, który pojawia się po zadaniu "głupiego pytania": w jakiej bazie B liczba 15 ma postać J(B;4)=[1111]? Czyli cztery jedynki w zapisie pozycyjnym. Można sobie dla krótkości oznaczyć v:=i√19, ale to nie jest dobry sposób rachowania w tych systemach. Lepsze jest przedstawianie liczb względem bazy B. Czyli [10]=(-3-v)/2=B, [100] = (-5+3v)/2 = -3B-7, [1000] = 18-v = 2B+21, [10000]=15B-14, ... Trzeba sobie po prostu zrobić taką tabelę przeliczania pomiędzy wartością i notacją (Sys):

Val: 0 1 ... 6 B B+1 ... B+6 2B 2B+1 ... 2B+6 ... 6B+6 -3B-7 -3B-6 ... -3B-1 -2B-7 -2B-6 ... -2B-1 -B-7 -B-6 ... -B-1 ...
Sys: 0 1 ... 6 10 11 ... 16 20 21 ... 26 ... 66 100 101 ... 106 110 111 ... 116 120 121 ... 126 ...

To są przykłady rozkładów "repunits" na czynniki: J(3) = [111] = [135*13] = [2*124] (-2B-6=-2*(B+3) = 2*(-B-3) w wartościach); J(4) = [3*5] = [11*101] (15=3*5; (B+1)(-3B-6) = -3(-3B-7)-9B-6 = 9B+21-9B-6=15). W drugim przykładzie 5 jest uogólnieniem Małego Twierdzenia Fermata. Że nie ma jednoznaczności rozkładu? Sparafrazuję Eulera: "Jeśli nie ma jednoznaczności, ale widać wyraźne związki, to chrzanić jednoznaczność." :)))

Obrazek użytkownika kmeehow

11-01-2020 [19:57] - kmeehow | Link:

Och, budzi Pan stare demony, tyle, że w nowoczesnym wydaniu. Nie, nie protestuję; dziękuję Panu za to, lecz kiepski ze mnie partner dla takiego matematyka jak Pan.
Niemniej, odniosę się do sprawy jednoznaczności. Czyż nie wykluczamy ze zbioru liczb pierwszych liczby “1”? Robimy to dlatego.że jedna z cech określająca liczbę pierwszą byłaby niejednoznaczna.
Równocześnie, definiujemy liczbę pierwszą jako podzielną przez samą siebie – a więc liczbę należącą do zbioru liczb pierwszych – oraz przez “1”, które do tego zbioru nie jest zaliczane.
Niekonsekwencja o pozornej niespójności, ale często przymykamy oczy na obowiązujące kanony, by wprowadzić “ulepszenia” dające nam instrument lepszego opisu zjawisk.
Vide pierwiastek kwadratowy z liczby ujemnej, liczby zespolone, teoria nieoznaczoności Heisenberga,
teoria falowa vs. kwantowa.
Jako się rzekło, dzięki za wspaniały wykład, nad którym jeszcze długie godziny będę spędzał oraz za rekomendację książki, którą spróbuję nabyć, przeczytać, a może i zrozumieć.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-01-2020 [22:08] - Imć Waszeć | Link:

Błąd. Definicja "definiujemy liczbę pierwszą jako podzielną przez samą siebie oraz przez 1" jest prawdziwa tylko w zbiorze liczb naturalnych, który nawet nie jest grupą (czyli taką poważną strukturą algebraiczną). Trzeba dorzucić wszystkie liczby ujemne i zero, żeby otrzymać odwrotności elementów (w notacji addytywnej przeciwne) i element neutralny. Dopiero to stanowi grupę, zaś po dodaniu mnożenia mamy pierścień (jak mówiłem to taki abstrakcyjny model arytmetyki liczb całkowitych). W pierścieniu liczb całkowitych możemy niektóre liczby dzielić, np. 6:3=2, ale żeby podzielić każdą liczbę, musimy dorzucić ułamki n/m. Teraz mamy dwa punkty widzenia: 1) ciało liczb wymiernych (taki najlepszy pierścień, bo wszystko się dzieli) jest rozszerzeniem pierścienia liczb całkowitych. Po prostu musimy konsekwentnie dorzucać wszystkie ułamki, mające mianowniki będące potęgą liczby pierwszej p, dla wszystkich możliwych liczb pierwszych p. Albo 2) Dla jakiegoś abstrakcyjnego pierścienia Q liczb wymiernych, znaleźć twór zwany pierścieniem liczb całkowitych. Te pojęcia tu się pokrywają. Właściwe pojęcie elementu pierwszego wymaga więc zarówno określenia pierścienia Z elementów całkowitych dla danego ciała K, jak i traktowania nierozerwalnie każdego elementu pierwszego ze wszystkimi jego wersjami powstającymi przez pomnożenie go przez jedności pierścienia R, czyli elementy odwracalne całkowite. Dla liczb całkowitych są to 1 i -1, czyli dla liczby p także liczba -p jest pierwsza. A przecież -p|p i są to różne liczby, prawda? W ciałach liczbowych, np. Z[√a], gdzie a jest bezkwadratowe, albo Z[i-1], są więc elementy/liczby pierwsze, które różnią się między sobą o jedną z wielu lub nawet nieskończenie wielu "jedności". Ponadto pewne liczby pierwsze z pierścienia liczb całkowitych przestają być pierwsze w rozszerzeniu, zaś inne stają się pierwsze. Przykładem są liczby całkowity Gaussa i liczby pierwsze Gaussa. To właśnie tutaj widać wyraźnie jak zachowuje się takie typowe spektrum pierścienia. Na przykład 2 nie jest tu liczbą pierwszą, bo rozkłada się na (1+i)(1-i), zaś te ostatnie są pierwsze. Niejednoznaczność rozkładu w pierścieniu nie jest jakimś problemem dla współczesnej matematyki. O ile mi wiadomo najszerszą klasą pierścieni z jakąś tam namiastką rozkładu są pierścienie Cohena-Macaulaya:

https://en.wikipedia.org/wiki/...

Mają one taką fajną cechę, że zachowują się tak, jak pierścienie lokalne dla rozmaitości. Z drugiej strony, używając metod K-teorii i kategorii można z góry założyć, że w naszej matematyce wszystkie pierścienie są rozkładalne. Że to nieprawda? No i co z tego. Po prostu wtedy odpadnie klasyczna logika, a poprawna stanie się tzw. logika wewnętrzna pewnego toposu. Topos trzeba traktować jako taki model matematyki o innych cechach niż klasyczna. Kiedyś już wyjaśniałem to zjawisko od strony logiki, gdzie Henkin wyjaśnił, co się stanie gdy zaczniemy modelami z logiki klasycznej przybliżać pewne logiki nieklasyczne.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-01-2020 [22:17] - Imć Waszeć | Link:

Chodzi o interpretowanie formuł logiki drugiego rzędu przez formuły wielorodzajowej logiki klasycznej. Wtedy zmianie ulegną takie pojęcia jak "przynależności do zbioru", "zbioru i zawierania się zbiorów", "kwantyfikatory", a w konsekwencji "implikacja". Czyli że podstawowe pojęcia matematyczne zaczną się trochę wykrzywiać. Chodzi o częściowo nierozstrzygalny zbiór tautologii, o ile mnie pamięć nie myli, ale dla zainteresowanych polecam prace Leonarda Bolca (PAN) o logikach nieklasycznych. To były kiedyś takie pierwsze tropy dotyczące intuicjonizmu i toposów (Grothendieck), kiedy jeszcze nie sformalizowano geometrii algebraicznej do tego poziomu współczesnego wywołującego ból głowy u każdego klasyka matematyki ;). Jeszcze linki dla porządku:

1) Liczby bezkwadratowe - co się stanie dla liczb mających w sobie kwadraty pokazałem na przykładzie systemu czwórkowego i repunits - szokująco bezpośrednie odczucie ;) - https://pl.wikipedia.org/wiki/...
2) Metoda Henkina: https://www.encyclopediaofmath... (chyba tu coś jest - nie sprawdzałem)
3) Tutaj jest liczba znanych liczb pierwszych w formie repunits dla różnych baz: http://oeis.org/wiki/Repunit_p... (nie ma tu jednak baz ujemnych)
4) Spektra - rysunek na stronie 20: http://wmii.uwm.edu.pl/~german... (gdzie na rysunku jest błąd? ;)
5) O założeniu, że wszystkie pierścienie są lokalne i co z tego wynika napisano w podręczniku algebry kategoryjnej. Jest w Google Books, ale nie daję gwarancji, że strona 343 znajdzie się w podglądzie. W Google wpisać "Handbook of Categorical Algebra: Volume 3, Sheaf Theory".

Obrazek użytkownika kmeehow

12-01-2020 [00:38] - kmeehow | Link:

Nie, nie zdezerterowałem. Musiałem nakarmić zgłodniałe psy i koty, bo moja egzystencja była zagrożona.
Również, czytałem kilka razy Pańskie słowa, by móc coś odpowiedzieć w miarę z sensem.
Odkurzyłem też Leję, ale tam nie znajduję informacji na tematy przez Pana poruszane. Widać, przestarzały ze mnie typ.
Sam Pan zresztą mówi, że klasyczna logika jest bezradna wobec nowo przedstawionych problemów, więc jest zastępowana logiką wewnętrzną pewnego toposu.
Do tego dochodzi intuicjonizm – który, myślałem, że ja sam wynalazłem, gdy udawało mi się zdawać egzaminy z teorii pola i matematyki, będąc zupełnie nieprzygotowanym – I oto ukazuje sie obraz matematyki, o jakiej nie wiedziałem.
Zastanawia mnie filozoficzny aspekt sprawy. Jeśli odrzucimy sztywne reguły, fundamenty I będziemy tworzyć niezliczoną ilość teorii, hipotez unikalnych dla roziązania niezliczonej liczby problemów, to albo popadniemy w chaos, albo będzie musiała być stworzona nowa dziedzina nadrzędna, porządkująca, veryfikująca I standaryzująca te niezliczone elementy. W przeciwnym przypadku postęp, którym tak się fascynujemy osiągnie punkt nasycenia i ulegnie stagnacji.
O rysunku na stronie 20 mogę tylko powiedzieć, że na pierwszy rzut oka wydaje się poprawny, ale wierzę Panu I będę szukał błędu, gdy tylko zrozumiem o co w tym wszystkim chodzi.
Dzięki za odnośniki do literatury. Ciężki los czeka moje zwierzaki.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [01:23] - Imć Waszeć | Link:

Nie, nie, nie znajdzie Pan potwierdzenia nawet w tomie "Teorii liczb" Narkiewicza (BM tom 50). To są zupełnie współczesne sprawy. Z Leji i Sierpińskiego uczył się jeszcze mój Ojciec. Intuicjonizm najlepiej jest zobrazować za pomocą zasady wyłączonego środka w logice (EM). Zna Pan "najtrudniejszą zagadkę świata" sformułowana przez Smullyana? Nota bene zajmował się on właśnie logikami modalnymi. Tej zagadki nie da się rozwiązać bez operatora równoważności w logice, czyli właśnie w logice modalnej bez zasady EM: http://www.muzg.uz.zgora.pl/pl...
Tymczasem jest takie zagadnienie jak "Limited principle of omniscience" (LPO). Proszę poczytać, że bez zasady EM wcale nie dostaje się nielogicznej matematyki, tylko matematykę szerszą, tak jak geometria Łobaczewskiego rozszerza euklidesową: https://en.wikipedia.org/wiki/...
Teraz trzeba wrócić do teorii mnogości Zermelo-Fraenkla ZFC, wśród których jest kontrowersyjny aksjomat wyboru (AC). Dlaczego? Bo postuluje się dzięki niemu, że każdy zbiór daje się dobrze uporządkować (Lemat Kuratowskiego-Zorna LKZ jest równoważny AC). No to proszę popróbować ze zbiorem liczb wymiernych, który jest "tylko" przeliczalny ;) Chodzi o napisanie równań dla funkcji, która jest jakąkolwiek bijekcją pomiędzy liczbami naturalnymi i wymiernymi: f:N->Q, g:Q->N. A cóż dopiero "policzenie" liczb rzeczywistych? Chodzi o ustawienie ich w ten sposób, żeby każdy niepusty podzbiór miał element najmniejszy. Masakra.
Teraz podam pewne źródło i omówię zagadnienie aksjomatów: https://plato.stanford.edu/ent...
To jest jeden z lepszych artykułów na ten temat. Tak samo jak LKZ jest równoważny AC na bazie pozostałych aksjomatów ZFC, gdy wymienimy któryś z tych aksjomatów na słabszą wersję, to może posypać się szereg tego rodzaju równoważności, ale nadal będzie obowiązywał jakiś porządek częściowy (jakieś zależności lub pojawi się niezależność). Coś będzie wynikało z czegoś, ale już nie odwrotnie (patrz LPO, LLPO i EM). To po prostu jest takie usubtelnienie podziału na klasy relacji równoważności w zbiorze zdań matematyki. Różne wersje różnych form aksjomatów zastępczych dla AC są dyskutowane właśnie w tym artykule. Okazuje się, że na bazie MFC równoważna AC jest zasada EM. I to jest właśnie clou zamętu z toposami. Istnieją toposy boole'owskie, w których zachodzi AC i inne, gdzie nie zachodzi. Jeśli nie zachodzi, to po prostu nie ma tam pewnych ważnych obiektów, które pozwalają w zwykłej matematyce (albo takim standardowym toposie booleowskim) na wskazanie uniwersalnego zbioru liczb naturalnych, który stanowi inne wyrażenie zasady (aksjomatu) indukcji. Nadal jest jednak możliwe wnioskowanie i dowodzenie twierdzeń. Skąd się ta niedogodność wzięła? Z teorii snopów, albo abstrakcyjnego sformułowania geometrii algebraicznej. Z momentem pojawienia się K-teorii i jej metod częste są takie zachowania: weźmy dowolny pierścień, ciało lub algebrę i załóżmy, że jest ono pierścieniem itp. na jakiejś

