Otrzymane komantarze

Do wpisu: Białoruś - zmyślenie i prawda.
Data Autor
Czytam z przyjemnością. Udostępniam!
Oczywiście obraz Białorusi a nie Moskwy. Za błąd przepraszam. Co do godności zachowania Białorusinów potwierdzam. Co ciekawe Polaków na Białorusi (chodzi mi o przyjezdnych) bardzo się lubi, tak to wielokrotnie odzułem. Przyznam że ja postrzegam Białorusinów (jako ogół) za silnie zrusyfikowanych (a rusyfikowanych przez wieki) Polaków czy raczej Litwinów (za których często oni sami się uważają; oczywiście to mocne uproszczenie gdyż dzieli nas religia - jeśli chodzi o wyznawców prawosławia, w każdym razie bardzo nam blisko do siebie, głównie mentalnie, bliżej nam do Białorusinów niż do np. Słowaków czy Czechów). Obraz Białorusi - naszego potencjalnego sojusznika i naprawdę wspaniałego sąsiada silnie wypaczyła propaganda wybijająca nam z głowy idee wspólnej Rzeczpospolitej (może tak naprawdę o to chodzi?). W każdym razie dziękuję za rzeczowy felieton.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo się cieszę, że potwierdza moje obserwacje biznesmen czyli człowiek rzeczowy. Kobietę, szczególnie starszą zawsze podejrzewa się o sentymentalizm. Co do milicjantów. W Baranowiczach łaziliśmy po jezdni jak krowy po pastwisku , nie na przejściu, dokładnie naprzeciw komendy. Nikt nas nie zatrzymał. Dwóch milicjantów śmiało się tylko z naszych wyczynów. Jeszcze jedna obserwacja. Nikt z naszych uprzejmych przewodników ( a jeździliśmy po bezdrożach i lasach w poszukiwaniu grobów)   nie wyciągał ręki po napiwek. Białorusini zachowują się bardzo godnie i uprzejmie. W najmniejszych, zapadłych wioseczkach nikt nie przyglądał się samochodowi terenowemu, który - zdarza się- budzi zaciekawienie w Polsce. Starsze osoby wzbraniały się przed zabraniem do samochodu. " To wy sobie jedźcie, a ja podejdę pieszo" - mówiły na ogół. Białorusini wcale nie są prorosyjscy. Mówili nam często: " my Polacy, a sowieci zrobili z nas Białorusinów" . Natomiast kontakty z nimi nie mogą być oparte na pogardzie i poczuciu misji cywilizacyjnej. Oni - lepiej ubrani czy gorzej- nie życzą sobie być przez nas pouczani. Śmiali się z tromtadrackich wypowiedzi Sikorskiego na temat wpuszczania Łukaszenki do Polski. "On ma swój samolot" - mówili, a Sikorski nic go nie obchodzi.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie mogę wypowiadać się na temat mechanizmów reżimu, których nie znam. Interesują mnie skutki działania tego reżimu dla zwykłego człowieka. To co opisuję widziałam na własne oczy. W poprzednim komentarzu podałam link do tekstów autora, który patrzy na sprawy Białorusi może bardziej profesjonalnie i mniej emocjonalnie. Co do młodych Białorusinów. Są bardzo grzeczni, dobrze ubrani, mówią po angielsku. Starsi rażą złotymi zębami i strojem dość niedbałym. Kobiety w chustkach na głowie i plastikowych fartuszkach jak z baru mlecznego za PRL, mężczyźni w nieśmiertelnych wędkarskich kamizelkach. Mi to nie przeszkadza. Nie mierzę jakości życia kolorem papieru toaletowego. Na marginesie. Na Białorusi można kupić papier w kolorze lila, pachnący fiołkami. Nie kupiłam.
Pani Izabelo, potwierdzam Pani spostrzeżenia. Byłem na Białorusi kilkunastokrotnie, głównie w podróżach służbowych (biznes). Głównie w latach 2006-2007 oraz w 2012 roku. Korupcji tam nie ma. Pomiędzy 2006 a 2012 rokiem widać znaczny postęp. Bezrobocie w zasadzie nie występuje (jest ono odczuwalne jedynie w małych ośrodkach skąd zresztą ludzie i tak uciekają do większych miast, generalnie jest to realny poziom 2%-5%!). Poziom dochodów ludności na podobny co w Polsce z tym że tam jest o niebo lepsze bezpieczeństwo socjalne. Korupcja praktycznie nie występuje. Milicjanci biorą co najwyżej 5 USD za mandat i to z pewnymi oporami w zupełnym przeciwieństwie do Ukrainy. Sam Łukaszenka wydaje się być dobrym i sensownym gospodarzem (i odpowiedzialnym politykiem!)a ludzie (może poza mińską inteligencją) go cenią. Myślę że błędem było nienawiązanie lepszych i ściślejszych kontaktów w czasach PISu. Poza tym Białoruś wcale nie jest taka prorosyjska jak u nas piszą, wspólne manewry wojskowe to raczej cena za niezależność wewnętrzną od Moskwy. Obraz Moskwy mocno przekrzywia propaganda w którą zdają się wierzyć także obecne kręgi opozycyjne w Polsce, a to moim zdaniem spory błąd gdyż własnie w Białorusi winniśmy widzieć sojusznika.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja  nie jestem wielbicielką Batiuszki. Nie w moim typie. Kieruję się tym co widzę i wierzę opinii naszych tutejszych z Widybora, którzy zawsze mówili mi prawdę. A czy rządzi nimi Batiuszka czy diabeł macha ogonem nic mnie to nie obchodzi. Wiem, że Łukaszenko musiał się zapożyczać. A Tusk się nie zapożycza? Polecam link do tekstów gdzie moje obserwacje na gorąco poparte są statystykami. prawica.net. Nie wiem czy Łukaszenko pojawia się publicznie, bo tym razem ( lato) nie miałam czasu na oglądanie białoruskiej telewizji. Wiem, że bardzo ciepło o nim mówiły siostry z Nowogródka i Baranowicz oraz księża z seminarium w Pińsku. Oni tam żyją- chyba wiedzą lepiej.
