Otrzymane komantarze

Do wpisu: A czapeczka gdzie?
Data Autor
NASZ_HENRY
@Iza idzie za ciosem ;-)
JoannaK
Świetny tekst! Poprzedni Pani wpis sprowokował mnie do przemyśleń, z których sama skleciłam swój ostatni wpis na blogu. Żyjemy w matriksie.
Do wpisu: Białoruś - zmyślenie i prawda.
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Polecam wszystkim film o Kardynale Świątku   Jurija Goruliowa „Fidei testis. Świadek wiary” . Był pokazywany w TV i można zdobyć jego kopię. Można zapoznać się również z tekstami: pionek.nowyekran.net oraz zawartymi na:  prawica.net. Ja staram się mówić tylko to co widziałam na własne oczy. Być może jednak podane teksty wydadzą się komuś inspirujące lub skłonią go do refleksji.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja zaczynałam podróż od Brześcia a skończyłam w Grodnie. Trzeba dużego nasilenia złej woli, żeby negować to co widzi każdy kto odwiedza Białoruś po kilkunastu latach od roku 94, w którym władzę objął Алякса́ндр Рыго́равіч Лукашэ́нка.  Byłam jak piszę na Białorusi w roku 96 i obawiałam się że ten kraj nigdy się nie podniesie. Mądralińscy, którzy wszystko wiedzą lepiej,  nic nie mówią na temat potwornej nędzy, w której żyli wtedy ludzie.Wędrowali po betonowych szosach z prymitywnymi wózeczkami, żeby zdobyć cokolwiek w czynnych jeszcze kołchozach. Pani u której mieszkałyśmy  z polecenia Biskupa Świątka kupiła pewnego dnia na rynku na kolację jednego śledzia do sałatki kartoflanej i była z tego niezwykle dumna. Nasze menu to: rano kartoflanka, na obiad ołatki, na kolację sałatka kartoflana z jednym śledziem na trzy osoby na dwa dni. Jednocześnie nie chciała nic przyjąć z naszych zapasów. Ze wstydem przypominałam paczki z zachodu, które przyjmowaliśmy w czasie stanu wojennego. Oni byli bardziej honorowi. Skok cywilizacyjny jest niezwykły. Jak ludzie którzy żyją w kraju , w którym drogi publiczne są poniżej poziomu Bangladeszu, czyli w Polsce  śmią twierdzić, że na Białorusi jest gorzej. Mogą sobie na to pozwolić tylko dlatego, że ze względu na utrudnienia wizowe niewiele osób jest w stanie osobiście sprawdzić jak się teraz jeździ po Białorusi i jak się tam żyje.
Pewnie minęliśmy się gdzieś na grodzieńskich drogach końcem lipca. Potwierdzam Pani wrażenia. Byłem w Mińsku, Nieświeżu, Mirze, Grodnie. Sympatyczni ludzie na ulicy, w uniwersytetach i w biznesie, czyste miejscowości, a Warszawa mogłaby się wiele nauczyć, np. w zakresie inwestycji, od Mińska czy nawet Grodna. Mają oczywiście swoje problemy ale popatrzymy tak realnie na ten jedyny na wschodniej granicy, przyjazny Polsce i Polakom kraj. Bogactw naturalnych, poza potasami, prawie nie ma. Ziemia nie ta co na Ukrainie. Z czego oni żyją pytali mnie zaprzyjaźnieni polscy przedsiębiorcy. A najpiękniejsze było spotkanie z przedstawicielami białoruskiego biznesu. Polscy przedsiębiorcy, którzy po raz pierwszy byli na Białorusi w trakcie prezentacji swoich firm, jak jeden mąż dodawali, że są pod wrażeniem tego co zobaczyli i przepraszają Białorusinów za polskojęzyczne media w Polsce, które kłamią na temat Białorusi. Szkoda, że nie było tam tej antypolskiej gebelsowsko-stalinowsko-szechterowsko-banderowskiej kloaki z platformy i watahy ochroniarzy banderowskich ludobójców z sekty tzw. msz RP mini-sterka bandery siko.skiego. Mogli by się wybrać np. do pięknych grodzieńskich kościołów i Katedry. Wysłuchać mszy po polsku, przemyśleć swoje antypolskie, nazistowsko-szechterowskie uczynki i kłamstwa, a potem wrócić do Warszawy, spakować manatki i wyjechać na zawsze nad Morze Martwe.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo miła kustosz w Mankiewiczach mówiła, ze gdy zbierała zdjęcia i materiały gorszono się, że interesuje się "krwiopijcami". Teraz muzeum interesują się wszyscy. Szkoda, że to zainteresowanie przyszło z takim opóźnieniem.  Zbiory muzeum przypominają pchli targ. Eksponatem jest między innymi poniemiecka maszyna do szycia Singera, popularna w Polsce szczególnie na ziemiach zachodnich.
