Nawiązuję do czujności blogera Ewarysta.
Z mojego rozeznania wynika, że to porządny gość, i łebski dosyć, czyli inteligentny itd.
No, najbardziej mi pasuje z tym, że jest zapodanym „pisiorem”, czyli popiera PiS, ale w sposób na tyle inteligentny, żeby nikt nie mógł powiedzieć, że popiera „na pałę”, czyli fanatycznie. Popiera programowo (?).
Ewaryst stosuje poparcie inteligentne, czyli po pierwsze nie krytykuje konkurencji, bo to wiadomo – mowa nienawiści – a to najprostszy błąd w czasie kampanii wyborczej – więc ciiii… - przecież będzie czas po wyborach, aby omówić te sprawy.
Po drugie – nie dajmy się złapać na fanatyzmie – więc punktujmy wszystkie nieścisłości i drobiazgi, a tym bardziej grubsze potknięcia PiS-u. To podstawa, jak przeciwnicy zobaczą, jacy jesteśmy „samokrytyczni”, to wtedy się wzruszą, i pomyślą: ”jaki ten PiS jest szlachetny, a co mi tam, jak raz zagłosuję na kaczora…”
Popieram Ewarysta – mamy jeszcze dwa tygodnie, aby obnażyć indolencję PiS-u, co nie dość że przysporzy nam wyborców, to jeszcze nawróci niepoprawne, a liczne zastępy lemingów.
/NP/
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 13087
Myśląc o tych wyborach ponad rok temu wraz z kilkoma sensownymi ludźmi z PiS chciałem się wziąć za konkretne działania i budować kontakty z mieszkańcami, oddolnymi inicjatywami, społecznościami lokalnymi. Bo tylko tak można wygrać wybory samorządowe! I co? Pisowski beton blokował absolutnie każdą sensowną inicjatywę. Umówione spotkania nie dochodziły do skutku. Odnosiłem wrażenie, że partia robi wszystko aby odciąć się od ludzi. Na zebraniach lokalnego komitetu PiS gadano o d... Maryni i śpiewano "Sto lat" osobom, które akurat miały urodziny. (w tym samym czasie Platforma i postkomuniści urządzali spotkania w salach wypełnionych po brzegi, bajerując elektorat bez żadnej kontry ze strony "naszych").
Parę tygodni temu okazało się, że lokalne listy PiS do samorządu są w sporej części wypełnione przez ludzi, którzy bardziej zaszkodzą Sprawie aniżeli pomogą:
- osoby kolaborujące z postkomuną i Platformą
- osoby nieznane
- osoby, których ewentualne wejście do samorządu raczej zaszkodzi partii niż pomoże
- nie wspominam o osobach wywalonych z PiS, które znalazły się na listach jako ziobryści i gowinowcy w ramach koalicji
Istnieje oczywiście bajer o "otwarciu na nowych" - owszem, występują jako zapychacze do domknięcia list.
Poza tym kampanii PiS po prostu nie widać!!!
Pani Andziu - po co ta , jak to młodzi ludzie teraz mówią - "napinka"? Poczekamy jeszcze te niecałe 2 tygodnie i zobaczymy ten giga-sukces PiS na własne oczy. W Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu i innych dużych miastach to już zobaczymy z pewnością :-)
Tylko mam nadzieję, że wtedy to się Pani już swoim imieniem i nazwiskiem podpisze, tak jak ja to mam w zwyczaju :-)
Za 2 tygodnie zobaczy Pan, że to przez Pana, Pan spowodował klęskę PiS.
Pański komentarz skłania mnie do podjęcia wątku z poprzedniego wywodu o mało budujących doświadczeniach z okolic centrum politycznego, w orbicie którego Pan się znalazł. No cóż, czasami bywa tak, że zbyt bliski kontakt z kuchnią zniekształca smak, wykręca gębę coś wcale nie najgorsze. Do mnie, siedzącego na tarasie odległej prowincji, dolatujących miłych zapachów zapowiadających ucztę nie zaburza stłuczony talerz lub sprzeczka kucharek o przyprawy. Innymi słowy apelowałbym o większy dystans i wyrozumiałość. Większy dystans można osiągnąć np. wybierając się na wycieczkę w góry, na którą zresztą sam chętnie bym się zapisał, gdym miał czas.
