Pogodynka ze mnie żadna, przewidywaniem prognozy pogody też się nie zajmuję. Widzę jednak nadciągające chmury i potok ludzi płynący ulicami wielkiego miasta. Oto lekarze, pielęgniarki, ratownicy i cały, biały personel medyczny idzie razem, ramię w ramię, pod Sejm. W dłoniach transparenty, na nich hasła, a na ustach słowa – gdzie jesteś dobra zmiano w ochronie zdrowia? Brzmi jak przepowiednia? Bez przesady. To tylko wstępna prognoza protestów, jakie mogą się przetoczyć przez stolicę, a może też inne duże miasta, już jesienią tego roku. Jeśli prognoza, to podajmy kilka argumentów ją uprawdopodabniających.
Po pierwsze od 1 października br. ma zacząć działać system podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej, czyli tzw. sieć szpitali. W błędzie jest ten, kto sądzi, że uchwalenie w marcu tego roku ustawy ją wprowadzającej zakończyło sprawę i teraz wszystkie szpitale cierpliwie i z pokorą czekają, aż sieć wejdzie, a one zostaną… poza nią. Kto czeka, ten czeka, na pewno nie szpitale prywatne, na pewno nie te, które okaże się, że nie są ani kompleksowe, ani potrzebne i na pewno nie opozycja. Ta z pewnością będzie robić szum wokół pewnej listy. Tajemnej jeszcze listy szpitali, które są na tyle duże i kompleksowe, że spokojnie załapią się w całości lub znacznej części w wielkie oka sieci. Co prawda lista ma się ukazać jeszcze przed wakacjami, gdyż ustawowy termin jej publikacji upływa 27 czerwca, ale potem jest jeszcze czas odwołania, czas na jej uzupełnianie (do 26 września) o te szpitale, które powstaną z połączenia oraz czas na indywidualne decyzje ministra zdrowia, a więc przepychanki. A poza tym w wakacje pewnie nikt nie zaryzykuje wkurzenia Polaków jakimiś protestami. Nic tak jednak nie nastraja do zaczynania protestów, jak początek roku szkolnego. Tym bardziej że kwestie służby zdrowia i edukacji będą mogły płynąć, z sensem lub bez, na wspólnej fali – np. niezadowolenia z… medycyny szkolnej. Tak więc uzasadnienie pierwsze dla białej jesieni – szykuje się kolejna odsłona walki o szpitale poza siecią, która de facto będzie dotyczyć w ogóle funkcjonowania służby zdrowia, a w szczególe pieniędzy na nią.
Po drugie, chęć do jesiennych protestów może wzmocnić fakt, że dla szpitali, które do sieci nie wejdą i dla tych świadczeń, których szpitale sieciowe nie będą w stanie zrealizować, będą ogłaszane przez NFZ konkursy ofert. Kto pamięta konkursy z lat ubiegłych, ten wie, że każdy taki konkurs, to gotowa podpałka nastrojów społecznych i tak, łagodnie rzec ujmując, nie najlepszych, jeśli chodzi o służbę zdrowia. I to po obu stronach barykady – pracowników i pacjentów. Do kwestii barykady, bo to ważny temat, jeszcze wrócę w innym artykule. A konkurs jak to konkurs, jedni wygrywają, inni nie. Ci, co przegrają i sieć, i konkurs, nie odpuszczą władzy, gdy znajdą się poza systemem publicznego finansowania swojej działalności.
Po trzecie lekarze przymierzają się do wypowiadania tzw. klauzuli opt-out. W niektórych rejonach kraju wypowiadanie zaczęło się już teraz, ale większa fala może przyjść właśnie jesienią. Na czym to polega? Na tym, że ustawa o działalności leczniczej określa czas pracy medyka na 7 godzin i 35 minut dziennie, co daje niespełna 38 godzin na tydzień. Przy dyżurach dopuszcza się 48 godzin pracy w tygodniu, a po podpisaniu klauzuli opt-out – nawet 78 godzin, z zachowaniem 11 godzin odpoczynku po całodobowym dyżurze. Aby zapewnić obsadę lekarską, szpitale mają podpisane klauzule i dlatego m.in. jakoś to wszystko się jeszcze kręci. Ale od dłuższego czasu zarówno Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, jak i Naczelna Izba Lekarska są za tym, by trzymać się ściśle ustawowych godzin pracy, czyli 48 godzin tygodniowo max. Pomysł wypowiedzeń klauzul zaczął się bodajże od lekarzy rezydentów, którzy w ten sposób chcą zaprotestować przeciwko zbyt niskim wynagrodzeniom oraz trudnym warunkom pracy i specjalizowania się. Jeśli masowo podejmą ten pomysł lekarze specjaliści – będzie problem. Dodam więcej – będzie bardzo duży problem. Na oddziałach mogą pojawić się dziury w obsadach, w związku z tym niektórym z nich może grozić zawieszenie działalności, bo będzie brakować personelu. A gdy to wszystko zbiegnie się ze wdrażaniem sieci… oj, może być gorąco. A na ulicach biało.