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [01:37] - Imć Waszeć | Link:

abstrakcyjnej przestrzeni lub rozmaitości, a potem doróbmy jakieś "punkty". Ot nie przymierzając bierzemy pierścień Z liczb całkowitych i twierdzimy, że jest on w jakiś sposób związany z "funkcjami różniczkowalnymi" na jakiejś "przestrzeni". Z tego wynikają czasem niesamowite rzeczy. Można dla tych funkcji wymyślić potem "rachunek różniczkowy", "całkowy", a następnie rozwiązać równanie Schroedingera. Można wziąć kursy akcji i powiedzieć, że jest tu jakaś algebra procesów stochastycznych całkowalnych w sensie Ito i za pomocą metod analizy na fraktalach wykazać opłacalność jakiejś dziwnej strategii. Szaleństwo po prostu. Tu jest przykład właśnie takiego podejścia z "rachunkami różniczkowymi": https://www.math.unm.edu/~buiu... , zaś tu giełda na fraktalach: https://towardsdatascience.com...
W razie problemów proszę śmiało pytać ;) Nie twierdzę, że wiem wszystko, ale wykonywałem w życiu zawód analityka, więc istnieje szansa, że dojdę do sedna bez angażowania trzech wydziałów UW na siedmiu konferencjach wyjazdowych, koniecznie do Tajlandii, Kolumbii i takie tam wsie ;))) Zresztą byłem kiedyś na takiej z prof. Przytyckim w Piotrkowie Trybunalskim i oni - ci doktoranci - tam najczęściej piją na umór, a potem zapychają kibel. ;) Ale o tym sza. Po prostu ja zawsze się adaptuję do problemu, a nie powtarzam jakieś dogmaty z kartek :] Taki zawód.

Obrazek użytkownika kmeehow

12-01-2020 [02:43] - kmeehow | Link:

Dziękuję. Z pewnością zwrócę się do Pana po wyjaśnienia problemów, w miarę jak będę czytał.

Obrazek użytkownika kmeehow

12-01-2020 [14:06] - kmeehow | Link:

Dawno temu używałem do obliczeń programu Mathematica firmy Wolfram. Bardzo przydatne były błyskawiczne graficzne interpretacje.
Program się zdezaktualizował i leży na półce, ale zobaczyłem, że jest kolejna nowa wersja dostępna.
Czy zna Pan ten program i czy w kontekście spraw, które Pan porusza polecałby Pan go. ?

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [14:54] - Imć Waszeć | Link:

Jeśli chodzi o mnie osobiście, to ja sobie bym tego nie polecał, bowiem wiem jak to rozleniwia. Brak pracy twórczej przy programowaniu takich drobnostek strasznie demoralizuje i powoduje dysonans. Dlatego ja osobiście sam sobie piszę takie oprogramowanie, tyle że w kawałkach. Gdy interesują mnie liczby, rozkłady i przeliczenia na różne systemy pozycyjne, to piszę sobie program do tego i delektuję się wynikami. Jak chcę poczuć na własnej skórze złożoność obliczeniową, to piszę sobie (tzn. napisałem go sobie już w 1998) program robiący "simulated annealing" na maszynie Boltzmanna. Kiedy zainteresuje różnica pomiędzy zwykłą złożonością obliczeniową, a złożonością problemów kombinatorycznych, to dodatkowo piszę sobie program (tzn. napisałem już w 2000) z algorytmami genetycznymi próbującymi układać złożone wielowymiarowe łamigłówki (vide Pentomino, Hexomino i uogólnienia). Delektuję się wtedy wynikami, kiwam nogami i myślę o czymś takim, co dziś nazywają rejestrem rozproszonym (kryptowaluty), a ja traktowałem jako rozproszoną impersonalizację, czyli potwierdzenie, że te słowa, w tym dniu o tej godzinie, na tej maszynie, na tym czacie/liście dyskusyjnej napisałem ja i nikt tego już nigdy nie zmieni, bo funkcja z tą informacją weszła w system i się tam miele do końca świata ;) Z drugiej strony nikt tam nie napisze już nic za mnie post factum, jak temu nieszczęsnemu sędziemu. A tak nawiasem mówiąc kiedyś władałem całą siecią, na kilku komputerach odpaliłem czata Onetu i za pomocą zdalnego skryptu (obiekt Locator, WMI, WBEM) pisałem jako kilku różnych ludzi: https://en.wikipedia.org/wiki/... Dlatego wiem, że jest to możliwe nawet po zalogowaniu się jako admin w sieci w Nowym Yorku i jednocześnie w Moskwie oraz Tel Avivie. Czy zostają po tym ślady, jak chcą nasi dzielni fachowcy od rozbierania laptopów? Jak się dobrze pomyśli i zna system od podszewki, to nie. Mogą zostać ślady w nośniku danych, ale to już osobny problem i dużo droższa procedura niż rozebranie komuś laptopa. To samo tyczy się tej afery z ransomware w pewnym urzędzie na Podkarpaciu - czeski film i nikt nic nie wie. A sprawa jest albo bardzo prosta - potwierdzenie, że w szkodę wlazł człowiek z urzędu, albo obalenie tej tezy, a dalej znalezienie metody, która pozwoli na odszyfrowanie danych w ciągu powiedzmy tygodnia z użyciem superkomputera Cyfronetu Kraków. Czy takie działania nastąpiły? Nie. Czy daje to istotną informację wrogom, np. izraelitom z Moskwy? Tak.
Ostatnio napisałem sobie serię skryptów do przeprowadzania testów z języka japońskiego ;) Nie jest to wcale trudne. Ale moim celem nie jest robienie rzeczy "wcale trudnych", tylko stworzenie systemu Asystenta do czytania treści z Internetu w tych znaczkach, albo Asystenta wspomagającego uczenie, tłumaczenie, pisanie z wykorzystaniem SI. Czy mogę to zrobić? A skąd mam to wiedzieć, jeśli nie zacznę i nie zobaczę problemów na własne oczy? I to jest właśnie problem Polaków oraz całego systemu szkolnictwa.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [16:25] - Imć Waszeć | Link:

Szkolnictwo uczy bierności intelektualnej, czyli czegoś w stylu "a pani w szkole mówiła" albo "a pan profesor powiedział", "a w książce takiej jest tak", "a taki program liczy to" itp. Dlatego dla mnie największą zbrodnią byłoby zabijanie własnej kreatywności przez uwiązanie się jakimś drogim software'm. W końcu każdy z nas mógłby z dużą liczbą procedur napisanych własnoręcznie sam stworzyć taki system jak Wolfram. Tego w Polsce właśnie nie rozumieją ani luminarze nauki, ani decydenci.

No ale skoro Pan oczekuje na moją odpowiedź w sprawie systemu Mathematica, to odpowiem wymijająco. Z tego co widzę w Internecie, a widzę dużo i często na stronach Wolframa bywam, to jest to świetny system dla ludzi pragnących pogłębić własną wiedzę o szereg intuicji i wspomóc wyobraźnię. Jednak ludziom, którzy nie chcą zabić własnej inwencji i wyobraźni programistycznej stanowczo odradzam - polecam najpierw napisanie tych procedur samemu na podstawie ogólnie dostępnych w Internecie informacji i strzępów algorytmów. Jest tego wystarczająco dużo, co już chyba pokazałem mówiąc na blogu Pani Izabeli o metodach Millera-Rabina, mnożeniu Montgomery'ego wraz z linkami i potencjalnymi zastosowaniami :]
Czy mógłby Pan streścić mi pokrótce tutaj np. to ostatnie zagadnienie, żebym mógł wyciągnąć wnioski w sprawie doboru języka i zestawu pojęć, żeby nasza komunikacja stała się bardziej kompatybilna? Oczywiście nie nalegam. :)))

1. Tu jest strona firmy Wolfram z przykładami: https://www.wolframalpha.com/
2. Tu jest to, o czym rozmawiamy: https://demonstrations.wolfram...
3. Tu jeszcze więcej: https://arxiv.org/pdf/1403.705...
4. Do tego zmierza ta zabawa systemami pozycyjnymi, to są aktualnie nierozwiązane problemy w matematyce: http://mathworld.wolfram.com/P...
5. Fajne obrazki? To dopiero nazywa się "rozpalaniem wyobraźni": https://arxiv.org/pdf/1612.092...

Obrazek użytkownika kmeehow

12-01-2020 [22:52] - kmeehow | Link:

"Czy mógłby Pan streścić mi pokrótce tutaj np. to ostatnie zagadnienie, żebym mógł wyciągnąć wnioski w sprawie doboru języka i zestawu pojęć, żeby nasza komunikacja stała się bardziej kompatybilna?"
Czy chodzi Panu o metodę znajdowania liczb pierwszych w/g Millera Rabina, czy o mój punkt nr 4. w zestawie pytań, jakie zadałem Panu?
Trochę się pogubiłem.
Dzięki za wykład poniżej, który zaabsorbuje mnie na długie tygodnie.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [23:41] - Imć Waszeć | Link:

Też może być, ale chodzi mi głównie o Montgomery'ego, bo chciałbym kontynuować o liczbach pierwszych, testach i kryptografii eliptycznej ;). Wspomniałem wcześniej o terrorystach komputerowych, którzy za pomocą trojanów szyfrują ludziom i instytucjom dyski za pomocą metod: RSA, Salsa itp. W przypadku urzędu z Podkarpacia nasłuchałem się z oficjalnych mediów i czynników takich pierdół, że muszę to jakoś przynajmniej lokalnie naprostować. Jak mówiłem, wróg te wynurzenia ABW analizuje na bieżąco i wyciąga wnioski. To źle wróży, jeśli nie będzie w kraju odpowiedniej gęstości ludzi z właściwym punktem widzenia na te zagrożenia, do zapewnienia sprawnego przepływu przez różne instytucje w skali przynajmniej jednego pokolenia. To tak jak Stalin kiedyś robił stoczniowców baletnicami, albo ślepych traktorzystami, tak dziś "polacy" robią sobie służby. A dokładniej chyba sojusznicy. Tak dawno nam podp... firmę z nowymi metodami kryptograficznymi chyba z Białegostoku? I jeszcze do tego to GWniane szkolnictwo wyższe im. Karola Marksa. Stale po prośbie to my daleko nie pojedziemy, a na pewno nie doczłapiemy do Trójmorza. ;)

1. https://en.wikipedia.org/wiki/...
2. https://en.wikipedia.org/wiki/...(cryptosystem)
3. https://www.welivesecurity.com...
4. https://en.wikipedia.org/wiki/...

PS: Ja sobie tłumaczę to tak: mnie nie będzie albo głowa będzie już nie ta, ale tekst i lista "To do" w Internecie zostanie. Może nie wszystkich młodych w Polsce uda się marksistom ogłupić i wtedy będą mieli jak znalazł info na talerzu. Idę w kierunku wskazanym przez Karonia, bo to już końcówka naszej cywilizacji, filozofii, wiedzy i kultury.