Mam dystans. Mnie nie chodzi o tzw. kuchnię polityczną która śmierdzi bo taki jest człowiek, to dla mnie rzecz normalna, tylko o kaliber ludzi, ich kompletną nicość.
Niestety nie możemy dokonać obalenia systemu mając do dyspozycji wyłącznie idiotów, tchórzy, kretynki decydujące o wszystkim, ludzi nic nie rozumiejących, ludzi mających tylko jedno pragnienie - jak najdłużej brać pensję. Z takimi ostatecznie można kraść, ale budować kraju - NIE
Proszę Pana. Po raz pierwszy przyłapałem Pana, z prawdziwą przykrością to mówię, na ewidentnej pomyłce.
Otóż sugeruje Pan, że warunkiem obalenia systemu jest ogólny, w miarę wysoki, poziom świadomości społeczeństwa.
Jest to oczywistą nieprawdą.
W czasie obalania systemu trzech bandyckich rozbiorców vs. niepodległa Polska, mieliśmy układ sił dużo mniej korzystny. Rusyfikacja, germanizacja, szczególnie silna przez ostatnie 30 lat (!) przed I WŚ.
To wszystko pękło. Rozbiorowy "pijar" i propaganda pękły. Nie to było decydującym czynnikiem. Również nie fakt, że urzędy piastowali Ruscy, czy Niemcy (czy fani władzuchny). Siły były przemożne, a jednak historia potoczyła się niezgodnie z prostą wypadkową sił.
Tu dopatruję się błędu w pańskim rozumowaniu. Składa Pan siły społeczne i moralne narodu analogicznie do sił fizycznych, a takiej analogii nie ma.
[edit] czasami coś się chyba zacina, albo ja kliknę 2x - komentarze się dublują.
W tym swoim czarnym widzeniu przypomina Pan śp. profesora Jerzego Przystawę. W rozmowie z nim miałem wrażenie, że zbyt wysoko ustawiał poprzeczkę.
Proszę Pana. Po raz pierwszy przyłapałem Pana, z prawdziwą przykrością to mówię, na ewidentnej pomyłce.
Otóż sugeruje Pan, że warunkiem obalenia systemu jest ogólny, w miarę wysoki, poziom świadomości społeczeństwa.
Jest to oczywistą nieprawdą.
W czasie obalania systemu trzech bandyckich rozbiorców vs. niepodległa Polska, mieliśmy układ sił dużo mniej korzystny. Rusyfikacja, germanizacja, szczególnie silna przez ostatnie 30 lat (!) przed I WŚ.
To wszystko pękło. Rozbiorowy "pijar" i propaganda pękły. Nie to było decydującym czynnikiem. Również nie fakt, że urzędy piastowali Ruscy, czy Niemcy (czy fani władzuchny). Siły były przemożne, a jednak historia potoczyła się niezgodnie z prostą wypadkową sił.
Tu dopatruję się błędu w pańskim rozumowaniu. Składa Pan siły społeczne i moralne narodu analogicznie do sił fizycznych, a takiej analogii nie ma.
Błąd, nie przyłapał mnie Pan; nie chodzi mi o poziom świadomości społeczeństwa, tylko poziom KADR. Te kadry muszą reprezentować jakiś poziom, a nie być kompromitacją i zbiorem nieudaczników o dwu lewych rękach, którzy potrafią doprowadzić do katastrofy, nawet jeśli mają ciekawe pomysły. Selekcja negatywna kadr dotyka wszystkich. Tylko w PO jest to selekcja negatywna innego typu. I chodzi o kadry, które muszą podejmować decyzje.
Społeczeństwo to inna sprawa.
Bardzo przykry opis osobistego niepowodzenia Pan przedstawił. Rozumiem. Ale czy tak do końca wypada obwiniać innych za własne niepowodzenia?
Nie neguję przedstawionych wydarzeń, bo nawet nie wiem o którą gminę, czy powiat chodzi. Ale gmin i powiatów są w Polsce tysiące. Czy takie uogólnienie jest uprawnione?