Po czwarte, jeśli do 16 maja br. Porozumieniu Zawodów Medycznych, czyli inicjatorom obywatelskiego projektu ustawy o warunkach zatrudnienia w ochronie zdrowia, a de facto o minimalnych wynagrodzeniach, uda się zebrać sto tysięcy podpisów i złożyć projekt ustawy w Sejmie, to, zakładając, że nie zostanie ona odrzucona z powodu jakiś braków formalnych, będzie musiała trafić do pierwszego czytania pomiędzy końcem lata a wczesną jesienią. O co dokładniej chodzi z tą ustawą, napiszę w innym artykule, tutaj tylko powiem – ta ustawa to będzie wielka woda na młyn niezadowolenia. Bo chodzi o większe pieniądze dla wszystkich pracowników służby zdrowia. W skali całego systemu gra się będzie toczyć o ogromne pieniądze.
Po piąte wiosną tego roku odbyły się w okręgowych izbach lekarskich ostatnie w tej kadencji izb zjazdy lekarzy. Praktycznie nie było chyba zjazdu, na którym nie podjęto uchwały – stanowiska lub apelu – do władz rządowych wyrażających niezadowolenie z reform oraz w sprawach zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, poprawy warunków pracy, wzrostu wynagrodzeń, skrócenia kolejek do leczenia i wszystkich tych kwestii, które od lat są bolączką polskiego systemu opieki zdrowotnej. Jak na wiosnę podejmuje się takie uchwały, to jesienią mówi się władzy – sprawdzam. Tym bardziej jest to prawdopodobne, że teraz w samorządzie lekarskim zaczął się czas wyborów do nowych władz izbowych VIII kadencji. Do 15 maja lekarze zgłaszają swoich kandydatów na delegatów. Do końca października odbywa się głosowanie. Ogłoszenie wyników ma nastąpić do 15 listopada 2017 r. Cała jesień będzie więc pod znakiem takiej czy innej kampanii w samorządzie lekarskim. Dla uspokojenia dodam, że nie bywają one zbyt burzliwe, ale, jak wiemy, mimo to wybory rządzą się swoimi emocjami, które wymykają się czasem spod kontroli. Nawet tak opanowanych ludzi, jakimi jednak są lekarze.
Czy to wszystkie argumenty uzasadniające, że tego roku jesień może być biała? Absolutnie nie. Jest ich jeszcze co najmniej kilka. Do niektórych kwestii związanych np. z ratownictwem medycznym, pielęgniarkami i paru innych, które razem mogą dać masę krytyczną niezadowolenia i biały potok protestów, jeszcze nawiąże w którymś z kolejnych artykułów. Ale już teraz widzę, że jak na razie wszystkie drogi prowadzą do Warszawy, by zamienić złotą, polską jesień na białą, bardzo białą. Mimo że właśnie o złoto chodzi, czyli o pieniądze.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 32920
No i wwszystko jasne.Maska opadala..
Gdzie byliscie te 8 lat jak wasi koledzy,Arkukowicz i Kopacz odpowiedzialni za Sluzbe Zdrowia grzebali ja ? Jakies Marsze,Protesty ?
Nie! Dyskretnie w ukontentowaniu "zarliscie z koryta" do ktorego Was dopuszczono.
"Dobra Zmiana' Wam przeszkadza i powoduje frustracje zwiazane z "oderwaniem od koryta" ?
Sprzedawalisci,chorych ludzi za 1000 zlotych na czesci zamienne (vide Lodzcy Lowcy skor) mordujac ich przy okazji (pierwszy przyklkad z brzegu ktory przychodzi mi do glowy)..
Mlodym ludziom przypomne ,ze najwiecej czlonkow PZPR-u w PRL bylo wsrod Lekarzy i srodowiska Sluzby Zdrowia..Nigdy nie rozliczeni.
Kapowkarstwo,oszustwa,przestepstwa w tamtym czasie jak i teraz siegaly Zenitu.Imunitetem byla owa przynaleznasc do PZPR..tym ich kupili.
Ci sami inaczej "etyczni" lekarze,sa w dalszym ciagu w "obiegu"..To oni chca urzadzac ow Marsz o ktorym pisze i wspiera wlascicielka tego blogu.