Izabela Brodacka Falzmann
Czytałam w Polsce, że Łukaszenko ma zakaz wjazdu do krajów UE za niedemokratyczne traktowanie przeciwników politycznych. Czyżby to był następny "fakt prasowy".? Ja też uważam, że nie należy wtrącać się w sprawy wewnętrzne innych krajów. W szczególności Białorusi. Pozdrawiam.
Teresa Bochwic
Przyjechał kiedyś z Białorusi historyk (1998). Porobił nam zdjęcia. Potem się ukazały jako "białoruskie feodały Bochwice".
Izabela Brodacka Falzmann
Nie twierdzę, że na Białorusi jest dobrze czy idealnie. Sama zastanawiam się jak oni wybrną z wszelkich problemów. Między innymi z problemu tępienia przez kraje ościenne, dyktujące im co mają zrobić i hodujące najgorsze stereotypy wywołujące wzajemną niechęć czy wręcz nienawiść. Polityka Sikorskiego wobec Litwy dała wspaniałe rezultaty. Polacy są tam przecież kochani i noszeni na rękach. Dyktujcie dalej Białorusi co ma robić, wspierajcie UE w dyskryminowaniu Białorusinów, popierajcie tromtadrackie wypowiedzi Sikorskiego, który wpuszcza Łukaszenkę albo nie wpuszcza do Schengen, a na Białorusi będą nas kochać tak samo jak na Litwie. Tamtejsze fora dyskusyjne są też pełne agentów wpływu, czy wręcz agentów  piszących pod pseudonimem. Bardzo łatwo jest podgrzewać negatywne nastroje po obydwu stronach. Ale czy to ma sens?
Izabela Brodacka Falzmann
Ja tęż wolałabym żeby mój dwór i majątek pozostał nienaruszony, a nie zamieniony przez sowietów w gnojowicę. Też wolałabym żeby dziadek nie został rozwalony przez tych sowietów, żeby nie wystrzelano naszych rasowych koni i psów. I wolałabym żeby nie wywożono naszych tutejszych na Syberię. Nie przyszłoby mi jednak do głowy zgłaszać pretensje do władz, że wycięli aleję we dworze i że hodują teraz w kołchozie brzydkie krowy , a mój dziadek miał holenderki. Z Nieświeża pozostały tylko mury- można było ich wcale nie odbudowywać. Nieśwież nie należy już do Polski. I nic na to nie poradzimy. Pretensje Polaków do białoruskiego reżimu o wierność zasad restauracji zabytków ma takie same znaczenie jak pretensje Niemców, którzy płaczą nad swymi zdewastowanymi przez  Polaków domami. Zdarzyło mi się trzymać za głowę taką płaczącą panią , która nie mogła pojąć jak Polacy mogli zamienić jej piękny pałac w takie paskudztwo ( hotel)  I cóż miałam jej powiedzieć? Że nie warto było zaczynać II wojny? Można jeszcze pojechać na Białoruś z banerem: " białoruskie chamy klękajcie przed polskim panem" . Życzę powodzenia. Co do języka używanego w kościele. Moi znajomi twierdzą , że to katolicy domagają się obrządku w języku białoruskim, bo nie rozumieją polskiego i że powrót do łaciny czyli msza trydencka załatwiłaby sprawę. Nie mam zresztą zamiaru wtrącać się w sprawy kanoniczne. Natomiast proszę mi nie dyktować o czym mam pisać. Moja rodzina była na Białorusi od bardzo dawna. Mamy wiele wspomnień, dokumentów. Jesteśmy w bardzo dobrych relacjach z mieszkańcami naszej wsi. Bardziej ufam ich opiniom niż opiniom zewnętrznych speców od wszystkiego. Zamek Ujazdowski, Starówka to wszystko też atrapy. Odbudowano je od zera. Wkrótce ludzie zaczną uważać je za autentyki. Sic transit gloria mundi.