Obrazek użytkownika kmeehow

13-01-2020 [05:34] - kmeehow | Link:

Bardzo jestem wdzięczny Panu za otwarcie przede mną dziedziny, która mnie fascynuje, ale o której od dawna zapomniałem, że istnieje.
Naprawdę jestem bardzo wdzięczny również za czas jaki mi Pan poświęca.
Popatrzyłem na obrazki Wolframu i przyznaję Panu rację, że bez pokonania określonej trasy "na piechotę" nie ma szans na zrozumienie gdzie się jest.
Obrazki wywołują automatyczne skojarzenia z rzeczywistością, a nawet z abstrakcją którą znamy, którą posługujemy się od lat i utrudniają oderwanie się od tych skojarzeń, co jest konieczne w przypadku nowoczesnej matematyki, o której Pan mówi.
 

Obrazek użytkownika kmeehow

12-01-2020 [18:42] - kmeehow | Link:

“Delektuję się wtedy wynikami, kiwam nogami i myślę o czymś takim, co dziś nazywają rejestrem rozproszonym (kryptowaluty), a ja traktowałem jako rozproszoną impersonalizację.... “

Co za boski komfort używania matematyki w sposób nieskrępowany małością warsztatu.
To tak, jak dla umiejącego pływać wypłynąć na środek wielkiego jeziora I rozkoszować się życiem daleko od tłumu I plaży, albo jeździć na nartach I przeżywać góry w zimie w sposób niedostępny dla nieumiejących jeździć.

1. Czuję bluesa gdy odrzuca Pan używanie programów - papek, ale wydaje mi się, że czasem trzeba pójść “na skróty”, żeby szybciej dojść do celu.

2. W jakich językach Pan programuje? A może tworzy Pan własne kody?
3. Co myśli Pan o AI? Czy możliwe jest/będzie dynamiczne korygowanie/ transformowanie algorytmów np. w kryptologii dla lepszego zabezpieczenia danych?
Historia z czatem z Onetu trochę przeraża, chociaż intuicyjnie każdy trochę tylko myślący zdaje sobie sprawę z takich, i nie tylko takich możliwości.
4. Tak, generalnie polskim problemem jest brak praktycznego podejścia do wiedzy I jej przekazywania. Dawniej było to rezultatem braku funduszy więc przekazywano wiedzę prawie wyłącznie teoretyczną ex cathedra , natomiast teraz jest celowym, politycznie motywowanym unikiem. Genialna “instytucja” Asystenta.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [19:45] - Imć Waszeć | Link:

Pokażę Panu krętą drogę jaką doszedłem w ciągu zaledwie kilku tygodni od mnożenia Karacuby, o którym przeczytałem na portalu
https://www.quantamagazine.org... do najnowszych badań matematycznych nad liczbami Pisota, Salema, miarami Mahlera itd. Podaję link do trochę innego artykułu, bo też jest związany tematycznie z poruszanym problemem. W skrócie, metoda Karacuby ma usprawnić arytmetykę w komputerach kwantowych, które nie zapominają wyników częściowych. Tak więc moja droga poznania. Uważam, że jest bardzo pouczające, zwłaszcza dla tych młodych, którzy chcieliby podążać drogą podobną do mojej, chromoląc narzucane im przez systemy edukacji konwenanse (które wcale nie wspomagają uczenia, ale dają gwarancje trwania różnym koteriom). Sam Pan widzi, że jest to szybsze niż typowe seminarium semestralne na studiach matematycznych ;). Ponadto sam określam głębię poznawanie zagadnień i kierunek podążania. Algorytm i informacje o mnożeniu Anatolija Karacuby vel Karatsuby znajdzie Pan w sieci. Tu jest jego dossier: http://www.mi-ras.ru/~karatsub... . Widać, że też zajmuje się liczbami pierwszymi.

W szkołach średnich naucza się takiej głupiej maniery, żeby ułamki zwykłe skracać i wynik zapisywać w jakiejś takiej formie 5/4=1(1/4), czyli "jeden i 1/4", ale jak widać nawet zapisać się tego poprawnie tu nie daje. Zwróciłem kiedyś młodemu uwagę, że jest to niepoprawne, bo jak odróżni potem (na przykład na maturze) wartość wyrażenia "3 i 1/2 = 7/2" od wartości wyrażenia "3 razy 1/2 = 3/2". O wypadek tu nietrudno, zwłaszcza w stresie. No ale "pani mówiła... itepe" - blokada myślenia i szluss. Podałem więc inny przykład "x i 1/2" zapisywane czasem w formie iks przed kreską ułamka - skąd wiadomo, że x jest liczbą całkowitą i jak to wtedy rozumieć? Tymczasem młode zadało znienacka takie oto "głupie" pytanie: skoro x może być ułamkiem (to dla niego było przeciwieństwem liczby całkowitej), a zapis mnożeniem, to jak ja wykonałbym takie mnożenie? Oczywiście zarzut dotyczył takiej sytuacji, gdyby np. x=1.9(321), czyli było ułamkiem w formie rozwinięcia dziesiętnego okresowego (nie mówię o dowolnej liczbie rzeczywistej, bo założyliśmy milcząco, że poruszamy się w temacie ułamków). No to teraz mnie zagiął, jak wydało się młodemu. Ja tymczasem zacząłem analizować sytuację i doszedłem do znanych "powszechnie" rezultatów:

1. Jeśli w mianowniku ułamka są same potęgi 2 i 5, to ułamek będzie skończony n/m, więc z mnożeniem nie ma problemu: (n/m)*(1/2)=n/(2m).
2. Jeśli ułamek jest czysto okresowy, czyli postaci 0.(ab...c), to problemem będzie jedynie przedstawienie go w formie ułamka zwykłego.
3. Jeśli ułamek ma postać mieszaną np. 0.d(ab...c), to rozdzielę go na dwie części - skończoną i czysto okresową - a potem zastosuję kolejno punkt 1. i 2.

No tak, ale jak zwinąć taki ułamek okresowy do zwykłego? Proste. Zastosować wzór na sumę szeregu geometrycznego z ilorazem 1/10^d, gdzie d to długość okresu.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [22:15] - Imć Waszeć | Link:

W wyniku otrzymujemy ułamek postaci "okres/9...9" ciąg samych dziewiątek. Możemy z mianownika wyłączyć 9 i dostajemy co? Ano "okres/(9*1...1), czyli nasz ukochany "repunit". Tak więc aby dowolny ułamek zwykły n/m "podzielić" do ułamka okresowego, to trzeba pomnożyć mianownik przez jakąś liczbę L, żeby dostać n*L/(m*L)=n*L/9...9. Oczywiście m>n, bo inaczej dostajemy skończone zaburzenie i ułamek przestaje być czysto okresowy. Co śmieszniejsze dokładnie ta sama metoda dotyczy dowolnego systemu pozycyjnego. Spróbuję zgadnąć jak w systemie siódemkowym rozwinąć ułamek 3/11 (dziesiątkowo 3/8?). Mnożę licznik i mianownik przez 6 w systemie 7-kowym i dostaję 24/66, a ponieważ 6 robi tu za "dziewiątkę", to rozwinięcie będzie postaci 0.(24)=0.242424... Sprawdzi to Pan? ;) Dobranie takiego mnożnika L wcale jednak nie jest łatwe, a co więcej niektóre okresy mogą być cholernie długie. Długość okresu zależy więc wprost od tego, w jakiej najkrótszej liczbie postaci 9...9=9*1...1 zmieści się cały mianownik m. Wtedy to będzie najkrótszy okres. Stąd trzeba wiedzieć jak rozkładają się liczby repunits. No i tu ciekawostka, poza pewnymi wyjątkami związanymi z bazą systemu pozycyjnego, w każdym takim rozkładzie każdą liczbę J(B;p) (to jest ciąg jedynek w systemie B o długości p) gdzie p jest pierwsze, poprzedza liczba J(B;p-1), w której rozkładzie na czynniki jest p (ona się rozkłada na pewno, bo p-1 jest parzyste, więc można wyjąć zawsze [11]*[101...01] w zapisie w danym systemie). Jest to inne sformułowanie dla słynnego Małego Twierdzenia Fermata, co bardzo łatwo udowodnić a^p-1-[g...g] w systemie z bazą B=a, zaś g=a-1 "dziewiątka" w tym systemie. Potem długo nic się nie działo...

Wreszcie któregoś dnia trafiłem na linkowany artykuł o Karacubie i pomyślałem, że może by tak zrównoleglić algorytm obliczania takich okresów rozwinięć. Myślałem tak: wezmę liczby a = 0.(12345), b = 0.6(322) podzielę je na sekcje powiedzmy tak a = (1/100)(12 + 0.(34512)), b = (1/10)(63 + 0.(223)), x1=12, x2=63, y1=0.(34512, y2=0.(223), zastosuję jakiś zmodyfikowany algorytm Karacuby i zobaczę co będzie. Trafiłem najgorzej, jak tylko mogłem. Niech te liczby bies porwie, wielbłądy im pozdychają, a krowa bez mleka będzie.

Zrobiłem dwie metody: 1. dla okresów jednakowej długości i 2. dla różnej długości. Wystarczy wykonać tylko 3 mnożenia x1*x2, x1*y2, x2*y1, a jedno najgorsze pominąć y1*y2. Ponieważ sztuczkę z wyciąganiem okresu z obliczenia można powtarzać w nieskończoność, to prowadzi do czterech wielomianów:
1. Via=A'+A2'+A3'+...+Ai', Vib=A+A2+A3+...+Ai, gdzie A i A' to są po prostu 10^di, gdzie di długości okresów. To daje taki grzebień 10...010...10...01, który jest podobny do tych, co powstają przy rozkładach repunits. Teraz każdą jedynkę mnożę przez x1*y2, a dla drugiego przez x2*y1, czyli po prostu całość załatwiam shiftami i dodawaniem. Liczba za każdym A to potęga. Jeszcze potem wykorzystam oznaczenie C=AA' (mnożenie).

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [22:19] - Imć Waszeć | Link:

2. Wi = (1+A'+A+A2'+A2+A3'+A3+...+A'[i-1]+A[i-1])C+(1+A'+A+A2'+A2+...+A'[i-2]+A[i-2])C2+(1+A'+A+...+A[i-3]'+A[i-3])C3+...+Ci.
Ogólny wyraz: (1+A'+A+A2'+A2+...+A[i-j]'+A[i-j])Cj. To będzie taki "dwu-rytm" dla obu okresów, który też trzeba rozbić na dwa obliczenia:
Wia = A2+2A3+3A4+4A5+5A6+...+A[2i], Wib = podobnie dla A'. Liczby rosną do połowy o 1 i potem maleją o 1.
3. Wielomian resztowy Qi mnożony przez y1*y2, który pomijam, bo to jest tylko poprawka do obliczeń dla dużych indeksów i.

Teraz widać, że jak będę prowadził obliczenia do nieskończoności, to będę miał jakieś tam, Va i Vb, Q pominę zupełnie, zaś Wa i Wb wystarczy policzyć tylko część narastającą. No i zaczęło się. Napisałem program, który tylko sumował i przesuwał i policzyłem te Wia i Wib dla i=50,500,5000,....,500000. Przy pół milionie komputer mało co nie dostał kota, zwłaszcza że użyłem prostackiego Javascriptu, ale wynik po 15 minutach był. Musiałem tak duże liczby wziąć, bo nie chciał mi wyjść żaden okres, aż wreszcie okazało się, że Wa ma okres dokładnie 2997, zaś Wb=55555. Rozkładał Pan kiedyś na czynniki liczby mające pięćdziesiąt tysięcy cyfr??? Nnnooooo.... właśnie ;) Wtedy postanowiłem rzucić okiem przynajmniej na rozkład mianownika czyli J(2997) i J(55555) i znalazłem je na stronie: https://stdkmd.net/nrr/repunit/
To z kolei zwróciło moją uwagę na tzw. wielomiany cyklotomiczne, a stąd na ciała liczbowe rozszerzające ciało liczb wymiernych Q. No i poszło z górki wprost do hipotezy Riemanna :)) No dobrze ale jak rozłożyć liczniki w przypadku, gdybym poznał tylko początkowy odcinek okresu (powiedzmy 100 mld cyfr), żeby jakoś z rozkładu mianownika wydedukować ile mi jeszcze do końca zostało? Wtedy trafiłem na mało znaną pracę dotyczącą tego, że w okresach rozwinięć pewnych ułamków pojawiają się od końca kolejne liczby Fibonacciego. Pomyślałem wtedy, a skąd taki ułamek "wie", co powinno znaleźć się na końcu okresu i jaki to ma związek z liczbą dziewiątek w mianowniku?