No i trzecia sprawa. Załóżmy, że ma Pan rację, nie zapominajmy że do wyborów jest 2 tygodnie - co Pan radzi? wywiesić białą flagę?
Ja zaciskam zęby i robię "dobrą minę", gdyż nie widzę alternatywy...
Być może nadszedł czas by przestać punktować PiS jak to robi Ewaryst tylko zwyczajnie całkiem pozbyć się tego balastu.
Z mojego punktu widzenia, porzucając wszelkie ewentualne sentymenty to PiS niczym nie różni się od takiej Nowej Prawicy. Nie zamierzam tu wnikać w osobowości liderów ale piszę o roli tych ugrupowań. Według mnie oba służą tylko jako wentyl bezpieczeństwa. Skierowanie opozycyjnej energii na boczne tory. Młodszych ludzi ku NP starszych ku PiS.
Dano ludziom ślepe uliczki i tyle.
Kto wie czy PiS nie miał być taką uliczką już w 2005 roku po wygranych wyborach. Jak bowiem dzisiaj jest jasne, PiS był przesiąknięty agenturą i zdrajcami. To dlatego być może medialna werchuszka podchodziła wtedy ze spokojem do przyszłego POPiSu. Wszystko zdawało się być pod kontrolą. Jednak było tam kilku ludzi z braćmi Kaczyńskimi na czele, którzy postanowili jak się wydaje zerwać z Układem.
Tylko że okazało się to niemożliwe. Po kolei ujawniali się kolejni agenci niszcząc PiS na wszelkie sposoby. Z drugiej strony co jest oczywiste w nastałej sytuacji PiS musiał stać się obiektem szczególnej uwagi i inflitracji. Skoro zwycięzkie w 2005 roku ugrupowanie tak się posypało to co mówić o ugrupowaniu atakowanym, wrogim układowi? Przetrzebionym Smoleńskiem?
Po prostu, podchodząc do tego logicznie, bez emocji to obecnie trzeba wykazać się ogromną wiarą by uważać że PiS jest w stanie osiągnąć coś na scenie politycznej. Zrobić coś dobrego dla Polski.
Wszystkie działania tej partii sugerują jest ona pod całkowitą kontrolą Układu. A Jarosław Kaczyński otoczny przez sprzedanych ludzi. Ja osobiście bym się nie zdziwił gdyby z prezesem nie nawiązali kontaktu jacyś agenci Zachodu (USA). Zasugerowali mu podporządkowanie się w zamian za jakieś mgliste obietnice zaangażowania w walkę z Układem.
J. Kaczyński zdając sobie sprawę z otoczenia agentami chwycił się tego jak tonący brzytwy i ostatecznie przestał być człowiekiem samodzielnym. PiS stało się częścią Systemu.
Wie Pani jak jednym zdaniem podsumować tego czego chcą PiSowcy? Proszę:
Kochajcie Renatę Beger!
Nie ważne że głupia. Nie ważne że ma kurwiki w oczach. Nie ważne że chodzi jej tylko o karierę. Wspomagajcie ją czynem i myślą. Bo to jedynie słuszna opcja. Tylko ona, która należy do Partii może zmienić Polskę!
PS. Wiem że Beger była z Samoobrony.
Ale tak to wygląda. Byle idiota, który przyczepi sobie do marynarki znaczek PiS ma być alternatywą na całe zło. Ciekawy tok rozumowania.
Jak ktoś lubi babranie się w betonie to jego sprawa. Może Pani, andziu to lubisz. Powodzenia!
Ja pozostanę jednak w "układzie" przeciw szubrawcom i oszołomom i spróbuję się pogodzić z banderowcami. Kaczor nie jest nieśmiertelny i super wytrzymały, wcześniej czy później w PiS do głosu dojdzie wojownicza młodzież i... przyspieszymy.
Na początku 1980 roku było identycznie, a nawet gorzej. Gierek miał 80% poparcia, a nie tylko 70% jak Komorowski. Skąd zatem wzięła się rewolucja 1980 roku? Ktoś ją przewidział. Ja nie znam nikogo takiego. Co takiego zatem wydarzyło się? Ludzie tego nie pamiętają. Po 1979 roku dotarło do wszystkich to, że media kłamią! Do wszystkich! Do Cichych, Gęgaczy, Szmaciaków i normalnych ludzi. Teraz też w końcu dotrze. Na razie zbiera się.