Naprawdę Pani nie wie, o czym pisze. Wie Pani dużo o Polsce i tym proszę się zająć. Ilu zna Pani tych duchownych? Ale o tym nie chcę nawet wspominać, bo mogę komuś tam zaszkodzić, a i działania Kościoła są tam bardzo dyskusyjne (usilna białorutenizacja wbrew woli wiernych). Nie piszę o złodziejstwie, bo jest ono i tu i tam. U nas można ukraść więcej, ale tam bliscy władzy łupią swój naród nie gorzej. Jak jednak można porównywać Nieśwież i Warszawę? Tam po dewastacjach pozostały kompletne mury, resztki wyposażenia i w miarę zachowany wygląd zewnętrzny. A co robiono w trakcie przebudowy? Można sobie poczytać i obejrzeć w Internecie. Zgroza! Zaprzeczenie zasad restauracji zabytków! A Zamek w Warszawie to przecież rekonstrukcja od zera! Z przedyskutowanym naukowym programem, według ustalonych zasad, jako rezultat badań z zakresu historii architektury i sztuki. Wszystko to można kwestionować, dyskutować. Ale nie oznacza to zupełnej samowoli budowlanej według widzimisię wykonawcy, jak w Nieświeżu!
Zatem Pani celem było przeciwstawienie złej sytuacji w Polsce, dobrej na Białorusi. Tak się nie da. Gdyby tak było, Polacy tam jechaliby po pracę. Na Białorusi jest zdecydowanie gorzej. Bez porównania. I nie ma mowy o żadnej niezależności. Kilka lat temu Łukaszenka próbował uniezależnić się gospodarczo, ale zamiast tego jest już zupełnie zależny od Rosji. Ale nigdy nie zaprzestał ścisłej podległości militarnej wobec Moskwy. Nie podoba mi się sytuacja w Polsce, ale wolę uzależnienie od upadającego Zachodu niż od stale agresywnej i niezmiennie antypolskiej Rosji. My mamy stale wzrastającą inwigilację, ale tam kontrola jest zdecydowanie bardziej szczelna. Z Internetem na czele. Rozmawiałem na Białorusi z dziesiątkami młodych ludzi. Wielu z nich ma poglądy kuriozalne. Ukształtowane przez rosyjską i miejscową propagandę. Warto pamiętać, że większość z nich nie była za granicą, a wielu z tych, którzy byli, widziała bardzo niewiele. Przeciętna wiedza na temat Polski jest też ogromnie wypaczona. Ich propaganda opiera się na rozwijaniu dotychczasowych stereotypów i jest zdumiewająco skuteczna (choć oczywiście nie całkowicie). Jednak, żeby to poznać, trzeba mieć stosunki jako "swój". Tego nie przekażą nawet dobrzy znajomi, bo nie chcą nikogo urazić. Trochę może dać dostęp do tamtejszych forów dyskusyjnych. Naprawdę nie warto brać za dobrą monetę pozorów, zewnętrznej powłoki i serdecznych kontaktów z cudzoziemcami. Bo wtedy powstają takie powierzchowne teksty, które bardziej mylą niż dają rzetelną wiedzę.
Izabela Brodacka Falzmann
Czy w Polsce nie ma cichego spełniania poleceń władz? Nieśwież mnie nie zachwycił, bo wiem co to jest atrapa. Taką samą atrapą jest zamek warszawski na rzecz którego Lorentz rabował nie tylko dwory i pałace lecz muzea. Nie słyszał Pan o słynnej liście depozytów na rzecz komunistycznych bonzów, depozytów  zaginionych w akcji? Nie wie Pan ile ze zgromadzonych, zrabowanych  serwisów wytłukło się w podziemiach Muzeum Narodowego? A ja wiem i powiem. Znani mi duchowni w tym kardynał Światek jakoś utrzymali się na Białorusi. O kardynale zrobili długi film Białorusini. Bardzo ciekawy - polecam. Dlaczego nie znalazło pieniędzy na taki film Ministerstwo Kultury? Dlaczego nie znalazła jakaś tam pani Odorowicz czy jak tam się ona nazywa? A w czyich rekach w Polsce są najważniejsze przedsiębiorstwa, banki i media? W polskich? Ostatnio zrabowano nam oszczędności w OFE. Oscylator i afera FOZZ sprowadzała się do manipulacji kursem walut, umożliwiającym uprzedzonym wydrenowanie finansów kraju. A kto może w Polsce mieć prywatny biznes? Kluska jakoś nie mógł. Czy Polska nie handluje nielegalnie bronią? Nasz  budżet jest taką kpiną, że oszczędźmy sobie komentarzy. I tak można bardzo długo. Wniosek- nie widzisz belki w swoim oku bracie. Łukaszenko ma w nosie zarówno moje opinie jak i Pana krytykę. On ma poważniejsze problemy. My też mamy poważne problemy. Nasz kraj bankrutuje. Zajmijmy się wreszcie swoimi sprawami.