Nie macie Prawa do jakichkolwiek protestow ! Jestescie zdeprawowana ,zdemoralizowana klika na uslugach agentur.
Jak sie pojawicie na "ulicy" z waszym warcholstwem skierowanym przeciwko Nam ,Polakom i "dobrej zmianie"to Was tak pogonimy ,ze potracicie buty..
Psiakrew zdeprawowani hipokryci,oszusci i moralizatorzy od 7-u bolesci.
Jestem przeciwnikiem kolektywizmu, w szczególności kolektywnej sprawiedliwości. Uważam, że odwoływanie się do niej cechuje ludzi zdeprawowanych. Służba zdrowia też zresztą jest kolektywna, centralnie zarządzana, co przynosi rezultaty. Tego jednak wyznawcy sprawiedliwości społecznej nigdy nie zmienią. Pozostaje im tylko mieszanie w pustym kotle.
Kto zrobi z nimi porzadek tak jak Ziobro robi w Korporacjach Sedziowskich czy Prokuraturze.
Nie mozna zostawic w ich rekach SZ..To do nas nalezy infrastruktura .Za nasze pieniadze sie ksztalca..Na naszych Universytetrach przez kadre oplacana z naszych pieniedzy..Nasze Zdrowie rowniez.Udowodnili wielokrotnie,ze nie mozna im ufac..Co proponujesz ?
.
Tak ,dobralem niewlasciwe sformulowanie.Mialem na mysli "wspolnote" , spoleczenstwo ,en mass..do ktorgo ten twaly majatek nalezy..
Nie zgadzam sie z "urynkowieniem" mijego zdrowia ktore to jest kazdego indywidualna wlasnoscia..Pacjent Obvywatel powinien decydowac o formie i ksztalcie opieki zdrowotnej bowiem jest to "wspolne dobro" podobnie jak Powszechna Edukacja czy Obronnosc.Tych obszarow nie mozna "prywatyzowac"..
Stwierdzilem ,ze Ochrona Zdrowia kazdego z Nas indywidualnie w skali kraju i jej Organizacja na tym poziomie jest Wspolnym Dobrem.
Nawiasem mowiac mozna debatowac nad zasadnosc tak postawionej przez ciebie kwesti.Doskonale wpisuje sie w Chrzescianska koncepcje Zycia ,w ktorej nie istnieje wieksza wartosc poza Zyciem osoby ludzkiej.
Muszę przyznać, że o „chrześcijańskiej koncepcji życia” nie słyszałem.
A na poziomie intelektualnym Suma Teologica Sw.Tomasza z Akwinu czy bardziej wspolczesnie Søren Kierkegaard w "Punkt widzenia"Tomasz Merton "Chrzescijanska koncepcja Czlowieka i Chrzescijanska Koncepcja Wszechswiata"
Oceniajac twoj temperament intelektualny najlepiej pasujacym dla ciebie jest wspolczeny Alvin Plantinga w Essays in the Metaphysics of Modality
Niezbadane są meandry Pańskiego myślenia. Choćby o nieuwzględnianiu inaczej myślących. Czy zwolennicy państwa opiekuńczego „uwzględniają” zdanie przeciwników? Jak to sobie Pan wyobraża?
Sami postawiliscie sie w tej sytuacji.Pracowaliscie na ta opinie od wielu dekad..Tak ..wiadro pomyj na wasze srodowisko ugasi pozar na gnojowisku z ktorego zrobiliscie Sluzbe Zdrowia..
Nie zalezy mi na obecnosci na NB.Juz dawno obecna tutaj narracja mi nie sluzy.
Staracie sie zniechecic srodowisko Patriotyczne i musze stwierdzic ,ze to sie tutaj udaje Rob jak uwazasz.Mnie to ani ziebi ani grzeje.Coz to dla was miec paru wiecej wrogow. .
Jeśli zgodzimy się z tym stwierdzeniem, łatwo będzie zrozumieć, że lekarze obok polityków i nauczycieli są najbardziej zdeprawowaną grupą zawodową. Jest szereg grup zawodowych, którym ich wynagrodzenie wydaje się niewystarczające, natomiast znacznie mniej jest takich, które mogą w kluczowym momencie wziąć majcher, przyłożyć dziecku do gardła a po wszystkim grać jeszcze rolę uciśnionej niewinności. Oczywiście z tym majchrem to taka 'licentia poetica', natomiast faktem jest, że np. moi tzw. nauczyciele w dniu mojej matury się oflagowali i zabarykadowali (współcześni ciągają dzieci po czarnych protestach).