A to Panią uwiódł Baćka! Tak a’propos, nie tylko Baćka uczył się reform na przykładzie Polski, ale również współcześni chińscy mandaryni, na zasadzie – co zrobili Polacy, a czego nie należy robić. O ile jednak nikt już nie kwestionuje dorobku Chin, o tyle z Białorusią jest inaczej. Dopieszczanie kołchozów sporo kosztowało Białoruś. Olbrzymiego (jak na warunku Białorusi) deficytu rachunku obrotów bieżących (nie mówimy o deficycie budżetowym, bo to inny system gospodarczy) nie dało się sfinansować w dłuższym czasie rosyjską ropą i gazem (Miedwiediev zarzucał podkradanie), i Baćka szukał pomocy u Chińczyków. W końcu nie wiem, udało mu się? Bo jak czytałem, musiał jednak spełnić życzenie rosyjskich czekistów i wnieść aport w postaci majątku narodowego, który tak bardzo nie chciał prywatyzować. Swoją drogą od dwudziestu lat jestem posiadaczem białoruskiego zestawu mebli do sypialni, i chwalę sobie ten zakup. Po ostatnich wyborach, kiedy to бацька zapudłował wszystkich opozycjonistów, odniosłem takie dziwne wrażenie jakby zniknięto samego Łukaszenkę. Pojawia się teraz publicznie?
Zawsze podziwiam Pani teksty za ich madrosc, prostote i piekny jezyk. Jak kiedys Seawolfa. Ten tekst byl niezwykle odkrywczy i taki "pod prad" informacji o "rezimie Lukaszenki". Spotkalem we Wloszech pare z Bialorusi i wydali mi sie bardziej europejscy, lepiej ubrani i kulturalni niz Wlosi. Wiec jak to w koncu jest? Gdzie jest ten rezim? A gdzie Europa? Z wyrazami szacunku z chlodnej znowu Szkocji.
Do wpisu: Wzorcowa prywatyzacja
Data Autor
Anonymous
Zmiana pojęć również - zmienia sposób myślenia.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak jest!
Izabela Brodacka Falzmann
To miało działać jako reductio ad absurdum, ale u nas wszystko jest możliwe:)
NASZ_HENRY
Nie rób rządowi konkurencji ;-)
Chyba dlatego, ze zdecydowana wiekszosc nie wierzy, ze Polska do nas nalezy, a przynajmniej, ze powinna...
Bardzo dobra odpowiedź na zastrzeżenie, zgłoszone przez komentatora, ale odpowiedź na pytanie, która Pani zadała jest bardzo trudna, jeżeli w ogóle jest możliwa. Pytanie przenosi nas w zupełnie inny obszar dyskusji niż ten, który Pani zakreśliła w swojej cennej notce. Obserwując prywatyzację od lat ’90, napisałbym, że w przypadku przedsiębiorstw formalnie cywilnych, a w istocie produkujących na rzecz sektora zbrojeniowego („S”-ki), prywatyzacja przez korporacje zachodnie była jedyną szansą przetrwania tych firm. Rynki międzynarodowe były już dawno podzielone i nowy podmiot nie miał szans ulokowania swojej produkcji. Ale to było w latach ’90.
Izabela Brodacka Falzmann
Totalizator Sportowy, który przejął Wyścigi też zobowiązał się do inwestycji w remont stajni i budynków. Tymczasem usiłuje wyścigi zbankrutować i rozsprzedać ich majątek. Posunął się nawet do próby rozsprzedawania obrazów i pucharów z historycznych wyścigów. Sąd dopiero w kasacji zabronił dzielenia kolekcji, ale nie zabronił jej sprzedaży w całości.