Tak to jest, gdy ktoś jeździ na Białoruś raz na kilka lat na kilka dni i informacje czerpie jedynie z przypadkowych rozmów. Powstaje wówczas taka użyteczna dla Łukaszenki propaganda. Oczywiście, że przez ostatnich kilkanaście lat sporo się zmieniło. Jest bardziej kolorowo, czysto, są drogi lepsze niż w Polsce, buduje się nowe ładne bloki. Szkoły i przedszkola są nieporównanie lepiej wyposażone niż polskie. Przychodnie i szpitale, choć nie zawsze wystarczająco higieniczne i z gorszym wyposażeniem, ale zapewniają dostęp do zabiegów bez kolejek. Są też gabinety prywatne, ale za o wiele niższe ceny. Jednak to jest nadal reżim. Z Wydziałami Propagandy na każdym szczeblu administracji, z ideologizacją szkolnictwa. Z cichym i potulnym spełnianiem poleceń władz, jak np. jawnym głosowaniem w zakładowych grupach. Represje są teraz mniej okrutne, celniejsze (głównie materialne) i cichsze. Ta kolorowość też ma swoją cenę. Szczególnie gorzko jest czytać o pieczołowitości w restauracji zabytków. Ileż beznadziejnej walki stoczyli historycy, architekci i miłośnicy zabytków o obronę pomników przeszłości! Szczególnie często niszczone były budowle z "polskich czasów". A Nieśwież? Jak można nie wiedzieć o sprzecznej z podstawowymi zasadami ochrony zabytków samowolnej przebudowie zamku? Sytuacja Kościoła i organizacji jest bardzo trudna. Muszą oddawać haracz państwu. Czy autorka nigdy nie słyszała o problemach z pozwoleniami na pobyt dla duchownych z Polski?! A stosunek do przeszłości? Dwa lata temu za państwowe pieniądze kręcony był serial o bohaterskich enkawudzistach walczących ze zdradzieckimi polskimi bandytami. A prywatyzacja? Osoba przeciętnie interesująca się Białorusią nie może nie wiedzieć, że najważniejsze strategiczne przedsiębiorstwa od kilku lat są w rękach rosyjskich. A manipulacja kursem waluty doprowadzająca do straty oszczędności przez obywateli (nie licząc uprzedzonych)? A kto może mieć prywatny biznes i jakim kosztem? A rola "biznesmenów" powiązanych z Łukaszenką? A Białoruś jako międzynarodowe centrum nielegalnego handlu bronią? A drugi - niejawny budżet? I tak można jeszcze bardzo długo.
Ja dopiszę jeszcze coś, pewnie z racji mojego wieku (22)zwróciłem uwagę na coś, co w Polsce bardzo mnie razi. Nie znoszę widoku dziewczyn z browarem w reku. Aż mnie otrząsa. Na Białej Rusi nie widziałem ani jednej dziewczyny (w Mińsku nie wiem, bo nie byłem), która by stała z innymi i żłopała piwo. Przyznaję- życzliwość jest duża, aż się zdziwiłem- zwłaszcza po tym co serwuje nasz MSZ i media. W rozmowie przyznawali szczerze, że wolą żyć biedniej ale w pewności jutra. Z zazdrością skonstatowałem- że żyją w kraju, w którym tacy jak Palikot nie mieliby możliwości zaistnienia w przestrzeni publicznej. Społeczeństwo jest tam na to za zdrowe.
Izabela Brodacka Falzmann
Sama nie wiem jak to funkcjonuje. Muszę poczytać i to przemyśleć. Ta dyktatura też jest chyba pozorna, operetkowa. Proszę zauważyć, że wsadzają kogoś na dwa dni i wypuszczają. Inaczej funkcjonowały dyktatury XX wieku. Ksiądz w Pińsku powiedział, że "prześladowania" dotyczą księży, którzy czynnie walczą o rozchwianie reżimu. Wiedzą w co się wdają i nagłaśniają swe cierpienia dla korzyści politycznej. Reszta działaczy tak zwanej opozycji przypomina nasza opozycję kontraktową, która jeździła za granicę opowiadać jak strasznie cierpi w imieniu narodu.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja na Białorusi czuję się naprawdę jak u siebie w domu. Nie boję się usiąść w zupełnie nieznanym mieście w nocy na placu czy nad rzeką, nie boję się zaczepić obcych ludzi ani wziąć ich do samochodu. Ujmująca jest ich przyjacielskość i chęć pomocy. Kiedyś tak bywało w górach w Polsce, do dziś dnia tak jest w Ochotnicy dlatego ją kocham.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja myślę, że Łukaszenko czuje się jak król, jak suweren, który troszczy się o swoich poddanych. Królowie bywali rozpustni i okrutni, ale w ostatecznym rachunku poddani wolą władzę ktora o nich myśli niż namiestników obcych mocarstw, którzy myślą tylko o sobie i rujnują zarówno kraj jak i poddanych.