Co do pracowników tzw. SŁUŻBY zdrowia, to przykład pozostawienia bez opieki dziecięcych pacjentów powoduje u każdej osoby z minimum wyobraźni otwieranie się scyzoryka w kieszeni. Nie przypominam sobie również by poza wspomnianymi Łowcami jakiś lekarz odpowiadał karnie za śmierć lub trwałą utratę zdrowia pacjenta z powodu np. zaniedbania, niechlujstwa czy niedouczenia lub też błędnej decyzji wynikającej z jakichś innych powodów (np. braku koperty). A np. budowlaniec lub zawodowy kierowca już tak.
Cóż, jak już dojdzie do tych protestów to znów będą Państwo doktorstwo jeść kanapki z ręki totalniakom? A może nawet "Mury" śpiewać z jakimś Kazikiem albo Krzysztofem, co?
BTW Skoro łączy Autorka zawód dziennikarza i lekarza, to ja doszukuję się w tym połączeniu jednak etycznego dysonansu. Oczywiście zakładając pewną klasyczną definicję dziennikarstwa a nie tę współczesną, której wobec choćby w części żeńskiego audytorium nie wypada nazywać z imienia.
Cała pula dla was bo nawet zewnętrznym doradcą już nie będziecie płacić od 30 do 70 tysięcy miesięcznie!Konsultanci będą niezadowoleni ,oj będą..
Wali wam w kaptur i to mocno skoro uważacie ,że Polska to tylko wy,ktoś musi zapierdalać za mniejsze pieniądze aby zapchać wam ciągle nienasycone gardła .
No i teraz wszystko zalezy od rzadu i prezesa Kaczynskiego. Bedzie sie czemu przygladac :) Moja podpowiedz dla rzadu: wszystkie reformy schowajcie do kieszeni i bierzcie przyklad z PO. Ale jesli PiS wybierze walke z systemem i pojdzie na konfrontacje to w najlepszym razie dociagnie do konca kadencji z 15% poparcia. Bedzie sie dzialo. Tym bardziej, jesli rzad wybierze opcje, ktora podpowiadam i na Naszych Blogach sie zagotuje :)
Jednak PiS nie bedzie mial wyjscia. Podatki nie zalatwia sprawy, ostudza nastroje tylko na chwile. Ludzie szybko przyzwyczaja sie do nowej sytuacji - tak jak z 500+ itd. - I za moment znowu bedzie jazda wszelkich mozliwych grup zawodowych i medialna histeria. Minelo poltora roku i juz Polacy maja dosc PiS-u. Osmieszajace sie na kazdym kroku PO - obciazone przeciez 8 latami poprzednich rzadow - ma juz identyczne poparcie jak propolski i prospoleczny PiS.
Bede sie bacznie przygladal kolejnym poczynaniom PiS-u. Moim zdaniem nie maja wyjscia. Chcac zadowolic swoich najzagorzalszych, ale w calej perspektywie nielicznych, sympatykow (silnie reprezentowanych tylko na NB), popelnia polityczne samobojstwo :)
Być może i tak by było ale ja wiem ,że z moich podatków tych być może wykształciłem .Nie oczekuje łaski ale zrozumienia ,że nie wszystkim można dogodzić przez podwyżki bo takiej granicy nie ma i żądania będą rosły a czy nas stać na dogodzenie wszystkim to drugiej strony specjalnie nie interesuje.Z głodu Pani środowisko nie umiera i nie wymrze a dla mnie ważniejsze jest 500 + bo to wyzwoliło 300 tyś naszych dzieci z głodu.
Nie zapomniałem co się działo w Centrum Zdrowia dziecka i ewakuacji całych oddziałów bo aktyw partyjny pielęgniarek wymusił strajk ,gdy zaproponowano aby o strajku zdecydowali wszyscy pracownicy Centrum aktyw zwinął sztandary w jeden dzień .
Pani żąda i szantażuje a ja się pytam kiedy przed nazwiskiem pojawi się dr nauk medycznych a powinien już dawno być.
Bardzo wątpię czy mam do czynienia z lekarzem a nabieram pewności ,że pojawił się kolejny agitator a celem jest dowalenie rządowi i powrót do tego co już było.
Kimkolwiek zresztą Pani jest to jest i tak pionkiem w rękach tych co nie zrezygnowali z przejęcia za friko szpitali i klinik.
Jak zapowiedziala "gruba Beata" marzy sie im "Amerykanizacja" Sluzby Zdrowia a Zdrowie kazdego z nas lub jego brak ma zostac urynkowione..
Wystarczy pojechac do USA a by zobaczyc do czego to doprowadza..
Nie przysiega Hipokratesa,nie wspolne dobro spoleczne jest "idea fix: tego srodowiska.."KASA,Misiu kasa"..dla wiekszosci z nich jest najwazniejszym celem.