@Autor
Ewaryst to imię nie tylko rzadkie ale rzadkie wyjątkowo, a wśród blogerów tym bardziej, toteż jak mniemam, pije Pan do mnie.
Zatem, jako człowiek starej daty (czyli wychowany dobrze) - odpowiadam:
w jednym ma Pan rację: tak, mam receptę na sukces PiS i ta recepta brzmi - pogonić pisowską wierchuszkę, bo postępuje tak, jakby... była nie z PiSu (eufemizm).
Bo parę milionów przyzwoitych Polków w konia regularnie robi, z przyczyn, o których długo by pisać.
Kogo zaś bloger Ewaryst popiera to – proszę darować – nie Pańska sprawa i niech tak zostanie :-)
A, i jeszcze jedno: policzymy się 16 listopada przy urnie, to pogadamy. OK?
Proszę się nie gniewać, ale skoro Pan publikuje swoje poglądy, to chyba też i trochę do mnie kieruje Pan swoje wypowiedzi?
Proszę się nie gniewać, ale prowadzimy walkę polityczną, i mam nadzieję, iż nie uważa Pan, że przekraczam dopuszczalne granice.
Pozdrawiam
@Jacek Biel
Proszę Pana - mnie tak naprawdę mało obchodzi, co ktoś mi zupełnie nieznany na mój temat sądzi, mówi i pisze.
Skoro jednak poświęcił mi Pan aż osobną notkę, to się do niej krótko ustosunkowałem. I tyle.
Oczywiście, że nie przekracza Pan dopuszczalnych granic - po prostu moim zdaniem Pan nie widzi tego, jak PiS ludzi dobrych, przyzwoitych, co wybory w przysłowiowe bambuko robi. Kogo jednak ja popieram - to dopóki nie zadeklaruję tego jasno, że na przykład popieram hodowców kanarków, a nawet kosmitów - to jest moja, prywatna sprawa i zgadywanie jest zajęciem jałowym.
Pozdrawiam Pana!
EF
@ "goral"
1. Niektórzy ("goral" na przykład) mają problem z czytaniem ze zrozumieniem nawet nazwisk:
Fedorowicz, nie Federowicz brzmi nazwisko blogera Ewarysta :-)
2. "goral" pisze zwyczajną nieprawdę, bo Ewaryst Fedorowicz jest blogerem b. aktywnym głównie pomiędzy wyborami, które przypadają przecież raz na parę lat, rzadziej - raz na parę miesięcy :-)
3. Wg "gorola" Ewaryst "jest zadaniowym. Powinien dostac "kopa" z NB..Nie wiem dlaczego Darski go jeszcze tutaj toleruje."
No jak to dlaczego?! Że "goral" znow nie załapał: widocznie Pan Darski też jest zadaniowym :-DDD
No, kogo tu jeszcze, "goral" na NB wytropi? ;-)
Tfu, Wasyl zamykaj!
hm... to jest język Prawdziwego Pisowca - aż sobie screena na pamiątkę zrobiłem. :-)
A trolle, to się proszę "gorala" pod pseudonimami chowają, bo się nazwisk swoich wstydzą - a właśnie, "goral" jakieś nazwisko ma? :-)
Szanowny Ewaryście Fedorowiczu, szanowny Autorze, wszyscy mogą się mylić, mogą popełniać błędy. Jeśli jednak chcemy coś zmienić w kraju, to nie cenzurujmy tych którzy są aktywni, tylko próbujmy dołożyć swoją cegiełkę. Nie ma innej drogi.
Dopisane później:
Pomyliłem się. Autor nie wyszedł z roli do końca, a nawet dogiął. No cóż, nie znam poglądów Autora, a tyle Monty Pythona na serio trafia się na blogach, że zwątpiłem. Jest mi wstyd, nie należy wątpić w człowieka.
Pozdrawiam serdecznie,
JW
"nie cenzurujmy tych którzy są aktywni," - przepraszam, ale kogo ja niby cenzuruję?!