Fascynujące. Będę rozpowszechniać.
To co my dziś nazywamy dyktatura , kiedyś nazywano monarchią. Był król zły lub dobry, dyktator też. Kwestią jest poziom odpowiedzialności za to co się robi, dla kogo się to robi i po co- jaki cel przyświeca działalności przywódcy. Ostatnio rodzinnie odwiedziliśmy Jasną Gorę. Wstrząsnęły mną ( może w związku z tym, że żyjemy Tu i Teraz) przeczytane tam ponownie śluby Jana Kazimierza z 1656 r. Uświadomiło mi to m.in jak wielka odpowiedzialność i ciężar czuł król i złożoność problemu który ogarniał. My mamy ponoć demokrację, ale taką w której tajniak kopie bezbronnych nie stawiających oporu ludzi, tajne służby wkraczają o 6 rano wybijając zęby nie tym co trzeba, prawo nie chroni zwykłego obywatela, naczelny polityk kraju mówi, że referenda są be, a inny żeby nie wychodzić z domu albo pogardliwie odnosi się do obywateli o innych poglądach ( koalicja moherowych beretów), publicysta każe babci odebrać dowód, bo co będzie starowinka glosować na moherów, polityk gada z pustymi krzesłami aby ukręcić łeb korupcyjnej aferze za co dostaje stołek marszałka województwa,nikogo ze świecznika władzy nie obchodzi jak zginął prezydent kraju ( kłamią , kręcą, mataczą bez żenady i poczucia winy oraz odpowiedzialności wobec Boga i historii), majątek narodowy trafił do rąk byłej nomenklatury, a obecna wyciąga łapy po resztki, wszystko co istotne z punktu widzenia państwa, bezpieczeństwa obywateli zostało zaprzepaszczone, armią dowodził psychiatra ( bo dowództwo wyższej rangi jakoś dziwnie wyginęło), a ludzie pasjonują się reality show rodem z Nikaragui. Może warto pomyśleć poważnie o emigracji na Białoruś? Pozdrawiam serdecznie D. PS. dla nieznających - tekst ślubów króla można przeczytać TU jest wstrząsający, warto: duchprawdy.com
do zobaczenia tego kraju. I spotkania ludzi.
Dziękuję bardzo za tekst, który potwierdza moje wrażenia. Byłem także zaszokowany skonfrontowaniem tego, co głoszą nasze media o Białorusi ze stanem faktycznym. Nie wiem jak to nazwać, to nie chodzi o megalomanię- ale były chwile, że bardziej tam czułem się u siebie niż w Polsce. Jakoś tak bardziej ludzko? Hm, nie potrafię tego dookreslić.
Izabela Brodacka Falzmann
Umieszczę fotoreportaż. Musimy jednak uporządkować zdjęcia. jest ich za dużo.
Izabela Brodacka Falzmann
Zwiedzając muzeum w Mankiewiczach koło Stolina, gdzie z pałacu Radziwiłłów został tylko park, a w muzeum nieliczne eksponaty odkupione od szabrowników nie sposób nie pomyśleć sobie-  "sic transit gloria mundi". Białorusini reagowali  zażenowaniem na nasze pytania. Dla mnie zdumiewające było, że tak mało z tych rzeczy się przechowało. Znaczy, że były dla szabrowników zupełnie zbędne. Krzepiące jest, że mówią o tym z całą otwartością, bez minoderii. " Człowiek głupi, nie wiedzieliśmy, że to będzie kiedyś ważne, przecież przechowalibyśmy" - mówią. Ważną rolę odegrali sowieci, ktorzy surowo tępili wszelkie sentymenty ludu białoruskiego. Za petycje o uwolnienie mego dziadka z więzienia w Pińsku mieszkańcy Widybora byli wywożeni ulicami. (Niska świadomość klasowa.)  Na miejscu spalonego dworu kazali zrobić gnojownik. Żeby nikomu nie przyszło do głowy go odbudować.
NASZ_HENRY
tez dobrze przyjmowali na Białorusi i oni też podobnie pisali ;-)