Wielu z nich ucieklo z Polski i pracuje po swiecie..Znalem takiego w Toronto ...ktory po wprowadzeniu nowej formy OHIP ,oszukal w ciagu 7 lat Prowincje Ontario na 450 tysiecy dolarow..Uciekl do Polski..i "leczy" w Warszawie..Ja "zdrowy kon" bylerm u niego za 7 lat 2-razy..(jakies nieistotne,sezonowe grypy"
Kiedy uciekl do Polski zmuszony bylem przeniesc kartoteke do innego lekarza domowego.Jak zobaczylem ile i na co "bylem chory" w ciagu tych 7 lat to mi sie nogi ugiely.
Polski rzad powinien powaznie pomyslec o zmuszeniu tych co uciekli z Polski aby leczyc w Swiecie do zwrotow kosztow wyksztalcenia i mozliwosci zdobycia potrzebnego doswiadczenia...
Jak im sie marzy wlasna,prywatna praktyka to niech otworza sobie opodatkowane prywatne Uniwersytety Medyczne na ktorych zdobywac beda platne wyksztalcenie..
Mam szacunek do lekarzy i pielęgniarek, mam też w rodzinie, zawdzięczam im życie, ale jak to mówią, "ryba psuje się od głowy" i tu jest sedno, że ta "głowa" jest nienasycona, nie patrzy dalej niż własny interes, a to się może dla tego środowiska nieciekawie skończyć i powinno, tym bardziej, że były możliwości na reformy, to to środowisko podłapało się pod hasło Sawickiej "kręcenia lodów" na szpitalach i całej "służbie zdrowia", jak to nie do końca wypaliło, to teraz kolejne larum, a jakby nie patrzeć, to jedna z grup dobrze zarabiająca, a niby w czym jest aż tak lepsza od innych zawodów?
By dobrze zarabiać, trzeba mieć wiedzę i talent, a często brakuje jednego i drugiego, co doświadcza niejeden pacjent, jak na nim eksperymentują różne leki podsuwane przez różne korporacje, dla których lekarze po cichu pracują, a pracują także na kilku etatach (tylko dla kasy), często spóźniając się na umówione wizyty, skutkujące wielogodzinnymi kolejkami.
Ogólnie rzecz biorąc, z lekarzy zrobiła się uprzywilejowana kasta, która rości sobie prawa kosztem innych, to źle wróży.
Pzdr.
Uprzywilejowani są pacjenci, bo ich potrzeby są finansowane z budżetu. Nie muszą zabiegać o pieniądze.
Uprzywilejowani są wszyscy pośrednicy (również producenci, usługodawcy) bo ich usługi są finansowane z budżetu. Nie muszą zabiegać o przydatność w pośredniczeniu między lekarzem a pacjentem (analogicznie dostarczaniu towarów, usług).
Pierwsze dwie grupy są administracyjnie i propagandowo konfliktowane, aby trzecia grupa mogła spokojnie robić interesy na państwowej służbie zdrowia.
Proszę wskazać inne przywileje lekarzy nobilitujące ich do rangi kasty.
Jeżeli praktyką prawna jest szerokie przyznawanie wysokich odszkodowań to pozornie uprzywilejowani są pacjenci. Pozornie, bo wzrasta koszt ubezpieczeń i ryzyka zawodowego i tym samym koszt leczenia, a zatem koszt ubezpieczenia zdrowotnego. Beneficjentami stają się firmy ubezpieczeniowe (podwójnie: ubezp. lekarzy i ubezpieczenie pacjentów) oraz prawnicy.
Taka praktyka wynika z interpretacji prawa i jego litery, która w przeciwieństwie do prawa rzymskiego (chcącemu nie dzieje się krzywda) opiera się na niezbywalności praw pacjenta - tu poproszę o konsultację prawną dla tezy, że przywilej niezbywalności praw pacjenta ogranicza dostęp do leczenia.