To doprowadziło mnie do tematu cech podzielności przez liczby. Przypadkowo stworzyłem nieskończenie wiele cech podzielności w nieskończenie wielu systemach pozycyjnych :). Otóż wystarczy zauważyć, że jak liczba p wystąpi pierwszy raz w J(n), np. 11 w J(2), 3 i 37 w J(3), 7 i 13 w J(6), albo 238 w J(7), to cecha podzielności przez p jest taka: 37 "suma kolejnych trzycyfrowych bloków liczby jest podzielna przez 37", 7 (13) "suma kolejnych 6-cyfrowych bloków liczby jest podzielna przez 7 (13)", 11 "suma kolejnych bloków 2 cyfr jest podzielna przez 11". Ale dla 11 jest alternatywna wersja "suma liczb z pozycji parzystych minus suma liczb z pozycji nieparzystych jest podzielna przez 11", analogicznie dla 7 i 13 oraz bloków 3-cyfrowych. Dla 237 jest tylko pierwsza wersja, bo 7 nieparzyste. To wprost prowadzi do arytmetyki modularnej i właśnie mnożenia Montgomery'ego. Z drugiej strony wersje z odejmowaniem bloków, to wprost systemy pozycyjne z ujemnymi bazami. Proste :]

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [22:48] - Imć Waszeć | Link:

Widać, że jak jakaś liczba pierwsza p nie wystąpi wcześniej w rozkładzie któregoś J(n), to najpóźniej pojawi się w J(p-1). Stąd wszystkie liczby pierwsze i ogólnie wszystkie liczby są repunitami w jakichś systemach pozycyjnych z bazą całkowitą. Liczba n jest "jedenastką" w systemie B=n-1. No dobrze, a sto jedenastką 111? No i tu otworzyłem puszkę Pandory. Dwójka nie ma reprezentacji 11 w żadnej bazie, chyba że rozważymy system jedynkowy. Tu jednak jest degeneracja, bo każdej liczbie n odpowiada n kresek (jedynek), a co z 0, co ze zgodnością rozkładów J(n*m)=J(n)*D(m,n), gdzie D(m,n) to m jedynek oddzielonych n-1 zerami? Można przyjąć, że każda liczba n w systemie jedynkowym ma nieskończenie wiele przedstawień z n jedynkami i dowolna liczba zer w zapisie i wtedy się zgadza, ale przeczy przyjętej definicji. W ten sposób trafiłem na rafę redundantnych liczbowych systemów pozycyjnych. Z drugiej strony w jakiej bazie 2=[111]? W tym celu trzeba rozwiązać równanie x^2+x+1=2, ale to daje x1=... po prostu dziwne liczby. I jak w tym liczyć? No to może gdzie 3=[111]? Wielomian x^2+x+1=3 ma dwa pierwiastki x1=-2 i x2=1, czyli w systemie jedynkowym, co jest oczywiste, oraz w negabinarnym [111]=4-2+1=3. Potem poszło już z górki aż do systemu Knutha, gdzie pyta się o postać wielomianu x^2+1=m, czyli [101]=m, czy wspomnianego -3-v, gdzie v to jednostka urojona razy pierwiastek z 19. Wreszcie dlaczego ograniczyć się tylko do sygnatur ...+++, ...-+-+, skoro można wziąć dowolną kombinację ++--+---+-++, no tu już są liczby Pisota oraz Salema.

Jeszcze zostało sporo pracy, ale przynajmniej wiem, skąd tym rozkładom liczb, ponad możliwe rozkłady wielomianów z samymi jedynkami, wyrastają nogi. Jedna z takich zależności, to przypadek systemu trójkowego, w którym "dziewiątka" 2 jest kwadratem "jedenastki" 4. Stąd właśnie biorą się te dodatkowe cracki w rozkładach w tych systemach, a to prowadzi do jeszcze lepszych testów pierwszości i funkcji sita. Być może ktoś już to wynalazł, ale ja dzięki tej drodze to zrozumiałem.

Jeszcze na koniec taki odprysk. Jeśli mam liczbę powiedzmy 122346, która teoretycznie może być okresem jakiegoś ułamka, ale w tym momencie nie musi, i rozłożę ją na czynniki pierwsze 2*3*3*7*971, to z powodu jej długości (6), w każdej wersji cyklicznej czyli 223461, 234612... będzie dzielnik 7. Jest to związane z tym, że okno okresu można przesuwać, zaś ani ułamek skończony dodany, ani mnożnik całkowity nie zmniejsza długości okresu. Czyli jak wezmę liczbę pierwszą p o długości n i rozważę rozkłady J(n) oraz wersje cykliczne p, które nie muszą być już pierwsze, to....? Hę? To jest właśnie podpowiedź jak rozumieć działanie testu Millera-Rabina. Jakby Miller z Rabinem nie podołali, to ma Pan wyżej odpowiedź jak ktoś inny by do tego sam doszedł :]

Salem numbers, Pisot numbers, Mahler measure and graphs: https://arxiv.org/pdf/math/050...

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

13-01-2020 [00:21] - Imć Waszeć | Link:

Ad. 2: Zaczynałem na politechnice od FORTRANU, miałem assembler na ODRĘ i RIADA, na UW zaliczałem programem w Pascalu. Potem w firmie pisałem głównie w assemblerze X86 szesnasto- i trzydziestodwubitowym, wreszcie pisałem kawałek produktu w C++. W międzyczasie zainteresowałem reliktami w formie Lispu i FORTH-a, nawet sobie w assemblerze pisałem taki mały FORTH. Gdy zmieniłem pracę i zawód pisałem w językach skryptowych i związanych z Internetem VB, VBScript, Java, Javascript itp. Tworzyłem w tym strony Internetowe, a potem zostałem administratorem sieci Windows 2000. Tam poznałem te wszystkie sztuczki z instrumentalizacją, instalacjami bezdotykowymi, WMI, WBEMscript itp. Potem zainteresowały mnie języki programowania funkcyjnego lub funkcjonalnego, typu Haskell, Ruby, Clojure. Na ba, skoro piętnaście lat wcześniej zainteresował mnie Lisp, to było niejako z automatu. Szczególną uwagę zwróciłem tam na koncepcję Monad w programowaniu, które są zgodne z koncepcją monad w matematycznej teorii kategorii. W programowaniu funkcyjnym są takie rzeczy np. jak twierdzenie Yonedy o reprezentowalności funktora, algebry Kleisli'ego związane z monadami i cała masa pojęć kategoryjnych. Ostatnio dla zabawy programowałem w grze komputerowej, w której są dostępne elementy logiczne (TIS-100, Creativerse, Minecraft, Starmade), można tam testować złożone sumatory, konwertery, flip-flopy i inne podzespoły (choć pewnie dla ingame Peceta trzeba by z milion GB pamięci), więc z pralką też by chyba jakoś poszło :))))

Ad. 3: To nasza przyszłość, czy tego chcemy, czy nie. Już nie ma odwrotu. Pozostaje tylko działać tak, żeby nie była naszą zgubą. Czytał Pan powieści cyberpunkowe, np. "Neuromancer", "Diamentowy Wiek", albo "Maszyna Różnicowa"? O Matrixie już nie wspomnę. Historia z czatem jest do zrealizowania w każdej chwili. Chodzi o to, że taka jest właśnie koncepcja Microsoftu, a nie żaden wypadek przy pracy. Proszę:

1. https://docs.microsoft.com/en-...
2. To jest wykorzystywane do dziś w Win10: https://uuid.pirate-server.com...
Coś takiego znajduje się w Rejestrach:
[HKEY_LOCAL_MACHINE\Tmp_Software\Classes\CLSID\{76A64158-CB41-11D1-8B02-00600806D9B6}] @="WBEM Scripting Locator". Kolejna zabawka to funkcja do "pisania" na czacie: https://ss64.com/vb/sendkeys.html Można wpalcować całego Pana Tadeusza z pliku. Proszę poczytać o serwerach automatyzacji Microsoftu i o pakiecie Office; przeglądarka, Corel, Photoshop też jest takim serwerem. W instalatorach bezdotykowych SendKeys służy do ustalania specyficznych parametrów w okienkach, haseł i loginów, albo do przechodzenia pomiędzy otwartymi oknami. Powtórzę głośniej: można się tym zdalnie zalogować do sieci :) Dlatego admin serwera nie może być idiotą z koneksjami rodzinnymi albo politycznymi.
3. Asystent to dobra sprawa. Pisałem kiedyś pracę o klasyfikacji stron Internetowych z pomocą AI. To pierwowzór asystenta.

Obrazek użytkownika kmeehow

13-01-2020 [02:40] - kmeehow | Link:

Ha! To Pan teżeś nie taki młokos jak myślałem. Ja zaczynałem od Algol, Fortran, języka, który bodajże nazywał się STEP 1 na Odrę 1204 ( z pamięcią bębnową). Potem trochę assembler na RIADzie i...
odbiłem w inną dziedzinę życia. Jeszcze trochę COBOL, a potem nic, aż do teraz. Teraz widzisz Pan dlaczego mówię o obudzonych demonach. I mówię to nie tylko o moich prywatnych demonach, ale też o MERA, Elwro, etc...
Z dużym uznaniem odnoszę sie do Pańskiej misji pozostawienia młodszym pokoleniom przemyśleń, wyników pracy, a nawet intencji. Bez takiej postawy ze strony ludzi doświadczonych i mających coś do powiedzenia, społeczeństwo traci ciągłość, degeneruje się i jest podatne na zewnętrzne wrogie wpływy.
Do Karonia nie musi mnie Pan przekonywać, bo chylę czoła przed tym człowiekiem, jego wnikliwością i logiką w przedstawianiu problemu najważniejszego.
Odkryłem go długo przed jego pojawieniem się jako swego rodzaju internetowej ikony w walce z antykulturą. Jestem w tym temacie na bieżąco.

Obrazek użytkownika kmeehow

13-01-2020 [01:36] - kmeehow | Link:

Przepraszam, że Pana postarzam. Zapomniałem, że jest młoda wersja Fortranu.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

13-01-2020 [10:51] - Imć Waszeć | Link:

Kiedy na UW matematykę studiował mój Ojciec (a nie żaden tate!), to był czas czystek 68'. Językiem programowania był wtedy ALGOL. Wtedy też używało się kart perforowanych i taśm na ODRZE. Te z UW nie były papierowe jak w późniejszych czasach na PW, ale takie jakieś plastikowe. Mam je gdzieś jeszcze w domu. Na wydziale z Ojcem byli Edmund Pluciński (dziekan FTiMS PW), Chmaj, asystent Bogdan Miś (popularyzator matematyki), S. Kwapień (szef rady wydziału MIMUW), już nie pamiętam ich wszystkich, sporo znanych nazwisk, ale gdzieś tam są zachowane archiwa.
Kiedy ja po 18 latach zacząłem studia na PW, to właśnie skończył się stan wojenny. Wtedy powstał FTiMS (Fizyka Techniczna i Matematyka Stosowana), który stał się oczkiem w głowie władz uczelni i bardziej prestiżowy niż Informatyka z Elektroniką oraz MEL. Nosiło nas wszędzie, obok była biblioteka PAN na Śniadeckich, gdzie spędzałem całe dnie, mogliśmy brać przedmioty na innych wydziałach, a nawet na innych uczelniach, np. na wydziale Informatyki, czy na UW. Wtedy zapisaliśmy się do koła naukowego KAMAK, prowadzonego przez Marka Peryta. Głównie wpalcowywaliśmy na Amstradach Schneiderach teksty z konferencji naukowych, ale potem założyliśmy własne matematyczne koło naukowe przy KAMAK-u. Pojawili się ludzie "dwóch uczelni" i tak na bazie łącza bibliotecznego do Szwecji zaczął formować się NASK. Taka ciekawostka - miałem o rok starszego kolegę Myrchę, który napisał pierwszą polską broszurę pt. "Jak napisać wirusa?". Zaś kolega z roku i syn szefa ośrodka obliczeniowego na PW, gdy dotarły tam pierwsze PC-ty, zapuścił w naszych komputerach wirusa Disk Killer, przez co większości wcięło programy zaliczeniowe ;))) Mój też. Był to program numeryczny realizujący jedną z metod całkowania. Taki wstęp do metod elementu skończonego. Odtąd mam kosę z wirusami :]. Tak więc powstał wtedy taki trójkąt, który trwa do dziś i widać to w nazwiskach: PW-UW-PAN. Ludzie albo szli potem na UW robić doktoraty, albo wracali z UW na PW wykładać. Jednym z takich młodych doktorantów był wtedy wykładający geometrię różniczkową Wiesław Sasin, który doktoryzował się u Mostowskiego. Kiedyś na przerwie zwrócił na mnie uwagę, bo mówiłem takim językiem, że nikt tego nie mógł tam znać. Był to efekt mojego grzebania w książkach na Śniadeckich. Mówiłem o tensorach (to było akurat normalne), spinorach, twistorach, kategoriach i funktorach. Resztę niech sam opowie jeśli ma odwagę. W efekcie musiałem rzucić indeksem w twarz Plucińskiemu i przenieść się na UW. Na UW u Mostowskiego dostałem z marszu 5 z geometrii różniczkowej, podobnie jak u Żołądka z równań różniczkowych, po trzech latach miałem stypendium naukowe, po czterech pewien doktor MIMUW nalegał, żebym podjął pracę w pewnej korporacji, zajmującej się telekomunikacją, Internetem i komputeryzacją instytucji państwowych np. policji (APEXIM). Tak więc nie jestem jakimś człowiekiem z przypadku, choć jestem (z wyboru?) poza systemem. Mam o czym opowiadać ;)