Izabela Brodacka Falzmann
A dlaczego zwykli obywatele lekceważą na ogół wszelkie takie doniesienia i za liberałami ( I Kuroniem) powtarzają, ze obojętne kto jest właścicielem, bo zarząd właścicielski jest zawsze lepszy. Ostatnio to słyszałam przy prywatyzacji kolejki na Kasprowy Wierch. Wyremontowana ogromnym kosztem poszła w 98%  ręce jakiegoś międzynarodowego konsorcjum.
Izabela Brodacka Falzmann
Piszę ironicznie bo istnieje duża grupa ludzi, którzy są zwolennikami sprzedania wszystkiego byle komu, za byle jakie pieniądze. Ludzie ci nie rozumieją, że oddanie Wyścigów w ręce Totalizatora, który chce je zlikwidować i rozsprzedać grunty to to samo co opisuję żartobliwie w wariantach dotyczących Filharmonii. Czy dotychczasowa prywatyzacja czegokolwiek - banków, zakładów przemysłowych przyniosła coś dobrego?
Dlaczego o tym pisze Pani, a dziennikarze zawodowi milcza (ew gdzies popiskuja cichutko?) - przeciez to Uklad w stanie czystym. Serdecznie pozdrawiam. Z powazaniem, Krzysztof Piotrzkowski
a jeszcze jest jeden model – najbardziej rozpowszechniony – sprzedaż za zobowiązania inwestycyjne przyszłego właściciela. W opisanym przypadku byłby to zakup nowych instrumentów dla filharmoników. Oczywiście nie ze środków własnych inwestora, ale ze środków firmy – po prywatyzacji. Co ciekawe, takich zobowiązań nikt nigdy nie wykonywał, mimo że miał je finansować ze środków przejętej firmy. A jeszcze ciekawsze jest to, że Skarb Państwa nigdy nie nadzorował realizacji zobowiązań inwestycyjnych. No bo skoro Proudhon pisał, że własność jest kradzieżą, to czemu ma być inaczej, skoro koszty pomniejszają zysk? Ostatnimi czasy jeden z potężnych inwestorów zobowiązał się do dostarczania zimnej wody latem celem schładzania mieszkań…
Anonymous
Pisze Pani o przekrętach. Po co nazywać to prywatyzacją? Żeby zdyskredytować słowo prywatyzacja?
Do wpisu: Mały anarchista
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ale u nas nie stoją na ulicach żadne pojemniki na szkło, gminy likwidują śmietniki przy popularnych szlakach i troska o przyrodę zrobiła się bardzo trudna. To klasyczny efekt odwrócenia. Było o wole lepiej przed reformą. Zdarza mi się nieść w mieście jakiś papierek dwa kilometry zanim znajdę śmietnik. Ale trudno tego wymagać od wszystkich. Pisałam o Bornholmie. Jest tam wyjątkowo czysto. Ale śmietniki są w każdej marinie, ubikacje są bezpłatne i nikogo nie kuszą krzaki. Trzeba być racjonalnym Drastyczna podwyżka cen biletów MZK obniżyła w najbliższym miesiącu wpływy do kasy miasta o 16 milionów. Aby rządzić trzeba myśleć.
Anonymous
Tego zawsze brakuje w domach starców, gdy zbyt wielu pensjonariuszy przypada na nieliczny personel. Kończy się to tak jak Pani opisuje. Znam przypadek odwrotny. Podejrzliwość władz wzbudziła skrajnie mała umieralność w stosunku do innych domów opieki. Tym bardziej, że nie było gdzie umieścić kolejnych oczekujących na... No właśnie. Na co? Kontrolujący byli zaskoczeni, że nie było przekrętu pobierania pieniędzy na utrzymanie martwych dusz.
Izabela Brodacka Falzmann
To są groźni wariaci.
Izabela Brodacka Falzmann
W Wielkiej Brytanii odbierają dzieci gdy są zbyt grube, albo zbyt chude. W Niemczech jako uzasadnienie odebrania dzieci przez Jugendamt można przeczytać, że rodzice są zbyt głupi, żeby je wychowywać. Szaleństwo idzie z UE.
Izabela Brodacka Falzmann
Ale to następne osiągnięcie miękkiego totalitaryzmu. Będą nam dyktować jak wychowywać dzieci. Jak mamy sprzątać, co jeść. Będą kontrolować dorosłe osoby. Widząc co się dzieje w kwestiach opieki nad dziećmi gratulowałam sobie, że moje są już dorosłe i żadna trojka z opieki społecznej nie może wejść do mego mieszkania. Na temat ingerencji służb w cudze życie mam wyrobione zdanie. Opiekowałam się sąsiadem chorym na cukrzycę. Miał w mieszkaniu nieład ( pomoc była bezinteresowna) ale robiłam mu zastrzyki insuliny , dawałam obiady . Sąd skierował go przymusowo na pobyt w zakładzie. Z przyczyny rzekomo złych warunków. Zmarł po trzech miesiącach. Moim zdaniem( i zdaniem lekarki prowadzącej ) mógł jeszcze żyć kilka lat. Swoje domowe bakterie miał oswojone. W zakładzie złapał gronkowca i dostał gangreny. Było tam bardzo czysto.