Rzecz w tym, że służba zdrowia jest niedofinansowana, polskie nakłady są znacznie niższe od innych europejskich krajów, ponadto przez 29 laty przeprowadzano jednie zmiany kosmetyczne, wprowadzając jeszcze wiekszy bałagan i po to, żeby ukryć tę fikcję, co jakiś czas napuszcza się pacjentów na lekarzy, robotników na inteligencję itd. Gdyby chodziło o dobra zmianę, to już dawno całą Polskę objęto by reformą śląskiego Sośnierza- jedyna jak do tej pory reforma, która dość sprawnie funkcjonowała (ale jedynie na Śląsku ją wprowadzono). Nie jestem lekarzem, ale jestem wieloletnim pacjentem i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że Autorka artykułu ma rację-- jako pacjent mam coraz trudniejszy dostęp do opieki medycznej i to nie z winy "zdemoralizowania" lekarzy (niektórzy, pojedynczo-są zdemoralizowani, zwłaszcza ci młodsi, ale jakie społeczeństwo, tacy jego lekarze, urzędnicy, sędziowie, robotnicy, tzw. fachowcy itd.), ale z powodu niemal całkowitego rozłozenia służby zdrowia w Polsce. Nic dziwnego, że lekarze i pielęgniarki uciekają stąd i będą uciekać --nawet mimo spłacania kosztów leczenia-- bo na Zachodzie nie tylko dobrze zarobią i nikt nimi pomiatać nie bedzie, ale też tam mają MOZLIWOŚĆ ROZWOJU ZAWODOWEGO, ROBIENIA SPECJALIZACJI, co w Polsce jest im celowo utrudniane (przez urzędników oraz lobby profesorsko-ordynatorskie).
Tak, jak popieram obecną reformę szkolnictwa, tak mam wiele wątpliwości, co do obecnie przygotowywanej reformy lecznictwa. Wiele wskazuje na to, że będzie jak poprzednio: zamieszanie w kotle bałaganu; ale ponieważ któryś już raz, to w końcu sytuacja wymknie się spod kontroli. Min. Radziwiłł chyba to widzi i dlatego zwleka z całkowitym usunięciem NFZ ( bo wie, że wprowadzi to bałagan totalny do jakże słabiutkiej już struktury) i… utworzeniem (następnego) urzędu centralnego!
Jest widoczne golym okiem, że ktoś, kto w rzeczywistości forsuje tę zmianę, ma fiksację na zlikwidowaniu usług prywatnych i tzw. prywatyzacji, która owszem, np. w Warszawie ,w Gdańsku okazala się rażącym rozkradaniem państwa pod pozorem egzekwowania prawa i praw "właścicieli". Dlatego, jak wspominałem wyżej, reformę lecznictwa i w ogóle reformę państwa należy ZACZĄĆ OD REFORMY SĄDOWNICTWA I ZMIANY POKRĘTNYCH ZAPISÓW PRAWNYCH.
A do jesiennego marszu lekarzy i pielęgniarek dołączę, jako coraz bardzie poszkodowany pacjent.
Ewentualna likwidacja części jednostek nie pogorszy sytuacji dyżurowej bo pojawią się nowi lekarze do dyżurowania w starych.
Limitowanie godzin pracy lekarzy jest patologią socjalizmu, która prowadzi do problemów wymagających bohaterskiej walki z nimi.
Pacjenci i lekarze w istniejącym systemie są nastawieni roszczeniowo. Obie te grupy są zainteresowane zwiększaniem wydatków na służbę zdrowia. Nie przyjdzie im do głowy refleksja, że im więcej wyda z ich pieniędzy, jako podatników, administracja, tym mniej będą mieli pacjenci na realizację swoich potrzeb zdrowotnych, wg włąsnych wymogów, za własne pieniądze.
Ani pacjenci, ani lekarze nie prowadzą żadnych spontanicznych protestów innych niż narzekanie w kolejce lub dyżurce. I słusznie, nie mają wpływu na nic. Wszystkie protesty i organizacje tych grup są zakulisowo reżyserowane i obsadzane. Tak samo jak konsultacje społeczne.
Prywatne szpitale burzą krew co poniektórym, ale mimo, że są formą uwłaszczenia na kontrakcie i dotacjach właściwych osób, to spełniają jakieś kryteria sprawności organizacyjnej i finansowej. Tej krwi nie burzą szpitale państwowe, których dotyczą te same patologie, ale w gąszczu układów nie widać prywatnych zysków a publicznych kosztów nikt nie liczy, bo hipokryzji wystarcza hasło non-profit.
Aby osiagnac konsensus w rozwiazaniu jakiegokolwiek problemu nalezy wpierw ustalic rzeczywiste parametry tego problemu.
Jak mozna ustalac rzeczywiste parametry kiedy jedna ze stron zyje w alernatywnej rzeczywistosci, jak Lekarze ?
Nie ma takiej mozliwosci.To jest wlasnie podstawa problemu w naprawie SZ..
Lekarze i srodowisko SZ wraz z otaczajacymi je satelitami o ktorych pisze 'Marek1taki" zbudowala sobie pedestal ,umiescila sie na nim ,otoczyla murem i nie ma zamiaru zejsc na ziemie bowiem swoj status kolejnej (specjalnej kasty) im odpowiada..