Obrazek użytkownika kmeehow

14-01-2020 [13:47] - kmeehow | Link:

Ach! Jak dawne to czasy i jak bliskie zarazem. Ma Pan to szczęście bycia synem matematyka i, widać,
genetyczny zapis został przekopiowany wiernie. To tyle o wolnej woli i byciem sobą.
Skarb, który Pan posiada nie może być zmarnowany i musi zostać przekazany następnym pokoleniom.
Mam nadzieję, że ma Pan potomstwo.
Ja zawsze fascynowałem się matematyką i podziwiałem matematyków. Niestety, zauważałem że jest też życie poza nauką - niekiedy w nadmiernych porcjach - więc przegapiłem czas, kiedy mogłem studiować ją jako drugi fakultet równolegle z moimi studiami.
Żałowałem tego i nie, bo nie ma w życiu człowieka działań bez konsekwencji, a najczęściej są one nieprzewidywalne.
Obecnie moja relacja do matematyki jest taka, jak relacja psa do konserwy mięsnej.
Zna on smak zawartości, chociaż nie może tego ugryźć.
Co rzekłszy zabieram się do kopiowania pańskich wykładów w celu uszeregowania ich i pogrupowania.
Po Pańskiej odpowiedzi u Pani Izy na temat “paradygmatu moralnego” zastanawiałem się jak to jest;
jedne wybitne umysły całym swoim jestestwem zespolone są z Siłą Nadprzyrodzoną, wiarą w istnienie
czegoś, czego nie da się przecież naukowo udowodnić, lecz to nie przeszkadza ich geniuszowi w realnym świecie, a inni negują , a raczej dystansują się od tego, jakby Bóg, wiara, Siła Wyższa była
ograniczeniem ich swobód badawczych.
Ciekawe jest, że raczej nie spotyka się postaw pośrednich, tylko , albo radykalne “tak”, albo radykalne “nie”.
Dziękuję za link o nieskończoności. Sprawa jest na tyle bulwersująca, że, jak dotąd, nie wiem co myśleć na ten temat. Oglądnąłem dokładnie do połowy, po czym położyłem się na dywanie obok mojego kochanego Great Pyrenees i... zasnąłem.
Dziś zacznę oglądanie od początku i oglądnę do końca. Powiem Panu co myślę, jeśli w ogóle będę w stanie cokolwiek myśleć na ten temat. Oczywiście, najbardziej interesuje mnie Pańska opinia.

 

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

14-01-2020 [15:47] - Imć Waszeć | Link:

Odnośnie tego wykładu prof. Meissnera. jest tam informacja, że jeżeli ktoś znajdzie rozwiązanie problemu obliczeń w elektrodynamice kwantowej i wywali ręczne renormalizacje, to zarobi okrągły milion dolarów. Jednocześnie pojawił się zarzut pod adresem matematyków, że nie rozwijają teorii jak należy. Otóż jest to zarzut nietrafiony i krzywdzący, gdyż właśnie to o czym tu obecnie rozmawiamy, czyli świat współczesnej teorii liczb i rozmaite zagadnienia fraktalne - miary, grupy, pierścienie, rozmaitości, a przede wszystkim geometria algebraiczna wkrótce da odpowiedź na nurtujące fizyków pytanie. Otóż będą oni musieli zrezygnować z wykładanego powszechnie rachunku różniczkowego i całkowego i przejść do innych form wyrażania swoich modeli. Pokazałem na przykładach czym jest ten "dipol" rachunku różniczkowego i całkowego dla pełnokrwistego matematyka: funkcja Mobiusa i funkcja Zeta dla określonego porządku częściowego. Używając funkcji Mobiusa od wielu zmiennych może Pan napisać równanie Schrodingera dla grafu, fraktala albo innej struktury regularnej. Ważne, żeby pamiętać o tym, żeby ją w odpowiedni sposób uporządkować, tzn. w miarę możliwości regularnie. Być może nie wie Pan jeszcze o tym, że zamiast klasycznego całkowania równań różniczkowych, dziś stosuje się rachunek dystrybucji, gdzie również jest operacja splotu, zaś transformata Fouriera jest tylko pewnym rodzajem obrotu przestrzeni dystrybucji. Ma to tę zaletę, że kompletnie wszystkie równania różniczkowe w danej klasie mają rozwiązania. Z tym zastrzeżeniem, że nie wszystkie są klasycznymi funkcjami. Druga zaleta jest taka, że zamiast biedzić się z pojedynczymi funkcjami można całkować i różniczkować miary, czyli od razu operować na całej strukturze algebraicznej i analitycznej zbioru tych funkcji. Ma to związek z grupami i algebrami Liego, a także ich nieprzemiennymi uogólnieniami. Takimi uogólnieniami grup Liego jako rozmaitości ze strukturą różniczkową, są obrifoldy (na "krzywych" algebraicznych takich jak przestrzenie Calabi-Yau). To właśnie tu skupia się walka nad wzmiankowanym na wstępie zagadnieniem. Niektórzy to lekceważą, bo to głównie ta "dziwna teoria strun", lecz w rzeczywistości teorie strun są tylko poligonem doświadczalnym do wykuwania takich nowych koncepcji. Proszę dowód: http://www.cft.edu.pl/~karol/p...
Oto równanie Schrodingera dla fraktala, co pozostaje w zgodzie z tym, co wcześniej pisałem o współczesnym modelowaniu rynku akcji za pomocą procesów stochastycznych fraktalnych. Albo równanie Schrodingera i falowe dla grafów skończonych: https://arxiv.org/pdf/1207.519...
A jako wisienka na torcie, dokumenty z NASA oraz z CERN wprowadzające do rachunku na dystrybucjach:

1. NASA: https://ntrs.nasa.gov/archive/...
2. CERN: https://cds.cern.ch/record/145...

Właśnie tacy matematycy powiedzieli "jeśli nie ma przemienności/łączności, ale są związki, to chrzanić przemienność/łączność";)

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

14-01-2020 [16:33] - Imć Waszeć | Link:

Jednocześnie chciałbym zauważyć, że współcześnie wszelkie próby dogmatycznej aksjomatyzacji matematyki mają się jak pięść do nosa. To nie wyjdzie. Jedynie podejście zastosowane w teorii kategorii ma sens. Gdy próbujemy zaksjomatyzować zwykłą arytmetykę liczb naturalnych (Peano), na przykład w języku logiki pierwszego rzędu, to wychodzą takie rowery jak modele niestandardowe dowolnej mocy większej lub równej alef zero. Jeśli aksjomatyzacji dokonamy w logice drugiego rzędu, to otrzymujemy teorie kategoryczną z jednym jedynym modelem, ale kompletnie od pyty. Trzecie rozwiązanie polega na wzięciu jakiejś logiki pośredniej między logiką pierwszego i drugiego rzędu, czyli np. logiki modalnej. No ale o tym już mówiłem innymi słowami - to są właśnie toposy, w których może być lub nie obiekt liczb naturalnych. Od tego matematycy nie uciekną żadnymi wykrętami.

Żeby przybliżyć Panu temat padam pewien paradoks, na styku badania liczbowych systemów pozycyjnych/wielomianów cyklotomicznych, oraz zwykłej teorii grup, który wymyśliłem. Proszę wyobrazić sobie zbiór liczb naturalnych uporządkowanych na następujące sposoby: zwykły [1] to 1,2,3,....; teraz [2] co druga 1,3,5,..., 2,4,6,...; [3]: 1,4,7,..., 2,5,8,..., 3,6,9,... ; [k] to ustawione kolejno po sobie (ciąg liczb dających resztę 1 przy dzieleniu przez k)(dających resztę 2)...(resztę k-1). Prowadzimy te operacje do nieskończoności i w efekcie dostaniemy (ciąg dla reszt 1)(ciąg dla reszt 2).... Niech Pan zauważy, że co prawda mamy nieskończoną liczbę nieskończonych ciągów ustawionych jeden za drugim, to wszystkie możliwe liczby naturalne pojawiły się tam dokładnie na pierwszej pozycji w ciągach. Moje pytanie brzmi "To jakie liczby stoją na drugim, trzecim i kolejnych miejscach?". Zabrakło, gdzieś znikły. Teraz proszę przeprowadzić analogiczny eksperyment myślowy, ale z nieoznaczonymi kulami. Nawet przechodząc tylko kroki [2^k], czyli dla potęg dwójki, co wymaga podzielenia każdego ciągu w [2^(k-1)] na dwa nowe podciągi, widać, że nigdy nam kul nie zabraknie (paradoks Hotelu Hilberta). No to jak w końcu jest? Jeśli pozaznaczam albo ponumeruję kule, to ich zabraknie, a jak nie pozaznaczam, to wystarczy ;))) Cud :]

To spowodowało, że zająłem się pojęciem aranżacji. Nazywam tak sposób ustawienia lub uporządkowania zbioru (choć nie musi to być relacja porządkująca), który w naturalny sposób wypływa z własności tego zbioru. Zbiór liczb całkowitych ...,-1,0,1,2,3,... jest aranżacją zbioru liczb naturalnych, zbiór liczb wymiernych też, punkty kratowe na płaszczyźnie też, nawet graf dla grupy wolnej o dwóch generatorach, albo wierzchołki dla parkietażu w jakiejś geometrii, np. jednej z ośmiu dla 3 wymiarowych rozmaitości:

https://www.mathi.uni-heidelbe...

PS: A teoria grup dlatego, że myślałem nad tabelkami działania postaci ZxZ, QxQ, albo KxK (punkty kratowe).

Obrazek użytkownika kmeehow

14-01-2020 [18:41] - kmeehow | Link:

Właśnie włączyłem ponownie oglądanie wykładu Meissnera, więc trochę chaotycznie:
Cieszę się, że wyraża pan przekonanie o rychłym końcu matematyki aksjomatów I rachunku różniczkowo -całkowego, za którym nie przepadałem. Ta nowa matematyka fraktali, grup, pierścieni,
i innych nowości nie wiadomo czy otworzy nową ścieżkę rozwoju, czy znowu dojdzie do ściany i trzeba będzie tworzyć następną.
Operację splotu przypominam sobie jak przez mgłę jeszcze ze studiów przy analizie sygnałów gdzie dwie funkcje poddane tej operacji dawały w wyniku trzecią niosącą cechy pierwszej I drugiej oraz własne; jeśli to jest to, o czym Pan mówi.
Gdy usłyszałem jak Meissner mówi o delta t zmierzającym do zera przypomniała mi sie funkcja (pseudofunkcja) diraca, pobiegłem na dół do mojej biblioteki wziąłem z półki “Zarys rachunku operatorowego” Osiowskiego. Znalazłem kilka pożółkłych kartek moich zapisków I zauważyłem, że mówi sie o rozwiązaniach w dziedzinie dystrybucyjnej. Czy to jest ten rachunek dystrybucyjny, o którym Pan mówi, czy zbieżność pojęć?
Oglądam dalej, a o Bogu potem, bo to WIELKA SPRAWA.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

14-01-2020 [19:54] - Imć Waszeć | Link:

Tak, to są te dystrybucje. Formalnie rzecz ujmując, ponieważ całka jest operatorem liniowym, a zbiór funkcji całkowalnych, a zwłaszcza całkowalnych z kwadratem ma dobrą strukturę algebraiczną (można go zrekonstruować wychodząc od funkcji schodkowych), to czemu nie zająć się samymi operatorami i wartościami tych operatorów na funkcjach. Wtedy T[f(x)] wyrażałoby całą informację o całce względem przyjętej miary. Miarą typową na studiach jest miara Lebesgue'a, która jest uzupełnieniem miary Riemanna (kiedyś była w liceum). Mówię tu miary, bowiem typowa szkolna całka jest wyrażana przez trzy parametry: 1. miarę na danej przestrzeni, 2. czasem taką funkcję, którą nazywamy gęstością, a innym razem jądrem (warto zobaczyć transformaty), którą można też czasem włączyć w skład miary, a czasem nie (wtedy możemy ją potraktować jako pochodną miary jak w tw. Radona-Nikodyma, albo mamy całkę w sensie Stieltjesa), oraz 3. zbiór lub dziedzinę, na której całkujemy. Miara bowiem jest przeliczalnie addytywną funkcją zbioru, a zbiory te tworzą sigma-ciało zbiorów mierzalnych. Tak samo mówimy o funkcjach mierzalnych, bo zbiory to są mierzalne funkcje charakterystyczne dla tych zbiorów (taki jeden wielki schodek wysokości 1 na cały zbiór i reszta 0). Dużo słów ale idea dość prymitywna. Zabawa zaczyna się w momencie, gdy zaczniemy uwzględniać dodatkowe własności algebraiczne lub geometryczne miary. Na przykład miara Lebesgue'a ma tę własność, że jakkolwiek przesuniemy zbiór w przestrzeni R^n, to zawsze będzie miał tę samą miarę. Jest to niezmienniczość względem pewnej podgrupy automorfizmów, tu przesunięć i obrotów. Jeśli weźmiemy teraz sferę albo torus, to na nich też można określić miarę, która będzie niezmiennicza względem takich ruchów. Ogólnie można wziąć rozmaitość, która ma strukturę grupy (jak torus, ale sfera 2D nie) i zdefiniować na niej miarę zgodna z tą strukturą grupową. Będą to oczywiście automorfizmy odpowiadające przesunięciom. Po dodaniu struktury różniczkowej mamy już pełną gębą grupę Liego, zaś miara (lewo)niezmiennicza (lewo z powodu strony z której dopisujemy element przesuwający, może być prawo jeśli wola), to dostajemy miarę Haara i dalej można rozwijać cały rachunek całkowy na grupie Lie. Zwykła miara i całka Lebesgue'a jest miarą i całką Haara na przestrzeni R^n. Strukturę grupy widać tu wyraźnie jak weźmiemy punkty kratowe. Po zwinięciu ich, żeby pozostała tylko jedna kratka mamy torus, więc są to pojęcia związane. Jeśli weźmiemy nieco inne grupy i nieco inne rozmaitości, to podobnie rozwiniemy rachunek całkowy na rozmaitościach zespolonych np. powierzchniach Riemanna. A nawet na kwaternionach.

PS: Bóg to jest wielka sprawa, ale wpieranie Mu tego, czego nie zrobił i nie powiedział to zwykła podłość :]

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

14-01-2020 [20:17] - Imć Waszeć | Link:

Jeszcze taka uwaga co do rozmaitości, czyli mało formalnie, to są takie pozszywane ze sobą kawałki przestrzeni kartezjańskiej R^n (atlas i mapy). Prawie każdy student przy odrobinie dobrej woli pojmie, że przestrzeń styczna do rozmaitości w punkcie x składa się ze stycznych lub lepiej wektorów stycznych wyznaczających kierunki tych linii stycznych. Jeśli przysiądzie fałdów, to doszuka się jeszcze, że w zasadzie ta przestrzeń styczna, to taka przestrzeń liniowa różniczek, a nawet, że dla grupy Lie będzie to algebra Lie. Jednak już prawie nikt nie dotrze do wiedzy, że jak weźmiemy np. pierścień funkcji gładkich w punkcie O(x) i te wszystkie funkcje, które zerują się o tym punkcie, to dostaniemy ideał maksymalny tego pierścienia m(x) (maks, czyli większego nad nim nie ma, wtedy pierścień jest lokalny). Pierścień ilorazowy O(x)/m(x) stanie się ciałem, zaś m(x)/m^2(x) będzie odpowiadać przestrzeni stycznej w tym punkcie (to coś jak linearyzacja zostawienie czynników liniowych). W tej właśnie formie funkcjonuje pojęcie przestrzeni stycznej do rozmaitości algebraicznej zadanej układem wielomianów na przestrzeni afinicznej.

A wracając do wykładu Meissnera, to niech Pan zauważy, kiedy i jak kończą się możliwości zwiększania dokładności obliczeń w QED i dlaczego nie da się tak samo liczyć w QCD. Właśnie to mówi wiele o tym, że płaskich addytywnych rachunków (takich Lebesgue'ów) tam nie potrzeba.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

14-01-2020 [16:48] - Imć Waszeć | Link:

Tu należy się małe wyjaśnienie w sprawie religii. Ja nie wierzę w pierdoły typu związywania dwóch lisów ogonami, rozwalania murów miast za pomocą darcia gęby i pomniejszych bajek, a zwłaszcza w to, że mógł to napisać sam Bóg. Nie ma to nic wspólnego z wiarą w Boga. Natomiast argumentacja przeciwna jest mniej więcej pod ten schemat:

- Jak Bóg zechce to 2 razy 2 będzie równe 5.
- Guzik prawda.
- To ty nie wierzysz w Boga!?
- Guzik prawda, bo Bóg nigdy nie zrobi czegoś takiego.
- To ty nie wierzysz, że Bóg jest wszechmocny!?
- Może i jest, ale to spowodowałoby kolaps całego wszechświata, czyli dokonałby rzeczy strasznej, gdyby tego nie wiedział. Spróbuj zbudować most przy założeniu, że Pi=2.
- To ty nie wierzysz, że Bóg jest wszechwiedzący!?
- No przecież o tym mówię i musiałby wiedzieć, że czyni zło.
- To ty nie wierzysz, że Bóg jest nieskończenie dobry!? Jak Bóg zechce to będzie 2x2=5.
- I jaki to będzie miało cel?
- Nie bluźnij, sypnij na tacę i spadaj niedouczony głupku.

No i to JEST jakaś tam odpowiedź na pytanie jaki jest ten szczytny CEL ;)))

Obrazek użytkownika tricolour

14-01-2020 [21:04] - tricolour | Link:

@Imc

Pismo święte "przewidziało" zadanie o chceniu, by 2*2=5. Kuszenie Chrystusa, to właśnie to zadanie, gdy Szatan - powołując sie wszechmoc Boską - pragnie, by oddać mu hołd. Wszak Wszechmocny bez trudu może oddać hołd komukolwiek bez żadnego uszczerbku dla siebie... Może, ale nie musi i nie chce.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

14-01-2020 [22:27] - Imć Waszeć | Link:

Niestety, tego nie może zrobić, bo skutki dla rzeczywistości byłyby opłakane. To nie jest tylko zmiana jakiejś jednej cyferki w Excelu. To niszczy wszystkie oddziaływania fizyczne we Wszechświecie oraz materię. Jeśli On "chce" czegoś takiego, po co miałby robić to w tak głupi sposób, skoro można wyciągnąć jakąś wtyczkę z gniazdka. Stąd wracamy do wątku robienia Bogu z gęby cholewy pod pozorem dbania o jego świętość i sprawy, a w rzeczywistości chodzi tylko i wyłącznie o rząd dusz zamieniany na brzęczące. Często posługujemy się terminem "adwokat diabła", a rzadko "adwokat świnia", który staje w imieniu pozwanego tylko i wyłącznie po to, żeby sobie samemu wyrobić nazwisko i nabić kabzę, choć wie, że nic nie może.

Gdybym miał kiedyś zadanie zaprojektowania takiego kościoła, to w pierwszym rzędzie spenalizował bym tego rodzaju kłamstwo i manipulację, w których wykorzystuje się niedorzeczności sprzeczne z logiką. Byłby to grzech śmiertelny. No bo wyobraźmy sobie, że jakiś guru z rzadką brodą ubzdura sobie, że wymyśli Znaki w postaci wybiegającej z lasu pary lisów zrośniętych jajami i dlatego wszyscy teraz muszą go karmić i dożywotnio oporządzać. jest to całkowicie prawdopodobne, bo w warunkach ziemskich rodzą się różne bliźniaki syjamskie, więc i zrośnięte jajami też mogą. Tymczasem historia ze ST, gdzie jakiś wariat wymachujący oślą szczęką, wkrótce przed zamordowaniem nią zawartości małego stadionu wojewódzkiego, biega po lesie i wyłapuje z nor lisy w ilości trzysta. No geniusz po prostu, bo lisy są ściśle terytorialne i mam poważne podejrzenie, że trudno byłoby złapać trzysta lisów na głupa w całym województwie małopolskim. W zasadzie można było na tym zakończyć. Ale tam ten idiota idzie dalej. Wiąże te lisy po dwa ogonami, które grzecznie czekają na swoją kolejkę, w węzły, w których chrzęszczą jeszcze pokruszone kości, wtyka zapalone pochodnie i rozkazuje lisom biec na pola filistyńskie, żeby spalić zboże. Był prawdopodobnie pogryziony na śmierć, a poza tym dlaczego nie wetknął lisom tych pochodni po prostu w du...? To jest zanalizowany fragment właśnie Słowa Bożego wg Kościoła, booo... "przecież jak Bóg zechce, to 2*2 będzie 5". Niech Pan komuś opowie tę żydowską bajkę w celu otrzymania od niego tysiąca złotych. Tylko proszę uważać na pobliskie sztachety w płotach. jednak instytucja z tradycjami to przecież insza inszość, prawda? No i co to ma wspólnego z wiarą w Boga? ;)

https://pl.wikipedia.org/wiki/...

Obrazek użytkownika tricolour

14-01-2020 [22:02] - tricolour | Link:

@ Imć

Pan twierdzi, że "nie może zrobić, bo skutki dla rzeczywistości byłyby opłakane". Ja to widzę inaczej: może zrobić, ale skutki dla rzeczywistości byłyby opłakane. To dwa różne sposoby spojrzenia na rzeczywistość.

"Opłakaność" skutków nie stanowi dla mnie żadnego problemu.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

14-01-2020 [22:21] - Imć Waszeć | Link:

@tricolour, twierdzę, że nie może, bo nie zaobserwowałem dotąd nawet jednego posadzonego korzeniami do góry drzewa, a to dużo mniejsza ingerencja w strukturę świata. Nie widziałem też żadnego gigantycznego żółwia, na którym po oceanie surfują słonie. A to podobno było napisane w Biblii. Da mi pan wyniki Totolotka z ostatnich 20 lat i jakąś książkę, może być Olgi Tokarczuk, a znajdę w nich te wszystkie wylosowane liczby i na dodatek udowodnię, że to nie przypadek, bo jest w tym klucz. Numerologia jest magią i wróżeniem z fusów, a Kościół jakoś tego nie potępił po dziś dzień.

Obrazek użytkownika tricolour

15-01-2020 [09:29] - tricolour | Link:

@Imc

Ja tez nie zaobserwowalem, zeby Pan zabil kogokolwiek, z czego nie wysnuwam wniosku, ze Pan nie może. Może, ale może nie było potrzeby? Albo chęci? Albo sensu?

Zresztą po co odwracać drzewa skoro 99% uzna to za photoshop, w reszta za dowód na płaskość Ziemi, bo na płaskiej ziemi normalne i oczywiste jest, że drzewa rosną do góry nogami, na co jest 213 dowodów.

No przepraszam, to co Pan napisał o drzewach jest infantylne, w odróżnieniu od innych, ciekawych rzeczy, które potrafi napisać.

Gdyby np. zniknął Księżyc, rzecz duża i widoczna dla wszystkich, to pomijajac problemy z grawitacją (ktore Bog jakos obejdzie, osobliwość jakąś stworzy w miejscu brakujacej masy) to kto zechce, to uwierzy w Boże sprawstwo, a kto nie chce, za skarby nie dopuści możliwości boskiej, raczej "dowód" na istnienie kosmitów. To po co go znikać jezeli nic z tego nie wyniknie poza zbędną pracą na połatanie fizyki?

A gdy Bóg już udowodni, że wszystko może, to co?