Też pozdrawiam
EF
mamy, graczu, problem:
"koncepcja zakopania topora wojennego" (czytaj nadstawienia łobuzom z Układu drugiego policzka a nawet tego, co poniżej pleców) oznacza utratę żelaznego elektoratu, bez gwarancji zyskania elektoratu "miękkiego", bardziej labilnego i raczej skłonnego głosować na tych co ziarno sypią, czyli Władzę.
Wg mnie PiS już NIGDY nie wygra, miał jedną jedyną szansę zaraz po Smoleńsku, co parę godzin po wygranej Komorowskiego opisałem tak:
"...obraz pobojowiska.
Bo to jest obraz pobojowiska, na którym poległy nadzieje co najmniej 7 919 134 Polaków na przyzwoitą Polskę.
A tak wcale być nie musiało.
1. Najpierw uwaga natury, przepraszam za sformułowanie, praktycznej:
- Już nigdy, żadne wybory, nie będą się odbywały tuż po takiej hekatombie, jak ta, spod Smoleńska, która wyzwoliła tak ogromny ładunek patriotycznego - tak, nie wstydźmy się tego słowa - uniesienia.
- Już nigdy, żadne wybory, nie będą się odbywały tuż po dwukrotnej, niszczącej wiele miejscowości, powodzi.
- I już nigdy, żadne wybory, nie będą mały miejsca w sytuacji, gdy przynajmniej jeden kanał telewizyjny (TVP1), zachowywał się przyzwoicie i nie wspierał wszelkimi możliwymi i niemożliwymi metodami kandydata establishmentu.
JUŻ NIGDY!
Każde następne wybory będą odbywały się w warunkach skrajnie nierównych szans, zaoferowanych Opozycji przez Władzę.
Bez jakichkolwiek pozorów równego traktowania stron, o kontroli nie wspominając."
ewarystfedorowicz.salon24.pl
A jeśli Prezes obstawia wariant czekania na totalną katastrofę, to się przeliczy, bo go zdesperowani ludzie razem z Komorowskim na kopach wyniosą.
no to się, graczu - mylisz: PO ma nie tylko żelazny, ale i stalowy - pisałem o tym ponad rok temu
naszeblogi.pl
Przyczyny nieuchronnej przegranej są dwie
1. niejako wewnętrzna to dobór kadr - selekcja negatywna i tworzenie partii nie wodzowskiej ale klientelistycznej, stąd fatalne kampanie kierowane na ogół przez agenturę. 2010 rok to dzieło Kluzicy - ulubionej działaczki śp. Lecha Kaczyńskiego
2. zewnętrzne wobec PiS, to fakt, że większość Polaków nie poprze PiS, bo nie chce Polski, którą odczuwa jako kłopot, czyli większość
a - boi się Rosji i nie poprze nikogo kto stawi opór i nie będzie klęczał przed Moskwą
b - j. w. wobec Niemiec
c - liczy na to że dobry Pan z Brukseli da
d - uważa tożsamość polską za kulę u nogi, która jest przyczyną klęsk wszelkich
e - życie na kolanach jest najmniejszym złem, daje spokój i nie naraża na klęski
f - wszelki opór nie ma sensu, bo i tak będą rządzić złodzieje, więc niech zostaną starzy, bo już się nakradli (tak myśli lud)
g - władza i tak wygra, bo jest silniejsza, więc lepiej byś po stronie władzy
h - zawsze trzeba popierać zwycięzców, a zwycięzcy to docenią, inaczej dostaniemy w kość jak każdy, kto stawia opór
i - nie mamy sojuszników, wszyscy nas zdradzili i zawsze zdradzą i sprzedadzą, więc opór nie ma sensu
Większość Polaków można kopać i poniżać do woli, o ile robi to władza, nie zbuntują się tylko niżej zegną karki i będą frustracje wyładowywać w nienawiści do mniejszości, która myśli odwrotnie. Problemem jest stan narodu, przy którym stan PiS-u to sprawa drugorzędna.
Media dostarczają jedynie racjonalizacji takiego postępowania ale nie są jego przyczyną.