Na dodatek to srodowiska ma gleboko zapuszczone korzenie w Bolszewickim PRL..ktory tak jak w przeszlosci za konformizm i spolegliwosc z Ukladem oferuje im obecnie Imunitet nietykalnosci ich statusu i przywilejow...Uzywajac metafory statusu "swietych krow"..
Zgadzam sie z opiniami tych ,ktorzy tutaj uwazaja ,ze autorka uzywa szantazu zapowiadajac kolejny "bialy marsz" w obronie wlasnego statusu nie liczac sie z realiami i rzeczywistoscia.
Czynili to wielokrotnie w przeszlosci.Nie sposob nie zauwazyc,ze takie polityczne chucpy nie odbywaly sie kiedy rzady w Polsce byly w rekach organizacji przestepczych jak PO,PSL czy SLD
Nie bylo i nie ma dobrej woli wyzej wymienionych do zrozumienia obecnej wewnerznej politycznej sytacji Polski oraz kontekstu miedzynarodowego.
Polska potrzebuje pokoju wewnetrznego a nie kolejnych burd na ulicach i konfrontacji..Komu sa one potrzebne kazdy widzi..Szantaz "bialym marszem" na jesieni nalezy uznac za polityczne narzedzie wymierzone w interes Polakow i Polski.
I tak nalezy ocenic autorke tego bloga.
A wystarczyłoby składkę zdrowotną podzielić na dwie części - jedna idzie na utrzymanie pewnych rzeczy wspólnych (np. ratownictwo, kliniki państwowe, leczenie dzieci itp.- do uzgodnienia), a druga to bony, którymi płacę za własne leczenie, gdzie chce i komu chcę. Bony sobie odkładam, zbieram, a jak przyjdzie coś poważnego, to mam czym zapłacić. Dodatkowo w razie potrzeby rodzina, przyjaciele wesprą swoimi bonami itp.
Proste? No właśnie.... za proste.
Wartosc owych proponowanych bonow upadala by proporcjonalnie do nielimitowanej chciwosci Lekarzy. .Po paru latch osiagnelyby poziom "Bonow Prywatyzacyjnych " z lat 90-tych ..Tak wiec pani wizyta u Lekarza ze zgromadzonymi przez lata bonami i bonami rodziny,wystarczylaby smiem twierdzic na wypisanie skierowania czy recepty..
Na takich zasadach wlasnie dziala rynek "Bonow" czyli "papierow wartosciowych"w Swiecie..
Wasze niedoczekanie.
Jedynym urealnieniem beda egzminy kwalifikacyjne na Panstwowych Uczelniach w doborze kandydatow na przyszlych Lekarzy pod katem etyki i dochowania wiernosci Przysiedze Hipokratesa i Sluzbie Spoleczenstwu na wyznaczonych mu przez to Spoleczenstwo warunkach.
Tym ktorym nie bedzie to odpowiadac beda sugerowane ,prywatne zagraniczne odplatne uczelnie.
Nie ma potrzeby powiekszac Specjalnej Kasty w Polsce, wymykajacej sie kontroli i potrzebom spolecznym..
Już myślałem, że ty mnie nie lubisz,
albo i lubisz, ale nie aż tak.
Tak. Pacjent miałby prawo użyć bonu za leczenie wg swojego uznania niezależnie od statusu jednostki medycznej. Dla pacjenta nie jest istotne czy jednostka medyczna jest prywatną własnością lekarza, spółką grupy kapitałowej, czy należy do państwa. Nie interesuje go charakter zatrudnienia (etat, umowa zlecenie, samozatrudnienie przy pracy w innej jednostce, samozatrudnienie w swojej firmie). Nie interesuje go także kto figuruje w księdze wieczystej jako właściciel: osoba fizyczna, spółka czy państwo. Warunkiem niezbędnym byłoby wywiązanie się przez państwo z zadania ochrony rynku, m.in. w postaci ścigania dotacji dla jednostek sł.zdrowia w jakiejkolwiek formie.
Pacjent mógłby zapłacić bonem, a w razie konieczności dopłacić z własnych środków, lub skorzystać z dodatkowego ubezpieczenia, z odszkodowania lub dotacji fundacji (co mogłoby prowadzić do ukrytego dotowania wybranych jednostek medycznych).
Wysokość bonu nie byłaby wyceniana w stosunku do wartości usługi (tak też można, zwłaszcza, że w oparciu o istniejący system i wycenę procedur NFZ można to zrobić z marszu ale nie urynkowi to cen). Byłaby wyceniana na głowę obywatela na miesiąc i dysponowana w zależności od potrzeb. Wycena usługi miałaby charakter rynkowy w zależności od podaży usług i popytu na nie.