Obrazek użytkownika kmeehow

15-01-2020 [01:16] - kmeehow | Link:

Bóg nie jest dostępny jest dla nas w formie przekazu medialnego, czy jakiegoś tam innego używanego obecnie “gadżetu”. Jednakże zawsze jest obecny na poziomie indywidualnym i dają temu dowód liczne świadectwa ludzi – chyba, że wszyscy kłamią.
Nie jest więc możliwa uniwersalna “definicja”/opis Boga. Różne więc mogą być opisy, ale zadziwiająco, gdy rozmawia się z ludźmi wierzącymi, zawsze jest jeden wspólny element: naturalne pragnienie do uznania autorytetu i związanego z nim porządku istnienia.
Nikt nie lubi żyć bez punktu odniesienia i być zagubionym w chaosie. Tak to już jest.
W szkole średniej zapytany jak rozumiem Boga odpowiedziałem, że jako swoją niemoc i niedoskonałość i napytałem sobie biedy. Dziś, nie do końca wycofuję sie z tego.
Biblia za to jest uniwersalnym przekazem “medialnym”, przeznaczonym dla wszystkich.
I tu przytoczyłbym motto Pańskiego blogu : ,small minds, average minds, great minds, mathematicians”, lecz nie chodzi o temat rozmowy, ale o zapotrzebowanie intelektualne, duchowe, etc. oraz zdolność percepcji.
Lisy związane ogonami (lol), nie dziwię się, nie są przeznaczone dla wybitnego matematycznego umysłu, ale właściwie interpretowane mądrości i konkluzje z Biblijnych wersetów, często tak.
Siła przekazu ,również w tym przypadku, wzmacniana jest przez autorytet - jeżeli się go uzna.
To tak jak w matematyce przyjęcie założeń przed rozpoczęciem rozwiązywania problemu.
Jest prosta niepodważalna zależność między Bogiem, a nauką: żeby nauka mogła istnieć i rozwijać się, trzeba do tego żywych i zdrowych naukowców, przeciwna relacja prawdopodobnie nie zachodzi.
Tak więc, mimo różnego rodzaju dewiacji na poziomie interpretacji Biblii i jej “implementacji” - patrz obecny Papież - jest ona nieocenioną pomocą , a nie ograniczeniem naszej egzystencji.
Pan Karoń, którego Pan uznaje, zresztą tak jak ja, udowadnia, że Encyklika Rerum Novarum zmieniła protestancką formę kapitalizmu wyniszczającego w kapitalizm z etosem pracy pozytywnej na bazie słów Biblii : "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".

https://www.youtube.com/watch?...
Reasumując, postawienie człowieka w centrum wszechświata nie wróży dobrze Wszechświatowi, a pozostaje jeszcze kwestia sensu życia, nad którą biedzą się tęgie głowy.

“All religions, arts and sciences are branches of the same tree. All these aspirations are directed toward ennobling man's life, lifting it from the sphere of mere physical existence and leading the individual towards freedom.”
― Albert Einstein
PS1 Jutro spróbuję opisać swoje wrażenia z oglądania Meissnera
PS2 Mówiąc Biblia mam na myśli głównie Nowy Testament
PS3. Prezent dla Pana https://www.youtube.com/watch?...

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

15-01-2020 [02:07] - Imć Waszeć | Link:

Tak, ale to nie jest wyjaśnienie, dlaczego dla kontaktu z Bogiem konieczne jest czytanie bełkotliwych mitów żydowskich. To tak jakby bez tych mitów Bóg nie mógł istnieć. Ale to jest pół biedy. Większym problemem jest przebicie się w USA sekty protestanckiej, która uważa, że jedyną drogą do zbawienia świata i ponownego nadejścia Chrystusa, jest zapanowanie żydów nad światem. Właśnie odpryski tej durnej ideologii, która znalazła dojście do ekipy Trumpa, powodują te wszystkie perturbacje i zagrożenie dla naszych polskich spraw. Tak więc nie jest obojętne w co i jak się wierzy. Dostrzegłem to już dawno temu, mniej więcej dwa-trzy lata temu, że tak naprawdę to żydom nie szkodzi antysemityzm, gdyż jest rozgrywany w widoczny gołym okiem sposób, lecz coś innego. Było to na blogu Pani Izabeli, a wyraziłem to takimi słowami "Jeśli Polacy przestaną sami siebie przestraszać żydami (i w domyśle przestaną się bać odrzucenia bajek ze ST), to na całym świecie rozlegnie się jedno wielkie AjWaj, zaś sanhedryn w Nowym Yorku zwoła pilne zebranie: będą radzić o bestii co się budzi zrywa pęta, a paralizatora zabrakło". Dziś, po wojence papieży, której tłem jest po prostu zniesienie celibatu w kościele po to, żeby za jakiś czas taki ksiądz Charamza oficjalnie i bez ogródek mógł w tyłek prykować innego księdza i żeby gie mu można było zrobić. To o to tutaj chodzi. Innym razem przewidziałem rozłam w Kościele i on się teraz zaczyna dokonywać. Zostaniemy wtedy z alternatywą: albo pozostać przy marksistowskiej wierchuszce z Watykanu, która być może już będzie się radośnie prykować parami w pupę na synodach, albo zebrać, co się da uratować i stworzyć polski odłam kościoła narodowego. Wtedy właśnie niemal identyczną myśl zaczął nam podrzucać wschodni gołąbek pokoju. Dorzućmy do tego wizyty Netanjahu i mamy jak na dłoni, kto do tego dąży (znaczy się do prykowania księży). Proste. Jeśli zniszczy się kościół w Polsce, to rozpadnie się wszystko, co spaja elity jakie by nie były ze schłopiałymi dołami. Dlatego, pomyślałem, czas na podjęcie manewru ucieczki do przodu, bo potem może być już za późno na wydanie bitwy na polu, które nam odpowiada. Protestantyzacja katolicyzmu właśnie na tym polega, żeby powstała w nim "sekta", której jedynym celem w życiu będzie władanie Izraela nad całą Ziemią. To dlatego tak ochoczo rabini biegają na dni judaizmu w KK, chociaż gardzą naszym klerem i wyśmiewają naszą głupotę (wskazane fragmenty ST, które traktujemy na serio). Kiedyś bodaj Schudrich się z tym zdradził w jednej z rozmów, ale to było dawno. W każdym razie znaki na Niebie i Ziemi wskazują, że jesteśmy rozgrywani i to od środka. To nie ma nic wspólnego z istnieniem, bądź nie, Boga, naukowcami, teoriami i księgami. To jest po prostu brutalna walka na wykończenie przeciwnika. Albo damy się wykończyć tą drogą żydom i zaprząc jak woły do ich spraw, albo odpępowimy się wreszcie od ich talmudycznej trucizny umysłów i stworzymy nowoczesne pojęcie Boga niezależne od rabinów. Tertium non datur

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

15-01-2020 [02:34] - Imć Waszeć | Link:

PS. Bardzo ładna symfonia. Kiedyś w pracy słuchałem Bacha i Beethovena. Nadal to lubię, ale potem odkryłem takie rzeczy:
1. The Lydian Mode: https://www.youtube.com/watch?...
2. https://www.youtube.com/watch?...
3. Dorian, Lydian, Mixolydian, Locrian: https://www.youtube.com/watch?...
4. https://www.youtube.com/watch?...
Myślę, że właśnie dlatego jestem niekompatybilny z niektórymi znajomymi, jeśli chodzi o słuchaną muzykę. Niby niewielka różnica w skali, ale jednak :]
Przede wszystkim jest to w muzyce transowej: https://www.youtube.com/watch?...
w ambiencie oraz psybiencie: https://www.youtube.com/watch?...
i w jazzie: https://www.youtube.com/watch?...

Obrazek użytkownika kmeehow

15-01-2020 [19:20] - kmeehow | Link:

Teraz mógł bym powiedzieć podobnie jak pan Jourdain u Moliera:
U licha, tyle lat słucham muzyki i nie wiedziałem ,że słuchałem też lydian mode.
Dziękuję, że podzielił się Pan ze mną tym odkryciem.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

15-01-2020 [19:55] - Imć Waszeć | Link:

Nie tylko "lydian", czyli skala lidyjska. Ja też ze zdziwieniem kiedyś odkryłem, że to, co było dla mnie do pewnego momentu kocią muzyką, to jest to prostu inna skala i inna muzyka. Dlatego właśnie mając wiedzę o skalach, tak łatwo jest uchwycić zabytki w muzyce w rodzaju Mozarta. Bodaj w trzecim filmie są inne skale, a w Wikipedii jest wyjaśnienie: https://en.wikipedia.org/wiki/...
https://en.wikipedia.org/wiki/...

Obrazek użytkownika kmeehow

15-01-2020 [17:04] - kmeehow | Link:

Ze sytuacją kościoła jest tak jak ze sprawą klimatu. Zmiany są zauważalne, środków zaradczych nie widać na horyzoncie, a pieniądze na tym można zrobić ( nie mówiąc o benefitach, jak pan to określa, prykania)
Jednak, klimat znowu zmieni się jak to bywało od początku świata i w Kościele też nastąpi oczyszczenie, bo zarówno klimat jak i Kościół podlegają prawom Boskim.
Tworzenie nowego kościoła, to wspaniała idea; robiono to już wiele razy, ale pozostaje pytanie jak pozyskać wiernych.
Metoda n+ ( gdzie n dąży do 1000) traci już swoją siłę przebicia.
Czasem jest lepiej wyremontować stare auto, niż kupić nowe, którym nie da się jeździć.
A jeśli chodzi o inne kwestie, które Pan poruszył, to powiem Panu, że przypomniała mi sie historia sprzed wielu, wielu lat. Kiedy po meczu piłkarskim dziennikarz zapytał kapitana drużyny dlaczego przerżnęli tak sromotnie, tamten odpowiedział: “bo tamci byli specjalnie trenowani żeby wygrać”. Przez tygodnie był to szlagier mediów w tamtym czasie.
Człowiek ma przyjaciół, wrogów i interesy. Państwo ma tylko wrogów i interesy – każde bez wyjątku.
Wrogowie, czy to wewnętrzni , czy zewnętrzni “trenowani są żeby wygrać”. My też musimy zacząć to robić, a każdy trening zaczyna się od edukacji.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

15-01-2020 [19:28] - Imć Waszeć | Link:

Nie bardzo wiem, kto miałby wyremontować ten kościół i od czego zacząć? Na moje oko to najskuteczniejsza metoda polegałaby na tym samym, co uzdrowienia Wymiaru S. od kasty, czyli wszyscy won. Pan pewnie obraca się w środowisku intelektualistów kościelnych i filozofów. Ja zaś muszę znosić księdza, który już trzeci rok z rzędu wizytę po kolędzie próbuje zaczynać od nakładania rąk w celu wyleczenia "duchem świętym", a w kościele działa nie kółko różańcowe, tylko płatny uzdrowiciel i coś w rodzaju sekty "padających na posadzkę". Ksiądz zachęca wszystkich do uczestnictwa, bo "już wielu doznało łaski i uleczenia", a co najważniejsze niewiele to kosztuje w porównaniu z wizytą u lekarza. Ja nie widzę tu różnicy pomiędzy tym a sytuacją, gdy do miasta zajeżdża cyrk wyposażony w komputery i kolorową drukarkę, sześciu facecików zwija się jak w ukropie, zaprasza wszystkie baby z okolicy, a potem drukuje im kolorowy obrazek całego kręgosłupa "przebadanego" właśnie za pomocą "rezonansu jądrowego, kwarkowo-molibdenowego, z prześwietleniem promieniami antymaterii". Potem tylko trzeba wybrać z tłumu co słabsze psychiczne osobniki i sprzedać im po pledzie na wszystkie choroby, za - bagatela - dwanaście tysięcy. Do tego już doszło. Zapomniałbym wspomnieć, że ksiądz uzurpuje sobie tutaj prawo do wybierania lektury parafianom, a książki naukowe i matematyczne, to przecież dzieło samego szatana... i masonów. Tak więc możemy sobie rozmawiać długo i namiętnie o tym czym jest Bóg, jaki jest, albo czy może stworzyć łamigłówkę, której nie umiałby rozwiązać, ale to są sprawy zupełnie abstrakcyjne i trzeciorzędne. Za sprawą marksistów w kościele, neokatechumenów i biskupów miziających się z rabinami kościół nam gnije od fundamentu, czyli od miejsca indoktrynowania ciemnego ludu i nie widać żadnego ratunku.

Obrazek użytkownika kmeehow

15-01-2020 [22:03] - kmeehow | Link:

Jak to, kto ma to zrobić? Oczywiście Gospodarz, ale przy naszej pomocy - we wszystkich jej dostępnych formach. Chociażby tak:
Znak oczyszczenia świątyni*
213 Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. 14 W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. 15 Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. 16 Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!»

Moja mama narzekała od kilku lat, podobnie jak Pan, na wizyty księży po kolędzie. Jednak tego roku
była oczarowana. Przeżyła te swoje dziesiąt lat, ale po tej wizycie była, i jest do dzisiaj, jakby odmłodzona, uszczęśliwiona, radosna. Wszystko co najlepsze można powiedzieć o księdzu usłyszałem z jej ust. Co ciekawe, nie był to stary ksiądz - “wyjadacz”, ale młody człowiek.
Niektórzy mogą powiedzieć, że jakiś młody cwaniak wiedział jak omotać starszą osobę, ale ci którzy znają moją mamę wiedzą, że nie z nią te numery Bruner.