Dowiedzielibyśmy się czy np. wzrósłby popyt na endoprotezy stawów w porównaniu do stentów naczyniowych. Niezbędne byłoby urynkowienie kształcenia podyplomowego zamiast obecnego systemu nakazowo-rozdzielczego).
Bon zdrowotny o stałej wysokości dla każdego obywatela, z możliwością kumulowania środków byłby postrzegany jako rozwiązanie optymalne przez ludzi młodych i zdrowych (mieliby co odkładać). Dla ludzi starych i chorych to rozwiązanie jest złe bo ich wydatki statystycznie przekraczałyby wartość bonów. Możliwe, że w innych grupach wiekowych za system optymalny uznano by połączenie tych 2 rozwiązań pół na pół, albo możliwość wykupu ubezpieczenia za bony, co nie musi ale może prowadzić do patologi z powodu uprzywilejowanej pozycji instytucji finansowych.
Istotne jest, że opieka medyczna ma trzy aspekty: finansowanie, usługi medyczne i "środki produkcji". Jeżeli finansowanie z budżetu państwa jest w rękach pacjenta dzięki bonowi, to niezależnie które z w/w rozwiązań będzie miało miejsce, zreformowane zostaną usługi medyczne, a w ślad za nimi "środki produkcji", czyli budynki i sprzęt.
1. Reforma służby zdrowia, choćby najbardziej słuszna i przemyślana zawsze będzie budzić kontrowersje i społeczne protesty. Bo kołdra jest za krótka, środowisko podatne na manipulację no i "bomisie" będą niezadowolone.
2. Dlatego w sytuacji, gdy mamy nieznaczną lub co gorsza chwiejną przewagę w sondażach powinniśmy jak najbardziej ograniczyć zmiany do tych najbardziej potrzebnych, bez przekonstruowania całego systemu.
3. Zmiany systemowe przeprowadzamy gdy: albo mamy zdecydowaną przewagę, albo kończy nam się kadencja i nie mamy żadnych szans na reelekcję - żeby następcom świnię podłożyć.
Pozdrawiam
nonparel
ponieważ liczba komentarzy przekroczyła moje możliwości czasowe, by na każdy odpowiedzieć indywidualnie, odpowiadam teraz en bloc.
1) nauczona krótkim jeszcze, ale zawsze już jakimś doświadczeniem na tym blogu, przyjmuję zasadę, że nie będę odpowiadać na komentarze wysoce obraźliwe, stanowiące groźby, itd. Dlaczego? Bo nie interesuje mnie pyskówka. W życiu mam pewną nienaruszalną zasadę. Nawet jeśli kogoś nie lubię, nawet jeśli ktoś, np. jakaś grupa zawodowa, mnie irytuje i oceniam ją nie najlepiej, nawet jeśli z kimś się diametralnie nie zgadzam, to nigdy nikomu nie życzę źle i zważam na słowa, by moja opinia nie odbierała mu człowieczeństwa. Wśród ludzi jest wystarczająco dużo nienawiści i nie mam zamiaru jej siać. Jestem gotowa na dyskusję, nawet zażartą, ale na argumenty, nie wyzwiska. Ponadto traktowanie wszystkich lekarzy jako złych, wręcz najgorszych ze wszystkich jest niesprawiedliwe i przeciwskuteczne.Tylko pogłębia i tak ogromny mur pomiędzy lekarzami a pacjentami, powoduje, że każdy okopuje się po swojej stronie muru i traci z pola widzenia to, że jeden od drugiego jest zależny w ten sam sposób, jak w ogóle człowiek jest zależny od drugiego człowieka, i tylko razem mogą więcej.
2) dziękuję za te wszystkie komentarze, które nawet jeśli są wyrazem Państwa frustracji z działania ochrony zdrowia i lekarzy i nawet jeśli zawierają bardzo niemiłe opinie pod adresem lekarzy, a tym samym moim, to mimo to wnoszą coś do dyskusji, bo pokazują Państwa bolączki jako pacjentów, zwracają uwagą na niedomagania itd. Wszystkie te komentarze przekażę na najbliższym spotkaniu z kolegami lekarzami z izby lekarskiej.
3) Wszystkim Państwu życzę przede wszystkim zdrowia, a gdy nie daj Boże pojawi się choroba, byście spotkali na swej drodze fantastycznych lekarzy.
4) sobie życzę, by kiedyś udało się choć w części odbudować zaufanie pomiędzy lekarzami i pacjentami, by żadna ze stron nie odbierała drugiej prawa do godności, by pacjent czuł się bezpieczny i zaopiekowany, a lekarz doceniony i szanowany.
I zapraszam do moim kolejnych artykułów.
Z poważaniem,
Bogumiła Kempińska-Mirosławska