Kościół niestety, jest w takim stanie jak Pan to opisuje – osobiście znam takich, którzy ciężkie miliony zarobili pokazując jak na słowo “Jezus” dostają gęsiej skórki -ale było duuuuuużo czasu, I duuuuuużo zainwestowanych środków, by do tego doprowadzić. Samo się nie zrobiło.

Ja wolę obracać się wśród psów, jeleni (tych prawdziwych – czworonożnych), kotów i w ogóle Natury.
Rozmowa z Panem jest rodzajem wyjątku, który mi schlebia.

Obrazek użytkownika kmeehow

16-01-2020 [23:33] - kmeehow | Link:

Polecam jako przyczynek do naszej dyskusji.
Od min 22 do min 25
https://www.youtube.com/watch?...
Oczywiście pozdrawiam serdecznie.
Ps. O Meissnerze nie zapomniałem. Dostarczę Panu tej rozrywki moim komentarzem.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

17-01-2020 [13:42] - Imć Waszeć | Link:

Ja zaś polecę inny film, jako przyczynek do drugiego wątku:

1) Totalny upadek Kościoła! Apokalipsa blisko! "Czas Szaleństwa, Czy Czas Wiary?" mówi P. Lisicki: https://www.youtube.com/watch?...

Co do prof. Meissnera, to mam ciekawy wątek. Hawking to był ateista i materialista. W dyskusji, którą toczyli z Sir Penrose'm, wybierałem zawsze stronę tego ostatniego. To on jest "wynalazcą" twistorów i zastosowania ich w fizyce. No ale miałem tu napisać o Meissnerze, a w końcu napiszę o obu. Przed jednym z wykładów Centrum Nauki Kopernik, który miał być zwieńczeniem serii i który mieli poprowadzić wspólnie Meissner i Penrose, organizatorka poinformowała, że obaj mówcy udają się wspólnie do klasztoru na medytacje. To było w roku 2015, ale do dziś chyba nikt o tym nie wie:

2) Tajemnicza wizyta Penrose'a w Polsce: https://wiadomosci.onet.pl/kra...

Gazeta Wybiórcza nienawidzi ich obu, co dużo o nich mówi:

3) Roger Penrose: Fizyk pyta Boga o duże liczby: https://wyborcza.pl/1,145452,1...

Nienawiść do Meissnera jest wynikiem jego otwartego głoszenia wiary w Boga. Zresztą Hartman też go nienawidzi i widać to nawet po oczach ;). Kiedyś linkowałem w pewnej rozmowie na NB film z "dyskusji" Hartmana z Meissnerem:

4) Człowiek nauki jest prototypem człowieka masowego (Janko Walski): https://naszeblogi.pl/comment/...

Nadal czekam na wieści ze świata Montgomery'ego, bowiem od tego zależy, jak mam wyjaśnić kwestie kryptograficzne związane z różnymi aspektami współczesności. To nie jest bajka o Żelaznym Wilku, jak to próbuje przedstawiać studentom "polska" nauka. :]

Obrazek użytkownika kmeehow

17-01-2020 [23:17] - kmeehow | Link:

Waszeci,
Nie będzie to dla Waści żadnym zaskoczeniem jeśli powiem, że na kryptografii nie znam się w ogóle.
Z terminem tym miałem do czynienia dwukrotnie w życiu:
Po raz pierwszy, kiedy chciałem “liznąć”, z czystej ciekawości, arytmetyki modularnej, a drugi raz, kiedy ktoś zaszyfrował mój HD i zażądał okupu. Wówczas, ciekawość moja wzrosła i chciałem dowiedzieć się jak to zrobił oraz znaleźć sposób na ukaranie sukinsyna. Skończyło się na tym, że kupiłem nowy laptop, tamten sformatowałem i od tamtej pory używam go tylko offline do drobnych obliczeń i rysunków elementów urządzeń mechanicznych, które dla zabawy, bardziej niż dla potrzeby, konstruuję.
Przypomina mi się, że kiedy Internet dopiero zaczynał być popularny i wirusy szalały jawnie, zainstalowałem wyłącznik – galwaniczne odcięcie sieci od modemu. Oczywiście, byłem przedmiotem kpin ze strony znajomych, którzy mówili, że przy pomocy dwóch kliknięć można odłączyć się softwareowo, ale ja jestem starej daty. Potem kombinowałem nad skonstruowaniem rodzaju buforu/wyłącznika przed komputerem, który miałby zatrzymywać I analizować dane idące do komputera I albo je przepuszczać dalej, albo automatycznie przerywać połączenie w zależności od wyniku analizy.
Takie próbkowania odbywałoby się ze zmienną stałą czasową na wejściu I wyjściu, tak ustawioną, by możliwie nie przerwać połączenia w przypadku negatywnego wyniku analizy.
Nie ma to oczywiście nic wspólnego z kryptografią, ale próbą zabezpieczenia danych. Nigdy nie dokończyłem tego projektu.
......

Obrazek użytkownika kmeehow

17-01-2020 [23:21] - kmeehow | Link:


A teraz do Meissnera:

Mój największy kłopot w tym, że w miarę rozwiązywania problemu re- definiujemy go przez re - definicję pojęć. Jeśli mówimy o nieskończoności, była do tego pojęcia przypisana jakaś, mniej lub bardziej precyzyjna definicja, ale również wyobrażenie – jeśli ktoś w ogóle jest w stanie wyobrazić sobie nieskończoność. Zarówno w matematyce, jak i fizyce nie było dotąd dla laików takich jak ja, wielkiego problemu z wielkościami nieskończenie małymi ( dążenie do zera), jak i nieskończenie dużymi (dążenie do nieskończoności). Np. zapis delty Diraca był spójny na swój sposób i wyczerpujący zagadnienie, zbliżanie sie asymptotycznie do pewnej stałej też było zrozumiałe różniczkowanie etc...
Po wprowadzeniu nieskończonej liczby nieskończoności, operowaniu na nich w prawie klasycznej konwencji matematycznej (porówynywania wielkości (siły )nieskończoności), wszystko bierze w łeb, a dodatkowo, niemożność potwierdzenia, że pomiędzy alef0 I alef1 nie ma prawa być nic, z wisienką na torcie, że czasoprzestrzeń może mieć charakter dyskretny, chociaż przyjmuje sie, że jest ona o charakterze ciągłym, wnioskować można jedno: Scio me nihil scire
Dzięki Bogu Meissner jest katolikiem i tu jest gwarancja, że nie zacznie uprawiać szarlatańskiej/antyludzkiej nauki, tak jak to się obecnie dzieje w dziedzinie sztuki i innych.
A o wynik tej eksploracji jestem spokojny. Będzie tak, jak z dzieleniem “niepodzielnego” atomu i całe zastępy naukowców znajdą utrzymanie na długie lata.
Przepraszam, że nie mogę dać Panu rozsądnej recenzji, ale ja się na tym po prostu nie znam.
Montgomerego staram się gwałcić ze skutkiem mieszanym.
Dzięki za linki. Daje mi Pan więcej zadań domowych niż Pani w szkole, nie mówiąc o żonie.

Obrazek użytkownika Tomaszek

11-01-2020 [21:13] - Tomaszek | Link:

A czy słyszałeś Waść o jedenastej cyfrze systemu dziesiętnego . Dowód na to jest w tym że wielu do pierwszego nie wystarcza . 

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [00:50] - Imć Waszeć | Link:

Jedenasta cyfra systemu dziesiątkowego B=11 (jeśli to nie ta, to wziąć A=10).
[1]=1, [2]=2, ...[9]=9, [B]=11, [10]=10, [11]=11 <-- tu jest podwójna reprezentacja dla 11, ale to nic strasznego.
Dalej będzie podobnie: [19]=19, [1B]=21, [20]=20, [21]=21 <-- znów podwójna reprezentacja.
Umawiamy się więc, że z dwóch wybierzemy zawsze tą, która ma mniej znaków B w zapisie i po kłopocie ;)
Dużo ciekawiej jest w systemie opartym na liczbach Fibonacciego, gdzie jest zakaz stawiania dwóch kolejnych jedynek. Poza tym systemy redundantne to tutaj norma, jak np. zwykły system dziesiątkowy: 1/2=0.5=04999...

Obrazek użytkownika kmeehow

12-01-2020 [00:58] - kmeehow | Link:

Tomaszek mówił o pieniądzach. Wyjaśnienie nosi znamiona kreatywnej księgowości.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [01:53] - Imć Waszeć | Link:

Napisałem mu odpowiedź, ale potem skasowałem. Szkoda nerwów. Kiedyś przekonywano ludzi, że jak będą mieli konto w banku, to łatwiej będzie się rozliczać z pracodawcą, urzędem i będzie taniej. W efekcie znikło całkowicie oprocentowanie wkładów, zaś za utrzymanie konta płaci się kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Potem przekonywano ludzi, że palenie polskim węglem szkodzi, w efekcie ludzie płacą za jakieś chemie w niemieckich brykietach jak za zboże, a w chałupach wybuchają rury z gazem. Teraz już nawet drewno się banksterom nie podoba. Jak zaczynano budowę wodociągów i kanalizacji "w każdej wsi", to miało być taniej i łatwiej. Dziś za ścieki płaci się więcej niż za czystą wodę, a dorabiają się rodziny lokalnych kacyków z PZPR i ciągle im mało. Kiedy wprowadzano konieczność oddawania śmieci nikt nie mówił o segregowaniu, miało być tanio i miło. Dziś ludzie za własne pieniądze (czas) sami segregują, płacą coraz więcej za odbiór, a i tak wszystkie śmieci lądują potem na jednej zwałce, bo nikt ich nie potrzebuje. Europa soli kary i trzeba brać od ludzi więcej. Banksterom jest ciągle mało, więc mnożą krypto podatki, które omijają oficjalny system i ladują w prywatnej kieszeni, więc nadal ciągle jest mało i tak w kółko. Teraz się znów uwzięli na smog i stare samochody. Jak Pan myśli, kto teraz zapłaci za te nowe dyrdymały? Dlatego ludziom zaczyna brakować pieniędzy nawet z "pincet plus". U mnie mieszkanie kosztuje 800 miesięcznie i do porządnego miasta mam ze dwa parseki. Dlaczego? Bo banksterzy umyślili sobie wyludnić nasz umęczony kraj chyba, albo zrobić z ludzi niewolników za miskę ryżu, bo Chińczycy się poznali na tym POstępie (vide Karoń) i z wirtualną gotówką, którą można wyłączyć GWnianym wirusem z Rosji lub Izraela.

Żeby to zobaczyć nie trzeba żadnej jedenastej cyfry. Tak rządzi to PO Anno 2020.

Obrazek użytkownika Tomaszek

12-01-2020 [02:38] - Tomaszek | Link:

@Imć Waszeć
Czyżbyś jednak sugerował podstęp banksterów z dwunastą cyfrą ? Zadnej z nich nie widać , tylko kasę wcina .

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-01-2020 [16:04] - Imć Waszeć | Link:

@Tomaszek, powiedziałem dużo więcej. Jeśli zobaczą tylko cień przychylności (albo neutralność) dla dwunastej, to zaczną prace nad trzynastą i ten cyrk nigdy się nie skończy. Nie po to się bierze nieznanego młodzieniaszka tabula rasa we wszystkim ważnym, chudego jeszcze w uszach jak makaron (albo pryszczatego jak Putin - wedle woli), holuje się go przez dziesięć rankingowych uniwersytetów po roku w każdym, żeby potem nie mieć z tego żadnych korzyści. Wie Pan dlaczego tworzy się różnego rodzaju bariery psychologiczne, socjologiczne, organizacyjne, prawne, środowiskowe, papierowe, plemienne i inne? Po to, żeby ciemny lud do fizycznej roboty nie był w stanie zweryfikować realnych predyspozycji intelektualnych oraz poziomu wiedzy luminarzy przynoszonych w teczce. Niestety, pośrednich obserwacji i wniosków z nich płynących, sponsorzy namaszczanych do władzy nie są w stanie wymazać nawet posiadając wszystkie media. Dlatego zawsze próbują tworzyć wokół osłonę reaktora z głupców, którzy powtarzają hasła. Można to nazwać swoistym emocjonalnym uwodzeniem, marketingiem szeptanym, wirusowym, ale ja będę nazywać to po imieniu - wirusem umysłu, złośliwym ogłupiającym replikatorem (memetyka). Karoń ma rację, trzeba zastanawiać się nad tym jak działa każdy system, bo to wiele wyjaśnia i oszczędza nam szeregu zgorzknień na starość.

Karoń i Rola o patolinteligencji, WOŚP, prowokacji Netflixa, Rickym Gervaisie i porządku dziobania!? - https://www.youtube.com/watch?...

Strony